Polityka zagraniczna prezydenta Baracka Obamy była uwarunkowana zarówno czynnikami wewnętrznymi (kryzys gospodarczy i proces stopniowego wychodzenia z tego kryzysu) jak i licznymi czynnikami zewnętrznymi Wśród tych ostatnich był proces relatywnego słabnięcia pozycji Stanów Zjednoczonych w międzynarodowym układzie sił. To znaczy USA są dziś bogatsze i silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej, a równocześnie ich pozycja w międzynarodowym układzie jest dziś słabsza aniżeli np. w pierwszym ćwierćwieczu po drugiej wojnie światowej.
Trudna sytuacja gospodarcza w Stanach Zjednoczonych i bezpieczna sytuacja kraju na arenie międzynarodowej powodowały, że w enuncjacjach publicznych Obamy w jego orędziach i wystąpieniach polityka zagraniczna zeszła na dalszy plan.
W polityce zagranicznej Obamy była zarówno kontynuacja polityki jego poprzedników jak i próby zmiany tej polityki. Sztandarowym hasłem wyborczym Obamy w 2008 r. była „zmiana” („change”), „zmiana, w którą wierzymy”.
Barack Obama lubi uchodzić za idealistę, za wizjonera. Ale trzeba przyznać, że w polityce zagranicznej był stosunkowo ostrożny, wyważony i pragmatyczny. Dbał o bezpieczeństwo kraju i bronił interesów amerykańskich.
Obama podkreślał znaczenie utrzymania przez Stany Zjednoczone globalnego przywództwa i nie wyrzekał się użycia sił zbrojnych jeżeli zaistnieje taka konieczność. Uważał siebie za „realistę demokratycznej polityki zagranicznej”. Od początku swojej prezydentury był świadom o ograniczonych możliwościach spełniania roli „globalnego policjanta”.
Do największych osiągnięć Obamy w polityce zagranicznej należy poprawa wizerunku Stanów Zjednoczonych w świecie po niezbyt udanej prezydenturze George’a W. Busha. Obama zakończył dwie niepopularne w USA i w świecie wojny: w Iraku i w Afganistanie. Zanotował również sukcesy w walce z terroryzmem, chociaż wojny z terroryzmem proklamowanej przez Busha nie wygrał. Otoczył się kompetentnymi współpracownikami realizującymi jego politykę zagraniczną. Obama częściej niż jego poprzednik konsultował się z sojusznikami, unikając jednostronnych działań. Przyczynił się do podniesienia roli grupy G20 i G8. W retoryce odpowiadał się za reformą ONZ. Był otwarty na poglądy innych państw. Zawarł z Rosją układ START o redukcji potencjałów nuklearnych obu krajów, chociaż stosunki USA z Rosją są obecnie napięte z powodu sytuacji na Ukrainie.
Administracja Obamy starała się realizować cele polityki amerykańskiej, łącząc „intelektualną siłę” („smart power”), a więc dyplomację i negocjacje z siłą militarną.
Obama nie spełnił jednak wszystkich nadziei jakie łączono w polityce zagranicznej z jego prezydenturą. Obamie nie udało się urzeczywistnić wiele z jego wizjonerskich celów. Może czuć się rozczarowany jego wysiłkami w poprawie stosunków USA ze światem islamu. Nie udało mu się osiągnąć postępu w procesie pokojowym na Bliskim Wschodzie. Przemiany w świecie arabskim poszły również nie w tym kierunku, którego oczekiwał Obama. Po wycofaniu wojsk amerykańskich z Iraku i z Afganistanu sytuacja w tych krajach jest daleka od stabilnej. Nie udało się Obamie również zlikwidować więzienia w Guantanamo na Kubie. Nie wymógł na Korei Północnej rezygnacji z rozwoju programu nuklearnego. Trwa nadal impas w osiągnięciu międzynarodowego porozumienia odnośnie zmian klimatycznych. Nie widać również pełnego consensusu w polityce zagranicznej między demokratami i republikanami.
Barack Obama pozostanie na fotelu prezydenckim do 20 stycznia 2017 r. Takiego prezydenta, który nie może już ubiegać się o następną kadencję, bo konstytucja amerykańska ogranicza liczbę kadencji do dwóch, Amerykanie określają mianem „lame duck president”, „prezydent kulawa kaczka”. Taki prezydent jest osłabiony, mniej skuteczny i częściej atakowany przez partię opozycyjną, która walczy o odzyskanie Białego Domu.
Barack Obama świadom tej sytuacji chce jednak zostawić trwałe dziedzictwo po swojej prezydenturze. Dlatego obecnie usilnie zabiega o sukcesy zarówno w polityce wewnętrznej jak i zagranicznej. A republikanie nie ułatwiają mu działania, tym bardziej, że w końcu kadencji Obamy mają większość w obu izbach Kongresu, w Izbie Reprezentantów i w Senacie. Obama nie zrażony atakami opozycji osiągnął ostatnio dwa ważne sukcesy w polityce zagranicznej. Po pierwsze, skończył z ponad 50-letnią izolacją Kuby, czym zyskał uznanie w państwach latynoamerykańskich i po drugie, przyczynił się do wypracowania ramowego porozumienia z Iranem ograniczającym rozwój potencjału nuklearnego tego kraju.
Dziś, po 6 latach prezydentury Baracka Obamy z całą pewnością można powiedzieć, że obecne notowania Obamy w świecie i w Stanach Zjednoczonych są gorsze, niższe aniżeli były na początku jego prezydentury. Według sondażu CNN, w lutym 2009 r. 69 % ankietowanych Amerykanów wyrażało przekonanie, że zrealizuje on zmiany jakie wówczas zapowiadał. W marcu 2015 r. pogląd taki wyraziło 42 % ankietowanych, a więc o 27% mniej ankietowanych.
Prof. dr. hab. Longin Pastusiak
Profesor w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, poseł na Sejm (1991-2001) i marszałek Senatu (2001-2005).











