Te słowa same w sobie nie są faktami, tylko ich interpretacją i dotyczą ludzi, którzy na skutek czynników politycznych lub innych uwarunkowań zewnętrznych zmuszeni zostali do opuszczenia swoich dotychczasowych domostw, by w zmienionych, często nieznanych im warunkach, budować swoją nową egzystencję. Aktualna sytuacja na granicy polsko-białoruskiej i tocząca się wojna w Ukrainie, przybliżyła wielu Polakom złożoność problemów i również ich konsekwencji dla społeczności przyjmującej nowych przybyszów. Niemcy w swojej powojennej historii musieli kilkakrotnie z tym problemem się zmierzyć. Poczynając od przesiedleńców, którzy na skutek konsekwencji II wojny światowej zmuszeni zostali do opuszczenia swojej „małej Ojczyzny”, poprzez napływ (gospodarczo umotywowaną potrzebą) tureckich Gastarbeiterów, udzielenie w roku 2015 schronienia dla ponad 800 tysięcy syryjskch uchodźców wojennych, a na przyjęciu ponad 1 milionowej rzeszy uciekinierów z Ukrainy skończywszy. Największym wyzwaniem dla zniszczonego przez wojnę państwa niemieckiego było jednak przyjęcie i udzielenie schronienia dla ok. 14 milionów „własnych” obywateli zmuszonych do przesiedleń. W celu reprezentowania interesów tej ogromnej grupy przesiedleńców, powołany został w roku 1949 „ Bund der Vertriebenen” BVd (Związek Przesiedleńców). Związek ten istnieje do dzisiaj i ma formę Fundacji pozarządowej.
Głównym zadaniem tego związku były działania związane z prawnym uregulowaniem statusu osób przesiedlonych (opieka prawna, odszkodowania, łączenie rodzin, itp.). W Polsce BVd znany był głównie jako organizacja rewizjoinistyczna i odwetowa. Takie nazwiska, jak Hupka, Czaja czy Steinbach, znane były prawie każdemu Polakowi jako synonim zła i zagrożenia. Jest faktem, że ta organizacja otwarcie opowiadała się za prawnym uregulowaniem problemu granicy na Odrze i Nysie w formie planowanego traktatu pokojowego.
Według Konferencji Zwycięskich Mocarstw w Poczdamie z roku 1945, traktat taki miał być podpisany w póżniejszym terminie. Do jego podpisania nigdy jednak nie doszło. Ostateczne uregulowanie prawne granicy na Odrze i Nysie nastąpiło na mocy Umowy Zjednoczeniowej Niemiec, podpisanej w Moskwie w roku 1990 pomiędzy dwoma państwami niemieckimi z jednej strony, a Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią , Francją i Związkiem Radzieckim z drugiej.
Umowa ta została w roku 1991 ratyfikowana przez Niemiecki Bundestag. Przeciwko temu traktatowi głosowała wtedy posłanka Erika Steinbach, jednak później zagłosowała za niemiecko-polskim traktatem z 14.11.1991 w sprawie nienaruszalnośći granic, uznająego jednocześnie granicę na Odrze i Nysie. Od tego czasu sprawa granic nie była już więcej kwestionowana przez BdV.
Poświęciłem trochę uwagi Związkowi Wypędzonych ( BdV) i jej ówczesnej przewodniczącej Erice Steinbach, bo to ten Związek i osobiście pani Steinbach byli inicjatorami i motorem napędowym powstania Fundacji „Dokumentationszentrum, Flucht, Vertreibung, Versönung” w Berlinie, któremu poświęcam ten artykuł.
Dość burzliwa dyskusja, naszpikowana piętrzącymi się rozbieżnościami co do charakteru przyszłego projektu, towarzyszyła narodzinom kształtu i charakteru tej Fundacji. Dopóki w jej Radzie Programowej zasiadała Erika Steibach, prace koncentrowały się głównie na tym, by utworzyć Miejsce Pamięci upamiętniające cierpienia niemieckich „Wypędzonych z Domu Ojczystego”. Z uwagi na obawy niektórych członków tej Rady, iż taka formuła Fundacji może być odbierana, jako relatywizowanie zbrodni wojennych popełnionych przez Niemców – rozpoczęto poszukiwania takiego konceptu, który prawo każdego narodu do przedstawiania swojemu społeczeństwu własnej interpretacji historii, będzie jednocześnie współbrzmiał z bezstronną oceną faktów historycznych widzianych oczyma innych.
Dyskusje na temat kształtu „Centrum” ciągnęły się latami.
Dopiero zdecydowane stanowisko ówczesnego premiera Polski, Donalda Tuska, który stwierdził, iż nie wyobraża sobie funkcjonowania Fundacji tak długo, jak w gremiach kierowniczych tego przedsięwzięcia zasiadać będzie Erika Steinbach, zadecydowało o przełamaniu impasu.
Po rezygnacji Eriki Steinbach z członkowstwa w Radzie Programowej, prace ruszyły z miejsca. Kuratelę nad projektem przejął rząd federalny, chociaż udział w tej Radzie, oprócz postaci wywodzących się z różnych środowisk, zachowali nadal przedstawiciele Związku Wypędzonych. Efekt końcowy tych wszystkich mozolnych i burzliwych prac można obejrzeć w Berlinie przy ul.Stressemanstraße, w historycznym budynku lat 20., który znajduje się w pobliżu Potsdamer Platz.
Kulisy i szczegóły powstania tego projektu można bliżej poznać w informacji niemieckiego deputowanego do Bundestagu, członka Komisji Kultury dr. Stephana Eisela, znajdującej się pod linkiem:
https://www.kas.de/c/document_library/get_file?uuid=bece0f71-ec3d-7825-af18-24bd47fcc637&groupId
Oficjalną działalność Fundacja zapoczątkowała w dniu 21.07.2021roku, a jej otwarcia dokonała ówczesna Kanclerz Angela Merkel, przy udziale byłego Prezydenta Joahima Gaucka i Przewodniczącego Bundestagu Wolfganga Schäuble.
Z uwagi na obostrzenia Covidowe i inne własne problemy krajowe, otwarcie to nie wzbudziło w Polsce powszechnie większego zainteresowania. Wydaje nam się, że do tej pory niewiele osób, poza kręgiem fachowców, ma informację na temat jej istnienia.
Pieczę nad nią sprawuje ”Bundesministerium für Wirtschaftliche Zusammenarbeit und Enwicklung” (Federalne Ministerstwo do spraw Współpracy Gospodarczej i Rozwoju). Na trzech piętrach budynku ulokowano stałe i zmienne składniki Projektu.
Na parterze, oprócz pomieszczeń technicznych, niezbędnych do funkcjonowania obiektu, usytuowano salę wykładową i salę spotkań. Odbywają się tu prelekcje historyków i dyskusje panelowe z udziałem osób, które osobiście przeżyły dramat przymusowej emigracji.
Częstymi gośćmi takich dyskusji są równeż osoby młodsze, które znają historię z bezpośrednich przekazów rodzinnych, tzw. Świadków Czasu.
Tematem rozmów są też wspomienia na temat asymilacji emigrantów w nowych, obcych im środowiskach. Ciekawym elementem projektu jest Sala Ciszy, umieszczona na parterze budynku. Jest to sala o prostym architektonicznie wystroju wnętrza, a jej zadaniem jest umożliwienie wewnętrznego przeżywania wrażeń doznanych podczas zwiedzania sal wystawowych, w największym skupieniu i absolutnej ciszy.
Na pozostałych dwóch piętrach, o powierzchni wystawienniczej ok.1500 metrów kwadratowych, prezentowane są eksponaty, zdjęcia, mapy i stacje multimedialne. Zwiedzający wystawę ma możliwość zapoznania się z tematyką przymusowych wysiedleni, z europejskiego punktu widzenia, w różnych częściach świata.
Na pierwszym piętrze ulokowane zostało sześć bloków tematycznych, wprowadzających do istoty wystaw.
Losy różnych narodów, grup etnicznych i religijnych, zmuszonych do przymusowej emigracji, przedstawione tu zostało za pomocą map, tabel, liczb i wykresów. Przymusowe emigracje uwzględniają kontekst powodów ich powstania.
Można by tu wyróżnić ich trzy zasadnicze przyczyny. Najważniejszą w skutkach, a dotyczącą liczby osób tym dotkniętych, była emigracja spowodowana utworzeniem lub przesunięciem granic państwowych. Graficzne przedstawienie rozmiarów i obszarów, których to dotyczy, obejmuje zarówno przymusowe przesiedlenia ok. 14 milionów obywateli Niemiec z utraconych na skutek wojny terenów, jak i…
losy ok. 10 milionów ludności subkontynentu indyjskiego, zmuszonych do opuszczenia swoich domostw, wskutek powstania w 1947 roku dwóch niezależnych państw – Indii i Pakistanu.
Drugą bardzo istotną przyczyną wymuszonej emigracji były i są nadal prowadzone działania wojenne.
Ucieczki z obszarów, na których odbywają się działania wojenne, spowodowane zagrożeniem życia ludności cywilnej lub utratą domów i mieszkań, przedstawiono w oparciu o dane z Bałkanów, Syrii i Jemenu.
Jako kolejną, bardzo istotną praprzyczynę masowych emigracji, przedstawiono też prześladowania na tle etnicznym, rasowym czy też religijnym.
Masowe deportacje Ormian z ich rdzennych terenów na obszary pustyni syryjskiej w roku 1915, prześladowania Żydów w całej Europie, problematyka etnicznej identyfikacji Kurdów, zamieszkałych na terenach czterech obecnych krajów, czyli Turcji, Syrii, Iraku i Iranu, znajdują w tej części wystawy również swoje odbicie.
Materiały informacyjne w postaci graficznej oraz opisów tekstowych, uzupełnione są eksponatami rekwizytów będących elementami przesiedleń (np. maska chroniąca przed mrozem polskiego zesłańca na Syberię).
Interesującą formą ukazującą losy emigrantów jest też multimedialne stanowisko przedstawiające osoby w oryginalnej wielkości (z podaniem imienia i nazwiska), które opowiadają swoje historie emigracji.
Nie zabrakło również elementów symbolicznych (stos ułożonych na sobie książek), mających przedstawiać piętrzące się problemy natury prawno-administracyjnej związanej z emigracją. Wiele miejsca poświęcono problematyce przemocy stosowanej w trakcie działań wojennych i przesiedleń oraz temu, jak wspólnota międzynarodowa na przestrzeni upływającego czasu starała się reagować na masowe zbrodnie. Poczynając od konwencji haskich od 1899 roku i trybunału norymberskiego, aż do powołania Międzynarodowego Trybunału Karnego z siedzibą w Hadze.
Przedstawiono historię powstawania pojęć zbrodni wojennych, zbrodni przeciw ludzkości i zbrodni ludobójstwa.
Druga część stałej wystawy znajduje się na drugim piętrze i dotyczy w przeważającej większości tematyki wysiedlonych Niemców z terenów należących przed wojną do Rzeszy Niemieckiej, a które na skutek decyzji zwycięskich mocarstw znalazły się poza obszarem okupowanych wówczas Niemiec.
Wystawa ta rozwiązana została technicznie w ten sposób, by zwiedzający musiał przejść przez obszary wystawy prezentującej historię przedwojennych Niemiec, w kontekście przyczyn, które doprowadziły do masowych przesiedleń. Od Traktatu Wersalskiego poczynając, poprzez masowe bezrobocie lat 20. i pokazanie mechanizmów powstawania narodowego socjalizmu wraz z jego ideologią, aż do skutków jego urzeczywistniania w postaci antysemityzmu, pogardy dla innych narodów i masowych zbrodni przeciwko ludzkości.
Takie przygotowanie teoretyczne do zwiedzania dalszej części wystawy miało zapewne w zamyśle twórców zneutralizować wrażenie „niesprawiedliwości dziejowej” związanej z wysiedleniami.
Czy to się udało? – na to pytanie każdy zwiedzający musi sam sobie odpowiedzieć.
Bowiem w dalszej części wystawy przedstawiono w szczegółowej formie i w oparciu o opowieści Świadków Czasu osobiste tragedie ludzi dotkniętych przymusowym przesiedleniem.
Wybrane postacie opowiadające swoje historie reprezentują różne grupy społeczne i wiekowe i pochodzące z różnych rejonów dotkniętych przymusowym przesiedleniem.
Są tu historie uciekinierów i wysiedleńców z Prus Wschodnich, Śląska, Pomorza i innych regionów.
Poszczególne stanowiska, na których świadkowie opowiadają swoje historie, przedstawione są w formie cieni tych postaci emitowanych na ścianie. Uaktywnienie stanowiska powoduje, że cień danej osoby wypełnia się obrazem, a treść wypowiedzi można odsłuchać za pomocą urządzenia audio.
Przestrzeń pomiędzy postaciami wypełniona jest eksponatami przedmiotów związanych bezpośrednio z przesiedleniami, wśród których na uwagę zasługuje zarówno duży wóz drabiniasty, jak i mały wózek drewniany ciągniony przez osoby. Wózek ten wraz z przesiedleńcami przebył drogę kilkuset kilometrów ucieczki, służąc jeszcze przez kilka powojennych lat w miejscu przesiedlenia jako podręczny środek transportu.

W sali wystawowej umieszczono również sporych rozmiarów gablotę, w której zaprezentowane są przedmioty codziennego użytku zabrane ze sobą w trakcie ucieczki, jak i te pozostawione w opuszczonych pośpiesznie przed zbliżającym się frontem wojsk sowieckich, domostwach.

Pośród eksponatów uwagę zwraca też przewoźny ołtarz, umieszczony na mobilnym podwoziu, który miał służyć uchodźcom do odprawiania praktyk religijnych, zarówno podczas ucieczki, jak i w prowizorycznym miejscu zatrzymania.
Z punktu widzenia Polaków zwiedzających wystawę na uwagę zasługuje fakt, iż sporo miejsca poświęcono też polskiemu problemowi przesiedleń.
Kilka zdjęć i informacji poświęconych jest Polakom przesiedlanym z polskich terenów anektowanych przez Związek Radziecki w 1944 roku.
Polską wrażliwość na tle narodowości ma zadośćuczynić przedstawienie przesiedleń z Zamojszczyzny, gdzie ilustracja losu polskiej dziewczynki wywiezionej do Auschwitz i tam zamordowanej, ma pokazać, że nie tylko niemieccy wysiedleńcy byli ofiarami przemocy w tej wojnie.
Istotnym składnikiem Fundacji jest Dział Dokumentacji, ale o nim napisze w innym artykule moja żona – Celina Kwiatek-Mack.
PS.
Na zakończenie kilka uwag technicznych. Wystawa czynna jest we wszystkie dni tygodnia (oprócz poniedziałków) w godzinach 10:00 – 19:00. Wstęp jest bezpłatny.
W informacji można otrzymać, również bezpłatnie, urządzenia audio, które ułatwiają zwiedzanie.
Opis poszczególnych stanowisk można odsłuchać w wybranym przez zwiedzającego języku. Uwaga:
Wersja w języku polskim jest jednak niekompletna, bo na niektórych stanowiskach brak jest tłumaczenia na język polski. Problematyka uchodżców z Ukrainy nie jest jeszcze wkomponowana w treść wystaw.
Solidarność z Narodem Ukrainy jest jednak widoczna na budynku, w którym mieści się ta fundacja, w postaci flagi ukraińskiej powiewającej nad budynkiem (zob. zdjęcie na początki tekstu).
Interesującym rozwiązaniem technicznym przedstawiającym wyniki sondażu przeprowadzanego na bieżąco i dotyczącego osobistego stosunku zwiedzjącego do problematyki uchodźców z Ukrainy jest zbudowana instalacja.
Przed wejściem na teren wystawy stoją przezroczyste kolumny (pojemniki), w których znajdują się pojedyncze elementy (kulki), będące odpowiednikami oddanych głosów. Nad każdą z kolumn – w języku niemieckim i angielskim – wpisano pytanie o nasz osobisty stosunek do problematyki ukraińskich uchodźców.
Głosujący za pomocą swojego urządzenia audio, dotykając oznaczonego na każdej kolumnie punktu, oddaje swój głos na jedną z proponownych opcji.
Wybór opcji pokazany jest za pomocą spadającej wewnątrz kolumny kulki.
Stopień napełnienia poszczególnych kolumn odpowiada liczbie głosów oddanych na wybrane odpowiedzi dla poszczególnych propozycji…
Na pytanie, jak głęboka jest twoja solidarność z uciekinierami ukraińskimi, odpowiedź nad kolumną numer 3 głosiła: „Dla mnie jest to sprawa bardzo ważna i jestem gotów na osobiste wyrzeczenia z tym związane”.

Autor tekstu: Bernard Mack











