PKN Orlen: Sprzedać Litwę Rosjanom i wejść na Ukrainę

0

Źródło: http://www02.abb.com/Szum prasowy wokół strategicznej dla regionu rafinerii Mażeiku Nafta nie jest bezpodstawny – jej właściciel, PKN Orlen, najprawdopodobniej szykuje się do sprzedaży Możejek rosyjskiemu Łokoilowi. Na Litwie panuje przerażenie. Jednocześnie polski koncern nosi się z zamiarem wejścia na rynek ukraiński.

Tuż za gazetami w Polsce, litewski tygodnik „Veidas” ze strachem opisuje planowane przejęcie Możejek. Obecnie rafineria ratuje litewską gospodarkę – jest nie tylko największym płatnikiem podatkowym, ale również, gdy produkcja przemysłowa w tym kraju spadła o 12-13%, Mażeiku Nafta co miesiąc od jesieni wykazuje 10% wzrost. Co więcej, obawy dotyczące dokonania przetargu wzmaga fakt, iż PKN Orlen ukończył zeszły rok stratą blisko 630 mln PLN, podczas gdy Łukoil, jego rosyjska konkurencja, w tym samym czasie zarobił 2 miliardy dolarów.

Rzecznik PKN Orlen Dawid Piekarz zapewnia, że żadne rozmowy na temat odsprzedaży udziałów w rafinerii Możejki nie są prowadzone. Następnie dodaje: „Zgodnie z ogłoszoną strategią czas spowolnienia gospodarczego chcemy poświęcić na poprawę efektywności koncernu, również na pozyskanych ostatnio rynkach”. W wyniku tego obligacje emitowane regularnie przez PKN Orlen S.A. są kupowane przez spółki zależne (Orlen Deutschland, Zakłady Azotowe Anwil S.A., Orlen Księgowość Sp. z o.o., Inowrocławskie Kopalnie Soli „Solino” S.A. itp.). A wszystko po to, by utrzymać płynność finansową całej grupy. Jednak, Źródło: http://static.goldenline.pl/user_photo/gdy i te kroki nie wystarczą, sprzedaż Możejek może okazać się niezbędna.

Jak podkreśla prasa, wiceprezes koncernu Transnieft Michaił Arustamow podczas spotkania z prezesem PKN Orlen Jackiem Krawcem miał zaproponować wejście kapitałowe Rosjan do Możejek. Odnośnie całej sprawy, podobnie jak Polacy, również i Rosjanie nabierają wody w usta. Rzecznik prasowy Transnieftu Igor Diomin stwierdził: „nie ma żadnych oficjalnych informacji w tej sprawie. (…) Słowem: ani nie dementuję, ani nie potwierdzam”. Podobnej treści oświadczenie wydał rzecznik Łukoil Dimitrij Dołgow.

Strategiczne znaczenie Możeiku Nafta jest niekwestionowane. Litewski „Veidas” podaje, że „utrzymuje on przy życiu objętą kryzysem ekonomikę kraju”. – Obecnie rafineria w Możejkach przeszła największy  w swej historii remont, pracuje pełnymi mocami, prowadzone są prace modernizacyjne (np. budowa hydrokrakingu) a planowane są już kolejne (budowa rurociągu produktowego do terminala morskiego) – mówi Dawid Piekarz. – Oczywiście, rafinerii tej nie omijają problemy które są udziałem całego sektora naftowego na świecie: skoki cen ropy naftowej, marże rafineryjne itp., niemniej mają one charakter makroekonomiczny, zewnętrzny – dodaje rzecznik PKN Orlen.

Premier Litwy, próbując uspokoić sytuację, stwierdził, że Rosjanie, co prawda, interesują się Możejkami od dawna, ale PKN Orlen ma również swoje, dalekosiężne plany. W dodatku bliska zakończeniu sprzedaż 10% akcji polskiemu Orlenowi powiększy jego udział w rafinerii do 94%. Litwini dopatrują się nieszczęścia w nowym polskim rządzie. Zakupienie za czasów rządów braci Lecha i Jarosława Kaczyńskich Możejek było decyzją silnie emocjonalną. Obecnie, według „Veidas”, „wysokie stanowiska w Warszawie zajęła młodzież, która podejmując decyzje, kieruje się wymiarem finansowym, a nie emocjami”. Winą za obecny stan tygodnik obarcza rząd w Wilnie, który od lat nie potrafi rozstrzygnąć delikatnej kwestii pisowni polskich nazwisk. Ponadto, Litwa denerwuje swoich partnerów usunięciem polskich nazw ulic, co odbierane jest jako wyraźny antypolonizm. Tego typu działania zawsze przekładają się na zachowania spółek należących do Skarbu Państwa.

Jak się podkreśla, litewska rafineria trafiła w ręce Orlenu, „by rynku naftowego Polski nie przejął Łukoil czy jakiś inny rosyjski koncern”. Dziś jednak sytuacja się zmieniła i jak zapewnia Dawid Piekarz: „Na polskim rynku działają także inni giganci –  Shell, BP czy Statoil. Z kolejnym rywalem –  Łukoil – będziemy rywalizować tak jak ze wszystkim innymi podmiotami. A więc ceną, jakością obsługi i gamą usług dodatkowych”. Odnośnie najbliższych celów PKN Orlen, rzecznik stwierdza: „przede wszystkim jest to poprawa efektywności, skoncentrowanie się na segmencie rafineryjnym i petrochemicznym  przy dezinwestycji z aktywów chemii czy telekomunikacji”. Po chwili dodaje: „poza tym chcemy zbudować pozycję koncernu w obszarach, w których do tej pory nie był obecny – wydobycie czy energetyka”.

Opcji na wzmocnienie pozycji PKN Orlen jest kilka. Pierwsza z nich to rozpatrywana od kilku lat fuzja z innym paliowym gigantem, Lotos. – Decyzja o ewentualnej fuzji jest decyzją właścicieli obu spółek, nie samych firm… Obecnie największy akcjonariusz w tych dwóch ŹródłO: http://www.orlen.pl/firmach, Skarb Państwa, deklaruje, że fuzji na razie nie będzie – odpowiada Dawid Piekarz.

Druga opcja to plan ekspansji na Wschód, a więc podniesienie rzuconej przez Łukoil rękawicy. Jak wyjawia w wywiadzie rzecznik PKN Orlen „będziemy wyszukiwać takie rynki i projekty które będą dawały, także w czasie kryzysu, najwyższy zwrot z kapitału. Co się zaś tyczy sieci detalicznej, potencjalnie interesująca jest Ukraina”. Czy jednak potężny wydatek na zakup nowych stacji w trakcie kryzysu i walka z rosyjskim Łukoilem byłyby rozsądne? Czy siła Orlenu jest na tyle duża, by wychodzić otwarcie, w dodatku podczas osłabienia firmy, na pole walki o nowy rynek? Najlepiej obecną sytuację ilustruje znane przysłowie „Polak to ma po naturze bić się w polu, a nie w murze”.

 

Paweł Rogaliński

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here