W trosce o prawa człowieka NIE BĄDŹ OBOJĘTNYM!

5

Z powodu KORONOWIRUSA nie odbyła się tegoroczna międzynarodowa konferencja nt.: Wyzwania dla ochrony praw człowieka u progu III dekady XXI wieku. (Miała się odbyć w dniach 23/24 marca – jak zwykle w Sali Kolumnowej Sejmu – sesja plenarna, a w gmachu PEDAGOGIKUM WSNS – dyskusja w kilkunastu zespołach problemowych). Konferencję odwołano, ale w jakiejś mierze zastąpi ją książka z referatami przygotowywanymi na tegoroczną dyskusję. (Ta publikacja osiągalna będzie oczywiście dopiero za jakiś czas i jak sądzę – nie szybciej – niż wiosną przyszłego roku).

 Fragment tego, co zamierzałem w tym roku na Konferencji przedstawić, jako jej wieloletni uczestnik w ramach Zespołu Problemowego „Uwarunkowania ochrony praw człowieka we współczesnym świecie” – postanowiłem zaprezentować dziś PT Czytelnikom PD.

Takich zespołów problemowych zaplanowano aż 15 (zgłosiło się tylu uczestników), a na każdym z nich miało zostać przedyskutowanych po kilkanaście referatów, których łącznie z sesję plenarną, zgłoszono w bieżącym roku 200! (W tym także licznej grupy uczestników z zagranicy).

Przypomnę, że Konferencja powstała z inicjatywy dziekana Wydziału Prawa i Nauk Społecznych Uniwersytetu im. Jana Kochanowskiego w Kielcach prof. dr hab. Jerzego Jaskierni i jest przez niego kierowana. (W moich artykułach w PD jest rozmowa z Profesorem, obecnie również Marszałkiem Parlamentarzystów Polskich, w zapisie z dnia 24.06.2018 roku).

Dodam jeszcze, że w Komitecie Naukowym Konferencji zasiadają znakomici znawcy przedmiotu z Polski, m.in. znani profesorowie: A. Bisztyga, T. Iwiński, L. Moczulski, J. Oniszczuk, L. Pastusiak, R. Piotrowski, W. Pomykało, J. Sobczak, J. Symonides, M. Szyszkowska, J.J. Wiatr, M. Zubik, a z zagranicy m.in. Valeryj Bebyk, Viktor Rudenko, Eduard Barany, Christina Hermida del Llano, Aleksander Vashkevich, Goran Obradowic i Luka Mezethi.

Może sprawy, które chciałem poruszyć na Konferencji będą dla wielu czytelników banałem, gdyż od dawna stanowią istotny element dorobku nowożytnej cywilizacji, ale problem w tym, że wiele istotnych spraw z tego zakresu ma wyłącznie charakter deklaratywny. A istotne jest, aby prawa już wywalczone, były każdemu człowiekowi nie tylko zagwarantowane, ale też realizowane. Zwłaszcza, jeśli państwo, które ma je wdrażać jest demokratycznym państwem prawa i członkiem Unii Europejskiej, w której przestrzegane są zasady demokracji i praworządności!

Dla mnie, jako człowieka o wykształceniu humanistycznym, ważnymi są przede wszystkim prawa do:

nauki, korzystania ze zdobyczy kultury i jednocześnie twórczego udziału w rozwoju kultury narodowej i nauki, a także: prawo do wolności sumienia, wyznania, wolności słowa, druku oraz wolności zrzeszania się.

Zamierzałem też podnieść kwestię „dopisania” do chrześcijańskiej tradycji 10 przykazań – PRZYKAZANIA 11., o które upomniał się w swoim wystąpieniu prof. Marian Turski na tegorocznej uroczystości 75. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz, nazywając je: „NIE BĄDŹ OBOJĘTNYM!”

Chodzi o to, aby już nigdy nie powtórzyło się piekło AUSCHWITZ, gdziekolwiek na świecie miało się to wydarzyć!

Zatem chodzi o to, aby NIE BYĆ OBOJĘTNYM wobec faktów lekceważenia i łamania PRAW CZŁOWIEKA, bo przestrzeganie ich jest istotą praworządności i demokracji.

Czy w tym kontekście nie wydaje się być ważnym postulat, aby po wielu latach istnienia UE, powstała jednolita, obowiązująca w niej KONSTYTUCJA! A uzupełniały ją i uszczegółowiały istniejące konstytucje państw członkowskich?

Szczególnego znaczenia (dla mnie jako humanisty) nabiera fakt zagwarantowania wolności słowa, druku, zgromadzeń i zrzeszania się, gdyż te prawa wyzwalają aktywność obywateli w życiu społeczno-politycznym kraju! Dają im szansę przedstawienia swoich opinii i poglądów na różne kwestie.

Ważne dla mnie są też prawa każdego człowieka do pracy i stosownego dla niego zabezpieczenia społecznego, aby w Polsce nie powtórzyła się sytuacja tzw. „frankowiczów”, i aby wreszcie kobiety faktycznie nie były dyskryminowane, m.in. pod względem płacowym!

Aby wreszcie w naszym kraju, rzeczywistym było ułatwianie startu życiowego MŁODYM (do 35 roku życia!), szczególnie w odniesieniu doprawa uzyskania własnego mieszkania, należycie opłacanej pracy oraz zdobycia niezbędnego do tego wykształcenia! I aby prawnie rozwiązany został problem tzw. UMÓW ŚMIECIOWYCH!

Doskonalenie systemu służby zdrowia i ochrony zdrowotności społeczeństwa powinno stać się nakazem!

Nie bądźmy też obojętni wobec: POWSZECHNEJ EDUKACJI, DOSTĘPU DO NAUKI I ROZWOJU KULTURY, jak też wobec pracy twórczej – literackiej i przekładowej, artystycznej i wszelkiej innej!

W Polsce ostatnio np. wiele zmieniano w szkolnictwie powszechnym, a także wyższym. Wiele słów krytyki dostało się reformatorom. Często słusznej, gdyż nowe ustawy w tym zakresie przyjęto pośpiesznie i bez należytej dyskusji społecznej, w tym przede wszystkim ze środowiskami najbardziej tą reformą zainteresowanymi – nauczycielami i naukowcami. Zwłaszcza, gdy chodzi o:

  1. Zapewnienie każdemu obywatelowi RP bezpłatnego dostępu do wiedzy,
  2. Wyrównanie – wciąż istniejącego w naszym kraju – zróżnicowanego poziomu nauczania w szkołach w mieście i na wsi.
  3. Jednym z celów powinno być powszechne nauczanie języków obcych, nie tylko języka angielskiego, ale także języka najbliższych Polsce sąsiadów z Zachodu, Wschodu i Południa!

A jeśli chodzi o szkolnictwo wyższe. Istotne jest: tworzenie nowoczesnego systemu przygotowania młodzieży do zawodu, który uwzględniałby potrzeby społeczne wynikające z badań i analiz, np. służby zdrowia (w przygotowaniu lekarzy różnych specjalności), podobnie ma się rzecz w odniesieniu do przemysłu, rolnictwa i usług

Pilnego rozstrzygnięcia nadal – moim zdaniem – wymaga rozwiązanie zagadnienia „ile uczelni państwowych, a ile – jako dopełnienie potrzeb – szkolnictwa prywatnego, zarówno na poziomie wyższym, jak i średnim oraz podstawowym. I to w taki sposób, aby nie pozycja materialna ucznia czy studenta decydowała o wyborze szkoły i uczelni lecz dalekosiężne zamierzenia rozwoju społeczno-gospodarczego kraju. Wciąż jeszcze daleko do tego ideału!

A czego domagam się w kulturze?

Niezmiennie – do korzystania z jej zdobyczy i prawa do twórczego udziału w rozwoju kultury narodowej.

Domagam się stałej dbałości – i to na każdym szczeblu: centralnym, wojewódzkim i niższym, zarówno administracji państwowej, jak i samorządowej – o rozwój bibliotek, czytelnictwa, wydawnictw, księgarstwa; podobnie jak kin, teatrów, muzeów i wystaw, domów kultury i klubów, z uwzględnieniem popierania twórczości kulturalnej i talentów twórczych w ramach amatorskiej twórczości artystycznej.

POSTULUJĘ, aby SEJM RP poświęcił temu zagadnieniu swoje obrady, a potem, aby w regionach rozmawiały na ten temat – „na sejmikach kultury” – władze i organizacje społeczno-kulturalne i twórcze.

W szeroko rozumianej KULTURZE chodzi także o większy udział w jej rozwoju mecenatu sektora prywatnego!

WAŻNĄ POZOSTAJE TROSKA O TZW. DZIEDZICTWO NARODOWE, RESTAURACJA ZABYTKÓW KULTURY, nade wszystko

UPOWSZECHNIANIE POLSKIEJ KULTURY W ŚWIECIE ORAZ ZAPEWNIENIE

DOSTĘPNOŚCI NASZYM TWÓRCOM DO WSZYSTKICH ŚWIATOWYCH TRENDÓW KULTURALNYCH!

Poprzedni artykułStanisław Skibiński, syn ziemi chełmskiej, „Chełmski Długosz”
Następny artykułO dwóch takich, co skradli mi serce. Wspomnienie o Eugeniuszu Kabatcu (1930–2020) i Józefie Szajnie (1922–2008)
Karol Czejarek
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS.

5 KOMENTARZE

  1. Drogi Karolu. Przyzwyczaiłeś mnie do tekstów krótkich, ale będących ekstraktem problemów w nich Drogi Karolu. Przyzwyczaiłeś mnie do tekstów krótkich, ale będących ekstraktem problemów w nich zawartych. Bez zbędnych dygresji i stylistycznych ozdobników. Tak jest także w Twoim nowy tekście „W trosce o prawa człowieka NIE BĄDŹ OBOJĘTNYM” . Zawarłeś w nim wiele ważnych problemów dotyczących praw człowieka, bezdyskusyjnych, ale mnie w Twoim tekście najbardziej ujęło zwrócenie uwagi na zmorę deklaratywności, gdy tymczasem istotą wywalczonych praw powinno być ich stosowanie. Niestety tak nie jest, i w wielu przypadkach deklaratywność jest stanem chronicznym. No i chwała za przypomnienie słów profesora Mariana Turskiego: „Nie bądź obojętnym” na tegorocznej rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz. Ten apel profesora jest dzisiaj bardziej aktualny, niż by się mogło wydawać. Na którymś z przyszłych soborów „Nie bądź obojętnym” powinno być ustanowione jako 11 przykazanie. Czekam na dalsze, jakże potrzebne w dzisiejszych czasach teksty. Z wyrazami szacunku – Szymon.zawartych. Bez zbędnych dygresji i stylistycznych ozdobników. Tak jest także w Twoim nowy tekście „W trosce o prawa człowieka NIE BĄDŹ OBOJĘTNYM” . Zawarłeś w nim wiele ważnych problemów dotyczących praw człowieka, bezdyskusyjnych, ale mnie w Twoim tekście najbardziej ujęło zwrócenie uwagi na zmorę deklaratywności, gdy tymczasem istotą wywalczonych praw powinno być ich stosowanie. Niestety tak nie jest, i w wielu przypadkach deklaratywność jest stanem chronicznym. No i chwała za przypomnienie słów profesora Mariana Turskiego: „Nie bądź obojętnym” na tegorocznej rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz. Ten apel profesora jest dzisiaj bardziej aktualny, niż by się mogło wydawać. Na którymś z przyszłych soborów „Nie bądź obojętnym” powinno być ustanowione jako 11 przykazanie. Czekam na dalsze, jakże potrzebne w dzisiejszych czasach teksty. Z wyrazami szacunku – Szymon.

  2. Szanowny Karolu, z Twoimi postulatami nie sposób się nie zgodzić! Myślę, że interesujące byłoby porównanie sytuacji w zakresie praw człowieka w Polsce i w Niemczech. Takich jak (bardzo ważne!) prawo do rzetelnej informacji ze strony mediów (prasy, telewizji itp.). O ile w Polsce mamy bardzo zróżnicowane media i różne narracje, to w Niemczech prawo to jest znacznie ograniczone: wszystkie media mówią tym samym głosem. Czy nie mam racji?

  3. Głos w ważnej dyskusji –
    Drogiemu Koledze Doktorowi Karolowi Czejarkowi

    Wszystkie wątki wypowiedzi znanego mi od dawna i wielce cenionego Pana Karola są w mojej ocenie bardzo istotne i zostały zaprezentowane z niewątpliwym talentem publicystycznym. Świadczy o tym choćby przypomnienie już na samym początku „11 przykazania” prof. Mariana Turskiego. Rzeczywiście – obojętność to, powiedziałbym, rodzaj gangreny toczącej społeczeństwa, w tym Polskę. Jej miarą jest udział w wyborach parlamentarnych i samorządowych. Jeśli nie skorzystałeś z głosu, to milcz, nie narzekaj, nie masz prawa krytykować kogokolwiek, kto bierze udział w życiu społecznym, publicznym. Twój wybór negatywny – zaniechanie – to wyłącznie twoja sprawa; nie chciało ci się chcieć, to nie przeszkadzaj tym, co nie są obojętni! Napisałem ten długi wstęp, bo bardzo mi się marzy aktywność polskiego społeczeństwa, nie tylko zresztą przy urnach wyborczych, znacznie większa niż ta, jaką się obserwuje – w różnych sferach życia społecznego. Nieobojętność to dawanie znaków sprzeciwu, w tym udział w mądrze zaproponowanych dyskusjach.
    Przejdę teraz do kilku kwestii, podniesionych przez Pana Karola, przedstawiając swoje ujęcia, po części tylko odmienne od Jego opinii.
    Jestem przeciwnikiem oficjalnego dokumentu unijnego, nazywanego nieformalnie konstytucją UE. Unia ma sens wyłącznie jako struktura międzynarodowa służąca wzajemnie korzystnej współpracy niezależnych politycznie państw europejskich (w tym oczywiście Rosji) na polu gospodarczym. Unii niepotrzebna jest żadna konstytucja. Unię kompromituje generowana przez nią gigantyczna biurokracja i marnotrawstwo środków finansowych. Unię kompromituje stałe ingerowanie jej organów i oficjeli różnego szczebla w wewnętrzne sprawy państw członkowskich. Unię kompromituje narzucanie tym państwom tzw. wartości europejskich; co za pycha, co za bufoneria (każdy logik zada natychmiast pytanie o treść wartości azjatyckich, wartości afrykańskich, wartości amerykańskich, wartości australijskich)! W 2015 r. opublikowałem broszurę Plan dla Polski, plan dla Europy, dostępną zdaje się w Internecie, którą politycy oczywiście zupełnie zignorowali; wszak miłe są brukselskie stanowiska i apanaże, o przyszłych gigantycznych emeryturach już nie wspominając.
    COVID-19 wykazał fałsz i wielką szkodliwość idei globalizacji, zarówno na płaszczyźnie polityczno-gospodarczej, jak i aksjologicznej – także tylko na poziomie ogólnoeuropejskim. W razie jakiejkolwiek katastrofy o zasięgu międzykontynentalnym, naturalnej, geologicznej bądź sztucznej, spowodowanej działalnością człowieka, przetrwać je mają szanse struktury społeczno-polityczne mniejsze, w miarę niezależne (jakimże absurdem było, i jest jeszcze, pozostawienie produkcji jakiegokolwiek artefaktu, w tym odczynników chemicznych, w rękach jednego tylko bądź zaledwie kilku państw!).
    Globalizacja narzucana przez Brukselę w wymiarze europejskim niszczy też kulturę, jej istotę, czyli wspaniałą różnorodność, historyczne bogactwo kultur Europy ukształtowane właśnie dzięki owej różnorodności, na gruncie owej różnorodności. Nie szkodzi natomiast bezpośrednio nauce, czyli naukowemu poznaniu świata, przyrody. Jest jednak pewna okoliczność praktyczna, która musi budzić niepokój, a także – zwłaszcza w polskich warunkach – sprzeciw. Mam na myśli dominację jednego języka, języka angielskiego, jako narzędzia komunikacji międzynarodowej w środowisku uczonych. O ile w naukach ścisłych, matematyczno-przyrodnichych jest to zrozumiałe, a nawet konieczne, to już nie może ów prymat angielszczyzny odnosić się do nauk humanistycznych. W wielu wypadkach jest on na tym obszarze zupełnie niewskazany, jest wręcz szkodliwy. Tej szkodliwości nie dostrzegają w Polsce urzędnicy nadzorujący naukę, twórcy tzw. konstytucji dla nauki, którzy m.in. „dopracowali się” nader oryginalnego systemu oceny pracowników szkół wyższych, według tego, w jakich wydawnictwach publikują oni swoje dzieła, monografie, rozprawy, artykuły. Od dłuższego już czasu funkcjonuje ministerialna lista wydawnictw „najlepszych” i wydawnictw znacznie „gorszego sortu”; te pierwsze to wyłącznie wydawnictwa anglojęzyczne, głównie amerykańskie i angielskie, te drugie to reszta, w tym wydawnictwa poszczególnych uniwersytetów krajowych, przyjmujących do druku także prace napisane po polsku. Ignoruje się całkowicie pojęcie języka twórczego, języka twórcy. Pisz, profesorze, o niuansach poezji Marii Konopnickiej czy Wisławy Szymborskiej po angielsku, jeśli chcesz za swój wysiłek otrzymać nagrodę najwyższą w tak skonstruowanym systemie ocen. Nie można nie zapytać (więcej: należy zapytać!), dlaczego na wzmiankowanej liście Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego nie ma żadnego wydawnictwa rosyjskiego i chińskiego (ministra nie interesuje potencjał gospodarczy i ludnościowy Chin)? Wiele z tych wydawnictw również cieszy się międzynarodową renomą. Odpowiedź jest prosta i nieprzyjemna: to przejaw wasalizacji Polski, zjawisko znane nie tylko w odniesieniu do nauki…
    Jan Wawrzyńczyk
    (www.nfjp.pl)

  4. Drogi Karolu,
    Ja już po prostu nie nadążam za Tobą. Twój koniecznie potrzebny, genialnie aktualny, odwołujący się do problemów współczesnego świata, dla niektórych – jak napisałeś – niby o sprawach banalnie prostych, ale fundamentalnych dla człowieka – artykuł pt. „W trosce o prawa człowieka NIE BĄDŹ OBOJĘTNYM!” (jako fragment Twojego referatu na nie odbytej tegorocznej międzynarodowej konferencji nt.:Wyzwania dla ochrony praw człowieka u progu III dekady XXI wieku) czytałem codziennie, powtarzałem, że ludzie powinni nauczyć się go na pamięć jak pacierza. Więc powiem tak:
    Artykuły takie jak Twój, dopóki nie zrealizowane zostaną prawa człowieka, o których piszesz i o ich niedeklaratywną, ale rzeczywistą realizację się upominasz, potrzebne są nam wszystkim, w Polsce i na całym świecie, jak woda i chleb, słońce i powietrze.
    Ludzie nauki, oświaty, kultury, obrońcy praw człowieka i wszyscy ludzie mądrze odpowiedzialni za losy świata – po przeczytaniu Twojego artykułu w „Przeglądzie Dziennikarskim” – powinni „podnieść kwestię „dopisania” do chrześcijańskiej tradycji 10 przykazań (11 przykazanie NIE BĄDŹ OBOJĘTNYM!, o czym piszesz i o co się upominasz, „dopisał” prof. Marian Turski na tegorocznej uroczystości 75. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz) – PRZYKAZANIA 12, przykazania prof. Karola Czejarka, nazywając je po prostu: PRZESTRZEGAJ PRAW CZŁOWIEKA! .
    Z poważaniem, ukłonami i pozdrowieniami
    Zbigniew Waldemar Okoń

  5. Zgadzam się całkowicie oraz popieram wszystkie postulaty. Niestety bardzo smutne jest to, że przy obecnej władzy w Polsce, która nie przestrzega ani zasad demokracji ani praworządności a skupia się na rozdawaniu pieniędzy potencjalnym wyborcom, postulaty, które wykraczają poza 500+ mają moim zdaniem niewielką szans na chociażby częściową realizację. Obym się myliła. Ale uważam, że bardzo ważne jest mówienie o tym głośno. Kto wie, może jednak da to naszym rządzącym coś do myślenia. Nadzieja ponoć umiera ostatnia.

Pozostaw odpowiedź Katarzyna Gawor Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here