Rex Tillerson – inżynier, biznesmen, b. sekretarz stanu USA

0
33
State Department photo/ Public Domain

Ponieważ Donald Trump, zanim został prezydentem Stanów Zjednoczonych, nie posiadał doświadczenia i obycia międzynarodowego, oczekiwano, że w sprawach polityki zagranicznej będzie polegał na doświadczonym sekretarzu stanu. Tymczasem ku ogólnemu zaskoczeniu na to stanowisko powołał Rexa Tillersona, prezesa dużego koncernu naftowego Exxon Mobil. Tillerson nie miał doświadczenia politycznego natomiast wyróżniał dużym obyciem międzynarodowym. W ciągu 41 lat pracy w Exxon Mobil prowadził działalność w skali globalnej, w ponad 50 krajach i stał na czele personelu liczącego 75 tys. ludzi. Tillersona jako kandydata na sekretarza stanu polecił Trumpowi były sekretarz obrony Robert Gates i była sekretarz Departamentu Stanu Condoleezza Rice.

Kandydatura Tillersona spotkała się z zastrzeżeniami w Senacie zarówno ze strony demokratów jak i niektórych republikanów. Wypominano mu współpracę z rosyjskim koncernem naftowym Rosnieft i fakt, że w 2013 r. Putin udekorował go Orderem Przyjaźni, najwyższym odznaczeniem rosyjskim dla cudzoziemców. W czasie przesłuchań w Senacie Tillerson starał się akcentować własne stanowisko, odmienne od wyrażanego przez prezydenta Trumpa. M. in. był przeciwny zrywaniu umowy z Iranem dotyczącej programu atomowego, przeciwny wyposażaniu Japonii i Korei Płd. w broń nuklearną, przeciwny wypowiadaniu umowy o Transpacyficznym Partnerstwie. Ostatecznie jednak Senat glosami 56:43 zatwierdził jego kandydaturę na szefa dyplomacji amerykańskiej.

Tillerson po objęciu stanowiska sekretarza stanu zwolnił personel kierowniczy Departamentu Stanu. Okazało się jednak, że napotkał na trudności ze skompletowaniem nowego składu. Jego kandydaci byli odrzucani przez Biały Dom, co zaważyło na sprawności działania tego resortu.

Przez pierwsze kilka tygodni Tillerson jako sekretarz stanu czuł się marginalizowany. Powoli jednak rozkręcał swoją działalność. Pierwszą konferencję prasową zorganizował dopiero po 6 tygodniach od objęcia funkcji szefa dyplomacji amerykańskiej.

12 kwietnia 2017 odbył w Moskwie rozmowę z Siergiejem Ławrowem, szefem rosyjskiego MSZ, oraz został przyjęty przez prezydenta Władimira Putina. Różnice zdań dotyczyły wielu spraw. Obie strony oskarżały się m. in. o napiętą sytuację w Syrii. Na początku spotkania z Ławrowem Tillerson wypowiadał się w bardziej dyplomatycznym tonie wyrażając nadzieję na wyjaśnienie „obszarów wspólnych celów, wspólnych interesów, nawet kiedy nasze taktyczne podejścia mogą się różnić”. Postulował, aby wyjaśnić sobie wzajemnie istniejące różnice w stanowisku USA i Rosji i perspektywy zmniejszania tych różnic. Obie strony zgodziły się powołać grupę roboczą, która zajmie się rozwiązywaniem spraw o mniejszym kalibrze, z myślą o torowaniu drogi do rozwiązywania spraw o poważniejszym rozmiarze i znaczeniu. Obie strony potwierdziły gotowość zdecydowanej walki z międzynarodowym terroryzmem. Obaj ministrowie wymienili się poglądami na temat sytuacji na Ukrainie i w Korei Płn. Deklaratywnie obaj ministrowie mówili o potrzebie stabilizacji Syrii, ale Ławrow zwrócił uwagę, że stabilizację sytuacji w Syrii zakłócają różne państwa, w tym także arabskie korzystające z najemników.

Wizyta Tillersona w Moskwie nie przyniosła poważniejszych rezultatów. Rozmowy w Moskwie nie doprowadziły do poprawy wzajemnych stosunków USA – Rosja, ale stworzyły pewne podstawy i nadzieje na ich poprawę. Tillerson powiedział, że stosunki bilateralne amerykańsko-rosyjskie „znalazły się na najniższym poziomie”. Podobnego zdania był prezydent Putin mówiąc, że stosunki rosyjsko-amerykańskie są obecnie gorsze niż za Baracka Obamy. Siergiej Ławrow podkreślił, że doświadczenie historyczne pokazało, że kiedy Stany Zjednoczone i Rosja współpracują „wygrywają na tym nie tylko nasze narody, ale i cały świat”.

Tillerson starał się łagodzić ostre wypowiedzi prezydenta USA na temat Korei Płn., której Trump groził „ogniem i furią”. Sekretarz stanu mówił, że nie ma w tej chwili obaw o militarną konfrontację z Koreą Płn. i Amerykanie „mogą spać spokojnie w nocy”. Trump mówił, że Tillerson „traci czas próbując negocjować” z Kim Jong-unem, przywódcą północnokoreańskim. Sondaż przeprowadzony przez CNN 8 sierpnia wykazał, że trzy czwarte Amerykanów nie ma zaufania do informacji wychodzącej z Białego Domu Donalda Trumpa.

W odpowiedzi na groźby północnokoreańskie przeprowadzenia testów rakietowych w pobliżu amerykańskiej wyspy Guam zamieszkałej przez 160 tys. mieszkańców, gdzie znajduje się duża baza wojskowa, udał się tam 10 sierpnia Rex Tillerson. Jego misja miała na celu uspokojenie mieszkańców Guam zarówno z powodu wypowiedzi prezydenta Trumpa jak i groźby testu rakietowego Pjongjanu skierowanego w pobliże wyspy. „Nie macie się czego bać” – uspokajał mieszkańców Guam sekretarz stanu.

Na początku sierpnia pojawił się kryzys w stosunkach Tillerson – Trump. Media podały, że latem, w czasie pobytu w Pentagonie sekretarz stanu nazwał Trumpa „kretynem” („a moron”). Tillerson nie zaprzeczył, ani nie potwierdził tej informacji. Trump był wściekły. Spodziewano się, że zdymisjonuje sekretarza stanu. Okazało się jednak, że Tillerson, obok sekretarza obrony gen. Jamesa Mattisa i szefa personelu Białego Domu gen. Johna Kelly’ego, jest jedną z osób stabilizujących sytuację polityczną w kraju i zapobiegające chaosowi wywołanemu polityką prezydenta i jego niektórych doradców. W tej sytuacji Trump darował Tillersonowi obraźliwe określenie i pochwalił się przy tym że jego iloraz inteligencji jest wyższy od inteligencji sekretarza stanu. Po tym incydencie Trump zapewniał, że ma zaufanie do Tillersona, a ten ostatni przyznał, że będzie realizował cele polityki zagranicznej prezydenta.

Trump nie ułatwiał szefowi dyplomacji sprawowania swojej funkcji. Odrzucał jego propozycje skompletowania składu kierownictwa Departamentu Stanu. Powierzał swojemu zięciowi Jaredowi Kushnerowi ważne misje dyplomatyczne na Bliskim Wschodzie. Nie zawsze zapraszał sekretarza stanu, by towarzyszył mu w czasie różnych spotkań w Białym Domu.

Tillerson nie walczył o swoją pozycję i pozycję Departamentu Stanu w Kongresie. Pogodził się z drastycznym planem obcięcia budżetu Departamentu Stanu o 28,5% na rok 2018, jaki zaprojektował prezydent Trump.

Tillerson starał się utrzymać więzi z Białym Domem. Kiedy był w Waszyngtonie, udawał się do Białego Domu na konsultacje z prezydentem i jego doradcami. Tym bardziej było to konieczne, że Trump często zaskakiwał szefa dyplomacji swoimi wpisami na tematy międzynarodowe na Twitterze. Publicznie Tillerson mówił, ze stara się zrozumieć prezydenta, ponieważ „podejmuje on decyzje w inny sposób niż ja”. W obszernym wywiadzie dla „New York Times Magazine” (17.10.2017) Tillerson powiedział: „Jestem z wykształcenia inżynierem. Jestem systematyczny w metodzie podejmowania decyzji. On [ prezydent – L.P.] jest przedsiębiorcą. Ma inny sposób myślenia i inny sposób podejmowania decyzji. Nie oznacza to, który system jest lepszy. Lecz ja muszę poznać, w jaki sposób przetwarza on informacje, w jaki sposób mogę pomóc mu w tym procesie i dać mu dobrą, sensowną radę. Dlatego obaj musimy wypracować sposób komunikowania się”.

Sekretarz stanu w październiku 2017 zdecydował się zwiększyć swoją aktywność dyplomatyczną w świecie nawet jeżeli nie było to zgodne z poglądami wyrażonymi przez prezydenta. Kiedy Trump zagroził wycofaniem się Stanów Zjednoczonych z porozumienia z Iranem o rezygnacji tego kraju z budowy potencjału nuklearnego, Tillerson 15. października zdecydowanie opowiedział się za utrzymaniem tego układu, choć nie wykluczył możliwości zawarcia nowego porozumienia.

O ile Trump nieustannie groził wojną Korei Płn., by skłonić ją do rezygnacji z rozbudowy strategicznego potencjału rakietowo-nuklearnego, Tillerson był bardziej ostrożny. Dawał priorytet dyplomatycznym naciskom. Oczekiwał również nacisków na Pjongjang ze strony Chin. Łagodził groźby Trumpa mówiąc: „Prezydent powiedział mi jasno, że chce rozwiązać problem dyplomatycznie. Nie dąży do wojny”. Równocześnie sekretarz stanu zapowiedział, że „dyplomatyczne wysiłki będą kontynuowane do czasu, kiedy spadną pierwsze bomby”.

W celu podkreślenia swojej aktywności na arenie międzynarodowej, Tillerson w drugiej połowie października udał się w dłuższą podróż po świecie. W Arabii Saudyjskiej ostrzegał Europejczyków, by nie inwestowali w niektóre strategiczne sektory gospodarki irańskiej. W Indiach opowiedział się za intensywniejszym rozwojem bilateralnej współpracy. Skrytykował natomiast Chiny jako zagrożenie dla ładu światowego oraz Pakistan za brak skutecznej walki z terroryzmem. W Afganistanie i Katarze potwierdził kontynuowanie amerykańskiej obecności militarnej. Sekretarz stanu bezskutecznie zachęcał kraje arabskie do wznowienia dialogu z Katarem.

Sześciodniową błyskawiczną podróż na Bliski Wschód i do południowej Azji Tillerson zakończył w Szwajcarii, gdzie spotkał się ze Staffanem de Misturą – specjalnym wysłannikiem ONZ do spraw Syrii. Rozmawiał o tym, jak przywrócić stabilizację w Syrii, ale bez prezydenta Assada.

W sumie misja Tillersona miała potwierdzić przywódczą rolę Stanów Zjednoczonych w newralgicznych regionach na świecie oraz umocnić osobistą rolę sekretarza stanu w dość chaotycznej administracji Donalda Trumpa.

13 marca 2018, z powodu narastającego konfliktu z prezydentem Trumpem, został zdymisjonowany.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułReprezentacja Polski zagra z Nigerią i Koreą Południową w meczach towarzyskich
Następny artykułTadeusz Kościuszko walczył o niepodległość Stanów Zjednoczonych
Longin Pastusiak
Prof. dr hab. Longin Pastusiak - politolog, amerykanista. Ukończył studia na Wydziale Dziennikarskim Uniwersytetu Warszawskiego oraz na Wydziale Spraw Międzynarodowych University of Virginia w Stanach Zjednoczonych. W latach 1963-1993 pracował w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Od 1978 r. profesor nadzwyczajny, a od 1986 r. profesor zwyczajny. W latach 1994-2005 Profesor Uniwersytetu Gdańskiego. W latach 1985 -1988 Prezes Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych. Poseł Ziemi Gdańskiej w Sejmie I, II, III kadencji (1991-2001). Wiceprzewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP oraz przewodniczący stałych delegacji Sejmu i Senatu do Zgromadzenia Parlamentarnego NATO oraz do Zgromadzenia Parlamentarnego Unii zachodnioeuropejskiej W latach 2002-2004 wiceprezydent Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. W latach 2001-2005 marszałek Senatu V kadencji. Profesor w Akademii Finansów oraz w Wyższej Szkole Zarządzania i Prawa w Warszawie. Obecnie jest profesorem w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, gdzie jest Dyrektorem Instytutu Spraw Społecznych i Stosunków Międzynarodowych. Prof. Longin Pastusiak wykładał na uczelniach polskich i zagranicznych. Doctor honoris causa uczelni polskich i zagranicznych. Prof. dr hab. Longin Pastusiak jest autorem ponad 700 publikacji naukowych w tym ponad 90 książek. W 2015 r ukazały się następujące książki prof. L. Pastusiaka: * Polacy w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych, Bellona, Warszawa 2015. * Prezydenci USA w anegdocie. Od Trumana do Obamy, Bellona, Warszawa 2015. * Prezydent dobrych intencji. Polityka zagraniczna Baracka Obamy, Oficyna Wydawnicza “Adam”, Warszawa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here