Rosyjska polityka historyczna

3
(S. Jołkin, 2014). Dziękuję Siergiejowi Jołkinowi za wyrażenie zgody na opublikowanie w tym tekście jego rysunków.

Władze w Moskwie niemal od zawsze prowadziły szeroko zakrojoną politykę historyczną, epatując swoją mocarstwowością, wyidealizowanym heroizmem oraz rolą przywódcy narodów słowiańskich. Na drodze do upowszechnienia tego politycznego patosu stoi jednak poważny konkurent – Polska.
Wielka Rosja
Polityka historyczna w Rosji jest definiowana w sposób scentralizowany przez Kreml, wykonywana zaś posłusznie przez wszystkie inne organy państwowe. Powoduje to sytuację, w której cały kraj jednym głosem realizuje wspólną strategię – poczynając od spraw zagranicznych a kończąc na programie nauczania w szkołach. Główne przesłanie tych idei jest proste – Rosja jest mocarstwem i w związku z tym musi mieć znaczący wpływ na losy całego świata[1]. Do udowodnienia tej teorii wcale nie trzeba dużego wysiłku. Po pierwsze wystarczy spojrzeć na mapę tego kraju, by dostrzec jego ogrom. Po wtóre, sama historia dostarcza kolejnych argumentów: poczynając od silnego państwa kijowskiego i obalenia jarzma tatarskiego, poprzez zjednoczenie i XVI-wieczną ekspansję terytorialną, następnie bohaterskie wyzwolenie w 1612 roku spod polskiej okupacji, modernizację Rosji przez Piotra I [2] oraz zwycięskie zakończenie wojen napoleońskich. Ostatnie stulecie przynosi Rosjanom jeszcze więcej powodów do dumy – zwycięstwo we Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej oraz osiągnięcia ZSRR, prowadzące do dwubiegunowego podziału świata, z pewnością podniosły znaczenie tego kraju na arenie międzynarodowej[3]. Obecnie potencjał militarny i demograficzny oraz rozwój gospodarczy również podkreślają istotną rolę Moskwy na arenie międzynarodowej.
Wspólnota prawosławna
Władimir Putin już od początku swoich rządów postawił na oparcie swojej władzy m.in. na Kościele prawosławnym. Poprzez ostentacyjne uczęszczanie na msze, dał swojemu narodowi jasno do zrozumienia, że dotychczas zepchnięta w cień Cerkiew powróciła do łask. Stojący na jej czele pragmatyk Aleksy II postanowił pójść na kompromis z Kremlem i pozwolić na swego rodzaju podporządkowanie Putinowi. Dzięki tzw. „symfonii” kościoła i państwa, udało się połączyć prawosławie z czasów carskich z tym w wydaniu radzieckim[4]. Obecnie główną promotorką religii i dobroczynności stała się Swietłana Miedwiediewa, pierwsza dama Rosji (porównywana często w mediach do Jolanty Kwaśniewskiej). Po śmierci Aleksego II, jego następca Kiriłł kontynuuje politykę lukratywnej współpracy z władzami. Dzięki niej wpływy rosyjskiej Cerkwii w kraju i za granicą (m.in. na Ukrainie) nieustannie rosną. Popularność zyskało też ksenofobiczne Radio Radoneż, będące odpowiednikiem polskiego Radia Maryja. Mimo faktu, że prawosławie, prócz elementów religijnych, wyznacza również cały kodeks wartości społecznych i towarzyszy Rosji niemal od zawsze, wiedza Rosjan z zakresu religii jest niemal zerowa. Wbrew temu, że Rosjanie określają swoją narodowość jako „wspólnota prawosławna”, zaledwie 2% z nich potrafi wymienić 10 przykazań[5].
Przeciw „panom znad Wisły”

Rosyjskie święta państwowe również wpisują się w kreację polityki historycznej. Jednym z najważniejszych dni w rosyjskim kalendarzu jest 9 maja, upamiętniający zwycięstwo nad niemieckim nazizmem[6]. Inne ważne święto to Dzień Jedności 4 listopada, mający zastąpić rocznicę przewrotu bolszewickiego (7 listopada). Wspomniane już wypędzenie „polskich panów” w 1612 roku, którzy jako jedyni w historii zdobyli Moskwę, jest pretekstem do podkreślenia oddolnego kształtowania się państwa rosyjskiego[7] i zatarcia wrażenia systemu rywalizacyjnego autorytaryzmu[8]. Poza wyżej wymienionymi jest jeszcze pełna gama świąt państwowych, które również mają na celu utwierdzić świat w przekonaniu, że cała słowiańska kultura oparta jest na naturalnym przewodnictwie Rosji. Ideologia ta boleśnie zderza się jednak z polskim punktem widzenia historii i podrażnia dawne rany przeszłości. Rosjanie nie mogą zaakceptować faktu, że od czasów króla Bolesława Chrobrego aż po wiek XVII Polska bardzo skutecznie konkurowała na ziemiach rdzennie ruskich i dość sprawnie spolonizowała tamtejszą ludność. Kolejnym ciosem jest pamięć o sromotnej porażce w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 roku. Jak widać, atrakcyjna, zachodnia i demokratyczna Rzeczpospolita od wieków była niewygodna dla „rosjocentrycznej” wizji historii, dlatego też tak często staje się głównym celem ataku z zakresu manipulacji dziejami. Z drugiej strony sami Polacy również nie pozostają dłużni i od niepamiętnych już czasów walczą z Moskwą o wpływy w Europie Środkowo-Wschodniej[9]. I choć końca tej rywalizacji nie widać, pamiętajmy, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta…

Przeczytaj też: Prof. L. Pastusiak: Polityka historyczna, czyli manipulowanie historią


[1] http://historiaimedia.org/2008/05/09/polityka-historyczna-rosji-rozmowa-z-profesorem-andrzejem-nowakiem/, 27.12.2010.
[2] J. Potulski, Idea i praktyka federalizmu w Rosji, Toruń 2004, ss. 36-37.
[3] M. Pieniążek, Historia XIX-XX w., Warszawa 1999, ss. 200-209.
[4] http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/83920,patriarcha-byl-po-prostu-urzednikiem-putina.html, 28.12.2010.
[5] Badania opinii publicznej WCIOM, http://kresy24.pl/?action=showNews&page=485, 14.12.2010.
[6] T. Schramm, Historia powszechna. Wiek XX, Poznań 2003, ss. 96-97.
[7] http://www.polskiedzieje.pl/slynne-bitwy/bitwa-pod-moskwa.html, 16.12.2010.
[8] M. Słowikowski, Rywalizacyjny autorytaryzm, Łódź 2009, slajd 1.
[9] http://wyborcza.pl/1,75546,3373624.html, 28.12.2010.

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here