Szmul Zygielbojm (1895-1943), ps.” Bawir”, „Artur”

1

Tym, który w czasie II wojny światowej, oddając swoje życie, z bezgranicznym poświęceniem i bohaterstwem, „Walczył o świat szczęśliwych ludzi, o świat równy dla wszystkich i dobry dla wszystkich” był  Szmul Zygielbojm (1895-1943), ps.” Bawir”, „Artur”, wybitny żydowski działacz polityczny i związkowy, od 1924 r. członek Powszechnego Żydowskiego Związku Robotniczego Bund (czołowej żydowskiej partii socjalistycznej, przeciwnej syjonizmowi), sekretarz generalny Sekcji Żydowskiej Centralnej Komisji Związków Zawodowych, radny Chełma, Warszawy i Łodzi, publicysta i redaktor miesięcznika „Arbeiter Fragen”, członek Rady Narodowej RP w Londynie.

 

W nocy z 11/12 maja 1943 r. Szmul Zygielbojm popełnił w Londynie samobójstwo,  protestując przeciwko obojętności i bezczynności aliantów  wobec  ludobójstwa Żydów, dokonywanego przez hitlerowskie Niemcy w czasie II wojny światowej.

W 1997 r. w Warszawie na skwerze im. Szmula Zygielbojma (u zbiegu ulic: Zamenhofa i Lewartowskiego) odsłonięto pomnik mu poświęcony, będący częścią stołecznego Traktu Pamięci Męczeństwa i Walki Żydów (utworzonego w 1988 r.), prowadzącego od Pomnika Bohaterów Getta Warszawskiego do pomnika Umschlagplatz.

Podczas uroczystości odsłonięcia pomnika Marek Edelman (1919-2009), ostatni, legendarny przywódca powstania w warszawskim getcie, znający osobiście Szmula Zygielbojma, wybitny lekarz, opozycjonista walczący w Polsce Ludowej o  demokrację i prawa człowieka, powiedział:

Szmul Zygielbojm „od 1942 r. zajmował się tylko jedną sprawą, jak ocalić resztki ludu żydowskiego w Polsce. Walczył o świat szczęśliwych ludzi, o świat równy dla wszystkich i dobry dla wszystkich”.

Szmul Mordechaj Zygielbojm urodził się 21 lutego 1895 r. w Borowicy nad Wieprzem (woj. lubelskie).  Rodzicami jego byli Josef Zygielbaum (nauczyciel w szkole żydowskiej w Krasnymstawie) i Hena Pinkier, córka kantora krasnostawskiej synagogi Jakuba Pinkiera. Szmul był najstarszym z ich dziesięciorga (niektóre źródła podają: dwanaściorga) dzieci: miał 7 braci i 3 siostry (nazwisko w formie Zygielbojm przyjął w okresie I wojny światowej).

Rodzina żyła w trudnych warunkach materialnych, szczególnie po 1899 r., po spaleniu się młyna prowadzonego przez dziadka Abrama i jego śmierci (w wieku 76 lat) w 1900 r.

Po przeniesieniu się w 1899 r. rodziców do Krasnegostawu, Szmul w wieku 10 lat rozpoczął pracę w zakładzie stolarskim Barucha Lurie, produkującym drewniane pudełka dla składu aptecznego.

W 1907 r. rodzice zamieszkali w Warszawie, gdzie 12-letni Szmul pracował w fabryce rękawiczek.

Po wybuchu I wojny światowej Zygielbaumowie w 1915 r. zamieszkali w Chełmie, m. in. przy Pocztowej, Lubelskiej 7 (w nie istniejącej już kamienicy), Krzywej i Świętoduskiej 9 (obecnie Mickiewicza).

W 1917 r., w wieku 32 lat, zmarł Josef Zygielbaum, ojciec Szmula. Dążąc do zdobycia środków na utrzymanie rodziny, Szmul pracował w Chełmie, m. in. w olejarni Estery Montag przy ul. Gęsiej (obecnie Kopernika), w szpitalu wojskowym i tartaku.

W Chełmie Szmul Zygielbojm zaangażował się w działalność Powszechnego Żydowskiego Związku Robotniczego Bund, wyróżniając się w działalności tego związku nieprzeciętnymi talentami organizacyjnymi i oratorskimi.

 W 1917 r. został chełmskim delegatem na konferencję Bundu w Lublinie.

W Chełmie, w wyborach 9 marca 1919 r., został wybrany z ramienia Bundu do Rady Miejskiej Chełma.

W Chełmie zajmował się m. in. działalnością oświatową i charytatywną. Był współorganizatorem Domu Robotniczego, Społecznej Biblioteki Żydowskiej im.  Bronisława Grosera (zmarłego w 1912 r. działacza Bundu) oraz przedszkola dla biednych dzieci żydowskich.

W 1920 r. z Chełma przeniósł się do Warszawy, gdzie od 1924 r. działał w centralnych władzach Bundu (członek Komitetu Centralnego), stając się jednym z czołowych, najbardziej popularnych i cenionych, działaczy tej partii, uznanym za jej  trybuna robotniczego.

W tym czasie dużo publikował m. in. pod pseudonimem „Artur” na łamach bundowskich pism „Fołkscajtung” (w języku jidysz „Gazeta Ludowa”) i „Arbeter Fragn” („Zagadnienia Robotnicze”, w 1930 i 1936 r. był jego redaktorem).  Pełnił funkcję sekretarza generalnego Sekcji Żydowskiej Centralnej Komisji Związków Zawodowych. W latach 1929–35 oraz od września 1939 r. był radnym w Radzie Miejskiej w Warszawie.

W latach 1936-1939 r. zasiadał w Radzie Miejskiej w Łodzi, do którego to miasta został wysłany z ramienia Bundu w 1936 roku.

We wrześniu 1939 r., po napaści Niemiec na Polskę, powrócił do Warszawy: uczestniczył w jej obronie, organizując bataliony ochotnicze (w żydowskich hufcach samoobrony uczestniczyło ok. 6 tysięcy ochotników żydowskich, głównie z Bundu).

Po zajęciu Warszawy, gdy Niemcy zażądali od miasta zakładników, Zygielbojm dobrowolnie zgłosił się na jednego z nich. Był jednym z 12 wybitnych mieszkańców miasta aresztowanych przez Niemców, którzy w ten sposób zabezpieczali wizytę Hitlera w Warszawie. 28 września 1939 r. wszedł w skład powołanego przez nazistów niemieckich Judenratu, w którym stanowczo sprzeciwiał się tworzeniu przez Niemców gett żydowskich. W tym czasie rozpoczął także działalność konspiracyjną, tworząc wśród Żydów podziemny ruch oporu.

Zagrożonemu aresztowaniem Zygielbojmowi, członkowie Bundu umożliwili  ucieczkę do Belgii. Tu m. in. na konferencji europejskich partii socjaldemokratycznych wygłosił dramatyczne przemówienie na temat sytuacji Żydów w okupowanej Warszawie. Z Belgii wyjechał do Francji, a po jej zajęciu przez Niemców przedostał się do Nowego Jorku w  Stanach Zjednoczonych.

W 1942 r. Zygielbojm przyjechał do Londynu. 3 lutego 1942 r. został powołany w skład Rady Narodowej RP, organu doradczego prezydenta oraz  emigracyjnego rządu polskiego w Londynie.

Tragiczne były losy rodziny Szmula Zygielbojma.

Z Gołdą Sperling, z którą ożenił się w 1918 r., miał dwoje dzieci: Josefa i Rywkę. Gołda zmarła w getcie warszawskim w 1942 r. W 1942 r. zginęła Rywka. Josef wyjechał do USA.

Druga żona Szmula Mania Rozen (z którą ożenił się w 1925 r., po rozwodzie z Gołdą), aktorka w Teatrze Żydowskim Zygmunta Turkowa i Idy Kamińskiej, po wybuchu wojny pozostała w Warszawie i z jedenastoletnim synem Arturem w 1942 r. zginęła w getcie warszawskim .

Matka Szmula Hena zginęła w 1942 r. w wieku siedemdziesięciu lat.

Brat Mosze, działacz Bundu w Rosji, w 1936 r. aresztowany przez NKWD, zmarł w 1941 r.

Siostra Chawa zmarła z głodu w 1942 r. w Uzbekistanie, dokąd została wywieziona przez władze radzieckie.

Brat Pinkwas, aktor w Teatrze Żydowskim w Wilnie, został zamordowany przez Niemców w 1942 r. w Ponarach na Litwie.

Członkowie rodziny Zygielbojmów, którzy opuścili Polskę jeszcze przed wybuchem wojny, zamieszkali w RPA, Argentynie, Kanadzie i USA.

Szmul Zygielbojm zarówno za oceanem (jako działacz Reprezentacji Bundu Polskiego w Ameryce), jak i w Anglii, wskazywał i informował władze Ameryki i państw zachodnich o prześladowaniach i ludobójstwie ludności żydowskiej w okupowanej przez Niemców Polsce.

 Działalność tę prowadził od 1941 roku, informując świat o tragedii, która  odbywała się na ziemiach polskich, dążąc do wywołania powszechnego protestu opinii światowej. W tym celu m. in. przemawiał na antenie BBC, proponował głodówki Polaków przed brytyjskimi urzędami w Londynie, wysyłał listy do prezydenta USA Franklina D. Roosevelta i premiera Anglii Churchilla, prosząc np. o rozrzucanie przez samoloty alianckie nad Niemcami ulotek informujących społeczeństwo niemieckie o zagładzie i ludobójstwie Żydów.

Podczas pobytu w Londynie Zygielbojm brał udział w konferencjach, odczytach i spotkaniach, na których m. in. podawane były informacje o tragicznych losach Żydów i ich niemieckim ludobójstwie w warszawskim getcie.

Spotykał się systematycznie m. in. z Leonem Feinerem (1885-1945), działaczem Bundu i Rady Pomocy Żydom „Żegota” oraz z Janem Karskim (1914-2000), emisariuszem Polskiego Państwa Podziemnego, który przekazywał rządowi polskiemu na uchodźstwie i Zygielbojmowi informacje ze swoich misji w okupowanej Polsce, w tym z getta warszawskiego, do którego przedostał się, aby – jako świadek – na własne oczy zobaczyć i dokumentować tragedię narodu żydowskiego.

(Polskie władze w Londynie relację Jana Karskiego z pobytu w getcie warszawskim w formie szczegółowego raportu o sytuacji Żydów w okupowanej przez hitlerowców Polsce przekazały Brytyjczykom 25 listopada 1942 r. Do grudnia 1942 r. w operacji „Reinhardt” Niemcy zamordowali na ziemiach polskich prawie 2 miliony obywateli polskich żydowskiego pochodzenia).

2 grudnia 1942 r. Jan Karski spotkał się z Zygielbojem. Przekazał mu dramatyczny apel przywódców warszawskiego getta, domagających się od aliantów jak najszybszej interwencji w sprawie mordowanych przez Niemców Żydów.

A tak to spotkanie z Zygielbojem wspominał Jan Karski w marcu 1991 r. w Waszyngtonie, podczas uroczystości wręczenia mu nagrody im. Piusa XI.

„Był przygnębiony, zdenerwowany, podejrzliwy, a wobec mnie niezupełnie uprzejmy. Gdy skończyłem sprawozdanie, wybuchnął: +Nie mówi mi pan niczego nowego. Ja wiem więcej, niż pan mi powiedział. Ja robię wszystko co mogę+. Kiedy dodałem jeszcze tę specjalną wiadomość (o apelu przywódców żydowskich z getta – PAP), zerwał się i zaczął biegać po pokoju, krzycząc: +Ten świat oszalał! Czy pan myśli, że pozwolą mi umrzeć na ulicy? Przyślą policjantów, zaaresztują mnie, poślą do kliniki psychiatrycznej, a nie pozwolą umrzeć na oczach wszystkich+. Biegał tam i z powrotem, powtarzając: +Ten świat oszalał, ten świat oszalał!+”(Dzieje. PlPortal Historyczny Szmul Zygielbojm (1895-1943) AKTUALIZACJA: 01.03.2021, PUBLIKACJA: 29.12.2013 Postacie).

W 1942 r. Szmul Zygielbojm w swojej książce pt. Stop Them Now. German Mass Murder of Jews in Poland pisał:

W tym miejscu muszę wspomnieć, że ludność polska udziela wszelkiej możliwej pomocy i współczucia dla Żydów.

Solidarność polskiej ludności ma dwa aspekty: po pierwsze jest to wspólne cierpienie, a po drugie wspólna walka przeciwko nieludzkiemu okupantowi.

Walka z prześladowcami jest ciągła, wytrwała, w konspiracji i toczy się nawet w getcie, w warunkach tak strasznych i nieludzkich, że są one trudne do opisania lub do wyobrażenia. (…).

Ludność żydowska i polska pozostaje w stałym kontakcie, wymieniając prasę, informacje i rozkazy. Mury getta nie oddzieliły w rzeczywistości ludność żydowską od Polaków. Polskie i żydowskie społeczeństwo wciąż walczy razem o wspólny cel, tak jak walczyło przez wiele lat w przeszłości. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Szmul_Zygielbojm).

19 kwietnia 1943 r. w warszawskim getcie wybuchło, wywołane przez bohaterskich bojowników z Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB) i Żydowskiego Związku Wojskowego (ŻŻW), powstanie przeciwko oddziałom niemieckim likwidującym warszawskie getto.

Marek Edelman, jeden z bohaterskich przywódców powstania:

„Są takie piękne słowa: godność, człowieczeństwo. Tego broniliśmy”. (https://dzieje.pl/aktualnosci/76-lat-temu-wybuchlo-powstanie-w-getcie-warszawskim).

20 kwietnia 1943 r. Żydowski Komitet Narodowy i Bund wydał odezwę, w której m. in. pisał:

„Ludność Warszawy śledzi walkę z podziwem i wyraźną życzliwością dla walczącego getta. Zażądajcie od Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, by zwiedził również getta i obozy śmierci w Oświęcimiu, Treblince, Bełżcu, Sobiborze i inne obozy koncentracyjne w Polsce”. (K. Mórawski, Kartki z dziejów Żydów warszawskich. Warszawa 1993, s.122-123).

28 kwietnia ukazała się depesza, w której m. in. „natychmiastowej, skutecznej pomocy„ domagano się od potęgi aliantów”:

„Natychmiastowej, skutecznej pomocy może teraz udzielić potęga aliantów. Imieniem milionów już pomordowanych Żydów, imieniem obecnie palonych i masakrowanych, imieniem heroicznie walczących i nas wszystkich na śmierć skazanych, wołamy wobec świata: Niech już teraz, a nie w mrokach przyszłości, dokona potężny odwet aliantów na krwiożerczym wrogu – w sposób powszechnie jako rewanż zrozumiały. Niech najbliżsi nasi sprzymierzeńcy uzmysłowią sobie nareszcie rozmiary odpowiedzialności wobec bezprzykładnej nad całym narodem popełnionej zbrodni hitlerowskiej, której tragiczny epilog teraz się odbywa. Niech bohaterski, wyjątkowy w dziejach zryw straceńców getta pobudzi wreszcie świat do czynów na miarę wielkości chwili. (K. Mórawski,Kartki z dziejów Żydów warszawskich. Warszawa 1993, s.122-123).

Gdy wszystkie apele zawiodły, gdy ponawiane apele rządu polskiego w Londynie nie wywołały żadnych reakcji aliantów, Szmul Zygielbojm,  protestując przeciwko bezczynności i obojętności świata zachodniego na hitlerowskie zbrodnie, w nocy z 11/12.05.1943 r. popełnił samobójstwo.

W przeddzień śmierci, 11 maja 1943 r., napisał trzy pożegnalne listy adresowane do:

*Władysława Raczkiewicza, polskiego prezydenta na uchodźstwie i gen. Władysława Sikorskiego, premiera rządu polskiego,

*brata Fajwla, mieszkającego w Johannesburgu,

*przyjaciół partyjnych z Bundu w Stanach Zjednoczonych: Leona i Lucjana Blitów.

W liście do Władysława Raczkiewicza i gen. Władysława Sikorskiego pisał:

„Odpowiedzialność za zbrodnię wymordowania całej ludności żydowskiej w Polsce spada przede wszystkim na sprawców, ale pośrednio obciąża ona także ludzkość całą, narody i rządy państw sprzymierzonych, które do dziś nie zdobyły się na żaden czyn konkretny w celu ukrócenia tej zbrodni”.

Przez bierne przypatrywanie się temu mordowi milionów bezbronnych i zmaltretowanych dzieci, kobiet i mężczyzn, stały się jego współwinowajcami.

Muszę też stwierdzić, że, aczkolwiek Rząd Polski w bardzo dużym stopniu przyczynił się do poruszenia opinii świata, jednak nie dostatecznie, jednak nie zdobył się na nic takiego nadzwyczajnego, co by odpowiadało rozmiarom dramatu dokonywującego  się w Kraju.(…).

„Milczeć nie mogę i żyć nie mogę, gdy giną resztki ludu żydowskiego w Polsce, którego reprezentantem jestem.

 Towarzysze moi w getcie warszawskim zginęli z bronią w ręku w ostatnim porywie bohaterskim.

 Nie było mi dane zginąć tak jak oni, razem z nimi. Ale należę do nich, do ich grobów masowych.

Przez śmierć swą pragnę wyrazić najgłębszy protest przeciwko bezczynności, z jaką świat się przypatruje i pozwala lud żydowski wytępić. Wiem, jak mało znaczy życie ludzkie szczególnie dzisiaj, ale skoro nie potrafiłem dokonać tego za życia, może śmiercią swą przyczynię się do wyrwania z obojętności tych, którzy mogą i powinni działać, by teraz jeszcze, w ostatniej bodaj chwili, uratować od niechybnej zagłady tę garstkę Żydów polskich, jaka jeszcze żyje.

Życie moje należy do ludu żydowskiego w Polsce, więc je daję”.

W liście do brata Fajwla Zygielbojma rozpaczał:

Jest cicha noc kwietniowa 1943 roku. Idę w tłumie ludzi londyńskimi ulicami, a w muskających moje ubranie przechodniach widzę cienie z warszawskiego getta. Otaczają mnie ze wszystkich stron…

Dlaczego ich opuściłem? Byłem tam razem z nimi. Dlaczego teraz, w ich ostatnich zmaganiach, nie ma mnie tam? Dlaczego nie walczę razem z nimi na ruinach muru w Warszawie? Dlaczego nie leżę zmiażdżony razem z nimi? Co osiągnąłem? Czy uratowałem choć jedno żydowskie dziecko przed najstraszliwszą śmiercią? Stoję przybity z druzgocącym uczuciem bezsilności… Krzyczę w ciemną noc: „Głuchy świecie! Ratuj! Ratuj!”. (…).

…Mój Boże… Tak wielu… Cały żydowski świat… (…).

A niebo jest zimne i milczące, jak ludzie na ziemi… Obojętni na naszą tragedię, każdej nocy idą spać do swoich ciepłych łóżek. To ćwiartuje moje serce i umysł niczym miecz. Ich życie w agonii, ich śmierć są hańbą każdego na tym świecie. I nikt się nie wstydzi?!

Ach, gdybym miał siły, rozpłatałbym niebo, wstrząsnął ziemią i krzyczał…(…).

Moje życie należy do narodu żydowskiego w Polsce, dlatego mu je oddaję”.

Przyjaciół Leona i Lucjana Blitów prosił:

„Proszę Was obu, abyście mi wybaczyli zmartwienia i kłopoty, których Wam przysparzam. (…). Z pewnością zrozumiecie wszystko bez wyjaśnień.

Zrozumieją mnie także towarzysze z Nowego Jorku i z Polski (jeśli którykolwiek z nich mnie przeżyje – jakim szczęściem i ulgą byłoby wiedzieć, wierzyć, że tak może się stać!).

Nie piszę oddzielnie do towarzyszy z Nowego Jorku, jestem już bardzo, bardzo zmęczony. Każdego z naszych ukochanych widzę teraz przed sobą i cieszę się każdym, który żyje. Ściskam każdego z was.

Moi kochani, nie zajmujcie się żałobą po mnie, zatroszczcie się o to, aby natychmiast rozpoczęto akcję ratowania Żydów, którzy żyją jeszcze w Polsce.

Zostawiam podpisaną depeszę, którą proszę, abyście natychmiast wysłali do Nowego Jorku. To moje ostatnie pożegnanie ze wszystkimi mymi przyjaciółmi.

Kochany Leonie, zostawiam Ci 50 funtów oraz czek na Twoje nazwisko, abyś odebrał w banku gotówkę z mojego konta (nie wiem dokładnie, ile tam jest). Niech to będzie mój spadek dla najbliższych.

Moi drodzy przyjaciele, jeśli któryś z Was zobaczy Manię albo któreś z moich dzieci, powiedzcie im, że nigdy nie mogłem sobie wybaczyć, że ich zostawiłem  (…)”.

  1. S. W Ministerstwie Finansów leży na moje nazwisko:

500 dolarów na naszą pracę tutaj,

3000 dolarów dla towarzyszy z Polski.

Leonie, wprowadź się do mojego mieszkania. Napiszę o tym mojej gospodyni”.(Żydowski Instytut Historyczny https://www.jhi.pl/artykuly/ostatnie-listy-szmula-zygielbojma,3276).

Ciało Szmula Zygielbojma zostało w formie symbolicznego protestu skremowane w krematorium Golders Green w Londynie.

We wrześniu 1961 r., po uroczystej akademii pogrzebowej w Carnegie Hall, z udziałem Józefa, syna Szmula Zygielbojma,  prochy Szmula Zygielbojma złożone zostały na nowym cmentarzu żydowskim Mount Carmel na Long Island w Nowym Jorku.

Na pomniku Szmula Zygielbojma w Warszawie, będącego częścią Traktu Pamięci i Męczeństwa Żydów, prowadzącego od Pomnika Bohaterów Getta Warszawskiego do pomnika Umschlagplatz, umieszczono cytat z pożegnalnego listu Szmula Zygielbojma do Władysława Raczkiewicza i gen. Władysława Sikorskiego:

Milczeć nie mogę i żyć nie mogę, gdy giną resztki ludu żydowskiego w Polsce…”.

W 1998 r. prezydent Aleksander Kwaśniewski przyznał Szmulowi Zygielbojmowi pośmiertnie Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Polonia Restituta.

O bohaterskim życiu i działalności Szmula Zygielbojma zrealizowano w Polsce  m. in. filmy: w 2000 r. film dokumentalny Dżamili Ankiewicz pt. „Śmierć Zygielbojma” [z udziałem Ruwena Zygielbojma (1913 – 2005), najmłodszego brata Szmula], nagrodzony na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Krótkometrażowych w Krakowie oraz w 2021 r. film fabularny w reż. Ryszarda Brylskiego pt. „Śmierć Zygielbojma”, nominowany w 2022 r. do Polskich Nagród Filmowych Orły (za najlepsze kostiumy, muzykę i dźwięk).

24 września 2008 r., w 65. rocznicę śmierci Szmula Zygielbojma, pod honorowym patronatem marszałka Sejmu RP Bronisława Komorowskiego, w Chełmie – mieście dumnej młodości Szmula Zygielbojma – na kamienicy na rogu ulic Mickiewicza 9 i Narutowicza 16, odsłonięto z inicjatywy Towarzystwa Jana Karskiego oraz Lubelskiej Izby Rzemieślniczej, tablicę pamiątkową poświęconą Szmulowi Zygielbojmowi.

W auli Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej odbyła się sesja historyczna poświęcona Szmulowi Zygielbojmowi i Janowi Karskiemu oraz pokaz filmu Dżamili Ankiewicz „Śmierć Zygielbojma”.

Abraham H. Foxman, dyrektor narodowy Ligi Przeciw Zniesławieniu, w liście  przesłanym do organizatorów chełmskiej uroczystości napisał:

„Znamy wiele historii dzielnych mężczyzn i kobiet, którzy w sytuacjach śmiertelnego zagrożenia ratowali życie Żydów. Sprawiedliwie honorujemy ich odwagę i wynosimy, jako wzory postępowania. I pytamy – co by było, gdyby było ich więcej? Tysiące Janów Karskich, tysiące Raulów Wallenbergów, tysiące Iren Sendlerowych i innych bohaterów Holocaustu? Świat mógłby być inny.”

Wnukowie Szmula Zygielbojma, Artur i Paul, we wspólnym liście stwierdzili:

„Celebracja jego (Szmula Zygielbojma – przyp. zwo) ofiary w Chełmie, w nowej demokratycznej Polsce, wyraża mądrość jego przewidywań i jest manifestacją jego nadziei”.

Podczas odsłonięcia tablicy odczytano list Marka Edelmana, któremu stan zdrowia uniemożliwił udział w chełmskiej uroczystości. W liście tym Marek Edelman pisał:

„Tablica upamiętniająca Szmula Zygielbojma w mieście jego dumnej młodości przywraca porządek prawdy historycznej. (…).

Szmul Zygielbojm pozostał moralnym drogowskazem, ale także wyrzutem sumienia, dla tych, którzy zamiast pospieszyć z pomocą, odwracali głowę (…).

Świat aliancki trwał w obojętności na zbrodnie Holokaustu, obojętnie patrzył na walkę i zagładę warszawskiego getta. Żeby go poruszyć, żeby nim wstrząsnąć, odebrał sobie życie. Zrobił to, co było jego moralnym imperatywem”.

Szmul Zygielbojm „Walczył o świat szczęśliwych ludzi, o świat równy dla wszystkich i dobry dla wszystkich”.

77 lat od zakończenia II wojny światowej – 79 lat od śmierci Szmula Zygielbojma – 24 lutego 2022 r. świat szczęśliwych ludzi, (…) świat równy dla wszystkich i dobry dla wszystkich”, świat równości, wolności, niepodległości, demokracji, sprawiedliwości i pokoju, świat wolnej i niepodległej Ukrainy, zdradziecko zaatakowała Rosja, dokonując na rozkaz Władimira Putina, prezydenta Rosji, zbrodniczej, ludobójczej inwazji na Ukrainę.

Świat stanął przed groźbą rozpętania przez Putina trzeciej wojny światowej, katastrofy nuklearnej, w której Putin, co już zapowiedział, pod byle jakim protestem, nie zawaha się użyć arsenału broni atomowej przeciwko wyimaginowanym przez niego wrogom Rosji.

Albert Einstein w 1949 r. w okresie najbardziej nasilonej Zimnej wojny, powiedział:

„Nie wiem, jaka broń zostanie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie się toczyć na kije i kamienie”.

Za inwazję na Ukrainę, za zbrodnie i okrucieństwa popełnione wobec narodu ukraińskiego, za miasta ukraińskie zamieniane w gruzowiska, za groźby użycia broni atomowej i groźbę unicestwienia świata, Władimir Putin, krwawy i bezwzględny dyktator dążący do zbudowania potężnego imperium rosyjskiego – na miarę carskiej Rosji i komunistycznego Związku Radzieckiego – uznany został przez Joe Bidena, prezydenta Stanów Zjednoczonych oraz wielu krajowych przywódców i międzynarodową opinię społeczną za zbrodniarza wojennego. l

1 marca 2022 r. Charles Michel, przewodniczący Rady Europejskiej, stwierdził:

„Celem ataku jest nie tylko Ukraina. Są nim także prawo międzynarodowe, międzynarodowy ład oparty na zasadach, demokracja i ludzka godność. To geopolityczny terroryzm w czystej postaci”.

24 lutego 2022 r. Rada Europejska konkludowała:

„W XXI wieku nie ma miejsca na użycie siły i przymusu w celu zmiany granic. Napięcia i konflikty powinny być rozwiązywane wyłącznie w drodze dialogu i dyplomacji”.

24 lutego 2022 r. przywódcy Unii Europejskiej oświadczyli:

„Rosja ponosi pełną odpowiedzialność za ten akt agresji oraz za wszelkie zniszczenia i ofiary śmiertelne, które on spowoduje. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za swoje działania”.

Stany Zjednoczone, NATO, Unia Europejska oraz wiele krajów spoza Unii Europejskiej, uznając Ukrainę za członka „naszej europejskiej rodziny” oraz „prawo Ukrainy do wyboru własnego losu”, „potępiając z całą mocą niczym niesprowokowaną i nieuzasadnioną agresję wojskową Rosji na Ukrainę”, zjednoczyły się przeciwko Rosji jak nigdy dotąd.

Solidaryzując się z Ukrainą, udzieliły jej – i udzielają – skoordynowanego, coraz większego, wsparcie i pomocy politycznej, finansowej, materialnej i humanitarnej w wymiarze, jakiego dotychczas nie udzielono żadnemu państwu świata.

Aby na świecie zapanował trwały pokój, aby powstrzymać inwazję Rosji na Ukrainę oraz na inne narody i państwa, aby spełniły się przewidywania i nadzieja Szmula Zygielbojma, do walki o wolność i pokój na świecie włączyć się muszę, zjednoczyć – i zwyciężyć – wszystkie kraje i narody świata.

Powtórzmy z całą mocą za Szmulem Zygielbojmem, że „odpowiedzialność za zbrodnię wojenne, za mordowanie i ludobójstwo całej ludności pada przede wszystkim na sprawców, ale pośrednio obciąża ona także ludzkość całą, narody i rządy państw sprzymierzonych, które (…) nie zdobyły się na żaden czyn konkretny w celu ukrócenia tej zbrodni”.

Władysław Broniewski w wierszu pt. Żydom polskim, poświęconym pamięci Szmula Zygielbojma, wyznał:

Wspólne zaświeci nam niebo ponad zburzoną Warszawą,

gdy zakończymy zwycięstwem krwawy nasz trud wieloletni:

każdy człowiek otrzyma wolność, kęs chleba i prawo

i jedna powstanie rasa, najwyższa: ludzie szlachetni.

Wtedy, nasz wspólny świat będzie – i pozostanie na zawsze – „światem szczęśliwych ludzi, światem równym dla wszystkich i dobrym dla wszystkich” .

Poprzedni artykułReklamówki foliowe z nadrukiem – jakie wybrać i gdzie je kupić?
Następny artykułNie chcesz zostać bankrutem? Spójrz na konsolidację!
Zbigniew Waldemar Okoń
Zbigniew Waldemar Okoń - pisarz, animator kultury, regionalista. Ukończył filologię polską na UMCS w Lublinie (1968) oraz 3-letnie studia podyplomowe na Uniwersytecie Warszawskim (1991). Dyrektor Zasadniczej Szkoły Zawodowej (1969-1974), wizytator Kuratorium Oświaty i Wychowania (1975), dyrektor Wojewódzkiego Domu Kultury w Chełmie (1975-1987), wicedyrektor d/s naukowych i konserwatorskich Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie (1987-1991), nauczyciel dyplomowany szkół chełmskich (1982-1989, 1991-2002). Od 2003 roku na emeryturze. Redaktor naczelny studenckiego, ogólnopolskiego, naukowego pisma „Językoznawca” (1965-1968), współzałożyciel i wiceprzewodniczący Studenckiej Grupy Literackiej „Kontrapunkty” w Lublinie (1965-1968). Współredaktor „Ziemi Chełmskiej” oraz wydawnictw poświęconych chełmskiemu szkolnictwu (1968-2005). Członek Grupy Literackiej „Pryzmaty” w Chełmie (1969-1990, przewodniczący 1983-1990), Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Chełmskiej (sekretarz Zarządu 1975-1987). Lubelskiego Oddziału Związku Literatów Polskich (1984-, wiceprezes Oddziału 2006-2010, przewodniczący Komisji Rewizyjnej Oddziału 2010-,). Debiutował w „Ziemi Chełmskiej” (1962). Autor 7 tomów poetyckich, 1 powieści, 11 monografii twórców i regionalistów chełmskich.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here