Janusz Hałdys zmarł niespodziewanie kilkanaście dni temu, w jednym z Domów Opieki Społecznej w naszym kraju. Nie napiszę w jakim, ale żegnając Go, chcę poruszyć problem pobytu starszych ludzi w tego rodzaju – niezwykle społecznie ważnych w systemie OPIEKI NAD SENIORAMI – placówkach.
Ale najpierw pożegnam śp. Janusza, bo był człowiekiem bardzo zacnym, prostym, zwyczajnym (z zawodu był elektrykiem), ale w tej „zwyczajności” – NADZWYCZAJNYM, dobrym, pomagającym po wielokroć innym.
Poznałem go w latach pięćdziesiątych ub. wieku, kiedy – jak ja – próbował kolarstwa, choć nie miał specjalnych wyników, lecz był bardzo (np. mnie) pomocny w peletonie kolarskim. Towarzyszył mi często w najdłuższych treningach szosowych, jakie mnie, jako torowcowi, wówczas zalecano (200-300 km). Aby mi się nie nudziło… ćwiczył ze mną starty i finisze, a przede wszystkim, mając smykałkę do majsterkowania, dbał o stan techniczny mojego roweru. Zapraszał też często po treningu na posiłek, regulując za niego rachunek. Nigdy Mu tych gestów dobroci nie zapomnę.
Był przez wiele lat sędzią kolarskim na różnych zawodach w kraju.
A gdy przestaliśmy „zawodowo” jeździć na rowerach, przez całe swoje życie ( co poczytywałem sobie za zaszczyt) szukał ze mną kontaktu intelektualnego. Także w sprawach „polsko-niemieckich”, bo sam zamieszkał w Berlinie z Niemką (choć Niemcy wymordowali całą Jego rodzinę: ojciec zginął w Katyniu, matka zmarła w 1940r.), z którą spędził ponad 20 lat. Jednak, kiedy zapadł na zdrowiu – trafił z powrotem do Polski, nie będąc w Niemczech ubezpieczonym. Ale to zupełnie inny problem. A dziś przy tej smutnej okazji, poruszam problem pobytu STARSZYCH ludzi w Domach Opieki Społecznej, a raczej rygoru i dyscypliny, jakiej poddawani są pensjonariusze. Pewnie często z konieczności zapewnienia im bezpieczeństwa czy może braków kadrowych, ale „zamknięcie” ich w murach, bez możliwości kontaktowania się poza nimi z nikim, na pewno nie wpływa na komfort przebywania w takim miejscu. Janusz często opowiadał o tym braku „wolności”, o zakazie spacerowania po ogrodzie wokół domu, a nawet przebywania na tarasie (gdzie „łatwo się przeziębić”).
Praktycznie chwalił jedynie regularne wyżywienie;
Skarżył się też na nagminne opóźnienia (często kilkunastodniowe) w otrzymywaniu „poczty”, którą starałem mu się umilić pobyt w Ośrodku, wysyłając książki, przedruki swoich artykułów – bo chciał je mieć – czy rzeczy osobistego użytku. Pensjonariuszom nie pozwalano nawet na samodzielne użycie windy znajdującej się w obiekcie. W ostatniej rozmowie mówił mi o dolegliwościach żołądkowych i czekał na pomoc lekarską. Ponieważ przez kilkanaście dni nie odbierał ode mnie telefonu komórkowego, podejrzewałem, że coś się stało. I tak było istotnie…
Ale nie awanturę mi chodzi, ale o refleksję kierownictw wszystkich Domów Opieki Senioralnej (gdziekolwiek są), nad polepszeniem w nich pobytu pensjonariuszy .
Moim zdaniem – przede wszystkim chodzi o pomoc w organizacji dnia, w zaplanowaniu zajęć (choćby świetlicowych), w zapewnieniu dostępu do książek, gazet i wszystkich programów telewizyjnych.
Pilnego rozwiązania wymaga reorganizacja tzw. opieki zdrowotnej, wprowadzenia w DOS okresowych obowiązkowych badań lekarskich, a w razie potrzeby – umożliwienie korzystania z zewnętrznej pomocy pielęgniarsko-lekarskiej.
Potrzebne pensjonariuszom DOS są też zorganizowane wycieczki turystyczno-sportowo-kulturalne. Na co z pewnością usłyszę w odpowiedzi: A SKĄD NA TO WSZYSTKO PIENIĄDZE? – zgoda, ale nie wierzę, aby lokalne władze w tym nie pomogły. PAMIĘTAJMY, ŻE WSZYSCY ALBO JUŻ JESTEŚMY, ALBO BĘDZIEMY KIEDYŚ STARYMI LUDŹMI i też będziemy potrzebowali zrozumienia…
A WY kochani pensjonariusze, jeśli czytacie te słowa, nie bójcie się zgłaszania swoich potrzeb do tych, którzy powinni Wasze problemy na bieżąco rozwiązywać.
Januszu kochany, żegnaj, traktując moje postulaty, a wcześniej sformułowane przez Ciebie potrzeby – jako wyraz troski o innych.
Zawsze pozostaniesz w mojej pamięci!
Część Ci i WIELKIE POWAŻANIE (i to chyba od wszystkich, którzy Cię znali i lubili za Twoją życzliwość, bezpośredniość i koleżeńskie oddanie).
- A przy okazji zwracam się do władz wszystkich szczebli (którzy mogą w tym pomóc): NIE LOKUJCIE Domów Opieki Społecznej poza miastami, choćby były w najpiękniejszym przyrodniczo-widowiskowym otoczeniu.
Seniorzy również potrzebują kontaktu z tętniącym wokół życiem (nie znoszą odosobnienia!); szukają kontaktu z żywymi ludźmi, chcą znać problemy, którymi żyje kraj i… świat. Bo to także ich problemy. Wszak nadal są wyborcami…











