W poszukiwaniu sensu edukacji w czasie wielkich przemian i wyborów

0

W okresie mojej młodości (miałem wtedy około 20 lat[1]) udało mi się dotrzeć w czasie mojej pierwszej podróży po ZSSR do słynnego miasta Nowosybirsk -położonego na odległej syberyjskiej ziemi (jedno z najważniejszych i najpiękniejszych miejsc jakie odwiedziłem w moim długim i bogatym życiu). Miałem wtedy niebywałą okazje dotrzeć po raz pierwszy do siedziby tamtejszego oddziału Akademii Nauk ówczesnego Związku Radzieckiego zlokalizowanego w tym mieście. Zostałem w tym oddziale Akademii Nauk ZSSR przyjęty jako młody dziennikarz ale zarazem już ówczesny działacz Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej przez szefa tego oddziału profesora Michaiła Ławrientiewa[2] . Już wtedy czołowego członka Akademii Nauk ZSSR (współtwórcy radzieckiej bomby atomowej a potem też pierwszych w ówczesnym świecie pojazdów kosmicznych)[3].Jak to zwykle bywa, ten wielki człowiek usłyszał ode mnie, jako młodego bardzo dziennikarza, na początek naszej rozmowy kilka dość prostych i banalnych pytań. Dotyczyły pracy tego oddziału akademii ale i jego osobiście. Ale też nowo poznawanej przeze mnie Syberii. Wszystko wskazywało, że musiał go zaciekawić ten dość dziwny i zarazem bardzo egzotyczny przybysz z Polski bo nie zbywając mnie jako jego dziwnego gościa zaprosił moją skromną osobę –po pierwszej rytualnej wymianie uprzejmości- do siebie a ścisle do swojego domu, żeby na różne tematy porozmawiać-jak powiedział –„otwarcie i bez pośpiechu”. Tak zwana „osoba towarzysząca” mi, wysłana przez Agencję Prasową „Nowostii” , z Moskwy która organizowała wspomniany mój pobyt w Nowosybirsku , nie została natomiast zaproszona do jego domu i bardzo się z tego powodu denerwowała. Nawet próbowała się z w tej sytuacji mocno awanturować. Jednak nie zrobiło to na prof. M. Ławrentiewie większego a nawet wręcz najmniejszego wrażenia, który tą awanturą specjalnie się nie przejmował. Postanowił porozmawiać ze mną w cztery oczy i nikt nie był w stanie go od tego odwieść.

Była to bowiem postać szczególna w ówczesnym ZSSR., która miała wszystkich „w nosie” i dlatego nie zważając na opory mego „opiekuna” zaprosił mnie po prostu do swego domu ( willi)bo tak chciał i nie pozwolił nikomu do tego się wtrącać i w to mieszać. Rozpalono przed naszym przyjściem ogień w kominku pięknego domu Pana profesora wybudowanego w stylu architektury syberyjskiej ( upiększonego na zewnątrz pięknymi ozdobami syberyjskimi)i rozmawialiśmy już po chwili przed płonącym kominkiem na skórach niedźwiedzich o radzieckim systemie oświatowym, ale głównie o Akademii Nauk ZSSR, o ówczesnym współzawodnictwie obu ówczesnych systemów społeczno-gospodarczych zwłaszcza w obszarze ówczesnego szkolnictwa wyższego. Ale od początku rozmowy najbardziej chłonąłem jego niebywałą wiedze o Syberii w zakresie której byłem prawdziwym analfabetom. Pewien element tej rozmowy chciałbym podkreślić ze szczególną mocą, a mianowicie jako młody człowieka zarazem debiutant na syberyjskiej ziemi[4] zapytałem naiwnie profesora M. Ławrientewa – jakie zasoby naturalne posiada Syberia? Popatrzył na mnie z mało ukrywanym zażenowaniem i powiedział:– Malczyk ,są właściwie wszystkie i w wielkości nieograniczonej. Jak to nieograniczonej?-nieśmiało spytałem. Najmądrzejsi Żydzi na świecie nie wiedzą ile tego tu czego mamy i w jakich występuje wielkościach-wyjaśnił profesor. A co macie-pytałem nadal niezmordowanie? Wszystko-odparł profesor. Gdyby tablica Mendelejewa -ciągnął swój wywód gospodarz- była nieprecyzyjna i byłoby coś możliwie do istnienia poza tablicą Mendelejewa to u nas, na pewno, na Syberii też to by było i by występowało właściwie w nieograniczonych ilościach. Ale, w jakich wielkościach mówimy -próbowałem uparcie konkretyzować? Nieograniczonych. -Odparł z przekąsem mój wspaniały gospodarz.

W związku z tym, tam na radzieckiej Syberii były i nadal obecnie do dzisiejszego dnia występują zasoby naturalne, które stwarzały i nadal stwarzają niebywałe możliwości współczesnej Rosji też otwierające niedocenione przez jej obserwatorów zewnętrznych możliwości. Natomiast oddział syberyjski Akademii Nauk tego wspaniałego kraju i jego wspomnianej niebywałej części b korzystał i nadal korzysta z niebywałych zasobów wspomnianego rejonu tego wspomnianego kraju, które dawały mu i nadal dają nieograniczone możliwości materialne i zarazem możliwości skutecznego współzawodniczenia z sowicie finansowanymi amerykańskimi centrami naukowymi i dydaktycznymi ówczesnych ale i współczesnych czasów. Natomiast współcześnie też z chińskimi jego odmianami. Trzeba uznać, że współzawodniczył on już wtedy bardzo skutecznie z amerykańskimi i zachodnio-europejskimi konkurentami. Powtarzana nawet była taka anegdota – zastanawiano się „co jest przy czym”?. Czy Akademia Nauk ZSRR przy jej syberyjskim oddziale? Czy syberyjski oddział przy wspomnianej Akademii. Myślę ,że taka sytuacja trwa do dnia dzisiejszego. Innymi słowy, z jednej strony ważną podstawą współzawodnictwa dwóch systemów było już wtedy szkolnictwo wyższe –ale nie tylko wyższe -obu wspomnianych krajów, ale poza nim, choć w ścisłym związku z tym systemem szkolnictwa, współzawodniczyły ze sobą też wielkie ,wręcz najważniejsze centra badawcze obu wspomnianych krajów. Otwarcie trzeba powiedzieć, że te centra badawcze, w ogromnym stopniu, były na poziomie w stosunku do siebie zrównoważonym pod względem ich dorobku naukowego. Natomiast, były nawet historyczne okresy, w których te centra dopracowywały się, w poszczególnych mocarstwach, takiej pozycji, że uzyskiwały określoną przewagę nad konkurencyjnymi centrami . Tak było też w wypadku centrum rosyjskiego, które przez długi czas utrzymywało wyższy poziom badań i kształcenia niż realizowany w paralelnych amerykańskich i zachodnio-europejskich centrach i w szkołach wyższych .

W każdym razie, szkoła wyższa to taka struktura, która inaczej niż szkoła podstawowa i średnia wpływa na losy poszczególnych narodów. Jeśli szkoła podstawowa i średnia, czy jak ktoś woli elementarna i średnia, w historii świata, w dużej mierze kształtowały oblicze ideowo moralne poszczególnych narodów, hierarchię wartości, preferencje, to uniwersytety, politechniki i centra badawcze kształtowały od wieków i kształtują podstawę kreacji ich bazy materialno-technicznej, albo przewagę, albo nierównorzędną pozycję, ale zawsze współzawodnictwo odbywało się na zbliżonym poziomie, który był długotrwałą podstawą równowagi między USA i ZSSR.W tym też zbrojnej. W sumie, możemy powiedzieć tak – szkolnictwo wyższe każdego kraju to bardzo ważny element jego siły sprawczej ogólniejszego rozwoju każdego. nowożytnego narodu.

Szkolnictwo warunkach krajów kapitalistycznych, i w warunkach ZSRR obsługiwało, w sposób efektywny, nie tylko ogólne potrzeby narodowe, ale też klasowo-elitarne interesy rządzących w obu krajach dominujących sił społecznych. W warunkach świata kapitalistycznego dotyczyło to wielkiego kapitału, który był i jest j siłą dominującą w świecie kapitalistycznym i to nie tylko w krajach, które są bezpośrednio miejscem pobytu tego kapitału, ale w całym świecie, dlatego bo kapitał światowy rządzi przez takie reżimy, będące w obozie kapitalistycznym, , w zasadzie nigdy, albo prawie nigdy, nie wyłamują się z kapitalistycznego porządku świata. Więc, jeśli na przykład są kraje pozornie suwerenne to w warunkach kapitalizmu ich suwerenność jest ograniczona, albowiem elity rządzące są z reguły zależne od wielkiego kapitału. Współistnienie państw odbywa się w ten sposób, że jest wykorzystywane do dominacji kapitału oraz istnieją materialne wręcz techniczne powody, aby elity poszczególnych narodowych krajów podporządkowane były i nadal są tej naczelnej elicie świata kapitalistycznego która rządzi całym światem. Natomiast, w warunkach radzieckich, narody ZSSR podlegały biurokracji radzieckiej, która była dominującą siłą ZSRR, oraz dominowała całe szkolnictwo wyższe, choć czerpała do współzawodnictwa z antagonistycznym, przeciwstawnym ustrojem wiele sił z technicznych osiągnięć, które to szkolnictwo dokonywało i było rozwijane przez specjalne centra w wypadku radzieckim i współcześnie rosyjskie centrum syberyjskie . Więc możemy, w sumie, powiedzieć tak – szkolnictwo wyższe to ważny element funkcjonowania całego, współczesnego społeczeństwa. W warunkach amerykańskich pod szczególną troską wielkiego kapitału, a w pozostałych częściach świata kapitalistycznego, w dużej mierze, zdominowany przez te tendencje i prądy, które występują we współczesnych Stanach Zjednoczonych.

Uważam, że jeśli chcemy wiedzieć coś bliżej o szkolnictwie i jego służebności wobec różnych klas i warstw społecznych to najlepiej na ten temat możemy się dowiedzieć z tego jednostkowego przypadku, jakim było wyrzucenie profesora Thomasa Piketty’ego[5] z Uniwersytetu w Harvardzie, albowiem to wskazuje, że rozmiary swobody badań i głoszenia poglądów w sprawach fundamentalnych, związanych z istnieniem, bądź nieistnieniem ustroju kapitalistycznego uniwersytety amerykańskie, tak jak uniwersytety wielu innych krajów kapitalistycznych, mają ograniczone zakresy wolności. Natomiast, można powiedzieć, że jeszcze mniejsze zakresy wolności miały uniwersytety krajów socjalistycznych, które, w zakresie nauk społecznych, podlegały obowiązkowi indoktrynacji społeczno-politycznej, która powodowała, że uczeni w tych uniwersytetach nie reprezentowali samodzielnych poglądów, tylko musieli głosić takie poglądy jakie im narzucała rządząca, radziecka biurokracja. W związku z tym, że w krajach kapitalistycznych zakres swobód uniwersyteckich pozornie był większy niż w ZSRR i krajach satelitarnych wobec ZSRR, układało się to na mylące proste przeciwstawienie – tu pełna wolność, a tam pełna zależność polityczna od rządzących elit. Myślę, że taki obraz sytuacji był w dużej mierze mylący. Tu duża wolność, dużo większa niż w ZSRR i w krajach jemu podporządkowanych, ale bynajmniej nie całkowita, choć starannie ukryta, i tu nie ukryta, na chamsko pokazywana zależność, zwłaszcza w sprawach społecznych. Przy tym, jeśli chodzi o nauki matematyczno-przyrodnicze to, w dużej mierze, realizowane w systemie naukowym ZSRR, i w uniwersytetach radzieckich, i w krajach mu podległych placówkach, ta dysproporcja, w stosunku do krajów zachodnich, nie była taka jaskrawa. A nawet była mniejsza niż wskazywały by na to różne pozory z tego zakresu.

Najlepszym dowodem jest to, że wychodziło takie, dość specyficzne, wydawnictwo radzieckie jakim była „Wielka encyklopedia sowiecka” i Amerykanie zawsze tą encyklopedię tłumaczyli na angielski i rozpowszechniali wśród swoich uczonych. Chociażby dlatego, że zaprezentowany w ZSSR dorobek nauk matematyczno-przyrodniczych był jednym z lepiej rozwiniętych w ówczesnym świecie i mający na dodatek uniwersalne znaczenie. We współczesnym świecie mamy do czynienia z pewnymi przeobrażeniami w szkolnictwa krajów kapitalistycznych. Przede wszystkim, już na etapie szkoły średniej, mamy do czynienia z taką sytuacją, że likwidowane są tak zwane „ślepe ścieżki”. Likwidowane coraz bardziej. To znaczy, że w systemie kształcenia elementarnego i średniego krajów kapitalistycznych coraz mniej występuje taki system kształcenia, który nie ma drożności do najwyższych rodzajów kształcenia. To było w dawnych czasach podstawą przewagi radzieckiego systemu nad amerykańskim i zachodnioeuropejskim. W radzieckim systemie, po skończonej szkole średniej, gdzie byś jej nie kończył, mogłeś zawsze wstąpić na dowolny uniwersytet, czy na dowolną politechnikę. A, w oświatowych systemach zachodnich musiałeś skończyć specyficzną szkołę średnią, żebyś mógł się dalej kształcić. To, zwłaszcza po wnioskach wyciągniętych z przewagi radzieckiej w kosmosie, dzisiaj nie funkcjonuje w takich rozmiarach jak funkcjonowało tradycyjnie w świecie kapitalistycznym. Od dłuższego czasu było i jest dość skutecznie przezwyciężane. To też daje możliwość lepszego startu uniwersytetom, bo z większej bazy uniwersytety czerpią swoją kadrę. Natomiast, jest też prawdą, że czołowe uniwersytety amerykańskie i zachodnie dokonują selekcji na innej podstawie. Mianowicie takiej, że koszty kształcenia, na przykład w Harvardzie, są tak wysokie, że nie tylko biedni, ale i średniozamożni nie mają żadnej szansy skierowania do kształcenia tam swoich dzieci.

Teraz chciałbym przedstawić w skrócie informacje na temat specyficzny, mnie szczególnie bliski, a mające współcześnie pewne znaczenie uniwersalne. A nawet nabierającego takiego znaczenia we współczesnym świecie. Mianowicie chodzi o to, że od pewnego czasu na świecie powstała idea i realizowana jest idea kształcenia na odległość zwłaszcza jej realizacja w szkolnictwie wyższym. Idea kształcenia na odległość polega na tym, żeby pozwolić dużej części młodego pokolenia, ale też średniego i starszego, kształcić się w warunkach nieposiadania dostatecznych środków materialnych dla takiego kształcenia i też w warunkach, w których geograficznie mieszkają, pracują, żyją przyszli studenci z dala od wielkich uniwersyteckich centrów z reguły położonych w dużych miastach. Mianowicie na świecie się zrodziła idea, żeby kształcić, zwłaszcza na poziomie uniwersyteckim, ludzi przy współudziale radia i telewizji oraz ostatnio też Internetu. Jak grzyby po deszczu, w Ameryce, ale też w innych krajach kapitalistycznych, zaczęły powstawać uniwersytety tak zwane „otwarte”. Takie uniwersytety powstały na początku w Australii, w Afryce Południowej, w innych częściach świata ,potem w Ameryce zaczęły też powstawać takie uniwersytety. Chciałem powiedzieć, że jest to idea niezwykle demokratyczna. Jakby na to nie patrzeć, elitarność szkolnictwa wyższego polega też na tym, że w systemie tego szkolnictwa tylko niewielka część uniwersytetów, politechnik, akademii ma możliwość zgromadzić takie kadry, które gwarantują najwyższą jakość kształcenia. Więc, jeśli nawet uniwersytety, inne szkoły wyższe, politechniki, akademie nie mają trudności w rekrutowaniu, na swoich studentów, ludzi z różnych klas i warstw społecznych, o różnym stopniu zamożności, to na skutek rozproszenia tych kandydatów do kształcenia, w poszczególnych krajach, uniwersytety gromadzące najwyżej kwalifikowane kadry mają kłopoty z udostępnieniem swojego kształcenia szerokim kręgom danego społeczeństwa. No cóż, prosty zabieg, polegający na tym, żeby wykłady robić w ten sposób, że emituje się je radiowo, telewizyjnie, internetowo, przełamuje tę przeszkodę. Na czoło wszystkich tego typu przedsięwzięć wysunął się Open University w Londynie, który poznałem osobiście. Nie byłem, co prawda, w Londynie w tym Uniwersytecie, ale wielokrotnie przedstawiciele tego uniwersytetu, łącznie z jego kierownictwem, odwiedzali mnie w Polsce. Miałem okazję szczegółowo zapoznać się z takim system kształcenia. W Uniwersytecie tym pod Londynem kształci się około 400 tysięcy studentów, na różnych kierunkach studiów, głównie humanistyczno-społecznych. Przywołani są do współpracy z tym uniwersytetem najbardziej wykwalifikowane kadry naukowe Wielkiej Brytanii, ale też osoby z całego świata. Wykłady tego Uniwersytetu są emitowane w telewizji. W tym Uniwersytecie kończą studia ludzie z różnych klas i warstw społecznych, o różnym charakterze zamożności. I, w ten sposób przełamywana jest bariera klasowo, warstwowa, która, w gruncie rzeczy, uniemożliwiała dotąd, na szeroką skalę, kształcić wysoko- kwalifikowane kadry pochodzące z różnych klas i warstw danego społeczeństwa. I trzeba powiedzieć, że to jest fenomen współczesnego świata.

Aczkolwiek nie on pierwszy zaczął to kształcenie. Nie on jeden to też skutecznie realizuje, ale jest takim sztandarowym zjawiskiem z tego zakresu którego istnienia i działania nie warto przegapić. Innym takim sztandarowym zjawiskiem z tego zakresu stał się Centralny Uniwersytet Radiowo-Telewizyjny we współczesnych Chinach. Miałem okazję poznać ten Uniwersytet z autopsji, nawet są zdjęcia kiedy ja w studiu realizuję wykład w ramach tego Uniwersytetu. Ale oni poszli inną drogą niż podążano wcześniej w Londynie i nie tylko w nim. Centralny Uniwersytet Radiowo-Telewizyjny Chińskiej Republiki Ludowej tym się charakteryzuje, że on nie realizuje głównie kształcenia odrębną ścieżką, tylko realizuje to kształcenie zupełnie inaczej. Mianowicie w związkach z innymi szkołami wyższymi funkcjonującymi w Chinach. Ogromna liczba chińskich uczelni wyższych weszła w korporację z tym Centralnym Uniwersytetem Radiowo-Telewizyjnym. I miałem okazję, przebywając w Pekinie, w wielkiej i reprezentacyjnej siedzibie tego Uniwersytetu, zobaczyć w jaki sposób profesorowie z Pekinu prowadzą nie tylko wykłady ale też seminaria w chińskich szkołach wyższych odległych parę tysięcy kilometrów od Pekinu. Gdzie studenci wstają, zabierają głos, profesorowie natomiast ich oceniają na podstawie bezpośredniego kontaktu z nimi. Miałem też okazję zobaczyć egzamin w ten sposób prowadzony, przy pomocy wykorzystanej do tego celu nowoczesnej sieci internetowej. Takie kształcenie w szkole wyższej to jest prawdziwa rewolucja w edukacji. Chiny, które muszą odrabiać swoje edukacyjne zacofanie, w sposób egalitarny zapewniają to odrabianie na niezwykle wysokim poziomie. Zgromadzili, po prostu, w Centralnym Uniwersytecie Radiowo-Telewizyjnym wyjątkowe kadry. Zbudowali bardzo nowoczesną sieć łączności internetowej i zapewniają młodzieży, odległych regionów Chin od Pekinu, możliwość kształcenia się na takim poziomie i z takimi wymaganiami jak to się dzieje w najbardziej elitarnych chińskich szkołach wyższych. W dużej mierze dzięki temu Chiny już odrobiły i nadal odrabiają w niezwykłym tempie swoje zacofanie ekonomiczne, techniczne, ale też odrabiają swoje zacofanie edukacyjne równie skutecznie i w niezwykle szybkim tempie.

Należy też wspomnieć, że miałem okazje bezpośrednio zwiedzić inne fenomeny kształcenia na odległość, choćby w postaci Uniwersytetu Radiowo-Telewizyjnego we współczesnej Turcji. Uniwersytet tego rodzaju w Turcji, powstały przed wielu laty, który miałem okazję go wizytować na początku jego działalności. Jest olbrzymim i doniosłym przedsięwzięciem edukacyjnym tego kraju. Uniwersytet ten obejmuje swoim kształceniem nie tylko terytorium Turcji, ale właściwie całe terytorium współczesnego świata. Studenci tego tureckiego Uniwersytetu to wielomilionowa kadra, kształcąca się w ten sposób, że w swoich miejscach zamieszkania, daleko poza granicami Turcji, słucha wykładów swoich tureckich nauczycieli. Studiuje książki nadesłane im z Turcji, w postaci podręczników i realizuje egzaminy, bądź udając się do swojej ojczyzny, bądź w systemie internetowym, podobnie jak to czynią współcześni Chińczycy. Więc, Turcy, którzy mają duże zacofania edukacyjne, poszli też tą drogą. To dzisiaj jest znacznie ponad milionowa armia kształcących się, mniejsza oczywiście od wielomilionowej armii chińskiej, kształcących się ludzi, ale to jest też bardzo ciekawa droga odrabiania zacofania edukacyjnego tego nie najbardziej rozwiniętego przemysłowo i pod każdym innym względem kraju. W Stanach Zjednoczonych jest natomiast kilka uniwersytetów i innych szkół wyższych kształcenia na odległość. Jest, między innymi, Uniwersytet Michigan[6], który osiem czy dziesięć razy oglądałem, i muszę powiedzieć, że też ma pewną swoją specyfikę edukacyjną. Otóż, specyfika Uniwersytetu Michigan polega na tym, że on został wyznaczony do tego, żeby pomagać innym uczelniom amerykańskim realizować wspomniany system kształcenia na poziomie szkół wyższych.

Jeśli chodzi o naszą Polskę, to nie chciałbym specjalnie się rozwodzić nad tą kwestią. Jest to w dużej mierze sprawa moja sprawa osobista. Nie chciałbym wykorzystywać tej publikacji do przedstawiania swoich żali w tej sprawie.[7] Ale mogę powiedzieć w skrócie, że w 1996 r. utworzyłem w naszej ojczyźnie Wyższą Szkołę Ekonomiczną, która zaczęła od tego, że zostało do niej zrekrutowanych czterystu studentów i w krótkim okresie czasu zdołaliśmy-wraz z grupą polskich uczonych- do tego dobudować stację telewizyjną, i to satelitarną stację telewizyjną, nie Internet, co było bardzo kosztowne. Natomiast bardzo efektywne edukacyjnie. I od czterystu studentów tak kształconych doszedłem w bardzo krótkim czasie do kształcenia w niej dziesięciu tysięcy studentów. Odwiedzili mnie szefowie Open University. Odwiedził mnie szef Uniwersytetu Otwartego z Turcji i z paru innych uniwersytetów, między innymi grupa nauczycieli Uniwersytetu Otwartego w Michigan. Wszyscy udzielili jak największego uznania i poparcia dla tej inicjatywy. Dostałem nawet, pod koniec, na początku XX wieku, parę nagród za tak zorganizowaną uczelnie i stację telewizyjną, która nazywała się „Edusat”. Ale napotkałem też na gruntowny sprzeciw znacznej części polskiego szkolnictwa wyższego i władz edukacyjnych naszego kraju, w dużej mierze znajdujących się pod przemożnym wpływem konserwatywnej części kadr polskiego szkolnictwa wyższego. Mogłem się tego domyślać, chociaż nie doceniłem pierwszych sygnałów w tym zakresie.

Kiedy w 1996 r., zaraz po powstaniu mojej uczelni, udałem się do Uniwersytetu Georgia na światową konferencję lektorów i prezydentów uczelni wyższych, razem z profesorem Longinem Pastusiakiem[8], i wygłosiłem, oczywiście po wystąpieniu rektora najważniejszego w polskim szkolnictwie wyższym Uniwersytetu Jagiellońskiego, swoją krótką informację o naszej uczelni, to spotkała się z entuzjastycznymi oklaskami ponad prawie 200 rektorów szkół wyższych z całego ówczesnego świata tam zgromadzonych. Natomiast rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego prof.dr.hab Aleksander Koj podszedł w bufecie uczelni do mnie oraz do prof. L. Pastusiaka i powiedział mi jasno i wyraźnie , że taka uczelnia, która kształci poprzez wykorzystanie telewizji powinna zostać szybko zlikwidowana a dyplomy jeśli musi niech rozdaje z rozdzielnika, po kumotersku beż potrzeby realizowania do tego jakiejkolwiek edukacji. Kształcić bowiem skutecznie można tylko-jego zdaniem- w bezpośrednim indywidualnym kontakcie pracownika naukowego i studenta a włączanie do tego telewizji i internetu nie może dać żadnych efektów edukacyjnych zwłaszcza w edukacji na poziomie szkoły wyższej. Natomiast on, jako rektor jednego z najważniejszych uniwersytetów, przyczyni się-z wszystkich jego sił- do tego, żeby w krótkim czasie ta uczelnia została zlikwidowana.[9] Tak też się stało . Ja już odchorowałem tą swoją klęskę. Nie zamierzam do niej obecnie wracać. Ale mogę jedną rzecz powiedzieć natomiast- żeby nikomu nie przyszło do głowy wracanie do takich koncepcji które ja wypracowałem i realizowałem. Na razie w Polsce nie dojrzały jeszcze warunki realizacji do masowego takiego nowoczesnego kształcenia. Pandemia częściowo przymusiła do takiego kształcenia ale traktowanego tylko jako jego przejściowa forma w okresie nadzwyczajnym a nie rodzaj kształcenia pełnowartościowy i przyszłościowy.

W tej chwili jeszcze obowiązujące, jest bowiem zarządzenie polskiego na normalne ponad pand pandemiczne czasy Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, który nie pozwala realizować w pełni kształcenia na odległość w warunkach wolnych od pandemii czasach , a tylko realizować go w określonej części procesu dydaktycznego w dowolnej szkole wyższej. Ścisle ustalonym wymiarze godzin na niego przeznaczonych. Pandemia podważyła te regulacje prawne ale nie zlikwidowała wielkiego frontu konserwatywnego w polskim szkolnictwie umożliwiającego adaptacje na stałe w Polsce choćby doświadczeń chińskich i tureckich nie mówiąc o angielskich i amerykańskich w zakresie kształcenia na odległość w polskiej szkole wyższej. Niezależnie od polskiego zacofania w tym zakresie świat rozwija się intensywnie i szkolnictwo wyższe świata jest w tym rozwoju jego ważną siłą napędową. Ale też ważnym warunkiem pomyślności rozwoju nie tylko szkolnictwa wyższego ale całego narodu danego kraju. Szkolnictwo wyższe ma za zadanie nie tylko upowszechniać najwyższe rodzaje wykształcenia, ale stanowi też ważny czynnik rozwoju i rozkwitu każdego społeczeństwa. Wręcz każdego narodu mającego ambicje nie tylko być wielkim ale „tylko” skutecznie przetrwać XXI wiek Moja pedagogika XXI wieku i moja koncepcja kształcenia na odległość w szkole wyższej otwiera i w tym zakresie nowe szanse rozkwitu całego szkolnictwa wyższego. Zdefiniowanie wizji pożądanej osobowości człowieka obecnych i nadchodzących czasów daje możliwość nowego zaplanowania kierunków rozwoju szkolnictwa wyższego w najbliższych dziesięcioleciach na otaczającym nas świecie. Realizowane są skutecznie takie działania na nie tylko w okresie pandemii w całym świecie ale z wyjątkiem mojej ojczyzny. Dlaczego? Ale to już odrębny temat do którego wrócę w następnych publikacjach na te tematy.

[1] Już 2 lata przed tym wydarzeniem zdałem szeroki egzamin konkursowy prof. dr. hab Adama Schaffa kierownika Katedry Materializmu Dialektycznego państwowej wyższej uczelni Akademii Nauk Politycznej w Warszawie na jego asystenta w tej katedrze. W ten sposób dość oryginalnie zaczęła się moja życiowa przygoda podsumowana ostatnio księgą jubileuszową z okazji mego 90- lecia „Ważne wybory” wydana z udziałem czołowych polskich i zagranicznych uczonych przez Oficynę Wydawniczą Astra-JR Warszawa 2021 r.

[2]Prof. Michaił Ławrientiew ( 19OO-1980)- czołowa postać radzieckiej nauki ,członek rzeczywisty Akademii Nauk ZSSR i Akademii Nauk wielu innych krajów ,wybitny uczony w zakresie nauk technicznych

[3] Przyjęcie mnie przez prof. M . Ławrientiewa było możliwe dzięki rekomendacji z tego zakresu przekazanej dla mojej osoby przez prof. .Jana Iwana Artobolewskiego też wybitnego radzieckiego uczonego ,specjalisty z zakresu nauk ścisłych również członka Akademii Nauk ZSSR ale zarazem przewodniczącego ówcześnie Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaźni Radziecko- Polskiego bardzo –choć od niedawna osobiście ze mną wtedy zaprzyjaźnionego. Do bliższego przedstawienia tego wybitnego uczonego z pochodzenia Polaka i naszej przyjaźni wrócę w następnych publikacjach.

[4] Potem odwiedziłem Syberie i jej piękne jezioro Bajkał kilkanaście razy i uznaje ,że to jednen z najpiękniejszych terenów jakie miałem okazje w swoim bogatym życiu poznać. A poznałem większość pięknych zakątków współczesnego świata Z wielką też pieczołowitością dlatego współcześnie przechowuje książkę Janusza Foglera „Tajemnice Bajkału” która przypomina mi niebywałe piękno Syberii.

[5]Thomas Pikiety „Kapitał XX wieku” Wydawnictwo Krytyki Politycznej. Warszawa 2014 r.

[6]Uniwersytet ten podobnie jak inne uniwersytety i szkoły wyższe na całym świecie coraz skuteczniej realizują kształcenie na poziomie szkoły wyższej w szerokim zakresie.

[7] Szeroko natomiast mam zamiar przedstawić te moje doświadczenia w przygotowanym dodruku moim pamiętniku podsumowującym moje życie nad którym realizuje zawansowane prace. Pamiętnik ten już niedługo oddam do druku pod tytułem „Tajemnice biografii uczonego”.

[8] Prof. dr. hab Longin Pastusiak był pierwszym rektorem Wyższej Szkoły Społeczno-Ekonomicznej w Warszawie.

[9] Faktycznie uczelnie tą zlikwidowały połączone siły konserwatystów dominujących wtedy w polskim szkolnictwie wyższym ale przy poparciu sił skupionych wokół „Gazety Polskiej” „Gazety Wyborczej” i „Polityki”. Był to sojusz egzotyczny ale skuteczny. Częściowe informacje szczególnie o roli Adama Michnika i „Gazety Wyborczej” dotyczącej likwidacji WSSE znajdzie Czytelnik w księdze jubileuszowej mnie poświęconej „Ważne wybory” wydanej na moje 90 –lecie w 2021r.przez Oficynę Wydawniczą ASPRA-JR str.48 oraz w zestawie wywiadów pod tytułem „Zbrodnia dokonana na WSSE” opublikowanych w intrenecie na „Portalu prof. Pomykało” Natomiast najpełniejszy ich obraz przedstawiany zostanie w moim pamiętniku „Tajemnice jednego uczonego” który opublikuje „Oficyna Wydawnicza Astra –JN” jeszcze w 2021 r. W publikacji tej ukazane zostanie jak w sprawie likwidacji WSSE wystąpił, wręcz egzotyczny ale swoisty sojusz „Gazety Wyborczej”, „Gazety Polskiej” oraz „Polityki”.

Poprzedni artykułLiga Mistrzów: Półfinał: Paris Saint-Germain zagra z Manchesterem City
Następny artykułLem o Eco – zawiść i miłość
Wojciech Pomykało
Prof. dr hab. Wojciech Pomykało - pedagog, doktor habilitowany nauk społecznych w zakresie pedagogiki, nauczyciel akademicki Wyższej Szkoły Menedżerskiej w Warszawie, specjalista w zakresie teorii wychowania. Specjalizuje się m.in. w antropologiczno-filozoficznych podstawach edukacji oraz interdyscyplinarnych studiach dotyczących kształtowania osobowości człowieka XXI wieku. Od kilkudziesięciu lat zajmuje się problematyką teorii wychowania ze szczególnym uwzględnieniem kreacji wizji człowieka, a zwłaszcza Polki i Polaka nadchodzących czasów. W wieku 19 lat zdał z pierwszą lokatą egzamin konkursowy na asystenta prof. Adama Schaffa ( ówczesnego czołowego polskiego filozofa) i podjął pracę w jego Katedrze. W 1972 roku ukończył studia na Akademii Nauk Społecznych w Warszawie. W 1976 uzyskał w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie stopień naukowy doktora. Jego praca doktorska była poświęcona determinantom kształtowania osobowości Polaka obecnych i nadchodących czasów. W latach 1961–1989 redaktor naczelny tygodnika „Oświata i Wychowanie”. Autor jedynej w Polsce po II wojnie światowej Encyklopedii Pedagogicznej, sprzedanej w nakładzie 150 tys. egzemplarzy. W latach 1996-2010 prof. W. Pomykało kierował stworzoną przez siebie Wyższą Szkoła Społeczno-Ekonomiczną w Warszawie. Od 2012 roku jest członkiem Komitetu Naukowego corocznej międzynarodowej konferencji prawników i innych przedstawicieli nauk społecznych, organizowanych w Sejmie RP przez Uniwersytet im. Jana Kochanowskiego w Kielcach poświęconych interdyscyplinarnie traktowanym prawom człowieka. Dnia 19 lutego 2021 r. w przeddzień 90 rocznicy urodzin, otrzymał od czołowego uniwersytetu w Kijowie „Ukraina” tytuł „Honoris Causa”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here