Ucieczka z pułapki

0

swinka pieniadzePułapki to mniej lub bardziej zamaskowane twory, bądź sytuacje, w które przy braku ostrożności łatwo wpaść, a z których wyjście jest trudne lub zgoła niemożliwe. Zasadniczym skutkiem znalezienia się w ich zasięgu jest ograniczenie wolności, wydawać by się zatem mogło, że świecie, w którym wolność stawiana jest na piedestale, temat pułapek powinien być na porządku dziennym. Tak się jednak nie dzieje, co musi wielce zastanawiać. A może są na tyle rzadkie, że nie warto zaprzątać nimi głowy? Niestety nie. Głębszy namysł nad otaczającą rzeczywistością uświadamia, że spotykamy je niemal na każdym kroku. Co gorsza, nawet najbardziej ostrożni ludzie nie mogą powiedzieć, że sprawa ta ich nie dotyczy, gdyż cały nasz świat zmierza w kierunku sytuacji, która wyczerpuje kryteria właściwe pułapkom.

            Opis gigantycznego potrzasku, a właściwe całego ich systemu, jaki zagraża wszystkim ludziom, jest głównym przedmiotem tego opracowania. Wstępem do niego będzie wyszczególnienie znanych i mniej znanych pułapek spotykanych w życiu codziennym oraz dość szczegółowa analiza poglądowego przykładu, który posłuży za dogodną analogię sytuacji, w jakiej znalazła się nasza cywilizacja.

            Wydobywanie na światło dzienne poważnych zagrożeń wydaje się tematem wyjątkowo pesymistycznym. Tak jednak nie jest, gdyż praca ta w końcowej części prezentuje metodę władną zdecydowanie zmniejszyć ryzyko wszelkich pułapek. Co więcej, uzmysławia, że energiczne wprowadzenie proponowanych reform jest w stanie podnieść ogólną jakość naszego życia.

2. Pułapki współczesności

            Mianem pułapek określa się dosyć szeroką klasę zdarzeń – również takich, w których trudno wskazać wszystkie cechy wyszczególnione na wstępie. Kiedy ktoś np. zatrzaśnie się w łazience albo stanie się ofiarą wyrafinowanej intrygi, trudno mówić o lekkomyślności, jako przyczynie popadnięcia w fizyczny lub sytuacyjny potrzask. Są to jednak wyjątki od reguły, że do pułapki prowadzi droga, na której znajduje się coś atrakcyjnego, co przy braku ostrożności wciąga w kłopoty.

            Poniżej przedstawię wybór istotniejszych pułapek, które czyhają na nieprzewidujących ludzi. W każdej z nich podkreślę na czym polega siła ich atrakcji, zwrócę także uwagę na utratę wolności jaką powodują.

Narkotyki

Substancje pobudzające, odurzające i halucynogenne oferują doznania, jakich trudno zaznać na innej drodze. Praktycznie od pierwszego zażycia pojawia się istotna doza uzależnienia – na zasadzie uchylenia wrót do magicznego świata, do którego chciałoby się wracać. Za wyjątkiem niektórych środków, jakiś czas po zażyciu doświadcza się obniżki nastroju, co jeszcze bardziej powiększa kontrast pomiędzy „syntetycznym rajem”, a szarą rzeczywistością. Początkowy ubytek wolności jest zależny od siły z jaką wspomnienie niecodziennych wrażeń powraca do danej osoby, przypominając, że obecne doznania nie dorównują temu co się wówczas działo. Przy dłuższym zażywaniu jest to już stała „tęsknota”, za którą zwykle idą usilne działania zmierzające do zdobycia kolejnej działki. Z czasem do psychicznego dochodzi uzależnienie fizjologiczne i to tak silne, że dominuje nad całym życiem człowieka. Może go nawet skłonić do czynów przestępczych, te zaś grożą więzieniem, czyli bardzo istotną utartą wolności. Rujnowanie zdrowia będące skutkiem zażywania narkotyków również odbiera wolność, gdyż ogranicza fizyczną sprawność, i nawet w pomyślnym przypadku uwolnienia się od nałogu, zmusza do żmudnego leczenia i rehabilitacji. W mniej pomyślnym, może odebrać wolność w sposób terminalny…

Alkohol

Dobrze wiemy co oferują wyskokowe trunki – lepszy nastrój, luz płynący ze zredukowania samokontroli oraz oddalenie codziennych trosk. Przykry kac będący skutkiem ich nadużycia szybko spychany jest w zakamarki pamięci, zaś perspektywa odurzenia przypomina się plastycznie, co sprzyja kolejnym ekscesom. Warto pamiętać, że bardzo wiele zależy od indywidualnych skłonności. Szczególnie zagrożeni są ci, którym alkohol oferuje wyjątkowo dużo i tacy właśnie ludzie łatwo mogą popaść w nałóg, którego skutki zbliżone są do tego co napisałem powyżej. Alkohol w przeciwieństwie do narkotyków jest łatwo dostępny i społecznie akceptowany. Spożywa się go przy wielu okazjach, co sprzyja przekroczeniu granicy, za którą nie jest już to sposób na lepsze samopoczucie, lecz prawdziwe uzależnienie. Oprócz oczywistych przejawów deprywacji wolności, alkohol odbiera ją także poprzez popadnięcie w zakłamane zaprzeczanie temu, co dla otoczenia z reguły jest ewidentne.

Otyłość

Można by żartobliwie powiedzieć, że droga do niebezpiecznej nadwagi usłana jest różami. Mowa oczywiście o kulinarnych rozkoszach. Działanie wszelkich pułapek przybliżyć może model obrazowy w postaci zagłębienia terenu. W wielu odmianach pułapek początkowe nachylenie jest niewielkie, ale jeśli nieostrożnie się rozpędzimy, możemy nie być w stanie zahamować, kiedy spadek zrobi się większy i oczywiste staną się powiązane z tym niebezpieczeństwa. Nadmierne objadanie, na zasadzie błędnego koła fizjologicznej adaptacji, zwiększa zapotrzebowanie na jedzenie, zaś nadwaga zniechęca do wysiłku fizycznego, który mógłby spalić nadmiar kalorii. W modelu obrazowym pułapka otyłości to dziura w ziemi o mniej więcej stałym nachyleniu, jednak dla ktoś, kogo waga stale rośnie, siła spychająca w dół odczuwana jest coraz intensywniej. Przy wychodzeniu z nadwagi jest na odwrót – kiedy jest się ociężałym wyjątkowo trudne są pierwsze kroki, ale potem jest coraz łatwiej. Tym niemniej, przez cały czas trzeba mocno ograniczać to, co tak długo umilało życie, czyli przyjemność jedzenia. Wraz z koniecznością żmudnych ćwiczeń jest to niezbyt wielka, ale dotkliwa utrata wolności. (Do tego typu ograniczeń dojść mogą jeszcze zdrowotne).

  Na koniec uzasadnienie, iż jest to problem charakterystyczny dla naszych czasów. Podstawową okolicznością sprzyjającą nadwadze jest oczywiście dostępność i atrakcyjność jedzenia. Ale nie tylko to wpływa na nadmierne spożywanie kalorii. Dla wielu ludzi objadanie się jest sposobem na wszechobecny stres i nieprzyjazne zachowania. Nic dziwnego, że nie zawsze znajdują w sobie siłę niezbędną dla przeprowadzenia kuracji odchudzającej.

  Warto dodać, że w przypadku kobiet pułapka nadwagi ma także wymiar estetyczny, gdyż przy chudnięciu skóra wiotczeje i z wiekiem coraz trudniej wraca do poprzedniego stanu.

Zadłużenie

Zaproponowany powyżej model fizyczny dobrze oddaje skutki nadmiernego zadłużenia, jeśli zastosuje się w nim rosnące nachylenie zbocza. Progresja spowodowana jest oczywiście kumulowaniem się odsetek od pożyczonej sumy. Możliwe są także mniejsze lub większe pionowe progi związane z naliczaniem kar za niespłacane raty. Dzięki takiej analogii łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której przeszkody przy wychodzeniu z zadłużenia będą tak wielkie, iż stanie się to w praktyce niemożliwe. Sądzę, że bez trudu można sobie wyobrazić skutki takich sytuacji na płaszczyźnie wolności. Oczywista jest także atrakcyjność brania kredytów. W przypadku wielu ludzi jest to chęć zdobycia pożądanych dóbr, czemu znakomicie sprzyja wszechobecna propaganda konsumpcji oraz rywalizacyjny wyścig.

  Kredyty nie zawsze są czymś nierozważnym. Przy rozwijania działalności gospodarczej są całkiem naturalne. Jeśli widoki na wzrost dochodów firmy spowodowany zastrzykiem pieniędzy są realne, pożyczka jest sensowna. Gorzej, jeśli rachunek ekonomiczny był nadmiernie optymistyczny albo podczas spłaty nastąpił nieoczekiwany kryzys.

  Dodajmy, że branie kredytu uzasadnione bywa życiowymi względami. W rodzinie może się np. pojawić nieplanowany wydatek kosztownego zabiegu medycznego. Jeśli spłaty rat przekroczą możliwości zarabiania przy maksymalnym wysiłku albo w międzyczasie straci się pracę, widmo kredytowej pułapki staje się realne.

Umowy prawne

Przy braku ostrożności, w jednej chwili można popaść w uzależnienie związane z klauzulą napisaną umowną albo dosłowną drobną czcionką. Mało kto ma czas aby czytać rozbudowane i pisane złożonym językiem regulaminy. Zwykle nie zawierają pułapek, ale nie zawsze można polegać na uczciwości firmy z jaką się wiążemy. Ze względu na charakter zobowiązania, które wchodzi w życie natychmiast, bądź po upływie pewnego czasu, sytuację taką można zobrazować jako ziemną pułapkę o niższych lub wyższych pionowych ścianach. Zaś co do rozpowszechnienia, to współczesny świat obfituje w takie okazje.

Toksyczne związki

Miłosny związek może się okazać pułapką i to niezwykle przykrą. Dobrze znamy potęgę sił ciągnących ludzi do siebie. Jak mówi mądra anegdota, żenimy się z zaletami partnera, a potem musimy żyć z jego wadami. Kiedy zakochani spotykają się okazjonalnie, wiele problemów nie ma okazji się uwidocznić. Gdy już razem mieszkają, fizyczna fascynacja może je początkowo przewyższać, bądź maskować, kiedy ta jednak z czasem zmaleje albo zabiją ją kłótnie, bilans może się zrobić ujemny. Jeśli ludzie ci zawarli już formalny związek albo co gorsza wydali na świat dziecko, pojawia się bariera utrudniająca albo nawet uniemożliwiająca wyjście z życiowego potrzasku.

  Powiązania tego rodzaju problemów z obrazem współczesnego życia są dość oczywiste. Wśród nich na pierwszym miejscu wymienić trzeba swobodę obyczajową oraz łatwość kontaktów w dobie Internetu i komórek (Dodajmy, że chodzi o kontakty z ludźmi, którym nie mieliśmy okazji lepiej się przyjrzeć).

3. Pułapka poglądów

Jako ostatnią z pułapek dotyczących pojedynczych ludzi omówię taką, która jest niemal w ogóle nie znana, a mimo to posiada największy ze wszystkich zasięg[1].

Poglądy są syntetycznymi opiniami na dany temat. Wychodzą poza czyste fakty, gdyż są ich interpretacją i oceną, w związku z czym zawierają większą lub mniejszą dozę subiektywizmu. Niektóre poglądy odbierają swym wyznawcom jakąś część wolności, gdyż nie pozwalają wychodzić poza określony zakres skojarzeń – mianowicie takich, które owe sądy potwierdzają. Zwykle towarzyszy temu ograniczanie źródeł informacji z jakich się korzysta, co także upośledza swobodę działania. Poglądy takie, obok redukcji wolności, spełniają pozostałe kryteria pułapek:

– Z reguły oferują coś atrakcyjnego, co wychodzi na przeciw potrzebom danego człowieka.

– Są dobrze zamaskowane, gdyż ich ograniczających wpływ jest nieuświadamiany.

– Bez trudu także daje się pokazać z jaką nieostrożnością mamy w ich przypadku do czynienia. Jest nią pochopność formułowania danych opinii, powiązana z istotnym zawężeniem zakresu informacji i aspektów branych pod uwagę. To właśnie owa pochopność jest sprawcą redukcji wolności. Taka bowiem geneza niemal gwarantuje, że pogląd ów będzie odbiegał od materialnej prawdy, co skutecznie zniechęca do otwartego weryfikowania i konfrontowania się z odmiennymi sądami.

Aby bliżej opisać poglądy stanowiące pułapkę, przyjrzyjmy się poglądom pozostałym. Jeśli dobrze odzwierciedlają rzeczywistość, w żaden sposób nie przeszkadzają swobodnemu przyswajaniu informacji i przyglądaniu się odmiennym racjom. W porównaniu z nimi poglądy konkurencyjne są gorzej uzasadnione albo nawet błędne, zatem ich rozważanie nie grozi niczym przykrym – wręcz przeciwnie.

  Jest jeszcze jeden powód, dla którego solidnie uzasadnione poglądy nie odbierają intelektualnej swobody. Jest związany z metodą budowania poprawnych sądów. Świat społeczny, którego dotyczy znaczna część przekonań, jest niezwykle skomplikowany, gdyż bardzo złożone są jednostki ludzkie, które się na niego składają, złożone są także ich interakcje. Aby w takich tematach dojść do adekwatnych opinii, trzeba przez długi czas pozostawać otwartym na nową wiedzę, a także konfrontować się z odmiennymi punktami widzenia. Ktoś tak postępujący nabywa przyzwyczajeń do wychodzenia poza aktualne sądy, nie będzie też dla niego tragedią, kiedy napotka coś, co jest z nimi niezgodne.

  Stwierdzenie to uwidacznia, że adekwatne poglądy są nierozdzielnie związane z predyspozycjami do otwartości i obiektywizmu, i to uogólnionymi, gdyż ktoś, kto buduje poprawne sądy w jednej sprawie, podobnie będzie postępował w innych tematach. O tym jakie cechy sprzyjają formowaniu sztywnych poglądów, powiem nieco dalej.

Dla uplastycznienia tematu podam parę przykładów. Świetnymi kandydatami na pułapki są poglądy radykalne i skrajne. Np. oferujące tak proste tłumaczenia złych zjawisk, jak destruktywny wpływ mniejszości narodowych albo tajemne spiski wpływowych osób. Ale pułapką może być też coś wręcz przeciwnego, o czym można się przekonać kiedy ktoś wyśmiewający „spiskową teorię dziejów” nie przyjmuje do wiadomości dobrze udokumentowanych przypadków faktycznych spisków mających na celu zdezinformowanie opinii publicznej[2] albo przykładów nieproporcjonalnie wielkiego wpływu na świat ekonomii i polityki wąskiego grona osób z amerykańskich banków i agencji ratingowych.

  Wyjątkową pułapkę stanowi określony gatunek poglądów na własną osobę. Domyślamy się, że równie skrajnych i nie mających odbicia w rzeczywistości. Wyjątkowość ich zniewalania związana jest z przypisywaniem własnej osobie atrakcyjnych przymiotów, a im mniej są one uzasadnione, tym bardziej zmuszają do obrony – w głównej mierze oczywiście przed krytyką. Jest to już nie tyle pułapka poglądu, co pułapka samo afirmacji. Jest ona istotną siłą napędową budowania poglądów odbierających swobodę, gdyż idealizowanie siebie to także przecenianie własnej wiedzy i umiejętności, co znakomicie sprzyja usztywniającym błędom poznawczym. Dodam, że dla jednej i drugiej pułapki będę także używał ogólniejszego określenia pułapka mentalna.

            Na koniec parę uwag na temat tego, dlaczego opisane w tym punkcie efekty można uznać za charakterystyczne dla współczesności. Powodów jest wiele. Jednym z nich jest rozpowszechnienie edukacji i dostępu do wiedzy o świecie, co daje złudne przekonanie, że się wszystko co istotne rozumie[3]. Ograniczenie oddziaływania religii sprzyja ogólnemu brakowi pokory, a więc i pochopnemu przyznawaniu sobie racji. Podobnie skutkują nastawienia rywalizacyjne, a także chęć kompensowania nieprzyjaznych zachowań i niedostatku poczucia bezpieczeństwa.

4. Model poglądowy: autobus na górskiej drodze

            Do opisania pułapki w jaką wszyscy wpadamy posłużę się prostą i łatwą do wyobrażenia analogią. Sytuacje takie czasem się zdarzają, nie będzie to więc przykład wydumany. Dość rozbudowany rozbiór poprzedzę uwagą, iż rozważane ukształtowanie terenu nie jest samo w sobie pułapką, ale może się nią stać przy nieodpowiednim użytkowaniu. Można zatem powiedzieć, że jest to pułapka warunkowa.

            Wyobraźmy sobie długi i prosty odcinek górskiej drogi – dosyć stromy, ale pozwalający na szybką jazdę – który kończy się ostrym zakrętem. Zakręt zabezpieczony jest barierą, gdyż droga na tym odcinku poprowadzona jest nad przepaścią. Pojazd, który rozwinie nadmierną prędkość i zbyt późno zacznie hamować, znajdzie się w sytuacji bez wyjścia. Można powiedzieć, że już jest w pułapce, choć jej faktyczne skutki dopiero nastąpią. Będzie to w szczęśliwszym przypadku rozbicie się o barierę, zaś w gorszym, upadek z dużej wysokości.

            Dla zanalizowania tej sytuacji podzielę ją na fazy, które w sposób istotny różnią się od siebie:

Faza przedkrytyczna

Autobus zdążył się już mocno rozpędzić, ale wciąż znajduje się daleko od zakrętu. Jest jeszcze czas i miejsce, aby zwolnić do bezpiecznej prędkości, jeśli jednak taka decyzja nie zostanie podjęta, kierowca i pasażerowie niechybnie znajdą się w strefie oddziaływania pułapki. Mówiąc ogólniej, faza przedkrytyczna pułapki polega na tym, że to co w jej obrębie robi podmiot musi doprowadzić do położenia skutkującego utratą jakiejś dozy wolności lub innymi stratami, ale jest jeszcze czas aby zmienił swoje postępowanie i nie doświadczył złych następstw.

Faza krytyczna

W jej zasięgu wciąż istnieją szanse uniknięcia pełnych skutków pułapkowania, ale wymaga to określonych poświęceń. Na początku oporowanie silnikiem można z dobrym skutkiem wspomóc zwykłymi hamulcami, ale spowoduje to ich uszkodzenie. Dłuższe zablokowanie kół grozi także wytarciem, a nawet zapaleniem się opon, może jednak pozwolić na wytracenie szybkości. Kiedy i to nie zdoła pomóc, możliwy jest jeszcze desperacki manewr: Kierowca, który zdał sobie sprawę, że nie uniknie wypadku, może ratować się ucieczką na pobocze (zakładając że jest dostatecznie szerokie). Grozi to wywrotką, ale i tak będzie dużo bezpieczniejsze.

Faza martwa

Jest to strefa czasowa bezpośrednio poprzedzająca doświadczenie skutków pułapki. Nie można już nim zapobiec, ale jeszcze nic złego się nie stało. W naszym przykładzie będzie to okres zbliżania się do zakrętu, w którym nie ma już czasu na ratunkowy manewr.

Faza pułapkowania

Myślę, że nie ma potrzeby rozwijania szczegółów następstw wypadku do jakiego mogłoby dojść, gdyby autobus wypełniony ludźmi wpadł na barierę i ją ew. przełamał.

A teraz kryteria szeroko rozumianej ekonomii, które posłużą do pogłębienia naszej analizy. Będą odniesione do różnych etapów oddziaływania pojazdu z pułapką:

Koszty zapobiegania

Jak wcześniej pisałem każda, czy niemal każda potencjalna pułapka oferuje coś atrakcyjnego – jakiś walor, który zachęca do podjęcia ryzyka. Jazda po górskiej drodze może dostarczyć dreszczyku emocji, zaś ceną bezpiecznego podróżowania jest wyrzekanie się tej przyjemności. Do kosztów zapobiegania dochodzi jeszcze zachowanie punktualności, a jeśli wyjazd się przeciągnął, konsekwencje spóźnionego dojazdu do celu.

Koszty ratowania się przed pułapką

W opisywanym przypadku straty zależne byłyby od zaawansowania fazy krytycznej. Wymieńmy odpowiednio: koszty wymiany hamulców, wymiany opon, usuwania skutków wywrotki wraz z kosztami ludzkimi związanymi z ewentualnością obrażeń. Do tego trzeba by jeszcze dodać opóźnienie podróży znacznie większe niż wynikające z ostrożnej jazdy.

Koszty wychodzenia z pułapki

Tutaj także powstrzymam się od konkretów, które bez trudu można sobie wyobrazić.

Na koniec tej części rozważań polecić mogę skonfrontowanie kosztów zapobiegania z ceną płaconą za oddawanie się niebezpiecznej przyjemności – dla opisanej lub każdej innej pułapki.

5. Ziemia z dystansu

            Zanim posłużę się powyższy przykładem dla zobrazowania sytuacji mieszkańców naszej planety, zaproponuję wycieczkę w kosmos.

Astronauci wracający z księżycowej misji piszą we wspomnieniach o niezatartym śladzie, jaki doświadczenie to pozostawiło w ich świadomości. Jako bardzo nieliczni mogli spojrzeć na Ziemię jak na odległą planetę i niemal poczuć własnymi zmysłami jej kruchość i zagubienie w niezmierzonej przestrzeni. W szczególny sposób zmieniło się ich spojrzenie na ludzi, na absurdalność problemów jakie sobie stwarzają, na ich konflikty i hekatomby wojen. Pasażerowie promów i mieszkańcy stacji kosmicznych nie mieli tak odległej perspektywy, mogli za to uważniej przyjrzeć się naszej planecie, co również zmieniło ich na zawsze. Gdyby interesowali się pułapkami, na własne oczy mogliby dostrzec wiele tworów podobnych w charakterze do górskiej drogi, czyli niebezpiecznych dla nieprzewidujących ludzi. Np. okolice Wezuwiusza otoczone ludnymi miejscowościami, na czele z Neapolem. A to tylko jeden z licznych przykładów niewyobrażalnej beztroski, albowiem wulkanów, które mogą niemal w każdej chwili się zbudzić jest wiele, a każdy z nich jest pułapką w sposób oczywisty. Wystarczy uprzytomnić sobie, że skutki wybuchu rozprzestrzeniają się o wiele szybciej niż mogą uciekać okoliczni mieszkańcy.

Czy jesteśmy zatem całkiem nieprzewidujący? A może w ogóle nie cenimy ludzkiego życia? Na oba te pytania można jednak odpowiedzieć przecząco, gdyż np. inwestuje się duże pieniądze w systemy rozpoznawania oraz w metody zmiany toru planetoid kolidujących z ziemską orbitą. W tej drugiej z kolei kwestii można przytoczyć sporą liczę budujących przykładów – choćby sekundowanie publiczności całego świata akcji ratowania chilijskich górników. Tylko dlaczego martwimy się o coś, co powtarza się raz na miliony lat albo wyłącznie o ludzi zagrożonych tu i teraz, całkowicie nie dostrzegając gróźb o wiele większych, ale czyhających w niezbyt odległej, ale niemożliwej do ścisłego określenia przyszłości? Wydaje się, że zagubiliśmy się w czasie i przestrzeni oraz utopiliśmy najważniejsze sprawy w niesłychanej powodzi informacji. Nie umiejąc sklasyfikować ich ważności, ani w ogóle ogarnąć, wybieramy z tych oceanów to, co mamy akurat pod ręką, albo lepiej – co jest nam na rękę. Owa wybiórczość bywa wręcz karykaturalna. Np. wiarę w samoregulację czerpie się z tego, że przyroda funkcjonuje bez choćby cienia nadzoru, ale już nie bierze się pod uwagę innej oczywistości, że 99.9 % gatunków, które kiedykolwiek żyły na Ziemi, nie dotrwało do chwili obecnej. A stało się tak, gdyż spontaniczne mechanizmy regulujące nie nadążyły za szybkością zmian środowiska w sytuacji globalnych katastrof. Albo uspokajamy się faktem odkrycia gazu łupkowego, który oddali widmo wyczerpania się surowców energetycznych być może o parędziesiąt lat, ale nie zdajemy sobie sprawy, co znaczy ten okres już tylko w stosunkowo krótkim trwaniu gatunku homo sapiens. Tymczasem aby funkcjonować, w ciągu jednego dnia zużywamy tyle ropy naftowej ile powstało z organicznych szczątków przez setki albo i tysiące lat! Jesteśmy więc niewyobrażalnie, wręcz barbarzyńsko rozrzutni, zważywszy zwłaszcza fakt, że to wyłącznie z ropy będzie można otrzymać szereg niezbędnych do życia naszych następców substancji – w tym do budowy instalacji dla pozyskiwania energii odnawialnej.

            Dalszy ciąg tej pracy, to próba ukazania zarysu najważniejszych problemów przed jakimi stoją ludzie. Problemów tyleż oczywistych, co nie rozpoznanych. Aby je uzmysłowić trzeba się wyrwać z okowów codzienności oraz tyrani „tu i teraz” i spojrzeć z dystansu.

6. Megapułapka

            Nasza planeta to bardzo skomplikowany, dynamiczny układ, który swym inteligentnym lokatorom oferuje wspaniałe możliwości, jednak niewłaściwe obchodzenie się z jej zasobami stwarza wiele poważnych zagrożeń. Podstawowe problemy opiszę odwołując się do przykładu z punktu 4.

Ludzka cywilizacja jest jak ogromny pojazd, który z biegiem czasu staje się coraz większy, a jednocześnie ustawicznie przyspiesza. Ludzi ciągle przybywa i to w tempie wykładniczym, a średnio biorąc każdy z nich coraz więcej konsumuje. Jasnym jest, że ziemskie zasoby są ograniczone i kiedyś musi dojść do napotkania nieprzekraczalnej bariery wzrostu. Najważniejsze uwarunkowania dotyczą energii. Odnawialne jej źródła pozwalają na znacznie mniej, niż to co obecnie zużywamy, jeśli więc chcemy dalej egzystować, będziemy musieli znacząco zredukować apetyt. Ostry zakręt, począwszy od którego trzeba będzie poruszać się dużo wolniej, nie jest wcale daleko. Trzeba mieć przy tym na uwadze fakt, że bezwładność owego umownego pojazdu jest bardzo wielka, a co gorsza, na razie nikt nie wyobraża sobie gospodarczego funkcjonowania bez wzrostu produkcji. (Choćby ze względu na konieczność spłacania kredytów, których wolumen na domiar złego rośnie i to w sposób przyspieszony z powodu kumulowania się odsetków). Jeśli zasadnicza przebudowa systemów ekonomicznych oraz ogólnej filozofii egzystowania nie nastąpi dostatecznie wcześnie, będzie musiało dojść do zderzenia z barierą surowcową. Może to doprowadzić do poważnych i trudnych do przewidzenia perturbacji. Aby zapobiec zapaści gospodarczej, niektóre rządy w walce o strategiczne dobra mogą sięgnąć po rozwiązania siłowe, co przy obecności zimnowojennych arsenałów broni grozi skutkami analogicznymi do stoczenia się w przepaść po przełamaniu barier na zakręcie.

Pułapka energetyczna, to nie bynajmniej jedyny cywilizacyjny problem. Nasz wzrost generuje także szereg problemów towarzyszących. Zmiany klimatu powodowane emisją gazów cieplarnianych, to nie tylko koszty likwidacji skutków częstszych katastrof pogodowych. Ocieplanie się klimatu jest źródłem całego łańcucha niekorzystnych zjawisk: Topnienie lodowców poodnosi poziom oceanów i coraz więcej ludzi będzie musiało opuszczać nadbrzeżne obszary i całe wyspy. Zanik górskich lodowców znacznie pogłębi deficyt wody pitnej, który już i tak jest znaczący ze względu na wyczerpywanie się podziemnych zbiorników. Zanikanie czapy lodowej na biegunie północnym może zmienić bieg morskich prądów, a bez ciepłych wód Golfsztromu Europie grozi katastrofalne ochłodzenie. Generalne zmniejszanie się masy lodu wg geologów zwiększy częstotliwość erupcji wulkanów i trzęsień ziemi. Stanie się tak na skutek odciążania płyt tektonicznych.

  Są jeszcze inne złowróżbne efekty związane ze wzrostem ludności i poziomu konsumowania. Groźbę tej pułapki muszą uznać nawet optymiści, którzy wierzą, że zanim wyczerpią się zasoby ropy, gazu i uranu, zdołamy opanować syntezę termojądrową. Odłowy ryb na wielu akwenach przekraczają zdolność naturalnej regeneracji. Ocenia się, że przy obecnym wzroście zapotrzebowania na owoce morza, za 20 lat rybołówstwo może ulec całkowitemu załamaniu. Rosnące potrzeby żywnościowe wzmagają także niebezpieczeństwo ryzykownych metod przyrostu wydajności. Nacisk potrzeb oraz wzrost potęgi koncernów tej branży powoduje, że sięga się po genetyczne manipulacje zwierząt hodowlanych i roślin bez dostatecznych badań nad ich skutkami. W niedawnej przeszłości doświadczyliśmy szeregu chorób odzwierzęcych związanych z samymi tylko eksperymentami paszowymi, a co nas może czekać kiedy zaczniemy ryzykować znacznie bardziej? Już teraz stosowanie pestycydów skutkuje pogarszaniem się stanu zdrowia młodych roczników nawet w krajach wysoko rozwiniętych (doniesienia z Francji). Fakt, że dzieci są w gorszej kondycji zdrowotnej od swoich rodziców jest bezprecedensowy, gdyż od niepamiętnych czasów następował w tej mierze ustawiczny postęp. (Pomijając oczywiście okresy wojen).

Odwołując się do analogii drogowej, te oraz wiele innych niewymienionych okoliczności przypomina sytuację, kiedy z biegiem czasu nie tylko przybliża się niebezpieczny odcinek drogi, ale kierowca zaskakiwany zostaje niekorzystnymi zmianami przyczepności nawierzchni (liście na drodze, wilgoć albo nawet lód).

Pogarszanie się stanu środowiska naturalnego, zanik bioróżnorodności, obok niekorzystnych efektów ekonomicznych (krótkowzroczne priorytety film farmaceutycznych i niedostateczne budżety placówek rządowych), skutkuje przegrywaniem wyścigu pomiędzy wprowadzaniem nowych antybiotyków, a uodparnianiem się i uzłośliwianiem bakterii. Wraz ze wzrostem liczby ludności oraz zakresu migracji, grozi to wybuchem katastrofalnych pandemii.

  To nie jedyne wydarzenia jakie mogą nas zaskoczyć. Niemal bez ostrzeżenia nastąpić może erupcja dużego wulkanu, który na wielkich połaciach sparaliżuje komunikację lotniczą. (Nie mówię o tzw. superwulkanie – zjawisku nieporównanie groźniejszym, ale też zdecydowanie rzadszym).

  Przykładem dużo mniej znanego zagrożenia są tzw. wyrzuty koronalne, czyli wiązki cząstek emitowanych podczas wybuchów słonecznych. Mogą czynićpoważne szkody w instalacjach energetycznych i paraliżować życie. Ryzyko takich wydarzeń może w przyszłości bardzo wzrosnąć ze względu na fakt, o którym uprzedzają specjaliści. Chodzi o przemieszczanie się i zanik biegunów magnetycznych, którym towarzyszy znacząca redukcja ochronnego płaszcza magnetosfery. Zjawisko to ze względu na cykliczność spodziewane jest w nadchodzących latach.

Tak gwałtowne zdarzenia przywodzą na myśl głazy, które czasami spadają w górach na jezdnię. Pędzący pojazd, przed którym by się pojawiły, z podobnych powodów co przed zakrętem, a więc ze względu na niemożność szybkiego wyhamowania, znalazłby się w katastrofalnej pułapce. Oczywiście także względnej. Gdyby był zwrotny i odporny na uderzenia, mógłby uniknąć szkody ze strony mniejszych, a więc bardziej prawdopodobnych kamieni. Tymczasem nasz wielki społeczno – ekonomiczny wehikuł jest tak niesprawny, że zdarzają mu się poślizgi nawet na prostej drodze. Dobrze wiemy jak niestabilny jest światowy system finansowy, który wpada w kryzysy niejako sam z siebie – na skutek swych własnych niedoskonałości.

7. Efekty towarzyszące

Analizy dokonywane z dystansu warto uzupełnić o spostrzeżenia bardziej szczegółowe oraz dotyczące czynników psychicznych. Dopiero one wraz z interakcjami w skali makro, pozwalają docenić powagę sytuacji.

Najpierw przyjrzymy się kierowcom naszego wielkiego pojazdu. Pominę nawet to, iż zmieniają się co kilka lat, co utrudnia, choć nie uniemożliwia prowadzenie długofalowej polityki. Istotniejsze jest coś, co przypomina celowe zasłanianie odleglejszych odcinków jezdni. Tak bowiem można poglądowo opisać skutki wiary w regulującą moc rynku. Co gorsza, znaczna część potencjalnych decydentów żywi pogląd, że problemy na jakie natrafia życie gospodarcze pochodzą z niepełnego kierowania się wolnorynkowymi przykazaniami. (Czytaj: za bardzo jeszcze przejmujemy się sytuacją na drodze – np. ludźmi, którzy wpadają czasem pod koła).

  Ale to tylko część prawdy o rządzących elitach. Jeszcze ważniejsi są osobnicy na nieco dalszych fotelach, którzy co i rusz nachylają się do (oficjalnych) kierowców. To oni opłacają kosztowne kampanie wyborcze, finansują lobbystów i media, a jak trzeba, są w stanie przegrać do kogoś w umowne karty dowolnie dużą sumę. Niejeden powiedziałby, że nie ma niczego złego w tym, że to oni pociągają za najważniejsze sznurki, gdyż są wybitnie uzdolnieni. Tu niestety odzywają się psychologiczne luki w edukacji. Władza w połączeniu z wyjątkową inteligencją i pułapkami mentalnymi, to niezawodny przepis na nieszczęście. Ludzie ci po uszy tkwią w poglądach, które paraliżują myślenie w newralgicznych kwestiach. Chodzi np. o przekonanie o rzekomej szkodliwości pomocy dla ludzi cierpiących niedostatek i dla krajów zapóźnionych. Siła tych potrzasków jest proporcjonalna do rozmiaru nieszczęść do jakich się przyczyniły, musi być zatem ogromna. Podobnie z poglądami na temat globalnych zagrożeń, które są „sprzedawane w pakiecie” z uprzywilejowaną pozycją. Ktoś, kto czerpie ogromne korzyści z rozwoju produkcji, będzie oczywiście odczuwał przemożną potrzebę, aby zaprzeczać wszystkiemu, co jest ciemną stroną industrializacji.

            Spójrzmy teraz na pozostałych pasażerów. Czy obawiają się szybkiej jazdy? W znakomitej większości nie – wręcz przeciwnie, bardzo pragną w swym stanie posiadania dorównać potentatom, a zatem swoich szans upatrują w przyspieszonym rozwoju. Oni także skłonni są lekceważyć albo wręcz wyśmiewać ostrzeżenia ludzi uważanych przez nich za czarnowidzów i ekologicznych oszołomów. Z takich poglądów naprawdę trudno jest wyjść na wolność. Chętnie kupują zręcznie podsuwane przekonania, które czynią z nich bezwolną masę zapracowującą się dla gorszej przyszłości swojej i własnych dzieci (to nie przejęzyczenie, co najwyżej efektowna przesada). Np. na temat iluzji nieograniczonego wzrostu albo spisku klimatologów, którym udało się wielu rządom (na szczęście nie wszystkim) wmówić konieczność wprowadzenia kwot emisji CO2. Co więcej, ponieważ wykształconym ludziom wydaje się, że znają się na wszystkim, są zachowawczą siłą, która sprzeciwia się systemowym zmianom – choćby na takiej zasadzie, że „nie dadzą sobie mówić”, że nie potrafili dostrzec wadliwości rozwiązań z jakich korzystają i jakie afirmują.

            Podsumowując, megapułapka z jakiej trzeba by uciec aby myśleć o pomyślnej przyszłości, to nie tylko cały system sytuacji, które narastają, i które wzajemnie na siebie wpływając, potęgują swą destrukcyjną moc. To także, a może przede wszystkim, cała masa mylnych przekonań, które głęboko zakorzeniły się w ludzkich umysłach.

8. Świat ludzi mądrych

            Powyższe rozważania uzmysławiają, że droga do poprawy rokowań na przyszłość wiedzie poprzez uwolnienie myślenia. Tylko czy to wystarczy? Zanim pokażę jak unikać mentalnych pułapek, rozważę czego można by oczekiwać, gdyby ludzie stali się nagle świadomi sytuacji w świecie. (Zakładam, że chodzi o osoby dorosłe oraz takie, które nie wchodziły w kolizje z prawem).

             Gdybyśmy już wkroczyli w okres niedoboru, można by wątpić, czy sama mądrość wystarczy, gdyż trzeba by apelować nie tylko do zrozumienia, ale i do poświęceń. Na szczęście wciąż jest czym nakarmić wszystkich ludzi i z czego wyprodukować to, co jest im konieczne dla zaspokojenia innych żywotnych potrzeb. Na korzyść systemowych zmian działa również fakt, że szczęście ludzkie nie jest proporcjonalne do zgromadzonego majątku. Gdyby tak było, wtedy również w czasach obfitości trzeba by było namawiać bogatych do poświęceń. Założenie, że ludzie gromadzą pokaźne konta głównie dla zabezpieczenia pomyślnej przyszłości, otwiera drogę do użycia tych pieniędzy w sposób sprzyjający wychodzeniu z opisanej w tej pracy pułapki cywilizacyjnej.

            Teraz kluczowe rozumowanie, które pokaże na czym miałoby polegać jądro zmian. Wyjdę z założenia, że ludzkie szczęście nie zależy (również) od poziomu konsumowania, w przeciwnym wypadku wszyscy bylibyśmy nieporównanie szczęśliwszy od naszych przodków (zwłaszcza tych odleglejszych). Tak naprawdę jakość życia jest w głównej mierze funkcją zaspokojenia potrzeb. A skoro są one tak ważne, warto się im bliżej przyjrzeć. Wśród wrodzonych są tak podstawowe jak fizjologiczne, które muszą być zrealizowane oraz takie, których niezaspokojenie nie jest groźne, ale powoduje znaczący dyskomfort (np. potrzeba miłości). Poza potrzebami naturalnymi istnieją aspiracje, które są powodowane przez czynniki kulturowe. (Np. nawyk oglądania seriali, śledzenia codziennych wiadomości, czy spożywania takich a nie innych potraw). Niektóre z nich mają szczególny związek z obrazem współczesnego życia, co więcej, są celowo przez określone podmioty rozbudzane. Chodzi o chęć nabywania dóbr, bez których do tej pory doskonale się obywaliśmy, ale kiedy pojawiają się w reklamach, a także u naszych sąsiadów i znajomych, zaczynamy odczuwać ich brak.

  A teraz zasadniczy fragment tego rozumowania. Za zaspokajanie owych zasugerowanych nam zachcianek często płacimy potrzebami, które są dla nas o wiele ważniejsze. (Intensywna praca konieczna dla zdobywania kosztownych dóbr zubaża kontakty, czy potrzebę wypoczynku, może nawet podkopywać nasze zdrowie). Jeśli zdecydujemy się na zmniejszenie tempa przyrostu stanu posiadania, będziemy mogli pełniej zaspokajać naprawdę ważne dla nas potrzeby. Co więcej, rezygnując z nabywania kosztownych zbytków, możemy także realizować zaniedbywane do tej pory aspiracje albo też poszukiwać całkiem nowych, nie znanych do tej pory satysfakcji. Zredukowanie czasu pracy oddali ekskluzywne dobra, ale uwolni przestrzeń dla mało kosztownych, a mimo to obfitych w pozytywne doznania aktywności – np. dla rozwoju duchowego, kontaktu z przyrodą, z dobrami kultury i bliskimi nam ludźmi.

Przedstawiona powyżej filozofia egzystowania może zainicjować cały ciąg efektów mogących gruntownie zmienić obraz życia. Dla większej przejrzystości i prostoty, okoliczności te przedstawię w punktach:

• Edukacja odciążona od wymogów stawianych ludziom aby byli bardziej produktywni, mogłaby zacząć służyć ich jakości życia. (Kształtowanie wrażliwości estetycznej, wiedza przydatna poprawie międzyludzkich relacji i rozwojowi osobowości, i in.). Mogłaby także znacząco podnieść zrozumienie mechanizmów współczesnego świata.

• Restrukturalizacja i generalne zmniejszenie produkcji pozwoliłoby na odciążenie środowiska naturalnego i spowolnienie tempa eksploatacji zasobów.

• Redukcja industrialnych planów, złamanie hegemoni koncernów oraz wzrost świadomości indywidualnych donatorów uwolniłyby środki potrzebne dla walki z nędzą na poziomie krajowym i międzynarodowym.

• Poprawa standardu życia krajów rozwijających zatrzymałaby eksplozję demograficzną na tych obszarach. Lepsza międzynarodowa atmosfera wpłynęłaby na inne źródło tendencji do wzrostu ludności – na dążenie do ilościowej hegemonii poszczególnych narodów.

• Zatrzymanie wzrostu populacji, wraz ze zmianami jakościowymi, pozwoliłoby na zapoczątkowanie odbudowy środowiska naturalnego. (Zauważmy, że istotne zmniejszenie światowej populacji umożliwiłoby wzrost konsumowania nawet przy zachowaniu równowagi ekologicznej!).

• Skuteczna walka z biedą, to zmniejszenie ryzyka terroryzmu i wojen, co pozwoliłoby na redukcję horrendalnych wydatków na zbrojenia i bezpieczeństwo. Uwolniłoby to dalsze środki potrzebne dla rozpowszechniania dobrobytu[4].

• Walka z ubóstwem, inwestowanie w edukację oraz w infrastrukturę (rozbijanie dzielnic gangów i nędzy), poprawa dostępności i jakości pracy oraz zmniejszenie fascynacji pieniądzem, stworzyłyby warunki do skutecznej redukcji przestępczości. Poprawiłoby to stan bezpieczeństwa oraz uwolniło kolejne środki przeznaczane obecnie na ściganie i penalizację przestępstw.

• Dzięki nowej filozofii myślenia i postępowania oraz środkom pozyskiwanym przez wymienione powyżej poczynania, można by równolegle wprowadzać zmiany służące poprawie odporności naszej cywilizacji na destabilizujące zjawiska naturalne i inne. (Między innymi budowanie stabilnego systemu ekonomicznego oraz stwarzanie większej samowystarczalności regionów).

Reasumując, przegląd opisanych przedsięwzięć uświadamia, że odpowiednio intensywne działania reformatorskie sprowadziłyby koszty zapobiegania cywilizacyjnej pułapce do poziomu ujemnego! Inaczej mówiąc, pozytywne efekty mogłyby znacznie przewyższyć poświęcenia potrzebne do tego, aby oddalić widmo globalnych katastrof[5].

9. Urealnianie marzeń

            Czy etyczne jest rozbudzanie wielkich oczekiwań, jeśli opierają się na marzycielskich przesłankach? Spróbuję pokazać, że upowszechnienie mądrości nie jest wcale utopijnym zadaniem[6]. W punkcie tym ukażę kroki myślowe, które przybliżą nas do całkiem realistycznych rozwiązań.

            Pierwsze urealnienie polega na pozostawieniu wiedzy jaką ludzie do tej pory zdobyli, ale przy wyeliminowaniu płynących z nich ostatecznych wniosków i wykrystalizowanych opinii. W ten sposób pozbywamy się poglądów, które są zwieńczeniem posiadanej wiedzy – wśród nich takich, które odbiegając zbytnio od prawdy, zatrzymują poznanie i krępują umysł. Do ludzi uwolnionych od tego rodzaju blokad można już bez większych przeszkód docierać z wiedzą o świecie oraz na temat wprowadzania pozytywnych zmian. A skoro tak, to z pewnym opóźnieniem oraz w stopniu, na jaki pozwalają możliwości konkretnych osób, przybliżyć się można do tego, co zakładaliśmy w poprzednim punkcie. Wciąż jest to oparte na mocno wyidealizowanej zasadzie, jednak kolejny krok pozwoli dotrzeć do regionu spraw wykonalnych.

            Założymy teraz, że w dotychczasowym kształcie pozostawiamy nie tylko wiedzę, ale i poglądy, lecz tym ostatnim nadajemy status przypuszczeń. Wprawdzie ludzie przywiązują się i do hipotez, ale są to już znacznie słabsze więzi. Wychodząc z takich pozycji, z pewnymi oporami, ale i w tym przypadku uzyskać można efekt jakiego byśmy pragnęli. Aby proces ten uczynić realnym, trzeba jeszcze znaleźć argumenty przemawiające za tego rodzaju relatywizacją. A nie jest to wcale trudne, gdyż wystarczy przytoczyć kilka dobrze dobranych przykładów, które zilustrują jak bardzo złożone są ludzkie sprawy. Uzmysławiających, że w ogromnej większości ludzie traktują je wybiórczo – ograniczając zarówno źródła informacji jak ich interpretacje. To zaś powinno ich przekonać, że to co do tej pory sobie wyobrażali jest tylko wersją przejściową, która wymaga dalszej obróbki – poszerzania, uściślania i weryfikacji.

            W końcu możemy uprościć sobie zadanie już nie w jakościowym, lecz ilościowym zakresie – przyjmując, że docieramy z powyższym do znacznie węższego grona osób wpływowych. Jeśli elity danego społeczeństwa byłyby w miarę jednomyślne, ich wiedza uzyskałaby moc sprawczą, tym bardziej, że z czasem poprzez media przenikałaby do szerszej publiczności.

10. Edukacja dla wolności

            W punkcie tym opiszę rozwiązanie docelowe, czyli takie, które można już w praktyce zrealizować. Jest ono jeszcze prostsze niż ostatnie z wyżej wymienionych. Treścią, którą należałoby zainteresować elity byłby postulat uzupełnienia programów powszechnego nauczania o elementy zapobiegające budowaniu nieadekwatnych poglądów i wpadaniu w mentalne pułapki. Idea tego pomysłu jest następująca: Całemu młodemu pokoleniu dajemy narzędzia dla tworzenia realistycznych wyobrażeń o rzeczywistości oraz dla skutecznego myślenia, z nadzieją, że znajdą rozwiązania lepsze niż możemy wymyślić. Ponieważ jednak sytuacja zmusza do pośpiechu, jak najszybciej trzeba zapoczątkować strukturalne reformy, w związku z czym zbliżonych umiejętności należy zażądać od kandydatów do władz wyższych szczebli oraz ich doradców. Jako ludzie w pełni już ukształtowani z pewnością nie byliby w stanie uzyskać tego co młodzi, a w poczynaniach ograniczeni byliby świadomością swoich wyborców, nie mniej mogliby podejmować decyzje zbliżone do optymalnych na danym etapie.

            Powiedzmy teraz pokrótce, co miałoby się znaleźć w nowych programach[7]. O tym, że powinny służyć indywidualnej pomyślności już pisałem. Byłyby to teoretyczne wiadomości z wybranych zagadnień społecznych i osobowościowych, uzupełnione o zajęcia praktyczne. Co do zapobiegania mentalnym blokadom, potrzebna byłaby wiedza o człowieku jako podmiocie poznawczym, a także umiejętność systemowego i całościowego myślenia. W tym również mogłyby pomóc zajęcia warsztatowe – między innymi z kreatywności[8]. Generalnie byłyby to odpowiednio dobrane treści przede wszystkim z zakresu psychologii, ale także socjologii i innych dyscyplin. W żadnym przypadku rozbudowane, klasyczne wykłady tych przedmiotów. Ich elementy przyrównałbym do szyfru, który jest zawężonym podzbiorem liczb, ale tak dobranym, że otwiera drogę do skarbca.

            Zauważmy na koniec, że dla skutecznego postulowania rozwiązania edukacyjnego nie jest wcale konieczne odwoływanie się do motywu globalnych zagrożeń, które przez znaczną część ludzi są lekceważone, a nawet negowane. Nie muszą także wierzyć, że nowe wymagania wobec decydentów spowodują, że ich decyzje przyniosą odczuwalną poprawę. Jeśli uzmysłowią sobie choćby część popełnianych przez siebie błędów poznawczych, z pewnością zażądają od ludzi dzierżących władzę aby byli od nich wolni, zaś pokoleniu swych dzieci lub wnuków zapragną dać tak ważne dla ich pomyślności wiano. Jeśli zdecydują się na przyswajanie tych treści, na własnym przykładzie przekonają się jak wiele dobrego mogą przynieść. A kiedy lepiej zrozumieją sprawy ogólne, pojmą że metoda ta jest najskuteczniejszym sposobem przeprowadzania zmian w skali świata – przynajmniej co do ram, gdyż wymagałaby zaprojektowania optymalnych treści oraz dobrych metod i kadr dla ich nauczania. (Może być skuteczna nie tylko dlatego, że sięga po twórczy potencjał całego pokolenia, ale mogłaby także utorować drogę niedocenianym do tej pory rozwiązaniom).

11. Wyścig z czasem – zakończenie

            Wspomniałem, że dla postulowania nowych treści nauczania nie jest konieczna wiedza o stanie świata. Ale bez świadomości w jakim znajduje się on położeniu, reformę tę można by uznać za rodzaj luksusu, a nie jak rozwiązanie, bez którego nie da się obejść. Jako wstęp do uzmysłowienia na ile palące są potrzeby, warto zastanowić się z jakim etapem procesu pułapkowego mamy wokół do czynienia. W punkcie 8 dowodziłem, że koszty zapobiegania pułapce cywilizacyjnej można by uznać za ujemne, co sugeruje jeszcze stan przedkrytyczny, ale było to odniesione do większości ludzi oraz do spraw, które dominują. Nie brak w świecie miejsc i konkretnych ludzi, którzy już są w fazie krytycznej, a nawet w sytuacji bez wyjścia. I nie zawsze można za to winić współczesne pułapki, pewnym jest jednak to, że nowe kompetencje ludzi władzy – takie jak wzrost empatycznej świadomości, mogłyby wielu z nich uratować. Już sam ten fakt obliguje do jak najszybszego wprowadzania tej reformy – o ile oczywiście zależy nam na szacunku do życia ludzkiego jako generalnej zasady, nie zaś jedynie na ratowaniu konkretnej, znanej osoby. Ale to tylko wstęp do pokazania naprawdę poważnych argumentów na rzecz tezy, że nie ma czasu do stracenia.

Sytuacja w świecie ustawicznie się pogarsza. Nie tylko w aspektach opisanych w punkcie 6. Rośnie zadłużenie biednych, a wierzyciele i inni potentaci są w sposób coraz bardziej niebezpieczny upojeni sukcesem. Władza demokratycznych rządów ciągle maleje, a coraz więcej do powiedzenia mają „gigantyczne pierwotniaki” – jak można by nazwać pozbawione społecznej kontroli i dbające wyłącznie o swój zysk, czyli o doraźny interes, korporacje (nb. długofalowy, a więc rzeczywisty byłby całkiem inny). Czekanie na lepsze czasy po ustąpieniu kryzysu może się okazać tragiczną pomyłką. I nawet nie dlatego, że metodą na jego zażegnanie jest wpompowywanie bajońskich sum w chore organizmy bankowe, a także oszczędzanie na najsłabszych, a zatem coś, co pogłębia złą sytuację i przynosi ofiary. Wcale nie chodzi o – jak by to ktoś nazwał – rzewny sentymentalizm nad ginącymi niewinnie ludźmi, lecz o fakt, iż jak twierdzą niektórzy fachowcy, bez systemowych zmian możemy nigdy nie wyjść na prostą. (Porównują to co mamy do czasów Wielkiego Kryzysu i śmiałego, dalekowzrocznego planu New Deal. Dziś byłby on nie do pomyślenia).

  Trzeba przy tym pamiętać, że proponowane rozwiązania da się wprowadzać jedynie w czasach, w których niczego istotnego jeszcze nie brakuje, a także w okresie pokoju. Obowiązujące myślenie typu „nie będziemy się martwili na zapas”, to jak chodzenie bez asekuracji po lodowcu pełnym ukrytych szczelin. Jak dowodziłem, niemal w każdym momencie może się pojawić kataklizm na dużą skalę, czyli odpowiednik osunięcia śniegu spod nóg, po którym będzie już tylko następowała eskalacja kryzysu oraz ciągot za „starymi, dobrymi rozwiązaniami” kanonierek, myśliwców i czołgów. (Odnosząc to do pytania postawionego na początku tego punktu, znaczne obszary świata, albo i jego całość, znalazłyby się nagle w fazie krytycznej albo nawet martwej).

Z drugiej strony docieranie do ważnych osób, to proces bardzo czasochłonny. Tylko o niewielkim odsetku ludzi daje się powiedzieć, że są otwarci na nowe idee, zwłaszcza na tak złożoną i opartą na drażliwych założeniach o niedouczeniu osób dorosłych. Do pozostałych trzeba się krok po kroku przedzierać jak przez zasieki, a niejeden otoczony jest polem minowym, na którym może w każdej chwili polec szansa skomunikowania, a nawet wzajemne relacje, jeśli takowe istnieją[9].

            W tej sytuacji do wszystkich ludzi dobrej woli apelować trzeba o zaangażowanie – początkowo oczywiście w lepsze poznanie tego pomysłu. Przy okazji nie sposób nie wspomnieć o jeszcze jednej współczesnej bolączce, jaką jest pułapka braku czasu[10] [7]. Związane z nią niebezpieczeństwo polega na tym, że rosnące obciążenie obowiązkami i powiązana z tym redukcja czasu wolnego nie pozwala na namysł oraz na przedsięwzięcia niezbędne do zmiany tego fatalnego trendu. Odnosząc to do ludzi dobrej woli, jeśli nie poświęcą dla tej sprawy czegoś, co jest z pewnością potrzebne i służy wspólnemu dobru, za jakiś czas ich wysiłek może zostać zaprzepaszczony.

            Postaram się zakończyć czymś, co jest już zdecydowanie optymistyczne. Przystępując do jakiegoś trudnego i szeroko zakrojonego zadania warto dla podtrzymania na duchu wyobrażać sobie jego ostateczne rezultaty. Ale nie tylko to jest pożądane, lecz także wizje etapów pośrednich.

  Proponuję przedstawić sobie kraj, który jako pierwszy zdecydował się na reformy edukacyjne. W przewidywalnym czasie jego obraz zmieniłby się w sposób, który nie mogliby przeoczyć przyjezdni oraz światowa opinia publiczna. Jego prosperity – zaznaczone zapewne nie tylko we wskaźnikach społecznego zadowolenia, lecz także w wymiernych parametrach – z pewnością zachęciłoby inne kraje do podążania tą drogą. Być może także do pożytecznej rywalizacji na edukacyjnym polu.

 Teraz zaproponuję istotne cofnięcie się w czasie i wyobrażenie, że jakaś uczelnia nie czekając na ministerialne wytyczne, zdecydowała się wprowadzić znaczącą część postulowanych tu treści do własnych programów. Po upływie kilku lat jej absolwenci własnymi życiorysami zaświadczyliby pożytki nowej wiedzy. Oczywiście jedynie indywidualne, czyli daleko węższe niż wypływające ze zmian w całej edukacji, ale być może właśnie ich przykład przeważyłby szalę decyzji na centralnym szczeblu. Gdyby tak się stało, mogliby liczyć nie tylko na ogólne korzyści, lecz i na poczesne miejsca w nowej rzeczywistości. Naturalnie również ich uczelnia zdobyłaby pozycję i sławę.

  W końcu ostatni krok wstecz, a jednocześnie ku praktycznemu realizmowi. Światli rodzice nie muszą czekać na decyzje krajowe, ani nawet uczelniane, aby wyposażać swoje dzieci w wiedzę i umiejętności, które dałyby im pozytywne, skłaniające do naśladowania przewagi nad rówieśnikami. One także miałyby szansę na zdobycie wyjątkowych stanowisk, gdyby doszło do zmian w szerszej skali.

………………………………………………………………………..

Teksty uzupełniające:

[1] – Otwartość (14 stron) – Tekst stanowi wprowadzenie w kluczowe zagadnienia psychologii poznawczej, których rozpowszechnienie mogłoby odmienić obraz ludzkiego życia. Główną uwagę skupia na otwartości intelektualnej oraz niezwykle ważkiej roli jaką odgrywa w indywidualnej i społecznej pomyślności. Cechę tę sytuuje na tle otwartości ogólnej. Zawiera dodatek, który na kanwie polskich spraw pogłębia tematy związane z psychologią poznawczą.

[2] – O bezprecedensowym odkryciu (2 s.) – Krótko i na temat, czyli o kluczowej roli błędów poznawczych oraz dlaczego odkrycie to wciąż czeka na swoją szansę.

[3] – Niewidzialne bariery. U progu lepszego świata (14 s.) – Dość wyczerpujące wprowadzenie w zagadnienie barier ograniczających nasze myślenie. Tekst ten uzmysławia, że nawet tak potężne i wszechobecne w naszym życiu efekty mogą pozostawać niezauważone, co przy okazji jest ilustracją działania barier mentalnych.

[4]Prawda kontra fałsz. Ostatni bastion (22 s.) – Rozwinięcie tematu błędów poznawczych i ich skutków. Zawiera także opis proponowanego remedium, czyli nowych treści programowych

[5] – Czy można nauczyć mądrości? (7 s.) – Szkic ten definiuje pojęcie mądrości oraz poszukuje jego genezy. Uzmysławia, że możliwe jest wpływanie na czynniki, które ją kształtują i pokazuje w jaki sposób określone treści nauczania sprzyjają jej budowaniu.

[6] – Wirtualne wspinaczki, czyli mój i wasz Everest (33 s.) – Tekst, który omawia postulowane reformy dość wszechstronnie, ze szczególnym naciskiem na opory jakie mogą wzbudzać oraz na sposoby ich przezwyciężania. W ostatnim rozdziale na kilku stronach opisuje zmiany jakie mogą nastąpić w różnych obszarach życia, kiedy ludzie otworzą swoje umysły. W pracy tej jest nieco odwołań do osobistych doświadczeń autora.

[7]– Walka o czas (6 s.) – Szkic opisuje przyczyny, dla których ludzie przygniecieni są nadmiarem obowiązków. Stara się pokazać wyjście z tej bardzo niefortunnej sytuacji, która bez pewnych poświęceń będzie się musiała ustawicznie pogarszać. Uzmysławia także, iż zabieganie o wolny czas, to przy okazji walka o wyższą jakość życia.

[8] – Przełom (4 s.) – Ogólne, systemowe spojrzenie na reformy.

[9] – Wielka gra (8 s.) – Rozwinięcie tekstu „Przełom”, ze szczególnym uwzględnieniem opisu deformacji poznawczych oraz ich skutków. Oprócz tego zawiera strategię propagowania reform edukacyjnych, która bierze pod uwagę obecność potężnych wrogów lepiej wykształconego i bardziej świadomego społeczeństwa.

[1] Uzupełnienie tematu błędów poznawczych, który został zaprezentowany tutaj w dużym uproszczeniu, w różnych ujęciach znaleźć można w pracach [1]-[4].

[2] Przykładem może być spreparowanie tzw. wątku bułgarskiego po zamachu na Jana Pawła II.

[3] Bardzo znacząco wpływa ma na to brak kluczowych treści w programach nauczania. Przede wszystkim na temat prawidłowości ludzkiego myślenia oraz złożonej natury sfer składających się na rzeczywistość.

[4] Wg książki znanego ekonomisty Jeffreya Sachsa pt. „Koniec nędzy. Zadanie dla naszego pokolenia”, środki pochodzące z 27% redukcji budżetu wojskowego samego USA, czyli 135 mld $ rocznie (dane z 2005 roku), umożliwiłyby sfinansowanie strukturalnych zmian krajów rozwijających się, co w przeciągu 20 lat położyłoby kres światowej nędzy.

[5] Szerszy opis tego, co można by uzyskać w świecie ludzi z otwartymi głowami można znaleźć w pracy [6].

[6] O tym czym jest mądrość oraz jak do niej dążyć traktuje praca [5].

[7] Szersze ich zaprezentowanie zawarte jest w wielu pracach – między innymi w [1], w której również uwypukliłem wolnościowe aspekty.

[8] Obie te grupy przedmiotów służyłyby zapobieganiu wszelkim pułapkom, do czego potrzebne są zarówno umiejętności emocjonalne jak i poznawcze.

[9] Strategię przezwyciężania barier poznawczych opisuje [6]. O całej strategii promowania reform mówi praca [9].

[10] Nadmienię przy okazji, że praca ta daleka jest od wyczerpania tematu współczesnych pułapek, gdyż ograniczyłem się w niej tylko do najważniejszych efektów.

Poprzedni artykuł[FILM] Szok w Londynie. Szkocja jednak odłączy się od Wielkiej Brytanii?
Następny artykuł"Electoral fraud" – short student film
Witold Nowak
Witold Nowak jest absolwentem studiów ścisłych. Jego zainteresowania ludźmi i społeczeństwem były podyktowane potrzebą holistycznego zrozumienia świata i z czasem zaczęły dominować. Przez wiele lat traktował to jako bezinteresowne hobby, by w pierwszych latach nowego wieku opublikować kilka prac w "Obywatelu", "Forum Psychologicznym" i "Forum Europejskim". Wkrótce jednak zaczął tworzyć wyłącznie to, co odpowiadało jego zainteresowaniom. Twierdzi, że właśnie samodzielność i bezinteresowność umożliwiły mu dokonanie ważnych odkryć. Rezerwa, jaką obserwował, wynikająca z jego wykształcenia, pogłębiała jego wiedzę z psychologii poznawczej. Podobnie reakcje związane drażliwymi kwestiami, jakie poruszał. Jak mówi, trudne przeżycia, na jakie nie mają szans naukowcy, znani myśliciele, czy publicyści, przyczyniły się do wykrystalizowania wielu spostrzeżeń. Za najważniejsze z nich uznaje docenienie roli błędów poznawczych w niepożądanych zjawiskach społecznych. Oprócz tego zgłębiał takie zagadnienia, jak psychologiczna interpretacja polskiego kryzysu, rola edukacji w przeobrażeniach społecznych, obrona przed manipulacjami, przyszłość demokracji, globalne zagrożenia. Jego ambicją jest wyszukiwanie kluczowych treści i ich upowszechnianie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here