Istnieniu człowieka, a także narodów, towarzyszą cierpienia. Poczucie krzywdy dochodzi często do głosu. Możliwe są dwie skrajne postawy: przebaczanie albo budowanie w sobie nienawiści połączonej z chęcią zemsty. Wszelkie moralizowanie jest tu zawodne i traci sens. Dodam, że przebaczanie, to nie znaczy usprawiedliwianie lecz w imię harmonii wewnętrznej, wyrzucanie z pamięci tego, co wywołało cierpienie.
Znam osoby, które czerpią ogromną siłę psychiczną z nieprzejednanego stosunku do tych, którzy wyrządzili im krzywdę. Czasem dochodzi do pojednania między bliskimi sobie osobami dopiero na łożu śmierci. Westerny przybliżają postacie bohaterów pragnących zemsty za doznane przejawy niesprawiedliwości. Poczucie honoru nie pozwala im wybaczać. Zemsta ma przywrócić porządek w świecie. Dzieje się jeszcze gorzej, gdy jakieś państwo chce wprowadzać do innego swoje rozwiązania ustrojowe uznając je za lepsze. Wciąż utrzymuje się w naszej kulturze niepokojący w skutkach pogląd, że kultury wyrosły na innych kontynentach są gorsze od europejskiej.
Dalaj Lama potrafił wykorzenić z siebie nienawiść do Chińczyków, którzy wymordowali ponad 2 miliony jego rodaków. Niestety, polski patriotyzm zespolony jest z kultywowaną, a nawet – jak obecnie -spotęgowaną nienawiścią do sąsiadów. Wynalezione udoskonalone środki masowego rażenia powinny skłaniać do wyrugowania chęci zemsty. Hiroszima już była. Nie ma wojny, którą można by usprawiedliwić. Ludzkość nie przetrwa jeżeli będziemy się zbroić i zabijać. W kontaktach międzypaństwowych powinna zamilknąć chęć odwetu.
Mimo drugiej wojny światowej i tych, które po niej nastąpiły, wciąż niepoważnie jest traktowany pacyfizm. Edukacja w duchu pokoju i zaszczepianie tej wartości społeczeństwu zostało zapomniane w XXI wieku. Celem ludzkości nie jest z całą pewnością pokój cmentarny. Mamy jako ludzkość cele do spełnienia, a jest nimi powszechne braterstwo i stan trwałego pokoju, To, że wojny toczone są nieustannie – nie znaczy, że są nieuchronne. Osoby wychowane w duchu religii Świadków Jehowy, podobnie jak Amisze, czy Kwakrzy, bądź Armia Zbawienia, nie biorą broni do ręki.
Ujmując ten problem w skali jednostkowej, to jest oczywiste, że nienawiść zakłóca stan wewnętrznej harmonii, a w konsekwencji działa chorobotwórczo. Pamiętamy postać doktora Rawika ze słynnej powieści „Łuk triumfalny” Remarquea , który przeniknięty był bez reszty chęcią zemsty. Warto przebaczać, by przeżytych urazów nie „ciągnąć” za sobą, bo tworzy ona przepaść w relacjach z innymi ludźmi. Znam kilku byłych więźniów z obozu w Oświęcimiu, którzy potrafili uwolnić się od nienawiści do katów, przeżywając w następstwie każdy dzień jako wielkie święto.
Przebaczając nie zgorzkniejemy, przestaniemy rozpamiętywać doznane krzywdy. Rozpatrując ten problem w skali jednostkowej, sensowną decyzją jest zrywanie kontaktów z tymi, którzy boleśnie nas zawiedli. Nawiązując do makroskali, przypomnę, że swego czasu biskupi polscy w liście do biskupów niemieckich napisali, że wybaczają i proszą o wybaczenie. Spotkało się to z dużym oporem w naszym społeczeństwie, ponieważ tradycyjny polski patriotyzm nie dopuszcza do wybaczania wrogom.









