Zdzisław Szymczyk – „Naszym zadaniem jest rozweselanie ludzi”. Wywiad

0
Zdzisław Szymczyk - perkusista z zespołu Baciary | Fot: Justyna Borowiecka.

Perkusista z zespołu Baciary – Zdzisław Szymczyk w rozmowie o zespole, instrumentach, marzeniach i koncertach. Z góralskim pozdrowieniem dla wszystkich czytelników. Zapraszam do przeczytania wywiadu.

Justyna Borowiecka: Grasz na perkusji w zespole Baciary, powiedz jak Ci się tutaj gra i jak dogadujesz się z pozostałymi członkami zespołu?
Zdzisław Szymczyk: – Jesteśmy zespołem, więc musimy się dogadywać, bo to podstawa. Janusz „liter” zespołu powtarza, że żeby coś osiągnąć musi być zgoda i musimy działać razem, bo jak dwa konie ciągną wóz i jeden pójdzie w prawo a drugi w lewo to wóz się zepsuje. Tak jest z zespołem, wszyscy muszą w jedną stronę iść, a Janusz tego pilnuje, dlatego zespół Baciary osiągnął już taki mały sukces, to właśnie ten sukces jest w wozie, który my ciągniemy, wspólnie. Każdy z nas jest rodowitym góralem i jesteśmy trochę podobni, to też nam ułatwia sprawę. Z chłopakami znam się już długo. Jeszcze zanim zacząłem grać na perkusji, już ich znałem. Władek i Andrzej Skupień to moi sąsiedzi. Janusz, Andrzej i Jaś grali z moim bratem, więc bywali u mnie, kiedy byłem dzieckiem. Jak jest dobra atmosfera, to się dobrze gra. W moim przypadku pasja przerodziła się w pracę i kiedy gram to po prostu się bawię, jestem wtedy szczęśliwy, robię to, co kocham.

Perkusja to nie jedyny instrument, na którym grasz…
– Pochodzę z góralskiej rodziny i folklor towarzyszył mi od dziecka. Odkąd pamiętam, należałem do zespołu regionalnego. Tańczyłem i śpiewałem, ale miałem pociąg do grania. Interesowały mnie różne instrumenty. W wieku 9 lat zacząłem chodzić do szkoły muzycznej. Skończyłem pierwszy stopień na instrumencie głównym, akordeon. Międzyczasie próbowałem już coś stukać, jakieś rytmy, gdzie się tylko dało, a że starszy brat, który też jest perkusistą, miał już swoją perkusję i czasami była w domu, to leciałem i próbowałem. Jak góral, to pasowałoby żeby grał na instrumencie regionalnym. Po skończeniu szkoły muzycznej miałem niechęć do grania i rzuciłem akordeon w kąt. Dopiero, gdy poszedłem do szkoły średniej poznałem Karola, z którym się zaprzyjaźniłem. Dzięki niemu gram też na basach podhalańskich. Jeden z instrumentów ludowych Podhala, który teraz uczestniczy w występach z Baciarami. Basy wyglądają jak wiolonczela, bo niektóre kiedyś nimi były, ale mają trzy struny o całkiem innym stroju niż wiolonczela i tym się różnią. Jest to instrument bardziej rytmiczny niż melodyczny i może, dlatego na nim gram, jestem po prostu od trzymania rytmu. Perkusja i basy podhalańskie to moje instrument w zespole.

Ile potrzeba czasu, aby dobrze nauczyć się grać na perkusji, czy jest jakiś limit czasu, czy to wszystko zależy od zdolność?
– Własną perkusje miałem w wieku 14 lat i do dziś nie gram dobrze. Gram wystarczająco na tyle żeby ludzie mogli się bawić. Jestem samoukiem, nigdy nie miałem kogoś, kto by mi pokazał jakiś rytm. Widzę wiele niedoskonałości w swojej grze i wiele razy mówiłem sobie, że pójdę na jakieś lekcje perkusji, ale po prostu teraz nie mam na to czasu. Jakiś talent na pewno posiadam, bo chyba byłoby kiepsko grać tak bez niczego. Mam dobry słuch i używam go, gram to, co usłyszę u innych.

Wasze koncerty są czasem bardziej rozrywkowe z bębnami, głośnikami, perkusją itp., ale tez gracie tradycyjną – góralską muzykę, którą wersje koncertów bardziej lubisz?
– Zdarzają się występy z muzyką typowo góralską i dla mnie nie byłoby różnicy, bo tak samo kocham folklor jak i perkusje, ale ludziom jednak bardziej przypada do gustu muzyka rozrywkowa, czyli ta z perkusją itd. Muzyka podhalańska, góralska jest trudna i nudna dla ludzi spoza Podhala, którzy nie mają styczności z folklorem, dlatego właśnie wolę, kiedy gramy występy z głośnikami. Ludzkie są zadowoleni to i my jesteśmy, a naszym zadaniem jest rozweselanie ludzi.

Gracie sporo koncertów, czy jest jakiś koncert, który szczególnie zapamiętałeś?
– Sporo koncertów to sporo wspomnień. Na każdym inne wydarzenia i inni ludzie, więc wiele do zapamiętania, lecz wszystkiego się nie da. Powiem krótko, mam słabą głowę do tego. Tyle razy chciałem zapamiętać jakąś opowieść czy zdarzenie, nie dało rady, choćbym chciał (uśmiech).

Występujecie podczas koncertów plenerowych jak i tych w środku pomieszczeń np. restauracjach, Domach Kultury itp., które koncerty lepiej Ci się gra te plenerowe czy w klubach?
– Wydaje mi się, że nie ma na to reguły. Koncert to koncert. Wiele czynników wpływa na to czy się dobrze gra. Wystarczy mały uraz palca i nie będę miał swobody. W moim odczuciu to byłby słaby koncert. Czasami po prostu jest zły dzień i źle się gra, ale jeśli wszystko jest dobrze to gra się tak samo dobrze plener jak i koncert zamknięty.

Wiem, że muzycy żyją muzyką cały czas, również po koncercie. Jakiej muzyki i wykonawców lubisz słuchać, na co dzień?
– Nie mam konkretnych ulubieńców ani swojej playlisty. Jeśli jakaś piosenka mi się spodoba to jej posłucham. Słucham muzyki przeważnie w samochodzie z radia, trzeba też się wyciszyć i odpocząć trochę.

Bycie muzykiem wiąże się z częstym podróżowaniem i kontaktami z ludźmi. Powiedz czy po koncercie bliżej Ci do zacisza domowego czy duszy towarzyskiej?
– Nasz weekend, jako zespołu zaczyna się w czwartek i kończy w niedzielę, bo w te dni gramy. Bywało tak, że w jeden dzień graliśmy trzy koncerty. Wydawałoby się, że nasza praca to tylko przyjechać zagrać i jechać do domu. Zupełnie nie. Sama jazda w upalny dzień po kilkaset kilometrów może wyczerpać całkowicie, a to dopiero początek. Rozpakowanie sprzętu, rozstawienie na scenie, próba nagłośnienia i dopiero koncert. Wtedy rozpiera mnie energia, czasami sam nie wiem skąd, ale po prostu chce mi się grać. Później pakowanie, trzeba iść i porozmawiać z ludźmi z widowni, bo po to też przyszli, i tak jeszcze dwa razy w ten sam dzień, a są trzy takie dni. Po powrocie z weekendu nie marzę o niczym innym jak o porządnym śnie i odpoczynku. Poniedziałek to taki dzień bez niczego, całkowite wyciszenie, a dopiero we wtorek wracam do normalnego życia i towarzystwa.

Czy masz jakieś inne zainteresowania oprócz muzyki, jeśli tak to jakie?
– Folklor i kultura Podhala to główne moje zainteresowanie. Mam nadzieję, że będę mógł kiedyś przekazać go następnemu pokoleniu, bo bardzo mi zależy żeby góralszczyzna przetrwała jak najdłużej.

Jakie jest Twoje największe marzenie?
– Mieć prace, którą się kocha to marzenie niejednej osoby. Mi się udało i chciałbym by tak było jak najdłużej. Żeby móc i chcieć grać.

Jakie masz plany na najbliższe dni/ miesiące?
– Jestem w trakcie budowy domu i to jest mój plan myślę, że nie na jeden miesiąc. Jeszcze dużo pracy przede mną.

I na koniec możesz pozdrowić naszych czytelników i zaprosić na Wasze koncerty.
– (Wiadomo, że nie da się napisać gwarą tak jak się mówi, ale trochę spróbuję).
Nojserdecniyjse pozdrowiynia z pod samiućkik tater dlo syćkik cytelnikow gazety od perkusisty Baciarów. Zaprosom na nase koncerty, a grafik mozeciy znalyźć na nasyj stroniy internetowyj i Facebooku.

Ze Zdzisławem Szymczykiem rozmawiała: Justyna Borowiecka.

Poprzedni artykułSzymon Sićko: „Gra w reprezentacji to powód do dumy”. Wywiad
Następny artykułMeksyk – państwo o niesamowitej historii
Justyna Borowiecka
Justyna Borowiecka to redaktor, dziennikarz, fotograf, bloger, freelancer. Przygodę z dziennikarstwem rozpoczęła w 2007 r., gdzie przygotowywała relacje przedmeczowe ze spotkań Champions League i reprezentacji Polski. W 2008 r. trafiła do redakcji GKS Bełchatów, a w międzyczasie pracowała w innych mediach elektronicznych takich jak FutbolManiak, Łowimy talenty, Sports.net, Openmusic, Felietony i wiele innych. W 2008 r. rozpoczęła współpracę z portalem Wiadomosci24.pl, gdzie od listopada 2014 roku, pełniła funkcję redaktora. Obecnie piszę m.in. dla NaszeMiasto.pl. W 2012 r. pracowała również w Radiu Róża (polskie radio w Brukseli). W 2013 r. była korespondentem z małopolski w InfoTuba. Pisała także dla Interia360, PiłkaCV i Blasting News. Społecznie pomagała Fundacji Sportowej, gdzie promowała młode talenty piłkarskie. Ma na swoim koncie wiele cykli piłkarskich, te najbardziej popularne to: „Młodzi, zdolni i ambitni”, „Piłkarskie marzenia”, „Warto poznać”, „Chłopcy z Bundesligi” i „Futbolowo-ankietowo” i wiele innych. Od 2011 roku, przez kolejne cztery lata była nominowana w plebiscycie na Najlepszego Dziennikarza Obywatelskiego Roku, w którym zajmowała wysokie miejsce, mieszcząc się zawsze w dziesiątce najlepszych dziennikarzy (6, 4, 9 miejsce, w roku 2014 – zajęła II miejsce w kategorii „Fotoreportaż”). Z powodzeniem prowadzi blog https://usmiechsim.wordpress.com/, gdzie oprócz artykułów sportowo-muzycznych zamieszcza wykonane przez siebie fotografie. Autorka sześciu książek – „Od wywiadu do wywiadu” (luty 2011), „Fotografia – to jest to!” (sierpień 2011) „Chłopcy z Bundesligi” (luty 2012), „Niemcy – moja inspiracja!” (październik 2013), "Wywiad-owo" (luty 2015) i „21” (sierpień 2017). Umiejętnie łączy sport z muzyką i dziennikarstwo z fotografią.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here