Pozory wolności

0
Fot. Jonathunder, CC BY-SA 4.0

Dyskusje dotyczące kwestii moralnych zaczęły się w starożytności. Są one nierozstrzygalne. Jednakże w minionych wiekach, a zwłaszcza w epoce starożytności, spory te wiedli mędrcy, filozofowie. W naszych czasach dylematy moralne rozstrzygają osoby w większości do tego nieprzygotowane. Mam na myśli parlamentarzystów wybieranych na cztery lata często przez osoby pozostające pod wpływem zniewalającej siły mediów.

Słyszy się na przykład, że nie warto głosować na jakąś partię, bo i tak nie zdoła wprowadzić „swoich” do parlamentu i będzie to głos zmarnowany. Gra interesów, rozpalone emocje w wyborach, przesądzają skład sejmu i senatu. I oto często osoby niekompetentne uchwalają przepisy prawne. U nas są one niezmiennie zgodne z teorią etyczną, jedną spośród wielu możliwych.

W Polsce po 1989 roku prawodawcy zgodnie podporządkowują prawo moralności katolickiej. Deklarują jednocześnie swój zachwyt nad demokracją, a jednym z jej warunków jest wszak pluralizm światopoglądowy, a w tym pluralizm poglądów moralnych.

Poza odciskaniem się interesów na poczynaniach parlamentarzystów, zaznacza się też często ich niewiedza. Powołują się na przykład na prawo naturalne, nazywając je boskim i tym samym ujawniają, że nie znają teorii tego prawa sformułowanej przez Tomasza z Akwinu. Jego filozofia została uznana w końcu XIX wieku za oficjalną naukę Kościoła rzymsko-katolickiego przez Watykan. Nie wiedzą też zapewne, że funkcjonuje wiele różnorodnych teorii prawa naturalnego, w tym także o charakterze immoralnym. Mianowicie, część filozofów przyjmuje na przykład wolność jako podstawową zasadę tego prawa – a nie arystotelesowsko – tomistyczny nakaz: dobro należy czynić, zła należy unikać. Dodam jeszcze, że wciąż toczy się spór bardziej generalny, tj. między stanowiskiem prawnonaturalnym a pozytywistocznoprawnym negującym istnienie tego prawa. Spór także nierozstrzygalny od czasów starożytności.

Immanuel Kant w XVIIII wieku przeprowadził linię demarkacyjną między prawem stanowionym przez państwo a moralnością. Ten pogląd Kanta przyjął, uzasadniając go inaczej, na przykład Leon Petrażycki, Gustaw Radbruch, a także zmarły kilka lat temu H.L. A. Hart.

Rozdzielenie sfery prawa i rozmaitych teorii moralności, to jeden z warunków demokracji. Łatwo sprowadzać błędnie ten ustrój do funkcjonowania kilku instytucji, co nie gwarantuje jeszcze ani równości, ani wolności. Jednym z warunków tej ostatniej jest pozostawienie kwestii moralnych decyzjom jednostek. W swych wyborach moralnych powinny być ograniczone jedynie szacunkiem dla życia drugiego człowieka, mają traktować go jako cel sam w sobie a nie środek do celu, używając terminologii Kanta.

W związku ze strajkami kobiet podkreślam, że czymś innym jest życie człowieka a czymś innym płód, czy inaczej embrion. Właśnie styczniowe i wcześniejsze strajki kobiet skierowują uwagę ku fundamentom demokracji, o czym zaledwie częściowo napisałam wyżej.

Prawo do przerywania ciąży, prawo do eutanazji, zezwolenie na formalne związki osób tej samej płci, nie naruszałyby decyzji tych, którzy uznają to jako grzech. Gwarantowane prawnie zezwolenia na eutanazję, przerywanie ciąży z przyczyn społecznych, związki homoseksualne, nie zmuszałyby wszak nikogo do korzystania z takich uprawnień. Natomiast zakazy, określanie tych praw cywilizacją śmierci, przekształca ustrój polityczny w totalitarny, Charakteryzuje się on narzucaniem jednej tylko teorii etycznej całemu społeczeństwu.

Manipulacja świadomością obywateli jest daleko posunięta. Słyszy się w mediach nieprawdę, którą muszę sprostować. Otóż zarówno w faszystowskich Niemczech, jak i w czasach stalinowskich, funkcjonował zakaz przerywania ciąży. Dopiero po październiku 1956 roku kobiety uzyskały prawo do przerywania ciąży z przyczyn społecznych. Mogły były dokonywać wyboru. Decydować o swoim losie.

Na zakończenie przytoczę pogląd księdza katolickiego, nieżyjącego już profesora, dziekana Wydziału Filozofii Chrześcijańskiej w Akademii Teologii Katolickiej Kazimierza Kłósaka, wybitnego uczonego. Pisał on, odwołując się do wiedzy przyrodniczej, że embrion przechodzi rozmaite stany ewolucji. Natomiast duszę Bóg tchnie w człowieka w momencie jego narodzin. Być może ten pogląd i bliskie mu sprawiły, że nie organizowano pogrzebów płodów naturalnie poronionych i nie było w czasach PRL uwagi skoncentrowanej na zarodku człowieka lecz na człowieku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here