Tradycja grunwaldzka

0

   Zmagania Polski z Zakonem Krzyżackim, którego punktem kumulacyjnym było świetne zwycięstwo pod Grunwaldem, po którym wrogi i groźny Zakon nigdy już się po tej klęsce nie podniósł, chociaż jeszcze niekiedy próbował,  zawsze były obecne w świadomości społeczeństwa polskiego. Zresztą nie dawały o tym zapomnieć zdobyczne 51 chorągwie krzyżackie eksponowanych na Wawelu oraz kroniki Jana Długosza. Jednak całkowicie nowego znaczenia w nawiązywaniu do do tamtego doniosłego wydarzenia,  z odległego XV wieku, miał fakt wymazania Polski z mapy Europy w wyniku rozbiorów. Pamiętano przy tym, że jednym z głównych zaborców  rdzennych ziem zagrabionych Rzeczpospolitej było Królestwo Pruskie, które było spadkobiercą Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, bo taką oficjalną nazwę nosił Zakon Krzyżacki. Zwycięska dla strony polskiej bitwa pod Grunwaldem była symbolem przywoływanym pod hasłem: „Praojcom na chwałę – braciom na otuchę.                                                                    

   Ostatnie dziesięciolecie XIX wieku charakteryzowało stałe pogarszanie się sytuacji ludności polskiej w zaborach pruskim i rosyjskim. Było to spowodowane najogólniej rzecz biorąc bismarkowską polityką kulturkampfu, zaś w Królestwie Polskim – polityką unifikacyjną i rusyfikacyjną. Problem walki z nasilającą się brutalną germanizacją, której symbolem stał się protest dzieci polskich we Wrześni i ich ukaranie biciem w celu zmuszanie do nauki religii w języku niemieckim, spotkał się z powszechnym oburzeniem polskiej i nawet światowej opinii publicznej. Na znak protestu Maria Konopnicka napisała słynną Rotę, do której melodię skomponował polski Warmiak Feliks Nowowiejski. Stąd nawiązywano do wielkiej klęski Krzyżaków pod Grunwaldem, których utożsamiano z Niemcami. Przypominanie o klęsce Zakonu, który był wtedy u szczytu potęgi miało duże znaczenie psychologiczne i symbolizowało możliwość pokonania każdej przeszkody, nawet nad najgroźniejszym przeciwnikiem.                                                                     

   Motyw grunwaldzki był stale eksponowany w literaturze ostatnich dziesięcioleciach Polski porozbiorowej. Powstały wtedy znane artystyczne wizje Grunwaldu: „Jadwiga i Jagiełło” Karola Szajnochy i „Krzyżacy 1410” Ignacego Kraszewskiego. Do twórczości Kraszewskiego  nawiązywał też Henryk Sienkiewicz. W proteście przeciwko brutalnej antypolskiej polityce pruskiej powstało jego  wielkie dzieło „Krzyżacy”. Autor chciał pokazać, że runie kiedyś potęga pruska, analogicznie jak potęga krzyżacka. O zasięgu oddziaływania powieści „Krzyżacy” świadczyć może fakt, że była ona drukowana w odcinkach w wielu gazetach polskich w zaborze pruskim, w tym również w „Gazecie Olsztyńskiej” mimo pewnych problemów z cenzurą.                                                                                                       

   Podobne wartości eksponowała także grunwaldzka ikonografia. Obrazy Matejki „Jagiełło na pobojowisku”, Konstantego Górskiego „Jagiełło z rycerzami po bitwie pod Grunwaldem”, Eliasza Radzikowskiego „Jagiełło i książę Witold przed zwłokami wielkiego mistrza Zakonu Ulricha von Jungingen” unaoczniały przewagę Polski nad przodkami obecnych zaborców. Najbardziej jednak słynnym obrazem o bitwie pod Grunwaldem jest dzieło Jana Matejki. Matejko był jednym z tych artystów, którzy swą twórczością chcieli „krzepić serca” Polaków, jak ujął to Sienkiewicz w zakończeniu Trylogii. Obraz Matejki i powieść Sienkiewicza „Krzyżacy”  stanowiły fundament do popularyzowania tradycji grunwaldzkiej we wszystkich trzech zaborach.                                                                     

   Natomiast na kontynuowanie obchodów rocznic grunwaldzkiego zwycięstwa przyczynił się historyk i literat Marian Dubiecki, który na łamach krakowskiego „Czasu”, gdzie nie było cenzury, napisał, że to Prusacy zakazali obchodów rocznic grunwaldzkich, czym przyznali się do spadkobierstwa po Krzyżakach.  Obchody rocznic grunwaldzkich odbywały się głównie w Krakowie i Lwowie, bowiem w Galicji Polacy mieli zapewnione swobody narodowe.                                                                                                                                

  Wielka rolę w konsolidacji społeczeństwa polskiego zaboru pruskiego odegrało polskie duchowieństwo katolickie. Polski ksiądz stał się łącznikiem obrony polskości z obroną polskiego katolicyzmu i uzyskał silny wpływ na społeczeństwo. Szczególną rolę w tym procesie odegrała także prasa katolicka.  Warto wiedzieć, że „Gazeta Olsztyńska” skrupulatnie relacjonowała przebieg grunwaldzkich obchodów rocznicowych, odbywających się w Krakowie.                                                    

   Jubileuszowi 500 – lecia Grunwaldu postanowiono nadać szczególnie uroczysty charakter, w Krakowie, bo tylko w zaborze austriackim było to możliwe. Rok 1910 został ogłoszony Rokiem Grunwaldzkim. Dla uczczenia tej doniosłej rocznicy powołano w Krakowie Krajowy Komitet Obchodów Grunwaldzkich na czele z prezydentem Krakowa Juliuszem Leo. W skład komitetu weszli między innymi Wojciech Kossak, Feliks Nowowiejski i Ignacy Daszyński. Do obchodów włączyli się także Polacy z zaboru pruskiego i rosyjskiego. Szczególnie narażeni byli na ewentualne represje Polacy z zaboru pruskiego, dlatego działali w konspiracji.  Zgromadzono też dużo różnych eksponatów i pamiątek, między innymi jeden z dwóch mieczy przekazanych królowi Jagielle przez posłów krzyżackich.                          

   Jednak najważniejszym symbolem obchodów rocznicy wielkiego polskiego zwycięstwa stał się Pomnik Grunwaldzki przedstawiający króla Władysława Jagiełłę, dłuta rzeźbiarza i architekta Antoniego Wiwulskiego (widziałem Jego skromny grób na wileńskiej Rossie), ufundowany przez wielkiego polskiego patriotę, światowej sławy pianistę Ignacego Jana Paderewskiego. Na krakowskie obchody przybyło 150 tys. osób. (tyle samo mieszkańców liczył wtedy Kraków) Dla ciekawości należy zaznaczyć, że stosunek Litwinów, także walczących pod Grunwaldem, do tych obchodów był pełen rezerwy. Inteligencja litewska obawiała się, że to może zaszkodzić budzącej się świadomości narodowej Litwinów, bali się bowiem polskiej dominacji, ale wielu z nich  musiało rozmawiać po polsku, bo nie znało jeszcze wtedy języka litewskiego, który przetrwał tylko wśród ludu i duchowieństwa, głównie na wsi.                                               

    Z chwilą wybuchu Wielkiej Wojny, nazwanej później pierwszą wojną światową, stanęły przeciwko sobie państwa zaborcze: Ententa z Rosją i Państwa Centralne: Niemcy i Austro-Węgry. Zwaśnione państwa chciały pozyskać poparcie Polaków, jako żołnierzy, których bardzo potrzebowali. Ze względów oczywistych Niemcy nie mogli powoływać się na tradycję braterstwa broni w bitwie pod Grunwaldem, ale Rosjanie to uczynili. Naczelny wódz armii rosyjskiej wielki książę Mikołaj Mikołajewicz 14 sierpnia 1914 roku wydał odezwę do Polaków, w której wzywał do pojednania ze słowiańską Wielką Rosją w walce z naporem germańskim. Stwierdził, że „nie zardzewiał jeszcze miecz, który rozgromił wroga pod Grunwaldem”  Była to manipulacja, bo żadnego Rosjanina nie było pod Grunwaldem. W składzie wojsk litewskich walczyli co prawda  poddani Litwy: Rusini, czyli dzisiejsi Ukraińcy i Białorusini, ale nie funkcjonowała jeszcze wtedy nawet nazwa„Rosja” Pierwsze tygodnie wojny na froncie wschodnim niespodziewanie miało swoje grunwaldzkie odniesienie. W połowie sierpnia 1914 roku, wojska rosyjskie złożone w dużej części z rekruta polskiego wkroczyły do Prus Wschodnich. Korpus rosyjski dowodzony przez gen. Aleksandra Samsonowa został rozgromiony w rejonie Grunwaldu, pod Tannenbergiem  (Stębarkiem) przez wojska niemieckie dowodzone przez feldmarszałka Paula von Hindenburga. Niemcy w swojej propagandzie wyrażali między wierszami opinię, że zwycięstwo pod Tannenbergiem było swoistym rewanżem za Grunwald w 1410 roku, w którym Słowiańszczyzna starła się z Germanami.                      

   Legiony polskie biorące udział w I Wojnie Światowej i walczące z Rosją po stronie austro-węgierskiej i pośrednio niemieckiej , nie mogły odwoływać się do tradycji grunwaldzkiej. Kiedy Rosja pogrążała się w rewolucyjnym, chaosie wojskowi narodowości polskiej rozproszeni w armii rosyjskiej zaczęli tworzyć polskie formacje wojskowe, najliczniejszą został 1 Korpus Polski pod dowództwem Polaka, byłego carskiego generała Józefa Dowbor-Muśnickiego, który opowiedział się za Ententą i szykował się do walk z Niemcami, nawiązując do tradycji grunwaldzkiej. Do spuścizny grunwaldzkiej odwoływał się także gen. Józef Haller  Jego fragment rozkazu do polskich żołnierzy brzmiał „..Wzywam Was w rocznicę bitwy grunwaldzkiej, w której brutalne krzyżactwo zostało powalone orężem polskim i litewskim” Podczas formowania we Francji Błękitnej Armii gen. Hallera, która z Francuzami miała walczyć na froncie z Niemcami, też odwoływano się do Grunwaldu, jeden z pułków otrzymał imię Zawiszy Czarnego, bohatera spod Grunwaldu.

   Reasumując, ciągle żywa tradycja grunwaldzka odegrała doniosłą rolę w Polsce porozbiorowej, konsolidowała naród, umacniała wiarę i nadzieję na odzyskanie niepodległości i pomagała w wyzbyciu się kompleksów wobec innych narodów. 

   Odrodzona po 132 latach niewoli Polska musiała jeszcze przez 3 lata walczyć prawie ze wszystkimi sąsiadami, za wyjątkiem Rumuni, o kształt swoich granic państwowych. Z Niemcami toczyliśmy walki o Wielkopolskę i Śląsk (mimo plebiscytu) i dostęp do Bałtyku, a w okręgu warmińsko-mazurskim plebiscyt miał zadecydować o przynależności tych ziem do Niemiec lub Polski. Dowódca Frontu Pomorskiego gen. Józef Haller,  przejmując Pomorze przyznane Polsce decyzją Ententy w Wersalu, wydał odezwę do mieszkańców, która nawiązywała do zwycięstwa pod Grunwaldem, które otworzyło drogę do odzyskania Pomorza Gdańskiego po Wojnie Trzynastoletniej. W Powstaniu Wielkopolskim i powstaniach śląskich również wspominano o Grunwaldzie. Klęskę Niemiec w Wielkiej Wojnie porównywano do klęski Krzyżaków pod Grunwaldem. Pisano między innymi w prasie powstańczej „Powtórzył się Grunwald strasznym sprawiedliwości Bożej nawrotem” A w odezwie Korfantego do powstańców śląskich nazwał oddziały niemiecki „krzyżackimi hufcami” Natomiast na Warmii i Mazurach gdzie tradycja walk polsko – krzyżackich była bardzo żywa, bo to na tym terenie to się wszystko działo. Dlatego przetrwały takie nazwy jak: „lasek Jagiełłowy”, „dąb Jagiełłowy”, „szlak Jagiełłowy”.  W 1930 roku oficyna Pieniężnych, nakładem szczycieńskiego „Mazura” wydała pismem gotyckim „Krzyżaków” Sienkiewicza, licząc na rozbudzenie polskości wsród Mazurów. Książka ta trafiła także do mazurskiego poety Michała Kaiki w Ogródku. Pod wpływem lektury „Krzyżaków”, poeta napisał wiersz „Bitwa pod Grunwaldem”, wydany w „Naszym świecie,” redagowanym przez  Emilie Sukertową-Biedrawine.                              

   Dyskontowanie zwycięstwa grunwaldzkiego w czasach Drugiej Rzeczpospolitej był funkcją stosunków polsko – niemieckich, a te były zawsze bardzo złe i napięte, nie licząc krótkiego okresu po dojściu Hitlera do władzy w 1933 roku. Niemcy uważali, że Polska była największym beneficjentem Traktatu Wersalskiego i to kosztem terytorium Republiki Weimarskiej, szczególnie chodziło o Górny Śląsk i tak zwany „korytarz.” I dlatego strona polska, szczególnie obóz narodowy rewizjonizm niemiecki porównywała do polityki Zakonu Krzyżackiego. Rocznicę grunwaldzkie organizowano w Działdowie, Bydgoszczy, Krakowie. Były one instrumentem w walce przeciwko kwestionowaniu „ładu wersalskiego”. Masowe manifestacje i wiece w rocznicę bitwy pod Grunwaldem odbyły się w lipcu 1939 roku, tuż przed napaścią III Rzeszy na Polskę. W Warszawie dominowało hasło: „Gdy zostaniemy sprowokowani – powtórzymy drugi Grunwald”.

   W czasach wojny i okupacji wzrost zainteresowania Polaków tradycjami Grunwaldu był szczególny, zarówno w polskich formacjach zbrojnych na Zachodzie i Wschodzie, wśród członków ruchu oporu i społeczeństwa polskiego żyjącego pod okupacją.

   Po wojnie, w czasach  Polski Ludowej tradycja grunwaldzka była bardzo intensywnie eksploatowana, często instrumentalnie. Wynikało to z faktu, że pamiętano jeszcze  wszystkie okropności, jakie okupanci niemieccy zgotowali Polakom w czasach 5 letniej okupacji, były jeszcze widoczne ruiny wielu miast, w tym Warszawy, nie było chyba rodziny, w której nie byłoby ofiar w wyniku wojny. Krzyżaków wszyscy utożsamiali wtedy z Niemcami, Ponadto rządy Republiki Federalnej Niemiec tolerowały a nawet wspierały liczne organizacje rewizjonistyczne i różnego rodzaje ziomkostwa, które kwestionowały polską granicę zachodnią. Ponadto rządzący PRL-em przez14 lat Władysław Gomułka, był chyba najbardziej antyniemieckim politykiem w Europie. Duże znaczenie także miał fakt, że najważniejsza część byłego państwa Zakonu Krzyżackiego, z Malborkiem i ze słynnym Grunwaldem a także licznymi zamkami gotyckimi z czerwonej cegły znalazła się w granicach Polski i można to było oglądać. Dlatego tradycję grunwaldzką bardzo skutecznie wykorzystywały komunistyczne władze  dla pozyskiwania przychylności społeczeństwa.          

    Polscy komuniści zdawali sobie sprawę z faktu, że Polacy są antyniemieccy, szczególnie po tragicznych doświadczeniach II wojny światowej, dlatego skutecznie sięgali do tradycji grunwaldzkich, bo przecież Krzyżacy byli w większości Niemcami. Polski oddział partyzancki walczący na Wołyniu w 1944 roku, w składzie partyzantki sowieckiej, otrzymał nazwę „Brygady Grunwald.”   1. Dywizja Piechoty imienia Tadeusza Kościuszki, formowana w ZSRR z inicjatywy polskich komunistów, skupionych w Związku Patriotów Polskich, złożyła przysięgę wojskową 15 lipca 1943 roku, w rocznicę Grunwaldu. W przemówieniach do żołnierzy podkreślano, że tylko zjednoczone narody słowiańskie mogą pokonać Germanów, podobnie jak pod Grunwaldem. Chodziło tu przede wszystkim i podkreślenie znaczenia braterstwa broni z Armią Czerwoną, chwaląc przy tym waleczność trzech pułków smoleńskich pod Grunwaldem, która rzeczywiście miała miejsce. Ale te oddziały nie walczyły ochotniczo, tylko dlatego, że byli poddanymi Litwy. 

    Po zakończeniu wojny, w 1945 roku, na zorganizowanie po raz pierszy  rocznicy zwycięstwa nad Krzyżakami już w „polskim”  Grunwaldzie, powołano Wojewódzki Komitet Obchodu Uroczystości Grunwaldzkich na czele z Pełnomocnikiem Rządu na Okręg Mazurski płk. Jakubem Prawinem. Sam Bolesław Bierut interesował się tym przedsięwzięciem i wyasygnował na nie środki finansowe. Dla ciekawości, do uporządkowania terenu na polach Grunwaldu wykorzystano nawet niemieckich jeńców wojennych z pobliskiej Ostródy. 15 lipca na uroczystość przybyli samolotami, które wylądowały na lotnisku wojskowym w Gryźlinach: Bolesław Bierut, marszałek Michał Żymierski i premier TRJN Osóbka Morawski. Przybyła także radziecka delegacja wojskowa oraz wojskowi z Czechosłowacji, Jugosławii i Francji. Zawitało również wielu gości, głównie z okolic Olsztyna. Uroczystość rozpoczęły się Polową Mszą św. Wcześniej kilku nadgorliwych towarzyszy usiłowało zapobiec Mszy św. i nawet próbowało zdemontować ołtarz polowy. Ale płk Prawin szybko przywołał ich do porządku. Ciekawe były treści prezentowanych haseł: „Odra i Nysa to strategiczna granica wszystkich narodów słowiańskich” i „Braterstwo Narodów Słowiańskich to ostoja ich jedności i rozkwitu” Odbyła się także promocja podchorążych na oficerów, a także odznaczono wieku wojskowych i cywilów niedawno ustanowionym Orderem Krzyża Grunwaldu. Na koniec odbyła się defilada wojskowa Od tej pory organizowano systematycznie na polach Grunwaldu manifestacje, zloty młodzieży i harcerzy, a także przysięgi wojskowe, głównie żołnierzy z 1 Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej im. Tadeusza Kościuszki. Celem tych przedsięwzięć było  konsolidowanie społeczeństwa wokół nowej władzy i umacnianie przekonania, że tylko Polska Ludowa w sojuszu ze Związkiem Radzickim i innymi bratnimi państwami socjalistycznymi może zapewnić bezpieczeństwo Polski i jej granice na Odrze i Nysie Łużyckiej, przed zakusami imperialistów niemieckich, spadkobierców Krzyżaków.

   Najbardziej spektakularne w PRL – u obchody 550 rocznicy zwycięstwa pod Grunwaldem odbyły się w lipcu 1960 roku. Wcześniej na polu bitwy przeprowadzono na szeroką skalę badania archeologiczne, pod kierunkiem Romualda Odoja, archeologa z Muzeum Warmii i Mazur i wieloletniego kierownika Muzeum Pola Bitwy w Stębarku, oddziału olsztyńskiego Muzeum. Odkryto wtedy masowe groby w okolicach nieistniejącej już kaplicy wybudowanej na polecenie króla Jagiełły. Niestety, badań nie ukończono, jak wiele przedsięwzięć w tamtych czasach. Rocznicę zwycięstwa nad Krzyżakami władze wykorzystały do antyniemieckiej kampanii propagandowej. Gomułka w przemówieniu porównał kanclerza RFN Konrada Adenauera do Urlicha von Jungingena. Główne uroczystości z udziałem najwyższych władz partyjno – rządowych z Władysławem Gomułką na czele odbyły się na polach grunwaldzkich. Przybyły z całego kraju liczne delegacje społeczeństwa, młodzieży harcerskiej i wojska. W trakcie uroczystości odsłonięto Pomnik Grunwaldzki, funkcjonujący do dnia dzisiejszego. Otwarto również Muzeum Pola Bitwy. A w Olsztynie, w kinie „Polonia”  odbyła się prapremiera filmu Aleksandra Forda „Krzyżacy”, drugiego, po „Przygodzie na Mariensztacie” filmu kolorowego w Polsce. Film ten do dnia dzisiejszego cieszy się dużym powodzeniem. Wcześniej realizowano filmy o podstępnych Krzyżakach dla dzieci i młodzieży, na przykład „Gniewko, syn Rybaka,” czy „Kaptury i przyłbice”.

    W Trzeciej Rzeczpospolitej nie zaniechano obchodów kolejnych rocznic grunwaldzkiego zwycięstwa.  Jednak uroczystości na polach grunwaldzkich nie mają już charakteru wieców propagandowych, tylko utrwalają patriotyzm i poczucie dumy z kunsztu polskiej średniowiecznej sztuki wojennej i męstwa polskiego rycerstwa. Od wielu lat odbywają się rekonstrukcje bitwy, na bardzo wysokim poziomie poznawczym i widowiskowym. Rekonstrukcje bitwy przyciągają wielu uczestników – rekonstruktorów i widzów i to nie tylko z Polski, i organizowana jest także sprzedaż różnych akcesoriów wykonanych starannie, wysokim poziomie: mieczy, kuszy, zbroi, itp.

   Nadal odbywają się zloty harcerzy i uroczystości z udziałem wojska. W latach 90-tych ubiegłego wieku na pola grunwaldzkie przybyła znana litewska Brygada „Żelazne Wilki” i wtedy to nasze Ministerstwo Obrony Narodowej przekazało tam młodej armii litewskiej  kilka egzemplarzy transporterów opancerzonych i innego sprzętu. Osobiście miałem zaszczyt służyć 15 Warmińsko-Mazurskiej Dywizji Zmechanizowanej imienia Króla Władysława Jagiełły, która swoje święto obchodzi 15 lipca.                                                                                                                          

   W 2010 roku Prezydent RP na wniosek Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego wpisał Pole Bitwy pod Grunwaldem na Listę Pomników Historii. W ostatnim czasie gruntownie zmodernizowano Muzeum Bitwy pod Grunwaldem i całe zaplecze socjalne.  W dalszym ciągu ukazuje się sporo publikacji naukowych i popularno – naukowych, a także najróżniejszych pamiątek symbolizujących tą wielką polsko – litewską wiktorię.

    Dziś istnieje wolna i niepodległa Polska, a Niemcy razem z nami należą do Paktu NATO a także do Unii Europejskiej i nie uważamy ich obecnie za „odwiecznego wroga” Wszystko się diametralnie zmieniło a nieprzyjaciół mamy gdzie indziej. Ale nic nie wskazuje, że zrezygnujemy kiedykolwiek z tradycji i dziedzictwa Grunwaldu, które bardzo głęboko zakorzeniło się w świadomości Polaków.                       

Literatura:                                                                                                                                                               

1. Zakon Krzyżacki w historii, ideologii i działaniu,  Olsztyn 2010

2. Radziwiłłowicz Dariusz Tradycja grunwaldzka  w świadomości politycznej społeczeństwa polskiego w latach 1910 – 1945  Olsztyn, 2003.

3. Grunwald, dwa utwory z I połowy XX wieku z Warmii i Mazur, Olsztyn 2010                                                           

Poprzedni artykułPo prostu: SOJKA
Następny artykułCykl: „5 minut z…” Muzykiem Staszkiem Plewniakiem
Marek Skolimowski jest historykiem, znawcą historii najnowszej. W 2001 roku ukończył studia podyplomowe w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, z zakresu zarządzania kulturą. Był żołnierzem zawodowym (pułkownik), w wojsku zajmował się działalnością kulturalną, był wieloletnim kierownikiem Klubu Garnizonowego W Olsztynie. Po odejściu do rezerwy, przez 14 lat pracował w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków w Olsztynie. Ukończył wydział historyczny w WAP w Warszawie. Poza "Przeglądem Dziennikarskim", publikuje też w "Rzeczpospolitej", "Polsce Zbrojnej", "W Sieci Historii" i miesięczniku regionalnym w Olsztynie "Debata".

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj