V Rozbiór RP?

2
Jacek Tomaszewski, MM Warszawa

 Jacek Tomaszewski, MM Warszawa

Śląsk syty i Polska cała – takie hasło głosi Ruch Autonomii Śląska, o którym coraz głośniej w prasie i telewizji. Przez szum medialny organizacja ta, postrzegana przez wielu jako skrajna, zyskała możliwość upublicznienia swoich poglądów. Z jednej strony szerokie grono osób kojarzy RAŚ z antypolonizmem i reaktywacją klubu piłkarskiego o nazistowskich korzeniach – 1. FC Katowice. Z drugiej, są liczne głosy poparcia dla działalności RAŚ związanej z promowaniem języka i kultury śląskiej. Czy RAŚ zabiega wyłącznie o promocję regionu, czy też ma ambicje utworzenia własnego państwa śląskiego? Jak jest naprawdę? Wszelkie wątpliwości postara się rozwiać przewodniczący RAŚ w Katowicach, pan Jacek Tomaszewski. 

 

Jakie są cele i dążenia RAŚ? 

 

Celem RAŚ jest uzyskanie autonomii dla Śląska w ramach dwóch regionów – górno- i dolnośląskiego w granicach możliwie zbliżonych do historycznych. Jesteśmy zdania, że konstytucja powinna gwarantować możliwość uzyskania autonomii każdemu regionowi, w którym podobne aspiracje zyskają poparcie większości mieszkańców. 

 

W takim razie, z powodu wielu mniejszości w Polsce, czy nasz kraj powinien być federacją? Czy każde województwo lub powiat zawierające daną mniejszość powinno być autonomią lub też republiką? Mowa oczywiście o „narodach” takich jak: Kaszubi, Kurpie, Lasowiacy, Kujawianie, Dobrzynianie, Podlasianie czy Łemkowie. 

 

Regiony powinny być autonomiczne nie dlatego, a przynajmniej nie przede wszystkim dlatego, że na ich terenie mieszkają mniejszości, ale dlatego, że autonomia umożliwia sprawniejsze zarządzanie i pełniejsze wykorzystanie energii i umiejętności mieszkańców. 

 

Z tego, co Pan powiedział, RAŚ powinno zabiegać raczej o wzmocnienie samorządu, nie o utworzenie na terenie Polski kilkunastu pseudo-państw. Tym bardziej, że bardzo niewielka ilość Ślązaków popiera organizację i jej autonomiczne dążenia, a mimo to chcą Państwo występować w imieniu większości, która przecież czuje się Polakami. Poza tym, czy oficjalnie głoszona autonomia nie jest w rzeczywistości dążeniem do osiągnięcia niepodległości? Takie stanowisko wielokrotnie przedstawiał Jerzy Gorzelik. 

 

Jerzy Gorzelik nigdy nie prezentował autonomii jako wstępu do niepodległości, a niejednokrotnie wskazywał, że projekty separatystyczne, jako nierealne i silnie antagonizujące społeczność regionalną, są dla Górnego Śląska szkodliwe. 

 

Dość znane są jednak jego słowa: „Jestem Ślązakiem, nie Polakiem. Moja ojczyzna to Górny Śląsk. Nic Polsce nie przyrzekałem, więc jej nie zdradziłem. Państwo zwane Rzeczpospolita Polska, którego jestem obywatelem, odmówiło mi i moim kolegom prawa do samookreślenia i dlatego nie czuję się zobowiązany do lojalności wobec tego państwa”. Czy nie jest to wyraźne zanegowanie swojej polskości? 

 

Brak polskiego poczucia narodowego, który dotyczy wielu Ślązaków, nie oznacza woli tworzenia odrębnego państwa.  

 

Przechodząc do stosunku RAŚ do historii współczesnej – czy organizacja podpisuje się pod stwierdzeniami wielu jej działaczy (m.in. Bruno Nieszporka), że Polska "walnie się przyczyniła" do wybuchu II Wojny Światowej? 

 

Zastosowanie słowa "wielu" to zdecydowane nadużycie. Podobne wnioski pojawiły się w publicystyce historycznej kilku autorów, którzy są członkami RAŚ lub deklarują się jako jego sympatycy. Wychodzimy z założenia, że zawarte w nich przemyślenia to prywatna sprawa autorów – przynajmniej tak długo, jak nie posługują się oni RAŚ w celu legitymizacji swoich poglądów lub nie popadają w konflikt z prawem. RAŚ nie zamierza dekretować jedynej słusznej wizji historii, jednak uważa, że regionalną politykę historyczną oprzeć należy na wydarzeniach i osiągnięciach, które mają wymiar uniwersalny i wiążą się z rozwojem cywilizacyjnym Śląska.  

 

RAŚ wielokrotnie posługiwał się określeniem „polskie obozy koncentracyjne” w odniesieniu do czasów po II Wojnie Światowej. Czy nie były to komunistyczne bądź radzieckie obozy koncentracyjne? Władze w Warszawie były wówczas bezwzględnie podporządkowane ZSRR, natomiast prawdziwy rząd RP znajdował się w tamtym czasie w Londynie. Czy to pierwsze określenie nie jest krzywdzące dla milionów Polaków, również ze Śląska, którzy przeżyli ciężkie czasy II Wojny Światowej i zależności od ZSRR? 

 

Określenie to może być uprawnione w odniesieniu do obozów administrowanych przez polski aparat komunistycznej władzy. Polityka narodowej homogenizacji nie została narzucona przez ZSRR, a zdaniem części historyków akceptowana była przez wszystkie liczące się polskie siły polityczne i znaczącą część społeczeństwa. Ponieważ jednak powstanie sieci obozów było ściśle związane z organizacją komunistycznego państwa, bardziej adekwatnym określeniem wydaje się "komunistyczne obozy koncentracyjne" lub "polskie komunistyczne obozy koncentracyjne" (dla odróżnienia od sowieckich, jak np. obóz w Toszku administrowany przez NKWD). 

 

Które siły polityczne? Była tylko jedna siła – PZPR i partie satelickie, bezpośrednio jej podporządkowane. Istniał też Rząd RP na uchodźctwie, ale nie miał on możliwości zadecydowania o niczym. Również społeczeństwo, o którym pan mówi, nie miało możliwości przeciwstawić się temu procederowi, gdyż samo było zniewolone. Kto miał według Pana w takim przypadku stanąć w obronie Ślązaków? 

 

Stanisław Mikołajczyk uciekł z Polski w roku 1947, tymczasem obozy, w których więziono Ślązaków, powstawały już w roku 1945. Problem ten nie był podnoszony przez środowisko PSL. Nie protestowały także środowiska emigracyjne. Ślązacy padli ofiarą akcji "odniemczania", a ta nie budziła kontrowersji w polskim społeczeństwie. Nie było możliwości przeciwdziałania polityce komunistów, ale także – w tym konkretnym przypadku – nie było takiej woli. 

 

Już w 1945 roku Rząd RP na uchodźctwie oświadczył, że ZSRR dokonał „zamachu na suwerenne prawa narodu polskiego”. Po zdradzie aliantów i uznaniu komunistycznego rządu w Warszawie przez USA i Wielką Brytanię, rząd londyński wydał manifest stwierdzający, iż: „Rząd polski oświadcza, że decyzje Konferencji Trzech dotyczące Polski nie mogą być uznane przez rząd polski i nie mogą obowiązywać narodu polskiego.” Nie ma też najmniejszych podstaw do sądzenia, iż społeczeństwo polskie nie chciało pomóc Ślązakom. Każdy bowiem sprzeciwiający się ówczesnej władzy był represjonowany. 

 

Zarówno Polacy, jak i Ślązacy, przeżyli ten sam, ciężki okres dla narodu znad Wisły. Cierpieli wszyscy tak samo: Łemkowie, Kaszubi, Górale i inne mniejszości na terytorium obecnej Polski. Nie możemy znów walczyć ze sobą o przeszłość i oskarżać się wzajemnie o zbrodnie hitleryzmu i stalinizmu. Cóż nam przyjdzie z kilkunastu autonomii, kolejnych setek, jak nie tysięcy posłów, senatorów i urzędników. Wiadomo, że to Ślązacy będą musieli płacić z własnej kieszeni za lokalny parlament i szereg organów administracji w autonomii. Zamiast wydawać miliony złotych na podziały Polski, powinniśmy wspólnie promować kulturę każdego regionu kraju z osobna. Zadbajmy o godną, lepszą przyszłość, bez rozdrapywania starych ran. Bez V rozbioru Polski. Jak mówi znane przysłowie: Ślązacy czarni od węgla i pracy, lecz serca śląskie zawsze szczeropolskie!

Poprzedni artykułRepublika Śląska
Następny artykułKto ty jesteś? Anglik mały
Paweł Rogaliński
Paweł Rogaliński jest politologiem, filologiem, rzecznikiem prasowym organizacji pozarządowej oraz twórcą Przeglądu Dziennikarskiego. Od 2015 roku należy do prestiżowej grupy Światowych Odpowiedzialnych Liderów Fundacji BMW Stiftung Herbert Quandt. Za swoje osiągnięcia nagradzany na całym świecie, m.in. w Londynie, Berlinie, Rio de Janeiro, Warszawie, Brukseli i Strasburgu. Ukończył następujące kierunki studiów na Uniwersytecie Łódzkim: stosunki międzynarodowe: nauki polityczne, zarządzanie oraz filologię angielską, osiągając przy tym ogólnokrajowe sukcesy naukowe (m.in. Studencki Nobel). Obecnie przygotowuje rozprawę doktorską w Londynie poświęconą popularności politycznej w krajach anglojęzycznych. Jego ostatnia książka pt. „Jak politycy nami manipulują. Zakazane techniki” (Wydawnictwo Sorus, Poznań 2013) z powodu dużej popularności doczekała się dodruku już w kilka miesięcy po wydaniu. Więcej na stronie oficjalnej: www.rogalinski.eu.

2 KOMENTARZE

  1. „Ślązacy czarni od węgla i pracy, lecz serca śląskie zawsze szczeropolskie!” no tu Pan poleciał jak towarzysz Wiesław! Gdzie to przysłowie jest znane? W Warszawie? Nigdy tego na śląsku nie słyszałem. A co do kilkunastu autonomii, to proszę nie straszyć takimi głupotami jak powiększenie aparatu urzędniczego. Decentralizacja (czyli autonomia) regionalna, to poszerzona samorządność, i właśnie samorządy mogą odchudzić stanowiska które dublują się ze stanowiskami wojewódzkimi (czyli przedstawicieli centralnego rządu w regionie). A stare rany nadal będą rozdrapywane, dopóki nie zostaną rzetelnie rozliczone. I nie chodzi mi tutaj o personalia (większość oprawców już odpowiedział przed Bogiem za swe zbrodnie) ale o państwo które wybiórczo traktuje swoich obywateli oraz innych ludzi. Domaga się od Rosjan przeprosin za zbrodnię katyńską, a samo nie zamierza przepraszać za swoje. Tak wiem, za obozy odpowiedzialni są komuniści, ale w Świętochłowicach Zgodzie, Jaworznie, Łambinowicach i innych obozach oprawcy mówili po polsku i nosili polskie mundury, tak jak w Oświęcimiu zbrodniarze mówili po niemiecku i to jest fakt.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here