Wybory

0

Miło jest uwierzyć w siłę własnego oddziaływania. W państwach demokratycznych taka okazja nadarza się co kilka lat. Wprowadzona została nazwa „święto demokracji” i zdecydowana większość społeczeństwa ma złudzenia, że wpływa na życie publiczne. Być może te uwagi są nieco spóźnione, bo wybór głowy państwa już mamy za sobą. Ale Kierkegaard, duński filozof, wyprzedzając egzystencjalizm, wykazał, że borykamy się nieustannie między koniecznością dokonywania wyborów. A więc wybory, to problem nie tylko należący do sfery polityki. Wolność wyraża się w konieczności podjęcia decyzji :albo-albo. Tak zresztą nazwał tytuł swego dzieła.

Zniewolenie, to zaniechanie tego wysiłku. Wtedy inni dokonują wyboru za nas. Ta konieczność dotyczy spraw drobnych, codziennych, ale także spraw o doniosłym znaczeniu, wyznaczającym nasz los. Wybory to osnowa naszego istnienia. Wyjątkiem od tej konieczności albo – albo są nieczęsto zdarzające się sytuacje i to jedynie w życiu twórczych jednostek. Otóż nie dokonują wyborów na przykład między prądami artystycznymi czy filozoficznymi ci, którzy sami tworzą oryginalne teorie odbiegające od tych funkcjonujących dotychczas.

Przeważa lęk przed podejmowaniem decyzji, przed możliwymi, trudnymi do przewidzenia skutkami naszego wyboru. Wygodniej jest – i tę drogę wybiera większość – gdy ktoś za nas dokona wyboru. Można wtedy obwiniać kogoś a nie siebie jeśli okaże się, że wybór był błędny. Ucieka się na ogół przed sytuacją w której uzasadniona byłaby pretensja do siebie za wadliwą decyzję.

Nonsensem jest rozpamiętywanie przeszłości i w następstwie żałowanie podjętych kiedyś rozstrzygnięć. Nie należy mieć pretensji do siebie za dokonane wybory. Wszak nie jesteśmy zdolni odtworzyć nastroju, który był naszym udziałem, ani stanu emocjonalnego wpływającego na postanowienia. Nie bierzemy pod uwagę tego, że uczucia leżą u podłoża naszych wyborów. Nie ma stanów psychicznych wolnych od współobecności uczuć. Zdarza się często, że intuicja wpływa na nasze poczynania.

Wybory dokonywane przez ludzi ideowych są możliwe do przewidzenia. Natomiast lęki konformistów i zarazem słabość ich charakteru sprawia, że niemożliwe do przewidzenia są ich decyzje. Konformistami bywają także politycy. W tym skażeniu tkwi źródło zmian ich przynależności partyjnej. Szukają na tej drodze korzyści.

Sartre w powieści „Drogi wolności” kreśli przykłady rozdarcia między albo–albo. Bywają szczególnie trudne jeżeli wiążą się z wyborami światopoglądowymi. Między innymi, Sartre kreśli rozterkę pacyfisty powołanego do wojska w czasie I wojny światowej. Bohater jego powieści wie, że jeżeli nie stawi się w wojsku, to grozi mu poważna kara. Oto dylemat: iść na wojnę rezygnując z wartości, które się wyznaje – czy pozostać im wiernym, narażając się na więzienie, a nawet karę śmierci.

W naszej epoce neokapitalizmu, inaczej neoliberalizmu ekonomicznego, nastąpił upadek ideałów, czyli wyższych wartości. Pożądane stały się dobra materialne. W świetle tego poglądu wpajanego społeczeństwu, dylemat bohatera powieści Sartrea wielu uzna za anachroniczny. Odwołam się więc do rozterek, które nękają bohaterów powieści Marii Rodziewiczównej. Z reguły są zmuszone wybrać między żarliwą miłością do mężczyzny a poczuciem obowiązku wobec kogoś lub ojczyzny.

Don Kichota nie dręczyły rozterki, ponieważ niezachwianie wierzył w określone ideały, poświęcając im życie. Na marginesie dodam, ze tę postać literacką wskazują niektórzy psychiatrzy jako przykład człowieka zdrowego psychicznie, bo żyjącego zgodnie z własnym poglądem na świat. Bohater dramatu Henryka Ibsena „Brand” powtarza jak refren słowa: „Woli trzeba zbawicielki, w rzeczy małej, w rzeczy wielkiej”. Ma rację, bo dokonany wybór powinien prowadzić do konsekwentnych działań.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here