Wspomnienie Piotra Kuncewicza – pisarza, poety, krytyka literackiego i teatralnego

0
673

10 lat temu zmarł Piotr Kuncewicz. Z tej okazji w Związku Literatów Polskich odbył się „Wieczór wspomnień”. (Dobrze, że tego rodzaju wspomnienia mają miejsce w Domu Literatury przy Krakowskim Przedmieściu; głównie dzięki Aldonie Borowicz, obecnej prezesce Warszawskiego Zarządu Okręgu ZLP).

Piotr Kuncewicz, którego nigdy nie zapomnę – był człowiekiem niezwykle ciepłym, sympatycznym, prostolinijnym (wszyscy Go lubiliśmy i ceniliśmy), a przede wszystkim odważnym. W najtrudniejszych czasach podjął się dla dobra środowiska stanąć na czele Związku Literatów Polskich i ten Związek uratował, w warunkach ostrej walki politycznej i konkurencji, jaka wytworzyła się w środowisku po powołaniu Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Kuncewicz z powrotem przywrócił godność ZLP, a nade wszystko jego ciągłość i trwanie.

Autorytet Piotra był i pozostanie niekwestionowany – jako poety, w jeszcze większym stopniu jako publicysty i krytyka literackiego, a nade wszystko eseisty i historyka literatury. On żył literaturą i wniósł wiele do oceny literatury polskiej, ukazując ją na tle najwybitniejszych dzieł literatury światowej. Innymi słowy – był prawdziwym polonistą, a swą dumę czerpał z dorobku polskich pisarzy, którzy niejednokrotnie w przeszłości nieśli na swoich barkach – podobnie jak On – świadomość polskiej kultury, zapewniając jej kontynuację i w konsekwencji ciągłość naszej wielokrotnie przerywanej państwowości.

Potrafił fantastycznie pisać o literaturze i godzinami o niej opowiadać, potrafił dotrzeć do każdego czytelnika, szczególnie do młodzieży. Znakomicie znał się na teatrze, interesował się sztuką. Do jej skarbnicy „dorzucił” i swoje nazwisko, które z dumą nosił.

Prezesem ZLP był przez kilka lat, kontynuując najlepsze tradycje swoich wielkich poprzedników, zwłaszcza Jarosława  Iwaszkiewicza i Wojciecha Żukrowskiego. Podziwiałem niejednokrotnie Jego odwagę cywilną i mądrość w rozmowach z politykami, a nade wszytko z samym środowiskiem. Krok po kroku po stanie wojennym odbudowywał prestiż związkowy, ułatwił przetrwanie wielu kolegom i przywrócił nam wszystkim (myślę o członkach ZLP) sens uprawiania literatury bez względu na doraźną sytuację polityczną. Był człowiekiem rozumnego kompromisu, osiągania celów drogą perswazji i rzeczowej argumentacji a także szeroko rozumianej współpracy pomiędzy obecnie istniejącymi  kilkoma związkami zawodowymi pisarzy i autorów. Doceniał też rolę tłumaczy literackich i przygarniał ich pod swe prezesowskie skrzydła.

Był prawdziwym Przyjacielem wielu ludzi; bardzo kontaktowym i bezpośrednim. Nie było w Nim nic z tzw. pychy, wszystkich traktował zawsze jako równych sobie i nigdy nie odmawiał nikomu pomocy, choć Jego możliwości działania były całkowicie odmienne od tych, którymi dysponowali Jego wielcy poprzednicy. Mimo to udźwignął ciężar prezesowania i odbudowy prestiżu ZLP po stanie wojennym. Nikomu wcześniej nie przyszło działać w takich warunkach i świetnie tym obowiązkom podołał! Doceniając to, powierzono Mu (po odejściu z funkcji) tytuł Prezesa Honorowego i w obydwu tych prestiżowych funkcjach na zawsze pozostanie w historii Związku. Pozostanie jako człowiek skromny, który przez wiele ostatnich lat poświęcił się innym. Kultura polska poniosła wraz Jego odejściem niepowetowaną stratę.

Prezesie nie wszystek umarłeś – pozostanie Twój dorobek poetycko – prozatorski – eseistyczny. Nigdy nie zdezaktualizują się Twoje szkice „Samotni wobec historii”, ani Twoja praca doktorska o poezji Marii Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej, czy teksty pisane przed laty dla „Tygodnika Powszechnego” i „Współczesności”. Również niezwykle cenne Twoje opracowanie poezji Jana Góreca-Rosińskiego pt. „Żywa gałąź”.

Smutne jest jedynie to, że nie spotkamy się już nigdy. Chyba, że w świecie, w którym teraz jesteś. Masz teraz wreszcie czas, by dopisać dalszą część do swej powieści „Szumy”, więc nie zaniedbuj bieżącej krytyki literackiej. Pewnie teraz będą Cię już wszyscy drukować tu na Ziemi bez żadnych uprzedzeń. Oby Twoi ówcześni przeciwnicy wreszcie docenili, że – w trudnym okresie naszej historii – stanąłeś w obronie wartości, które warto było chronić. Nie musisz się wstydzić tego, co zrobiłeś! ZLP nadal istnieje i prężnie działa!

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKiedy można nagrać kogoś bez jego zgody?
Następny artykułPraktyczne porady: wieczne pióra, teczki, torby, okulary, poszetki
Karol Czejarek
Dr Karol Czejarek, prof. nadzw. - doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; germanista i niemcoznawca, tłumacz przysięgły i literacki j. niemieckiego. Emerytowany profesor nadzw. Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora; wieloletni pracownik naukowo-dydaktyczny w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego. B. sekretarz Międzywydziałowego Centrum Badań Niemcoznawczych AH w Pułtusku. Przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Autor m.in. monografii o Annie Seghers, książki „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”; także tłumacz 10 jego powieści i redaktor „Dzieł zebranych” opublikowanych przez Wydawnictwo Interart. Autor m.in. „Gramatyki niemieckiej dla ciebie” (wspólnie z J. Słocińską); spolszczenia (wspólnie z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins German Verb”; redaktor i inicjator publikacji (wspólnie z T. G. Pszczółkowskim, A. Warakomską, K. Garczewskim i A. Schmidtem) „Historia pamięcią pisana. Biografie polsko-niemieckie” (cz. I - Pułtusk 2014, cz. II Pułtusk 2017) oraz wydanej w 2011 r. (wspólnie z T. G. Pszczółkowskim) „Polska między Niemcami a Rosją”. Ponadto - autor wielu artykułów i recenzji. Członek Związku Literatów Polskich. Przed r. 1990 m.in. sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury i dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; od roku 1973 w Warszawie na stanowiskach m.in. dyr. Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Wydziału Kultury m. st. Warszawy, departamentów plastyki i książki w Ministerstwie Kultury i Sztuki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here