Karol Czejarek (Karol): – Pani Mario, jest Pani autorką m.in. publikacji o znanych szczecińskich artystkach: śpiewaczce operowej Helenie Hofman-Wolf i fotografce Krystynie Łyczywek oraz wielu znaczących „w kulturze” artykułów i publikacji i… w ogóle osobą zasłużoną dla księgarstwa i bibliotekarstwa, także pedagogiki!
Proszę powiedzieć, jaka była Pani droga do tego UZNANIA, także jako autorki kilku już cenionych publikacji na łamach „Przeglądu Dziennikarskiego”?
Maria Jaremek (Maria): – Wszystko zaczęło się w 1967 r., gdy zaraz po maturze zatrudniłam się w księgarni „Zamkowej” P.P. Dom Książki w Szczecinie. Po kilkunastu latach pracy, będąc już mężatką i matką dwóch córek (10 i 12 lat) przez pięć lat studiowałam bibliotekoznawstwo i informację naukową na UAM w Poznaniu. W 1984 r. z powodu osłabienia organizmu ciężką odpowiedzialną materialnie pracą połączoną ze studiami – musiałam zmienić pracę. I w bibliotece środowiskowo-medycznej przy Klubie „Remedium” zaczęłam nabywać praktykę jako bibliotekarka.
Karol: – Po czym, za namową instruktorki ds. bibliotek szkolnych z Centrum Doskonalenia i Dokształcania Nauczycieli, zaczęła Pani pracę w renomowanej wówczas samochodówce (ZSS) w Szczecinie, a od r. 1991 w Liceum Ogólnokształcącym nr 14 – jako nauczycielka w szkolnej bibliotece i jako nauczycielka etyki.
Maria: – Tak. Z samochodówki przeszłam do Technikum Mechanicznego przy ul. Kopernika, gdzie jednocześnie uruchomione zostało XIV Liceum Ogólnokształcące. Nawiązałam też współpracę z pobliską Biblioteką Politechniki Szczecińskiej i Biblioteką Patentową, do których to bibliotek często przychodziłam z uczniami, przyszłymi studentami tej uczelni.
W 2001 r. Technikum Mechaniczne zakończyło swoją działalność. Na uroczysty zjazd absolwentów, który odbył się w tym samym roku, wraz z pięcioosobowym zespołem pedagogicznym, przygotowałam niedużą publikację zbiorową pt. „Krótka historia Technikum Mechanicznego w Szczecinie 1965-2001”.
Karol: – Brawo!
Maria: – Po ukończeniu studium etyki w 1997 r. na Uniwersytecie Szczecińskim, wiedziałam już, że w oświacie będę pracować aż do emerytury.
W liceum realizowałam plan dydaktyczno-wychowawczy wynikający z planu lekcji, a także planu pracy w bibliotece szkolnej, która to biblioteka, po wprowadzeniu do szkół komputerów pod koniec lat 90. funkcjonowała dodatkowo jako centrum komputerowo-informacyjne. Na początku nie była to łatwa praca.
Karol: – A mianowicie dlaczego?
Maria: – Ponieważ musiałyśmy z koleżanką cały księgozbiór z ksiąg inwentarzowych nanieść do komputerowej bazy danych przy pomocy MOLA – ówczesnego programu bibliotecznego. Dodatkowo jako opiekunka Koła Poezji organizowałam konkursy poetycko-literackie, które rozbudzały w uczniach kreatywność i ukryte talenty.
Przygotowywałam też scenariusze na okolicznościowe uroczystości szkolne i zorganizowałam warsztaty poetyckie dla uczniów, które poprowadził poeta Henryk Banasiewicz, a także – ceniony w skali kraju poeta – Zbigniew Jerzyna.
Przez lata zapraszałam również do szkoły osoby znane w całej Polsce: poetki Helenę Raszkę i Ewę Lipską, pisarzy, tłumaczy m.in. Camillę Mondral, Kirę Gałczyńską, filozofów m.in. prof. Barbarę Skargę, historyka Krzysztofa Kunerta i lokalnych dziennikarzy prasowych.
Zapoczątkowałam cykl spotkań z absolwentami naszej szkoły. Jako pierwszego zaprosiłam absolwenta TM, Warcisława Kunca, dyrygenta Opery na Zamku Książąt Pomorskich. Potem absolwentów LO – Roberta Bartłomiejskiego, dziś dr. socjologii US, dr. Konrada Bociana – psychologa społecznego z uczelni w Gdańsku oraz szczecińską dziennikarkę Katarzynę Sobiepanek.
Karol: – Wychodziła Pani też – jak wiem – z uczniami do Książnicy Pomorskiej na spotkania autorskie, na wernisaże wystaw malarskich i fotograficznych.
Maria: – Tak, i to nawet bardzo często! Dzień wcześniej informowałam o takim zamiarze młodzież i rodziców. Nawet, gdy szliśmy na jakieś wydarzenia w godzinach popołudniowych, wiedziała o tym dyrekcja, a ja brałam odpowiedzialność za swoich uczniów.
Karol: – Proszę o kilka przykładów?!
Maria: – Byłam z nimi np. na bardzo wielu spotkaniach autorskich i wystawach w Książnicy Pomorskiej, w Klubie 13 Muz, Zamku Książąt Pomorskich. 5 listopada 2004 r. udaliśmy się do Galerii przy ul. Tkackiej na wernisaż prac Jerzego Dudy-Gracza. Artysta osobiście miał otworzyć tę wystawę, lecz w tym samym dniu zmarł. Bardzo to przeżyliśmy.
Na Wydziale Filologii Polskiej US bywaliśmy na wykładach nieżyjącego już prof. Erazma Kuźmy i na otwartych konferencjach m.in. poświęconej Stanisławowi Lemowi. Wyjeżdżałam sama i z uczniami do Warszawy na Targi Książki. Oczywiście to tylko kilka przykładów.
Karol: – Gdyby tak wszyscy nauczyciele poszli Pani śladem…
Maria: – …Inni nauczyciele również realizowali swoje pomysły, by urozmaicić i uatrakcyjnić uczniom naukę w szkole. Pomysłodawczynią corocznego Tygodnia Humanistycznego była np. polonistka Jolanta Rutkowska.
Wraz z polonistką Jadwigą Adamczewską przystąpiłam do Ogólnopolskiego Klubu Debat pod patronatem Fundacji im. Stefana Batorego i we dwie prowadziłyśmy szkolne Koło Debat. Po zdobyciu uprawnień na sędziów, organizowałyśmy debaty na etapie szkolnym i międzyszkolnym. Nasza młodzież zakwalifikowała się i brała udział w VI Turnieju Ogólnopolskim „Debaty Szkolne” w 2000 r. w Ustroniu. Były one dla uczniów sprawdzianem ich własnych umiejętności, bodźcem do samorealizacji i dalszego rozwoju intelektualnego.
Karol: – I tymi sukcesami uczniów podzieliła się Pani na łamach miesięcznika „Poradnik Bibliotekarza”, czy tak?
Maria: – Tak, przepraszam, choć to było trochę później. Pierwszy mój tekst – relacja z II edycji Konkursu Literackiego dla szkół średnich Szczecina i województwa szczecińskiego – ukazała się w 1998 r. w wojewódzkim miesięczniku pedagogicznym „Refleksje”[1].
W następnym roku, na łamach tego miesięcznika opublikowałam relację ze szkolnego, ósmego „Tygodnia Humanistycznego”[2], a w 2002 – informację z programem o zbliżających się w szkole „Dniach filozofii”[3]. Natomiast mój scenariusz „Pożegnanie maturzystów” zamieszczony został w 2003 r. w ogólnopolskim miesięczniku „Poradnik Bibliotekarza”[4].
Trzy lata potem – w Sali Czarny Kot Rudy Teatru Polskiego w Szczecinie – odbyło się uroczyste rozstrzygnięcie III edycji konkursu literackiego dla uczniów i studentów pod patronatem Heleny Raszki o zasięgu ogólnopolskim[5]. Na galowym koncercie (wg mojego scenariusza) wystąpiła m.in. aktorka, wokalistka Ewa Kabsa z Warszawy, dla której muzykę do poezji Heleny Raszki zamówiłam u poznańskiego kompozytora Bernarda Stielera. Jurorami konkursu byli: przewodniczący prof. Piotr Michałowski – poeta, eseista, krytyk literacki i teatralny, teoretyk i historyk literatury, wykładowca US oraz członkowie Stanisław Wit-Wiliński – poeta, prozaik, a ja jako sekretarz. Tym razem prace uczniów szkół średnich zostały zdominowane przez dojrzalsze prace studentek. W kategorii „Poezja” główną nagrodę (za cały zestaw) otrzymała Agata Chmiel z Zagórzyc Dworskich, studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. W kategorii „Proza” jurorzy przyznali trzy równorzędne wyróżnienia: Annie Bochniarz z Łęcznej, woj. lubelskie, studentce UMCS – za tekst „Zakręty”, Katarzynie Sternalskiej z Radomia, także studentce UMCS – za tekst „Kalejdoskop”, Marcie Piechowicz ze Słupska, studentce US – za tekst „Sekret czterech ścian”. Prozę Marty Piechowicz przeczytał Jacek Polaczek, wspaniały, niestety, nieżyjący już aktor Teatru Polskiego. W koncercie wystąpili też nasi uczniowie i uczniowie z innych szkół. Podczas tej uroczystości nagrana została płyta DVD. Było to jednocześnie moje pożegnanie ze szkołą, ponieważ 1 stycznia 2007 r. przeszłam na zasłużoną emeryturę. Odpoczywałam tylko trzy lata. Dyrekcja zaproponowała mi prowadzenie zajęć etyki w niepełnym wymiarze godzin, zgodziłam się i pracowałam do 2018 r.
Karol: – Jednak – jak wiem – jako publicystka rozwinęła się Pani dzięki Pani Anecie Klonowskiej, redaktorce naczelnej szczecińskiego miesięcznika pedagogicznego „Dialogi”.
Maria: – Pani Aneta Klonowska była i jest moją Mentorką, która uwierzyła we mnie. W „Dialogach”, czasem też na zamówienie, publikowała niemal regularnie moje materiały od 2004 do 2011 r. Teksty (o oświacie, etyce, filozofii, a także reportaże ze zdjęciami z wyjazdów studyjnych i prywatnych podróży) zamieszczałam we wspomnianych „Dialogach” oraz od czasu do czasu w „Głosie Szczecińskim”, „Kurierze Szczecińskim”, „Pograniczach” i w „Bibliotekarzu Zachodniopomorskim”.
Próbowałam też swoich sił jako autorka tekstów na łamach – wspomnianego już – „Przeglądu Dziennikarskiego”. (Artykuł o Panu, Panie Karolu, opublikowałam w „Bibliotekarzu Zachodniopomorskim” i „Przeglądzie Zachodniopomorskim”).
Karol: – Za te artykuły jestem oczywiście Pani wdzięczny. Od ich opublikowania pozostajemy w kontakcie korespondencyjnym, osobiście nie znając się (ale to pewnie kiedyś nastąpi). Lecz proszę kontynuować swoją opowieść o publikacjach…
Maria: – Panie Karolu, poznałam Pana raz przelotnie pod koniec lat 60. w księgarni „Zamkowej”. Wspominam z sentymentem właśnie tę księgarnię i z ogromną radością „wpadam” do niej od czasu do czasu, by wybrać sobie jakąś interesującą książkę.
W 2015 r. przygotowałam tomik niepublikowanych dotąd wierszy szczecińskiego malarza Henryka Różańskiego z jego obrazami, który wydała Książnica Pomorska[6].
W grudniu 2022 r. wyszła moja kolejna publikacja, tym razem o trzydziestoletniej działalności Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Francuskiej[7]. Już myślę o przygotowaniu porządnego drugiego wydania poprawionego i uzupełnionego o nowe fakty.
Karol: – Bardzo się cieszymy, że w międzyczasie stała się Pani także autorką „Przeglądu Dziennikarskiego”. Nasze łamy są dla Pani otwarte. Ale jako były księgarz, a nawet kierownik księgarni (gdy Pani pracowała w „Zamkowej”), chciałem zapytać, czy będzie Pani dalej pisać o roli księgarstwa w przywracaniu polskości Ziemiom Odzyskanym – w tym Pomorzu Szczecińskiemu?
Maria: – Siedemnastu lat pracy wśród książek nie można – ot tak! – wymazać z pamięci!
Zatem wciąż wracam do początków mojej pracy zawodowej, bo był to czas względnej stabilizacji, a księgarze i bibliotekarze na tzw. Ziemiach Odzyskanych pełnili niebagatelną rolę w krzewieniu polskości i kultury.
Współpraca z WiMBP (obecna nazwa Książnica Pomorska) owocowała wspólnymi wydarzeniami. Corocznym Dniom Oświaty, Książki i Prasy towarzyszyły wspaniałe majowe kiermasze książek. Tłumy mieszkańców świadczyły o dużym zainteresowaniu książkami i kulturą czytelnictwa. W Szczecinie i w województwie odbywały się równocześnie spotkania z pisarzami z całego kraju.
Karol: – Tak, zgadza się! Wiem, że przygotowuje Pani publikację o historii szczecińskiego księgarstwa? Proszę o kilka przynajmniej szczegółów na temat tej publikacji?!
Maria: – Pracuję rzeczywiście nad obszerną publikacją o szczecińskim księgarstwie. Na początku 2016 r. udałam się do Książnicy Pomorskiej i dokonałam kwerendy materiałów archiwalnych (z lat 1950-1984), które przekazał Edward Szczęsny.
Urszula Wenta z Książnicy Pomorskiej w 2015 r. wygłosiła referat o księgarzu, kronikarzu Edwardzie Szczęsnym (1920-1989) podczas sympozjum „Ludzie książki Pomorza Zachodniego”.
W Dziale Pomorzoznawczym KP przewertowałam siedem opasłych albumów, które kilka lat temu podarował p. Bogdan Gustowski.
Natomiast 12 maja 2016 r. na sympozjum „Ludzie książki Pomorza Zachodniego” wygłosiłam referat „Szczecińscy księgarze Przedsiębiorstwa Państwowego Dom Książki 1950-1998”, który potem opublikowany został w „Bibliotekarzu Zachodniopomorskim”[8]. Ponadto, w Suplemencie Encyklopedii Szczecina zamieściłam obszerny biogram p. Bogdana Gustowskiego[9]. Tuż przed pandemią Covid-19 spędziłam w Czytelni Naukowej Książnicy Pomorskiej kilka dni, przeglądając stare roczniki szczecińskiej prasy.
Jestem posiadaczką cennych archiwaliów, które otrzymałam od p. Bogdana: „Album do przyczynków historii księgarstwa w Szczecinie w latach 1945-1951 (ze zbiorów prywatnych Leona Królaka i Mariana Sławińskiego”). W tym również archiwalne zdjęcia m.in. z r. 1956 z otwarcia „Klubowej” (wtedy kierownikiem tej księgarni był Henryk Malicki). Album Klubu Bibliofilów przy księgarni „Klubowa” (której Pan był już wtedy kierownikiem), także inne materiały oraz zdjęcia z wydarzeń kulturalnych od roku 1956 do połowy lat 80. Zdjęcia z pierwszego kiermaszu z początku lat 60. przy al. Wojska Polskiego, na innych zdjęciach kiermasze z r. 1967 w Parku Kasprowicza, w Alei Kwiatowej przy Placu Żołnierza i na Wałach Chrobrego z r. 1977.
Mam zdjęcia witryn księgarskich udekorowanych przez p. Bogdana i jednocześnie informujących o spotkaniach autorskich: w maju 1965 r. w księgarni „Zamkowej” miało miejsce spotkanie z Witoldem Wirpszą, w kwietniu 1966 r. w księgarni „Klubowej” – ze Stanisławem Strumph Wojtkiewiczem. W tym samym miesiącu w księgarni „Zamkowej” odbyło się spotkanie z pierwszym prezydentem Szczecina, prof. dr. inż. Piotrem Zarembą.
Także „Kurier Szczeciński” informował na bieżąco o tych wydarzeniach. W jego dodatku „Kronika dnia” z 7 czerwca 1965 ukazała się notka o spotkaniu z Leszkiem Kołakowskim, autorem książki „Świadomość religijna i więź kościelna”, a 4 sierpnia tego samego roku interesujący tekst „Kawiarnia pod Muzami. Biesiady Karola Czejarka”.
Piękną wystawę w księgarni „Zamkowej” – z okazji Kongresu Kultury Polskiej, który miał miejsce w Warszawie w październiku r. 1966 – przygotował p. Bogdan Gustowski. W kolejnym roku w „Zamkowej” odbyło się spotkanie z Ryszardem Liskowackim, na którym i ja byłam słuchaczką.
Przeglądanie tych zdjęć – rozpoznawanie na nich wielu wspaniałych, zasłużonych księgarzy oraz siebie – to retrospekcja w głąb moich cudownych księgarskich lat.
Moją publikację o księgarstwie planuję wydać w dwóch częściach. Pierwszą – w formie popularnonaukowej jako historię szczecińskiego księgarstwa, natomiast drugą część opracuję w formie suplementu zawierającego biogramy nazwisk byłych i obecnie pracujących księgarzy w Szczecinie i województwie.
Będzie to dla mnie, nie ukrywam, niezmiernie pracochłonna i trudna kilkuletnia praca – bowiem po likwidacji P.P. DK i sprywatyzowaniu księgarstwa – nie zachowała się kompletna dokumentacja. I czy możliwe będzie dotarcie do wszystkich księgarzy?
W tym ogólnym wtedy chaosie, nikt nie myślał o przekazaniu materiałów o historycznym znaczeniu do Państwowego Archiwum. Są tam materiały zaledwie szczątkowe. Nie bez powodu wspomniałam zatem wcześniej nieżyjącego już od lat Edwarda Szczęsnego i kontynuatora dzieła tego dokumentalisty – Bogdana Gustowskiego.
Karol: – Wspomniała Pani w swej wypowiedzi m.in. p. Bogdana Gustowskiego, wspaniałego artystę wystaw książkowych; współpracował ze mną także, gdy z „Klubowej” przechodziłem na dyr. biura i sekretarza prezydium STK (Szczecińskiego Towarzystwa Kultury), a potem również, gdy byłem wicedyrektorem Centralnej Składnicy Księgarskiej w Warszawie. Jaka jest Pani opinia o tym wspaniałym artyście plastyku „książki” i bibliofilu? Także o materiałach, które Bogdan przekazał Książnicy Pomorskiej?
Maria: – Pan Bogdan mieszka w Szczecinie od 1949 roku. To zasłużony księgarz, plastyk, dekorator i autor około 40 exlibrisów. Trzy lata studiował na Akademii Rolniczej. Ukończył również dwuletnie Studium Reklamy w Warszawie. Pracę w „Domu Książki” aż do emerytury w 2000 r. traktował jako pasję i wielką przygodę. Wykonał mnóstwo plansz graficznych i pomocy naukowych dla kadr uczelni Akademii Rolniczej. Był kierownikiem Sekcji Reklamy Plastycznej (1950-1985). W Dziale Reklamy pracowała m.in. Danuta Pryputeń, która opublikowała sporo ciekawych tekstów w czasopismach branżowych.
W tymże dziale, jak i w Pracowni Plastycznej, pracowało wiele znakomitych osób, m.in. malarka Bogna Szymkowska, która któregoś dnia zaprosiła mnie do swojej pracowni w wieżowcu na Pomorzanach.
Wszystkich mile wspominam, ale szczególnie właśnie p. Bogdana Gustowskiego. W latach 90. pełnił funkcję przewodniczącego Szczecińskiego Okręgu Stowarzyszenia Księgarzy Polskich (SKP), prowadząc przy tym działalność kronikarską i społeczną.
Pan Bogdan był też zastępcą kierownika Działu Sprzedaży i Marketingu ds. Reklamy już po sprywatyzowaniu przedsiębiorstwa. Posiada ogromną wiedzę o minionym półwieczu księgarstwa.
Kontaktuję się z nielicznymi żyjącymi księgarzami m.in. z Basią Dąbkowską, byłą kierowniczką księgarni „Pod Arkadami” i z Leokadią Osiewicz, byłą kier. Działu Księgarskiego oraz z koleżankami Bogusławą Reutt i Barbarą Walczak. Także z Jackiem Gałkowskim, b. antykwariuszem, a później kier. księgarni „Ossolineum”. Bywam w znanej i ulubionej przez szczecinian księgarni „Sedina”, którą kieruje p. Jacek Paszkowski. Wspomnienia tych osób ożywią i wzbogacą moją publikację o szczecińskim księgarstwie. Liczę jeszcze na innych księgarzy pamiętających tamte odległe czasy.
Karol: – Ważnym problemem w 50. latach był brak wykształconej kadry w księgarstwie?
Maria: – Tak. Kierownictwo P.P.”DK” nie było przygotowane do przyjęcia i rozprowadzenia tak ogromnej liczby książek, które wtedy w Polsce się ukazywały!
Karol: – Wiem, gdyż uporałem się z tym problemem dopiero, gdy los rzucił mnie do pracy w Centralnej Składnicy Księgarskiej w Warszawie. Ale nie o mnie tu mowa, a o Pani wspomnieniach. Zatem zostańmy jeszcze przy kwestii „kształcenia księgarzy”, jak Pani to ocenia dziś z perspektywy czasu?
Maria: – W 1968 r. przy Technikum Ekonomicznym nr 1 w Szczecinie utworzony został nowy kierunek – Technikum Księgarskie, o którym wspomina Tadeusz Hussak w swojej publikacji „Dorobek kształcenia księgarzy. 60 lat istnienia szkół księgarskich”[10]. Czerpię tę wiedzę również z innych źródeł, a także spotykam się z zaprzyjaźnionymi koleżankami, byłymi uczennicami Technikum Księgarskiego w Szczecinie, które pisały na ten temat prace dyplomowe. Dodam, że w czasie swojej działalności od 1968 do 2004 r. szkoła wypuściła 667 absolwentów o kwalifikacjach księgarskich. Księgarnię „Zamkową” prowadzi nadal (i to od lat) p. Agnieszka Kucharska, absolwentka Technikum Księgarskiego.
Karol: – Pani Mario Szanowna, doceniam wszystkie nazwiska podane w odpowiedzi, choć wśród nich brakuje mi, m.in. dyr. Janusza Sułkowskiego i kierownika Zwrotowni – p. Bernarda Maciejewskiego. Brak też wybitnego antykwariusza, jakim był niewątpliwie p. Jan Maziakowski oraz wspaniałych wg mnie kierowników księgarń, jak np. kiedyś bezpośredniego Pani szefa – Romana Bielańskiego czy Czesława Niemyjskiego; brakuje tu też Władysława Litarowicza, no i jeszcze… zbyt skromne (mimo wszystko) docenienie p. Bogdana Gustowskiego. Dla księgarni, którą kierowałem – „Klubowej”, zrobił szczególnie bardzo wiele! Zgadza się Pani?
Maria: – Oczywiście znałam wymienionych przez Pana księgarzy. Małe sprostowanie: moją bezpośrednią kierowniczką w księgarni Zamkowej była Eugenia Kondratowicz. Natomiast Roman Bielański w tym czasie szefował obok, w lokalu na rogu, w Wojewódzkiej Księgarni Wysyłkowej.
Pan Bogdan Gustowski zasługuje na szczególne wyróżnienie. Dbał o wystawy i wystrój księgarń, aranżował kiermasze. Współpracując z Klubem Bibliofilów – założonym przez Pana w księgarni „Klubowej” – przygotowywał prezentacje różnych wydawnictw, np. prawniczych czy PZWL. Jego wystawy brały wówczas udział w konkursach krajowych: I nagroda ogólnopolska w 1961 r., II nagroda ogólnopolska w 1968 r. Kolejne laury – to I nagroda w 1969 r. i wyjazd do Niemiec. Wyjeżdżał również do ówczesnego Związku Radzieckiego i do Szwecji. Dorywczo pracował też w PTTK (gdzie projektował turystyczne znaczki i foldery), a także w NOT oraz na pół etatu w TRANSOCEANIE. Niepodważalną zasługą p. Bogdana jest to, iż pracując aż do emerytury, tworzył i dokumentował historię księgarstwa.
Na potrzeby powstającej mojej publikacji p. Bogdan udostępni mi jeszcze wiele innych swoich materiałów, które skrzętnie przechowuje. Potem niektóre z tych dokumentów przekażemy do Książnicy Pomorskiej, a pozostałe do Archiwum Państwowego w Szczecinie.
Karol: – Dziękuję za uzupełnienie oceny p. Gustowskiego; Bogdanie szanowny, jeśli w tej chwili czytasz „naszą rozmowę” przekazuję Ci swoje jak najserdeczniejsze pozdrowienia, bez Twojej pracy artystycznej sukcesy „Klubowej” (i w ogóle szczecińskiego księgarstwa!) byłyby o wiele skromniejsze. Pomóż teraz p. Jaremek w napisaniu „historii” szczecińskiego księgarstwa i przekaż Jej na ten temat całą swoją wiedzę i znajdujące się jeszcze w Twoim „domowym” archiwum materiały!
A Panią, p. Mario zapytam jeszcze o Alliance française; jak Pani myśli – dlaczego zaznaczyłem tę organizację w tytule naszej rozmowy?
Maria: – Dziękuję za to podkreślenie. ALLIANCE FRANçAISE – to nazwa światowej organizacji założonej w 1883 r., m.in. przez Louis Pasteura i Juliusza Verne`a, której zadaniem jest promowanie języka i kultury francuskiej. Jej główna siedziba mieści się w Paryżu, jednak ośrodki z logo Alliance Française można znaleźć w 131 krajach na całym świecie. W Polsce organizacja ta powstała w 1910 r., a jej reaktywacja – w 1971. Obecnie w naszym kraju działa 8 ośrodków, które prowadzą kursy języka francuskiego i promują kulturę francuską. Szczeciński Alliance Française (AF) powstał w październiku 1989 r., jako ośrodek afiliowany przy Pomorskiej Akademii Medycznej, którego inicjatorem był Ireneusz Kojder, profesor medycyny i frankofon rozmiłowany we Francji. W 2000 r. ośrodek przeszedł pod skrzydła Uniwersytetu Szczecińskiego, gdzie funkcjonował do momentu zmiany jego formuły działalności, czyli utworzenia niezależnego stowarzyszenia. Dyrektorką od chwili powstania ośrodka jest romanistka p. Teresa Kieling.
W 2011 r. powołaliśmy Stowarzyszenie Alliance Française, które działa w dodatkowej formule i jest to nasza namiastka Francji w Szczecinie. AF współpracowało z TPPF, a po jego samorozwiązaniu w 2018 – przejęła organizację wielu imprez, w tym Dni Kultury Francuskiej połączone z Beaujolais Nouveau. Pełniący od wielu lat funkcję rektora ZUT-u, prof. dr hab. Jacek Wróbel, jest już drugą kadencję (od 2000 r.) prezesem naszego Stowarzyszenia AF.
Karol: – Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź, ale proszę jeszcze o kilka zdań na temat najbliższych zamierzeń AF? Czym jest ta organizacja dla współczesnego Szczecina i jakie są dzisiaj związki kultury polskiej z francuską?
Maria: – Alliance Française jest – jak już wspomniałam – namiastką Francji w Szczecinie. Dodam, że Szczecin (Stettin) jako miasto portowe miało już od XVI w. ścisłe związki z Francją, a dokładnie z miastem Bordeaux w Departamencie Gironde. Pod koniec XVII w. porty w Bordeaux i Guyenne były otwarte dla statków z nadbałtyckich miast szwedzkich, pruskich i polskich. W 1720 r. w Szczecinie mieszkała liczna kolonia francuskich hugenotów. O tej historii mowa jest w mojej publikacji o TPPF.
Karol: – OK! Ale zostajemy przy teraźniejszości.
Maria: – Dobrze, a zatem… Wspaniałym konsulem, który wspierał nasze działania był dr Włodzimierz Puzyna, a obecnie Consulem honoraire de la République française à Szczecin jest Pierre-Frédéric Weber, dr hab. prof. US. Siedziba konsulatu mieści się w AF przy ul. Żubrów 1/u9.
Ludzi w różnym wieku, od młodzieży licealnej po emerytów – przyciąga do AF magia i piękno języka francuskiego oraz kultura Francji. Ja, od czasów licealnych, a więc od sześćdziesięciu lat jestem wielbicielką tej kultury. Kocham literaturę, muzykę, filmy i sztukę francuską. Mogłabym przytoczyć mnóstwo nazwisk filozofów, artystów, piosenkarzy, a nade wszystko pisarzy, których książki czytałam i czytam z zachwytem, ale nie ma tu na to teraz miejsca. Trzydzieści lat byłam członkinią i działaczką TPPF, a od 2011 r. jestem członkinią AF. W gronie członków mamy przedstawicieli świata nauki, oświaty, literatury, teatru i oczywiście studentów oraz młodzież szkolną. Gościliśmy w AF kilku francuskich dyplomatów i konsulów, pisarzy, piosenkarzy, fotografów, artystów malarzy i muzyków francuskich. AF organizuje ciekawe wydarzenia m.in.: wystawy francuskiego malarstwa i fotografii, cykliczne seanse filmów francuskich, prelekcje i quizy wiedzy o Paryżu i całej Francji.
Co roku, w trzeci czwartek listopada świętujemy Beaujolais Nouveau, na który to wieczór od kilku lat do hotelu Dana, oprócz członków AF, zapraszani są szczecińscy konsulowie różnych państw, przedstawiciel Urzędu Miasta Szczecin, wykładowcy szczecińskich uczelni, dyrektor i artyści opery, filharmonii oraz teatrów. Jednym słowem śmietanka towarzyska Szczecina, która przy lampce młodego wina i smakołyków francuskich dywaguje po polsku i francusku o kulturze, a także o problemach współczesnego świata.
Karol: – Pani Mario – serdecznie dziękuję za rozmowę!
Maria: – I ja też jestem Panu wdzięczna za nią.
—
[1] Maria Jaremek, II edycja Konkursu Literackiego dla uczniów szkół średnich Szczecina i woj. szczecińskiego, [w:] „Refleksje”, Luty`98, s. 24-27.
[2] Maria Jaremek, Tydzień humanistyczny w XIV Liceum Ogólnokształcącym w Szczecinie, [w:] „Refleksje”, Marzec`99, s. 19.
[3] Maria Jaremek, Dni filozofii w XIV LO, [w:] „Refleksje”, nr 4, Kwiecień 2002, s. 35.
[4] Maria Jaremek, Pożegnanie maturzystów, [w:] „Poradnik Bibliotekarza”, nr 6/2003, s. 31-33.
[5] Obszerna relacja z tej uroczystości, [w:] „Dialogi” nr 7, wrzesień 2006, s. 14-17.
[6] Henryk Różański, OTO JA. Słowa i obrazy, pod red. Marii Jaremek, posłowie Jerzy Madejski, Szczecin 2015, 68 s.
[7] Maria Jaremek, Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Francuskiej Oddział w Szczecinie (1988-2018), Szczecin, 2022, 382 s.
[8] Maria Jaremek, Szczecińscy księgarze Przedsiębiorstwa Państwowego Dom Książki 1950-1998, [w:] Bibliotekarz Zachodniopomorski, nr 3-4/2016, s.41-67.
[9] Maria Jaremek, Gustowski Bogdan, Biogram, s. 110, [w:] Encyklopedia Szczecina, Suplement, pod red. Tadeusza Białeckiego i Stanisława Krzywickiego, Szczecin 2019, s.110.
[10] Tadeusz Hussak, Dorobek kształcenia księgarzy. 60 lat istnienia szkół księgarskich, Warszawa 2010, 321 s. W rozdz. 16. (s. 159-167) mowa jest o utworzeniu w 1968 r. w Szczecinie nowego kierunku – Technikum Księgarskie.











Szanowny Karolu kolejny bardzo ciekawy wywiad, który podkreśla Twój profesjonalizm przy jego przeprowadzeniu. W tej tematyce czujesz się jak ryba w wodzie. Przecież jesteś Szanowny Karolu współtwórcą rozwoju kultury w Szczecinie i nie tylko. Dzięki Tobie miasto to, znane było z imprez kulturalnych w skali kraju. Swoją ciężką pracą zdobyłeś pozycję wyróżniającego się działacza kulturalnego nie tylko w środowisku szczecińskim, ale też w skali kraju. Nie zapomniałeś Drogi Karolu o Swoich korzeniach szczecińskich, o czym świadczy Twój wywiad z Marią Jaremek – księgarką, bibliotekarką, nauczycielką oraz działaczką Alliance Française, która też ciężką pracą osiągnęła sukces. Karierę swoją rozpoczynała od pracy w księgarni „Zamkowej” P.P. Dom Książki w Szczecinie. Po kilkunastu latach podjęła studia [bibliotekoznawstwo i informacja naukowa] na UAM w Poznaniu. Po ukończeniu studiów pracowała m. in. jako bibliotekarka w bibliotece środowiskowo-medycznej przy Klubie „Remedium”, aby zostać nauczycielką etyki w liceum. Jednocześnie opiekowała się Kołem Poezji w szkole, organizowała konkursy poetycko-literackie, które rozbudzały w uczniach kreatywność i ukryte talenty. Uwagę zwraca fakt, że jest zasłużoną Osobą dla księgarstwa i bibliotekarstwa oraz pedagogiki a zarazem autorką cenionych opracowań i artykułów. Jednym słowem systematyczną pracą , pokonywanie kolejnych barier, dążnością do wytyczonego celu, osiąga się sukces i uznanie w środowisku, czyli bez pracy nie ma kołaczy.
Kłaniam się Państwu Obojgu: Mieczysław Starczewski