Tak powstają moje obrazy

0

Mieszkałem w Poznaniu przy ulicy Za Groblą 5. Przedwojenna kamienica, na podwórko prowadziły dwie bramy. Pamiętam nazwisko dozorcy – Pan Goroński. Kamienica była niedaleko mostu św. Rocha. Piękny nitowany most; latem ta stal specyficznie pachniała.

Dzieciństwo spędzałem nad rzeką Wartą, wcześnie rano z dozorcą chodziliśmy na ryby. Nad brzegiem gotowaliśmy wodę nabraną z rzeki i parzyliśmy herbatę. Połów ryb był zawsze bardzo obfity. Rzeka oddziaływała na mnie niezwykle. Nie tylko rzeka… Jak pamiętam, jako dziecko lunatykowałem. Rodzice w obawie o moje życie stawiali przed otwartymi oknami miednice z zimną wodą, gdyż przez okno wychodziłem na mur oddzielający kuźnię od podwórka.

Pierwsze obrazy powstały nad rzeką i były malowane szpachlą. Później wiele czasu spędzałem w lasach Dębińskich w dzielnicy Dębiec, gdzie przeprowadziłem się z rodzicami, babcią i siostrą. Las działał na mnie z wielką siłą, czułem jak drzewa oddychają, czułem ich niezwykłą energię. Wtedy nie uświadamiałem sobie istoty tego procesu.

Intuicyjnie fascynowałem się obrazami Vincenta van Gogha, oddziaływała na mnie wibracja uderzeń pędzla, która działała na mnie z nieuświadomioną energią. W inny sposób, ale miałem podobne uczucie, gdy oglądałem obrazy Rembrandta. Jego materia, jakby dotykał do prawdy cielesności i duchowości. Miałem i mam z tym więź do dnia dzisiejszego. Ta więź jest wzbogacona o moją drogę malarza i jest coraz bardziej głęboka.

Na studiach w 1973 r. zrobiłem rzeźbę z sizalu na stalowej konstrukcji wysokości ok. 3,5 m i nazwałem ją „Ręka Stara Jak Świat”. Ta rzeźba monumentalnej ręki powstała na skutek intuicyjnego impulsu. Mój przyjaciel, z którym dzieliłem stancję na studiach grał na gitarze. W pewnej chwili spojrzałem na swoją rękę i powiedziałem, że zrobię ją w wielkiej skali. Linie papilarne, linie życia, kod istnienia. To był przełom.

Pierwsze obrazy z cyklu „żywioły” powstały w 1979 r. i wywodziły się z tej struktury. Ale nie tylko – często przebywałem w Tatrach, obserwowałem skały, strukturę lasów, kosodrzewiny. Latem uwielbiałem jeziora, odbicie ściany lasu w lustrzanej tafli wody. Stosowałem do pracy nad obrazami miękkie pędzle kałankowe, najpierw powstawał zapis czarną farbą, jakby rytm przepływającej wody. To był proces intuicyjny, ale podstawą tego procesu była symbioza z naturą.

W 2002 r. w Łazienkach zrobiłem szkic do obrazu. Motywem był staw, następnie ten motyw sfotografowałem. Powstał ze szkicu obraz formatu 200×370 cm. Fotografię stawu zeskanowałem w komputerze. Następnie kolorową fotografię zamieniłem na czarno-białą. Następnie zacząłem odejmować półtony, na ekranie komputera ukazał się obraz zbliżony do mojego odręcznego rysunku.

Niczego, co proponuje nasz umysł, nie można lekceważyć. Czasami jest to tak subtelna informacja, tak cicha, że prawie niesłyszalna. Ale bardzo bywa istotna. Ona właściwie nie jest tylko w umyśle, ona jest w twoim brzuchu! Radość jest istotą malarstwa, istotą tworzenia, czucia, bycia, patrzenia na Świat.

Malując wydaje się, że dochodzisz w obrazie do „ściany”. Trzeba czekać. Ściana się sama otworzy na nowy pokój. Malarstwo, sztuka, to wynalazki. Proszę zobaczyć, jak ludzie się cieszą, gdy znajdują grzyby lub gdy znajdą miłość. Tak samo jest w sztuce. Tak było w 2011 roku. Malowałem w nocy obraz, czarna struktura rysunku i zieleń wypełniającej tkanki. Okazało się, że ze zmęczenia zamazałem część obrazu. Rano zobaczyłem praktycznie „zniszczony” obraz.

Ale to nie był zniszczony obraz, tylko informacja w nowej postaci.

Kawa. Siadłem w fotelu. Nie wiem ile to trwało, ale nagle zobaczyłem następny krok; „ściana” się otworzyła. Można patrzeć i nie widzieć. Można patrzeć, widzieć i czuć. Obraz się robi tak, jak potrawę w kuchni. Ja mam zawsze co robić. A nawet, jak nie wiem, co robić, to idę nad rzekę z przyjaciółmi, cieszę się istnieniem i piję wino. Mogę nawet spać bez pamięci. A gdy obudzę się, już będę wiedział, co malować.

Często jadę w plener. Uwielbiam Podlasie, rzekę Bug i Bory Tucholskie, rzekę Brdę, Toskanię i Morze Bałtyckie, szczyty Tatr i Alp i inne szczyty. Tak powstają moje obrazy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here