Pomagajmy sobie nie tylko od święta!

2

Czas Adwentu, który jest oczekiwaniem na ukochane przez Nas wszystkich, dorosłych i dzieci Święta Bożego Narodzenia, już trwa. To zazwyczaj grudzień jest tym miesiącem, kiedy serca darczyńców stają się większe i bardziej hojne dla Tych osób i rodzin, które nie mogą sprostać współczesnej rzeczywistości. Czy Ci szlachetni od przysłowiowego święta zyskują aprobatę obdarowywanych? A może niech zaradność życiowa innych będzie pomocna tym, którzy zmagają się z biedą, chorobą czy brakiem pracy przez cały rok.

     Stajemy się społeczeństwem coraz większych i bardziej zauważalnych różnic. Wszyscy przecież od lat żyjemy w wolnej Polsce, gdzie wiele rodzin czeka na zmiany, które pozwolą na zbilansowanie kosztów życia. Mamy w kraju taką sytuację, że przeciętny Polak, niekoniecznie niepełnosprawny według posiadanego orzeczenia, czuje się jak wykluczony i żyje na granicy ubóstwa lub się do niej zbliża.
Chcę podkreślić, że szanuję tych, którzy biorą udział w różnego rodzajach akcjach pomocowych i dostrzegają tych, którzy zmagają się z szarą codziennością. Wierzę, że większość z nas czerpie radość z niesienia pomocy. Stąd biorąc pod uwagę tych lub wyłącznie tych, którzy zaliczeni zostali (zgodnie z literą prawa) do grupy wykluczonych i tych, którzy żyją na granicy ubóstwa proponuję, by ten czas wzajemnego pomagania przeobraził się w coś więcej. Namawiam i sugeruję, by aspekt społeczny wzajemnego pomagania trwał przez cały rok, by każdego z nas prowokował do myślenia i wykorzystania, w dobrym tego słowa znaczeniu, swoich możliwości, by wspierać tych, którym codzienność i przetrwanie od … do spędza sen z powiek.
Moje słowa niech prowokują tych, którzy płacą wysokie kary, bo w ich firmach, instytucjach, zakładach nie są zatrudniane osoby niepełnosprawne, by zaakceptowali inność „innych”, aby stworzyli miejsca pracy, które będą zapewniać zwykłą, ludzką egzystencję. Niech ci, którzy „pomaganie” kojarzą z zagospodarowaniem środków unijnych, nie zniżają się do poziomu li tylko wszelkiego rodzaju szkoleń dla osób niepełnosprawnych, które staną się złudnymi marzeniami o zdobyciu pracy. Faktem jest, że jeśli są wyjazdowe, to bywają niekiedy tzw. odskocznią od szarej codzienności trwającą przez okres kilku dni. Jednak prawdą jest, że powroty do swoich środowisk, w tym rodzinnego gdzie brakuje na opłaty, opiekę medyczną, leki, rehabilitację, stają się niekiedy jeszcze bardziej trudne do zaakceptowania.
Mając powyższe na uwadze zwracam się z prośbą do wszystkich ludzi dobrej woli, by swoje okazjonalne wsparcie przełożyli na swoje środowiska pracy, z których się wywodzą. Niech każda forma wsparcia i pomocy będzie udzielana w zależności od potrzeb przez cały rok, by każda osoba niepełnosprawna, która pragnie również uczestniczyć w życiu społecznym miała możliwość podjęcia pracy. Ten społeczny aspekt niepełnosprawności niech będzie zauważony i potraktowany jako priorytetowy, gdyż tylko dzięki pracy człowiek ma możliwość rozwoju społeczno-zawodowego i gwarancję pozytywnego odbioru społecznego.
Miejmy wszyscy świadomość, że w naszym kraju nie ma spójnego, jednolitego systemu orzekania o niepełnosprawności. Funkcjonują powołane do celów orzekania różne zespoły działające wg różnych systemów, przepisów i przy różnych instytucjach (ZUS, KRUS, Komisje lekarskie MON i MSWiA oraz Powiatowe i Wojewódzkie Zespoły ds. Orzekania o Niepełnosprawności). Komisja NIK ocenia systemy orzecznicze ZUS (na postawie kontroli przeprowadzonej w dniach od 26.04. 2012 r. do 29.10.2012 r.) negatywnie i zarzuca podmiotom uprawnionym, że nie podjęły żadnej inicjatywy ustawodawczej oraz nie przedłożyły Sejmowi RP projektów aktów normatywnych regulujących przedmiotowe kwestie w tematyce integracji i ujednolicenia systemów. Ten brak działań w kierunku zmiany przepisów powoduje, że jedna osoba może być w posiadaniu dwóch diametralnie różnych orzeczeń. Dlatego uważam, że należy ten proceder wreszcie wyeliminować. Funkcjonujące systemy orzekania o niepełnosprawności i niezdolności do pracy są niesprawiedliwe społecznie, czynią obywateli równych i równiejszych. Pamiętajmy, że pracując nabywamy prawo do opieki, do świadczeń jeśli nasz organizm odmówi nam posłuszeństwa. Zróbmy wszystko, by zmianie uległ system, który dziś można postrzegać w kategorii dyskryminacji osób niepełnosprawnych. Nikt w ZUS nie określa poziomu obniżenia sprawności funkcjonalnej w taki sposób, by możliwe było wskazanie przyszłego miejsca zatrudnienia. Nie dziwi więc fakt, że programy TV poświęcone problematyce orzecznictwa w naszym kraju odbywają się bez udziału przedstawicieli ZUS. Czy można mieć nadzieję na zmianę rzeczywistości, skoro zainteresowany problematyką widz widzi krzesło z kartką, z napisem ZUS, która „zastępuje” zaproszonego przedstawiciela tej instytucji? Czy w takich przekazach dostrzeżemy iskierkę nadziei na odczuwalną z dnia na dzień zmianę warunków życia potrzebujących?
Dajmy szansę osobom z niepełnosprawnością na powrót do życia zawodowego lub pozwólmy rozpocząć zatrudnienie. To dzięki spotkanym na swojej drodze ludziom ten powrót będzie możliwy, być może od Ciebie. Miejmy świadomość, że w naszym społeczeństwie żyją miliony osób, którzy nie wywodzą się ze znanych środowisk, tylko żyją ze swoją jednostką chorobową wśród swoich rodzin, poza nimi lub w osamotnieniu. Wierzymy, że zdecydowana większość osób pełnosprawnych, może przyczynić się do poprawy życia osób niepełnosprawnych, starając się akceptować je jako przyjaciela, pracownika, sąsiada.
Odzyskana wolność powinna w większym stopniu przejawiać się altruizmem, empatią i zainteresowaniem osobami, którym bardzo ciężko pokonać słabości, niemoc, bezradność wynikającą z faktu transformacji. Dziś pasma niepowodzeń, dopadają nas wszystkich, miejmy świadomość, że nic nie znaczymy sami. Nasze wspaniałe osiągnięcia powinny być radością również dla tych, którzy żyją z zasiłków dla bezrobotnych, społecznych oraz najniższego świadczenia rentowego, czy emerytalnego. Dziś lata pracy, długoletnie zatrudnienie, często w trudnych warunkach, kosztem rodziny, nie spędzanych wspólnie urlopów itp. nie gwarantują minimum, które zabezpieczy życie na godziwym poziomie. Wyliczenia przyszłych emerytur tym, którzy pracują dziś również nie budują optymistycznego nastawienia do przyszłości bez pracy. Dlatego też, pomagajmy sobie, nie dajmy się sprowokować do rozdźwięku społecznego i życia bez przyszłości na zasłużonej emeryturze.
Gdyby wszystkie kwestie dotyczące rehabilitacji zdrowotnej, zawodowej i społecznej osób niepełnosprawnych były oparte na rzetelnych badaniach przeprowadzonych przez autorytety z odpowiednich dziedzin nauki, to określenie potrzeb w odniesieniu do rodzaju niepełnosprawności nie budziłoby tak wielu kontrowersji. Także pomoc i szlachetność tych, którzy mają krocie nabrałaby zwykłego, ludzkiego wymiaru i pomocy z serca.
Jestem osobą, która była zatrudniona na chronionym i otwartym rynku pracy. Wiedza zdobyta na studiach i doświadczenie zawodowe w pracy z osobami niepełnosprawnymi sprawiły, że dziś mówię i piszę o sprawach tych osób, które godzą się niekiedy na traktowanie uwłaczające osobie ludzkiej. Należy zweryfikować wiele złych aktów prawnych, które pozwalają dorabiać się i żyć w dostatku ludziom, którzy potrafią wykorzystać luki prawne dla swoich korzyści.
Dlaczego osobom niepełnosprawnym, które nie nabyły prawa do świadczenia rentowego lub tym, którzy weszli na rynek pracy „dzięki” niepełnosprawności, nie dolicza się do
wynagrodzeń chociażby ułamka % za sam fakt, że aktywnie uczestniczą w życiu społecznym? Tym sposobem, ich wynagrodzenie byłoby motywacją do podjęcia aktywności zawodowej lub jej utrzymania. To wysokość wynagrodzenia za pracę bywa bardzo często kontrowersyjne, ponieważ osoby te z reguły przez całe lata pracują na najniższej płacy krajowej lub na umowach zlecenia, które w przyszłości nie będą miały znaczącego wpływu na wysokość świadczenia emerytalnego. Poza tym, widoczny brak poszanowania pracodawcy dla pracy i zaangażowania osób niepełnosprawnych w miejscu pracy powinien być wyeliminowany. Dziwi fakt, że osoby pełnosprawne w środowisku pracy często czują się zagrożone przez osoby niepełnosprawne. Wzajemna praca bez poniżeń staje się rzadkością, a to budzi obawę o czysty ludzki wymiar pracy, o dialogiczny wymiar pracy.
Moim zdaniem to wzrost bezrobocia i jego skutki, wypalenie zawodowe, mobbing i nie przestrzeganie przez pracodawców zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, a także praca nieadekwatna do możliwości psychofizycznych osób zatrudnionych, w tym osób niepełnosprawnych rodzi wspólny problem społeczny. Z jednej strony, to brak pracy stanowi największe zagrożenie dla młodych, wykształconych ludzi, którzy w opinii pracodawców są nieodpowiednio przygotowani do przejścia ze świata nauki do świata pracy. Z drugiej, świadomość, że utrata pracy będzie miała wpływ na pogorszenie warunków życia wymusza przez niektórych nieetyczne zachowania w miejscu pracy. Nie szanuje się chorych i słabszych, którzy swoją wiedzą i doświadczeniem życiowym powinni być przykładem dla całych zespołów pracowniczych. Miejmy świadomość, że funkcjonujące w naszym społeczeństwie stereotypy oraz zakwalifikowanie osób niepełnosprawnych do grupy wykluczonych, żyjących na marginesie nie rokuje pozytywnej przyszłości tychże osób na rynku pracy. Podejmijmy działania, by zmienić tę sytuację, aby człowieka „innego” szanowano i aprobowano w środowisku pracy.
Miejmy świadomość, że w życiu człowieka jego jednostka chorobowa jest jak busola, która wyznacza kierunek jego własnego życia. Jest on podporządkowany niepełnosprawności, tej wrodzonej lub nabytej. Pamiętajcie, że to osoby niepełnosprawne pozwalają odzyskać wzrok i słuch osobom pełnosprawnym. W tym stwierdzeniu tkwi cała przyszłość naszego starzejącego się społeczeństwa. Nie bądźmy ślepi i głusi na tych, którym z wiekiem przybywa lat i schorzeń. Żyjmy we wzajemnym poszanowaniu jedni drugich. To oni „inni” tak naprawdę pomagają odkryć to, co jest w życiu najważniejsze.
Uwierzcie, osoby niepełnosprawne nie chcą litości przy okazji okresu przedświątecznego. Wyręczania, bo krawężnik jest za wysoki, nadmiernej troski, bo czasem żyją tylko dzięki osobie, która zrezygnowała dla nich z pracy. Marzeniem nie jest również okazała paczka ze środkami czystości lub telewizorem. Ci ludzie pragną poszanowania własnej godności, niwelowania barier, które eliminują lub utrudniają im prowadzenie aktywnego życia. Mają świadomość własnych celów, a także swojej ułomności. Pragną realizować siebie, poprzez swoje możliwości lub reedukację swoich już wcześniej nabytych umiejętności. Chcą być aktywni i zdobywać swoje szczyty, które wyznaczają ich własną piramidę samorealizacji.
Uważam, że każdy z nas ma swoją miarę szczęścia. Nie trzeba być okazjonalnym, bo Mikołajki tuż, tuż i Święta za kilka tygodni. Naszą okazjonalność zmieńmy w stałość zachowań, hojność przeobraźmy w szczerość intencji, bądźmy wrażliwi, pomagajmy gestem, dobrym słowem, i w każdym miejscu. Nie rzucajmy ogromnych kloców drewna starszej kobiecie przed domem, której nie stać na ogrzanie swojego miejsca zamieszkania, bo taka pomoc tylko wprawi ją w zakłopotanie. Dostrzegajmy inność drugiego człowieka, zaakceptujmy go, a nie tylko tolerujmy. Przede wszystkim, wczujmy się w sytuację osoby potrzebującej wsparcia, traktujmy po ludzku. Bądźmy wrażliwi na potrzeby człowieka, pomóżmy każdemu, kto pomocy potrzebuje przez cały rok.
Uwierz, że Twoje samopoczucie dobrze spełnionego obowiązku wobec drugiego człowieka będzie bardziej wiarygodne w Jego oczach, gdy podasz mu tę przysłowiową „wędkę”, która pozwoli znaleźć pracę i sprawi, że też będzie uszczęśliwiał swoich bliskich i innych potrzebujących. Spraw, by osoba potrzebująca, dzięki aktywności własnej i tej zawodowej, miała szansę na realizację siebie w naszym społeczeństwie.

Poprzedni artykuł"W więzieniu ciała" – list i książka Basi Jeżowskiej
Następny artykułMedia: invitation to press conference in Berlin
Ewa Czarnecka
Ewa Teresa Czarnecka to ekonomista, doradca zawodowy i pedagog pracy. Zdobyła zaświadczenie uprawniające do opracowywania Indywidualnych Programów Rehabilitacji dla osób niepełnosprawnych, uczestniczących czynnie w rehabilitacji zawodowej i społecznej, właśnie dzięki zatrudnieniu. Wykonywała staż na stanowisku doradcy zawodowego i pracę z zakresu doradztwa zawodowego na rzecz studentów i doktorantów niepełnosprawnych zdobywających wyższe wykształcenie na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym w Szczecinie. Była również współorganizatorem akademickich Targów Pracy a także wykładowcą prowadzącym szkolenia uczelniane i te finansowane ze środków Unii Europejskiej. Wydane później przez studentów pozytywne opinie w ankietach ewaluacyjnych okazały się być najlepszym potwierdzeniem ich zadowolenia z przeprowadzanych przez nią rozmów doradczych. Ewa Czarnecka to także autorka licznych publikacji poświęconych niepełnosprawności, telepracy, samozatrudnieniu i rozwojowi zawodowemu. Jest przekonana, że współczesna rzeczywistość, w której funkcjonują młodzi ludzie, wymaga wsparcia i doradztwa zawodowego na różnych etapach ich rozwoju i działalności.

2 KOMENTARZE

  1. Jak tak czytam te wszystkie wypowiedzi, to zastanawiam się czy to Wy mieszkacie na innej planecie, czy ja. Skąd takie podejście?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here