Wolność i równość w polskiej polityce (na podstawie programów PiS i SLD)

3

Równość, wolność, sprawiedliwość – puste hasła demokracji? 

Podstawowymi wartościami każdego państwa demokratycznego są: równość, wolność, sprawiedliwość. O ile tę ostatnią dość ciężko sprecyzować ze względu na jej dużą abstrakcyjność, dwie poprzednie są już znacznie bardziej „namacalne” i możliwe do, w miarę, obiektywnego opisu. Od zamierzchłych czasów ludzkość stara się wdrażać w życie te jakże piękne hasła, niemniej jednak często wykluczające się. Lewica zazwyczaj kojarzona jest z walką o równość, prawica natomiast – o wolność. Problem tkwi jednak w tym, o jakiej równości i wolności mówimy. Ponadto, założenia partii często zawierają elementy innych ideologii, zbaczając nieco z początkowo obranego kursu. W praktyce jest również tak, iż programy polityczne nie zawsze znajdują odniesienie w rzeczywistości.

Niemniej jednak, programy narodowych konserwatystów Prawa i Sprawiedliwości oraz socjaldemokratów Sojuszu Lewicy Demokratycznej w znacznej części są ukierunkowane na ideologię kolejno: prawicową i lewicową. Przybliżając nieco ogólny program PiS-u, można powiedzieć, iż zakłada on wzmocnienie władzy wykonawczej, zmniejszenie Sejmu i Senatu, oraz likwidację Rady Polityki Pieniężnej. Partia ta opowiada się za dekomunizacją instytucji administracji państwowej, popiera karę śmierci, wspiera dominującą pozycję Kościoła katolickiego w Polsce i jest za usunięciem z przestrzeni medialnej przekazów uznanych za „szkodliwe”. Sprzeciwia się natomiast legalizacji eutanazji, aborcji, klonowania i rejestracji związków homoseksualnych. Program SLD jest niemalże odbiciem lustrzanym programu podanego powyżej. Partia oficjalnie odcina się od komunistycznych korzeni, w rzeczywistości jednak wielu jej członków wywodzi się z PZPR. SLD popiera świeckość państwa i tolerancję światopoglądową. Jest również za „równym statusem kobiet i mężczyzn”, prawem kobiet do aborcji, rejestracji związków partnerskich oraz rozdzielenia państwa od kościoła. Sprzeciwia się natomiast karze śmierci.

Równość 

Przyjrzyjmy się jednak bliżej obu programom z różnych punktów widzenia. Wspomniana w tytule pracy równość oznacza „zapewnienie obywatelom podobnych warunków życiowych, np. w dostępie do dóbr materialnych, zaspokajających podstawowe potrzeby życiowe (np. żywność, ubranie) oraz do dóbr niematerialnych (np. kultura, edukacja)”[3]. Z kolei Konstytucja RP postrzega równość jako takie samo traktowanie każdego, kto wszedł w relacje z prawem. Mówią o tym art. 32 „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne”[4], oraz art. 33 „Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym”[5]. Mimo to może się wydawać, że nie wszyscy są traktowani na równi, politycy natomiast spierają się ze sobą, na jaką skalę udostępnić ludziom ową równość.  

Różnice w poziomie życia: bogaci-biedni

PiS i SLD zakładają w swych programach rozwój budownictwa mieszkaniowego dla polepszenia doli biedniejszych warstw społeczeństwa. Ponadto, PiS, jako prawica, proponuje wprowadzenie podatków prorodzinnych, wspieranie firm prowadzonych przez rodziny oraz „przywrócenie ochrony pracy”. Partia zakłada też wspieranie uboższych warstw społeczeństwa i polepszenie ich bytu, między innymi przez większy nadzór nad funduszami emerytalnymi czy ułatwieniem dostępu do usług medycznych. Co więcej, proponuje ona polepszenie jakości szkolnictwa na prowincji, aby nie pozostawało w tyle za szkołami w miastach, a co za tym idzie podwojenie stawki stypendiów dla najbiedniejszych i ustalenie maksymalnych cen podręczników. Stworzony też został projekt ustawy mający na celu zapewnienie opieki zdrowotnej nad uczniami w szkole. PiS chce złożyć również inny projekt, mający na celu zmniejszenie liczby głodujących dzieci. Program przewiduje także „system podatkowy zachęcający do tworzenia nowych miejsc pracy, organizowanie szkoleń dla osób chcących powrócić na rynek pracy po urlopach macierzyńskich i wychowawczych, uruchamianie programów prac interwencyjnych i robót publicznych szczególnie w regionach o największym bezrobociu strukturalnym” oraz „wdrażanie programów zatrudniania absolwentów”[6].

Ten ostatni podpunkt zakłada również SLD, który ponadto domaga się dla bezrobotnych zniesienia opłat urzędowych i tych za przejazdy komunikacją miejską. Lewica chce także stanowczego egzekwowania praw pracowniczych i walki z wyzyskiem. Ponadto, w jej programie znajduje się podpunkt mówiący o podnoszeniu minimalnej płacy do poziomu europejskiego. SLD zamierza też wspierać związki zawodowe i wprowadzić wynagrodzenie pracowników zależne od wydajności ich pracy. Co więcej, Lewica, sprzeciwiając się „przepaści pomiędzy bogatymi a biednymi”, jest niechętna wprowadzeniu podatku liniowego, uznając go za niesprawiedliwy i korzystny jedynie dla bogatych. Sojusz Lewicy Demokratycznej mówi „NIE dla jednej stawki VAT, czyli droższej żywności, lekarstw i produktów dla dzieci”. Partia chce większego wyrównania poziomu życia, aby nie było aż tak dużego rozwarstwienia społeczeństwa pod względem zamożności, jak dziś. Podobnie jak PiS, także i ten program zakłada usprawnienie działania opieki zdrowotnej. W sprawie szkolnictwa SLD zakłada wprowadzenie bezpłatnych posiłków dla dzieci z biednych rodzin, programu stypendialnego już dla uczniów szkół podstawowych czy też powrót do bezpłatnych przedszkoli. Ponadto, kolejnym celem lewicy jest wprowadzenie bezpłatnych zajęć pozalekcyjnych z języków obcych w szkołach oraz zwiększenie liczby godzin wychowania fizycznego.

Prawa kobiet

Jest to zagadnienie od dawna podejmowane w różnoraki sposób. A jak dziś partie postrzegają ten problem? Z programu PiS można wywnioskować, iż widzi on kobietę głównie (choć to nie reguła) jako żonę i matkę w chrześcijańskiej, wielodzietnej rodzinie. Partia opowiada się za wydłużeniem urlopu macierzyńskiego, skróconego wcześniej przez SLD. Ponadto domaga się większej skuteczności w ściąganiu alimentów. Następnie PiS, poprzez chęć wprowadzenia wielu reform(między innymi zakazu aborcji, o czym mowa będzie w dalszej części pracy) chce zwiększyć funkcję produkcyjną rodzin, dzięki czemu społeczeństwo miałoby większą liczbę pracowników. Partia nie prowadzi jednak szerszej kampanii na rzecz równouprawnienia.

Zupełnie inaczej problem ten postrzega Sojusz Lewicy Demokratycznej. Głosi on hasło „nie ma demokracji bez kobiet” i popiera równy dostęp do stanowisk i awansu oraz taką samą płacę za taką samą pracę dla obu płci. Lewica zamierza ochraniać kobiety przed zwolnieniami po powrocie z urlopów macierzyńskich, jak i przed przemocą w rodzinie i pracy. Sojusz zakłada także powszechną dostępność przedszkoli i żłobków, aby kobiety były w stanie podjąć pracę.

Uprawnienia mniejszości narodowych i etnicznych 

Ważnym problemem w Polsce jest również zagadnienie mniejszości. Te narodowe i etniczne są różnie postrzegane w Polsce. Konstytucja gwarantuje wszystkim obywatelom, bez względu na pochodzenie, równe prawa i dlatego też żadna partia oficjalnie nie opowiada się przeciwko prawom tych mniejszości. Część z nich stara się jednak w pewnym stopniu ograniczyć ich przywileje. PiS nie ma w swoim programie jasno określonych działań przeciwko mniejszościom, tworzy jednak koalicję z Ligą Polskich Rodzin, często uznawaną za partię faszyzującą i rasistowską. Ponadto wspiera Radio Maryja, oskarżane o antysemityzm, radykalną ksenofobię i skrajny konserwatyzm. Prawo i Sprawiedliwość rozważało także wprowadzenie ustawy ograniczającej przywileje mniejszości, w tym wypadku głównie tej niemieckiej i doprowadzenie do usunięcia ich przedstawicieli z Parlamentu RP. Oficjalnie jednak partia odcina się od wszelkiego rodzaju dyskryminacji rasowej. Z kolei Sojusz Lewicy Demokratycznej stanowczo opowiada się przeciwko rasizmowi, ksenofobii i nietolerancji. Partia podkreśla wagę umów międzynarodowych i konieczność wywiązywania się z obowiązujących Polskę zobowiązań. Krytykuje też PiS za zbytni konserwatyzm i nietolerancję w stosunku do innych nacji.

Mniejszości religijne

Przyglądając się bliżej zagadnieniu stosunku partii do mniejszości religijnych, możemy łatwo dojść do wniosku, iż różni się on znacząco. „Prawo i Sprawiedliwość szczególnego partnera i sojusznika w przeciwdziałaniu rozkładowi rodziny upatruje w Kościele katolickim”[11]. Partia zakłada więc, iż fundamentem silnej rodziny jest katolicyzm, co niejako wyklucza z tego kręgu rodziny innowierców znajdujące się w mniejszości. Co więcej, PiS proponuje wprowadzenie do szkół „chrześcijańskiego systemu wartości”[12], co dyskryminuje wyznawców innych religii mających nieco inny światopogląd. Zupełnie inaczej prezentuje swoje poglądy SLD. Partia domaga się nieuwzględniania ocen z religii na świadectwach szkolnych, co niestety ma miejsce w niektórych szkołach. Sojusz Lewicy Demokratycznej opowiada się też za państwem świeckim, wyraźnie oddzielającym państwo od kościoła. Ponadto, partia przeciwna jest dominującej pozycji Kościoła katolickiego i jednoczesnej dyskryminacji innych kościołów. Zakłada również całkowitą tolerancję religijną i światopoglądową.

Uprawnienia mniejszości seksualnych

Co do praw mniejszości seksualnych, konserwatywna prawica jest oczywiście za nieuznawaniem związków partnerskich tej samej płci. Wywodzący się z niej politycy są przeciwni nadawaniu kolejnych praw mniejszościom seksualnym – między innymi organizowaniu przez nich tak zwanych Parad Równości. Co więcej, Lech Kaczyński, ówczesny prezydent Warszawy, a obecny prezydent RP, wyraził opinię, iż manifestacje tego typu propagują zboczenia i są obrazą uczuć religijnych. Prawicowy PiS zarzuca koalicji SLD-UP pracę nad ustawą o legalizacji związków homoseksualnych posiadających równe prawa majątkowe i podatkowe oraz możliwość adopcji dzieci.

I rzeczywiście, SLD taki projekt ustawy stworzył w listopadzie 2003 roku. Zaprezentował go również na ogólnopolskiej konferencji pod tytułem: „Legalizacja partnerstwa osób homoseksualnych, a wolność obyczajowa i światopoglądowa w Polsce”. Sojusz Lewicy Demokratycznej argumentuje swoją decyzję słowami:

Przepisy obowiązujące w tym zakresie w Polsce nie tylko zaprzeczają poszanowaniu równości, ale także wolności człowieka. Wszelka ingerencja w sferę tak bardzo osobistą jak życie uczuciowo-seksualne niewątpliwie prowadzi do pogwałcenia wolności. (…) Z tego powodu uważa się słusznie, że homoseksualizm nie powinien być oceniany w kategoriach moralnych, skoro jest to jedna z postaci normalnego życia seksualnego. Nie należy zapominać, że w starożytności homoseksualizm był kultywowany (…) Przeprowadzone badania wykazują, że homoseksualiści stanowią 4% – 10% społeczeństwa. Znaczy to, że liczba homoseksualistów w Polsce wynosi około 2 mln osób. (…)Stosowne regulacje prawne zostały wprowadzone przykładowo w Danii, Norwegii, Szwecji, Finlandii, Holandii, Niemczech.

Pomimo porażki tego projektu ustawy ze względu na ostry sprzeciw partii konserwatywnych, postulat ten na stałe wpisał się w program polityczny Sojuszu i tworzy jeden z jego celów ideowych – walkę z prawicą o prawa mniejszości.

Wolność

Drugą wspomnianą powyżej wartością demokracji jest wolność. Oznacza ona zakaz ingerencji państwa w różnorodne sfery życia obywateli. Jest też jedną z najważniejszych wartości dla każdego człowieka. Ale nawet szeroko zakrojone demokracje nie mogę dostarczyć swym obywatelom pełni wolności. Jest więc ona ograniczana przez równość, która nie pozwala naruszać wolności innych. Artykuł 30 Konstytucji RP mówi nam: „Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych”[17]. Przyjrzyjmy się jednak owej wolności w Polsce.

Tworzony światopogląd – media, szkolnictwo 

Wiadome jest nie od dziś, że szkoła, media, rodzina i najbliższe otoczenie kreują w pewien sposób światopogląd człowieka. Partie więc często zabiegają o to, aby to właśnie ich sposób myślenia podzielał jak największy procent społeczeństwa. Niektórzy starają się wpłynąć w pewnym stopniu na te czynniki, aby przysporzyć sobie większego poparcia. Najłatwiejszym sposobem wydaje się odpowiednia zmiana szkolnictwa, ale w zasięgu ręki są też państwowe media.

Przybliżę nieco programy lewicy i prawicy dotyczące zmian w mediach i szkolnictwie. Zaczynając od Prawa i Sprawiedliwości, możemy powiedzieć, iż zakłada ono wprowadzenie ograniczeń dla środków masowego przekazu, gdyż uznaje niektóre treści za szkodliwe dla widzów, a w szczególności dla „zdrowych rodzin”. Działalność tą określa mianem „ochrony mediów publicznych”. Polegałoby ono na nakładaniu wysokich kar za emitowanie treści szkodliwych społecznie i demoralizujących. Projekt ustawy zakłada:

Przekazy, które w drodze klasyfikacji otrzymają ze względu na natężenie treści szkodliwych kategorię „najwyższego ryzyka”, zostaną usunięte z przestrzeni publicznej. Dotyczy to wyjątkowo drastycznych przypadków, które w praktyce – jak pokazują choćby doświadczenia holenderskie – stanowią minimalny margines wszystkich przekazów. (…) czasopismami, które nie będą mogły być sprzedawane w systemie samoobsługi, będą magazyny o treściach obscenicznych lub wyjątkowo drastycznych. Nie będą one mogły być także eksponowane w powszechnie dostępnych miejscach. Można je będzie nabyć na życzenie, za ewentualnym okazaniem dokumentu tożsamości.  

Ponadto, Prawo i Sprawiedliwość zamierza usunąć Krajową Radę Radiofonii i Telewizji i zastąpić ją nowym organem – Urzędem do spraw Radiofonii i Telewizji (gdzie prezesa miałby powoływać prezydent RP). Operacja ta miałaby gwarantować poszanowanie wolności słowa w mediach i „uwolnienie mediów publicznych od nacisków politycznych”. PiS zamierza też wprowadzić „rozwój edukacji historyczno-patriotycznej”. Pozostaje jednak pytanie: czy można kogoś nauczyć patriotyzmu?

Co do Sojuszu Lewicy Demokratycznej, partia ta zakłada „więcej demokracji, więcej praw obywatelskich, więcej europejskich standardów demokratycznych i socjalnych”, czyli innymi słowy państwo neutralne światopoglądowo i tolerancyjne. SLD domaga się uruchomienia Ogólnopolskiego Systemu Monitoringu Rasizmu, Ksenofobii i Nietolerancji. Zamierza też wprowadzić edukację seksualną w szkołach oraz tanie i ogólnodostępne środki antykoncepcyjne. Prawo i Sprawiedliwość oskarża SLD o rzekome zachęcanie młodzieży do podejmowania przedwczesnego współżycia seksualnego. Ten ostatni zaś nie pozostaje dłużny i zarzuca PiS zbytnie kierowanie się ideologią i religią oraz wydawanie publicznych pieniędzy na szerzenie swojej własnej ideologii w państwie neutralnym światopoglądowo.

Stosunek do Kościoła rzymskokatolickiego i do innowierców 

Rzecz ma się podobnie, jeśli weźmiemy pod uwagę stosunek do Kościoła katolickiego i do innowierców. Prawo i Sprawiedliwość, popierane w czasie wyborów parlamentarnych w 2005 roku przez media katolicko-narodowe (jak choćby Radio Maryja, Telewizja Trwam, Nasz Dziennik) wygrało wybory. W programie tej partii można dostrzec wiele akcentów mających na celu promocję religii katolickiej. Między innymi PiS popiera obowiązkowe wliczanie ocen z katechezy do średniej ze wszystkich ocen uczniów od nowego roku szkolnego. Do chwili obecnej zaś istniał zakaz wliczania jej do ogólnej średniej, ustalony przez byłą MEN, Krystynę Łybacką z SLD[21]. Działalność i próba realizacji niektórych postanowień PiS spotkały się z ostrym sprzeciwem SLD i zaskarżeniem szeregu ustaw stawiających Kościół katolicki na pozycji uprzywilejowanej do Trybunału Konstytucyjnego.

Polityka pro-rodzinna, a aborcja, eutanazja i wykorzystanie komórek macierzystych do ratowania życia ludzkiego

Prawo i Sprawiedliwość postrzega SLD jako partię „zdecydowanie wrogą rodzinie”. Oskarża ją o dyskryminowanie dzieci wychowywanych w rodzinach pełnych i o rzekome doprowadzenie do wielu rozwodów i separacji. Ponadto, ze względu na silne korzenie chrześcijańskie wykształcone w Polsce, PiS opowiada się przeciwko aborcji i eutanazji. Według Prawa i Sprawiedliwości, postawa ta sprzyja krzewieniu pozytywnych i poprawnych wartości sprzyjających rodzinie. Argumentacja zakazu aborcji jest następująca: „Te [dzieci] powinny przychodzić na świat jako owoc miłości, a nie ‘uboczny’ produkt przypadkowego, często także przedwczesnego, uprawiania seksu”. Nie jest jednak napisane, jaki wiek jest uważany za odpowiedni do rozpoczęcia aktywności seksualnej i co w przypadku, gdy mimo wszystko dziecko przychodzi na świat niechciane, na przykład jako wynik gwałtu. Czy kobieta z nieślubnym dzieckiem również będzie ową „silną” i „zdrową rodziną”?

Tymczasem lewica uznaje politykę pro-rodzinną PiS za „zamach na wolność kobiet”. Twierdzi, że jest ona „groźna i nieetyczna”, a co więcej – „jest to zamach na jedno z podstawowych praw człowieka – odebranie kobietom możliwości decydowania o swojej ciąży”. Według SLD, celem rządu jest zmuszanie kobiet do rodzenia dzieci – mniej istotne zaś jest, czy będą to dzieci chore, czy zdrowe, oraz czy noworodki będą poczęte z miłości, czy też z gwałtu. Według partii jest to ubezwłasnowolnienie i uprzedmiotowienie kobiet. Według byłej pełnomocnik rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, Magdaleny Środy, jest to skandal. Co więcej, propagowana przez PiS naturalna antykoncepcja, została uznana przez nią za nieskuteczną i nazwana „oszustwem”, gdyż nie promuje w istocie zdrowia, lecz choroby przenoszone drogą płciową.

Burzę polityczną wywołała także wypowiedź Środy w „Reuterze”: „Polska ma problemy ze zjawiskiem stosowania przemocy wobec kobiet, mającym źródło w silnym wpływie Kościoła katolickiego na życie publiczne.” Jej dymisji zażądało wtedy 39 posłanek, między innymi z LPR, PiS, Samoobrony i PO. Oskarżyły one Środę o „demontaż rodziny” i zaznaczały: „Pani opinia jest krzywdząca dla (…) obywateli (…) wyznających religię rzymskokatolicką. Gdyby zechciała Pani kierować podobną uwagę pod adresem innego wyznania, zapewne nie musiałybyśmy kreślić dzisiaj tych słów”.

Kolejnym zagadnieniem, które chciałbym poruszyć, to stosunek obu partii do wykorzystania komórek macierzystych w celu ratowania życia ludzkiego. Temat taki był poruszony 15 grudnia 2003 roku w Ministerstwie Nauki i Informatyzacji. Co więcej, problem szeroko rozwinęła Violetta Baran w swojej pracy o nazwie „Witajcie w Ciemnogrodzie: Modlitwa o deszcz to pryszcz”. Autorka podaje, iż Unia Europejska ma przyznać około pół miliarda euro na badania nad komórkami macierzystymi, które mogą ratować ciężko chorych ludzi na całym świecie. Jaka była reakcja w Polsce na tą informację?

Nie wydamy ani złotówki na niszczenie ludzkiego życia – zapowiedział w niedzielę na antenie Radia Maryja i TV Trwam, bo gdzieżby indziej, premier Jarosław Kaczyński.(…) Biskupi [Sekretariat Konferencji Episkopatu Polski] stwierdzili, że badania te dokonują się kosztem unicestwiania ludzkich istot i wyrazili ‘zdecydowany sprzeciw wobec finansowania przez Unię Europejską badań, które prowadzą do destrukcji embrionów ludzkich’. Nie trzeba było długo czekać – nasi pobożni politycy natychmiast przyłączyli się do biskupiego chóru. (…) Mogłyby [komórki embrionalne] jednak uratować komuś życie… Ale to przerasta już sposób pojmowania panów z PiS, LPR, Samoobrony, PO i PSL. Dla nich to brak szacunku dla życia.

Dziennikarka „Trybuny” krytykuje, słusznie moim zdaniem, krótkowzroczność polityków wskazanych powyżej. Autorka opisuje też rzekomą zależność rządów prawicy od silnego w Polsce Kościoła katolickiego:

Jarosław Kaczyński jest w ręku Kościoła. (…) To biskupi (liczni) swoją tolerancją, a nawet pochwałą Radia Maryja sankcjonują uprzywilejowane stosunki władz państwowych z tą powszechnie ‘znaną’ w świecie obskurancką rozgłośnią. Korzystając z takiej pomocy i wsparcia Jarosław Kaczyński nie może być politykiem samodzielnym, zwłaszcza w sprawch graniczących z kościelnym światopoglądem musi stawiać znak równości między państwem a Kościołem. Platforma Obywatelska nie może pozostać w tyle. Co by powiedział kardynał Dziwisz? Jedynym klubem sejmowym, który głosował przeciwko uchwale kładącej tamę postępowi, był Sojusz Lewicy Demokratycznej.

Widzimy więc skrajnie różny stosunek do ratowania ludzkiego życia w ten kontrowersyjny sposób. Padają nawet oskarżenia o korupcję obecnie największych ugrupowań politycznych w Polsce i ślepą służalczość wobec władz kościelnych. Czy są one słuszne? Nie ma na to konkretnych dowodów, ale pamiętajmy, że w każdej plotce istnieje jakieś ziarenko prawdy.

Jeśli weźmiemy zaś pod uwagę zagadnienie eutanazji, szybko zauważymy, iż obie partie są przeciwko niej. Myślę jednak, że do pewnego stopnia ograniczona i w pełni kontrolowana eutanazja byłaby na pewno pozytywnie odebrana przez społeczeństwo. Ludzie bardzo cierpiący i nieuleczalnie chorzy mieliby wtedy jakieś wyjście, dzięki któremu nie byliby skazani na powolną i bolesną śmierć. Sądzę jednak, że stosunek polityków do eutanazji powoli, z biegiem czasu się zmieni.

Kara śmierci 

Na koniec chciałbym porównać stosunek obu partii do kary śmierci. Prawo i Sprawiedliwość opowiada się za jej wprowadzeniem. Obecny Minister Sprawiedliwości i członek PiS, Zbigniew Ziobro przekonywał: „Kara śmierci jest sprawiedliwa i etyczna”, następnie zaś dodał: „Kościół katolicki nie wyklucza kary śmierci za przestępstwa najwyższej wagi”. Zapewnił jednak, że od kary śmierci byliby zwolnieni niektórzy przestępcy, na przykład psychicznie chorzy – „do czasu wyzdrowienia”. Egzekucja wyglądałaby następująco: „wobec cywili przez powieszenie, wobec żołnierzy – rozstrzelanie”.

Sojusz Lewicy Demokratycznej sprzeciwia się stanowczo wprowadzeniu kary śmierci, uzasadniając, że jest to odgórny wymóg Unii Europejskiej. Ponadto powołuje się na prawo do życia oraz na aspekty moralne i etyczne. Według mnie, kara śmierci jest nie tyle objawem barbarzyństwa i sprzeciwu wobec Unii, co niesprawiedliwości – obecnie niesłusznie oskarżonych można zawsze uniewinnić po dostarczeniu odpowiednich dowodów, nawet po kilku latach od wyroku. W przypadku wykonania kary śmierci, odwrotu i naprawienia błędu sędziego już niestety nie będzie. A przypadki pomyłek zdarzają się dość często.

Parę słów na koniec 

Krąży powszechna opinia, że każda partia ma „dobry” program, wszystko zależy jednak od tego, jak go realizuje. Sądzę, że w świetle powyższych przykładów i argumentów udało mi się ten mit obalić. Nie jest możliwe, aby dwa tak skrajnie różne programy były „dobre”. Jeden z nich musi być postrzegany według danej osoby jako lepszy, drugi jako gorszy. Wszystko jednak zależy od preferencji politycznych, na które wpływ ma wiele czynników, takich jak: wiek, wykształcenie, zawód, czy nawet zamieszkanie w danym regionie Polski.

Sądzę, że PiS zakłada, iż głosząc tezy wygodne dla większości, zyska duże poparcie. Według partii nie opłaca się wspierać mniejszości i głosić mało popularnych haseł, gdyż „korzyści” w elektoracie będą znikome. Dlatego też Prawo i Sprawiedliwość skupia głównie polityków wspierających Kościół katolicki, konserwatystów, homofobów, patriotów bądź nacjonalistów liczących się z Unią Europejską tylko wtedy, gdy widzą w tym bezpośrednią korzyść dla Polski. Myślę, że z tego też powodu czołowi politycy PiS: Lech i Jarosław Kaczyńscy zostali obrażeni przez niemiecki dziennik „Tageszeitung” w satyrycznym artykule „Młody polski kartofel. Dranie, które chcą rządzić światem”. Według mnie, polityka PiS jest błędna, gdyż wiele osób należących do owej większości popiera dążenia mniejszości do nadania im praw na równi z resztą obywateli. Ponadto, te drugie są znacznie lepiej zorganizowane niż duże masy i potrafią skutecznie wpływać na dużą część mediów, stojących często po ich stronie. PiS głosi jednak dużo haseł chwytliwych głównie dla ludzi starszej daty, tych niewykształconych, zabobonnych i głęboko religijnych.

SLD stara się natomiast wyrównać prawa wszystkich obywateli, staje więc w obronie praw słabszych, mniej licznych grup, czyli reprezentuje dążenia mniejszości do uzyskania przywilejów nadanych większości, czy też kobiet starających się o traktowanie na równi z mężczyznami. Lewica jest według mnie dalekowzroczna – propaguje hasła, które prędzej, czy później będą musiały zostać wprowadzone w życie. Prawica natomiast patrząc w przeszłość, chce zatrzymać postęp w czasie, powrócić do tradycji, religii, rodziny. Uważam, że takie zachowanie może jedynie opóźnić rozwój kraju, za czym nie idzie nic dobrego. PiS dążąc do przywrócenia kary śmierci, zyskuje duże poparcie wśród starszego pokolenia, które pamięta czasy znacznie bardziej bezwzględne niż obecne. Czy jednak w dzisiejszym, cywilizowanym świecie możliwy jest powrót do wieszania ludzi na szubienicach, bądź rozstrzeliwania? Według mnie jest to bardzo krótkowzroczne myślenie. Tak samo ograniczone i zabobonne jest traktowanie mniejszości narodowych, etnicznych, religijnych bądź seksualnych jak kogoś gorszego.

Nie da się „wyleczyć” Żyda i stworzyć z niego rodowitego Polaka, bądź zmienić orientację seksualną homoseksualisty. Tak samo mało prawdopodobny jest wpływ prawicy na wyznawców innych religii. Trzeba po prostu ludzi zaakceptować takich, jakimi są i pomóc im w integracji z resztą społeczeństwa. A ograniczanie wolności mediów i szkół nie doprowadzi do niczego dobrego. Nie można przecież udawać, że nie ma problemów tam, gdzie jest ich dużo. Trzeba je po prostu rozwikłać, a to właśnie społeczeństwo decyduje w wyborach o tym, kto będzie kierować krajem. I to ono samo wybiera, na ile owa wolność i równość mają tworzyć trzeci element demokracji – sprawiedliwość.

 


[1]Wikipedia: Wolna Encyklopedia, http://pl.wikipedia.org/wiki/Strona_g%C5%82%C3%B3wna. [2] Ibidem. [3] Lech Moryksiewicz, Wiedza o społeczeństwie, wyd. 2 uzupełnione, Warszawa 2005, s. 107. [4] Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej 1997. [5] Ibidem. [6] Prawo i Sprawiedliwość, http://www.pis.org.pl/. [7] Portal SLD, http://www.sld.org.pl/. [8] Prawo i Sprawiedliwość, op. cit. [9] Portal SLD, op. cit. [10] Wikipedia, op. cit. [11] Prawo i Sprawiedliwość, op. cit. [12] Ibidem. [13] Portal SLD, op. cit. [14]http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,7237288,wiadomosc.html?POLL%5Brid%5D=8633883&ticaid=12d17&_ticrsn=3. [15] Prawo i Sprawiedliwość, op. cit. [16] Klub Poselski Sojuszu Lewicy Demokratycznej, http://sld.kluby.sejm.pl/KP_SLD_V_Kad/archiwum/n82.html. [17] Konstytucja…, op. cit. [18] Prawo i Sprawiedliwość, op. cit. [19] Prawo i Sprawiedliwość, op. cit. [20] Portal SLD, op. cit. [21] http://wiadomosci.onet.pl/1450821,11,item.html, 15.12.2006. [22] Wikipedia, op. cit. [23] Prawo i Sprawiedliwość, op. cit. [24] Sojusz Lewicy Demokratycznej: Województwo lubelskie, http://www.sld.lublin.pl/. [25] Prawo i Sprawiedliwość, op. cit. [26] http://wiadomosci.onet.pl/1349069,2677,1,kioskart.html.  [27] Ibidem. [28] Prawo i Sprawiedliwość, op. cit. [29]http://wiadomosci.onet.pl/1444224,12,item.html.

3 KOMENTARZE

  1. Rogalinski, Rogalinski… plakac mi sie chce… PiS hjest przeciw aborcji aby zwiekszyc liczbe robotnikow? !o! !o! !o! .. .nie moge boki mnie bola! gdzies ty sie nauczyla takiej logiki??? 🙂 OK, to moze by niezle w 6 kalsie podstawowki ale ‚common! po ukonczeniu 16 lat powinenes juz myslec bardziej dojrzale.
    Porownanie PiS z SLD jest proste. PiS jest partia chrzesciajanskich wartosci rekrutujaca sie z rucho Solidarnosci. SLD jest partia komunistyczna (narazie okresla sie jako socjalistycnza) wywodzaca sie z sowieckich tradycji komunistycznych: Stalin->KPZR->PZPR->SdRP-SLD ktora rozkwitla na majatku wydojonego przez PZPR od spoleczenstwa oraz sponsostwu bezsposrednio od hojnej KPZR.

  2. @ Januszu
    – To artykuł z 2007 roku. Proszę sobie zerknąć w statut partii z tamtego roku. Jeśli porównuje pan artykuł z obecnym statutem to sie nie dziwię, że są różnice.
    – SLD nie określa się jako partia socjalistyczna, tylko jako socjaldemokratyczna.
    – Przecież napisane jest w artykule, że SLD ma komunistyczne korzenie. Proszę czytać uważnie.
    – Nie zgadzam się z użyciem słowa „sowiecki”.

Pozostaw odpowiedź Janusz Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here