Ziemia obiecana

0

<W ARTYKULE WYPOWIEDZI EKSPERTA Z DZIEDZINY PRZECIWDZIAŁANIA BEZROBOCIU I ZARZĄDZANIA ZASOBAMI LUDZKIMI, PROF. ZDZISŁAWY JANOWSKIEJ>

 

 

Do niedawna ziemią obiecaną dla Polaków była Wielka Brytania, teraz raj u nas widzą cudzoziemcy zza wschodniej granicy.

 

  

     Dotychczas Rzeczpospolita Polska była postrzegana głównie jako kraj emigracyjny. Młodzi masowo wyjeżdżali do Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Irlandii, Hiszpanii i Niemiec. Państwa te są nadal drugim domem dla lwiej części młodych Polaków. Stały się ich pracowitymi wakacjami, bądź rzemiosłem na rok, góra dwa lata. Pomimo masowego wyjazdu, w kraju nadal odnotowuje się znaczne bezrobocie i jednocześnie wiele wolnych miejsc pracy. Dzieje się tak, ponieważ nasi rodacy nie chcą być obsadzani na mało płatnych stanowiskach, wybierają pracę „na czarno”, lub pobierają w zamian zasiłek dla bezrobotnych.

     Tymczasem imigracja utrzymywała się przez wiele lat na stałym, bardzo niskim poziomie. Gdy jednak wolnych miejsc pracy zaczęło przybywać, mniej zamożny Wschód postanowił wykorzystać tą szansę i spróbować szczęścia właśnie w Polsce. Na legalne zatrudnienie oczekują rzesze Ukraińców i Wietnamczyków. W ten sposób mało atrakcyjne dla Polaków wakaty stały się celem pożądania wielu przybyszy. I tu pojawia się dylemat – pozwolić im pracować, czy też nie?

     Coraz więcej krajowych firm naciska na władze, by te umożliwiły cudzoziemcom pracę w naszym państwie. Mieliby oni zastąpić braki po tych Polakach, którzy wyjechali na Zachód za chlebem. W wyniku coraz większego ubytku pracowników na rynku, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej prawdopodobnie ugnie się pod żądaniami pracodawców i zliberalizuje przepisy zezwalające cudzoziemcom na pracę w Polsce. Jest to jednak trudny orzech do zgryzienia, nawet dla znawców tematyki, bowiem argumenty za i przeciw przyjęciu obcokrajowców pod nasz dach są po obu stronach silne i przekonujące.

     O wypowiedzenie się na temat imigracji została poproszona pani poseł, prof. Zdzisława Janowska. Jest ona znanym badaczem i ekspertem oraz doradcą polityki gospodarczej z dziedziny restrukturyzacji, przeciwdziałania bezrobociu i zarządzania zasobami ludzkimi. Poruszając dość skomplikowaną kwestię ciemnych i jasnych stron imigracji, pani profesor stwierdziła, iż:

   

W obecnej sytuacji zmniejszającego się bezrobocia  i emigracji wysoko kwalifikowanych kadr za granicę, imigracja cudzoziemców staje się konieczna. Dotyczy to zarówno pracowników o zawodowych kwalifikacjach takich jak pracownika budowlanego, szwaczki, czy kadr wysoko kwalifikowanych takich jak lekarze. Brak rąk do pracy może zniweczyć wzrost rozwoju gospodarczego kraju. Mówi się o braku kilkuset tysięcy rąk do pracy (ok. 300 tys.).

 

  

     Z pewnością atutem „obcych” są ich małe wymagania – z chęcią podejmą się takich zawodów, które nie są popularne wśród Polaków ze względu na ich znikomą atrakcyjność. Wypełniliby w ten sposób nisze na rynku pracy, polepszając byt polskich przedsiębiorstw, mogących pracować wówczas pełną parą. Obecne braki kadry w firmach spowalniają je, zmniejszając atrakcyjność ich usług i powodując opóźnienia w wykonywaniu zamówionych zleceń. Pozbycie się problemu braku rąk do pracy „pozwoliłoby utrzymać tempo rozwoju gospodarczego Polski”. Nie martwilibyśmy się już o terminy, które są nam narzucane w związku z organizacją Euro 2012. Również rolnictwo w kraju, zyskując tanią siłę roboczą, stałoby się bardziej konkurencyjne na rynkach europejskich.

     Mówiąc o zaletach, pani prof. Zdzisława Janowska zauważyła, że najwięcej zyskają takie gałęzie gospodarki jak „instytucje budowlane, zakłady przemysłu lekkiego i niedługo placówki ochrony zdrowia. W każdym z tych przypadków kolosalną rolę mogliby odegrać właśnie pracownicy ze Wschodu”. Ale nie odegrają jej, dopóki nie zostaną spełnione dwa warunki. Pierwszy z nich, należący do samego społeczeństwa mówi, iż „pracownicy – cudzoziemcy muszą być godnie traktowani w polskim miejscu pracy”. Drugi, leżący w zadaniach władz, zdaniem pani poseł, to nieodpowiednie przepisy prawne dotyczące imigracji:

 

  

Muszą zostać one zliberalizowane, bowiem trudności z otrzymaniem wiz (np. dla pracowników z krajów Wschodu – Wietnam) są zbyt rygorystyczne. Istnieje niechęć polskich władz konsularnych (np. w Hanoi) do wydawania wiz dla obywateli Wietnamu. Moje bezpośrednie doświadczenia w tej kwestii dowodzą, że władze polskie świadomie zaostrzają przepisy uznając, że np. obywatele Wietnamu traktują Polskę jako miejsce do nielegalnego handlu, a nie miejsce do zdobywania wykształcenia czy podjęcia legalnej pracy.

 

  

     Każdy kij ma jednak dwa końce – liberalizacja przepisów przeprowadzona zbyt pochopnie i nieprecyzyjnie może nieść ze sobą poważne, negatywne skutki. Imigranci, zamiast podejmować mało opłacalną pracę w rolnictwie, mogą wybrać wspomniany już, mniej uciążliwy i bardziej dochodowy handel. Sprzedając tańsze i gorszej jakości towary produkowane w krajach azjatyckich, stanowiliby poważną konkurencję dla naszych małych i średnich firm. Dodatkowo spowodowaliby utrzymanie niskiego poziomu płac, co w połączeniu z ciągłym wzrostem kosztów utrzymania doprowadziłoby do wyjazdu na Zachód kolejnej rzeszy Polaków.

     Obecnie rządzący podejmują drobne kroki, by umożliwić cudzoziemcom pracę w naszym kraju i jednocześnie zrealizować plany budowy autostrad i stadionów na zbliżające się Euro 2012. Wprowadzone od 1 lutego prawo zezwalające na legalne zatrudnianie naszych wschodnich sąsiadów na 6 miesięcy to jednak za mało. Małgorzata Krzysztoszek z PKPP Lewiatan nie jest w pełni usatysfakcjonowana nowym przepisem. Twiedzi, że najlepszym rozwiązaniem byłoby pozwolenie obcokrajowcom na pracę na czas realizacji danego projektu. Zdzisława Janowska również nie sądzi, aby nowe prawo wiele zmieniło:

 

  

Ciągłe i nieustanne trudności przy otrzymywaniu wiz powodują, że poważne rozmowy prowadzone między przedsiębiorcami polskimi a wietnamskimi w celu podpisania kilkuletniego kontraktu często kończą się fiaskiem. A na pracy cudzoziemców wiele gałęzi gospodarki może tylko zyskać.

 

  

     Im Polska będzie bardziej zamożna, tym więcej cudzoziemców będzie do niej lgnąć. Legalnie, czy też nie (przedzierając się przez tak zwaną zieloną granicę), obcokrajowców będziemy napotykać na ulicach coraz częściej. Możemy zadać pytanie – jaką rolę przyjmą „nowi”? Komplementarną, wypełniając wakaty i przyspieszając rozwój rodzimej gospodarki, czy też substytucyjną, wypierając naszych pracowników z ich pierwotnych miejsc pracy? Jakiej roli by nie przyjęli, faktem jest, że szybki wzrost gospodarki wymaga większej liczby fachowców, których obecnie brakuje. Czy będzie to więc lek dla polskich planów na przyszłość, czy niekontrolowany zalew taniej siły roboczej, dowiemy się w ciągu najbliższych kilku lat.

     Masowa emigracja, jak i imigracja są zjawiskami nieuniknionymi do czasu wyrównania płac w krajach europejskich. Ale jak długo będzie trwać ich wyrównywanie, tak długo będziemy szukać swojej ziemi obiecanej, uczciwych zarobków oraz godnego i spokojnego życia. W ostatnich wyborach parlamentarnych Polacy w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Stanach Zjednoczonych i innych krajach masowo głosowali, stojąc w gigantycznych, trzygodzinnych kolejkach. Było to nie tylko przejawem patriotyzmu, ale i wołaniem do nowo wybranej władzy: przywróćcie normalność jak najszybciej, my chcemy do domu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here