Za naszą zachodnią granicą powszechne są sytuacje, kiedy rodzic-obcokrajowiec nie może mówić do własnych dzieci w ich ojczystym języku. Zakaz taki jest wydawany przez sąd, a w przypadku apelacji, również i przez sąd II instancji. Ten oczywisty absurd musi się skończyć raz na zawsze. Ostatnio bardzo głośna sprawa dotyczyła pana Wojciecha Pomorskiego, który po wielu latach własnej walki z niemieckim wymiarem sprawiedliwości założył Polskie Stowarzyszenie Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech. Mimo to, w konsekwencji zakazu używania języka polskiego, dzieci Pana Pomorskiego w ciągu 8 lat tegoż procederu zostały zgermanizowane. Jak napisała Gazeta Lubuska w swoim artykule na stronie internetowej:
Mieszkający od 22 lat w Niemczech Wojciech Pomorski już osiem lat walczy o swoje córeczki. Gdy w 2003 r. opuściła go żona, Niemka, mógł spotkać się z nimi tylko cztery razy, ostatnio w lutym 2010. W ciągu tych lat widział się z nimi w sumie 16 godzin. Każde spotkanie było nadzorowane i odbywało się w urzędowym miejscu.
– Zgodziłem się osiem lat temu na taką formę, bo bardzo chciałem zobaczyć córeczki – powiedział mi W. Pomorski. – Niestety, szybko okazało się, że podczas spotkań nie będzie mi wolno porozumiewać się z nimi po polsku, a jedynie po niemiecku. Nie zgodzono się też na używanie obu języków. W sprawę zaangażował się Jugendamt, czyli niemiecki urząd ds. spraw dzieci i młodzieży. Postawiono mi ultimatum: albo rozmowa po niemiecku, albo odwołanie spotkania z córkami.
Pomorski zaprotestował. Spotkanie się nie odbyło, następne też. Zażądał uzasadnienia na piśmie przyczyn kolejnych odmów. Dopiero w 2004 r. dostał dokument, w którym napisano, że: "nie leży w interesie dzieci, aby podczas nadzorowanych spotkań posługiwały się językiem polskim. Promowanie języka niemieckiego może być dla dzieci jedynie korzystne, ponieważ wzrastają w tym kraju, tu chodzą i tu będą chodzić do szkół”. (Źródło: http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110702/AKCJARED04/584921850 )
Strona stowarzyszenia to: http://www.problemamt.de/menu_glowne.html . Wszyscy, którzy maja podobny problem, bądź po prostu chcieliby pomóc, proszeni są o kontakt ze stowarzyszeniem.









„…Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz ni dzieci nam germanił…”
Sam miałem z tym problem jednakże matka nie poddała się i nauczyła mnie j. polskiego za co jestem jej szalenie wdzięczny.
Bardzo ciekawa inicjatywa.
niemka i niemca mowimy nie! nie lepiej baby sobie w kraju poszukac …:/
Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród,
Nie damy pogrześć mowy!
Polski my naród, polski lud,
Królewski szczep Piastowy,
Nie damy, by nas zniemczył wróg…
– Tak nam dopomóż Bóg!
Do krwi ostatniej kropli z żył
Bronić będziemy Ducha,
Aż się w rozpadnie w proch i w pył
Krzyżacka zawierucha.
Twierdzą nam będzie każdy próg…
– Tak nam dopomóż Bóg!
Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz
Ni dzieci nam germanił.
Orężny wstanie hufiec nasz,
Duch będzie nam hetmanił,
Pójdziem, gdy zabrzmi złoty róg…
– Tak nam dopomóż Bóg!
Zgadzam się w 100%. Zakaz używania naszego ojczystego języka to przesada!
Brawo Panie Pomorski! Gratuluję Panu siły, uporu i odwagi z jaką walczy Pan o polskość i godność swoich dzieci! Dziekuję za Pana pomoc i założenie tak dzielnego „Polskiego Stowarzyszenia Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech”. Tego nam Polakom potrzeba.Tylko pozazdrościć i życzyć sobie i Polsce więcej takich Obywateli jak Pan. Serdecznie gratuluję i życzę powodzenia w dalszych zmaganiach z literą niemieckiego „prawa” i wygranej w Strasburgu! Pana Córki będą kiedyś z takiego ojca dumne!
Pozdrawiam!
Moni