Porozmawiajmy… (rozmowy biograficzne po egidą ost-west forum)

0
Uczestnicy „Biografii“ w drodze na Rynek St. Miasta w Warszawie

W październiku tego roku w Hotelu Szkoleniowym na warszawskim Ursynowie odbyło się kolejne spotkanie z cyklu rozmów biograficznych po egidą ost-west forum – organizacji założonej w 1998 roku z inicjatywy Axela Schmidta-Goedelitza w jego posiadłości w Saksonii. Jej pierwotnym celem było doprowadzenie do porozumienia pomiędzy dwoma podzielonym wcześniej częściami państwa niemieckiego, którego ponowna integracja nie przebiegała w sposób bezproblemowy.

We wrześniu 2005 na skutek porozumienia Axela Schmidta-Goedelitza oraz prof. Karola Czejarka działalność organizacji objęła również polsko-niemieckie rozmowy biograficzne, które mają w konsekwencji doprowadzić do zniesienia uprzedzeń – efektu bardzo trudnej wspólnej historii, aby mogły zostać nawiązane dobrosąsiedzkie kontakty, zarówno polityczne oraz gospodarcze ale też nie nie mniej ważne, relacje osobiste pomiędzy przedstawicielami obydwu krajów. Aby krwawe konflikty które miały niejednokrotnie miejsce w przeszłości a których apogeum w postaci Drugiej Wojny Światowej pochłonęło miliony ofiar pozostały na zawsze już tylko tragicznym wspomnieniem.

Rezultatem dotychczasowych spotkań są dwie publikacje książkowe wydane w latach 2014 (75. rocznica wybuchu II Wojny Światowej) oraz 2017 (25. rocznica podpisania „Polsko-niemieckiego traktatu o przyjaźni i dobrym sąsiedztwie”) przez Akademię Humanistyczną w Pułtusku pod wspólnym tytułem – „Historia pamięcią pisana, Biografie polsko-niemieckie”. Są to publikacje dwujęzyczne, zawierając życiorysy uczestników spotkań w formie esejów, które zostały przetłumaczone na wiele języków. Zamiarem organizatorów jest stworzenie kolejnego tomu, który przedstawi zjawisko rozmów biograficznych jako fenomen prowadzący do ocieplenia relacji pomiędzy Polakami a Niemcami poprzez zniesienie uprzedzeń wynikających często z braku wzajemnego zrozumienia, różnic kulturowych oraz zwyczajnej niewiedzy.

W spotkaniach uczestniczą przedstawiciele strony polskie oraz niemieckiej – są to często pisarze, poeci, nauczyciele, wykładowcy uniwersyteccy, politycy, dziennikarze, artyści, osoby prowadzące szeroko pojętą działalność społeczną. Wspólną cechą tych wszystkich osób są związki z obydwoma krajami, świadomość potrzeby współpracy oraz konieczności porozumienia nie tylko ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo ale też niestabilną obecnie sytuację polityczną, która nie pozostawia luksusu innego wyboru. Jak wiadomo nic tak nie jednoczy, jak wspólny wróg.

Żadnego z uczestników nie trzeba przekonywać do idei o których pisałam powyżej ale każda z tych osób wywiera wpływ na mniejsze lub większe rzesze ludzi – czytelników, uczniów, studentów, wyborców, wielbicieli ich twórczości, podopiecznych. Jeśli oni sami wyjadą ze spotkania z przekonaniem o słuszności propagowania tych idei, przekażą je dalej edukując a poprzez to zmieniając punkt widzenia oraz poglądy choć części swoich odbiorców. A przecież właśnie o to chodzi. Jest to bardzo trudne zadanie, wymagające dużych nakładów pracy, czasu i cierpliwości. Ale każda dusza zdobyta dla idei pokojowego współistnienia i szeroko pojętej współpracy – politycznej, gospodarczej, kulturalnej – jest i będzie bezcenna.

O krótki komentarz do niedawnego spotkania poprosiłam jego współprowadzącego dr Andreasa Wanga:

Każde tego typu spotkanie jest szczególnym przeżyciem, kiedy uczestnicy przybywają pełni oczekiwań, ciekawości i ekscytacji a po skończonym spotkaniu odjeżdżają, każdy w innym kierunku, jednak szczęśliwi i wzbogaceni. Ponieważ pomimo różnic pomiędzy osobami biorącymi udział w rozmowach polsko-niemieckich, każda z nich jest zainteresowana wzajemnym poznaniem się, porozumieniem, jak również ma nadzieję na pozytywna przyszłość polityczną, społeczną oraz osobistą.

W moim odczuciu także spotkanie w Warszawie było pod każdym względem sukcesem, dzięki perfekcyjnemu przygotowaniu, otwartym i szczerym rozmowom, tolerancyjnemu i interesującemu przedstawieniu najróżniejszych, zaskakujących i zajmujących życiorysów. Jak zawsze było jasno widoczne w jak dużym stopniu wpływ na życie szczególnie starszych uczestników wywarła wspólna trudna historia polsko-niemiecka. Jednocześnie jak zawsze dostrzegliśmy do jak różnorodnych, wymagających odwagi wyzwań i decyzji doprowadziły minione czasy.

Stało się dla mnie jasnym, że musimy jak najszybciej nawiązać dialog z młodzieżą polską i niemiecką, na której biografię nie ma wpływu miniona historia, ale którą łączy zainteresowanie wspólną europejską przyszłością. Wiemy, że są to czasy, kiedy demokracja przechodzi kryzys i jest poddana silnym naciskom – musimy wspólnie działać aby zniwelować ten nacisk i dlatego potrzebne są rozmowy biograficzne. Nawet jeśli krytycy wciąż powtarzają, że są to spotkania jedynie w wąskim gronie. Każdy kontakt się liczy i nas wzbogaca.

Uwaga dr Wanga dotycząca konieczności nawiązania dialogu z młodzieżą polską i niemiecką jest z mojego punktu widzenia jak najbardziej słuszna. Przekonanie młodych ludzi do idei pokojowej koegzystencji i idących za tym wartości takich jak tolerancja, otwartość na drugiego człowieka, chęć zrozumienia motywów kierujących postępowaniem drugiej strony, jest kluczem do przyszłości, w której nie zostaną znów i na nowo popełnione znane nam wszystkim błędy wynikające z arogancji, przekonania o wyższości, chęci narzucenia własnej ideologii, które zawsze w konsekwencji doprowadzały do mniej lub bardziej krwawych konfliktów. A właśnie tego za wszelką cenę powinniśmy starać się uniknąć. Młodzież, która nie jest obciążona wojenną przeszłością a co za tym idzie pozbawiona uprzedzeń, które są udziałem starszych pokoleń ma szansę na nawiązanie partnerskiej współpracy i skutecznego dialogu, który pozwoli na ukształtowanie biegu historii w sposób, który nie stanie się jej kolejnym powtórzeniem.

W Gut Goedelitz działa od kilku lat Werteakademie – Akademia Wartości. Jej członkami są młodzi ludzie, dla których bardzo istotne są wartości demokratyczne. Ich ideą jest dążenie do stworzenia społeczeństwa o pokojowej postawie w kraju i za granicą a jednocześnie w sposób dynamiczny i kreatywny kształtującego rzeczywistość w Niemczech. Młodzież podczas dyskusji ocenia rozwój społeczny Niemiec, Unii Europejskiej a także świata, którym ze zrozumiałych względów Niemcy są coraz bardziej zainteresowani. Młodzi ludzie biorący udział w tych spotkaniach są zaniepokojenie zauważalnym obecnie kryzysem wartości przekonań demokratycznych u sporej części społeczeństwa oraz towarzyszącemu temu zjawisku nawrotu do nacjonalistycznego sposobu myślenia w wielu miejscach na świecie.

I właśnie dlatego tak ważne są spotkania biograficzne, które utwierdzają uczestników w przekonaniu, że ich światopogląd jest słuszny oraz wzmacniają w nich demokratyczne, pokojowe, pełne chęci zrozumienia i porozumienia się postawy i poglądy, które poniosą dalej.

Rozmowy biograficzne będą kontynuowane. Kolejne spotkanie zgodnie z zasadami sztuki ma odbyć się wiosną przyszłego roku w Gut Goedelitz. Już teraz zgłosiły się osoby, które mają chęć i zamiar w nim uczestniczyć a mam nadzieję, że w przeszłości ta tendencja się nie zmieni. Bowiem tylko wzajemne zrozumienie, które powstaje na bazie wspólnych rozmów a także niekiedy koniecznych wyjaśnień, może doprowadzić nas do tego o czym nasi przodkowie mogli tylko marzyć – życia w świecie nie wstrząsanym bezustannie przez wojny.

O komentarze do niedawnego spotkania poprosiłam także innych uczestników. Oto impresje, które otrzymałam:

Weekend rozmów biograficznych stał się żywotną wymianą pomiędzy dziesięcioma osobami w różnym wieku, różnej płci, pochodzących z Niemiec i Polski, a także ze wschodu i zachodu Niemiec. Przy tym rozważnie zorganizowane i wspierane taktownym prowadzeniem przez Polkę i Niemca. Za to dziękuję serdecznie Katarzynie i Andreasowi. Jak również dziękuję za miłe zakwaterowanie i różnorodny wikt. Mówi się przecież, „przez żołądek do serca”, tutaj z pomocą polskiej kuchni, przy udziale szarlotki i sernika.

Mając osiemdziesiąt pięć lat byłem najstarszym uczestnikiem spotkania i mogłem opowiedzieć o moim wypełnionym różnorodnymi wydarzeniami życiorysie i projektach, o pracy w Polsce, o moich pełnych oddania kontaktach ze światem teatru lalek w kraju sąsiada i moich poszukiwaniach dotyczących historii rodzinnej i roli firmy Topf&Synowie w czasie holokaustu.

Pytania uczestników zawierały w sobie empatię i za to jestem wdzięczny. Obok nieoczekiwanego spotkania z dawną koleżanką z okresu pracy w radiu, tu również akcent wschodnio-zachodni, nawiązałem nowe kontakty na przyszłość.

Rozmowy ukazały też krytyczny wgląd w rozwój naszych dwóch krajów od 1989 roku. Wniosek z tych historii: Nie wolno dopuścić do tego, aby w naszych wspomnieniach obraz pokonanych dyktatur w czasie których z naszymi rodzinami dłużej lub krócej, mniej lub bardziej szczęśliwie żyliśmy, uczyliśmy się, kochaliśmy i cierpieliśmy wydawał się lepszy niż był w rzeczywistości.

Ten weekend będę wypominał z przyjemnościowa i doda mi on odwagi do kontynuowania dobrosąsiedzkich relacji.

 – Hartmut Topf –

Jadąc na spotkanie, nie wiedziałam do końca, czego się spodziewać. Nie było też dla mnie jasne, kim będą rozmówcy i osoby, które spotkam (co trochę mnie niepokoiło). Muszę też przyznać, że chociaż od lat obracam się w kręgach polsko-niemieckich projektów, o Gut Gödelitz oraz o metodzie spotkań nie słyszałam. Wydało mi się jednak ciekawe, co Sylwia (również uczestniczka spotkania) która mnie do projektu „wciągnęła” opowiedziała i co na szybko w internecie mogłam przeczytać.

Zdecydowanie najciekawszą częścią dla mnie była sobotnia runda biografii. Uważam, że całe spotkanie miało interesujący, dynamiczny przebieg i włącznie ze spacerem po starówce było dobrze zorganizowane. Wreszcie dowiedziałam się, kim byli moi rozmówcy, jakie drogi ich na polsko-niemieckie spotkanie prowadziły. Uważam też, że chyba proste opowiadanie bez dodatków i gadżetów było najbardziej wydajne.

Natomiast również wspólne oglądanie filmu i dyskusja na jego temat były bardzo ożywcze. Ciekawa była refleksja zarówno osób z Niemiec jak i z Polski oraz ich różnice w postrzeganiu.

Nie wiem, czy kiedykolwiek jeszcze z tymi ludźmi się zobaczę, ale w głowie pozostanie bardzo kolorowe wspomnienie spotkania: różnorodnych poglądów i postaw (które wyrażały się już choćby w intensywności udziału w dyskusji), biografii, przeżyć, spostrzeżeń. W zasadzie można by o każdej biografii napisać osobny komentarz, ale wierzę, że nie jest to sens tego tekstu. Tym bardziej chciałabym podkreślić wdzięczność dla organizatorów i zapewnić, że jeśli pojawi się pomysł zorganizowania jakiegoś spotkania w Łodzi, chętnie go pod każdym względem wesprę.

 – Magdalena Stefańska –

Chciałbym jeszcze raz podziękować za te dwa piękne dni. Dzięki pełnym otwartości rozmowom wiodącym nas przez generacje, życiorysy, pasje i regionalne pochodzenie przy wspólnym stole bardzo dużo się nauczyłem i zyskałem. Wzbogaciło mnie to emocjonalne i intelektualnie. Prowadzącym dziękuję za ich wkład w miłą atmosferę w przyjemnym miejscu. Jak to mówią Amerykanie „See you again this life – Do zobaczenia ponownie w tym życiu”.

 – Jens Kreibaum –

 

Spotkanie w ramach rozmów biograficznych bardzo mnie poruszyło. To, co do tej pory łączy mnie z Polską zostało w pełnym znaczeniu tego sowa “obudzone”; I zawdzięczam to zarówno pomysłowi organizowania takich spotkań, ich finansowania, jak i waszej przyjaznej/empatycznej działalności przy ich prowadzeniu. Wszystko przebiegło płynnie, gdyż udało nam się pogodzić nasze postawy. Pragnęłabym, aby podobne pogodzenie postaw było możliwe w odniesieniu do kwestii spornych współczesnych punktów zapalnych na świecie.

 – Evelyn Ulzen –

Pierwszy raz w polsko-niemieckich spotkaniach biograficznych uczestniczyłem w sierpniu 2014 roku w majątku Gödelitz w Saksonii. Było to dla mnie wyzwanie, ponieważ język jest medium sprawiającym mi dużą trudność. Języków obcych uczyłem się, po to abym mógł sięgać po wiedzę niedostępną po polsku. Miałem być inżynierem budującym statki, który operuje wyobraźnią przestrzenną, a składanie i wypowiadanie myśli wtłoczonych w słowa, zdania, całe artykuły miało nie być moim przeznaczeniem. Spotkanie z sierpnia 2014 było więc jak zdanie kolejnego egzaminu maturalnego. Udało się.

W październiku 2019 kiedy jechałem na polsko-niemieckie spotkanie biograficzne do Warszawy myślałem o tym jak najlepiej przedstawić dorobek filmowy, wspólnie realizowany przez mojego brata, Pawła i przeze mnie. Przypominając sobie kolejne nasze polsko-niemieckie filmy zrozumiałem, że zmieniły one moją perspektywę i teraz mogę powiedzieć, że czuję się mieszkańcem swojej małej ojczyzny – heimatu, czuję się Pomorzaninem. Nie tylko dlatego, że przyroda, krajobrazy są mi bliskie, ale także dlatego, że mam przyjaciół i znajomych po obu stronach granicy polsko-niemieckiej. Realizacja filmów przyczyniła się do poznania przyrody i ludzi pogranicza polsko-niemieckiego. Niewątpliwie pierwsze wyjazdy z rodzicami do nadgranicznego Świnoujścia na początku lat 60-tych XX wieku przyczyniły się do pokochania nadmorskich krajobrazów i pobudziły ciekawość co się dzieje po drugiej strony granicy, która była wtedy zamknięta i bardzo pilnie strzeżona.

Kiedy spotkaliśmy się już w Warszawie i czekałem na moją kolej do opowiedzenia o swojej twórczości, układałem sobie w głowie myśli, ale także słuchałem kolejne osoby prezentujące swoje biografie. Usłyszałem o pomaganiu innym i ratowaniu zdrowia i życia po katastrofach, o przezwyciężeniu nazistowskiej przeszłości rodziny, o tym jak namiętność do zbierania przerodziła się w utworzenie muzeum, o wędrówkach po świecie i prowadzeniu projektów społecznych. W trakcie spotkania i w czasie wielu dyskusji zdałem sobie sprawę, że po raz kolejny w życiu spokało mnie szczęście poznania ciekawych ludzi. Mój wysiłek związany z podróżą, przygotowanie wystapienia nagrodzony został poznaniem losów ciekawych ludzi. Realizacja filmów dokumentalnych rozwinęła we mnie wrażliwość na ludzi, ich przeżycia oraz ciekawość losów ludzkich.

 – Michał Kulik –

Warszawa Berlin, dwie siostry w rodzinie krajów socjalistycznych. Tego uczyliśmy się w szkole. Polska wraz z Węgrami, ZSSR, Rumunią i Jugosławią należała do światowego imperium Związku Radzieckiego. Lekcje historii to już od dawna przeszłość. Polska wpisała się na nowo dzięki „Solidarności” w naszą świadomość, byliśmy ciekawi, spoglądaliśmy z entuzjazmem i pełni nadziei na Wschód.

Po kilkudziesięciu latach znów docieram do stolicy Polski. Ze mną przyjeżdża pięć osób z Niemiec, teraz ponownie zjednoczonych Niemiec, spędzają weekend z pięcioma Polakami. Chcą rozmawiać, poznać życiorysy innych. Wiele wspólnie przeżyliśmy, zwłaszcza zmian, jakie zaszły od 1989 roku.
Widzę, co teraz jest nowego w Polsce. Nowoczesna stolica z imponującymi budynkami o ciekawej architekturze miejskiej. Szczególnie imponujące jest stare miasto, na nowo powstałe z ruin. Z wielkim smutkiem przypominam sobie, że to żołnierze niemieccy wciągnęli Polaków do II wojny światowej. I pamiętam też Willego Brandta, który klęcząc prosił o przebaczenie za cierpienia spowodowane przez Niemców.

Czy ludzie w moim wieku mają dziś uprzedzenia wobec Niemców po tym wszystkim, co się zdarzyło w przeszłości? To przede wszystkim chciałabym wiedzieć, o tym się przekonać. Na szczęście nic na to nie wskazuje. Wspólnie siedzieliśmy przy stole, przeważnie pogodni, jednocześnie na poważnie przedstawiając nasze historie życiowe. W pamięci pozostaje obopólne, żywe zainteresowanie drugą stroną. Otworzyły się drzwi do nowych przyjaźni. Za to wszystko, mówię tak głośno, jak tylko mogę: DZIĘKUJĘ.

 – Adelheid Wedel –

 

Autor tekstu: dr Katarzyna Gawor

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here