Pedagogika alternatywna w stosunku do treści zawartej w większości współcześnie obowiązujących podręczników z tego zakresu w naszym i nie tylko w naszym kraju.
Pedagogika współczesna przeżywa głębszy kryzys niż inne dziedziny współczesnej wiedzy społecznej. Wraz z innymi dziedzinami wiedzy społecznej pozostaje w generalnym i metodologicznym zapóźnieniu i głębokiej dysproporcji w stosunku do imponującego i ciągle wzbogacanego dorobku nauk matematyczno-fizycznych, chemiczno –biologicznych a zwłaszcza technicznych .Dysproporcja ta dotyczy też pedagogiki-choć w mniejszym stopniu- i jej stosunku do innych dziedzin wiedzy społecznej. Dlatego tylko zlikwidowanie źródeł i choćby częściowe przezwyciężenie tych dysproporcji poznawczych i inspiracyjnych współczesnego człowieka może ocalić ludność naszej planety przed jej głęboką, gatunkową klęską. Jednocześnie istnieją słabe ciągle jeszcze nadzieje, że pedagogika nowej generacji rozpocznie skutecznie trudny proces jej rzeczywistego a nie tyko pozornego dynamicznego rozwoju a w ostatecznym wyniku jej odradzania i rozkwitu zacznie skutecznie inspirować praktykę skutecznych zmian osobowych i osobowościowych zwłaszcza młodego pokolenia we współczesnym ,globalnym świecie. Należy dlatego podjąć przy udziale pedagogiki już obecnie pogłębioną ocenę dotyczącą źródeł tego co na manowce wepchnęło i nadal wpycha współczesnego człowieka a zwłaszcza jego młode pokolenie a w rezultacie w coraz głębszy kryzys grożący gatunkową katastrofą współczesnego człowieka a w efekcie współczesnego społeczeństwa ludzkiego. Dotyczy to zwłaszcza człowieczych sił społeczno-gospodarczych dominujących we współczesnym, liberalnym, kapitalistycznym świecie. Jednocześnie niezbędne jest aby współczesna pedagogika w naszym kraju i na całym świecie skutecznie wychodziła poza szkoło -centryczne opłotki i realnie inspirowała szerokie kręgi współczesnych wychowawców do rzeczywistej a nie jedynie pozornej kreacji osobowości wychowanków coraz bardziej i lepiej zorientowanych i zaangażowanych w kreacje pomyślnej przyszłość współczesnego człowieka. Zdolnego osiągać rzeczywistą pokoleniową pomyślność w już w obecnych a zwłaszcza w nadchodzących czasach. Pedagogika potrafiąca zainspirować współczesnego człowieka do wyciągania wniosków ze słabo ciągle rozpoznanych współczesnych doświadczeń ogólnych człowieka ostatnich dziesięcioleci oraz przezwyciężania niezdolności rozwoju społeczeństwa ludzkiego zarówno techniczno-gospodarczego jak i częściowo w zakresie położenia materialnego tutejszej ludności otwiera nową perspektywę dla współczesnego człowieka. Zwłaszcza w sprawie możliwości zbudowania opartej na uogólnionych jego doświadczeń wizji wyprowadzenia współczesnych ludzi a zwłaszcza ich młodych pokoleń z sytuacji brzemiennej w beznadziejność. Jednocześnie nie należy przegapić tego, że współczesnym świecie zachodzi konieczność skutecznego przejścia we współczesnych czasach od pragmatycznych sposobów kreacji wizji pożądanego kształtu człowieka przyszłości do oparcia tego procesu na naukowo zdefiniowanej jego podstawach. W znacznym stopniu opartych na wdrażaniu na całym współczesnym świecie sztucznej inteligencji. Powstaje też w szerokiej globalnej skali konieczność wykreowania ogólnego, racjonalnego wizji kształtu globalnego człowieka przyszłości i zdefiniowanie korzystnych sposobów jego realizacji oraz powszechnej prezentacji zagrożeń występujących w tej dziedzinie. I co najważniejsze realne przezwyciężanie współczesnej możliwej klęski gatunku ludzkiego
Pedagogika to dziedzina wiedzy o kształtowaniu człowieka. Pedagogika współczesna jest dziedziną wiedzy społecznej, która znalazła się aktualnie w głębokim i ciągle postępujący oraz nasilającym się kryzysie. Dotyczy to, nie tylko naszej ojczyzny, ale całego współczesnego świata. Oczywiście jest to część składowa głębszego i nasilającego się współcześnie kryzysu wszystkich dyscyplin wiedzy społecznej, w skład których wchodzą takie wielkie dyscypliny tej wiedzy jak: ekonomia, socjologia, , psychologia, czy teoria zarządzania. Wszystkie te dziedziny wiedzy znalazły się dziś też w głębokim kryzysie, ale kryzys pedagogiki jest o wiele głębszy, szerszy i o większych skutkach społecznych. Tak dalece znalazła się w kryzysie współczesna pedagogika, że faktycznie jej współcześni przedstawiciele nie potrafią nawet precyzyjnie i zgodnie zdefiniować zakres jej badawczych zainteresowań oraz inspiracji. Jeśli jakaś dyscyplina badań i inspiracji społecznych gmatwa się w dziedzinie w miarę precyzyjnego wytyczania nawet przedmiotu swoich badawczych i inspiracyjnych zainteresowań, jest to wyraz jej największego z możliwych kryzysów. Wystarczy tylko skonstatować ,że prawie każdy, współczesny podręcznik pedagogiki inaczej definiuje jej przedmiot zainteresowań. Oczywiście inne dziedziny wiedzy o społeczeństwie też znajdują się współcześnie w kryzysie, ale ich przedstawicie przynamniej wiedzą czym powinni się zajmować ,umieją to zdefiniować i tymi problemami po części przynajmniej i w miarę ograniczonym skutkiem zajmują się.
Ekonomia – gospodarką, socjologia – strukturami mikro i makrospołecznymi, psychologia – życiem psychicznym jednostek i po części różnych zbiorowości ludzkich- .Reprezentanci pedagogiki – na dobrą sprawę, albo nie wiedzą, albo fatalnie zagubieni są w zakresie zdefiniowania swoich badawczych i inspiracyjnych zainteresowań w całokształcie współczesnej wiedzy społecznej To nie jest w pedagogice sprawa nowa . Już w PRL-u, w czołowych podręcznikach pedagogiki, uważny ich Czytelnik mógł zauważyć, że ówcześni czołowi profesorowie pedagogiki – w tym dla przykładu Stefan Wołoszyn i Bogdan Suchodolski, choć wymienieni powinni być w odwrotnej kolejność reprezentowali już dawnozupełnie odmienną wizję pedagogiki. Miałem okazje te orientacje bliżej poznać nie tylko na podstawie lektury ich publikacji ale też codziennej praktyki bowiem prof. B .Suchodolski po objęciu przeze mnie w 1961 r. funkcji redaktora naczelnego czasopisma „Wychowanie” przekształconego następnie w „Oświatę i Wychowanie” pełnił w tym, dwu tygodniku a potem tygodniku przez dłuższy czas funkcję przewodniczącego jego Rady Naukowej. Miałem wtedy okazje przekonać się, że Bogdan Suchodolski, to najwybitniejszy pedagog Polski powojennych czasów, któremu nie dorównał –jak dotąd- żaden współczesny pedagog, ani inny pedagog okresu powojennego, ale to zarazem czołowa postać nie tylko polskiej, ale światowej pedagogiki. Wizjoner wizji funkcji pedagogiki której nie mogła spełnić się w ówczesnej rzeczywistości w której żył i pracował wspomniany uczony. Niestety nie podjęta też została ona choćby częściowo skutecznie w rzeczywistości ukształtowanej w Polsce i na świecie po 1989 r. Jako intelektualista wielkiego formatu zdawał sobie prof. B. Suchodolski sprawę, że jego wielkie i twórcze idee nie mają szans realizacyjnych nie tylko w aktualne ,występującej rzeczywistości jego ojczyzny ale też w rzeczywistości całego ówcześnie głęboko podzielonego ale też dopiero szybko nadchodzącego świata. Mimo to uważał za potrzebne je zaprezentować wierząc, że nadejdzie kiedyś niewątpliwie taki czas w którym one nabiorą wielkiego znaczenia i mogą stać się podstawą rzeczywistej i skutecznej praktyki pedagogicznej opartej na zmodernizowanej i rozwiniętej wiedzy pedagogicznej. Wiedzy nowej generacji w stosunku do dotąd istniejącej.
Uważał, że pedagogika to ważna dziedzina wiedzy społecznej która nabierze w przyszłości wielkiego znaczenia choć powinna się już obecnie w czasach w których działał i żył skutecznie zajmować całokształtem tych wszystkich bodźców, które formułują realnie najważniejsze cechy i właściwości człowieka, mające ostatecznie decydujący wpływ na jego kształt społeczny ale też fizyczny, psychiczny, intelektualny, moralny ze szczególnym uwzględnieniem inspirowania intensywnego rozwoju jego umysłu jako najważniejszej właściwości wszystkich ale zwłaszcza nadchodzących epok. Powinna też kształtować skutecznie świat jego wartości kreowanych ze wzmożonym udziałem w tym procesie coraz bardziej rozwiniętego jego umysłu najważniejszej właściwości naszego gatunku. A zatem, że jej zadaniem jest podejmowanie badania i inspiracje wielostronnego rozwoju człowieka w bardzo szerokim spektrum nie tylko dotyczącym szkoły, uczelni ale też innych instytucji edukacyjnych. Nie tylko powinna podejmować i realizować badania dotyczące szeroko pojętych źródeł sprawczych kondycji człowieka zwłaszcza umysłowych ale powinna przyczyniać do tego aby człowiek coraz lepiej rozumiał otaczający go świat i też aby w efekcie takich inspiracji nastąpił wzmożony ,powszechny rozwój umysłu indywidualnego człowieka i jego różnych zbiorowości w tym zwłaszcza szerokich kręgów ludzi pracy. Sądził, że spowoduje to w efekcie , że człowiek zacznie lepiej rozumieć otaczającą go rzeczywistość zwłaszcza narodową i globalną ale cały otaczający go świat i nie tylko zrozumieć ale umieć przekształcać go głęboko zgodnie z interesami większości społeczeństw narodowych ale też całością ludzi społeczeństwa globalnego. Będzie to czynić zgodnie z interesami większości ludzi a nie ich coraz bardziej wyalienowanych elit. Niezależnie czy będą to elity kapitalistyczne czy coraz bardziej wyalienowane ze swego narodu elity wrogie wobec kapitalizmu ale też inne elity niezdolne zapewnić kreacji człowieka powszechnej pomyślności które decydują o jego ograniczonym rozwoju i utracie jego szans pomyślnego życia . Oczywiście w specyficznych okolicznościach świata powstałego po drugiej wojnie światowej a szczególnie w warunkach PRL i w innych krajach podobnego ustroju nie zapewniających ówczesnemu człowiekowi możliwość realizacji takiej wizji człowieka która była nie tylko ograniczona ale wręcz w sumie uniemożliwiająca jego gatunkowy sukces. Podobnie zresztą jak w całym ówczesnym świecie . Jednocześnie niewątpliwie taka wizja człowieka już wtedy była przez wielu uczonych ówczesnego świata nie zawsze z pozytywnym skutkiem jednak poszkiwana. Natomiast w tym gronie poszukujących takiej wizji w ówczesnym świecie prof. B. Suchodolski pełnił role czołową i wręcz unikalną .Rola ta nie tylko współcześnie ale w nadchodzących czasach nie tylko nie powinna być zapomniana ale inspirować powinna współczesną pedagogikę do jej wzmożonej funkcji sprawczej w zapewnieniu pomyślności człowieka w szerokim jego sensie a nie tylko pomyślności w dalszym ciągu decydujących kształcie świata jego elit społecznych. Po części innych niż w PRL ale też głęboko wyalienowanych. Tak funkcjonujących nie tylko w większości coraz bardziej globalnego świata ale też w naszej ojczyźnie. Dotyczy to zarówno pogłębionym objęciem przez współczesną pedagogikę jej zainteresowaniem nie tylko celowych działań wychowawczych ale wszystkich, ważnych bodźców kształtujących generalne właściwości współczesnego człowieka. Dotyczyło to też inspirowania przez pedagogikę reorientacji wychowywanych pokoleń ze skoncentrowanych ich dotąd orientacji na przeszłość i teraźniejszość w nieporównywalnie większym zakresie przeorientowanych w przyszłości i do realnego przysposabiania ich do osiągania rzeczywistych sukcesów w nadchodzącej dopiero przyszłości. Na tej linii poszukiwań metodologicznych znajduje się też dążenie prof. B .Suchodolskiego aby temu rozpoznaniu wszystkich czynników które kształtują współczesnego człowieka towarzyszyły prace badawczo-projektujące wizje człowieka przyszłości. Kreacje takiej wizji uważał za najważniejsze zadanie nowoczesnej pedagogiki. Niestety te jego postulaty nie tylko zostały zbagatelizowane ale wręcz zlekceważone we współczesnej pedagogice i powszechnie zapomniane. Przywołując te metodologiczne dyrektywy wielkiego mistrza uznać należy, że we współczesnym okresie historycznym sprawa głównie polega na potrzebie kontynuowania idei prof. B. Suchodolskiego, które powinny być podstawą przeobrażeń tradycyjnej pedagogiki w pedagogikę nowoczesną. Nowej orientacji tej dziedziny wiedzy polegającej głównie na inspirowaniu koncentrowania uwagi ucznia i studenta oraz wszystkich innych ludzi nie na przeszłości i teraźniejszości a w znacznym stopniu przekierowaniu ich orientacji w przyszłość. Taki postulat wydać się może wręcz oczywisty a nawet banalny bo przecież szkoła, uczelnia, wychowanie rodzinne i inne instytucje pełniące funkcje dydaktyczne i wychowawcze młodego pokolenia danego narodu przygotowują –jakby z natury rzeczy-kształconych i wychowywanych nie do tej rzeczywistości w których się ono odbywa a do rzeczywistości która dopiero nadchodzi. Już jednak w czasach w których miała miejsce swoista pełnia twórczości Bogdana Suchodolskiego stawało się coraz bardziej powszechnie jasne, że czas który nadchodzi będzie radykalnie różny od aktualnie istniejącego. Nieraz trudny do przewidzenia ale niewątpliwie inny. Elementy nieprzewidywane mieszały się w nim z przewidywalnymi i z oczywistymi. Jednak mimo to coraz większe zorientowanie w przyszłość, oraz przezwyciężenie w szeroko pojętym procesie edukacji zbytniego, jednostronnego zakorzenienia w przeszłość i teraźniejszość było propozycją prof. B. Suchodolskiego mającą szczególne znaczenie i rangę naukową ale i ogólnospołeczną (por .poszczególne wydania dzieła B. Suchodolskiego „Wychowanie dla przyszłości” po raz pierwszy wydanego w Polsce w 1947 r. a następnie w Polsce i licznych ,czołowych krajach kapitalistycznych oparte na radykalnie wzbogaconych i udoskonalonych wariantach dzieła tego wybitnego uczonego.)
Taka orientacja metodologiczna była całkowitą nowością w całej ówczesnej pedagogice, ale – jak się okazuje – i we współczesnej tej dziedziny wiedzy. Tak funkcji pedagogiki nie pojmował nikt przed Bogdanem Suchodolskim. To się często też wiązało z tym, że na przykład Bogdan Suchodolski, jako jedyny pedagog ówczesnego świata, wystąpił z teorią, że pedagogika powinna nie tylko kształtować człowieka do zastanej rzeczywistości, czyli do tej rzeczywistości, w której odbywa się jego edukacja: w przedszkolu, w szkole podstawowej, w uniwersytecie, czy w innych wyższych uczelniach oraz w rodzinach, ale która powinna kształtować człowieka zdolnego skutecznie borykać się z rzeczywistością społeczno-gospodarczą, ekonomiczną, techniczną, czasów która dopiero się rodzą, których symptomy dopiero się pojawiają. Zwłaszcza takich które nabiorą w przyszłości dominującego znaczenia i spowodują, że człowiek będzie żył w odmiennych do dotychczasowych warunków czasach. B. Suchodolski w swoich licznych wydaniach książki Wychowania dla przyszłości definiował ciągle tą myśl fundamentalną, zasadniczą idee, która nie tylko nie straciła nic współcześnie na aktualności, ale nabrała współcześnie wzrastającego znaczenia. Profesor Wołoszyn, w tym samym podręczniku pedagogiki, (por. podręczni akademicki „Pedagogika” Wydawnictwo PWN poszczególne jego wydania rok 1965 pod redakcją naukową Bogdana Suchodolskiego .tom 2 str.8-9) tylko w innych jego częściach niż te w których przedstawiał swoje poglądy prof. B. Suchodolski twierdził, że pedagogika powinna się zajmować wyłącznie celowymi działaniami wychowawczymi, to znaczy powinna badać i ewentualnie inspirować, doskonalić, tylko celowe działania wychowawcze realizowane przez wyspecjalizowane w tych funkcjach instytucje . Celowymi to znaczy takimi które są podejmowane z intencją nauczenia lub wychowania. Wykluczyć natomiast należy –jego zdaniem-ze sfery zainteresowania pedagogiki te badania i inspirowanie przez pedagogikę wszystkich tych czynników oddziaływania na człowieka a zwłaszcza na młode pokolenia które mają wpływ na jego kształt ale nie są do tego celowo przywołane i nie specjalizują się głównie w takich funkcjach. Rozszerzenie zainteresowań pedagogiki poza celową działalność edukacyjną- jego zdaniem – wręcz doprowadzi do klęski tej dziedziny badań naukowych inspirujących praktykę pedagogiczną. Porostu pedagogika-jego zdaniem- wtedy się zagubi w mnogości zadań oraz w efekcie zaniedba sferę jej niezbędnej specjalizacji.
W sumie wystąpiły już dawno w polskiej pedagogice dwa różne sposoby pojmowania generalnych zadań i generalnych właściwości pedagogiki. Można by powiedzieć, że wizja B. Suchodolskiego była wizją przyszłościową, a wizja profesora S. Wołoszyna była już wtedy wizją tradycyjną. Czyli już wtedy gdy była prezentowana oraz jeszcze bardziej i znaczniej mijającą się z nowymi rodzącymi się dopiero potrzebami edukacyjno-społecznymi. Jeszcze w większym stopniu mijała się ona z potrzebami czasów które dopiero nachodziły.
We współczesnych czasach pedagogika-mimo ,że coraz bardziej jej szkoło centryczny charakter pozostaje w speczności z potrzebami społecznymi – nie znalazła swojego racjonalnego miejsca w całokształcie współczesnej wiedzy o otaczającej nas rzeczywistości oraz całokształcie wiedzy społecznej już choćby przez odpowiednio, racjonalne zdefiniowanie przedmiotu jej badawczych i inspiracyjnych zainteresowań oraz charakteryzuję się nie wyciągnięciem z tego zasadniczych wniosków. W ostatnio wydanych podręcznikach pedagogiki , które są zasadniczo inne treściowo niż te które były wydawane w PRL, trudno byłoby stwierdzić, że są bardziej skuteczną inspiracją współczesnej realnej działalność pedagogicznej a zwłaszcza wychowawczej na poziomie potrzeb człowieka współczesnego a zwłaszcza na poziomie jego potrzeb charakterystycznych dla obecnych ale i nadchodzących czasów .Wręcz kontynuuje się w nich dalej tradycyjny punkt widzenia, charakterystyczny dla wspomnianego wybitnego zresztą historyka oświaty i wychowania ,prof. Stefana Wołoszyna (który był współtwórcą jedynej wydanej od wielu dziesięcioleci pod moją naukową redakcją „Encyklopedii Pedagogicznej” w 1991 r i autorem opublikowanego w niej obszernego hasła o powszechnych i polskich dziejach oświaty i wychowania) , ale którego poglądy na generalną rolę pedagogiki czasów współczesnych do końca jego życia radykalnie rozmijały się z potrzebami edukacyjnymi aktualnych , a zwłaszcza nadchodzących czasów. W podręcznikach pedagogiki, najbardziej upowszechnionych w Polsce, pod redakcją Zbigniewa Kwiecińskiego i Bogusława Śliwerskiego („Pedagogika” podręcznik akademicki pod redakcją naukową Zbigniewa Kwiecińskiego I Bogusława Śliwerskiego Warszawa Wydawnictwo Naukowe PWN 2003 r.)profesor Krzysztof Rubacha w rozdziale wstępnym tego podręcznika zatytułowanym „Edukacja jako przedmiot pedagogiki i jej subdyscypliny” kontynuuje definiowanie przedmiotu zainteresowań pedagogiki , głęboko w zakorzenione tych samych koncepcjach i odniesieniach , które były charakterystyczne dla orientacji metodologicznej prof. S. Wołoszyna. Uważa on bowiem, że pedagogika ma badać zjawiska pedagogiczne zredukowane do celowych działań z tego zakresu realizowanych przez wyspecjalizowane w tym zakresie instytucje. Pomijając i wykluczając poza zakres zainteresowań pedagogiki wszystkie inne działania, procesy, zjawiska które nie należą do tak pojętej „praktyki edukacyjnej”. Daje to podstawy do uznania, że jest współcześnie raczej kontynuatorem orientacji metodologicznej prof. S, Wołoszyna niż prof. .B. Suchodolskiego . Znajduje to wyraz w takim poglądzie na ten temat prof. K. Rubachy ”Przedmiotem badań tłumaczących racje istnienia pedagogiki, jako nauki jest praktyka edukacyjna, na którą składa się wiele zjawisk, takich jak działanie instytucji edukacyjnych, stosunki międzyludzkie w nich panujące ,zmiany zachodzące w ludziach poddanych oddziaływaniom edukacyjnym i td” ( Krzysztof Rubacha „Pedagogika. Podręcznik akademicki” .Wydawnictwo Naukowe PWN .Warszawa 2003 r. str.18) Jeśli można uprawnienie uznać, że punkt widzenia ,który redukował zainteresowania pedagogiki do celowych działań wychowawczych który reprezentował prof. S. Wołoszyn, już wtedy był tradycyjny to dzisiaj podobny punkt widzenia, który reprezentuje profesor K. Rubacha, już całkowicie i radykalnie rozmija się z potrzebami obecnych a zwłaszcza nadchodzących czasów. W sumie można uznać na tym przykładzie, że prof. B .Suchodolski stworzył ważną ale bagatelizowaną współcześnie metodologiczną podstawę pedagogiki nowej generacji niezbędną dla ówczesnego ale też współczesnego jej rozwoju postulując przezwyciężenie jej swoistego „szkoło centryzmu” i redukcji sfer jej zainteresowań tylko ewentualnie obok szkoły czy uczelni do innych instytucji edukacyjnych .Jednak jego inspiracje metodologiczne w tym zakresie nie tylko nie są współcześnie twórczo kontynuowane ale są zaprzepaszczane przez współczesnych pedagogów co dzieje się z wielką szkodą dla edukacji współczesnych, młodych pokoleń naszej ojczyzny.
Dorobek naukowy prof. B. Suchodolskiego jego wielkie nieprzemijające znaczenie polega na tym, że był on prekursorem tworzenia metodologicznych podstaw nowej pedagogiki o wielkim też współczesnym znaczeniu. Dzieje tak i działo nie tylko dlatego ,że domagał się badania nie tylko skutków celowego oddziaływania wychowawczego ale całokształtu czynników oddziałujących na człowieka a zwłaszcza człowieka młodych pokoleń powodujących jego ważne zmiany osobowe ale też postulował fundamentalną zmienne metodologiczną podstaw pedagogiki polegającą przygotowywania zwłaszcza dzieci i młodzieży nie do sposobów i warunków pracy i życia występujących w okresie ich edukacji a w czasach które dopiero nadchodzą a które-jego zdaniem-będą się radykalnie różnić od aktualnie istniejących w obu współzawodniczących wtedy ze sobą ówczesnych ustrojach. Prof. B. Suchodolski w swojej twórczości naukowej zajęty był bardziej fundamentalną metodologiczną antycypacją potrzeb edukacyjnych przeszłości niż włączaniem się w totalną krytykę bądź polityczną opozycje wobec PRL i charakterystycznych dla niej rozwiązań edukacyjnych które uważał za równie tymczasowe i przejściowe jak rozwiązania oświatowe i wychowawcze charakterystyczne dla krajów ówczesnego liberalnego kapitalizmu. Bieg wydarzeń historycznych w pełni potwierdził jego przewidywania dotyczące jednego z ówczesnych konkurentów ustrojowych. Natomiast –wydaje się-,że potwierdzenie losów drugiego i jego charakterystycznego systemu edukacji to tylko kwestia czasu. Czasu wcale nie odległego jak to się może współcześnie wydawać. Nie tak odległego jak się może pozornie współcześnie wydawać. Dlatego można uznać, że twórczość prof. B. Suchodolskiego ma nieprzemijające, historyczne znaczenie.
Obecnie, mamy do czynienia z zupełnie nową sytuacją na świecie w zakresie edukacji w stosunku do tej która była charakterystyczna dla świata drugiej połowu XX wieku Istota tej sytuacji polega na tym, że, w dużej mierze, młode pokolenie prawie każdego współczesnego kraju od Stanów Zjednoczonych zacząwszy a skończywszy na znacznej części krajów Azji, od Europy Zachodniej po Afrykę , że w sumie we wszystkich prawie krajach świata jest w mniejszym stopniu kształtowana przez celową działalność wychowawcza, utożsamianą z funkcją nauczyciela i szkoły czy uczelni i innych instytucji edukacyjnych które w sumie w o wiele mniejszym stopniu kształtują dla przykładu sferę wartości młodego pokolenia współczesnego niż współczesne środki masowego przekazu w najmniejszym stopniu nie tylko nie inspirujących się pedagogiką ale inspiracjami przeciwnymi do pedagogicznych inspiracji. Natomiast ostateczna edukacyjna funkcja wspomnianych środków masowego przekazu i całokształt zmian społecznych, które dzisiaj są realizowane we współczesnym świecie, nie tylko są podporządkowane celowej działalności edukacyjnej, która ma, w rezultacie, ukształtować pedagogicznie zdefiniowaną i zaplanowaną wizje człowieka o rozwiniętych walorach jego umysłu pozwalających mu naprawdę zrozumieć dzisiejszy otaczający go świat a zwłaszcza jego społeczny rzeczywisty obraz i wielkie w nim wielostronne zagrożenie dalszych losów gatunku ludzkiego. Natomiast służą realizacji dość brutalnej propagandy konsumpcji różnorodnych towarów zwłaszcza skierowanej w znacznym stopniu do dzieci i młodzież skutecznie inspirujących rozwijanie wśród nich orientacji konsumpcyjnych zabijających w dużej mierze już w zarodku ich orientacje i postawy prospołeczne inspirowanych tradycyjnie przez część współczesnych rodzin. Przez część bo inna część tych rodzin wcześnie została skutecznie też zarażona bakcylem wspomnianego konsumpcjonizmu i nie posiada w tym zakresie nawet ograniczonych pomyślnych możliwości wychowawczych. Dzieje się tak dlatego, że wspomniane główne środki masowego przekazu należą współcześnie lub są podporządkowana i realizujące najbardziej skutecznie interesy ukrytych starannie władców prawie całego współczesnego ,globalnego świata Zasoby materialne tych władców raz pierwszy w historii bardzo konkretnie opisał, profesor Harvardu Thomas Piketty, (por Thomas Pikietty „Kapitał w XXI wieku” Wydawnictwo Krytyki Politycznej Warszawa 2015 r.) który na postawie zgromadzonych przez niego wiarygodnych danych zdefiniował po raz pierwszy szeroki zakres ich wpływów w tym też na oblicze ideowo moralne młodego pokolenia współczesnego świata. . Na tej podstawie wiadomo, że światem rządzi bardzo niewielka elita kapitalistyczna, która w zwykłym pociągu ma szanse się zmieścić. Aby uświadomić Czytelnikom jaki zakres majątku skoncentrowała w swoich rękach tylko część elity finansowej współczesnego świata wystarczy poinformować ,że co roku pomieszczeniach burmistrza New Yorku reprezentantka najbardziej znaczącego rodu światowej finansjery Pani L. Rothschild zbiera tylko część światowego kapitału aby radzić nad ich fundamentalnymi interesami i oczywiście nad światową sytuacją która ma dla realizacji tych interesów fundamentalne znaczenie. Nie wchodząc w szczegóły dotyczące tych zebrań warto jednak zwrócić uwagę ,że Pani Lynn Rothschild zaraz na początku kolejnych zebrań, informuje zebranych, (Informacje ogólne o tych zebraniach są dostępne w You Tubie) ,że na tej sali zbiera się kapitał posiadający przed wielu laty majątek w dyspozycji wartości 25 bilionów dolarów amerykańskich i majątek ten ciągle radykalnie wzrasta. Jak ogromna jest to suma świadczy, że współczesne Chiny posiadające ze wszystkich współczesnych państw największe rezerwy finansowe których zazdroszczą im wszyscy posiadają tych rezerw około 3,5 biliona dolarów amerykańskich. Owe 25 bilionów to 1/3 światowego majątku którym dysponowała przed laty współczesna ludzkość a który obecnie został znacznie pomnożony. Natomiast na wspomnianej sali nie zebra się cały czołowy kapitał współczesnego świata albowiem to środowisko też współcześnie jest dość radykalnie podzielone. .Natomiast dane te wskazują, że współczesna elita kapitalistyczna skoncentrowała, w takim stopniu w swoich rękach ogromne bogactwa współczesnego świata, że niezależnie od tego, że na świecie istnieją swobodne wybory, przynajmniej w części krajów; zarówno samorządowe, parlamentarne, czy prezydenckie to naprawdę spełniają one funkcje w dużej mierze dekoracyjne, a bowiem faktycznie rządzi światem wspomniana elita kapitalistyczna dysponująca niewyobrażalnym i ciągle wzrastającym kapitałem. I co najgorsze dominująco wpływa na kształt ideowo-moralny globalnego społeczeństwa w tym zwłaszcza na oblicze jego młodego pokolenia choćby przez monopolistycznie zarządzanymi przez niego światowymi środkami masowego przekazu bardziej masowo kształtujące świat wartości współczulnego społeczeństwa niż szkoły czy uczelnie.
Wspomniana elita kapitalistyczna nie ma żadnych aspiracji wychowawczych, ani nie zakłada sobie żadnych celów wychowawczych. Ona koncentruje się na realizacji jednego ważnego dla niej celu. Tym ważnym, generalnym celem jest dalsze pomnożenie swego kapitału. Zwiększenie swego gigantycznego już teraz stanu posiadania. Będzie jeszcze o tym szczegółowiej mowa, ale już teraz należy szczególnie podkreślić, że elita ta dzisiaj jest zainteresowana, na to żeby miliardy ludzi na całym ,globalnym świecie przekształcić w osoby bardzo skoncentrowane na zdobyciu coraz większego posiadania, konsumpcji i, w związku z tym już w obecnych ale jeszcze bardziej w nachodzących czasach nie głównie uczelnie, nie szkoły, nie przedszkola nie rodzice dzieci i młodzieży kształtują faktycznie sylwetkę moralną, hierarchię wartości współczesnego człowieka a zwłaszcza młodych pokoleń z reguły w sposób powszechnie mało widoczny ta właśnie elita. Natomiast głównie kształtuje współczesne oblicze ideowo –moralne młodego pokolenia głównie przez rozwiniętą działalność reklamową towarów, która ze szczególną siłą dociera do całych społeczności ale szczególnie do ich młodego pokolenia w całym współczesnym świecie. Głównie realizowana poprzez oddziaływanie telewizji i internetu. Docierając masowo do młodego pokolenia, wywiera przez to o wiele większy na niego wpływ niż rodzice, dziadkowie i kreuje reorientuje miliardów młodych ludzi od jakichkolwiek prospołecznych zainteresowań w kierunku zainteresowań egoistycznych, krótkoterminowych, w dużej mierze materialnych. W efekcie XXI wiek, na całym świecie, przywołuje do funkcjonowania nad społeczeństwem nowego boga, zaborczego powodującego ,że różne religie nawet dotąd bardzo popularne odchodzą w konkurencji z nim w cień. Tym nowym bogiem jest pieniądz.( Najpełniej i najbardziej kompetentnie przedstawia ten problem głównie na przykładzie północno-amerykańskiego społeczeństwa Richard H. Robbins w książce pot tytułem„ Globalne problemy a kultura kapitalizmu” Wydawnictwo Pro Publiko” Poznań 2006 r.)
Natomiast w takiej sytuacji środowisko pedagogów, która chce zajmować się wyłącznie celowymi działaniami dydaktycznymi lub wychowawczymi szkoły i innych placówek oświatowo- wychowawczych musi inaczej spojrzeć na współczesną edukacje ,oraz na jej zalety i wady. Zwłaszcza na przedstawioną sferę oddziaływań na współczesnego człowieka ze szczególnym uwzględnieniem jego młodego pokolenia. Pomijanie albo poświęcanie tej problematyce peryferyjnej uwagi skazuje każdego pedagoga na to, że w efekcie takiej orientacji metodologicznej uprawia pedagogiką przeszłości o ograniczonych walorach inspiracyjnych człowieka zdolnego skutecznie zmierzyć się z wielostronnymi wyzwaniami XXI wieku. Pedagogiką, taka nie jest w stanie a zwłaszcza nie będzie w stanie w nadchodzącej przyszłości sprostać wielkim wymaganiom już nie tylko współczesnych naszych czasów, ale zwłaszcza wyzwaniami czasów które dopiero nadchodzą. W czasie ich trwania precyzyjne opisanie i zdefiniowanie oraz uwzględnienie w praktyce pedagogicznej wszystkich czynników, które już mają a zwłaszcza dającej się przewidzieć przyszłości będą miały wzrastający wpływ na przykład na hierarchię wartości młodego pokolenia, ale i starszego pokolenia co będzie w ocenie pomyślności działalności pedagogicznej odgrywało dominującą role. Chodzi przy tym nie tylko zdefiniowanie i opisanie opisanego zjawiska, ale głębokie zastanowienie się jakie trzeba zbudować nowe instrumenty oddziaływania, aby młode pokolenie, średnie pokolenie, a nawet starsze pokolenie, nie dało się wepchnąć w tą linię rozwojową, której efektem końcowym jest człowiek, który nie jest zdolny niczego bezinteresownie zrobić dla innego człowieka. Zarówno w wymiarze rodziny jak narodu. Otóż, w takiej sytuacji pedagogika, która dzisiaj nie potrafi sobie wyznaczyć celów i środków ich realizacji, wymaga radykalnych zmian. Światu jest dzisiaj potrzebna pedagogika obiektywnie i rzetelnie definiująca co się naprawdę już obecnie dzieje się z człowiekiem, a zwłaszcza z człowiekiem z młodego pokolenia, ale zarazem wypracowująca i propagująca nowe sposoby i nowe kierunki myślenia służące temu aby człowiek współczesny, w coraz większym stopniu, rozwijał się nie tylko jako konsument, ale głównie jako obywatel, jako rzeczywisty a nie tylko formalny członek rodziny monogamicznej, jako pełnoprawny i pełnowartościowy członek poszczególnych mikro i makrostruktur, w tym też takich struktur, które dzisiaj przechodzą głęboki kryzys, to znaczy struktur rodzinnych i narodowych.
Taka pedagogika nowej generacji jest potrzebna współczesnemu człowiekowi ale też jeszcze bardziej obecnemu ale zwłaszcza nadchodzącemu światu. Natomiast nie służy współczesnej skutecznej edukacji pedagogika która bagatelizuje niebezpieczeństwa związane z zastępowaniem kultury rzeczywistej kulturą masową choćby występująca w takim wykonaniu prof. B. Śliwerskiego, który już we „Wprowadzeniu”, do swojego wielkiego trzy tomowego, nowego podręcznika pedagogiki, tak oto charakteryzuje przedstawiony wcześniej proces, zastępowania dotychczasowej kultury rzeczywistej przez kulturą masową, głównie inspirowaną przez współczesne środki masowego przekazu pozostające w służbie elit finansowych współczesnego świata. „Rodzi to napięcie z powodu słusznych roszczeń kultury wysokiej, która na szczęście nie zanika, zaś jej walory są dzięki globalizacji i kulturze popularnej udostępniane coraz większej liczbie osób. To przesuniecie socjalizacyjne sprawia, że pedagogika, która od dawna miała świadomość tych procesów, może dzisiaj sprzyjać temu, by pomagać społeczeństwu w negocjowaniu z młodym pokoleniem dalszych warunków jego uczestnictwa w ponowoczesnym świecie, świecie migających znaczeń i rozporoszonych systemów wartości, ale także w świecie wciąż obecnych wielkich ideałów, wartości ponadczasowych, absolutnych. Pedagogika nie jest zaskoczona stanem rozwoju procesów społecznych, politycznych czy gospodarczych we współczesnym świecie. Nie przeżywa też kryzysu nierozpoznania złożonej i często jakże dramatycznej sytuacji człowieka w ponowoczesnym świecie. Chcąc przeciwdziałać rozkładowi, odsłania nowe źródła idealizmu, podtrzymuje ogniska mądrości w „niszach” społeczeństw masowych, ale także coraz silniej rozwijających się społecznościach wirtualnych”. (Bogusław Śliwerski Wprowadzenie. – Pedagogika-„Podstawy nauk o wychowaniu” pod redakcją naukową Bogusława Śliwerskiego. Gdańskie Wydawnictwo Pedagogiczne. Gdańsk 2006 r. Tom I, str. VIII ) Diagnoza zjawisk związanych ze skuteczną ofensywą kultury masowej – opisana w przytoczonym tekście- zamazuje rzeczywistą sytuacje edukacyjną występującą w aktualnym, współczesnym świecie W praktyce charakteryzuje się ona skutecznym wypychaniem kultury rzeczywistej zwłaszcza w dziedzinie jej oddziaływania na współczesne młode pokolenie naszego kraju ale i prawie całego współczesnego globalnego świata a przynajmniej większości krajów współczesnego świata kulturą masową z dominującym w niej kultem posiadania i użycia .W cytowanej opinii na ten temat prof. B Śliwerski bardziej dezinformuje Czytelnika niż rzetelnie przedstawia sytuacje w tym zakresie istniejącą w naszym kraju i w całym współczesnym kapitalistycznym świecie. Zaprezentowany zaraz na początku nowego podręcznika pedagogiki pogląd sformułowany przez jej głównego inicjatora a zarazem naukowego redaktora jest z gruntu fałszywy i bagatelizuje narastające niebezpieczeństwo skutecznej kreacji we współczesnym świecie społeczeństwa pozbawionego walorów humanistycznych . Wbrew temu co pisze cytowany autor kultura rzeczywista i kultura masowa to nie są odmianami kultury wzajemnie uzupełniających się i wspierających ale to są kultury kreujące inne światy wartości współczesnego społeczeństwa. Wartości w stosunku do siebie wręcz przeciwstawne. Kultura rzeczywista przyniosła dotychczasowej ludzkości wielostronne inspiracje przyswojenia wielkich humanistycznych wartości choćby inspirujących jednostki i zbiorowości ludzkie do harmonijnego łączenia celów indywidualnych i zbiorowych wyrażających się przykładowo w inspirowaniu i rozwijaniu patriotyzmu oraz braterstwa narodów nie mówiąc o upowszechnieniu wzorów autentycznej pięknej miłości mężczyzny i kobiety czy rodziców i dzieci. Ogólnie rzecz biorąc ma ona wielkie historyczne zasługi w kreacji całokształtu humanistycznych stosunków międzyludzkich. Zapewne większe od inspiracyjnych funkcji nauk społecznych choćby w wyniku jej bardziej masowego i skuteczniejszego oddziaływania. Często znacznie większy niż wiedza społeczny uosobiona obok pedagogiki przez takie jej dziedziny jak socjologia czy psychologia bowiem oddziaływała i oddziałuje bardziej na jednostki i zbiorowości ludzkie bezpośrednio . Kultura rzeczywista czy jak nazywa to cytowany autor „kultura wysoka” ma swój wielki historyczny i po części współczesny wkład w demaskowanie i przeciwdziałanie egoizmowi, obłudzie i zakłamaniu ale też wyzyskowi i niesprawiedliwość społecznej. Wspomniane przykładowo wielkie ideały upowszechniane skutecznie przez kulturę rzeczywistą w dawnych i tylko po części we współczesnych społeczeństwach a szczególnie w ich młodych pokoleniach w tym rzeczywista i skuteczna inspiracja przez kulturę autentycznej mądrości podlegają współcześnie w polskim i nie tylko polskim społeczeństwie wręcz w całym globalnym ,kapitalistycznym świecie rzeczywiście głębokiej atrofii (por. Wojciech Pomykało ”Mądrość” Encyklopedia Psychologii. Wydawnictwo Fundacji Innowacja. Warszawa.1998 rok str.224-230) Dlatego też zamazywanie we współczesnym podręczniku pedagogiki różnic miedzy kulturą rzeczywista czy jak kto woli wysoką a kulturą masową to nie tylko poważny błąd pedagogiczny ale też błąd ogólnospołeczny i naukowy o doniosłych konsekwencjach generalnych.
Dysproporcje naukowego poznania ich źródła i konsekwencje pedagogiczne
Dla pełnego zrozumienia funkcji pedagogiki obecnych i nadchodzących czasów niezbędne jest uświadomienie sobie przez każdego człowieka naszych czasów a pedagogika powinna mu to ułatwić, że dorobek poznawczy człowieka, przy tym zwłaszcza naukowy dorobek poznawczy człowieka dzieli się na dwie odmienne, sfery – na nauki matematyczno-przyrodnicze oraz techniczne i wiedzę społeczną. Nieraz nazywaną też wiedzą społeczno-humanistyczną. Na samym prawie początku naszej gatunkowej historii kiedy zaczynał się rozwijać nasz ród ludzki , nasi przodkowie , nie mieli dla tego gatunkowego rozwoju zbyt korzystnych warunków, bo nie byliśmy jako gatunek istot żywych naszej ani wyposażenia w odpowiednie pazury ani zęby, ani nie mieliśmy futerka, które by nas chroniło przed zimnem. A mimo to nasz gatunek nie tyko uratował się ale zapanował nad innymi gatunkami i podporządkował sobie całkowicie ziemski glob. Dzisiaj uczeni próbują odtworzyć ten proces i rozwiązać tą trudną ,historyczną zagadkę. Prof. Tadeusz Bielecki i prof. Leszek Kuźnicki,( K. Fijałkowski. T. Bielecki „Homo przypadkiem sapiens” Wyd. PWN Warszawa 2008 r. Leszek Kużnicki – „Granice Życia” Wydawnictwo „Elipsa” Warszawa 2008 r.)polscy biolodzy i antropolodzy , odtwarzając początki naszego rodu ludzkiego zwrócili obaj uwagę na bardzo istotny fakt. Mianowicie, według ich hipotezy, jako rodzaj istot żywych zdołaliśmy rozwinąć się tylko dzięki temu, że wzbogaciliśmy nasze naturalne wyposażenie w potencjalny mózg i wykorzystaliśmy ten mózg rozwijając na jego podstawie nasz umysł i wykorzystując go do celowej działalności służącej wykorzystaniu otaczającej nas rzeczywistości do naszych gatunkowych indywidualnych i zbiorowych potrzeb. Podstawą tego stała się nasza gatunkowa celowa działalność służąca dostosowaniu otaczającej nas rzeczywistości do naszych potrzeb zwana pracą Wykreowaliśmy też i rozwinęliśmy naszą zdolność do społecznego współżycia głównie plemiennego. Wszystko to stało się razem naszą specyfiką gatunkową .( por Ludwik Krzywicki -„Pierwociny więzi społecznej” PWN Warszawa 1957 r.) Można sobie pofantazjować i zastanowić się – co mogło w takie trudnej sytuacji dziać się z naszymi przodkami, jakie przygody dane im było przeżyć na swojej pierwotnej drodze gatunkowego rozwoju?? Nasi przodkowie zaczęli na pewno budować domy, żeby przetrwać zimne okresy, zaczęli się wyposażać w coraz lepsze narzędzia do uprawiania rolnictwa, i realizowania polowań. Ale zdarzało się, zapewne niejednemu z nich, że kiedyś w tak z wielkim trudem zbudowany przez niego dom strzelił piorun. I ten piorun zniszczył domostwo. Jednemu zniszczył, drugiemu nie zniszczył. Ten, któremu zniszczono domostwo i jego sąsiedzi na pewno zastanawiali jak to się stało, że to akurat domostwo zostało zniszczone a to inne domostwa nie zostały zniszczone. Doświadczenie to zapewne zrodziło przekonanie, że muszą być jakieś siły ponadludzkie, ponad społeczne, które rzucają piorunami. I tak powstały pierwsze pomysły na temat sposobów funkcjonowania otaczającego nas ludzi świata. Te pomysły i domysły, to był wyrazy rozwoju myślenia jako ważnej naszej gatunkowej cechy. Od tego chyba zaczął się szczególnie rozwijać umysł naszego pierwotnego przodka. Efektem jego równoległym ze wspomnianymi domysłami w sprawie symbolicznego pioruna było wytworzenie narzędzi ,kreacja domostw i organizacja plemienna naszych przodków. Była to, wręcz można stwierdzić podstawa funkcjonowania naszych przodków oparta na zaczątku ich specyficznej filozofii w bardzo prymitywnej postaci wtedy jeszcze funkcjonującej. Ale człowiek nad tym nadbudował wiele rzeczy, między innymi, całą strukturę plemienną zbudował na podstawie powoływania się na jakieś siły nadprzyrodzone, które miały mieć różne życzenia co do organizacji plemiennej struktury i zasad jej funkcjonowania. I rozwinęła się z tego potem filozofia, która była początkiem wszystkich nauk, ale ten rozwój charakteryzował się tym, że człowiek rozwijać zaczął na szeroką skalę swój umysł. Jednak w tym rozwoju, w długotrwałej historii rozwoju gatunku ludzkiego, wystąpiła pewna dysproporcja. Człowiek skuteczniej rozwinął swoje myślenie na tematy związane z jego funkcjonowaniem w sferze, nazwijmy to, matematyczno-przyrodniczo-technicznej niż w sferze społecznej. Byłem przed laty zaproszony na pewną ciekawą konferencję do Paryża. W czasie tej konferencji, jeden wesoły Francuz wpadł na pomysł, żeby odpowiedzieć na pytania – co by się stały, gdyby cały dorobek współczesnej nauki zaginął I ten matematyczno-fizyczny ale i przyrodniczo –medyczny oraz nauk technicznych ale też ten próbujących naukowo zbadać różne zjawiska społeczne. W tym zwłaszcza z zakresu kształtowania poszczególnych nowych pokoleń rodzaju ludzkiego czyli pedagogiki. Wspomniany Francuz doszedł dla nas, reprezentantów wiedzy o społeczeństwie, w tym wiedzy pedagogicznej do dość smutnego wniosku .Skonstatował mianowicie że gdyby zginęły wszystkie nauki techniczne, i ich zaplecze w postaci matematyki, fizyki, chemii ,to byśmy nie mogli zbudować ani domu, ani mostu. Nie mogli byśmy kolejny raz produkować samochodów. Nie moglibyśmy wielu, wielu rzeczy. Podobnie z naukami medycznymi i przyrodniczymi których brak odczulibyśmy jako społeczeństwo też dotkliwie Człowiek cofnął by się bardzo daleko wstecz w jego dotychczasowym rozwoju. Stwierdził natomiast, że ,jeśliby zaginęłyby wszystkie nośniki przechowujące dorobek wiedzy społecznej to ludzkość by tego tak mocno nie odczuła jak w wypadku zaginięcia wcześniej wspomnianego dorobku badawczego. Przy tym uznał ,że dotyczy też ekonomii, która jest najbardziej rozwiniętą nauką społeczną, ale też socjologii czy psychologii. Przy tym stwierdził , że najmniejsze kłopoty byłyby w wypadku zaginięcia dorobku pedagogiki. Oczywiście ludzkość miała pewne z tym kłopoty, ale funkcjonowanie jej nie byłoby tak strasznie skomplikowane jak w wypadku zapadnięcia się pod ziemie dorobku wcześniej wymienionych nauk . Dość szybko by potrafiła to odrobić, a kataklizm przejściowy nie byłby taki groźny. Otóż trzeba jasno powiedzieć, na wspomnianej podstawie ,że pedagogika przeżywając głęboki i ciągle narastający kryzys ma liczne „siostry” i „braci” znajdujących się w podobnej choć może nieco w mniej drastycznej sytuacji. Dlatego , proponuję, żeby to co się nazywa obecnie – naukami społecznymi, i ja też używam nieraz takiej terminologii, bo taka terminologia jest obiegowa, nazywać – wiedzą o społeczeństwie. Natomiast dziedziny badań zajmujących badaniami matematyczno-przyrodniczo-technicznymi nazywać – nauką. Wspomniana wiedza społeczna pozostaje w zakresie jej walorów poznawczych i inspiracyjnych w życiu indywidualnego człowieka i różnych jego społeczności, w jaskrawej dysproporcji w stosunku do roli nauk matematyczno-fizyczno-przyrodniczych i technicznych .Niestety wspominany Francuz choć przedstawił we wspomnianym zakresie opinie skrajną i częściowo przesadzoną miał o tyle racje ,że wspomniana dysproporcja walorów poznawczych obu wymienionych dziedzin poznania nie tylko występuje ale stale powiększa się. Pedagogiki dotyczy to rzeczywiście szczególnie. Na cytowanym spotkaniu nikt nie zakwestionował ogólnej oceny zjawiska spierano się co najwyżej o jego charakter i głębokość. Natomiast słabością tego francuskiego spotkania było to ,że nawet nie podjęto szerzej próby rozszyfrowania genezy zjawiska. A jest to problem najważniejszy i sięga on głęboko w odległe dzieje naszego gatunku.
Jeśli narodziny i pierwszy okres pierwotnej wspólnoty ludzkiej-jako pierwszej formacji społeczno-ekonomicznej w dziejach rodzaju ludzkiego -są w miarę dobrze opisane w literaturze i upowszechnione w edukacji to nie można powiedzieć tego fazie o samego przejścia ludzkości od wspólnoty pierwotnej do niewolnictwa zwłaszcza dokonanego na naszym europejskim kontynencie a to wydaje się ,że stanowi klucz do zrozumienia dysproporcji efektów badawczych i inspiracyjnych człowieka i całego gatunku ludzkiego w zakresie nauk ścisłych ich swoistego przedłużenia w naukach technicznych i medycznych oraz szeroko pozostającej w stosunku do tego dorobku szeroko rozumianej wiedzy społeczno-humanistycznej. Pod koniec bowiem wspólnoty pierwotnej umysł człowieka odpowiednio rozwinięty pozwolił naszemu gatunkowi dopracować się takich narzędzi pracy, że jednostka ludzka zaczęła wytwarzać czy zdobywać więcej żywności niż wynosiło jej minimum egzystencjalne. Plemienia poszczególne już nie musiały w zakresie wspólne uzyskanej żywności dzielić ją równo między poszczególnych członków ówczesnej wspólnoty bo inny podział musiał oznaczać śmierć głodową w tym podziale niesprawiedliwie potraktowanych. W praktyce w dziejach gatunku ludzkiego część członków wspólnoty plemiennej wydaje się, że dokonała w tej sytuacji swoistego zamach na inną część członków tej zmuszając ją do produkowania żywności i wykonywania innych prac nie tylko dla siebie ale w znacznym stopniu dla swoich nowych właścicieli którzy nad nimi zapanowali. W ten sposób rozwój możliwości produkcyjnych i wszelakich innych człowieka został wykorzystany przez część społeczności ludzkiej do brutalnego zapanowania nad swoimi współbraćmi i współsiostrami. Taki podział społeczeństwa ludzkiego i jego mikrostruktur z jednej strony odciążał część ówczesnych ludzi od wyczerpującej pracy produkcyjnej, usługowej i budowy choćby coraz bardziej okazałych miast ale jednocześnie pozwolił im dzięki temu skutecznie zająć się rozwojem zaczątków nauki i kultury, Z drugiej skazywał inną część na niebywały wyzysk i poniżenie. Sytuacja taka mogą zostać stworzona i była stabilizowana nie tylko przemocą siły fizycznej ale aby była w miarę stabilna musiała zyskać też uzasadnienie intelektualno-moralne. Było to niezbędnym warunkiem stabilizacji nowych struktur społeczno –klasowych. Przekształcenie wczorajszych współplemieńców w niewolników dokonane siłą wymagało jakiegoś uzasadnienia. Racjonalnego uzasadnienia znaleźć było trudno więc wymyślono, że część braci i sióstr z dotychczasowej wspólnoty pierwotnej po prostu nie jest ludźmi lecz istotami tylko człowieczo –podobnymi .Uzasadnienie nie tylko było naciągnięte ale wręcz nonsensowne ale lepsze do żadnego. Otwiera ono natomiast długi historyczny ciąg kreowanych doktryn i teorii którymi klasy dominujące w poszczególnych społeczeństwach uzasadniały i nadal uzasadniają wyzysk jednych ludzi przez innych i swoją ekspansje zewnętrzną z reguły też będącą sposobem usprawiedliwienia realizacji odrębnych interesów sprzecznych z interesami większości danego społeczeństwa. Niedorozwój wszelakiej wiedzy społeczno- humanistycznej jej dysproporcja badawczo- inspiracyjna w zakresie służby na rzecz całych ludzkich społeczności w porównaniu do roli poznawczej i inspiracyjnej ogólnych nauk ścisłych i ich spożytkowania technicznego i medycznego wynika właśnie z tego ,że wiedza społeczna obciążona jest specyficzną maskowaną z reguły jej służebnością wobec różnego rodzaju możnych poszczególnych społeczeństw klasowych. Wydaje się to być ich funkcją dominującą. Pedagogiki dotyczy to w szczególności. Stanowi to swoisty „kucz” do zrozumienia nie tylko historycznej genezy zjawiska dotyczącego walorów poznawczych nauki i wiedzy ale też ich współczesnego funkcjonowania.
Konsekwencje dla kształtowania współczesnego człowieka obecnej często niewyobrażanej koncentracji kapitału we współczesnym społeczeństwie globalnym
Problem polega też i na tym, że współczesna wiedza społeczno -humanistyczna nie tylko z racji charakteru problematyki, którą się zajmuje, pozostaje w jaskrawych dysproporcjach w stosunku do szeroko pojętych potrzeb społecznych ale w znacznym stopniu dlatego, że na świecie nastąpiła, na przestrzeni nieco ponad stu lat, olbrzymia koncentracja kapitałów w tak nielicznych rękach. Ciekawe że nauki ekonomiczne tego nie zauważają lub słabo zauważają. Jeszcze bardziej dziwne jest to, kiedy profesor czołowej uczeni współczesnego kapitalistycznego świata Harvardu Thomas Piketty zauważył i opisał to zjawisko w swojej cytowanej już wcześniej książce, to bardzo szybko doczekał się jednego, nie uznania, że takiego odkrycia dokonał, a on to zrobił na podstawie rzetelnych materiałów, a mianowicie notarialnych aktów dziedziczenia ale wyrzucenia go z uczeni współczesnego świata która na liście szanghajskiej sytuowana jest na pierwszym miejscu zarówno pod względem jej dorobku badawczego jak ściśle z tym związanego poziomu realizowanej edukacji, . To odsłoniło olbrzymi problem niebywałej koncentracji kapitałowej, która w poprzednich, licznych publikacjach ekonomii, czyli nauki o gospodarce, nie była nie tylko w pełni zauważona ale bla celowo i konsekwentnie pomijana. Nawet jak byłaby zauważona to była w dydaktyce od szkoły elementarnej do czołowych uniwersytetów przemilczana. Jest natomiast niemożliwe, bowiem żeby uczeni tego nie zauważyli. Chciałem to wyjaśnić, jak to się dzieje, że uniwersytety amerykańskie mogą skutecznie takiego zjawiska nie dostrzegać i w procesie edukacyjnym o nim skutecznie „zapomnieć”. Kiedy w 1996 r. razem z prof.Longinem Pastusiakiem podróżowałem po Stanach Zjednoczonych, i przyjmowany byłem przez rektorów wielu uczelni, to pamiętam, że w Północnej Karolinie, razem z moim przyjacielem poznawaliśmy miejscowy, stanowy uniwersytet, czyli regionalny uniwersytet państwowy. Zwiedzając ten uniwersytet kiedy rektor tego uniwersytetu profesor J. Borkowski informował, że – to jest nowy kampus ekonomii imienia Smitha, to rozumiałem, że nadano mu imię wielkiego brytyjskiego ekonomisty .Natomiast jak nam zaczął pokazywać inne kampusy i zaczął wymieniać ich nazwy w postaci nieznanych mi nazwisk to zapytałem w pewnym momencie – a kto to jest ten którego imienia jest dany kampus ? No, jak to kto to jest-dziwił się oprowadzający nas rektor. To przecież jest miejscowy miliarder, który na podstawie możliwości odpisów podatkowych finansował ten kampus. Należy zwrócić uwagę na to, że dotyczyło nie prywatnego a państwowego uniwersytetu, które są sfinansowane, co prawda po części z państwowych środków ogólnokrajowych i po części z państwowych środków stanowych, ale są też-jak się okazuje- w znacznej części finansowane z odpisów podatkowych kapitału prywatnego, którą to możliwość przewiduje amerykańskie prawo. Trudno sobie wyobrazić, żeby w takich uniwersytetach tak finansowanych ktoś uprawiał działalność badawczą i publikował jej wyniki oraz rozpowszechniał je wśród studentów, które są niewygodne dla tutejszej klasy kapitalistycznej. Musi to, z natury rzeczy, powodować, że wszyscy profesorowie, choćby z ekonomii, ale też wszystkich innych dziedzin wiedzy społecznej doskonale wiedzą co jest na takim terenie tematem „tabu” oraz , jakiego tematu nie należy podejmować, a jak się ten temat podejmie to się z reguły skończy wspomniane współfinansowanie danego uniwersytetu, a o to finansowanie odbywa się na tutejszym terenie ostre współzawodnictwo. Z tego też punktu widzenia, należy uznać, że nauki społeczne, nie tylko dlatego nie są nauką tylko wiedzą, że badają dość trudny do zbadania temat, obciążony subiektywnymi właściwościami ludzi, którzy podlegają pewnym prawom czy motywują się czynnikami, które są dość znamienne , dość niechętnie opisywane, ale głownie dlatego, że wyniki tych badań mogą mieć fundamentalne znaczenie da realizacji interesów klasy dominującej w danym społeczeństwie , koncentrującej w swoich rękach potężne środki materialne, które nie są zainteresowane tym , żeby rzeczywista prawda o otaczającej rzeczywistości skutecznie dotarła do szerszych kręgów społecznych Dlatego prof . T. Piketty musiał się pożegnać z posadą w Harwardzie a jego rzetelne wyniki badań o koncentracji współczesnego kapitału nie trafiły do obiegowych podręczników ekonomii i innych nauk społecznych mimo, że stanowią ważny „kucz” do zrozumienia współczesnego świata. W tym też jego rzeczywistości edukacyjnej.
Nowoczesna pedagogika ma za zadanie, – zwłaszcza taka pedagogika, którą forsuje, czyli pedagogika nowej generacji, pedagogika XXI wieku – ma za zadanie nie tylko opisać zjawiska bezkonfliktowe, ale też zaprezentować wszystkie te czynniki, które powodują, że ludzie współczesnego świata, przytłaczająca ich większość, są skutecznie manipulowani, ale manipulowani ze szczególną mocą są ludzie młodego pokolenia współczesnego świata. Czytałem niedawno podręcznik, podręcznik reklamy, skutecznej reklamy, i w tym podręczniku reklamy jest wprost zapisane, że jeśli chcesz realizować skuteczną reklamę, kieruj ją, w znacznym stopniu, do młodzieży a zwłaszcza dzieci. Oni są w znacznym stopniu są bezrozumne i wymuszą na rodzicach zakup wszystkiego. I to jest prawda. Następuje współczesny proces takiego oddziaływania na młode pokolenie, zwłaszcza dzieci, ale też i na młodzież, poprzez telewizje i internet które stymulują rozwój osobowy młodego pokolenia wszystkich krajów współczesnego świata w określonym kierunku. To znaczy w kierunku dalszego rozwoju kapitalistycznego globalnego społeczeństwa konsumpcyjnego. Z dalszą dominacji nad nim wielkiego kapitału. Pedagogika, tak jak i inne nauki społeczne, jeśli chcą przyczynić się zapewnienia przyszłość rodzaju ludzkiego, muszą , przynajmniej w niektórych publikacjach przyczynić się do odsłonięcia procesu ogłupiania współczesnych ludzi i przebić się przez służebność obecnemu światu i przygotować ludzi do życia w lepszych warunkach. Tym bardziej, że to ogłupianie to realne zagrożenie ludzkości. Ludzkość nie będzie miała jasnej perspektywy, choćby na przykład w zakresie zwalczania terroryzmu, jeśli nie zostanie zlikwidowana społeczna baza terroryzmu. A rozwój społeczeństwa konsumpcyjnego, choć to brzmi paradoksalnie, zwiększa i to skutecznie społeczną bazę działania terroryzmu. Bo, jeśli w krajach bardzo biednych rozwija się działalność, która inspiruje człowieka do konsumpcjonizmu, a człowiek nie może tego konsumpcjonizmu, z racji istniejących stosunków społecznych, zrealizować to szuka dla siebie szczęścia w zburzeniu tego świata, który nie daje mu dostępu do realizowania konsumpcjonizmu. Więc, i od tej strony, świat jest zagrożony przez dotychczasowy system kapitalistyczny. Czas na jego generalną zmianę. Pedagogika go nie zmieni, nie udźwignie takiego zadania ale bez jej znaczącego udziału taka zmiana jest i będzie niemożliwa. Inną jest natomiast sprawą jak się musi ona zmienić aby mogła skutecznie partycypować w procesie proponowanych niezbędnych, społecznych zmian.
Generalne ale skrótowo i syntetycznie przedstawione wnioski dla pedagogiki i nie tylko dla pedagogiki wynikające z obecnej sytuacji człowieka we współczesnym świecie
Czas na konkluzje z dotychczasowych rozważań. Sumując je zdefiniujmy: celem głównym pedagogiki XXI wieku jest naukowe zbadanie wszystkich czynników mających wpływ na kształtowanie osoby i osobowości współczesnego człowieka, jego świata wartości, jego zainteresowań, jego emocji . A zarazem zainspirowanie zdefiniowania przez nią wizji pożądanej, rozwiniętej osobowości człowieka przyszłości. Powinno to wszystko razem być podstawą inspiracji kreacji człowieka powszechnej pomyślności materialnej, społecznej i wszelakiej innej . Wyposażonego w rzeczywistą wiedze o otaczającym go świecie ,ciągle skutecznie aktualizowaną. Nie znającego głodu i poniżenia. Podmiotowego ekonomicznie i społeczno-politycznie oraz kulturalnie. Pedagogika XXI wieku to pedagogika przezwyciężająca tradycje pedagogiczne charakteru szkoło-nauczycielsko-centrycznego. Taka pedagogika musi być adresowana dla wszystkich ludzi ,a nie tylko do wąskiej grupy profesjonalnych pedagogów i rzeczywiście ich inspirować pedagogicznie . Do wszystkich tatusiów i mamuś, wujków i dziadków, cioć i babć ,do wszystkich innych ludzi , którzy powinni zrozumieć, że przyszłość rodzaju ludzkiego zależy, w dużej mierze, od tego czy trendowi inspirowania ludzi w kierunku konsumpcjonizmu i życia odbywającego się pod przemożnym wpływem pieniądza, jako najważniejszego „boga”, potrafią opracować i przedstawić oraz zrealizować inną wizję człowieka i świata jego rzeczywistych wartości i praktycznie wcielić ją w realne życie. Pedagogika, taka ma skutecznie inspirować wszystkich i każdego do szukania satysfakcji życiowych w przyjaźni, w koleżeństwie, miłości, identyfikacji z lokalną społecznością, wzmocnionej monogamicznej rodziny, stosunków międzyludzkich opartych na bezinteresownych więziach społecznych, która przeciwdziałać będzie temu głębokiemu nieszczęściu, jakim jest dzisiaj wymieranie emocji, uczuć, ale i racjonalnych działań, zawiązanych z przynależnością do poszczególnych wspólnot narodowych. Idzie o kreacje pedagogiki szerokiego oddziaływania. Może ktoś powiedzieć, że to wizja utopijna. Utopie też mają swoje walory a idee ogarniające masy stają się siłą materialną. Pedagogika nowej generacji, pedagogika XXI wieku, która, tak jak woda powinna drążyć skały, inspirować w coraz większym zakresie ludzkie pragnienia satysfakcjonującego życia indywidualnego i zbiorowego, rozwijać umysły, stymulować aspiracje. W dużej mierze taka pedagogika może zmienić świat a przynajmniej się do tego przyczynić. Tym bardziej, że na wielkich przestrzeniach chińskich, gdzie od XV wieku panowało coraz większe rozprężenie, niespotykana nędza dzisiaj można podziwiać nie tylko dynamiczny rozwój a prawdziwy skok rozwojowy. Należy mieć nadzieje, że społeczeństwo chińskie nadchodzących czasów nie tylko pokaże światu, że można skutecznie przezwyciężyć zacofanie techniczno-ekonomiczne, stać się pierwszym mocarstwem globalnego świata, liderem nowoczesnych technik i skromnego ale powszechnego satysfakcjonującego standardu życia każdego członka tego społeczeństwa ale też skutecznej kreacji człowieka wielostronnie rozwiniętego, harmonijnie łączącego realizacje celów społecznych i indywidualnych, materialnych i społecznych. Wiele trzeba spełnić warunków aby i ten najważniejszy element takiego społeczeństw zarabizować ale tylko wtedy zaczęte dzieło będzie całkowicie pewne i do końca skuteczne.
Uznać należy, że świat współczesny znalazł się na trudnym zakręcie dziejowym. Jest to w gruncie rzeczy największy historyczny zakręt w całych dotychczasowych dziejach rodzaju ludzkiego. Dzięki jego pomyślnemu pokonaniu uniknie współczesny człowiek ostatecznie grożącej mu gatunkowej klęski i potrafi wejść na drogę nowego dynamicznego rozwoju. O losach świata zadecyduje taki właśnie nowo kreujący się człowiek. Pedagogika XXI wieku, w takim kształcie – jaki jej kształt został zaprezentowany w tym opracowaniu-ma szanse być jedną z ważniejszych podstaw kreacji nadziei na zmianę kształtu człowieka we współczesnym świecie a w efekcie takiej jego zmiany modelowej która generalnie przeobrazi oblicze współczesnego świata. Trudna do tego droga ale konieczna i możliwa do skutecznego pokonania.
Kształtowanie współczesnego człowieka w nowożytnych dziejach. Rola pedagogiki oraz kreowanej na tej podstawie roli szkoły i uczelni .Rola szkoły ,edukacji i pedagogiki w nowożytnym społeczeństwie
W tej części publikacji w przedstawiana zostanie rola szkoły oraz uczelni , i szerzej edukacji oraz pedagogiki na, często zasłoniętych, kartach tych inspiracji, które realizowała pedagogika poprzez wykreowaną przy jej znacznym udziale szkoły i uczelni. Zajmiemy się tylko jej inspiracją w historii człowieka epoki nowożytnej i to głównie na terenach Europy Zachodniej i w Ameryce Północnej. Skupmy się na epoce nowożytnej ale rozgrywającej się najważniejszych w ówczesnym świecie terytoriach. Nie będzie to przy tym sprawowanie z lektur a własny pogląd autora na te tematy z regały odmienny od prezentowanego w literaturze na te tematy.
Epoka nowożytna, w krajach Europy Zachodniej, w Ameryce Północnej, przyniosła całej ludzkości fundamentalne i ostatecznie globalne zmiany całego ówczesnego świata. Te fundamentalne zmiany dotyczyły, przede wszystkim, tego, że ludzkość w tej części świata zapewniła sobie wybitny, radykalny skok w dziedzinie możliwości wytwórczych człowieka. Było to możliwe dzięki zastosowaniu do rozwoju produkcji wynalazku elektryczności. Nie ma w historii ludzkości takiej fazy rozwoju, w której społeczeństwo ludzkie potrafiłoby tak zorganizować się, żeby osiągnąć produkcję, która z miesiąca na miesiąc, a nawet nieraz z dnia na dzień, istotnie wzrastała, budując ostatecznie wielką cywilizacyjną bazę industrialną. Dzięki temu, że społeczeństwo się rozwinęło, to ludzkość, w tej części świata, wyprzedziła wszystkie inne części świata: azjatyckie, afrykańskie, południowoamerykańskie; ludzkość wyprzedziła przez celowy proces industrializacyjny. Często niedostatecznie eksponowanym, a nawet wręcz ukrywanym, bohaterem tego industrialnego postępu cywilizacyjnego była, przede wszystkim, klasa kapitalistów. Nowo powstała klasa ludzi, którzy zrazu zaczęli realizować manufaktury, a w późniejszym okresie czasu zakłady przemysłowe. To jest część tych głównych bohaterów, którzy wyforowali narody Europy Zachodniej i Ameryki Północnej na czołówkę ówczesnego świata. Klasa kapitalistów, jednakże, składała się nie tylko z tych, którzy, zbierając w jednym miejscu siłę roboczą, nie zmieniając, na razie, sposobu produkcji, osiągała duże przyspieszenie rozwoju, duże przyspieszenie produkcji; osiągała duże rezultaty w pomnażaniu tej produkcji, tylko dlatego, że tam gdzie dawniej, w rozproszony sposób, działali rzemieślnicy i inni wytwórcy, tutaj skoncentrowani w manufakturach ludzie osiągali coraz lepsze wyniki produkcyjne. Dotyczyło to zarówno ilości, jak i jakości produkcji. Jednocześnie trzeba jednakże powiedzieć, że ci, którzy organizowali manufaktury, a potem pierwsze zakłady przemysłowe, w których para, a później elektryczność, zastępowała siłę mięśni ludzkich, tą drogą pomnażali możliwości wytwórcze człowieka. To tylko część klasy kapitalistów. Nie sądzę, żeby najważniejsza. Inną, niekoniecznie eksponowaną w historycznych podręcznikach, częścią klasy kapitalistów to finansiści. Jeśli kapitaliści, jako organizatorzy produkcji manufakturowej, a potem przemysłowej, to nowe zjawisko w dziejach ludzkości, to finansiści są zjawiskiem o wiele starszym. Już w społeczeństwach niewolniczych, ale też w społeczeństwach feudalnych, wyrastali ludzie, którzy koncentrowali w swoich rękach olbrzymie środki materialne. I często, nie byli to ani królowie, ani władcy feudalni, ani jacyś wybitni rycerze, tylko gdzieś tam, na peryferiach funkcjonujący ludzie, którzy, dzięki swoim rozmaitym machinacjom i zapobiegliwości, koncentrowali w swoich rękach olbrzymie środki finansowe. I, Proszę Państwa, obydwie te grupy, to znaczy organizatorzy bezpośredni produkcji i ci, którzy dawali pieniądze, żeby taką produkcję zorganizować, zbudować fabryki, skonstruować i wyprodukować maszyny, zapewnić dostawę energii parowej, czy potem elektrycznej, wszyscy ci ludzie składali się na ówczesną klasę kapitalistów, która stała się głównym, najważniejszym elementem sprawczym tego skoku rozwojowego w zakresie produkcji i cywilizacji, który przyniósł kapitalizm. Ale byli, w tej roli twórców nowej cywilizacji, też inni ludzie. Występowali jako też ważni bohaterowie, może nie tak dominujący, ale ważni. Tymi ważnymi osobami byli robotnicy przemysłowi. W okresie akumulacji pierwotnej, pracujący kilkanaście godzin na dobę, często w niezwykłych warunkach, często bez należnego odpoczynku, często bardzo źle opłacani, często zmuszane były do pracy produkcyjnej dzieci i kobiety, też w bardzo złych warunkach. Wystarczy powiedzieć, że w angielskich fabrykach pracowały dzieci po 10. roku życia. I to nie tylko w fabrykach, ale w kopalniach. To samo dotyczyło Francji, czy Niemiec. Innymi słowy, drugi, mniej eksponowany i mniej znaczący element tej rewolucji przemysłowej to proletariat przemysłowy. Aby ten proletariat przemysłowy mógł odegrać rolę bardzo ważnej siły sprawczej dla wzrostu produkcji to jego przedstawiciele musieli się nauczyć czytać i pisać, rachować, zdobyć minimum wykształcenia. Chłop feudalny był, z reguły, analfabetą. Analfabetami była też część rzemieślników, indywidualnie uprawiających swój zawód. Stawiając w fabrykach, w kopalniach, w hutach, w coraz większych zakładach przemysłowych, przed warsztatami pracy miliony robotników, w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych, trzeba było jednocześnie zapewnić, żeby ci robotnicy byli ludźmi minimalnie, choćby, wykształconymi. Umiejącymi czytać, pisać, rachować, rozumiejącymi co do nich mówi majster, co mówi bardziej znaczący przełożony, organizujący produkcję. I otóż, dochodzimy tutaj do wielkiej sprawy. Bo tak wydawało się, że odbiegłem znacznie od pedagogiki. Zamiast zajmować się pedagogiką, opowiadam Państwu jak powstała industrialna cywilizacja przemysłowa. Kto był jej bohaterem. Ale to, Proszę Państwa, się ściśle wiąże. Otóż, pedagogika odegrała fundamentalną rolę jako siła sprawcza organizowania nowoczesnej szkoły, masowej szkoły, obejmującej powszechnym wykształceniem wszystkie dzieci, niezależnie od klas i warstw społecznych. Było to zjawisko całkowicie nowe, historycznie bezprecedensowe. Były, co prawda, szkoły dla elit, a nawet dla szerszych kręgów, w starożytnych społecznościach, a w niektórych częściach świata, na przykład księża, dla celów religijnych, bądź piękne panienki feudalne, organizowali, w ramach dobroczynności, dla części chłopów szkoły. Ale były to szkoły okazjonalne, krótkoterminowe, peryferyjnie obejmujące tylko część młodej generacji. Z kapitalizmem, stworzonym przez klasę kapitalistów, tych organizatorów produkcji i tych jeszcze ważniejszych, którzy ją finansowali, wiąże się powstanie nowego zjawiska w dziejach ludzkości – szkoły.
Ona jest wielkim dziełem pedagogiki. Pedagogika ma na swoim koncie tak olbrzymie osiągnięcie, jak stworzenie powszechnej, elementarnej szkoły, z systemem klasowo-lekcyjnym, i z przygotowanym do tej działalności profesjonalistą – nauczycielem, który podejmuje się trudnego zadania – nauczyć nie wąskie elity, a ogromną część ludzi elementów języka ojczystego, elementów wiedzy o otaczającym społeczeństwie, elementów wiedzy z zakresu przedmiotów matematyczno-przyrodniczych i, po części też, powszechnej wiedza, która ma dotyczyć poglądów człowieka na otaczający go świat, w zakresie najtrudniejszym. A więc, zrozumienia otaczającego świata w warunkach elementarnych. Innymi słowy, pedagogika, a z jej inspiracji nauczyciele, są taką trzecią, istotną grupą, która zbudowała nowoczesne społeczeństwo przemysłowe. Pierwszymi w realizacji tego dzieła są kapitaliści, potem proletariat przemysłowy a następnie często w tym zakresie mało widoczni nauczyciele i szkoły. To jest wielka rola pedagogiki. Proszę zwrócić uwagę, pedagogika się wtedy koncentruje na inspirowaniu szkoły i nauczyciela, na celowym działaniu, zmierzającym do nauczania, celowym działaniu, dotyczącym formowania poglądów na świat, orientacji życiowych, i odgrywa w tym zakresie szczególną rolę. Można otwarcie powiedzieć – bez takiej roli pedagogiki i bez takiej, w efekcie, roli nauczyciela i szkoły nie byłoby cywilizacji przemysłowej na świecie, w jej pierwszej, niezbędnej w przemysłowym okresie, fazy budowania industrialnej bazy nowoczesnego społeczeństwa. Więc, Proszę Państwa, odnotujmy sobie – mamy do czynienia z pedagogiką, która inspiruje celowe działania nauczyciela, który jest współtwórcą kapitalistycznego społeczeństwa industrialnego. Pedagogika tego okresu nie zajmuje się wszystkimi czynnikami, które oddziaływają na człowieka. Ona wyraźnie koncentruje się na celowej i świadomej, zorganizowanej działalności dydaktycznej i wychowawczej. Ona buduje lekcję szkolną. Ona buduje system klasowo-lekcyjny. Ona inspiruje nauczyciela, żeby nauczył wszystkich i tych zdolniejszych, i tych mniej zdolnych. Ale ona się koncentruje na celowych działaniach wychowawczych. I pedagogika, od tego czasu, weszła w taką fazę rozwoju, że przedmiotem jej zainteresowań nie są wszystkie czynniki oddziaływujące na człowieka, na jego właściwości fizyczne, psychiczne, na jego osobowość, tylko na te, które są efektem celowego oddziaływania.
Rozdział II. Rola pedagogiki w generalnej kreacji nowożytnego człowieka
Trzeba zwrócić uwagę, że to jest specyficzna sytuacja roli pedagogiki w pierwszej fazie kapitalistycznego społeczeństwa industrialnego, która się nie redukuje tylko do tego, że szkoła zapewnia możliwość produkcji w coraz bardziej powstających masowo, rozwijających się zakładach przemysłowych. Jest to też taka faza rozwoju, w którym powstają nowoczesne narody. Co to są te narody? Narody to są zespoły ludzkie, dotąd często luźno z sobą związane, ale posługujące się często wspólnym językiem, niedaleko siebie mieszkające, które dotąd nie przekształcały się w zespoły ludzkie, połączone ze sobą jakimiś wspólnymi, głębokimi więzami bezinteresownego, wzajemnego współdziałania na rzecz własnej wspólnoty. Narody są produktem społeczeństwa kapitalistycznego. Klasa kapitalistów nie tylko stworzyła zakłady przemysłowe, z razu manufaktury, potem zakłady, w których pracę ludzką wyręczała para, potem zakłady, w których pracę ludzką wyręczała siła elektryczna, ale kapitalizm stworzył też narody. To znaczy, duże zespoły ludzkie, które przekształciły się z osób luźno z sobą związanych w pewną zintegrowaną społeczność, w której Niemiec uważał, po części, za brata Niemca, a już nie koniecznie za brata – Francuza, czy nie koniecznie za brata – człowieka zza wschodnich rubieży swojego kraju. To poczucie więzi narodowej było bardzo potrzebne klasie kapitalistów, albowiem klasa kapitalistów, poszczególnych narodów, była zainteresowana, żeby powstały rynki lokalne. Rynki lokalne, chronione, w dużej mierze, przed tym, żeby siły zewnętrzne dostarczały tu zbyt wiele produktów. Ale, które byłyby siłą napędową rozwoju przemysłowego. To olbrzymia sprawa powstania i wykrystalizowania się wspólnot ludzkich, zwanych narodami, których podstawą były interesy ekonomiczne, polegające na tym, że Francuzi, niezależnie czy to kapitaliści, czy robotnicy przemysłowi, czy jeszcze pozostałość chłopów, czy też rzemieślnicy, byli zainteresowani, żeby należeć do pewnej wspólnoty, która ma znaczne interesy odrębne w stosunku do innych wspólnot, i żeby wspólnie działać na rzecz nadania tej wspólnocie odpowiedniej rangi i znaczenia. I można powiedzieć, że często, jakby przepytać porządnie dzieci, które kończą szkołę podstawową – kto stworzył naród? – to dzieci gotowe są bardziej uznać, że narody stworzyli cesarze, królowie, a nie na przykład klasa kapitalistów. A, Proszę Państwa, królowie, cesarze byli czynnikiem wtórnym w porównaniu z klasą kapitalistów, bo ona tworzyła rzecz najważniejszą dla funkcjonowania narodów, mianowicie potencjał przemysłowo-ekonomiczny, który był i jest, po dziś dzień, fundamentem funkcjonowania wspólnot narodowych. Oczywiście, nie należy bagatelizować roli cesarzy, królów, prezydentów, ale to klasa kapitalistów, zbiorowym wysiłkiem, budowała zręby społeczności narodowej. Co więcej, klasa kapitalistów budowała te zręby nie tylko w obrębie własnej klasy. Zrozumiałe, że kapitalista francuski z drugim kapitalistą francuskim mieli wspólny interes. Chcieli mieć jak najkorzystniejsze warunki swego kraju dla rozwoju ich produkcji przemysłowej, dla tak fantastycznej rzeczy, dla kapitalistów, jak maksymalny zysk, bo to jest cel, fundament i podstawa funkcjonowania kapitału. Ale też mieli potrzebę, żeby się z nimi integrowali robotnicy francuscy, robotnicy angielscy, robotnicy amerykańscy, i żeby razem stworzyli wspólnotę. Natomiast ci robotnicy, ci chłopi, ci inteligenci nie mieli tak ważnych interesów funkcjonowania w narodzie i rozwijania na przykład potencjału przemysłowego swojego narodu jak klasa kapitalistów. No i trzeba było ich pozyskać do tego. Trzeba było, żeby robotnik, który dopiero nauczył się czytać i pisać, chłop, który dopiero niedawno przestał być analfabetą, uznał, że wśród wszystkich wartości, które są w jego życiu istotne, wartością niezwykle ważną, dla której warto wiele rzeczy bezinteresownie zrobić, jest naród. I było też ważne, żeby on nie uświadamiał sobie zbytnio, że ten naród jest bardziej ważny dla robienia interesów przez kapitalistę niż dla niego. Było istotne, żeby robotnik miał poczucie wspólnoty z kapitalistą, chłop z obszarnikiem i wszyscy razem, żeby budowali przyszłość swojego narodu, także egoistyczną przyszłość, żeby na przykład podbijali inne terytoria. A w wypadku narodów Europy Zachodniej to na przykład, żeby podbijali kolonie. Bo to przecież kapitaliści organizowali, wraz ze swoimi królami, cesarzami, wyprawy kolonialne, żeby podbić kolonie. Ale oni przecież nie podbijali tych kolonii, podbijali chłopi, robotnicy ubrani w mundury, którzy, odpowiednio przeszkoleni, musieli być pewni, że realizują nie tylko interesy jakiejś wąskiej grupy, znajdującej się w Paryżu, w Lionie, czy gdzie indziej, w Berlinie, czy w Hamburgu, ale że realizują interesy całego niemieckiego, czy francuskiego narodu. I, Proszę Państwa, tu dochodzimy do wielkiego problemu, mianowicie, polegającego na tym, że, tak jak mówiliśmy, jak industrializację tworzyła klasa kapitalistów, tworzyły też inne siły, ale tworzyła też szkoła. Bez szkoły nie była możliwa industrializacja. Tak, Proszę Państwa, i narody nie były możliwe bez istnienia szkoły. Tylko szkoła mogła stworzyć taką sytuację, żeby ludzie poszczególnych terytoriów, mówiący zbliżonym lub takim samym językiem, poczuli się wspólnotą z innymi ludźmi, niezależnie czy jedni byli kapitalistami a drudzy byli robotnikami, czy chłopami. Szkoła wzięła na siebie zadanie kreacji narodów i spełniała nie mniejszą rolę. Ta szkoła, którą inspirowała do tych czynności pedagogika. Pedagogika mówiła jak należy w tej szkole postępować z uczniem. Niezależnie czy on jest synem, czy córką, robotnika, chłopa. Jak należy z nim postępować, żeby on stał się Francuzem; żeby on się stał Niemcem; żeby wziął w przyszłości bagnet i szedł walczyć za swoją ojczyznę, uważając, że walczy o swoje narodowe interesy, tak samo dla niego ważne jak dla kapitalisty, jak dla cesarza, jak dla króla, jak dla premiera. No więc, można powiedzieć, że znowuż mamy do czynienia z tym, że szkoła i nauczyciel, z inspiracji pedagogiki, prowadzili celową działalność, która tworzyła narody i wytwarzała ważną część tych narodów, mianowicie, narodowe armie.
Szkoła i pedagogika w kreacji kapitalistycznego społeczeństwa industrialnego
Jak dalece szkoła tworzyła szanse dla funkcjonowania narodów, to chciałbym posłużyć się takim przykładem. W całym XIX wieku, dwa silne narody Europy Zachodniej, które wyprzedziły cały świat, razem z narodem północnoamerykańskim, w rozwoju industrializacji i w kreowaniu struktur narodowych, mianowicie naród francuski i naród niemiecki. Oba te narody podbijały kolonie w Afryce, w Ameryce Południowej, w Azji. Wyszarpywały na przykład z cesarstwa chińskiego całe terytoria, które podporządkowywały swoim interesom. Dzisiaj jeszcze, można zobaczyć w Pekinie okazałe rezydencje cesarzy, ale już w Szanghaju można zobaczyć rezydencję gubernatora francuskiego, który zarządzał wyrwaną od Chińczyków i podporządkowaną Francji poważną częścią chińskiego terytorium. I otóż, Proszę Państwa, mamy do czynienia z taką sytuacją, że tak dalece te narody się skłóciły, że ciągle prowadziły wojny. I przy jednej z takich wojen uznano na świecie, że wojnę tę wygrał, nie tyle dobrzy zresztą, sprawni, nieźli feldmarszałkowie pruscy, ale jeden nauczyciel pruski, który był nauczycielem w wielu landach niemieckich. Jak dalece? Jaka wielka była rola pedagogiki, jako czynnika sprawczego rozwoju człowieka, że uznano w pewnym momencie, że zwycięzcą w wojnie dwóch potężnych narodów, stanowiących centrum ówczesnego świata, narodu niemieckiego i francuskiego, zwycięstwo realizowane po stronie niemieckiej, jest głównie przypisywane nauczycielowi niemieckiemu, który tak świetnie nauczył swoich uczniów wiary w znaczenie Niemiec dla niego, że ten, bez żadnego ograniczenia, brał bagnet i zarzynał francuskiego żołnierza, a paradoks świata polegał na tym, że ani francuski, ani niemiecki żołnierz nie mieli oczywiście interesu, żeby się zabijać, bo zabijali się dla interesów swoich klas kapitalistycznych. Ale, Proszę Państwa, nie skończyło się to na XIX wieku, nie skończyło się to na początku XX wieku, gdzie, ciągle jeszcze, nauczyciele francuscy, niemieccy, angielscy przysposabiali setki milionów żołnierzy, żeby w walce z ich braćmi z innych krajów walczyli w gruncie rzeczy o interesy imperialistów swoich krajów. Kapitalistów, którym mało było sukcesów. Już mieli pałace, już mieli zyski, mieli gigantyczne konta w bankach, ale marzyli, że żeby Niemcom udało się zabrać część terytorium francuskiego. Francuzom zabrać część terytorium to by w tych bankach konto się zwiększyło. Pałace dałoby się jeszcze bardziej rozbudować. I to, Proszę Państwa, wszystko, w dużej mierze, robił niemiecki, francuski, angielski, czy amerykański nauczyciel. Sprawa się nie zakończyła zresztą w XIX wieku. Przybliżmy się do czasów najbliższych, najnowszych. Czasów, zresztą, słabo rozliczonych, jakimi jest II Wojna Światowa. Proszę Państwa, II Wojna Światowa to też dalsza faza rozwoju świata, która wykazuje jak ogromną rolę, w realizacji celów wojennych, odgrywają nauczyciele. Chciałbym Państwu to przedstawić na takim oto przykładzie. Proszę Państwa, II Wojna Światowa się zaczyna. Zaczyna się, jak wiadomo, od napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę. Polacy dzielnie bronią swojej ojczyzny, ale mają nieporównywalny potencjał militarny w stosunku do Rzeszy Niemieckiej. Trzeba powiedzieć, że polski nauczyciel świetnie przygotował swojego ucznia do tego, żeby bronił ojczyzny. Po, ponad stuletniej niewoli, słabo działająca międzywojenna szkoła polska, która miała realizować siedem, bądź osiem klas nauczania początkowego, albo tego nie realizowała, albo realizowała w ten sposób, że kazała poszczególnym uczniom siedzieć po dwa lata w jednej klasie, tylko dlatego, żeby siedem lat nauki odbywali, a realizowali faktycznie tylko czteroletni program nauczania. Ale mimo to, nauczyciele polscy z inspiracji polskiej odrodzonej i rozwiniętej pedagogiki, pedagogiki bardzo inspirującej, świetnie przygotowali ideowo żołnierzy. Gdyby jeszcze ta nasza armia miała uzbrojenie odpowiednie, dowódców odpowiednich, a nie megalomańskich, jeszcze by się skuteczniej broniła. I potem, hitlerowskie Niemcy zderzyły się z liczebnie i przemysłowo nie gorszym od nich narodem, narodem francuskim, I, Proszę Państwa, tu warto się na chwilę nad tym zatrzymać. Zderzyły się, po pewnym odczekaniu, bo Francuzi, mimo że Anglicy mieli umowę z Polską, że udzielą braterskiej pomocy tego nie zrobili, ale Niemcy postanowili, że mimo tego, że wypowiedziała Francja i Anglia wojnę Niemcom, ale specjalnie Niemców nie zaatakowała, to jednak zrealizują swoje imperialne interesy na terytorium francuskim, na terytorium brytyjskim. I co my, Proszę Państwa, obserwujemy, o czym niezwykle niechętnie pisze się w podręcznikach historii i oczywiście się nie pisze w żadnych podręcznikach pedagogiki, bo pedagogika jest taka szkoło centryczna, że nie bardzo wychyla się poza dzieje oświaty. Otóż, okazało się, Proszę Państwa, że w tej wojnie, w o wiele większym stopniu gotowi są walczyć hitlerowscy żołnierze niż francuscy żołnierze. I że szkoła niemiecka wytworzyła u żołnierzy niemieckich, nie w jakiejś wąskiej elicie, a w szerokim kręgu żołnierzy niemieckich, gotowość poświęcenia życia dla swojej ojczyzny. Natomiast, kapitalistyczne społeczeństwa, już w tym czasie francuskie, charakteryzujące się pewnym rozwiniętym konsumpcjonizmem, spowodowało, że szkoła francuska, w o wiele mniejszym stopniu, przygotowywała swoich uczniów i wychowanków do tego, żeby stawić zbrojnie czoła i poświęcać swoje życie w obronie francuskiej ojczyzny. Przy tym zwróćmy uwagę, w bardzo krótkim okresie, bo w ciągu kilku lat, szkoła niemiecka, wraz z innymi czynnikami niemieckimi potrafiła zmobilizować i zachęcić przytłaczającą większość społeczeństwa niemieckiego do realizacji imperialnych planów podboju świata.
Weryfikacja funkcji szkoły i pedagogiki w światowej, wojennej zawierusze i czasach rewolucji społecznych
Dzięki szkole niemieckiej, państwa hitlerowskiego charakteru, przytłaczająca część młodego pokolenia uwierzyła, że należy do wspaniałej rasy, rasy predysponowanej do tego, żeby rządzić innymi, gorszymi ludźmi innych ras. I, że historia, jakby, wyznaczyła misję tej rasie, panowania nad światem. Teoria ras nie ma żadnych, minimalnych nawet, podstaw naukowych, na podstawie których można byłoby uznać, że Niemiec, z ras, mający rzekomo na zapleczu rasę nordycką i Francuz, czy Polak, nie mający takiego zaplecza, to ludzie różnej kategorii, pod względem jakości. To ci sami ludzie. Podobni robotnicy. Podobni chłopi. Podobni, fatalni kapitaliści, ciągle dążący do maksymalnego zysku. A tutaj, nie tylko hitlerowcy, ale przytłaczająca część elity niemieckiej sama uwierzyłam, że należy do najlepszej rasy świata i przekonała do tego przytłaczającą część narodu niemieckiego. I, Proszę Państwa, uwierzyła, że ten naród jest przeznaczony do misji panowania nad światem. Dla żołnierzy niemieckich, żołnierze francuscy nie byli partnerami. Anglicy, przed agresją hitlerowską, uratowali się tylko dzięki jednemu czynnikowi. Tym czynnikiem był kanał La Manche, przeszkoda wodna dzieląca Francję od Wielkiej Brytanii. Bo, gdyby nie było tej przeszkody, Proszę Państwa, to wszystko wskazuje, że, bez większego oporu, łatwo, tak jak pokonali Francję, Belgię i wiele innych narodów Europy Zachodniej świetnie by pokonali też naród brytyjski. Proszę Państwa, świat znajdował się wtedy na granicy tego, że plany hitlerowskie się udadzą. Gdyby Hitler wytrzymał pewne straty swojego lotnictwa i nie zważając na nie lądowałby w Wielkiej Brytanii, nie byłoby na terenie Wielkiej Brytanii zbyt wielkiego oporu, tak jak nie było zbyt wielkiego oporu na terenie Francji. I nie tylko dlatego, że Wielka Brytania wojskowo nie była przygotowana, ale dlatego, że ideowo, moralnie nie była do takiej wojny przygotowana. Jeśli Polacy, którzy przybyli do Wielkie Brytanii, uratowali jej niebo przed agresją lotnictwa niemieckiego, to Polacy nie byli taką siłą, żeby mogli naród brytyjski, nie za bardzo nastawiony na walkę, na śmierć i życie, obronić terytorium brytyjskie. Tu, Proszę Państwa, widzimy, proszę zwrócić na to uwagę – szkoła niemiecka, nauczyciele niemieccy razem z elitą hitlerowską, ale też razem z przytłaczającą większością elit intelektualnych, inteligenckich narodu niemieckiego zdołała wytworzyć ideowo-moralne przesłanki szczególnej bitności, szczególnej agresji i szczególnej determinacji w walce żołnierzy niemieckich w dotarciu do celu, a tym celem był dzisiaj niepowtarzalny, nieprzypominany, a warto to przypomnieć, tym celem było przekształcenie, dla potrzeb rasy nordyckiej, ludności całego świata i przekształcenia ich w niewolników. Świat miał się cofnąć do epoki niewolniczej. I było blisko do tego. Parę teraz słów na temat sił, które, w dużej mierze, pokrzyżowały te plany. Tu, Proszę Państwa, dochodzimy do rzeczy, o której warto pamiętać – pamiętajmy, niedawno było 100.lecie Rewolucji październikowej 1917 r. Jaka to była rewolucja? To był przewrót pałacowy, w którym bardzo wąska grupa bolszewików opanowała władzę na bezkresnych terytoriach rosyjskiego imperium, imperium carów rosyjskich. Proszę Państwa, zaczęto tam budować ustrój, będąc zmuszonym przechodzić przez akumulację pierwotną. Mówiłem już jak w warunkach akumulacji pierwotnej żyli, bytowali francuscy, angielscy, belgijscy i amerykańscy robotnicy, w jakich ciężkich warunkach funkcjonowali. Tak samo, Proszę Państwa, po przewrocie ustrojowym, chcąc realizować akumulację pierwotną, elita rosyjska bolszewicka wpędziła w niezwykle ciężkie warunki egzystencji nowo kierowaną klasę robotniczą i przytłaczającą większość chłopstwa rosyjskiego. Na dodatek, powiedzmy tu otwarcie, ten eksperyment ustrojowy nie miał szans. Nie miał szans z następującego powodu. Historia miała dopiero pokazać, dzisiaj to już wiemy, że klasa kapitalistów, która ma takie cechy jak umiejętność zapewnienia wzrostu gospodarczego, wysoką wydajność pracy swoich robotników. W pierwszej fazie budowy swoich przedsiębiorstw nie daje im, co prawda, nawet elementarnych, godziwych warunków życia, ale potrafi wycisnąć z nich wysoką wydajność pracy, to jeśli jej zabraknie, to zakłady pracy, nowo budowane w ramach industrializacji, nie umieją, bo kierowane są nie przez właścicieli a przez nadzorców, przez elitę biurokratyczną, nie umieją osiągnąć ani tego wzrostu produkcji, ani tej wydajności pracy, które osiągają zakłady pracy kierowane przez przedstawicieli klasy kapitalizmu. No, i Rosjanie, budując nowy ustrój, eliminując z niego, jako zarządców, klasę kapitalistów, nie potrafili osiągnąć odpowiedniej produkcji i odpowiedniej wydajności pracy, przez co skazani na współzawodnictwo dwóch ustrojów, na nieuchronną przegraną. Bo, w ślad za taką niską wydajnością pracy musiała się jawić niezdolność nowych rządzących bolszewizmem do zapewnienia swoim narodom odpowiedniego poziomu życia. I mamy, w związku z tym, z następującą sytuacją – we współzawodnictwie dwóch ustrojów pojawia się na arenie dziejów, na obszarach byłych carów rosyjskich, ustrój, który z góry jest skazany na niepowodzenie. Musi przegrać współzawodnictwo, bo w ówczesnym świecie i w obecnym też, o pomyślności, bądź klęsce ustroju, decyduje jego efektywność gospodarcza, jego zdolność rozwijania produkcji, jego zdolność jej pomnażania, oparta na ciągle wzrastającej wydajności pracy. Bolszewicy tego nie umieją i są przegrani. Ale bolszewicy starają się. Przecież dostrzegają, że ponoszą tu klęskę. Izolują swoje społeczeństwo terrorem od reszty świata, ale wiedzą, że źle jest jak nie mogą dać odpowiedniej ilości chleba, masła, mięsa, żywności swojemu narodowi. Odpowiedniej obfitości wyrobów przemysłowych. W warunkach, kiedy tam za oceanem, czy tam za miedzą jednak o wiele lepiej rozwiązują te problemy. No, i bolszewicy robią coś, żeby jednak się uratować. Co robią bolszewicy? Stawiają na oświatę. Naród rosyjski, w okresie caratu, jest narodem żyjącym w głębokim, długotrwałym analfabetyzmie. Naród rosyjski to narów, w większości, analfabetów. Na wsi, obszarnicy nie dbają, żeby ich chłopi nauczyli się pisać, czytać i rachować, i są zresztą bardzo zainteresowani, żeby nie umieli. Do pracy na roli to jest niepotrzebne. I to nawet wysokiej wydajności. Fabryk oni specjalnie, na większą skalę, nie budują. Więc, w przeciwieństwie do zachodu, nie są zainteresowani, żeby powstała jakaś szersza oświata. I bolszewicy wchodzą w tą lukę, i budują potężną oświatę. Uczą każdego nie tylko czytać i pisać, ale przezwyciężają analfabetyzm. Upowszechniają wśród wszystkich i każdego czteroletnie, elementarne wykształcenie, a potem podnoszą poziom tego wykształcenia we wszystkich klasach i warstwach społecznych. Ale też we wszystkich mniejszościach narodowych. Często pomagają stworzyć języki narodowe. Na 100.lecie ZSRR, warto odnotować to o czym się nie pisze, bo o bolszewikach trzeba pisać tylko źle, nawet jak głupio to też źle. Nie pisze się, że tyle lat nie istniałby Związek Radziecki jakby czegoś nie dawał. Jak nie dawał chleba i masła, mięsa i ubrania, mieszkania to dał oświatę. I ta oświata była dobrodziejstwem, którą sobie ludzie bardzo cenili. A rosyjski, Proszę Państwa, nauczyciel stał się niezwykle ważną figurą ówczesnego społeczeństwa radzieckiego. Też był źle opłacany, ale miał jedną zaletę, wiedział, że robi coś ważnego dla swojego narodu. I wiedział, że naród rosyjski, naród uzbecki i kazbecki, jakikolwiek sobie życzycie, będzie wdzięczny mu za to, że jego przedstawiciele – wszyscy i każdy, nauczyli się czytać i pisać. I nauczyli się czytać, i pisać. Ale nie tylko, Proszę Państwa, nauczyli się czytać i pisać. Nauczyli się wiary, że żyją w dobrym ustroju, że na razie jest ciężko, że na razie nie ma co jeść, że na razie się nie ma w co porządnie ubrać, nie ma gdzie mieszkać, ale jedna jest zaleta, nie dzieje się to na skutek tego, że kapitalista obok wybudował piękny zamek, piękny pałac, że oni są pierwsi na świecie, którzy budują społeczeństwo bez kapitalistycznych pałaców i bez kapitalistycznego wyzysku. To wcale nie taki głupi argument. Żyje się nam ciężko. Będziemy żyli coraz lepiej, ale już nawet teraz, kiedy żyje się nam ciężko, żyjemy bez kapitalistów. Patrzcie, tam, gdzieś indziej, każda złotówka wypracowana w przemyśle, czy rolnictwie jest w większości zabierana jako zysk dla klasy kapitalistów, a my, wszystko co wypracujecie, przeznaczamy na budowę nowych fabryk, na budowę nowych hut, na budowę potęgi militarnej, bo się nie możemy poddać, bo ciągle chcą na nas napadać. Proszę Państwa, bez zrozumienia tego nie można zrozumieć historii Związku Radzieckiego. I mamy do czynienia z taką oto sprawą, że w tych niekorzystnych warunkach ekonomicznych, w Związku Radzieckim udaje się stworzyć potężną, ideową armię, nie w sensie wojska, ale w sensie rzeszy ludzkich, młodego zwłaszcza pokolenia, które wierzy, że żyje w ojczyźnie, w której warto żyć i identyfikuje się z tą ojczyzną. I jest to zagadnienie, które jest kluczem do zrozumienia jak to się stało, że mimo stalinowskich represji, mimo niezdolności elity radzieckiej, po ciężkich kłopotach, które, notabene, pogłębił wódz ówczesnych narodów radzieckich Stalin, dezorganizując armię, ale jednak naród rosyjski i narody innych republik radzieckich wytrzymały napór Niemców, i odegrały dominującą rolę w II wojnie światowej tutaj znowuż, tak jak w Niemczech hitlerowskich, o morale armii zadecydował nauczyciel niemiecki to o morale armii radzieckiej zadecydował nauczyciel radziecki. I trzeba otwarcie powiedzieć, że świat w okresie II Wojny Światowej kilka razy znajdował się w sytuacji, w której Niemcy hitlerowskie połączone z Japonią, a w Japonii, o czym nie będziemy tu mówili specjalnie, też armia była wysoce ideowa, żołnierz niemiecki miał wszystkie szanse zaprowadzić na świecie ustrój niewolniczy i popierali go w tym zakresie, w przytłaczającej większości, wszyscy prawie przedstawiciele narodu niemieckiego. Ale, proszę zwrócić uwagę, że w obydwu tych krajach ideowość armii była oparta na nieco innych przesłankach. Jeśli w Niemczech na haniebnej doktrynie zakładającej potrzebę podporządkowania gorszych rzekomo ras świata najlepszej rasie, to w warunkach jednak Związku Radzieckiego na doktrynie polegającej na tym, że my chcemy sprawiedliwości społecznej, że chcemy krajów świata bez kapitalistycznego wyzysku. Dość prymitywnie tą sprawiedliwość pojmowano, ale jednak to była inna idea niż idea panowania nad światem przez najlepszą rasę świata. Choć trzeba przyznać, że elita radziecka też myślała o tym jak zapewnić bolszewizmowi możliwość zdominowania świata, zaprowadzenia, podobnych do radzieckich, porządków na świecie. Chciałem, przy tej okazji, zwrócić uwagę na to jakich sojuszników ważnych miał nauczyciel radziecki w przekonywaniu zwłaszcza młodego pokolenia do tego, że należy nie tylko bronić radzieckiej ojczyzny, ale w pełni się z nią identyfikować. Bolszewicy zdołali, przy pomocy między innymi nauczycieli, pozyskać ogromną część młodego pokolenia radzieckiego do swoich celów i uczynić z tego pokolenia wielką, ideową armię. Ale to by się nie udało, gdyby nie skorzystali też z pewnych sojuszników. Chciałbym zatrzymać się chwilę nad takim wielkim sojusznikiem nauczycieli rosyjskich w pozyskaniu młodego pokolenia radzieckiego na rzecz Związku Radzieckiego, na rzecz bolszewizmu, jakim był reżyser Sergiusz Eisenstein. To jest czynnik, który odegrał w dziejach gigantyczną rolę. Nauczyciel przekonywał młodzież radziecką, że ciężko się żyje bo budujemy od podstaw industrialną bazę. Bo chcemy utrzymać i zaprowadzić sprawiedliwość społeczną na świecie. Eisenstein, w artystycznej, niebywałej formie, przedstawił dzieje bolszewizmu. Jego filmy, a zwłaszcza Strajk, 10 dni, które wstrząsnęły światem, a szczególnie Potiomkin, były gigantycznym sojusznikiem nauczyciela rosyjskiego w pozyskaniu młodzieży radzieckiej na rzecz związku radzieckiego. Tak samo jak były to filmy, które przecież zostały wyprodukowane w okresie kiedy kształtowało się oblicze radzieckiego społeczeństwa. A najważniejszy film Potiomkin, w 1925 r., czyli w czasie największych procesów ideowo-moralnych. Ale, Proszę Państwa, tu była ciekawa rzecz. Naprzeciw interesom, związanym z koniecznością zidentyfikowania milionów ludzi z władzą radziecką, wyszedł twórca, nie jakichś filmów propagandowych, zwyczajnych, a arcydzieł światowych, które zostały często za arcydzieła uznane jeszcze długie lata po II Wojnie Światowej Na przykład, Potiomkin został uznany za arcydzieło na Światowej Wystawie, w 1958 r. uznany za największe, światowe osiągnięcie filmowe. Filmy te nie tylko podnosiły do niezwykłej rangi ten wysiłek narodu rosyjskiego, aby się znaleźć w jakichś lepszych warunkach życia, ale też pokazywały pewną panoramę, która stwarzała takie przekonanie, że żyjemy w świecie, w którym nie tylko my walczymy o lepsze życie. Film z 1931 r. Niech żyje Meksyk, pokazujący trudną drogę narodu meksykańskiego do tego, żeby żyć w lepszych, sprawiedliwszych warunkach, nieudaną. Ale filmy też, które pokazały, nie tylko usprawiedliwiały, ale wzmacniały, racjonalizowały istniejącą dyktaturę partii bolszewickiej i osobiście Stalina. A takie filmy jak, już 1938 r., Aleksander Newski, pokazujący potrzebę kierowania narodem w sposób autorytarny. Czy film Iwan Groźny z 1944 r. lub Spisek bojarów, uczulający na możliwość spisków przeciwko władzy, która realizuje słuszne cele. Podsumowując, Proszę Państwa, tą część rozważań należy powiedzieć tak – pedagogika, w tym okresie czasu, charakteryzuje się tym, że koncentruje swoją uwagę na czynnikach sprawczych kreacji człowieka. Pokazuje człowieka jako przedmiot oddziaływania szkoły, nauczyciela. Ale nie tylko po to, żeby nauczyciel i szkoła czegoś nauczyli, trochę tam wychowali. Ale pokazuje nauczyciela i szkołę jako czynnik sprawczy, który wiele może. I, co więcej, to znajduje potwierdzenie w skutecznej industrializacji Europy Zachodniej. To znajduje potwierdzenie w kreacji narodów Europy Zachodniej, w skutecznej kreacji narodów Europy Zachodniej i Ameryki Północnej. Wreszcie, to pokazuje, że pedagogika i nauczyciel przez nią inspirowany wiele może, w takich warunkach, w których rozstrzygają się losy wojen. Wiele może wpływając na to, że po jednej stronie bitewnych działań znajdują się żołnierze, którzy chcą walczyć, chcą oddać życie, a po drugiej stronie znajdują się żołnierze, już w coraz większym stopniu kapitalistycznego społeczeństwa konsumpcyjnego, u których zdolność do poświęceń dla celów zbiorowych, dla ojczyzny, dla uratowania świata, jest dużo mizerniejsza.
Szkoła i pedagogika w powojennym współzawodnictwie dwóch systemów społeczno-ekonomicznych
Świat przechodzi, po II Wojnie Światowej, taki okres, w którym zaczynają współzawodniczyć dwa ustroje społeczne; w którym jeden oparty jest na ewolucji człowieka w kierunku społeczeństwa konsumpcyjnego, ale też oparty jest na konstrukcji społeczeństwa, które nie tylko dobrze je, ma się w co ubrać, dobrze mieszka, ale, w którym to społeczeństwie, już nie szkoła a środki masowego przekazu zaingerowały w indywidualny i zbiorowy los człowieka. I spowodowały, że człowiek, w coraz większym stopniu, staje się człowiekiem epoki konsumpcji i aspołeczności. I, człowiek ten nie tylko żyje coraz bardziej w epoce konsumpcji i aspołeczności, ale, na dodatek, żyje w świecie zmistyfikowanym, zamanipulowanym, w którym wydaje mu się, że każdy człowiek, niezależnie czy jest proletariuszem, pracownikiem usług, czy też należy do klasy kapitalistów, ma podobne prawa i równy wpływ na losy całej zbiorowości ludzkiej, narodowej i światowej. Jest to też okres, w którym, po stronie świata kapitalistycznego, następuje daleko idąca skłonność do indyferentyzmu światopoglądowego. Wielkie dylematy, problemy człowieka na temat skąd się wziął, dlaczego, czy warto być takim a nie innym, mieć takie a nie inne wartości z racji światopoglądu umierają. Człowiek zaczyna być inny. Zaczyna być produktem innego oddziaływania. Następuje atrofia bardziej fundamentalnych wartości. Następuje też atrofia rzeczy, której ludzkość się dorabiała, mozolnie, z trudem, ale dorabiała się, tym jest mądrość. Następuje atrofia mądrości. I dochodzimy do okresu, w którym pedagogika znajduje się w nowej, historycznej sytuacji. W Polsce to jest okres, w którym mamy do czynienia z pewnym złożonym zagadnieniem. W podręczniku pod redakcją profesora Bogdana Suchodolskiego zawarte zostały dwie koncepcje pedagogiki. Ja, na wstępie mówiłem, że pedagogikę traktuję jako dziedzinę wiedzy społeczno-humanistycznej, która zajmuje się problematyką kreacji człowieka. Otóż, Proszę Państwa, takie zdefiniowanie pedagogiki nie przesądza innego, dużego zagadnienia. Tym innym, dużym zagadnieniem jest odpowiedź na pytanie czy pedagogika ma się, tak jak dotąd, zajmować inspirowaniem nauczyciela, poprzez nauczyciela inspirowaniem szkoły i przez to rozpoznawać jak szkoła oddziałuje, gdzie ma dobre a gdzie złe strony, korygować, wzbogacać, rozwijać, ale cały czas w nurcie szkoły nauczyciela zajmować się inspiracją. Czy też pedagogika ma się zająć wszystkimi zagadnieniami, które wpływają na losy człowieka? Było całkowicie uzasadnione, że pedagogika przez długie, długie dziesięciolecia, a nawet ponad stulecie, zajmowała się inspirowaniem szkoły i nauczyciela, i to decydowało w dużej mierze o industrializacji, o tworzeniu narodów, o wojennych bitwach między narodami nawet. Pedagodzy badali na ile szkoła potrafi na lekcji szkolnej, w procesie pozaszkolnego wychowania, ale też w obrębie szkoły, kształtować poglądy Zosi i Jacka, Franka i Zbyszka, i na ile to może decydować o losach świata, narodów. Ale przyszedł taki czas, że procesy ogólne zepchnęły szkołę na margines oddziaływania. Szkoła jest nadal ważna. Szkoła ma pewne wpływy. Ale następuje nowe zjawisko. Istota tego zjawiska polega na tym, że szkoła przestała pełnić funkcje dotychczasowe. W nowym ustroju świata losy człowieka zależą tylko częściowo od szkoły i dobrego nauczyciela w tej szkole, dobrze zainspirowanego przez nauki pedagogiczne. Losy dzisiejszego świata zależą od wielu innych czynników. Ale, przede wszystkim, losy te zależą od tego jak będzie zorganizowany świat. Jak będą w tym świecie funkcjonowały mechanizmy, które będą kreowały człowieka już nie tylko poprzez szkołę, ale poprzez wiele innych czynników. Jak będzie wyglądał proces pracy człowieka? Jak będzie wyglądał proces wzajemnych stosunków w społeczeństwie przyszłości pracy i kapitału? Na ile człowiek potrafi wyzwolić się z bardzo wielu kłopotów i trudności, w których się znalazł. Przy tym, takich trudności, sprzeczności jak to, że obraz świata, którym się posługuje miliardy ludzi, choćby XXI wieku, jego początków i współczesnych czasów, jest zakłamany. Ludzie nie żyją w takim świecie jak jest rzeczywisty, tylko w takim świecie jakiego obraz został im narzucony, celowo, świadomie, w myśl interesów wąskich, rządzących elit. Przyszłość świata zależy, w dużej mierze, też od tego czy uda się przybliżyć, choćby trochę, rozkwit nauk matematyczno-przyrodniczych, technicznych i nauk humanistycznych. Bo dzisiaj, Proszę Państwa, jest taka sytuacja na świecie, w zakresie kreacji człowieka, czym ma się zajmować pedagogika, że człowiek lata w kosmos. Wyzwoliliśmy energię atomową dla potrzeb człowieka. Jeździmy coraz bardziej elektrycznymi samochodami. A w dziedzinie opowiedzenia jaki jest dzisiejszy człowiek, na ile dzisiejszy człowiek, jego model osobowy i osobowościowy, jego świat wartości, gwarantuje nam możliwość wyjścia z tych kłopotów, które narosły wokół nas na świecie, jesteśmy daleko w tyle. Jesteśmy, w dużej mierze, na poziomie specyficznego, społecznego analfabetyzmu na przykład w zakresie funkcjonowania praw człowieka. Po II Wojnie Światowej tak się złożyło, że świat uniknął, bliskiego już, niebezpieczeństwa cofnięcia jego historii o setki lat do tyłu, a nawet tysiące i nie wylądował pod wpływem rzekomych nadludzi rasy nordyckiej w epoce niewolnictwa. Ale ludzkość nie wyciągnęła z tego ostatecznych wniosków. Niedostatecznie obnażono całkowitą bezpodstawność jakichkolwiek twierdzeń, dotyczących tego, że jakaś rasa jest lepsza od innych. Rasa biała od czarnej, od żółtej. Nie zostały z korzeniami wyrwane przyczyny, z których nadal, ogromna liczba ludzi na świecie, jest dumna z tego, że należy do jakiejś rasy, a pogardliwie, nonszalancko odnosi się do innych ras. Ludzie nie rozumieją, że koncentracja kapitału w dzisiejszym świecie, w jego wybranych częściach, decyduje o sprawach, w o wiele większym stopniu niż masy ludzi, których interesy nie zostały zaspokojone. W skali masowej, nie potrafimy harmonizować pracy i kapitału. Innymi słowy, pedagogika znalazła się w bardzo trudnym okresie. Jeśli chce odegrać historyczną rolę w nadchodzącej epoce to jej podstawowym zadaniem jest badać wszystkie czynniki, szkolne i pozaszkolne, nauczycielskie i inne, które wpływają na to, że miliardy ludzi są takimi a nie innymi ludźmi. Tak a nie inaczej myślą. Odsłonić źródła, które powodują, że ludzie nie rozumieją ani siebie, ani otaczającego świata. Zlikwidować przyczyny, dla których istnieją w świecie niebywałe, rozległe sfery nędzy, biedy, niemożności i niebywałe też elementy koncentracji bogactwa. Ludziom potrzebna jest, jak powietrze, wiedza na ten temat, bo ona może być głównym, a nawet jedynym czynnikiem, który zlikwiduje ogromne zagrożenia, które dzisiaj tworzy dla świata jego dotychczasowa organizacja. Bo, Proszę Państwa, żyjemy ciągle w świecie, w którym wszystko jest zagrożone. Zagrożona jest jednostka ludzka w przytłaczającej większości. Z ponad 7 miliardów, większość ludzi ewoluuje w kierunku grożącym katastrofie ludzkości, z tej racji, że nie rozumie świata, który ich otacza. Nie potrafi działać za jego racjonalizacją. Nie ma kondycji zdolnej do tego, żeby go porządkować. A nawet gdyby miała, to nie wie jak to zrobić. Dzisiaj jest sytuacja na świecie, że miliardy ludzi wepchniętych jest w sytuację beznadziejności. Jeśli chcemy zlikwidować na przykład terror, to musimy zlikwidować sytuację, w której nie a szans dla setek milionów ludzi osiągnąć pomyślność w życiu. W naszej epoce wszyscy mają szansę na pomyślność. Jeśli nie realizują tej pomyślności, to z dwóch ważnych przyczyn, że ktoś narzuca organizację sprzeczną z możliwościami dzisiejszego świata, i że ludzie nie rozumieją, że można to wszystko inaczej zorganizować, żeby była powszechna pomyślność. Dzisiaj jest zagrożona nie tylko jednostka ludzka. Dzisiaj jest zagrożona każda rodzina monogamiczna, w której wysychają elementy życiodajne tej rodziny. Mianowicie, bezinteresowne stosunki między rodzicami i dziećmi, między mężami i żonami. Dzisiaj na świecie wymierają ojczyzny, które kiedyś stworzono dla niekoniecznie zbyt szlachetnych celów, ale które mogą realizować szlachetne cele, a nie realizują dlatego, że wąskie elity do tego nie dopuszczają. Dlatego też, Proszę Państwa, światu jest potrzebny nowy powiew. Potrzebna jest też nowa pedagogika. Pedagogika kreacji człowieka nie tylko przez szkołę i nauczyciela, ale przez wszystkie czynniki sprawcze, które mogą taką kreację wywołać. A wśród nich, najważniejszym czynnikiem sprawczym jest jeden czynnik i on ma fundamentalne znaczenie. Tym czynnikiem jest uporządkowanie problemów wzajemnych stosunków kapitału i pracy.
Rozdział III. Subdyscypliny pedagogiki XXI wieku
Pedagogika XXI wieku w moim ujęciu, podobnie jak cała dotychczasowa pedagogika, pod tym względem nie ma różnic, składa się z poszczególnych subdyscyplin pedagogicznych; a więc, pedagogiki ogólnej, teorii wychowania, dydaktyki, pedeutologii, czyli wiedzy o nauczycielu, pedagogiki resocjalizacyjnej i wszystkich tradycyjnych, normalnych dziedzin pedagogiki, różnych subdyscyplin pedagogicznych. Zanim jednak przejdę do charakterystyki miejsca, w tej nowej pedagogice, poszczególnych subdyscyplin pedagogicznych, chciałbym zwrócić uwagę na pewną słabość całej dotychczasowej pedagogiki, która, przy tej okazji, wymaga odnotowania. Chodzi mi o to, że pedagogika tak jak i inne dziedziny wiedzy o społeczeństwie charakteryzuje się tym, że jest oparta, w znacznym stopniu, na filozofii. Niezależnie czy jej poszczególni przedstawiciele to sobie uświadamiają czy pozostają w tej sprawie w błogiej nieświadomości. Ale w podręcznikach pedagogiki autorzy sobie nie zdają sprawy w tej dziedzinie. W podręczniku pod redakcją profesora Zbigniewa Kwiecińskiego i Bogusława Śliwerskiego wręcz odnotowuje się, że w niektórych pedagogikach zamiast pedagogiki ogólnej lansuje się filozofię pedagogiczną. Jest to radykalne nieporozumienie.[1] Dorobek całej filozofii jest podstawą funkcjonowania wszystkich subdyscyplin pedagogiki, a pedagogika ogólna nie jest w stanie być filozofią, bo wtedy ona nie byłaby dostateczną podstawą metodologiczną funkcjonowania wszystkich dziedzin pedagogiki. Wśród części składowych filozofii, ogromną rolę dla wszystkich subdyscyplin pedagogicznych pełni teoria poznania gnozeologia, która określa czy świat jest poznawalny, czy niepoznawalny, oraz w jakim stopniu, i jak funkcjonują mechanizmy poznawcze otaczającego nas świata w tym też świata zjawisk dotyczących kształcenia i wychowania człowieka. Natomiast ontologia, mówi skąd się wziął świat i człowiek. Natomiast pełni też dla pedagogiki na przykład antropologia filozoficzna, która skupia uwagę filozoficzną na jednostce ludzkiej, czy aksjologia – która koncentruje się jako nauka na wartościach też ważnych w wychowawczej kreacji człowieka. Na tym tle powstaje pytanie : Czy istnieje depozyt filozoficzny, który to depozyt stwarza podstawę istnienia i funkcjonowania każdej pedagogiki? Pedagog może nawet nie wiedzieć, że opiera się zawsze na jakichś założeniach filozoficznych, ale zawsze się opiera. W tym zakresie następuje zjawisko powtarzania w indywidualnym wypadku losów ludzkości. Poznanie i naukowe, i w zakresie wiedzy zrodziło się z poznania filozoficznego jednak na nim się nie zatrzymało tylko rozwinęło znacznie dalej., ale po drodze tego poznania filozofia nie tylko nie zanikła jako fundament wszelakiego poznania ludzkiego, ale dalej funkcjonuje jawnie lub ukrycie, uświadomiona, czy nieuświadomiona. Filozofia zawsze jest podstawą funkcjonowania i rozwoju wszystkich dziedzin nauki i wiedzy. Filozofia jest też podstawą pedagogiki. Będę wracał do problematyki filozoficznej w pedagogice bo bez uświadomienia tego pedagog jest analfabetą z czym często mamy okazje się spotkać.
A teraz chciałbym przedstawić poszczególne subdyscypliny pedagogiczne.. Mówiliśmy, że współczesna pedagogika musi uporządkować i wzbogacić swoje metodologiczne podstawy. Musi nawiązać do wielkiej twórczości Bogdana Suchodolskiego[2] i musi próbować zainteresować się wszystkimi czynnikami oddziaływującymi na rozwój człowieka: fizyczny, psychiczny, umysłowy, intelektualny, moralny. To jest generalny kierunek pedagogiki XXI wieku. Co więcej, mówiliśmy, że albo pedagogika podejmie ten kierunek i wypracuje nowe narzędzia i nowe sposoby oddziaływania na człowieka, aby człowiek stał się prawdziwym gospodarzem swego losu, albo tego nie uwzględni i będzie się wlokła w ogonie realizowania potrzeb, oraz interesów nie człowieka a wąskich grup ludzi, którzy mają interesy sprzeczne z interesami większości ludzi na świecie. Z potrzebami rozwoju człowieka i realizacji jego, generalnych gatunkowych celów. Otóż, pedagogika musi budować nową wizję swego rozwoju. To jest funkcja fundamentalna pedagogiki ogólnej. Nową funkcję pedagogiki ogólnej XXI wieku. To nie jest łatwe. O wiele łatwiej jest badać jak kształci i rozwija osobowość nauczyciel, co robią, w ograniczonym zakresie, w tym zakresie rodzice niż badać wszystkie czynniki, które mają wpływ na człowieka – bezpośredni i pośredni, skuteczny i ograniczony. Ale, przecież ostatecznie idzie o to, że pedagogika i to przy dominującym udziale pedagogiki ogólnej ma być dziedzina wiedzy o kształtowaniu człowieka, a tego kształtowania nie można rozwinąć skutecznie bez diagnozy wszystkich czynników, które wpływają na współczesnego człowieka. Wpływają pośrednio i bezpośrednio, zauważalnie i ukrycie. Pedagogika ogólna musi się zająć olbrzymim problemem, przezwyciężając dotychczasowe manowce pedagogicznego myślenia, działania, badania, a mianowicie tym problemem jest wypracowanie odpowiedzi na pytanie –jak ukształtować Jasia i Małgosię, Zbyszka i Karolinkę, ale też ludzi dorosłych, ich rozwój, ale też przeciwdziałać ich regresowi osobowemu czy osobowościowemu, zdefiniować jakie czynniki powodują? Jak one funkcjonują? Gdzie jest granica ich oddziaływań? Diagnoza dokonana przez pedagogikę ogólną jest fundamentem, na którym można i powinno się budować całą pedagogiczną konstrukcję pedagogiki XXI wieku. Jest to zadanie o wiele trudniejsze niż tylko badanie na przykład celowych działań wychowawczych realizowanych w szkole przez nauczyciela. Już te są trudne do zbadania, bo często bywa tak, że inne są założenia a inna ich realizacja. Bo też, nie bardzo wiemy, z trudnościami często się dowiadujemy, na ile nauczyciel jest świadomy swych oddziaływań, a zwłaszcza ich skuteczności. Nie wiemy też na ile on realizuje własne przemyślenia a na ile realizuje instrukcje, które otrzymuje z zewnątrz, choćby z administracji szkolnej. A zbadać powinniśmy wszystkie czynniki, aby odpowiedzieć sobie na przykład na pytanie – jakie skutki osobowe i osobowościowe powoduje reklama która dociera tak mocno dziś do każdego naszego ucznia i wychowanka? Nie w dziedzinie skuteczności nabywania towarów przez nią reklamowanych, ale jak oddziałuje trwale na osobowość dziecka, na osobowość młodego człowieka i jakie to ma skutki dla całokształtu współczesnego ,wychowawczego oddziaływania na naszych uczniów i wychowanków? Jak się to kumuluje z oddziaływaniem rodziców, kumuluje z oddziaływaniem szkoły? Na ile się wzajemnie te czynniki wykluczają? Jaki jest ogólny bilans tych oddziaływań? Na ile, w rezultacie, mamy do czynienia z kreacją człowieka, który będzie miał motywację umocnienia takich bezinteresownych struktur społecznych jak rodzina. Przecież która jest właściwie oparta tylko na bezinteresownych stosunkach męża i żony, dzieci i rodziców, które automatycznie obumierają, jeśli człowiek, w wyniku różnych oddziaływań, wyklucza, w coraz większym stopniu, swoje zainteresowania prospołeczne i koncentruje się wyłącznie na zainteresowaniach przynoszących mu zysk krótkoterminowy, i dający się najlepiej wyrazić w wartościach pieniężnych. Więc, pedagogika ogólna musi budować metodologię nowych badań pedagogicznych. Bardzo trudną metodologię. Czy taka metodologia jest możliwa? Jest możliwa. Można badać różne skutki oddziaływań. Nie tych oddziaływań, których zrozumienie zadeklaruje uczeń, czy student, człowiek rozpoczynający pracę, czy człowiek w pełni zaawansowany w swoich czynnościach w pracy, ale który ma faktycznie takie a nie inne poglądy potwierdzające się w praktyce. To jest funkcja pedagogiki ogólnej – kreować metodologię rzeczywistego oddziaływania różnych czynników na współczesną jednostkę ludzką i różne zbiorowości ludzkie, takich i innych narodów, mieszkańców wsi i miast, biednych i bogatych. To jest zadanie pedagogiki ogólnej w całej nowej pedagogice.
Zaraz za tym, znajduje się obok pedagogiki ogólnej druga subdyscyplina pedagogiczna, którą jest teoria wychowania. Teoria wychowania to mój „konik”. To moja specjalność badawcza. Muszę powiedzieć, że pracę doktorską napisałem próbując odpowiedzieć na pytanie – czy PRL miało swój ideał wychowawczy, który skutecznie realizowało? Czy taki ideał wychowawczy miała centrala ówczesnej części świata która wyłamała się z kapitalizmu, mianowicie czy Związek Radziecki i czy dysponował jakąś wizją pożądanej osobowości człowieka, potrzebnej temu ustrojowi i człowiekowi tego ustroju? W mojej pracy doktorskiej a potem habilitacyjnej zostałem autorem wielkiej herezji na ten fundamentalny temat. Aż dziwne ,że to co napisałem ostatecznie nie tylko tolerowano ale pozwolono mi na tej podstawie doktoryzować się i habilitować. Napisałem bowiem po prostu , że ówczesny ustrój nie miał skonkretyzowanej swojej wizji pożądanej osobowości człowieka teraźniejszości i przyszłości. Przysporzyło mi to pewnych kłopotów, albowiem wielu ludzi tego ustroju szczyciło się tym , że, w przeciwieństwie do kapitalizmu, ustój ten ma skonkretyzowaną wizję pożądanej osobowości człowieka teraźniejszości i przyszłości dla niego charakterystycznego . Tymczasem ja pisałem i mówiłem – że nie ma takiej opartej na naukowych podstawach wizji, że trzeba stworzyć na początek metodologiczne podstawy jej kreacji a dopiero potem dopiero opracować taką wizje. Paradoksem było to, że kiedy broniłem pracę doktorską w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie, na ten temat która zresztą wzbudziła ogromne zainteresowanie nie spotkałem się właściwie ze sprostowaniem moich poglądów w tak ważnej dziedzinie ówczesnych nauk społecznych ze strony ówczesnych władz. Na początku chcieliśmy dokonać obrony tej mojej pracy tak jak się normalnie w obronie prac doktorskich robi to znaczy w takiej salce na dwadzieścia osób, ale zaczęło się od tego ,że na korytarzu gromadzić duże grupy osób zainteresowanych tą obroną i przenieśliśmy się do sali na sto osób, potem okazało się, że sto też nie wystarcza i przeszliśmy do obrony, pierwszy raz w historii tej uczelni, do auli, gdzie było bardzo wielu studentów i nie tylko zresztą studentów. Po części, może wabikiem masowego uczestnictwa w tej obronie było to, że na moją obronę przyjechał profesor B. Suchodolski, który nigdy przedtem w tej szkole w takich obronach nie uczestniczył, czy profesor Włodzimierz Szewczuk, najwybitniejszy psycholog, który też w tej szkole nigdy nie bywał zbyt często. Ich też chciano zobaczyć. Poza tym, wiedziano, że będzie występował profesor W Szewczuk który choć w sąsiednim Uniwersytecie Jagiellońskim wykładał i był tam dyrektorem Instytutu Psychologii, natomiast specjalnie w Wyższej Szkoły Pedagogicznej nie aktywizował się. Chcieli zobaczyć nie tylko to co ja będę mówił, ale co będą mówili na wspomniany fundamentalny temat mojej pracy wspomniani profesorowie i usłyszeć co napisał na jej temat prof. .Jan Szczepański najbardziej znaczący ówcześnie polski i znacznym stopniu światowy socjolog. A ja twardo mówiłem – ustrój dotychczasowy w Polsce realizowany nie posiada skonkretyzowanej wizji osobowej człowieka teraźniejszości i przyszłości wszystko jest partyzantka w której nie dopracowano się takiej wizji. To są wszystko ogólniki. No i nie ukrywam, że mówiłem, iż próby stworzenia takiej wizji przez profesora Heliodora Muszyńskiego są porażką intelektualną, a profesor Heliodor Muszyński był wówczas przewodniczącym Komisji do Spraw Stopni Naukowych w ówczesnym naszym kraju działającej przy Urzędzie Rady Ministrów. Profesor Bolesław Faron ówczesny ,retor Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie dostał potem ostrzeżenie, że jeśli będzie próbował, żebym obronił tak fatalne opracowanie jako pracę habilitacyjną w tej uczelni, to uczelnia pozbawiona zostanie prawa nadawania stopni doktorskich i habilitacyjnych .W tej sytuacji korzystając z ogólnego bałaganu u wschodniego sąsiada obroniłem na ten temat z takimi ja wcześniej przedstawiłem na temat tezami prace na stopnień doktora nauk (odpowiednika polskiej habilitacji ) w Moskwie. Tam też ogromne tłumy uczestniczyły w obronie. Ja mogę powiedzieć tak – tamten ustrój nie miał koncepcji człowieka, którą chce realizować. Słabym mogło być pocieszeniem dla tamtego ustroju to, że stwierdziłem, iż ustrój kapitalistyczny też nie ma takiej koncepcji, że oba, współzawodniczące ze sobą ustroje nie mają takiej koncepcji. Można w tym miejscu dodać, że dzisiaj też nikt nie ma takiej koncepcji, łącznie z Chińską Republiką Ludową, która się tym specjalnie za bardzo nie zajmuje, która robi niektóre korzystne rzeczy w zakresie kształtowania osobowości współczesnego Chińczyka, ale koncepcji, wizji pożądanej osobowości Chińczyka też się nie dopracowała.. Nie jest to dobrze bowiem podstawowym warunkiem skutecznego działania pedagogiki jest wypracowanie wizji pożądanej osobowości człowieka obecnych i nadchodzących czasów. Bez takiej wizji nie ma skutecznej pedagogiki. Taka wizja jest możliwa. Będę w specjalnym odrębnym opracowaniu przedstawiał przesłanki budowy takiej wizji, i metodologii jej budowy. Teraz, przy tej prezentacji subdyscyplin pedagogicznych, powiem tylko jasno i wyraźnie – nie ma żadnej wizji pożądanej osobowości człowieka, żaden nurt dotychczasowej pedagogiki ani rzekomo marksistowski, ani idealistyczny, ani burżuazyjny, ani jakiś drobnomieszczański takiej wizji nie opracował ani nie przedstawił. Wszyscy coś mówią na ten temat, ale to się nie składa w systemową wizję, określoną hierarchię cech, określone właściwości. Pedagogika ma z tego powodu poważne kłopoty inspiracyjne. W dziedzinie kształcenia i wychowania .Jak sobie może skutecznie dawać radę z kształceniem i wychowaniem biedna pani Marysia z przedszkola, czy pani Joasia z nauczania początkowego oraz Irenka i Zbyszek z liceum czy technikum oraz , skutecznie kształtować osobowości swoich uczniów i wychowanków jak one i on, j wypisują, od czasu do czasu, jakieś ogólne cechy pożądanych właściwości ich uczniów a zwłaszcza wychowanków, a gdy właściwie to nie wiadomo na kogo mają ich kształcić i wychowywać ,gdy w odpowiedniej literaturze co najwyżej zapisano ,że produktem ich zabiegów ma być człowiek uczciwy, że to ma być człowiek ideowy. Gdy to są tylko ogólniki .Generalnie które nic nie znaczą. To jest pozbawione sensu. Musi być hierarchia – czego chcemy. Mówiliśmy, że chcemy rozpoznać. Dobrze, rozpoznać to jedno, ale zbudować wizję to drugie, a ją realizować to trzecie. Teoria wychowania, to najważniejszy element pedagogiki XXI wieku. Przezwyciężyć woluntaryzm pedagogiczny. Istota woluntaryzmu pedagogicznego polega na tym, że uważa się, iż nie mając wizji pożądanej osobowości można pozytywnie ukształtować pokolenie. Nie można. Z pustego, jak mówiono, Salomon też nie naleje. Nie można takiej wizji zrealizować jak się jej nie ma. Oczywiście zbudować jest bardzo trudno. To jedno z trudniejszych zadań pedagogiki XXI wieku. Odpowiedzi na pytanie jakie czynniki, a zwłaszcza jakie czynniki ważne dla przyszłości powinny wyznaczać cechy człowieka; takie cechy, których realizacja pozwoli człowiekowi mieć sukcesy dla siebie i budować struktury społeczne rozwiązujące wielkie problemy dzisiejszych czasów. A to są wszystkie problemy, począwszy od przezwyciężenia biedy a skończywszy na ochronie środowiska i, w ogóle, stworzenia sytuacji, w której człowiek będzie zadowolony, że żyje, że należy do poszczególnych narodów, że funkcjonuje w określonej rodzinie. Żeby człowiek był zadowolony, ta wizja musi przynosić pomyślność. Musi być realna. To nie mogą być frazesy z książek Heliodora Muszyńskiego – „idejowy”. Śmieję się, że zmienia ideowy na „idejowy”, bo miałem w życiu takich nauczycieli, którzy nie bardzo sobie radzili z wielką problematyką ideowości i żartowaliśmy, że oni są „idejowi”. Proszę Państwa, to jest olbrzymi problem – wizja pożądanej osobowości człowieka nadchodzących czasów. To jest problem pedagogiki. Będzie specjalny wykład, gdzie będę mówił na jakich zasadach, jakie niebezpieczeństwa, jakie zagrożenia, jakie środki przezwyciężenia. Pomyślcie. Oczywiście filozofia posługuje się jakimiś ogólnymi teoriami, ale potrzebna jest skonkretyzowana wizja. Ale ta skonkretyzowana wizja pożądanej osobowości człowieka dotyczy też problematyki związanej z przezwyciężeniem kryzysu dydaktyki. Dydaktyka to wiedza o efektywnym kształceniu; o dobrej lekcji szkolnej, odpowiednio zaplanowanej; o świetnie skoordynowanej lekcji z pracą domową ucznia; to wiedza o technologii nauczania. To niezwykle ważne, zwłaszcza obecnie kiedy tyle głupot jest w systemie nauczania powiązanego z testami i nauczenia nie dla życia, tylko dla testów. To wszystko wymaga zmiany. Szkoła i uczelnia powinny być przygodą dla młodego pokolenia, do której młode pokolenie bieży z radością, żeby nie mogli się doczekać kiedy będzie ranek i pójdą do szkoły. Dzisiaj jest nuda, szarzyzna, zero zainteresowań. Ale, żeby szkoła była ciekawa to ona musi spełniać jeden warunek – jej cały proces nauczania musi być podporządkowany wizji pożądanej osobowości człowieka. Teoria wychowania ma wypracować wizję człowieka, która by fascynowała młode pokolenie, ale i starych ludzi, człowieka, który realizując tą wizję będzie sam zadowolony i spowoduje zadowolenie społeczne. To trudny do osiągnięcia cel. Ale budując taki cel trzeba też do tego celu dostosowywać dydaktykę – technologię nauczania. Ta technologia nauczania ma fundamentalną, zasadniczą wagę. Już na etapie budowania programów nauczania, myślę tutaj o szkole podstawowej i średniej, trochę inna jest sprawa na wyższych uczelniach. Mianowicie, byłem sam jako szef doradców ministra, jako redaktor naczelny czasopisma „Pro-wychowanie” z ciekawości chodziłem na komisje programowe i widziałem jak uczeni walczą o to, żeby matematyka miała znacznie większą liczbę godzin niż język polski; jak historia walczy o to, żeby miała więcej godzin niż biologia i jaka jest tu przepychanka, jak się buduje programy szkolne. Programy szkolne szkoły podstawowej, szkoły średniej to są jakieś kawałeczki danej dyscypliny naukowej, budowane z punktu widzenia logiki, polegającej na tym, żeby wepchnąć do programu szkolnego jakieś ważne elementy danej dyscypliny naukowej. Nikt tam nie rozważa tego z następującego punktu widzenia, mianowicie jakie elementy wiedzy jego dyscypliny dobrze by realizowały, taką a nie inną, pomyślną wizję człowieka kończącego szkołę. Trudno, żeby było takie myślenie jak nie ma takiej wizji. Jeśli szkoła ma być fascynująca i pożyteczna to ona musi mieć na innych metodologicznych podstawach budowany program szkolny. Ten program szkolny musi być budowany na takich zasadach – chcemy mieć takie i takie społeczeństwo, a na takim i takim etapie rozwoju osobniczego takie i inne elementy z danych dyscyplin wiedzy można nauczyć, żeby nie było, że młodzież „wkuwa” o kilkudziesięciu gatunkach ptaków, co jest im potem niepotrzebne, a nie wie nic o niektórych problemach ochrony środowiska, które dzisiaj są ważne. Systematyka rośli i zwierząt musi w tym wypadku być dostosowana do rzeczywistych potrzeb ochrony środowiska, a nie do tego, że jakieś zwierzątka są ważne z punktu widzenia biologii, czy rośliny. Tak ja w teorii wychowania, niezbędna jest rewolucja edukacyjna. Tak w dydaktyce jest potrzebna rewolucja wtórna w stosunku do teorii wychowania. Teoria wychowania ma określić na kogo ma wyrosnąć Jaś i Małgosia, Zbyszek i Halina, a dydaktyka musi odpowiedzieć na pytanie jak to zrealizować w poszczególnej klasie szkolnej, w poszczególnym typie szkół, szkole podstawowej, szkole średniej. Ale, Proszę Państwa, to przecież dotyczy też uniwersytetów i innych szkół wyższych. Szkoły wyższe, w niewielkim tylko stopniu, opierają się na standardach wypracowanych przez komisje programowe. Jako wieloletni profesor wyższej uczelni, wiem doskonale, że w ministerstwach mogą sobie tworzyć, jakie chcą, założenia programowe poszczególnych programów nauczania, profesorowie zrobią karty przedmiotowe, sylabusy, ale naprawdę zrealizują to, co uważają, że potrzeba w ramach swojego przedmiotu. A zresztą, te karty przedmiotowe i sylabusy nie są oparte na jakiejś wizji pożądanego absolwenta szkoły. One też są budowane na podstawie tego co w danej dyscyplinie jest ważne, a nie na podstawie tego co ważne jest z punktu widzenia przyszłej pracy zawodowej pana inżyniera, pana lekarza, pana pedagoga. Proszę Państwa, stoimy przed olbrzymim problemem rewolucji edukacyjnej. Ale inne rewolucji edukacyjnej – nie przerobić szkołę, czy to ma być liceum, czy nie; czy ma być gimnazjum, czy nie. Najważniejsze jest to czego uczyć w poszczególnych typach szkół. Czego uczyć w szkole podstawowej? Czego uczyć w szkole średniej? I, czego uczyć na wyższych uczelniach? To jest zupełnie inna propozycja. Wtedy jest rozmowa. Profesor dostaje do przeczytania książkę – jaki powinien być Polak w wyniku szkoły średniej i co powinien wiedzieć? Jakie cechy warto mu w nauce zinternalizować, czyli uzewnętrznić? To wymaga rewolucji w kształceniu nauczycieli. Najważniejszą cechą nauczyciela przyszłości, którą ja lansuję w swojej pedagogice XXI wieku jest to, że nauczyciel przyszłości to taki człowiek, który będzie budował rzeczywistą pomyślność absolwentów swojej szkoły. Nie taki, który będzie upowszechniał wyimki z poszczególnych dziedzin wiedzy. Ale taki, który w całościowy sposób, poprzez te wyimki, będzie budował pomyślność swoich uczniów i studentów. To znaczy, nauczyciel musi też wiedzieć dokąd zmierza człowiek, dokąd zmierza społeczeństwo i jakie cechy człowieka, w tym społeczeństwie, dają mu pomyślność, a jakie klęskę. I nie może się dać zepchnąć do takiej sytuacji, że rzekomą pomyślność dają tylko posiadane środki materialne. Bo to jest nieprawda. To jest kłamstwo. To jest oszustwo. Największe oszustwo w historii świata odbywa się na naszych oczach – przekonanie, że społeczeństwo konsumpcyjne to będzie społeczeństwo ludzi szczęśliwych, pomyślnych. Trzeba wizji tego społeczeństwa przeciwstawić wizję innego społeczeństwa i budować pod tą wizję modele osobowości. Więc, już mamy dalsze elementy. Mówiliśmy, że pedagogika ma diagnozować wszystkie czynniki wpływające na Jasia i Małgosię – na ich rozwój fizyczny; na ich rozwój psychiczny; na ich rozwój umysłowy; na ich aksjologię, czyli systemy wartości. A teraz już mówimy jakimi instrumentami ma to robić. To znaczy, uczeni muszą wziąć się do roboty. Uczeni nauk społecznych muszą przestać uprawiać nauki społeczne korzystne, bądź niekorzystne dla kapitalistycznych elit współczesnego świata, czy dla biurokracji państwowej. Muszą dostać oręż. Poszczególne państwa narodowe i pedagogika w skali światowej musi przestać się zajmować problematyką trzeciorzędną. Przejść na zainteresowanie problematyką główną, to znaczy spróbować swoich sił w definiowaniu wizji. Nie jednowariantowych. To, Proszę Państwa, ja, na własnej skórze mogę Wam powiedzieć, nie łatwo. Habilitację obroniłem. Doktorat obroniłem. Ale kiedy tą samą koncepcję próbowałem realizować w swojej szkole, a zwłaszcza wykorzystać do tego stację telewizyjną, konsekwentnie tą szkołę zniszczono. Bo tu się narusza pewne interesy materialne. Oświata narusza interesy materialne elit. Elity współczesne są za tym, żeby ogłupiać społeczeństwo. Na IX. Zjeździe Międzynarodowym Prawników pozwoliłem sobie wygłosić referat, tytuł którego, mniej więcej, brzmiał tak „Odkłamanie obrazu świata podstawowym warunkiem realizacji praw człowieka”. Profesor Jaskiernia był tolerancyjny, drukuje ten referat w materiałach pozjazdowych, ale, ja sobie zdaję sprawę, że nie ma realizacji praw człowieka w społeczeństwie, w którym ludzie nie wiedzą, że jest elita nimi rządząca. Nie ma realizacji praw człowieka, gdzie, w skali masowej, ludzie żyją w innym świecie niż rzeczywisty. W świecie, w którym ogłupianie przez środki masowego przekazu i marcową kulturę dominuje wszystko inne. Ponad 7 miliardowa ludzkość żyje dzisiaj, w dużym stopniu, w innym świecie niż rzeczywisty. W świecie narzuconego obrazu. I daje się oszukiwać. Otóż, mamy do czynienia z następującą sprawą, szkołą i uczelnia, żeby kształtowały pomyślnie osobowość człowieka, który ma szansę na indywidualny i zbiorowy sukces, musi być zupełnie inna. Nauki społeczne mogą pomóc ze znalezieniem ostatecznie prawidłowego obrazu świata, a szkoła ma to zrealizować. Ale ma też to zrealizować rodzina. To będzie inna pedagogika. Tatuś i mamusia chętnie poczytają jaki powinien być, z naukowego punktu widzenia, ich Jas i Małgosia. Oczywiście, to nie będzie taka działalność badawcza, tak pomyślanej pedagogiki, nie będzie szczególnie popierana przez najważniejsze siły współczesnego świata, a mianowicie elity kapitalistyczne. Te parę tysięcy ludzi nie jest zainteresowanych, żeby ludzie wiedzieli na jakim świecie żyją, jacy są, na jakich się ich urabia, a jacy powinni być, żeby mieć osobistą i zbiorową pomyślność. Ale to jest możliwe. To też dotyczy, Proszę Państwa, nie tylko pedagogiki ogólnej, teorii wychowania, dydaktyki, pedeutologii, czy nauki o nauczycielu, ale też, w dużej mierze, to dotyczy wszystkich innych dziedzin subdyscyplin pedagogicznych. Przecież, powiedzmy wyraźnie, odnosząc się, tym razem, do pedagogiki resocjalizacyjnej, czy rewalidacyjnej, pedagogika resocjalizacyjna, która ma pomóc ludziom przezwyciężyć dewiacje, może skutecznie działać jeśli będzie też oferowała skonkretyzowaną przez teorię wychowania wizję pożądanej osobowości człowieka. W dużej mierze, wchodzenie na drogę rozmaitych dewiacji, z którymi ma walczyć pedagogika resocjalizacyjna, jest wynikiem tego, że pedagogika ta nie radzi sobie. Bo, wypracowany pomyślny standard nie jest na tyle upowszechniony, żeby do niego przekonać tych, którzy dotychczasowe standardy łamią. Innymi słowy, w dziedzinie subdyscyplin pedagogicznych, czeka świat pedagogiki radykalna zmiana orientacji. Pedagogika ma nie pełnić ubocznych funkcji, jako element dekoracyjny. Muszę powiedzieć, że często kiedy wykładam pedagogikę i rozmawiam ze studentami, i mam im zalecić coś do przeczytania, to mam olbrzymie kłopoty. Bo literatura dotychczasowa, Pomija te problemy, o których ja mówię. Pedagogom się żyje dobrze. Piszą na trzeciorzędne tematy. Zajmują się ogólnikami. A życie płynie swoim odrębnym kanałem. W tym odrębnym kanale jest ogromny procent manipulacji nad dziećmi i młodzieżą, przede wszystkim. Ale też nad nauczycielami, rodzicami, którzy nie zapewniają swoim dzieciom i młodzieży takiej wizji, która byłaby ich w stanie porwać. W każdym młodym pokoleniu, każdego kraju, są ogromne rezerwy, które, w takiej sytuacji, podlegają zmarnotrawieniu. Przytłaczająca większość potencjału, zdolności i talentów dzieci i młodzieży marnuje się, na skutek tego, że szkoła, uczelnia, rodzice, środki masowego przekazu popychają młode pokolenie w kierunku dla niego nieatrakcyjnym. Każą mu się uczyć tego co ma ograniczoną wartość dla jego życia. Nie są w stanie przedstawić pasjonującej wizji życiowej. Nie są w stanie zmobilizować do twórczych działań na rzecz własnego regionu, nawet własnej rodziny; na rzecz poszczególnych narodów i ludzkości, która by rozwiązała sprawy dotąd nierozwiązane. Bez zmiany oblicza człowieka, niemożliwe jest zahamowanie zagrożenia środowiska człowieka i nie możliwe jest na przykład zlikwidowanie nasilającego się terroryzmu. Amerykańskie pomysły, że terroryzm można zlikwidować środkami wojskowymi to chore. Bez zlikwidowania źródeł, terroryzmu nie można zlikwidować. Lekarstwem na terroryzm jest zapewnienie młodym ludziom tych regionów świata, z których głównie pochodzą terroryści, dobrej perspektywy życiowej. Kula ziemska, jej zasoby, jej możliwości stwarzają warunki, żeby nie siedem a dziesięć miliardów ludzi dobrze żyło. I zgodnie. I coraz lepiej. Ale pod warunkiem, że zlikwiduje się siły, które proces takiego dobrego budowania społeczeństwa przyszłości hamują, nie tylko przez to, że koncentrują w swoich rękach niebywałe środki materialne, i to koncentrują dla celów pasożytniczych, ale przez to, że przedstawi się młodym pokoleniom całego świata lepszą nową wizję ich życia. Żeby była jasność, nie chciałbym, żeby ten wykład był zrozumiany, że nawołuję do jakiejś nowej wersji Związku Radzieckiego, w której klasy kapitalistyczne, posiadające, zostaną zlikwidowane, a, na ich miejsce, władzę nad światem przejmie biurokracja. Jestem, Proszę Państwa, temu przeciwny, w mojej wersji pomyślności młodych pokoleń nie ma miejsca na takie pomysły. Moja wersja zakłada, że kapitaliści, w tym nawet multimiliarderzy, powinni mieć swoje miejsce w społeczeństwie przyszłości, tylko z jedną małą potraweczką, niekoniecznie przyjemną dla multimiliarderów, mianowicie, że się muszą wyrzec dążności do maksymalnego zysku. To trochę tak, jakby się wilka chciało nauczyć, żeby nie napadał, nie gryzł. Ale tu jest trochę lepiej niż z tym wilkiem, bo jest na świecie precedens, że taka nauka nie jest pozbawiona sensu. Współczesne Chiny mają liczebnie prawie taką samą liczbę milionerów i miliarderów dolarowych jak współczesne Stany Zjednoczone. Oczywiście, amerykańscy miliarderzy dysponują wielokrotnie większym majątkiem, ale chińscy milionerzy i miliarderzy dolarowi też już nie małym. Ale Chińska Republika Ludowa zrobiła jedną rzecz – prowadzi dziwną terapię, mianowicie oducza swoich i częściowo zagranicznych kapitalistów od czerpania z działalności, na ich terenie, maksymalnych zysków. I buduje próbę pewnej harmonii. Harmonii współistnienia kapitału, pracy i biurokracji. Myślę, Proszę Państwa, będę jeszcze mówił o innych problemach, ale nie chciałbym w tym wykładzie, żeby on się zamknął jakimś poczuciem, że ja mam utopijne i niedorzeczne wyobrażenie co do tego jak może wyglądać społeczeństwo przyszłości, jak może się w nim odbywać edukacja.
Rozdział IV. Pedagogika XXI wieku, na tle innych dyscyplin wiedzy o społeczeństwie
Nowa pedagogika, pedagogika XXI wieku potrzebuje głębokiego współdziałania z innymi dziedzinami wiedzy o społeczeństwie. Już trochę mówiliśmy na ten temat przy okazji ekonomii. Ekonomia, czyli nauka o gospodarce, ma fundamentalne znaczenie choćby dla zaprojektowania odpowiedniej wizji funkcjonowania gospodarek, które stwarza człowiekowi XXI wieku korzystne warunki egzystencji. Pedagogika musi znać różne warianty ekonomicznych rozwiązań i różne warianty kreowania odpowiednich gospodarek, które albo zapewnią, albo nie zapewnią człowiekowi XXI wieku korzystnych warunków materialnej, a w efekcie też i innej egzystencji. Ekonomia w dużej mierze, jak już mówiliśmy w dotychczasowym wykładzie, tym się charakteryzuje, że pozostaje w dużym związku i ,po części, w służebności wobec dominujących klas i warstw społecznych danego społeczeństwa. Tak było na przykład z ekonomią w warunkach ustroju alternatywnego wobec kapitalizmu ukształtowanego na początku na terenie byłego imperium carskiego a potem rozszerzonego na inne kraje, w tym i nasz kraj. Jeśli chodzi o tą ekonomię, ona była alternatywna w stosunku do istniejącego wtedy ustroju, powstałego w wyniku podziału rewolucji październikowej, bądź przeobrażeń ustrojowych dokonanych po II wojnie światowej. Cecha charakterystyczną tej ekonomii, w tamtych krajach, było to, że ekonomia ta nie była w stanie przestrzec choćby rządzącej elity krajów alternatywy ustrojowej wobec kapitalizmu, że ustrój ten musi się załamać na skutek niemożliwości osiągnięcia przez jego władze kierownicze wydajności pracy zbliżonej do wydajności pracy uzyskanej w krajach kapitalistycznych. Ustrój ten, już dzięki temu, że zlikwidowano w nim klasę kapitalistów, która wyjątkowo sprawnie potrafi zapewniać i wydajność pracy, i jakość produkcji, zbudował system produkcyjny, który nie był w stanie wytrzymać w tym zakresie współzawodnictwa z rozwiniętymi krajami kapitalistycznymi. Ekonomia nigdy porządnie tego nie zasygnalizowała, bo nie mogła. Ona była, po prostu, z góry powołana do tego, żeby wykazywać afirmatywność wobec istniejącego tam ustroju i tą funkcję afirmatywną wykonywała. Zwracała uwagę na poboczne elementy, które wymagały pewnego doskonalenia, ale ten fundamentalny, przesądzający element, mianowicie niską wydajność pracy i niską jakość produkcji uzyskiwaną w przedsiębiorstwach kierowanych przez biurokrację. Tak samo jak się przekonamy, inne nauki społeczne też nie potrafiły, zresztą nie miały możliwości, trzeba też powiedzieć, zwrócić uwagi na te elementy ówczesnego ustroju, które przesądzały o jego klęsce w pokojowym, czy w prawie pokojowym, współzawodnictwie z kapitalizmem. Dlatego też, zachodzi potrzeba, żeby pedagogika nawiązała, przede wszystkim, współpracę z tymi ekonomistami, którzy, podobnie jak Piketty, będą reprezentowali obiektywną wiedzę o gospodarce poszczególnych krajów, a takich będzie zapewne coraz więcej, bo kraje te wymagają też głębokich reform, jeśli nie chcą się narazić na głębokie wstrząsy społeczne. A już obecnie, kraje te przeżywają ogromny kryzys. Wybór ostatniego Prezydenta Stanów Zjednoczonych Trumpa na to stanowisko jest świadectwem tego kryzysu. Narody nie wiedzą, w szerszym rozmiarze, że rządzone są przez wąskie elity, i że te elity nie są właściwie zainteresowane w poprawie bytu ludzi pracy swoich krajów i w poprawie bytu ludzi na całym świecie. Jednak narody zawsze mają coś w rodzaju instynktu po pewnym czasie funkcjonowania w danym systemie dla nich niekorzystnym. Nic dziwnego, że Trump, który użył demagogii socjalnej, populistycznej, wygrał, bo w narodzie amerykańskim też już narasta przekonanie, że z tą strukturą, która tam funkcjonuje coś jest nie tak, i że klasa posiadająca, a zwłaszcza ta wąska, miliarderska, elita nie rządzi zgodnie z interesami i potrzebami narodu amerykańskiego. Znalazł się więc demagogiczny krytyk tego stanu rzeczy, w pełni posługujący się socjalną demagogią i antyelitarną frazeologią. Bardzo szybko zdarzył się taki wypadek, że został poparty kandydat, który rokował nadzieje na zmiany. Trzeba jednakże powiedzieć otwarcie, pedagogice XXI wieku potrzebna jest rzetelna wiedza o dzisiejszym świecie, i to wiedza ekonomiczna. Potrzebna jest też wiedza o tym jak można zapobiec dalszej pauperyzacji ludzi pracy i dalszej nadmiernej centralizacji kapitałowej wąskich elit współczesnego świata. Ale taka wizja uporządkowania ekonomicznego świata mogłaby, w pełni, korespondować z podejmowaniem działań, na razie nie masowych, które by wykształcały w poszczególnych społeczeństwach, w szkole i poza szkołą – w jakiejś edukacji alternatywnej, kadrę przygotowaną do tego, żeby ostatecznie ustrój, który więcej przynosi szkód niż porządku, zmienić. Więc można powiedzieć tak, nowa pedagogika potrzebuje poważnych sojuszników z zakresu rzetelnej wiedzy o gospodarce współczesnego świata. Bo, z takiej rzetelnej wiedzy powinna się też rodzić dojrzała, przemyślana, konsekwentna i najważniejsze – realistyczna wizja kreacji człowieka, który gotów jest do tego, aby swoje interesy wiązać z interesami publicznymi i reformować świat tak, aby on był korzystny nie tylko dla wąskiej grupy miliarderów, ale dla miliardów ludzi, którzy żyją dotąd często w ubóstwie, często w pogłębiającej się biedzie, a nie mają właściwie szans na większą perspektywę. Ale współpraca pedagogiki XXI wieku z grupą ekonomistów, rzetelnie analizujących funkcjonowanie współczesnej gospodarki, to tylko maleńki fragmencik tych potrzeb, jeśli chodzi o współdziałanie z innymi dziedzinami wiedzy o społeczeństwie, która jest potrzebna do tego, żeby świat zaczął iść w innym niż obecnie kierunku, korzystniejszym dla przytłaczającej liczby ludności.
Ważną dziedziną, która może mieć istotne znaczenie dla pedagogiki jest psychologia. Psychologia zajmuje się indywidualnym człowiekiem, jego życiem psychicznym, jego właściwościami, cechami, jego umiejętnościami radzenia sobie z rozmaitymi problemami, jego zdolnością do takiego zorganizowania swego życia, aby było ono racjonalne. Współczesna psychologia stara się znaleźć formułę pomyślniejszego życia jednostki ludzkiej w stosunku do tej, która ma dotąd miejsce. Bardzo ważnym elementem jest to, żeby psychologowie, w większym niż dotąd stopniu, współpracowali z pedagogami, zwłaszcza w wykreowaniu wizji pomyślnej człowieka nadchodzących czasów. W Polsce działał, przez długie lata, niedoceniony a bardzo ważny psycholog – prof. dr hab. Włodzimierz Szewczuk, Dyrektor Instytutu Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, którego twórczość była niezwykle ważna, i która może dzisiaj być bardzo skutecznie wykorzystywana dla nowej pedagogiki. Cechą charakterystyczną profesora Włodzimierza Szewczuka jest to, że, zwłaszcza w ostatnich dziesiątkach lat swego życia, w których współpracował ze mną i był profesorem Wyższej Szkoły Społeczno-Ekonomicznej, którą ja stworzyłem, i która działała 16 lat, charakteryzował się tym, że opracował koncepcję pożądanej osobowości człowieka obecnych i nadchodzących czasów. Pedagogice potrzebna jest taka psychologiczna charakterystyka osobowości człowieka nadchodzących czasów, która mogłaby być olbrzymim wsparciem wizji wypracowanej przez teorię wychowania. Profesor rozróżnił między osobami i osobowościami ludzi we współczesnym społeczeństwie. Osobą – tak nazywaną przez Profesora – jest człowiek, który charakteryzuje się tym, że nie bardzo jest do końca świadomy samego siebie; nie do końca rozumie, a nawet w dużej mierze nie rozumie, otaczającego go świata i buduje swoją pomyślność życiową nie na podstawie planów i programów życiowych, ale na podstawie tego, iż jest jak ziarnko piasku na pustyni popychane – raz w tą, raz w tą stronę – przez wielkie siły społeczne, które funkcjonują w danym społeczeństwie. Jednostka ludzka, będąca osobowością, która mogłaby zapewnić sobie i zbiorowościom, do których należy, perspektywę. To taka jednostka ludzka, która wie o sobie wiele. Przytłaczająca większość ludzi o sobie wie bardzo mało, ale wie też o świecie. Ale to jest jednostka, która z jednej strony potrafi rozpoznać dostatecznie wcześnie i w każdym okresie czasu swoje zdolności, i talenty, ale która zarazem wie, że obecny świat, zwłaszcza w jego części kapitalistycznej, nie przynosi jednostce zbyt korzystnych warunków osiągania satysfakcji życiowej. Inną ważną cechą, która charakteryzuje, w przeciwieństwie do osoby, osobowość, to zdolność do planowania na podstawie rozpoznania świata i samego siebie, swego życia. Oczywiście, takie planowanie wymaga odpowiednich kwalifikacji intelektualnych, chęci i zdolności rozpoznawania świata i siebie. Trzeba otwarcie powiedzieć, że ciągle jeszcze, we współczesnym otaczającym nas świecie, przytłaczająca większość ludzi żyje nie wiedząc o swoich talentach i z reguły je marnując, i niewiele też wiedząc o świecie, który ich otacza. Szewczuk proponował powszechną, jakby powiedzieć, samoocenę w tym zakresie; właśnie z tego punktu widzenia – na ile ja mogę poprawić swoje warunki bytu i wykorzystać lepiej swoje możliwości, i lepiej zaplanować swoje życie. Następną cechą, na którą zwracał Włodzimierz Szewczuk uwagę to światopogląd. To bardzo ważna sprawa. W wizji człowieka przyszłości, Włodzimierz Szewczuk zwracał uwagę, że świadome przyjęcie określonych założeń światopoglądowych to jeden z ważniejszych fundamentów pomyślności jednostki ludzkiej. Jak już wspomniałem w jednym z wykładów, refleksja światopoglądowa była, moim zdaniem, pierwszą refleksją, która u naszych przodków wywołała osobowy i osobowościowy przewrót, i skierowanie ich myślenia, i działania w takim kierunku, który pozwolił im, w efekcie, stać się najważniejszym gatunkiem istot żywych na kuli ziemskiej. Ale to co przebiegało w historii naszego gatunku, przebiega też, jakby powiedzieć, w indywidualnej karierze człowieka. Człowiek, jednostka ludzka staje się w pełni wartościowym człowiekiem wtedy, kiedy dopracowuje się świadomie założeń światopoglądowych. To znaczy wtedy, kiedy wie skąd się wziął, na jakim świecie żyje, ile od niego w tym świecie zależy i jakie wartości, w tym świecie, warto, na podstawie ogólnych światopoglądowych założeń, w sobie zinternalizować. Światopogląd odgrywa niezwykle konstruktywną rolę w osobowości i w mojej pedagogice XXI wieku, zgodnie z tym co Szewczuk napisał i mówił, ja przywiązuję też olbrzymią wagę do światopoglądowych rozstrzygnięć. Pod tym względem, z dorobku profesora Szewczuka i z dorobku filozofii może zaczerpnąć pedagogika XXI wieku bardzo wiele. Można powiedzieć, że brak światopoglądu i spychanie ludzi do interferentyzmu światopoglądowego, tak charakterystycznego dla inspiracji powszechnych dzisiejszego świata, degraduje też jednostkę ludzką i dlatego współpraca w kreacji światopoglądu z psychologami już ma, i będzie miała w przyszłości, niezwykle wzrastające znaczenie.
Innym elementem, do którego zachęca, a który odświeża perspektywę współpracę pedagogów z psychologami jest to, co profesor nazywał w swojej twórczości charakterem, a co ja, kontynuując jego dorobek, zmieniam, nazywając to determinacją w dochodzeniu do celu. Otóż, dla wizji człowieka przyszłości, kreowanej przez pedagogikę XXI wieku, ważne jest nie tylko to co człowiek wie, posiada, czego się dorobił w zakresie przekonań, ale fundamentalną rolę odgrywa to na ile człowiek jest zdolny, zgodnie z dopracowanymi przez siebie koncepcjami, realizować swoje cele. Bardzo wielu ludzi XXI wieku ma zupełnie niezłe cele, niezłą orientację życiową, ale, w praktyce, gubi się po drodze, napotykając trudności. Otóż, determinacja w realizacji celów to niezwykle ważny element wizji pożądanej osobowości człowieka, nad którym powinni wspólnie pracować psycholodzy i pedagodzy. Do tego dobrze inspiruje profesor Szewczuk i po części te sformułowania, które ja już dotąd użyłem w swoich publikacjach, a które wyraźnie mówią – uwaga młode pokolenia, znajdujecie się w sytuacji, że wielu z was nawet się dopracowuje słusznych poglądów na temat siebie, na temat swego życia, ale przytłaczająca większość z was, napotykając na rozmaite trudności, które są związane z charakterem otaczającej ich rzeczywistości, charakterem otaczającego ich świata, jego wyznacznikami ustrojowymi, szybko rezygnujecie z dążenia do faktycznego realizowania założonych celów. Dlatego ten czwarty element, po pierwszym, to znaczy świadomości siebie i świata, po drugim – budowania planów i programów życiowych, ten trzeci element w postaci światopoglądu jest fundamentalną właściwością, nad którą roztacza się możliwość wspólnej pracy pedagogów XXI wieku i nowoczesnych psychologów. Ja myślę, że fundamentalnym też zagadnieniem, i to bym chciał dodać, w zakresie płaszczyzn współpracy pedagogiki z psychologią, jest uspołecznienie człowieka. Cechą charakterystyczną naszych czasów jest wpychanie miliardów ludzi do tego, żeby koncentrowali się wyłącznie na swoich indywidualnych, krótkoterminowych i materialnych interesach; żeby w nich szukali swoich satysfakcji życiowych. Myślę, że psychologia, razem z innymi dziedzinami, jest w stanie udowodnić, że człowiekowi potrzebna jest inna orientacja życiowa. Ta orientacja, przede wszystkim, powinna polegać na tym, że człowiek XXI wieku powinien, w większym niż dotąd stopniu, być uspołeczniony. Jeśli się podważy uspołecznienie, jeśli się da społeczeństwu konsumpcyjnemu w pełni zawładnąć (…) współczesnych jednostek ludzkich to katastrofa ludzkości jest nieunikniona. A w pierwszym rzędzie, będzie ona dotyczyła powolnego zamierania rodziny. Rodzina bowiem jest, w gruncie rzeczy, oparta na uspołecznieniu. Wzajemne stosunki męża i żony, rodziców i dzieci mają tylko sens wtedy, kiedy nie są oparte na komercji tylko są oparte na bezinteresownej życzliwości. Jest ogromnym zadaniem wspólnym pedagogiki i psychologii współpracować, w ramach ideału sformułowanego przez nowy ideał wychowawczy, dla współpracy w dziedzinie uratowania ludzkości przed atrofią uspołecznienia.
No i wreszcie ostatni temat, to jest temat wiązany z wartościami. Psychologia wartości to niezwykle ważny temat. Społeczeństwo ludzkie potrzebuje wartości, i to wartości fundamentalnych; wartości, które są w stanie uskrzydlić jednostkę ludzką i różne zbiorowości ludzkie. Takie wartości są potrzebne do tego, żeby społeczeństwo żyło jako zdrowe społeczeństwo i rozwijające się. Wartością może być wszystko lub prawie wszystko. Psychologia wartości wskazuje jak ludzie zinternalizują wartości i jak ludzie się mogą pozbywać wartości. Bez wartości nie ma rodzaju ludzkiego, nie ma jego długotrwałego funkcjonowania. I to też jest olbrzymia dziedzina współpracy pedagogiki XXI wieku z psychologią.
Jeśli chodzi o socjologię, to trzeba powiedzieć otwarcie, że socjologia w obecnym stanie uzupełnia psychologię, uzupełnia pedagogikę i otwiera nowe możliwości kreacji człowieka. Przecież, w gruncie rzeczy, Proszę Państwa, to jest tak, że jednostka ludzka jest zakorzeniona w różnych strukturach społecznych – mniejszych i większych, mikro i makro, a struktury społeczne – mikro i makro, żyją życiem konkretnych jednostek ludzkich. Przeciwstawność socjologii i psychologii jest przeciwstawnością sztuczną. Wynika z niezbędnego podziału pracy, ale wymaga przezwyciężenia. Oczywiście, psycholog ma swoje ważne cele, ale, w dużej mierze, takie cele, które realizuje psycholog, można zrealizować tylko w większych strukturach społecznych. Dlatego integracja pedagogiki z psychologią musi być też rozbudowana o integrację pedagogiki zarówno z psychologią, jak i socjologią. Przy tej okazji chciałby posłużyć się pewnym ciekawym przykładem. Ostatnio, pewną rewelacją na świecie jest twórczość amerykańskiego psychologa Zimbardo. Zimbardo napisał niezwykle ciekawą książkę o czasie. Książka ta wskazuje na to, że jednostki ludzkie zorientowane na czas przeszły i teraźniejszy, a nie interesujące się, nie odwrócone w przyszłość, z reguły, osiągają o wiele mniejsze sukcesy w życiu niż jednostki świadomie, celowo i konsekwentnie obrócone w przyszłość; liczące swoje życie przy pomocy takiej miary jak przygotowanie do przyszłości i zdolność jej zagospodarowania dla własnych celów. Ale, Proszę Państwa, wynikają z tego olbrzymie konsekwencje. Pedagogika XXI wieku powinna, kontynuując na przykład dorobek profesora Bogdana Suchodolskiego, który zwracał uwagę, że pedagogika powinna się zająć zaprojektowaniem człowieka, który sprawdzał się będzie w przyszłości i upowszechniać powinna taką metodologię, która zwracałaby całą edukację na przygotowanie człowieka do zadań przyszłości. Zimbardo, jak gdyby, uzupełnia jeszcze, z psychologicznego punktu widzenia, ten punkt widzenia. Ale też, chciałbym zwrócić uwagę, że pomyślność człowieka zależy nie tylko od tego czy jednostka zwraca się ku przyszłości, ale, posługując się dorobkiem Zimbardo, który słusznie zwracał uwagę ludziom naszej epoki – uwaga, patrzcie w przyszłość! – liczcie na przyszłość! – przygotowujcie się do przyszłości!, trzeba powiedzieć – dotyczy to też narodów. Narody, tylko takie, które są zorientowane na przyszłość, mają rację bytu w zaawansowanych fazach XXI wieku. Narody, ich pomyślność będzie zależała od tego na ile nie dadzą sobie narzucić nadmiernej koncentracji nad teraźniejszością i będą zwiększały swoje zainteresowanie przyszłością; jej rolą; jej skutkami; jej znaczeniem dla ich indywidualnej i zbiorowej pomyślności. Z tego punktu widzenia, można powiedzieć, że zarówno dorobek Suchodolskiego, jak i Zimbardo korespondują ze sobą, a jeszcze uzupełnione są dorobkiem Szewczuka. Ale dzisiaj, Proszę Państwa, potrzeba jest nowej pedagogiki, nowej psychologii, nowej socjologii, które będą kierowały ludzkie myślenie, ale też ludzkie pragnienia, emocje, różne ludzkie fantazje w stronę przyszłości. Przyszłość bowiem będzie decydowała, w coraz większym stopniu, o indywidualnej pomyślności. Jest rzeczą charakterystyczną, muszę powiedzieć, że współcześni władcy świata kapitalistycznego bardzo niechętnie wracają do przeszłości. Inspirują gruntowne zainteresowanie się teraźniejszością. A więc, jak widzą Państwo, pedagogice potrzebny jest nowy nurt ekonomii, taki jak Piketty reprezentuje, potrzebny jest nowy nurt psychologii, taki jak reprezentuje, obok Szewczuka, Zimbardo. Potrzebne jest, w ogóle, myślenie o przyszłości w większym stopniu. I potrzebne jest przezwyciężenie tych prawdziwych „murów chińskich”, które występują pomiędzy poszczególnymi dziedzinami wiedzy o społeczeństwie. Wiedza o społeczeństwie, Proszę Państwa, może odegrać niezwykle istotną rolę w nadchodzących czasach, w kreowaniu wizji pomyślnego człowieka nadchodzącej epoki; wspomagać w tym zakresie niezwykle pedagogikę, która zajęła się wreszcie tym co zaniedbała od wielu pokoleń, a mianowicie odpowiedź na pytanie – kim warto, abyś był, abyś była, jeśli chcesz mieć pomyślność w życiu indywidualnym i zbiorowym? Pedagogika musi iść w tym kierunku, ale tego zadania sama nie udźwignie, choć się musi radykalnie zmienić do realizacji tego zadania. Tak jak nauczyciel nie udźwignie tego zadania, bo to nie tylko nauczyciel będzie decydował, ale będą o tym decydowały miliardy rodziców i będą o tym decydowali też politycy, nowa generacja polityków, która będzie innej jakości politykami od tych obecnych, których głównie interesuje przetrwanie na politycznych stanowiskach i indywidualny polityczny, a zwłaszcza materialny sukces. Światu potrzebna jest reorientacja – powszechna reorientacja. Pedagogika może być jej ważnym elementem. I więcej powiem, nie tylko może – powinna. Jeszcze więcej, nie tylko powinna, ale musi, jeśli ludzkość nie ma się zagrzebać w takie sytuacje, które spowodują, że człowiek będzie dążył do faktycznego samounicestwienia, o tym nie wiedząc. Miliardy ludzi na świecie to, w zakresie wiedzy o sobie i otaczającym świecie, czyści analfabeci. Nie jest to ich wina. Popchnięto ich do analfabetyzmu. Analfabetyzm jest wykorzystany dla realizacji egoistycznych celów elit. Proszę Państwa, celów aspołecznych i szkodliwych. Bo, proszę sobie wyobrazić – miliarder ma, powiedzmy, 8 mld dolarów. Znam takiego miliardera osobiście w Stanach Zjednoczonych i on troszczy się, żeby nie miał 8 mld, tylko 8,5 mld, 8,7 mld, 9 mld, 10 mld. Na co mu to jest potrzebne? To jest choroba psychiczna, takie dążenie do koncentracji. Świat musi opanować chorych psychicznie, którzy dążą do tego, żeby świat pogrążyć w nie wiadomo jakich kłopotach, tylko dlatego, żeby ich fortuny wzrosły o 7 procent, o 10 procent, o 20 procent. Świat musi wytworzyć ludzi, którzy będą o tym wiedzieli i świadomie to opanują. Przy tym, trzeba powiedzieć wyraźnie, w przeciwieństwie do bolszewików, którzy tego nie rozumieli, świat musi wiedzieć, że kapitaliści są potrzebni dla rozwoju. Kapitaliści są najlepszymi organizatorami produkcji. Budują dobrą wydajność pracy w swoich zakładach. Zapewniają obfitość produktu i tworzą bardzo dobre warunki. Problem jest w tym, że wszystko co dobre jest obciążone też strukturalnymi wadami. Kapitaliści mają wilczą naturę, a tą wilczą naturą jest dążenie do nieograniczonych, maksymalnych zysków. I, w związku z tym, powstaje problem, żeby odsłonić nie tylko tą psychopatyczną koncentrację niebywałych bogactw, niebagatelnego kapitału w tak nielicznych rękach, ale też stworzyć ramy, na podstawie których kapitaliści, w większym stopniu, będą wnosili wkład w ogólny rozwój społeczeństwa. Chiński przykład pokazuje, że to jest możliwe. Kapitaliści się tam buntują. Starają się przekupywać władzę, żeby tylko realizować maksymalne zyski. A zorganizowanie ludzi w partię polityczną uniemożliwia im to. I udaje się, przez kilkanaście lat, osiągnąć takie podporządkowanie kapitału przez polityczną partię reprezentującą interesy ludzi pracy, że kapitaliści wnoszą wkład do rozwoju społecznego, a nie podporządkowują sobie społeczeństwa i nie wyciskają ze społeczeństwa maksymalnego zysku. Trzeba, Proszę Państwa, zwrócić na to uwagę. Wchodzimy w epokę, w której rozstrzygają się losy świata, w której rozstrzygają się losy naszej ponad siedmiomiliardowej ludzkości. Tylko wizja harmonii kapitału, pracy i biurokracji może zapewnić ludzkości odpowiednią perspektywę. Pedagogika może do wypracowania takiej wizji i jej realizacji wnieść swój wkład. Ale nie jest to, Proszę Państwa, wkład prosty, łatwy. To wymaga radykalnego, innego myślenia. Więcej powiem, to wymaga rewolucji w myśleniu. Ale też, zgodnie z tym co dotąd mówiłem, na samym myśleniu sprawa się nie może kończyć. Miliardy ludzi muszą, przy udziale pedagogów, choćby na razie nielicznych, choćby na razie izolowanych, wziąć w swoje ręce losy. To nie jest takie proste, że jeśli tego nie będą robili to jakoś będzie. Nie, Proszę Państwa, nie będzie. Światu, nieliczna gruba najbardziej posiadających, grozi wepchnięciem go w odmęt całkowitego i głębokiego kryzysu. Niedługo by można użyć przekleństwa – abyś żył w kraju, w państwie, w narodzie, w pełni zrealizowanym w myśl interesów współczesnego, wielkiego kapitału. Wtedy na ulicy, jeśli zachorujesz, ręki na ulicy nikt do ciebie nie wyciągnie. Wtedy nawet posiadane środki materialne ci nie pomogą. Wtedy lekarz nie będzie cię leczył, jak nie będzie miał z tego odpowiedniej korzyści. Nauczycielka nie udzieli ci pomocy w rozwoju, jeśli nie będzie miała z tego jakiejś korzyści. Taki świat jest światem obrzydliwym. Dla ludzi groźnym. Pedagogika XXI wieku może pomóc taki świat ominąć, wizję takiego świata ominąć. Nie może go sama stworzyć, ale musi szukać sojuszników w innych naukach społecznych, do tego, żeby taki świat budować.
- Kreacja wizji człowieka XXI wieku –fundamentalnym zadaniem pedagogiki nowej generacji
Pedagogika XXI wieku, jeśli chce odegrać rzeczywiście znacząca rolę w obecnych i w nadchodzących czasach musi naukowo poprawnie zdefiniować wizję pożądanej osobowości człowieka epoki współczesnej ale też nadchodzących dziesięcioleci, najlepiej kilku dziesięcioleci, a może nawet stuleci. To nie jest i nigdy nie był proces łatwy. Dlatego współczesna pedagogika polska i w dużym stopniu zagraniczna do realizacji tego zadania się zbyt nie garnie.[3]Powiedzmy otwarcie, reprezentanci świadomi i nieświadomi swojej służby ustrojowi kapitalistycznemu nie chcą zajmować się kreacją wizji pożądanej osobowości człowieka. Nawet wręcz uznają .że definiowanie takiej wizji jest niepotrzebne i wręcz szkodliwe dla rozwoju człowieka zarówno w obecnych jak i w nadchodzących czasach. Wynika to w dużej mierze z tego ,że liberalna ekonomia i inne liberalne nauki społeczne uważają, że żywiołowe procesy, lepiej wykreują człowieka jaki jest potrzebny światu i różnorodnym jego mikro i makrostrukturą społecznym niż edukacja realizująca ideały wychowawcze. Wręcz uznają, że taki sposób jej kreacji jest korzystniejszy dla danej jednostki ludzkiej i dominujących struktur społecznych niż oparty na zdefiniowanym ideale pożądanej wizji człowieka teraźniejszości i ale też przyszłości. Tymczasem jest to prymitywna nieprawda. Człowieka w jego pożądanym kształcie trzeba celowo i świadomie wykreować. Trzeba stworzyć też odpowiednie warunki tej kreacji i uruchomić jej mechanizmy sprawcze. Ale przede wszystkim, trzeba wiedzieć jaki człowiek może zapewnić światu i społeczeństwu oraz samemu sobie dobrą perspektywę, i dobrze rozumieć jakie warunki musi spełniać, aby tą perspektywę sobie i światu zapewnić. Czyli, musi być zdefiniowana jego wizja rozwojowa człowieka teraźniejszości i przyszłości na podstawie wielu elementów sprawczych jego rozwoju ,i to wizja rozwojowa człowieka nadchodzących dziesięcioleci ,a nawet nadchodzących stuleci musi być podstawą działań realizacyjnych w tym zakresie. Uważam, że bardziej należałoby brać pod uwagę w tym zakresie dziesięciolecia ( szczególnie lata 2020-2030) niż stulecia, bo stuletnia perspektywa jest zbyt odległa ale też bardzo ważna i nabierająca coraz większego znaczenia we współczesnych i nadchodzących czasach. Jeszcze nigdy kreacja wizji przyszłości nie miała takiego znaczenia jak ma dziś i będzie miała jutro. Jeszcze raz chciałbym podkreślić, że nigdy dotąd nie miało miejsca , w całej dotychczasowej historii ludzkości powstania takiej wizji pożądanego kształtu człowieka obecnych i nadchodzących czasów powstałej z pełnym zastosowaniem naukowych procedur celowego jej opracowania i szerokiego jej udostępnienia oraz zastosowania w jej kreacji rzeczywistej metodologii naukowej. Były jej elementy budowane z wykorzystaniem dorobku nauki ale nigdy nie posiadało społeczeństwo ludzkie wizji całościowej pożądanego kształtu człowieka zbudowanej na podstawie naukowej. I nigdy dotąd ani duże ani małe struktury społeczne nie próbowały zrealizować takich przedsięwzięć, które budowy takiej wizji by rzeczywiście służyły. Oczywiście, z tego, że nie było takiej wizji nie wynikała niemożliwość jej realizacji, ale też nie wynikała wcale chęć celowego i świadomego budowania takiej wizji. Przy tym, trzeba tu powiedzieć konkretnie ,że na przykład w książkach profesora Heliodora Muszyńskiego poświęconych ideałowi wychowawczego poprzedniego ustroju, są porostu zwykła makulaturą.[4] Ona nic nie wnoszą do interesującego nas tematu. Sformułowania, że człowiek ma być ideowy, patriotyczny, ma być dobry dla innych ludzi, życzliwy mikro i makrospołecznym strukturom, nic nie dają. Najważniejsza rzecz to odpowiedzieć na pytanie co ma być przesłanką budowy, jeśli to ma być budowa realna i jeśli to ma być budowa rzeczywiście pomyślna.
- a) Zadecydują zmiany w procesie pracy
Występują cztery przesłanki, na których trzeba budować wizję pożądanej osobowości człowieka obecnych i nadchodzących czasów. Pierwszą, najważniejszą przesłanką jest praca. Praca uczyniła nas ludźmi, którzy zdominowali inne gatunki. Praca to jest nic innego jak indywidualna i zbiorowa działalność, dotycząca dostosowania przez człowieka otaczającej go rzeczywistości do jego indywidualnych i zbiorowych potrzeb. A więc, każdy rodzaj pracy – fizyczna, umysłowa, która prowadzi do nowych relacji między jednostką i zbiorowością ludzką a otaczającym światem. To jest praca. Czynność, która przynosi korzystną zmianę. Człowiek wykorzystuje proces świadomej działalności, umysłowej i fizycznej, do tego, aby podporządkować sobie otaczający świat, indywidualny i zbiorowy. Taka praca, powstała na tle tego, że rozwinęliśmy się umysłowo i potrafiliśmy ją realizować zbiorowo, pozwoliła nam, nie tylko, przetrwać jako gatunkowi istot żywych, ale pozwoliła nam zwyciężyć we współzawodnictwie z innymi istotami żywymi, które były od nas mocniejsze fizycznie, wyższe, silniejsze. Dzięki pracy to wszystko się stało. Więc praca jest wartością, w całych dziejach ludzkości, najwyższą. To nasi przodkowie, na skutek tego, że rozwinęli się umysłowo, wykształcili takie narzędzia, które pozwoliły nam zastąpić naszą słabosilność fizyczną; naszą niezdolność sprostania współzawodnictwu; polować na silniejsze i mocniejsze od nas gatunki, które mogły, w bezpośrednim starciu z nami, zagrozić naszemu istnieniu. Praca, wobec tego, jest fundamentalnym elementem, który trzeba uwzględnić budując pewną wizję przyszłości. I trzeba to też budować na podstawie realnej wizji pracy. Myślę, Proszę Państwa, że pewne czynniki pracy powinniśmy uwzględnić jako czynniki, które w przyszłości będą odgrywać fundamentalną rolę. Pierwszym i najważniejszym czynnikiem jest coraz pełniejsze wykorzystanie techniki dla pracy, dla dostosowania otaczającego nas świata do naszych potrzeb. Technika będzie naszym sprzymierzeńcem. Choć możemy też otwarcie powiedzieć, że rozwój techniki stwarza zagrożenia dla naszego gatunku, albowiem daje możliwość wzajemnego zniszczenia. Na przykład odkrycie atomu może być źródłem energii elektrycznej potrzebnej nam do tego, żeby bez zakłócenia atmosfery zabezpieczać nasze potrzeby energetyczne, ale może też być powodem do wzajemnego niszczenia się. Nie jest dobrze dla ludzkości, Proszę Państwa, że, tak naprawdę, pokój nie jest efektem dobrej woli rządzących elit. Pokój jest efektem równowagi militarnej między Rosją i Ameryką. Przy czym, ten parasol militarnej równowagi ze strony Rosji obejmuje też Chiny. Nie wiadomo co by zrobiły Stany Zjednoczone, gdyby nie było tej równowagi i gdyby nad Chinami nie wisiał rosyjski parasol ochronny. Ale, w każdym razie, dla naszej pracy potrzebna jest technika. I zdolność wykorzystania wyższych rodzajów techniki do ulżenia pracy fizycznej i zwiększenia możliwości wytwórczych i usługowych człowieka. Nowe technologie otwierają gigantyczne szanse na masowość produkcji, na przerabianie materii, w sposób zgodny z interesami człowieka. Praca może nam stworzyć powszechną szansę na likwidację głodu, bezrobocia, na powszechne wyrównanie dysproporcji socjalnych. Praca jest najważniejszym, najbardziej fundamentalnym elementem naszej właściwości. Rozwój współczesnej techniki jest, Proszę Państwa, fascynujący i bezgraniczny. Aż nawet, trudno sobie wyobrazić jak dalece może ten rozwój iść. Jak dalece możemy posługiwać się coraz bardziej nowoczesną techniką, osiągając masowość produkcji, osiągając coraz lepsze zaspokojenie potrzeb człowieka, wyzwalaniem człowieka z ciężkiej i fizycznej pracy. I z tego punktu widzenia, należy śledzić bardzo proces pracy. Proces pracy to wielki temat. Nie ma żadnego końca pracy. Nigdy pracy człowieka nie zastąpią żadne automaty, żadne komputery, żadne roboty. Mogą, co najwyżej, ulżyć tej pracy i mogą, co najwyżej, zrodzić nowe niebezpieczeństwa wykorzystania ich do tego, żeby jedni ludzie wykorzystali, dla swoich interesów, innych ludzi. Technika to wielka szansa, ale i wielkie zagrożenie dla współczesnego człowieka. I na podstawie tego, co uważnie mamy śledzić w procesach pracy, powinniśmy budować wizję pożądanej osobowości człowieka. A więc, jeśli mówimy jaki ma być ideał wychowawczy człowieka to najważniejszym elementem tego jest wyciągnięcie wniosków z pracy. To znaczy, praca będzie nadal, w wyobrażalnej przyszłości, dominującym czynnikiem sukcesów człowieka. Jej brak, czy złe wykorzystanie, będzie największym źródłem zagrożeń. Uwaga na pracę, jako najważniejszego czynnika kreatywnego człowieka i jego wizji. Jeśli mamy budować wizję pożądanej osobowości człowieka nadchodzących czasów to przyglądajmy się, przede wszystkim, pracy, zmianom w pracy. Bez satysfakcji w pracy nie istniejemy jako gatunek ludzki.
b ) Znacząca rola kultury
Drugim czynnikiem, który ma istotną rolę w definiowaniu wizji pożądanej osobowości człowieka – tej wizji, której brakuje światu, brakuje ludzkości, jest kultura. Jeśli praca zapewniała nam dobrobyt materialny, obfitość produkcji, dostępność do niej, zapewniała nam dostosowanie przyrody do naszych ludzkich potrzeb, to wytworzyliśmy zjawisko zwane kulturą, której najważniejszą cechą jest to, że jest skutecznym nosicielem wartości. Kultura, i tylko kultura, skutecznie może wykreować wartości i zapewnić ich dostępność dla społeczeństwa. Proszę Państwa, dzisiejszemu społeczeństwu XXI wieku w dużej mierze ukradziono kulturę jako czynnik kreatywny wartości człowieka. A jeszcze tak niedawno był to tak ważny czynnik. Weźmy taką rzecz, jest początek kapitalizmu i w ramach początku kapitalizmu następuje, tak zwana, epoka akumulacji pierwotnej. Kapitał dorabia się swoich pierwszych fortun. W ramach tych pierwszych fortun, kapitał, Proszę Państwa, gnębi ludzi. Chłop feudalny, zrujnowany rzemieślnik przychodzi do kapitalistycznej manufaktury, a potem do kapitalistycznego przedsiębiorstwa, w których możliwości produkcyjne zwiększa wykorzystanie pary, a potem elektryczności. Ale robotnicy – proletariat przemysłowy, pracuje po piętnaście, szesnaście i osiemnaście godzin, za wyjątkowo nędzną płacę. Pracują, w warunkach szkodliwych dla zdrowia, dziesięcioletnie dzieci, w tym, w kopalniach brytyjskich i niemieckich. Pracują kobiety, które mają organizm mniej podatny na ciężkie warunki funkcjonowania. Kapitalizm tak buduje swoją przyszłość. I, Proszę Państwa, literatura naukowa tego okresu , w bardzo minimalnym stopniu zajmuje się tym tematem. Ale literatura piękna bije na alarm, że tak nie może być, że ludzie są wartością, że trzeba inaczej zorganizować świat. Literatura piękna jest jedynym świadectwem jak to naprawdę było, w tej akumulacji pierwotnej, z ludźmi. Z tymi, którzy tworzyli podstawy nowoczesnego przemysłu. Literatura ta zachęciła społeczeństwa do tego, żeby się buntowały. Odegrała ogromną rolę w demaskowaniu nieludzkiego charakteru początków kapitalizmu. I dzisiaj, jakby ktoś chciał się dowiedzieć jak to było w tej akumulacji pierwotnej to tylko literatura piękna jest tego świadectwem. A to, co literatura naukowa pisała na ten temat, z małymi wyjątkami, to nie jest warte specjalnego czytania. Na tym przykładzie widać, że literatura jest kreatorem wartości. Dobra literatura demaskuje złe rzeczy i przyczynia się do przezwyciężenia zjawisk negatywnych. Kreuje wartości. Kreuje wizję pożądaną przyszłości. Proszę Państwa, literatura to jest jeden z objawów, ale przecież kultura uczy nas bardzo wielu innych rzeczy. Rozwija w nas poczucie piękna. Wszystkie wartości skutecznie nosi na swoich barkach kultura. Kultura, często lepiej na przykład niż nauki społeczne, potrafi odsłonić tajniki duszy ludzkiej, problemy związane z funkcjonowaniem człowieka, przedstawiając los indywidualnych ludzi, ich dramaty, ich problemy, ich dylematy, literatura wniosła do dziejów ludzkości lepsze zrozumienie człowieka niż nauki społeczne. Głębiej wniknęła. Mniej miała ograniczeń w zrozumieniu i w dużym stopniu przyczyniła się do tego, że społeczeństwa ludzkie ostatecznie ewoluowały w dobrym kierunku. Ale, Proszę Państwa, społeczeństwo kapitalistyczne już zniszczyło i dalej niszczy kulturę jako nośnik wartości, skuteczny nośnik wartości. Zastąpiono kulturę kulturą masową. Ta kultura masowa ma bardzo specyficzną cechę. Po pierwsze, jest to bezproblemowy zjadacz czasu. Siadają ludzie przed telewizorem – dorośli, dzieci, oglądają jakieś pseudo przygody, z których nic nie wynika, za wyjątkiem tego, że coś się tam interesująco rusza na tej scenie, że ktoś z kimś rozmawia, że coś się dzieje. Ale to, nie tylko nie uczy, ale to zabiera czas. W najlepszym wypadku zabiera czas. Ale, proszę zwrócić uwagę, jak przedstawia losy ludzkie to lubi przedstawiać w dobrym świetle, czy w różnym świetle, elity rządzące. Pokazuje bogactwo, intrygi, walki o pieniądze, romanse i potrafi lać do społeczeństw jad, polegający na tym, żeby je orientować w kierunku konsumpcyjnym. Ona nie pokazuje piękna ludzkich doznań, ani ludzkich rozwiązań problemów życiowych. Ona pokazuje znaczenie bogactwa. Kultura masowa też nie pomaga na przykład zdrowo żyć. Dopiero teraz, po kilkudziesięciu, a może kilkuset latach wpadli niektórzy na pomysł, że trzeba coś z tymi modelkami zrobić, że ich sylwetki powszechnie, wśród młodych kobiet, rozwijają anoreksję. Przecież to było jasne, jeśli te, dla mnie mało estetyczne, modelki stały się, narzuconym całym pokoleniom, ideałem urody to miliony, a może i miliardy, młodych dziewcząt uznało, że rubensowskie standardy urody, które są o wiele piękniejsze niż szkieletowe, są nieważne, że trzeba inaczej, że trzeba z rubensowskiego, pięknego kształtu przekształcić się w kościotrupa, żeby być na fali. Innymi słowy, kultura może być zarówno nośnikiem korzystnych wartości, może uczyć piękna, może uczyć dobra, może uczyć życzliwości wzajemnej, a może pobudzać ciemną naturę człowieka, dążenia do posiadania. I to jest drugi czynnik, który ma kształtować ideał. Trzeba budować wizję pożądanej osobowości człowieka na kulturze prawdziwej, autentycznej, wielobarwnej.
- c) Polityka
Trzeci element, kreacji człowieka polityka. To jest trzeci element, na którym trzeba budować wizję pożądanej osobowości człowieka nadchodzących lat. Polityka to są wzajemne stosunki dużych struktur społecznych, znaczących struktur społecznych. Polityka jest wtedy kiedy ludzie różnych struktur układają wzajemne stosunki. I znowu, polityka może być racjonalna, przynosząca postęp społeczny, i może być fatalna. Posłużmy się aktualnym przykładem, żeby nie błąkać się po dalekiej przyszłości. Strukturalnie niewielka, ale znacząca struktura grupy kapitałowej, opisana przez Pikettego, która rządzi światem, narzuca światu konsumpcjonizm. Ten konsumpcjonizm narzuca światu w sposób świadomy. Nie dlatego, że ma jakieś aspiracje w kształtowaniu oblicza świata, czy ma jakieś skłonności wychowawcze, nie. Ta ważna elita narzuca światu ten konsumpcyjny styl życia, bo ma marzenie, żeby na świecie nie było Polaków, Niemców, Francuzów, żeby byli konsumenci. Głupi, ograniczeni, podatni na każdą reklamę, między innymi, wzmocnioną kulturą masową, żeby kupowali wszystko co oni wyprodukują, a oni by przyszli i liczyli kasę. Z ośmiu miliardów wzrosło mi do dziewięciu, a ze stu miliardów do stu pięćdziesięciu. Taki mają cel. Ale polityka jest to też taka możliwość, że jeden człowieczek, w 1978 r., wpadł na pomysł, że zwoła kapitalistów ze świata i swoich rodaków z zagranicy, i doprowadzi do tego, żeby jego ojczyzna, której połowa żyła w straszliwej nędzy, jak już mówiłem, zarabiając jeden dolar dziennie, chociaż ten dolar był więcej warty, i zapewni, że jego ojczyzna rozwinie się dynamicznie, i stanie się konkurencyjną ojczyzną w stosunku do największego mocarstwa świata, które dotąd ujarzmiało świat, a jej najbiedniejsi staną się stopniowo tylko złym wspomnieniem ubiegłych czasów. No i, Proszę Państwa, tak się stało. A zatem jest to możliwe w XX wieku, w XXI wieku. Ale jest jeden wniosek z tego doświadczenia, że aby stworzyć taką strukturę, która będzie konkurencyjna wobec potęgi kapitału trzeba się politycznie zorganizować i mieć dobrą koncepcję wykorzystania tego zorganizowania. I to jest zasadniczy element. Wreszcie, ostatnia przesłanka, która jest tutaj bardzo istotna, to jest, Proszę Państwa, przesłanka mikrostruktur i makrostruktur społecznych. Podstawowym warunkiem wypracowania wizji rozwojowej człowieka XXI wieku i zaawansowanych jego faz, jest uratowanie dwóch struktur społecznych, które dają mu uspołecznienie. To jest rodzina i ojczyzna. Jednostka ludzka musi mieć teren, na którym się może uspołecznić. To jest jej potrzebne, nie tylko tym rodzinom i ojczyznom, tylko jej, dla jej pełnej satysfakcji życiowej. Chociażby dlatego, że samymi pieniędzmi się nie wyżywi, w sposób korzystny dla swojej egzystencji. Nawet obfitością produktów się nie wyżywi. Musi funkcjonować w strukturach, w których bezinteresowna życzliwość jest podstawą egzystencji. A ludzkość wypracowała dwie struktury bezinteresownej życzliwości – jedną strukturą jest rodzina, a drugą ojczyzna. Tam na świecie, gdzie udało się zorganizować te struktury, społeczeństwa żyły lepiej niż gdzieindziej. Proszę zwrócić uwagę, jaka istnieje korelacja między monogamiczną rodziną a rozwojem społecznym. Tam, gdzie istniały inne struktury i pewna bezładność w zakresie seksualnym, cywilizacyjnie się te społeczeństwa nie rozwinęły. Więc, Proszę Państwa, mamy przesłanki. A teraz, co z tych przesłanek wynika?
d )Potrzeba syntezy i nowej kreacji świata wartości
Oczywiście, uważam, że ludzkość musi pracować nad wizją. Ale, tak w zarysie chociaż, co jest ludziom potrzebne, jako ludziom? Po pierwsze, to zapożyczmy od Szewczuka tą teorię osobowości. Jeśli z siedmiu miliardów ludzi większość przekształcać się będzie własnym wysiłkiem, bo nie ma możliwości, żeby ktoś im pomógł z zewnątrz, ale z wiedzą to jest potrzebne im i społeczeństwu, jeśli się zaczną przekształcać w osobowość to mamy pierwszy, podstawowy problem rozwiązany. To znaczy, ludzkości jest potrzebne miliardy ludzi będących osobowościami. Ilu jest teraz osobowościami – 5 %, 3 %, 2 %? Ludzie, w większości, muszą stać się osobowościami. A stając się osobowościami, mamy prosty problem – musimy znać siebie i otaczający świat; musimy harmonizować cele indywidualne i zbiorowe; musimy mieć zinternalizowane fundamentalne wartości. To jest najważniejsza właściwość wizji człowieka nadchodzących czasów. Ale, odrębnego wyróżnienia, bym uważał, wymagają wartości. Myślę, że poza ogólnym staniem się człowiekiem, który jest osobowością, fundamentalnym zagadnieniem jest to, żeby człowiek przyszłości był człowiekiem aktywnym; aktywnym w wymiarach indywidualnych i w wymiarach zbiorowych. Dlaego, tylko społeczeństwo aktywne, będzie się składało z jednostek, które mają rozwiniętą motywację aktywnego zapewniania sobie pomyślności. Tylko takie społeczeństwo może rozwinąć się, wzbogacić dorobek rodzaju ludzkiego. Aktywność jest nieodzownym warunkiem. Istnienie osobowości, ale w tej osobowości szczególnie duża aktywność, wartości i fundamentalne wartości. Powszechne zinternalizowanie wartości to jak rozumiem wartości. Wartość da się wyróżniać z czterech powodów. Wartością jest wszystko to co uznajemy za piękne. Wartością jest wszystko to co uznajemy za dobre. Wartością jest wszystko to co jest pożyteczne. I dodajmy jeszcze – mądre. Ludzkość wymaga rozwijania pozytywnych wartości i ograniczenia, do minimum, wartości negatywnych. Bardzo ważnym elementem tych wartości, na który trzeba zwrócić uwagę wizji społeczeństwa przyszłości, jest rozkwit narodów i przyjacielski ich związek, a nie wrogi. Naród jako wartość, to jest element przyszłej wizji społeczeństwa. Proszę Państwa, można mnożyć. Ludzie, na świecie, muszą uznawać, że pokój jest o wiele większą wartością niż jakiekolwiek dobra inne, w tym jak dobra materialne. Listę można ciągnąć. Ja, w mojej pracy, będę budował listy wartości, które wynikają z tamtych przesłanek. A więc, z przewidywalnych zmian w pracy, z przewidywalnych zmian w wartościach oraz z przewidywalnych zmian we wszystkich wymienionych innych kategoriach. Proszę Państwa, mówiłem już o tym, dotąd świat nie posiada skonkretyzowanej, wielobarwnej, wielo-alternatywnej koncepcji wartości pożądanych osobowości człowieka nadchodzących czasów. To jest temat numer jeden dla pedagogiki.
Rozdział VI. Rola szkoły i nauczyciela w świetle pedagogiki XXI wieku
Z wszystkich zawodów na świecie, zawód nauczycielski i zawód duchownych – księży, to dwa najstarsze zawody świata. Być może dla niektórych teza ta jest dyskusyjna, ale tak, w sumie, jednak było. U naszych odległych przodków, okresu pierwotnej wspólnoty, spośród wszystkich ludzi zajmujących się polowaniem i rolnictwem, dość często wyodrębniano jednak jednostki ludzkie zajmujące się kultem religijnym, powstałych pierwszych religii i edukacją młodych pokoleń. Były to osoby, które częściowo były zwolnione z innych obowiązków, a zwłaszcza z obowiązku gromadzenia żywności, bowiem koncentrowały się na innych sprawach. Więc nauczycielstwo to jeden z pierwszych zawodów człowieka. Natomiast, jeśli chodzi o szkoły to już w okresie niewolnictwa powstały struktury, które były pewnym wyprzedzeniem historycznym późniejszych szkół. Z reguły, niewolnicy uczyli dzieci właścicieli niewolników do tego, żeby były dobrze przygotowane do późniejszych edukacyjnych studiów. Nosiło to często zorganizowany charakter. Oczywiście, nie w takim sensie, że powstały systemy klasowo-lekcyjne, ale jakieś elementy szkoły jednak powstawały. W okresie feudalizmu dla różnych synków oraz córeczek feudałów i, po części, przyszłych swoich kadr kościół katolicki też organizowali coś na kształt szkół. Jednak prawdziwe szkoły w pełnym znaczenia współczesnego tego terminu powstały dopiero w okresie kapitalizmu. Wszystkie odmiany szkoły, jako najwyżej zorganizowanej formy edukacji społeczeństwa, są produktem epoki kapitalistycznej. Geneza sprawy polega na tym, że kiedy kapitaliści przeszli od manufaktury, która polegała na tym, że ludzie, którzy produkowali dotychczas pewne produkty, na przykład buty, ubranie, w indywidualnych warsztatach, zaczęli to produkować, przez skupienie siły roboczej w jednym miejscu, i zaczęli nie tylko w ten sposób produkować, że uprawiali produkcje zbiorową, ale i w ten sposób, że zaczęli do tego używać siły pary, a potem elektryczności i społeczeństwo kapitalistyczne przechodziło od takiej pierwotnej akumulacji, i od manufaktury, jako sposobu produkcji, do produkcji przemysłowej, powstała nieodzowna, konieczna do zaspokojenie, sytuacja, która charakteryzowała się tym, że trzeba było, żeby ludzie nauczyli się elementarnie rachować, elementarnie czytać, elementarnie rozumień ówcześnie nowoczesną technikę. I, z racji potrzeb produkcyjnych kapitalistycznego społeczeństwa, powstała historyczna konieczność przezwyciężenia powszechnego wcześniej analfabetyzmu i nauczenia ludzi pracy pewnych umiejętności opartych na wiedzy. To spowodowało konieczność stworzenia wysoko zorganizowanych form powszechnej edukacji. Tak, z interesów zarówno kapitalistów, którzy byli zainteresowani, żeby ich siła robocza dobrze się sprawowała w procesie produkcji, jak też, powiedzmy otwarcie, z interesu ludzi pracy, którzy też byli zainteresowani, niezależnie od interesów kapitalistycznych, żeby nauczyli się czytać, pisać, rachować, zdobywać elementarną wiedzę o świecie, powstała szkoła. Jest to zresztą największy sukces pedagogiki, jako dziedziny wiedzy. Pedagogika, stojąc przed zadaniem przygotowania organizacyjno-technicznych i merytorycznych warunków pewnego upowszechnienia zdolności pisania i czytania, rachowania i przyswojenia elementarnej wiedzy, zbudowała szkoły oparte na systemie klasowo-lekcyjnym. To znaczy, wyodrębniono w procesie edukacji instytucje, stworzono takie instytucje, które były szkołami, w ramach których dzielono dzieci wedle wieku, umieszczano je w klasach szkolnych, przywołano zawodowo czynnych nauczycieli i rozpoczął się długotrwały okres funkcjonowania, w ludzkim społeczeństwie, szkoły. Powodowało to stopniowe ograniczanie analfabetyzmu, polegającego na nieumiejętności czytania i pisania, ale też na przyswojeniu elementarnej wiedzy matematyczno-przyrodniczej, technicznej i, po części też, humanistyczno-społecznej. Szkoła odegrała w dziejach rodzaju ludzkiego ogromną rolę. Człowiek, który w skali masowej, powszechnej, przechodził przez tryby edukacji szkolnej, realizowanej pod kierunkiem ludzi wykształconych, odpowiednio przygotowanych do swojej pracy, to jest nowy etap dziejów rodzaju ludzkiego. Szkoła pierwotna, ta szkoła, którą powszechnie zapewniano wszystkim obywatelom danego kraju, to była szkoła, która obejmowała czteroletni okres kształcenia, to znaczy, była to szkoła elementarna. Społeczeństwo ludzkie powszechnie zaczęło być kształcone, w czteroletnim okresie kształcenia i ten czteroletni okres kształcenia dawał pewne skutki – likwidował analfabetyzm, przygotował elementarną umiejętność czytania i pisania, ale też rachowania i pewnej znajomości ówczesnego świata. Szkoła spełniła istotną rolę, jako pewien „przyspieszacz” i kreator człowieka, innego niż jego historyczni poprzednicy, człowieka powszechnie charakteryzującego się zdobyciem umiejętności pisania, czytania, rachowania i elementarnej wiedzy, choćby na przykład o historii swojego własnego narodu. Szkoła była ważnym czynnikiem ewolucji rodzaju ludzkiego, we wszystkich tych krajach, w których takie szkoły powstały. Trzeba, przy tym, jasno i wyraźnie powiedzieć, że szkoła, od początku, pełni też inną funkcję, mianowicie jej powstanie i rozwój przypadają na okres, kiedy powstawały historycznie narody. Przez narody rozumiemy wspólnoty ludzkie, w których ludzie, niezależnie od tego do jakich klas i warstw należą, mają pewne poczucie związku wzajemnego na tle zamieszkiwania określonego terytorium, posługiwania się jednym językiem i na tle nabierania coraz pewniejszego przekonania, że poza tym co ich dzieli, w ramach tej grupy, która posługuje się jednym językiem i mieszka na jednym terytorium, łączą ich wspólne interesy. Otóż, szkoła odegrała historyczną rolę w powstaniu współczesnych narodów. Naród to tak kategoria ludzi o pewnym związku, niezależnym od podziałów, ta kategoria też jest związana, tak jak szkoła, z narodzinami i rozwojem kapitalistycznej formacji społeczno-gospodarczym. Te dwie rzeczy ze sobą współdziałały. Szkoła pozwalała kapitalistom osiągnąć olbrzymie sukcesy produkcyjne, stosując coraz nowszą technikę do produkcji. Pozwoliła uzyskać potężne zasoby materialne. Zapewniła niezwykłą koncentrację kapitału, wtedy jeszcze elementarną, i wykształciła klasę kapitalistów w poszczególnych społeczeństwach. Ludzie pracy, na skutek tej sytuacji, stali się osobami inaczej niż poprzednicy rozumiejącymi świat, bo umiejącymi napisać i przeczytać coś, porozumieć się, zdobyć elementarną wiedzę na temat otaczającej ich choćby przyrody, ale, w dużej mierze, szkoła przyczyniła się do powstania narodów – wykształconych struktur ludzi, którzy, niezależnie od przynależności do różnych klas i warstw społecznych, mieli poczucie pewnej wspólnoty i dla tej wspólnoty byli w stanie wiele rzeczy bezinteresownie robić, często nie rozumiejąc odmienności interesów w stosunku do innych klas i warstw społecznych, a nieraz podporządkowując, świadomie i nieświadomie, swoje odrębne interesy klasowo-warstwowe interesom innych, niekoniecznie korzystnych dla nich warstw społecznych i tą drogą powstały nowoczesne struktury narodowe. Jak dalece szkoła odegrała szkoła odegrała istotną rolę, można się posłużyć pewnym historycznym przykładem. W związku z wojnami toczonymi między narodem niemieckim i francuskim, taki bardzo wnikliwy obserwator ówczesnej sceny politycznej, jakim był Karol Marks, wysunął dość zaskakującą tezę, mianowicie uznał, że sukcesy Niemiec w walce z Francją nie są rezultatem głównie dobrych strategii i umiejętności wojskowych generałów pruskich, bowiem z Prus się głównie wywodzili dowódcy armii niemieckiej, a głównym kreatorem zwycięstwa nad Francuzami, niemieckiego wojska, byli nauczyciele niemieccy. To nie była teza wymyślona. To był wynik głębokiej obserwacji. Mianowicie robotnicy i chłopi niemieccy mieli odrębne interesy w stosunku do junkrów pruskich i feudalno-kapitalistycznych władców ówczesnych Niemiec, włącznie z reprezentantami cesarstwa niemieckiego. A jednak, niepomni tych odmienności interesów, brali swój karabin, swoje bagnety i narażając swoje życie na utratę zdrowia i utratę jego całkowitą, bez pamięci i z ogromną energią atakowali wojska francuskie, osiągając nad Francuzami, bardzo często, militarną przewagę. I rzeczywiście, było to możliwe tylko wtedy kiedy mieli ideowe przekonanie, że tak trzeba, że jest to zgodne z ich interesami jako Niemcami. Innymi słowy, to niemiecka szkoła odegrała dominującą rolę w przewagach, które uzyskiwali militaryści niemieccy odgrywali nad militarystami francuskimi. To pokazuje jaką rolę, od początku swoich narodzin, spełniała szkoła. Szkoła była nie tylko tym czynnikiem, który kreował człowieka umiejącego czytać i pisać, rachować, elementarnie zorientowanego w świecie, którego wykształcenie, pod względem jego różnych segmentów, miało dla niego większą wartość w tym segmencie, który dotyczył zdolności matematyczno-przyrodniczych niż społeczno-ekonomicznych, albowiem szkoła nie dawała, jak widać chociażby z tego przykładu żołnierza niemieckiego, tak zaciekle walczącego z żołnierzem francuskim, nie dawała mu rzetelnej wiedzy o położeniu, o celach, o interesach, ale dawała niewątpliwie zmodyfikowany obraz świata w stosunku do obrazu rzeczywistego. Natomiast, niewątpliwie szkoła, ucząc czytać i pisać i ucząc elementarnego zrozumienia biologii, elementarnego zrozumienia fizyki, matematyki, pchała rozwój człowieka i doprowadziła do rewolucji w rozwoju gatunku ludzkiego. I tutaj, trzeba uznać, że ta szkoła, powstała w świecie kapitalistycznym, odegrała w dziejach ludzkości dominującą rolę jako czynnik kreatywny człowieka. Fundamentalną, zasadniczą. Ludzie o ograniczonej zdolności poznawczej zostali wzbogaceni o pewne możliwości poznania świata, pewne możliwości zrozumienia i, co najważniejsze, aktywnego uczestnictwa w pracy, aktywnego uczestnictwa w życiu, aktywnego uczestnictwa w swoich mikrostrukturach społecznych i, po części, w strukturach narodowych. I ta kapitalistyczna w swojej istocie szkoła miała też różne oblicza światopoglądowe. W większości krajów, tam gdzie powstawały nowoczesne narody Europy, szkoła też była pewnym elementem wychowania religijnego. Religie ówczesne, dodatkowo jeszcze, poza przedmiotami dotyczącymi wiedzy społecznej i historii narodów i ludzkości, lekcje religii w szkole dodatkowo powodowały, że szkoła odgrywała istotną rolę w kreacji właściwości człowieka tamtych czasów. W niektórych innych krajach, na przykład we Francji, ta rola religijnego wychowania była ograniczona na rzecz wychowania obywatelskiego, które raczej krytycznie odnosiło się do wyznań i religii. Religia zresztą, w różnych krajach kapitalistycznych, miała odmienny charakter. W niektórych była to religia rzymsko-katolicka, w niektórych krajach była to na przykład religia ewangelicka, która, w o wiele większym stopniu, afirmowała rolę pracy jako sposób korzystny dla indywidualnej jednostki ludzkiej i dla zbiorowości ludzkiej inspirowania człowieka. Niektórzy nawet uznają, że afirmacja pracy przez ewangelików stała się jedną z przyczyn, że kraje, w których zapanował ten rodzaj religii, lepiej, szybciej i skuteczniej rozwijały się ekonomicznie od krajów, w których funkcjonowała religia rzymsko-katolicka. W każdym razie, należy zwrócić uwagę na jeden, wielki problem – szkoła jest produktem elit rządzących w świecie kapitalistycznym. To one były architektem, twórcą, moderatorem nowoczesnego sposobu wychowania społeczeństwa przy pomocy szkoły, w jej klasowo-lekcyjnym systemie. I, w związku z tym, trzeba powiedzieć, że nauczyciele, obok klasy kapitalistów, odegrali istotną rolę w ewolucji rodzaju ludzkiego. Nauczyciele, jako zawodowcy od kształcenia dzieci i młodzieży, nie tylko nauczali i wyposażali w niezwykłą wiedzę i umiejętności elementarne, potrzebne współczesnemu człowiekowi, ale też w dużym stopniu byli bohaterami kreacji poszczególnych narodów. W związku z tym, można powiedzieć, że nauczyciele niemieccy mieli większą rolę w kreacji narodu niemieckiego niż inne warstwy i klasy społeczne, nawet takie dominujące klasy społeczne jak junkrzy pruscy, czy kapitaliści niemieccy. Proszę Państwa, i to jest pierwszy element historii szkoły i jej specyficzności. Szkoła pierwszego etapu łączyła w sobie dwie cechy – pewną cechę i funkcję ogólnoludzką, bo niezależnie od wszystkiego, powszechne przezwyciężanie analfabetyzmu, powszechne nauczanie, pisania, czytania, rachowania, elementarnej wiedzy o społeczeństwie, to była pewna właściwość ogólnoludzka funkcji szkoły i nauczyciela i drugi element, który ona wykonywała, to ona umacniała powstałe poza nią, ale często przy jej dość istotnym udziale, systemy klasowego panowania bogatych nad biednymi, możnych nad prostymi ludźmi. Szkoła spełniała, wobec tego, funkcje ogólnonarodowe, ogólnospołeczne, ale zarazem była podporządkowana realizacji interesów klasowo-warstwowych władców kapitalistycznego świata. Niezależnie, czy to byli władcy czysto kapitalistyczni, jak we Francji, czy feudalno- kapitalistyczni, jak w Niemczech. Mamy więc za sobą pierwszą wiedzę. Wiemy o tym, że szkoła jest produktem epoki kapitalistycznej, i że od początku pełni podwójną funkcję – funkcję ogólnoludzką i funkcję związaną z obsługą klasowych potrzeb kapitalistycznej formacji społeczno-gospodarczej. Wręcz, funkcję służebną wobec poszczególnych państw narodowych, w których klasy kapitalistów, poszczególnych krajów Europy Zachodniej i Ameryki, i potem innych terenów, odgrywały dominującą rolę. I teraz, Proszę Państwa, dochodzimy do drugiego elementu tej sprawy, a mianowicie wielkiej konfrontacji między ustrojowej, która powstała w wyniku rewolucji bolszewickiej 1917 r. Jak wiadomo, bolszewicy wbrew zaleceniom twórcy marksizmu Karola Marksa, postanowili na wielkim obszarze imperium carskiego zdobyć władzę, wyeliminować z posiadania i władania gospodarką kapitalistów, powierzyć tą gospodarkę stworzonej przez siebie biurokracji i budować alternatywny ustrój do ustroju kapitalistycznego. Trzeba zwrócić uwagę, jak już mówiliśmy, że bolszewicy, od początku, weszli na drogę, która nie wróżyła temu systemowi wielkich sukcesów we współzawodnictwie z kapitalizmem. Byli ustrojową alternatywą wobec kapitalizmu, ale, z góry, skazaną na niepowodzenie. Wynikało to z kilku przyczyn. Pierwsza i najważniejsza przyczyna, to taka, że oddając we władanie nieliczne, niedorozwinięte zakłady przemysłowe i budując nowe, nie osiągali w tych zakładach, jak wiadomo, powtórzmy to co już mówiliśmy, odpowiedniej, porównywalnej do kapitalistycznej, wydajności pracy. Musieli tworzyć potencjał przemysłowy, głównie militarny potencjał przemysłowy, o głodzie i chłodzie ludzi pracy, oddając władzę biurokratycznym elitom jednocześnie tworzyli takie warunki, w których te elity musiały zmuszać ludzi pracy do realizacji założonych celów mocarstwowych nowopowstałego państwa radzieckiego, co, z natury rzeczy, nie mogło się tym ludziom pracy w długim okresie podobać, co stanowiło źródło terroru. Ale bolszewicy chcieli, za wszelką cenę, uratować swój ustrój. Chcieli mieć zapewnione długotrwałe panowanie. I chcieli, jako realizowany cel, mieć zbudowanie potencjału przemysłowego, chociażby sprawiającego to, że państwa kapitalistyczne, wrogo ustosunkowane do nowego ustroju, nie będą mogły, w łatwej wojnie, pokonać nowopowstałego mocarstwa. Więc, szukali bolszewicy jakiegoś sposobu złagodzenia faktu, że nie mogli zapewnić swoim narodom na terytorium byłego wielkiego imperium carskiego ani dobrego wyżywienia, ani wspaniałych mieszkań, ani doskonałego ubrania i w tych czasach kiedy budowano to imperium na morzu krwi i oceanie potu rosyjskich i nie tylko rosyjskich ludzi pracy, budowano dość skutecznie, ale, w dużej mierze, niepewnie, z tej racji, że ludzie chcieli lepszego życia. To, bolszewicy zrealizowali pewną satysfakcje zastępczą. Nie zapewniali swoim narodom dobrego jedzenia, dobrego ubrania, wspaniałego mieszkania, o którym zawsze ludzie marzą, w każdym społeczeństwie, ale zapewnili im rzecz, której nie zapewniał im poprzedni ustrój carski, a mianowicie powszechne wykształcenie elementarne, a potem coraz wyższe. Trzeba powiedzieć, że szkoła radziecka, od początku, budowana była w taki sposób, że dawała wykształcenie o wiele lepsze w zakresie matematyczno-przyrodniczym i o wiele skuteczniejsze w manipulacji społecznej, w zakresie społecznym, niż to czyniła kapitalistyczna, ówczesna szkoła. Długotrwałe współistnienie ustroju kapitalistycznego i ustroju radzieckiego to długotrwałe współzawodnictwo dwóch rozwiązań ustrojowych, przy tym, jeśli chodzi o rozwiązania związane z zapewnieniem odpowiedniej wydajności pracy, odpowiedniej jakości produkcji, to, od początku, radziecki ustrój przegrywa, radziecka alternatywa ustrojowa przegrywa. Jeśli zaś chodzi o oświatę, to, od początku, ten ustrój współzawodnictwo wygrywa. To znaczy, likwiduje powszechny analfabetyzm, zapewnia stosunkowo szeroki zakres wiedzy matematyczno-przyrodniczej i dość zmanipulowany, ale też dość szeroki, zakres wiedzy społecznej i skuteczniej indoktrynuje młode pokolenie radzieckie, które wierzy, że obecne kłopoty, związane z wyżywieniem, ubraniem, mieszkaniem to jest zjawisko przejściowe, a nadto potrafią ich zachęcić do tego, żeby wierzyli, że tworzą historycznie niezbędną dla ludzkości wizję, której być może na razie nie da się zrealizować, społeczeństwa ludzi opartych na sprawiedliwości społecznej. Szkoła radziecka odegrała rolę pewnego cudu społecznego. Potrafiła, w warunkach niekorzystnego położenia materialnego i braku poprawiającego się bytu narodów radzieckich, zapewnić znacznej części radzieckiego młodego społeczeństwa utrwalone przekonanie, że żyją w ojczyźnie, która jest o wiele lepsza niż ma to miejsce w ustroju kapitalistycznym. Jeśli poważny historyk będzie chciał kiedyś studiować, czego, jak dotąd, historycy nie robią i nie robili w stulecie powstania Związku Radzieckiego w 1917 r., historię radzieckiego alternatywnego eksperymentu ustrojowego to musi sięgnąć do tego zjawiska. Mianowicie zrozumieć skąd, dlaczego i w jaki sposób radziecka szkoła skutecznie potrafiła przekonać młode pokolenie całego Związku Radzieckiego, od dalekiej Syberii aż po Ukrainę, od Białorusi po azjatyckie republiki radzieckie. Przekonać całe pokolenie młodych ludzi, że żyją w biednym, ale sprawiedliwym ustroju społecznym i że ten ustrój społeczny daje im lepsze, korzystniejsze szanse niż ustrój kapitalistyczny. Zajmowałem się stale problematyką porównania oświaty w krajach rozwiniętych, w krajach kapitalistycznych, ale i innych krajach kapitalistycznych, i oświaty w Związku Radzieckim, w Polsce i w innych krajach. Trzeba tutaj powiedzieć, że, prowadziłem takie studia wraz z grupą ekspertów, niezależnie od tego jak słabo funkcjonował Związek Radziecki i jego satelitarne ustroje w innych krajach to pewna część prac badawczych była robiona rzetelnie, na użytek rządzących. Byłem w takiej grupie, która robiła studia porównawcze szkoły amerykańskiej i radzieckiej, Europy Zachodniej i całego systemu radzieckiego, i zwracaliśmy uwagę na to, że system zachodni miał o wiele gorszą szkołę niż system radziecki i satelitarnych wobec Związku Radzieckiego kraju. Długo niektórzy sceptycy zwracali uwagę na to, że nasze opinie na ten temat są naciągnięte. One nie były naciągnięte. Jakie są elementy przewagi. Przede wszystkim, najważniejszy element przewagi szkoły tego obozu, to znaczy Związku Radzieckiego i krajów satelitarnych wobec niego, to jest o wiele szerszy zakres powszechnego, jednolitego wykształcenia, które dawała szkoła radziecka i szkoła innych krajów, które dawała w porównaniu ze szkołą amerykańską, czy zachodnioniemiecką. O wiele szerszy zakres wykształcenia ogólnego, matematyczno-przyrodniczego i w dużym stopniu po obu stronach zmanipulowanego wykształcenia społeczno-ekonomicznego. Ale, ogólnie, o wiele szerszy zakres jednolitego wykształcenia dawała szkoła radziecka niż szkoła innych krajów. Innym elementem przewagi było to, że ówczesna szkoła radziecka i szkoła innych krajów zmuszała całe młode pokolenie do przyswojenia jednolitego zakresu wiedzy. Koncepcja szkoły amerykańskiej, oparta o liberalne założenia, między innymi, charakteryzowała się tym, że amerykański uczeń wybierał przedmioty, których chciał się uczyć z ogólnej sumy obowiązkowych przedmiotów. Nie wszystkich przedmiotów musiał się uczyć. Wybierał przedmioty, które mu się podobały i w rezultacie, w biedniejszych rejonach działania szkół amerykańskich były takie całe rejony, w których młodzież nie uczyła się języka ojczystego, czy młodzież nie uczyła się matematyki. To nie było do pomyślenia po tej stronie barykady ustrojowej, w systemie realizowanym przez ZSRR i w innych krajach. Ponadto, w tamtym systemie było dużo szkół „ślepego zaułku”. Mianowicie po szkole elementarnej, obejmującej zrazu cztery, a potem sześć lat nauki, mieliśmy do czynienia z taką sytuacją, że były szkoły, które były drożne do wyższych rodzajów szkoły średniej i szkoły, które nie były drożne do wyższych rodzajów szkoły średniej. Już nie mówiąc o tym, że znaczna liczba szkół średnich nie była drożna do wyższych uczelni, a przynajmniej do elementarnych wyższych uczelni. Tą drogą, młodzież z uboższych warstw trafiała w nurt, zakres edukacji, który często nie dawał im wykształcenia niezbędnego do życia, na skutek wyboru przedmiotów, bądź trafiała do takich nitek kształcenia, które były nitkami ślepymi. Czego, powiedzmy otwarcie, nie było po stronie ówczesnej ustrojowej barykady? Proszę Państwa, jak się zdarzył potem taki wypadek, że świat oniemiał jak Rosjanie wyrzucili w przestrzeń kosmiczną pieska, a potem człowieka, i Amerykanie, jako naród, oszaleli. Zaczęły powstawać w Stanach Zjednoczonych komisje do studiów porównawczych szkoły amerykańskiej i szkoły radzieckiej, szkoły krajów kapitalistycznych i krajów należących do innego obozu. I nie było wśród specjalistów wątpliwości – Amerykanie, Niemcy, Francuzi, generalnie rzecz biorąc, mieli gorszą szkołę masową od Rosjan, Polaków, Niemców z NRD. I chodziło zarówno o szkołę podstawową, elementarną, ogólnokształcącą, jak i zawodową, która przygotowała całkiem niezłe kadry dla potrzeb społeczeństwa. Dzisiaj, Proszę Państwa, to już jest historia, ale warto zwrócić na nią uwagę. Dzisiaj szkoła znajduje się w nowej, bardzo trudnej sytuacji. Istotą tej nowej, trudnej sytuacji współczesnej szkoły jest to, że szkoła dzisiaj charakteryzuje się tym, że występuje w niej ostra dysproporcja pomiędzy funkcją dydaktyczną i wychowawczą. Mówiłem już, w czasie poprzednich wykładów, że współczesna pedagogika nie tylko nie opracowała, ale nawet nie podjęła próby zdefiniowania wizji pożądanej osobowości człowieka. Nie wypracowała chociażby wielo-alternatywnych propozycji z tego zakresu. Jeśli pedagogika tego nie zrobiła to dzisiejsza koncepcja programów szkół polega na tym, że są one jakimś odzwierciedleniem dorobku nauki w poszczególnych dziedzinach. To znaczy, że istnieje jakiś depozyt współczesnej nauki i wiedzy, to znaczy nauk matematyczno-przyrodniczych i wiedzy społeczno-ekonomicznej, z którego jakieś elementy przepływają do szkoły i są podstawą budowania programów szkolnych. Ale to są elementy wiedzy dobrane według ważności poszczególnych segmentów nauki i wiedzy, brane z ogólnego punktu widzenia. Tymczasem, zachodzi konieczność, żeby szkoła była oparta o skonkretyzowaną wizję pożądanej osobowości człowieka. Tych wizji może być wiele, ale ludzkość, jeśli chce się korzystnie dalej rozwijać, musi zdefiniować, jaki człowiek przyszłości jest korzystny dla świata, dla niego samego, dla poszczególnych narodów, dla narodów poszczególnych kontynentów i całej ludzkości. Tego pedagogika dotąd nie zrobiła. W poprzednim wykładzie starałem się zdefiniować, na jakiej podstawie by to można było zrobić i zaproponowałem, przynajmniej pierwsze, propozycje takiego zdefiniowania. Otóż, otwarcie trzeba powiedzieć, że ani szkoła amerykańska, ani szkoła radziecka, ani szkoła polska nigdy się tym nie zajmowały. Kiedy ja się naukowo próbowałem tym zajmować znajdowałem się w sytuacji człowieka, który uprawia pewną heretycką działalność, funkcjonującą poza obrębem oficjalnej pedagogiki. I minęły czasy w wielkim współzawodnictwie kapitalizmu z alternatywą ustrojową, wygrał kapitalizm i nadal, a nawet w jeszcze większym stopniu niż dotąd, problematyka zdefiniowania wizji pożądanej osobowości człowieka nie znajduje się w centrum zainteresowań badawczych i projekcyjnych pedagogiki. Ma to fundamentalne znaczenie dla szkoły. Szkoła dzisiejsza jest szkołą, w znacznym stopniu, przeładowanych programów nauczania. Wielokrotnie uczestniczyłem, jako doradca ministra, jako redaktor specjalizujący się w programach edukacyjnych, w komisjach programowych, które układają programy nauczania w szkołach podstawowych, w szkołach średnich, zarówno w gimnazjach jak i liceach, i widziałem jak się to odbywa. Poszczególni uczeni, we wkładaniu swoich elementów, swojej dziedziny nauki czy wiedzy do programów szkolnych, kierują się swoim przekonaniem, że to, z punktu widzenia znaczenia, jest ważniejsze od czegoś innego. A nie biorą pod uwagę, że znaczenie, z punktu widzenia ogólnych wartości danych twierdzeń naukowych, ta hierarchia wartości jest inną hierarchią wartości niż hierarchia wartości budowana z punktu widzenia potrzeb formowania człowieka, kreowania jednostki ludzkiej. Może w biologii jest jakaś systematyka zwierząt ważna dla biologa, ale niekoniecznie musi być ważna do tego, żeby się jej uczył uczeń. W naukach społecznych może jakiś element wiedzy o ustrojach jest ważny dla ekonomisty, ale jest pytanie czy to jest też równie ważne dla człowieka przyszłości. Jeśli szkoła, zgodnie z pedagogiką Bogdana Suchodolskiego, dzisiaj wielu innych pedagogów, jeśli pedagogika ma inspirować szkołę do kreowania ludzi, którzy potwierdzą swoją wartość w czasach dopiero nadchodzących to niewątpliwie stoi na porządku dnia olbrzymi problem, żeby kierowali się pewnymi skonkretyzowanymi wizjami człowieka. Szkoła dzisiejsza takimi wizjami się nie kieruje. I, Proszę Państwa, szkoła, już z tego punktu widzenia, przeżywa głęboki kryzys. Ale to nie jest jedyna przyczyna tego kryzysu. Szkoła oczywiście ma nauczyć nie tylko czytać i pisać, nie tylko rachować, nie tylko posługiwać się pewną wiedzą chemiczną, przyrodniczą, biologiczną, ale szkoła jeszcze ma jedno wielkie zadanie. Tym zadaniem jest ukształtowanie pewnej osobowości człowieka, czyli człowieka o pewnych predyspozycjach, o pewnym świecie wartości. W tym wykładzie posłużyłem się przykładem, jaką szkoła niemiecka odegrała rolę w inspiracji żołnierza niemieckiego, w jego gotowości do walki z jego francuskim przeciwnikiem. Ale, Proszę Państwa, dzisiaj jest wielki problem na porządku dnia. Istota tego problemu polega na tym, czy szkoła dzisiejsza, tak jak szkoła XIX wieku, rzeczywiście inspiruje hierarchię wartości. Otóż, szkoła dzisiejsza została wyręczona z kreowania wartości przez inne mechanizmy. Dzisiaj szkoła, co najwyżej, przysposabia do zdobycia pewnej wiedzy. Do umiejętności uczenia się. Do umiejętności poruszania się w obszarze różnych dyscyplin naukowych, bardziej matematyczno-przyrodniczych niż społeczno-humanistycznych, w których dominuje w szkole manipulacja związana z interesami dominujących klas i warstw społecznych. Ale, młode pokolenie XXI wieku, jego emocje, jego zainteresowania, jego preferencje życiowe, jego wartości kształtuje już minimalnie szkoła. Po szkole niemieckiej, która inspirowała skutecznie żołnierza niemieckiego do walki z francuskim żołnierzem pozostało tylko historyczne wspomnienie. Dzisiaj szkołę w tym zakresie wyręczają środki masowego przekazu – telewizja, Internet. I one powodują, że po ich stronie znajduje się główna rola w dziedzinie kreacji świata wartości. A tymczasem te środki masowego przekazu, zwłaszcza telewizja i Internet, znajdują się we władaniu współcześnie tej niewielkiej elity świata, która skoncentrowała w swoim ręku te olbrzymie kapitały. Dzisiaj, ta elita nie jest zainteresowana specjalnie, aby budować szerzej identyfikacje narodowe. Ta elita jest międzynarodowa. Oddziałuje na cały, globalny świat, na całe globalne pokolenie współczesnego świata; europejskie i azjatyckie, amerykańskie i południowoamerykańskie. I, ona ukierunkowuje ucznia już od przedszkola i szkoły podstawowej, w jednym, skutecznym kierunku, czyni z niego konsumenta. To jest kierunek oddziaływań niesłychanie skuteczny. Nauczyciel nie jest dobrym konkurentem. Telewizja, Internet, posługuje się obrazem, posługuje się atrakcyjnymi formami przekazu. Nauczyciel, nawet najlepiej zorganizowany, który umie sięgać do pomocy różnego rodzaju, ma – jako główny instrument oddziaływania w szkole – słowo. To nie jest ekwiwalentne współzawodnictwo. Dzisiaj szkoła znajduje się w głębokim kryzysie. Istota tego kryzysu polega na tym, że szkoła nie jest dzisiaj głównym elementem dominującej siły, który kształtuje oblicze młodych pokoleń poszczególnych krajów. Szkoła dzisiaj spełnia funkcje poboczne. Ma nauczyć pewnej sumy umiejętności, studiowania, czytania, przyswajania elementarnej wiedzy, ale tą wiedzę, która kształtuje świat wartości, a zwłaszcza świat fundamentalnych wartości, to tą wiedzę uzyskuje młody człowiek dzisiaj nie ze szkoły tylko ze środków masowego przekazu. Przy tym, nie jest to wiedza pogłębiona. Jest to wiedza polegająca na skrótowym objaśnieniu, łatwo przyswajanym poszczególnych problemów. Wszystkie skomplikowane zawiłości świata zostają wyeliminowane. Wszystko zostaje zredukowane do prostych, łatwo przyswajalnych twierdzeń. I, ostatnia sprawa w związku ze szkołą. Będzie o tym mowa w następnym wykładzie. Ale, na świecie w oddziaływaniu człowieka na człowieka ogromną rolę odgrywają wzorce osobowe. Wzorcem osobowym współczesnego młodego pokolenia całego kapitalistycznego świata jest dzisiaj człowiek wylansowany przez środki masowego przekazu. Ogromną rolę odgrywają tutaj te osoby, na których skoncentruje się uwagę młodego pokolenia – aktorzy, aktorki, ludzie mody, jakieś postacie stanowiące wzór łatwych sukcesów. Nie dzięki jakieś długotrwałej, wzmożonej pracy, ale przypadku, urody, dobrego splotu okoliczności. Ale zawsze jest ten sukces człowieka, będący własnością określonych ludzi, skoncentrowany na problemach materialnych. Nauczyciel, nauczycielka, to grupy społeczne, które, z natury rzeczy, tracą w takim współzawodnictwie. Dochodzi jeszcze do tego, że nie są to grupy szczególnie uprzywilejowane materialnie. Niemogące się poszczycić jakimiś sukcesami w sferze standardu życia, posiadanego samochodu, wspaniałych ubiorów. To wszystko razem powoduje, że szkoła spychana jest, w coraz większym stopniu, na peryferia oddziaływania na młode pokolenie. I, jeśli świat chce uratować swoje istnienie to ranga szkoły musi być przywrócona. To będzie proces niełatwy. Dzieje szkoły są skomplikowane i trudne, i w pewnym sensie bardzo długie. Nie szkoła, a osoby specjalizujące się w edukacji należą, obok osób specjalizujących się w posłudze duchowej, do najstarszych zawodów świata. We wspólnocie pierwotnej wyodrębniono jednostki, w poszczególnych plemiennych strukturach, do tego, żeby prowadziły zorganizowany kurs religijny, zalążków ówczesnej religijności, i przeprowadzały różne przedsięwzięcia edukacyjnego charakteru. Nie wykształcało się to w szkoły, ale początek jakiejś fachowej edukacji miał jednak miejsce. W okresie feudalnym, panienki władców feudalnych, o dobrym sercu dla prostego ludu, próbowały zorganizować szkołę. No i, duchowieństwo też, żeby podnieść poziom religijności, na własną rękę organizowało, różnego rodzaju, zalążki przyszłych szkół. Jednak prawdziwa historia szkoły zaczyna się od kapitalizmu.
Rozdział VII. Rola szkół wyższych w obecnych i nadchodzących czasach.
W okresie mojej młodości udało mi się dotrzeć w czasie mojej podróży do ZSSR do miasta Nowosybirsk, a ściśle do zalążka tamtejszego oddziału Akademii Nauk Związku Radzieckiego. Zostałem w tym mieście przyjęty jako młody dziennikarz ale zarazem działacz Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej przez szefa tego oddziału poprzednika profesora MIchaiła Ławrientiewa[5] późniejszego członka Akademii Nauk ZSSR (współtwórcy radzieckiej bomby atomowej a potem i pojazdów kosmicznych)[6].Jak to zwykle bywa, ten wielki człowiek usłyszał ode mnie, jako młodego bardzo dziennikarza, parę dość prostych i banalnych pytań. Jednak musiał go zaciekawić ten przybysz z Polski bo nie zbywając mnie zaprosił mnie do siebie do domu, żeby na ten temat otwarcie i szczerze mógł ze mną i bez pośpiechu porozmawiać. Tak zwana „osoba towarzysząca mi”, wysłana przez Agencję Prasową „Nowostii” , która organizowała wspomniany mój pobyt, nie by zaproszony do jego domu i bardzo się z tego powodu denerwował. Nawet próbował się z w tej sytuacji mocno awanturować. Jednak prof. M. Ławrentiew tym się specjalnie nie przejmował. Była to bowiem postać szczególna w ówczesnym ZSSR., która miała wszystkich w nosie i zaprosił mnie po prostu do domu ( willi)bo tak chciał i nie pozwolił nikomu do tego się mieszać. Rozpalono ogień w kominku pięknego domu Pana profesora w stylu architektury syberyjskiej i rozmawialiśmy o radzieckim systemie oświatowym, o akademii nauk, o współzawodnictwie obu ówczesnych systemów społeczno-gospodarczych. Ale, pewien element sprawy chciałem podkreślić ze szczególną mocą, mianowicie jako młody człowiek pytałem naiwnie profesora M. Ławrientewa – a jakie są zasoby naturalne Syberii? Popatrzył na mnie i powiedział:– Malczyk, nieograniczone. Jak to nieograniczone? – nieśmiało spytałem. Najmądrzejsi na świecie nie wiedzą ile tego tu, czego mamy i w jakich wielkościach – wyjaśnił profesor. A co macie? Wszystko. Gdyby tablica Mendelejewa była nieprecyzyjna i byłoby coś poza tablicą Mendelejewa to u nas, na pewno, na Syberii też to będzie. Ale, w jakich wielkościach? Nieograniczonych – odparł rozmówca. W związku z tym, Proszę Państwa, tam były i są zasoby naturalne, które stwarzały możliwości, że oddział Rosyjskiej Akademii Nauk był w bliskim sąsiedztwie i korzystał z zasobów, które dawały mu nieograniczone możliwości materialne i mógł współzawodniczyć z sowicie finansowanymi amerykańskimi centrami. I, trzeba uznać, że współzawodniczył skutecznie. Była nawet taka anegdota – zastanawiano się co jest przy czym. Czy Akademia Nauk ZSRR przy swoim syberyjskim oddziale? Czy syberyjski oddział przy Akademii. Innymi słowy, z jednej strony podstawą współzawodnictwa dwóch systemów były szkolnictwa wyższe obu tych krajów, ale poza nim, choć w ścisłym związku z tym systemem szkolnictwa, współzawodniczyły ze sobą wielkie centra badawcze. Otwarcie trzeba powiedzieć, że te centra badawcze, w ogromnym stopniu, były na poziomie zrównoważonym. I, były nawet historyczne okresy, w których te centra dopracowywały się, w poszczególnych mocarstwach, takiej pozycji, że uzyskiwały określoną przewagę nad innymi. Tak było też w wypadku centrum rosyjskiego, które przez długi czas utrzymywało wyższy poziom kształcenia niż realizowany w amerykańskiej szkole wyższej. W każdym razie, szkoła wyższa to taka struktura, która inaczej niż szkoła podstawowa i średnia wpływa na losy poszczególnych narodów. Jeśli szkoła podstawowa i średnia, czy jak ktoś woli elementarna i średnia, w historii świata, w dużej mierze kształtowały oblicze ideowo moralne poszczególnych narodów, hierarchię wartości, preferencje, to uniwersytety, politechniki i centra badawcze kształtowały materialno-techniczną, albo przewagę, albo nierówno rzędną pozycję, ale zawsze współzawodnictwo odbywało się na zbliżonym poziomie, który był podstawą równowagi. W sumie, możemy powiedzieć tak – szkolnictwo wyższe każdego kraju to bardzo ważny element jego ogólniejszego rozwoju. To szkolnictwo i warunkach krajów kapitalistycznych, i w warunkach ZSRR obsługiwało, w sposób efektywny, nie tylko ogólne potrzeby narodowe, ale klasowe interesy rządzących grup społecznych. W warunkach świata kapitalistycznego dotyczyło to wielkiego kapitału, który jest siłą dominującą w świecie kapitalistycznym i to nie tylko w krajach, które są bezpośrednio miejscem pobytu tego kapitału, ale w całym świecie, dlatego bo kapitał światowy rządzi przez takie reżimy, będące w obozie kapitalistycznym, które, w zasadzie nigdy, albo prawie nigdy, nie wyłamują się z kapitalistycznego porządku świata. Więc, jeśli na przykład są kraje pozornie suwerenne to w warunkach kapitalizmu ich suwerenność jest ograniczona, albowiem elity rządzące są zależne od wielkiego kapitału. Współistnienie państw odbywa się w ten sposób, że jest wykorzystywane do dominacji kapitału oraz istnieją materialno wręcz techniczne powody, że elity poszczególnych narodowych krajów podporządkowane są tej naczelnej elity świata kapitalistycznego. Natomiast, w warunkach radzieckich, biurokracja radziecka, która była dominującą siłą ZSRR, dominowała przez całe szkolnictwo wyższe, choć czerpała do współzawodnictwa z antagonistycznym, przeciwstawnym ustrojem wiele sił z technicznych osiągnięć, które to szkolnictwo dokonywało i specjalne centra. Więc, możemy, w sumie, powiedzieć tak – szkolnictwo wyższe to ważny element funkcjonowania całego społeczeństwa. W warunkach amerykańskich pod szczególną troską wielkiego kapitału, a w pozostałych częściach świata kapitalistycznego, w dużej mierze, zdominowany przez te tendencje i prądy, które występują we współczesnych Stanach Zjednoczonych. Uważam, że jeśli chcemy wiedzieć coś bliżej o szkolnictwie i jego służebności wobec różnych klas i warstw społecznych to najlepiej na ten temat możemy się dowiedzieć z tego jednostkowego przypadku, jakim było wyrzucenie profesora Piketty’ego z Uniwersytetu w Harvardzie, albowiem to wskazuje, że rozmiary swobody badań i głoszenia poglądów w sprawach fundamentalnych, związanych z istnieniem, bądź nieistnieniem ustroju kapitalistycznego uniwersytety amerykańskie, tak jak uniwersytety wielu innych krajów kapitalistycznych, mają ograniczone wolności. Natomiast, można powiedzieć, że jeszcze mniejsze wolności miały uniwersytety krajów socjalistycznych, które, w zakresie nauk społecznych, podlegały obowiązkowi indoktrynacji społeczno-politycznej, która powodowała, że uczeni w tych uniwersytetach nie reprezentowali samodzielnych poglądów, tylko takie poglądy jakie im narzucała rządząca biurokracja. I, w związku z tym, że w krajach kapitalistycznych zakres swobód uniwersyteckich pozornie był większy niż w ZSRR i krajach satelitarnych wobec ZSRR, układało się to na proste przeciwstawienie – tu pełna wolność, a tam pełna zależność polityczna od rządzących elit. Myślę, że taki obraz sytuacji jest mylący. Tu duża wolność, dużo większa niż w krajach ZSRR i w krajach jemu podporządkowanych, ale bynajmniej nie całkowita, choć starannie ukryta, i tu nie ukryta, na chamsko pokazywana zależność, zwłaszcza w sprawach społecznych. Przy tym, jeśli chodzi o nauki matematyczno-przyrodnicze to, w dużej mierze, realizowane w systemie naukowym ZSRR, i w uniwersytetach radzieckich, i w krajach mu podległych, ta dysproporcja, w stosunku do krajów zachodnich, nie była taka jaskrawa. Najlepszym dowodem jest to, że wychodziło takie, dość specyficzne, wydawnictwo radzieckie „Wielka encyklopedia sowiecka” i Amerykanie zawsze tą encyklopedię tłumaczyli na angielski i rozpowszechniali wśród swoich uczonych. Chociażby dlatego, że zaprezentowany tam dorobek nauk matematyczno-przyrodniczych był jednym z lepiej prezentowanych i mających uniwersalne znaczenie. We współczesnym świecie mamy też do czynienia z pewnymi przeobrażeniami szkolnictwa krajów kapitalistycznych. Przede wszystkim, już na etapie szkoły średniej, mówiliśmy o tym, mamy do czynienia z taką sytuacją, że likwidowane są tak zwane „ślepe ścieżki” coraz bardziej. To znaczy, że w systemie kształcenia elementarnego i średniego coraz mniej występuje taki system kształcenia, który nie ma drożności do najwyższych rodzajów kształcenia. To było, jak powiedzieliśmy w poprzednim wykładzie, przewagą radzieckiego systemu nad amerykańskim i zachodnioeuropejskim. W radzieckim systemie, po skończonej szkole średniej, gdzie byś jej nie kończył, mogłeś zawsze wstąpić na dowolny uniwersytet, na dowolną politechnikę. A, w systemach zachodnich musiałeś skończyć specyficzną szkołę średnią, żebyś mógł się dalej kształcić. To, zwłaszcza po wnioskach wyciągniętych z przewagi radzieckiej w kosmosie, dzisiaj nie funkcjonuje w takich rozmiarach jak funkcjonowało tradycyjnie. To też daje możliwość lepszego startu uniwersytetom, bo z większej bazy uniwersytety czerpią swoją kadrę. Natomiast, jest też prawdą, że czołowe uniwersytety amerykańskie i zachodnie dokonują selekcji na innej podstawie. Mianowicie takiej, że koszty kształcenia, na przykład w Harvardzie, są tak wysokie, że nie tylko biedni, ale i średniozamożni nie mają żadnej szansy skierowania do kształcenia tam swoich dzieci. Teraz kilka zdań na temat specyficzny, mnie szczególnie bliski, a mające pewne znaczenie uniwersalne. Mianowicie chodzi o to, że od pewnego czasu na świecie powstała idea i realizowana jest idea kształcenia na odległość. Idea kształcenia na odległość polega na tym, żeby pozwolić dużej części młodego pokolenia, ale też średniego i starszego, kształcić się w warunkach nieposiadania dostatecznych środków materialnych dla takiego kształcenia i też w warunkach, w których się geograficznie mieszka, pracuje, żyje z dala od wielkich uniwersyteckich centrów. Mianowicie na świecie się zrodziła idea, żeby kształcić, zwłaszcza na poziomie uniwersyteckim, ludzi przy współudziale radia i telewizji oraz ostatnio też Internetu. Jak grzyby po deszczu, w Ameryce, ale też w innych krajach, zaczęły powstawać uniwersytety tak zwane „otwarte”. Takie uniwersytety powstały w Australii, w Afryce Południowej, w innych częściach świata, w Ameryce zaczęły też powstawać takie uniwersytety. Chciałem powiedzieć, że jest to idea niezwykle demokratyczna. Jakby na to nie patrzeć, elitarność szkolnictwa wyższego polega też na tym, że w systemie tego szkolnictwa tylko niewielka część uniwersytetów, politechnik, akademii ma możliwość zgromadzić takie kadry, które gwarantują najwyższą jakość kształcenia. Więc, jeśli nawet uniwersytety, inne szkoły wyższe, politechniki, akademie nie mają trudności w rekrutowaniu, na swoich studentów, ludzi z różnych klas i warstw społecznych, o różnym stopniu zamożności, to na skutek rozproszenia tych kandydatów do kształcenia, w poszczególnych krajach, uniwersytety gromadzące najwyżej kwalifikowane kadry mają kłopoty z udostępnieniem swojego kształcenia szerokim kręgom danego społeczeństwa. No cóż, prosty zabieg, polegający na tym, żeby wykłady robić w ten sposób, że emituje się je radiowo, telewizyjnie, internetowo, przełamuje tę przeszkodę. Na czoło wszystkich tego typu przedsięwzięć wysunął się Open University w Londynie, który poznałem osobiście. Nie byłem, co prawda, w Londynie w tym Uniwersytecie, ale wielokrotnie przedstawiciele tego uniwersytetu, łącznie z jego kierownictwem, odwiedzali mnie w Polsce. I miałem okazję szczegółowo zapoznać się. W Uniwersytecie tym kształci się około 400 tysięcy studentów, na różnych kierunkach, głównie humanistyczno-społecznych, oczywiście. Przywołani są do współpracy z tym uniwersytetem najbardziej wykwalifikowane kadry Wielkiej Brytanii, ale też i z całego świata. Wykłady tego Uniwersytetu są emitowane w telewizji. W tym Uniwersytecie kończą studia ludzie z różnych klas i warstw społecznych, o różnym charakterze zamożności. I, w ten sposób przełamywana jest bariera klasowo, warstwowa, która, w gruncie rzeczy, uniemożliwiała dotąd, na szeroką skalę, kształcić kadry. I trzeba powiedzieć, To jest fenomen świata. Aczkolwiek nie on pierwszy zaczął to kształcenie. Nie on jeden to realizuje, ale jest takim sztandarowym zjawiskiem z tego zakresu. Innym takim sztandarowym zjawiskiem z tego zakresu stał się Centralny Uniwersytet Radiowo-Telewizyjny w Chinach. Miałem okazję poznać ten Uniwersytet z autopsji, nawet są zdjęcia kiedy ja w studiu realizuję wykład tego Uniwersytetu. Ale oni poszli inną drogą. Centralny Uniwersytet Radiowo-Telewizyjny Chińskiej Republiki Ludowej tym się charakteryzuje, że on nie realizuje głównie kształcenia odrębną ścieżką, tylko realizuje to kształcenie zupełnie inaczej. Mianowicie w związkach z innymi szkołami wyższymi. Ogromna liczba chińskich uczelni wyższych weszła w korporację z Centralnym Uniwersytetem Radiowo-Telewizyjnym. I miałem okazję, przebywając w Pekinie, w wielkiej siedzibie tego Uniwersytetu, zobaczyć w jaki sposób profesorowie z Pekinu prowadzą seminaria w chińskich szkołach wyższych odległych parę tysięcy kilometrów od Pekinu. Gdzie studenci wstają, zabierają głos, profesorowie to oceniają. Miałem też okazję zobaczyć egzamin w ten sposób prowadzony, przy pomocy nowoczesnej sieci internetowej. Proszę Państwa, to jest prawdziwa rewolucja w edukacji. Chiny, które muszą odrabiać swoje edukacyjne zacofanie, w sposób egalitarny zapewniają to odrabianie na niezwykle wysokim poziomie. Zgromadzili, po prostu, w Centralnym Uniwersytecie Radiowo-Telewizyjnym wyjątkowe kadry. Zbudowali bardzo nowoczesną sieć łączności internetowej i zapewniają młodzieży, odległych regionów Chin od Pekinu, możliwość kształcenia się na takim poziomie i z takimi wymaganiami jak to się dzieje w najbardziej elitarnych chińskich szkołach. Także Chiny nie tylko, Proszę Państwa, odrobiły i odrabiają w niezwykłym tempie swoje zacofanie ekonomiczne, techniczne, ale też odrabiają swoje zacofanie edukacyjne w niezwykle szybkim tempie. Muszę też powiedzieć, że zwiedzałem innym fenomen kształcenia na odległość, w postaci Uniwersytetu Radiowo-Telewizyjnego współczesnej Turcji. Uniwersytet tego rodzaju w Turcji, powstały przed kilku laty, który miałem okazję wizytować, jest olbrzymim przedsięwzięciem edukacyjnym. Uniwersytet ten obejmuje swoim kształceniem nie tylko terytorium Turcji, ale właściwie całe terytorium współczesnego świata. Studenci tego tureckiego Uniwersytetu to wielomilionowa kadra, kształcąca się w ten sposób, że w swoich miejscach zamieszkania, daleko poza granicami Turcji, słucha wykładów swoich tureckich nauczycieli. Studiuje książki nadesłane im z Turcji, w postaci podręczników i realizuje egzaminy, bądź udając się do swojej ojczyzny, bądź w systemie internetowym, tak jak Chińczycy. Więc, Turcy, którzy mają duże zacofania edukacyjne, poszli tą drogą. To dzisiaj jest znacznie ponad milionowa publika, mniejsza od wielomilionowej chińskiej, kształcących się ludzi, ale to jest bardzo ciekawa droga odrabiania zacofania edukacyjnego. W Stanach Zjednoczonych jest kilka uniwersytetów i innych szkół radiowo-telewizyjnych. Jest, między innymi, Uniwersytet Michigan, który osiem czy dziesięć razy oglądałem, i muszę powiedzieć, że też ma pewną specyfikę. Otóż, specyfika Uniwersytetu Michigan polega na tym, że on został wyznaczony do tego, żeby pomagać innym uczelniom amerykańskim realizować ten system kształcenia. Jeśli chodzi o naszą Polskę, Proszę Państwa, to nie chciałbym specjalnie się rozwodzić. Sprawa jest moja osobista. Nie chciałbym wykorzystywać mojej książki do przedstawiania swoich żali w tej sprawie. Ale mogę powiedzieć, że w 1996 r. utworzyłem Wyższą Szkołę Ekonomiczną, która zaczęła od tego, że miałem czterystu studentów i w krótkim okresie czasu zdołałem do tego dobudować stację telewizyjną, i to satelitarną stację, nie Internet, co jest bardzo kosztowne. I od czterystu studentów tak kształconych doszedłem w bardzo krótkim czasie do dziesięciu tysięcy studentów. Odwiedzili mnie szefowie Open University. Odwiedził mnie szef Uniwersytetu Tureckiego i paru innych uniwersytetów, między innymi grupa nauczycieli Uniwersytetu Otwartego w Michigan. Wszyscy udzielili jak największego uznania. Dostałem nawet, pod koniec, na początku XX wieku, parę nagród za tak zorganizowaną stację telewizyjną, która się nazywała Edusat. Ale napotkałem na gruntowny sprzeciw znacznej części polskiego szkolnictwa wyższego i władz edukacyjnych naszego kraju, w dużej mierze znajdujących się pod przemożnym wpływem konserwatywnej części polskiego szkolnictwa wyższego. Mogłem się tego domyślać, chociaż nie doceniłem pierwszych sygnałów. Kiedy w 1996 r., zaraz po powstaniu mojej uczelni, udałem się do Uniwersytetu Georgia na światową konferencję lektorów i prezydentów uczelni wyższych, razem z profesorem Pastusiakiem, i wygłosiłem, oczywiście po wystąpieniu rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego, swoją krótką informację o naszej uczelni, która spotkała się zresztą z entuzjastycznymi oklaskami, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego przyszedł do mnie i powiedział mi jasno, że taka uczelnia, która kształci poprzez telewizję niech się zlikwiduje a dyplomy niech rozdziela z rozdzielnika, po kumotersku. I, że on, jako rektor jednego z najważniejszych uniwersytetów, przyczyni się do tego, żeby w krótkim czasie ta uczelnia została zlikwidowana. Co też się stało. Ja już odchorowałem tą swoją klęskę. Nie zamierzam do niej wracać. Ale mogę jedną rzecz powiedzieć – żeby nikomu nie przyszło do głowy wracanie do takich koncepcji jak miałem. Jest, w tej chwili obowiązujące, zarządzenie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, który nie pozwala realizować w pełni kształcenia na odległość, tylko w określonej części procesu dydaktycznego. Proszę Państwa, świat rozwija się intensywnie i szkolnictwo wyższe jest w tym rozwoju ważną siłą napędową, i też ważnym warunkiem pomyślności rozwoju. Szkolnictwo wyższe ma za zadanie nie tylko upowszechniać najwyższe rodzaje wykształcenia, ale stanowi też ważny czynnik rozkwitu społeczeństwa. Moja pedagogika XXI wieku otwiera nowe szanse rozkwitu szkolnictwa wyższego. Zdefiniowanie wizji pożądanej osobowości człowieka daje możliwość nowego zaplanowania kierunków rozwoju szkolnictwa wyższego w najbliższych dziesięcioleciach.
Rozdział VIII. Zakład pracy jako środowisko wychowawcze
Na wstępie tego cyklu wykładów zwracałem uwagę, że człowiek wydobył się ze współistnienia z innymi istotami żywymi, awansował, zdominował je i podporządkował, głównie dzięki dwóm czynnikom – pracy i zdobytych kwalifikacji umysłowych. Pierwszym czynnikiem, który zadecydował o awansie gatunkowym naszego rodzaju ludzkiego, była praca. Aby była jasność terminologiczna zdefiniujmy terminy którymi się posługujemy. Przez pracę rozumiemy celową działalność jednostki i zbiorowości ludzkiej, zmierzającej do przekształcenia otaczającej człowieka przyrody i dostosowania jej do swoich potrzeb. A więc, praca to jest działalność świadoma, celowa, wysoko zorganizowana, która powodowała, że jako gatunek istot żywych na tej planecie, potrafiliśmy dokonać pewnego cudu. Istota tego cudu polegała na tym, że nie mieliśmy siły mięśni ani w rękach, ani w nogach, czy też w czterech kończynach, które początkowo używaliśmy zresztą do tego samego co inne czworonożne istoty, a mianowicie głównie do biegania. Nie mieliśmy ani futra, ani kłów, ani pazurów odpowiednich, a jednak zdołaliśmy zapanować nad innymi współ-plemionami rodzaju ludzkiego na ziemi i, co więcej, w pełni je sobie podporządkować tak dalece, że nawet staliśmy się czynnikiem zagrażającym ich istnieniu. Wszystko dzięki pracy. Dzięki celowej, zorganizowanej działalności człowieka, zmierzającego do tego, żeby wydobyć się z zagrożeń, przezwyciężyć je i uczynić ze swoich sukcesów tego rodzaju zwycięstwo, aby zapanować nad całą naszą kulą ziemską, a nawet, przez to, że nadmiernie zapanować, zagrozić jej przyrodzie i zagrozić nawet jej istnieniu, chociażby przez wyzwolenie atomów jako siły i używania tych atomów dla celów wzajemnych międzynarodowych konfliktów.
Praca stała się decydującym czynnikiem, któremu zawdzięczamy swoje miejsce, rolę, znaczenie, swoją, teraźniejszość i przyszłość. I to jest, Proszę Państwa, punkt wyjściowy wykładu. Ale tu jest rzecz niezwykle ciekawa. Mianowicie, taką jest właściwością, cechą ludzkiego gatunku, że my w jednostkowym życiu odtwarzamy, jak gdyby, losy gatunkowe. To nie jest tylko tak, że kiedyś tam, kiedyś, dzięki pracy wyforowaliśmy się na czoło istot żywych. Opanowaliśmy kulę ziemską nadmiernie, często zresztą. Nadmiernie ją przyporządkowaliśmy sobie, ale że my, jako ludzie, jako jednostki ludzkie, powtarzamy tą drogę naszych przodków w naszym indywidualnym życiu. A więc, rodzimy się, wychowujemy w rodzinie. Jesteśmy małymi dziećmi. Jest bardzo źle, jeśli małe dziecko, kiedy już zaczyna chodzić, zaczyna coś rozumieć, jest całkowicie wyręczane przez rodziców od jakichkolwiek czynności, między innymi samoobsługowych, bo wyrasta z niego przyszły wielki egoista i jednostka nieporadna. Potem rozsądni rodzice uczą dzieci samodzielności. Uczą dziecko podejmowania decyzji, dbania o siebie, swoje interesy, czy minimum samoobsługi i już tu decyduje się los poszczególnych jednostek. Ludzkość wytworzyła gigantyczną liczbę ludzi zachwianych osobowościowo, między innymi przez nieprawidłowe zagospodarowanie ich dzieciństwa, ich młodości. Nadmiernie wyzwalając z obowiązków. Nie obarczając nimi odpowiednio. Nie kształtując dostatecznej samodzielności. To często mam dotyczy, które pozbawiają na przykład synków cech męskich i teraz mamy do czynienia ze zjawiskiem na świecie, coraz bardziej odnotowywanym, które się spotyka z krytyką, mianowicie kryzys męskości. Niby mężczyzna, tak zewnętrznie to nawet wyrosły i mięśnie jakieś tam ma, a praktycznie rzecz biorąc gorszy od coraz bardziej energicznych, dynamicznych, inicjatywnych, lepiej uczących się kobiet. Tak, Proszę Państwa, takie zjawisko też mamy i my, jako pedagodzy, musimy o tym pamiętać. Ale wracając do głównego tematu. Miejscem, w którym człowiek potwierdza drogę rozwojową, skuteczną dla niego, jest jego praca zawodowa. Praca zawodowa przeszła całą ewolucję, o której warto pamiętać, i która ma istotne znaczenie dla dziejów rodzaju ludzkiego. Chciałem się zatrzymać tylko nad tym epizodem, który jest związany z kapitalizmem, bo on jest przesądzający. Przed kapitalizmem, w zakresie działalności wytwórczej, ludzie pracowali dość indywidualnie i w malutkich zespołach. Rewolucja, którą przyniósł światu kapitalizm, polegała na tym, że zrazu gromadził ludzi w manufakturach, czyli zgromadził dziesiątki, setki ludzi w pomieszczeniach, odrywając ich od miejsca zamieszkania, na pewną liczbę godzin, i zmuszając ich do tego, żeby razem wytwarzali to co wcześniej wytwarzali ludzie w pojedynkę lub w bardzo maleńkich grupach. Manufaktura była nie tylko rewolucją w zakresie możliwości produkcyjnych człowieka, bo do tej pory żadne inne działanie nie mogło wytworzyć tyle produktów co wytworzyła manufaktura, ale prócz tego, była ważnym czynnikiem ewolucji osobowej, osobowościowej człowieka. Wytworzyły się dwa charakterystyczne typy ludzkie. Jeden to robotnik, robotnik przemysłowy, robotnik fabryczny, robotnik, który żeby móc dobrze pracować to musiał posiadać pewien niezbędny zakres wykształcenia. Ten niezbędny zakres wykształcenia powodował, że kapitaliści musieli uruchomić, po raz pierwszy, na skalę historyczną i nieznaną szkoły, o czym mówiliśmy. Zlikwidować analfabetyzm. Wszystkich nauczyć trochę czytać, trochę pisać, trochę rachować. Z reguły, w tak zwanej, szkole elementarnej, czyli szkole czteroletniej. To była rewolucja rodzaju ludzkiego. Dotąd oświeceni panowie, właściciele niewolników, panowie feudalni, po jednej stronie, którzy umieli pisać, czytać, rachować, a nawet coś więcej, a po drugiej – masy analfabetów. Rodzaj ludzki charakteryzował się taką dyferencjacją. Człowiek pełnowartościowy, czyli nieco wykształcony i człowiek niepełnowartościowy, zrazu uważany za nieczłowieka, w niewolniczym społeczeństwie. W większości, bo byli niewolnicy lepiej wykształceni od ich panów. I potem panowie feudalni wykształceni, panie feudalne wykształcone i chłopstwo, tkwiące w głębokim analfabetyzmie, pracujące na to, żeby ci panowie mieli co jeść, mieszkać w pałacach i panoszyć się nad całym rodzajem ludzkim. I przyszedł kapitalizm, i to przeciwieństwo wykształconych i analfabetów musiało zostać przezwyciężone na skutek potrzeb produkcyjnych nowopowstałych fabryk. Powstała nowa jakość człowieka. Wszyscy ludzie, niezależnie czy biedni, czy bogaci, zagonieni, co prawda, do bardzo ciężkiej pracy, znacznie przekraczającej ośmiogodzinny dzień pracy, zmuszone do pracy dzieci, zmuszone do pracy, w nieodpowiednich warunkach, kobiety, ale wszyscy, w coraz większym stopniu, zmuszeni też do tego, żeby zdobyli tą czteroletnią, elementarną wiedzę w zakresie czytania i pisania. To nowy rodzaj ludzki. Nowa jakość człowieka powstała. I to jest olbrzymi skok na przód. Ale kapitaliści musieli się uratować. Bo wytworzyła się jednocześnie klasa kapitalistów. Pierwsza na świecie klasa dominująca, która była głęboko zainteresowana w rozwoju produkcji. Właścicieli niewolników w ograniczony sposób interesowała produkcja. Panowie feudalni zupełnie nie to mieli na głowie i w swoich dominujących zainteresowaniach. Pierwsza klasa kapitalistów głęboko wniknęła i uczyniła przedmiotem swojego największego zainteresowania możliwość pomnożenia produkcyjnych możliwości ludzkości w Europie Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych. To, nie tylko, był skok ekonomiczny, o czym pisze się w podręcznikach szkolnych, ale to był, Proszę Państwa, też ogromny skok jakościowy człowieka po wszystkich stronach, bym powiedział, klasowej barykady. Po stronie robotników, bo powstał robotnik uświadomiony trochę o świecie, w którym żyje, bo przestał być ciemnym analfabetą. Umiał trochę rachować i coś niecoś potrafił porachować, nie tylko ile zarabia, ale ile zarabia jego kapitalistyczny pan. I powstała, z drugiej strony, klasa kapitalistów. Pierwsza klasa, która nie składała się wyłącznie z ludzi pasożytujących na robotnikach, czy na ludziach pracy, ale która autentycznie organizowała skok produkcyjny ludzkości, przynajmniej w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych. Mamy skok do przodu ludzkości. No, ale nawet najpiękniejsze rzeczy mają swoją negatywną stronę. Kapitalizm, tak do połowy XIX wieku, zaczął się rozwijać w taki sposób, że nad tym ustrojem zawisło ogromne niebezpieczeństwo. Kapitaliści budowali coraz większe zakłady produkcyjne. Skupiali w nich coraz większe zespoły proletariuszy. Biednych, pracujących wiele godzin, często ze swoimi żonami, córkami, z dziećmi swoimi, ale wszystko skupione w dużych zakładach i żyjące w niezwykle podłych warunkach. I, jednocześnie fortuny kapitalistyczne. Pałace. W naszej Łodzi, w Ziemi Obiecanej, można zobaczyć te wspaniałe pałace, które budowali sobie kapitaliści, często zagraniczni, którzy ledwo mówili po polsku. Wszyscy żyli w coraz lepszych warunkach. W głowie im się przewracało od gigantycznych dochodów. Tu straszliwa bieda a tu bogactwo. I to jeszcze ta bieda skupiona w dużych zakładach pracy. Proszę Państwa, skupienie w tych dużych zakładach pracy stworzyło nowy model człowieka. Klasa została rozczłonkowana na elementy. Gotowy produkt był rezultatem współdziałania wielu ludzi w procesie produkcji. Przy mechanizacji też. Ten wykonał to. Tamten wykonał tamto. I to razem składało się na gotowy produkt, realizowany przez ludzi wyjątkowo nędznie żyjących. Bardzo długo, każdego dnia pracujących. Kapitaliści byli pewni siebie. Świetnie im się żyło. Na dodatek przyszedł czas, w którym rozwinięte przemysłowo kraje, jeden po drugim, zaczęły czerpać zyski nie tylko z własnego kraju, a zaczął się gigantyczny podbój kolonialny. Kanonierki żołnierzy do Afryki, do Azji, do Ameryki Łacińskiej podbijać ludy. Za świecidełka zabrać od nich wszystkie surowce cenne. Pogorszyć jeszcze ich warunki egzystencji i suto się bogacić. Klasa kapitalistów czerpała zyski nie tylko z gigantycznego wyzysku swoich narodów, swoich proletariuszy, ich dzieci, żon, ale też olbrzymie zyski z kolonii. W koloniach zresztą kanonierki przywoziły żołnierzy. Ustalano twarde rządy. Odnoszono się do tubylców z wyjątkową pogardą. Zabierano im wszystko co wartościowe i już nie piękne domy a pałace, coraz większe pałace, stały się podstawą egzystencji kapitalistów. Tu pałace, a tu nory robotnicze. I, Proszę Państwa, powstał problem. Powstały w jednym gatunku człowieczym trzy gatunki ludzi. Bogaci, syci kapitaliści. Pewni siebie, a w ich trzonie najbardziej podła, najbardziej haniebna grupa – finansiści. To nota bene grupa społeczna, która wcale nie narodziła się w kapitalizmie. Finansiści to produkt długotrwałego rozwoju ludzkości. Już w starożytnym Rzymie i w starożytnej Grecji ujawniali się finansiści, którzy posiadali często większe środki materialne niż władcy. Potem, w feudalizmie, panowie feudalni mieli majątki, mieli dominującą władzę, ale często biegli do finansisty i mówili – pożycz pieniądze, bo chcę córkę wysłać do uniwersytetu, syna wysłać do włoskich szkół, komuś coś zrobić. A pieniędzy z majątku feudalnego nie było zawsze tyle, żeby na to starczało. I już wtedy byli finansiści. I teraz, ci finansiści głównie zainwestowali w przemysł. Oni byli najważniejszą, po dziś dzień są najważniejszą i najbardziej krwiożerczą klasą kapitalistów. Nie ci, bezpośredni organizatorzy produkcji, a ci, którzy tą produkcję finansowali. I tak, Proszę Państwa, rozwija się ród ludzki pod kątem widzenia pracy. W całych dziejach ludzkości. Tu, w Europie Zachodniej i w Stanach, powstało specyficzne społeczeństwo; społeczeństwo bogatych kapitalistów, społeczeństwo ubogich, skoncentrowanych w miejscu pracy proletariuszy, i społeczeństwo kolonialnie wykorzystanych ludów. Tak na marginesie, warto odnotować, że nie wszystkie terytoria na świecie dało się podbić. Odnotujmy to sobie, bo to się nam przyda do całokształtu naszego spojrzenia na świat, że kapitaliści, z dużą energią, podbijali na przykład terytorium chińskie. Najbardziej drapieżni, spośród kapitalistów, byli Anglicy, mieszkańcy Wielkiej Brytanii. Oni, z wyjątkową siłą władowali się w terytorium chińskie i zawładnęli niektórymi rejonami terytorium chińskiego. Ale, w sukurs im przychodzili Niemcy, którzy też tam kolonizowali część Chin. Przychodzili w sukurs im Francuzi, w rejonie na przykład Szanghaju to był rejon okupacji francuskiej. Przepięknie tam im się żyło i czerpali ogromne zyski. O tym jak haniebnie postępowali kolonialiści to podam przykład taki angielski. Anglicy, w pewnym momencie, parlament angielski, nie tak sobie kapitaliści bezprawnie, parlament angielski wydał wojnę Chinom. Uchwałą parlamentu wkroczyły wojska angielskie, Wielkiej Brytanii, do Chin. Jaki powód był? Skoro uchwała parlamentu to i powód. Prosta sprawa. Chiny nie szanują świętego prawa wolnego handlu. Trzeba Chiny ukarać. Wysłać żołnierzy i przywołać ich do porządku. Co oni sobie myślą? Handel na świecie ma być wolny. Kapitaliści mają mieć prawo handlować z kim chcą. Tylko, że w parlamencie nie dodano jednej drobnej uwagi, że władze chińskie starały się zabronić eksportu do Chin opium. I, o prawo rozpowszechniania opium w Chinach toczyła się wojna brytyjsko-chińska. Ale, nie o to tu chodzi. Chodzi o coś ważniejszego, że straszne pieniądze czerpano z wszystkich kolonii. Zwróciłem na ten moment chiński uwagę, dlatego bo musieli po stu latach oddać z powrotem Chinom Hong Kong. Jest spór, na ile ten kapitalizm może w chińskiej konstrukcji ustrojowej w pełni funkcjonować. Ale, w każdym razie, po stu latach wrócił Hong Kong do chińskiej macierzy. Ale na świecie w połowie XIX wieku zdarzył się pewien fakt, który warto odnotować. Mówiliśmy, robotnicy nędznie żyjący, pracujący znacznie powyżej ośmiu godzin, często w warunkach szkodliwych dla zdrowia, ogromna wypadkowość i tu fortuny kapitalistyczne. Robotnicy umiejący pisać i czytać to też nowe zjawisko w dziejach człowieczeństwa. Ale gazety już zaczęli czytać. Tu, w tym proletariacie, zaczęły występować pewne zjawiska. Przedstawiciele proletariatu nie chcieli tak dalej żyć. Ich potęgą było to, że byli skupieni w coraz potężniejszych zakładach pracy. Coraz bardziej zaczęli uświadamiać sobie, że są potęgą, że są siłą. Stworzyli partie socjaldemokratyczne. Te partie socjaldemokratyczne wypisały na swoich sztandarach dwa cele – poprawę bytu klasy robotniczej i likwidację ustroju dotychczasowego. Kapitaliści zaczęli się coraz bardziej niepokoić. Zaniepokojenie kapitalistów miało poważne przyczyny. Powstał taki dokument, który odegrał dominującą rolę w świecie, nazywał się Manifest komunistyczny. Wydany w 1848 r. On się kończył w ten sposób, że Karol Marks, który go napisał, wzywał robotników do tego, żeby stali się grabarzem kapitalistycznego ustroju. Nie tylko, żeby walczyli o poprawę bytu, ale żeby się stali grabarzem tego ustroju. Karol Marks do swojej doktryny o obalenie kapitalizmu dołożył teorię klas i walki klasowej. Marks nie wymyślił teorii klas. Marks ją zapożyczył od francuskich historyków. Wielokrotnie w korespondencji pisał na ten temat, że – nie ja stworzyłem teorię klas i walki klasowej, ja do swojej doktryny ją dołożyłem. Trzeba powiedzieć, bezkrytycznie i nie zawsze rozsądnie. Nie zawsze z pozytywnym skutkiem dla swojej doktryny. Dlatego, zdarzył się wtedy następujący wypadek, kapitaliści stanęli w obliczu, że klasa robotnicza, zorganizowana w partie polityczne, które mogły obalić ustrój kapitalistyczny łatwo, bo wystarczyło, że stworzyli struktury partyjne, w tych skupiskach robotników, w zakładach pracy, mogli to obalić. Klasa kapitalistów zorientowała się i w bardzo szybkim tempie zaprowadziła ośmiogodzinny dzień pracy; zaprowadziła, Proszę Państwa, następną rzecz, mianowicie radykalnie podniesiono płacę robotniczą. Radykalnie! Zapewniono też wzmożoną działalność wśród robotników różnych osób, delegowanych specjalnie do tej pracy. Udało się kapitalistom zażegnać zarzewie niebezpieczeństwa. Wyeliminować niebezpieczeństwo rewolucji socjalnej, która by obalała kapitalizm, która by próbowała ustanowić ustrój, którego strukturę, mając oparcie na przyjętej od francuskich historyków teorii klas i walki klasowej, mówiącej, że trzeba tą klasę wyeliminować; nie fizycznie, oczywiście, tylko wyeliminować pozbawiając ich własności fabryk. Marks, wtedy kiedy w 1848 r. pisał Manifest komunistyczny, jeszcze nie skończył swoich studiów nad Kapitałem, nad jego funkcjonowaniem. Potem, z tej marksowskiej teorii wynikało, że ten kapitał ma też swoje walory. Ale do tego jeszcze Marks nie w pełni doszedł i ciągle marzył o tym, żeby ci robotnicy przemysłowi zrobili rewolucję. Ci nowi ludzie, już otrząsnęli się z czadu oddziaływania na nich kapitalizmu i na krótki okres czasu byli już bliscy tworzenia swojego ustroju, który miał reprezentować ich interesy. I, Proszę Państwa, kapitalistom się udało, w krótkim okresie czasu, zlikwidować partie socjaldemokratyczne, jako wyrazicieli interesu proletariatu przemysłowego. W partiach tych doszli do głosu ci, którzy byli za pojednaniem z kapitalistami, ale nie za pojednaniem takim racjonalnym, partnerskim, tylko za przyporządkowaniem. Jak dalece proletariusze zostali podporządkowani to było widać na początku następnego wieku, XX wieku. Kiedy robotnicy francuscy, niemieccy wzięli bagnety i wzajemnie się atakowali w wojnie światowej, wbrew swoim interesom. Kapitaliści walczyli o dominację jednego kapitału nad drugim. Ale, zdołali wmówić robotnikom, że walczą o ich narodowe interesy. I otóż, nastąpił następny krok w rozwoju rodzaju ludzkiego. Ten następny krok znowu nastąpił w oparciu o pracę. Środowisko pracy zostało podporządkowane nowopowstałej strukturze narodowej. Kapitalizm na dziesiątki lat zapewnił sobie egzystencję, przez to, że przyporządkował ludzi pracy i otumanił przytłaczającą większość ludzi pracy. Ludzie pracy nie mieli, co prawda, interesu, żeby kapitalistów pozbawiać fabryk, jak to wykazało późniejsze doświadczenie. Ale mieli interes, żeby przyporządkować sobie kapitalistów, swoim interesom; żeby stworzyć harmonię interesu kapitału i pracy. Ale tego już nie potrafili zrobić, bo sami się podporządkowali klasie kapitalistów. No i, kapitaliści weszli w długotrwałą historię, w której panowali nad ludźmi pracy. I, w kapitalizmie, do dzisiejszego dnia panują. Dodajmy tylko marginalnie, bo tym się nie będziemy zajmować, że w między czasie bolszewicy na obszarach carskich zdobyli władzę w Rosji carskiej i utworzyli coś karykaturalnego, co nazwali socjalizmem. I, jak robotnicy amerykańscy, francuscy, angielscy, niemieccy chcieli podporządkować sobie kapitalistów, bądź zawrzeć z nimi jakiś kompromis to mówiono – jak macie ochotę z nami walczyć to popatrzcie do czego to prowadzi; popatrzcie na „bolszewie”, na głód, na nędzę. I, tą drogą, rozwinął się znowu, po stronie kapitalistów, bardzo wytrenowany człowiek, który potrafił manipulować, już nie tylko koloniami, ale własnym proletariatem. Pozbawił go świadomości klasowej. Pozbawił go prawdziwej świadomości narodowej. A po stronie kapitalistów, coraz świetnie działający zespół ludzi, który manipulował całym społeczeństwem. Ale, praca dalej odgrywała dominującą rolę. Praca odgrywa dominującą rolę do dziś. Kapitaliści, w rozwiniętych krajach kapitalistycznych, na wszelki wypadek, zlikwidowali te olbrzymie zakłady pracy. Dzisiaj,, w kapitalistycznych krajach, byłem w Stanach Zjednoczonych i chciałem poznać te wielkie zakłady wytwórcze Forda. Moi przyjaciele amerykańscy nawet mnie zaprowadzili do posiadłości Forda. Poznałem willę Forda. Nawet schron atomowy, który rodzina Fordów wybudowała sobie w okresie zimnej wojny, ale zauważyłem niezwykle ciekawą rzecz, mianowicie, że dzisiaj General Motors, Ford i wszystkie wielkie zakłady na przykład motoryzacyjne w Stanach Zjednoczonych to nie są skupiska kilku tysięcy robotników, którzy coś wytwarzają. Dzisiaj to oddelegowano. Dzisiaj jest setki małych zakładzików, które na podstawie automatów, jedni produkują reflektor do samochodu, inni produkują błotnik, inni produkują coś innego i to wszystko zwożą do centrali, i tam montują. Klasa kapitalistyczna słusznie, bojąc się o przyszłość i swoje interesy, i, zresztą, nie chcąc sobie stwarzać rozmaitych kłopotów, zdegenerowała duże zakłady i przeniosła produkcję do rozproszonych, malutkich zakładzików. Robotnicy, tak rozproszeni, nie są żadnym zagrożeniem. Więc, nie tylko ich otumaniono, wbijając im do głowy, że kapitalizm jest jedynym możliwym ustrojem na świecie, ale jednocześnie organizacyjnie tak zbudowano proces pracy, żeby nie było łatwo duże zbiorowości namówić do jakichś działań antykapitalistycznych. I to się okazało ekonomicznie niegroźne a, wręcz odwrotnie, dające pozytywne skutki. Dzisiaj, na świecie też mamy do czynienia z nowym, wielkim problemem. Mianowicie technika, w coraz większym stopniu, wyręcza pracę fizyczną robotnika przemysłowego. Dzisiaj mamy do czynienia, Proszę Państwa, z tym, że coraz większą część powtarzalnej produkcji wytwarzają automaty. Dzisiaj robotnik przemysłowy zaczął od ustawiania automatu do produkcji – widziałem taką produkcję – automat robi wszystko a pracownik ustawia tylko automat do poszczególnych rodzajów produkcji śledzi czy nie ma jakichś zahamowań. Mówiliśmy już, że kiedyś kapitaliści, jak tworzyli swoje zakłady pracy to budowali olbrzymie przedsiębiorstwa i zapewniali elementarne wykształcenie. Robotnik, który jest swoistym ustawiaczem produkcji, to jego elementarne wykształcenie nie wystarczy. Trzeba mu dać szersze wykształcenie. Jednocześnie, w kapitalistycznym ustroju, następuje proces przesunięcia siły roboczej z produkcji do usług. Usługi zatrudniają w rozwiniętych krajach kapitalistycznych przytłaczającą większość ludzi. Pracownicy usług to inna kategoria niż robotnicy. O ograniczonej świadomości grupowo-klasowej. Pracują w rozproszeniu. Pracownicy handlu pracują nawet w dużych centrach handlowych. Są skupieni, ale bardzo często pracują w tych centrach u różnych pracodawców, którzy reprezentują odmienne firmy. Wszystko się gmatwa, rozpływa. Nie ma jasnych konturów interesów. Praca podlega coraz większemu zdeprecjonowaniu. Mamy też uruchomienia rozmaite nowych elementów pracy. Na przykład jak byłem w Stanach Zjednoczonych dowiedziałem się, że księgowi w małych firmach, a nawet w średnich i dużych firmach amerykańskich, to nie są wcale ludzie mieszkający w Stanach Zjednoczonych, a realizujący funkcje księgowe ludzie z różnych innych krajów. Na przykład w zakresie informatyki zatrudnionych jest na potrzeby amerykańskie setki tysięcy Hindusów, którzy mają wyjątkowe skłonności do dobrego zajmowania się informatyką. Innymi słowy, nastąpiło rozproszenie ludzi pracy. I kapitał to wszystko wykorzystuje. Powstaje też nowy gatunek pracownika w ustroju kapitalistycznym. Po jednej stronie bardzo potężne koncerny z wielkimi środkami materialnymi, a po drugiej stronie rozproszeni ludzie, pracujący w zakładach należących do koncernu często położonych tysiące kilometrów od centrali koncernu. Kapitał zresztą, w tej chwili, znaczną część swoich zysków czerpie z przepływów kapitałowych. Istnieje zresztą cały system, żeby to zakamuflować. Państwo czytają gazety, że w Polsce nastąpił wzrost PKB o tyle promila procenta, a nie biorą jednej rzeczy pod uwagę – co to jest ten PKB? To PKB, to jest, Proszę Państwa, nic innego jak wartość netto produkcji zrealizowana na danym narodowym terytorium. A co to znaczy wartość produkcji? Znaczy, że jak powstanie w Polsce montownia samochodowa Mercedesa i zmontuje się tyle i tyle mercedesów, to odliczy się od tego wartość dostarczonych części, odliczy się od tego liczbę sprzedanych części i wyliczy się dochód. I ten dochód z produkcji, uzyskanej na danym terytorium, wchodzi w skład PKB. Natomiast nie bierze się pod uwagę co się z tym dochodem dzieje. Mówiłem, parę razy, w wykładzie, że PKB w Chinach i PKB w Polsce to nie to samo. Ten procent ma inną wagę. Parę zdań na ten temat, żeby zrozumieć jak funkcjonuje proces pracy i jej skutków. W Chinach, jak już mówiłem parę razy, jest taki układ rzeczy, że dochód kapitalistycznego przedsiębiorstwa ze Stanów Zjednoczonych, z Holandii, czy z Anglii, który odprowadza to przedsiębiorstwo, nie jest odprowadzany w całości, tylko w pewnej części. Bo, Chińska Republika, dając amerykańskim, czy innym, przedsiębiorstwom prawo budowania w Chinach powiedziała, że znaczną część dochodu muszą zainwestować na terytorium Chińskiej Republiki Ludowej. Poza tym, Chińczycy wiedzą, na skutek tego, że mają w każdym wielkim kapitalistycznym przedsiębiorstwie swojego przedstawiciela, jaki jest realny dochód i jaki jest transfer środków za granicę. W żadnym dzisiejszym kraju kapitalistycznym te wielkości nie są znane. Proszę Państwa, praca jest dzisiaj źródłem bogacenia się wielkiego kapitału. Z pracy niewiele mają ci, którzy ją wykonują, niezależnie czy są robotnikami przemysłowymi, czy pracownikami umysłowymi. I co jest najciekawsze w tym wszystkim? Co z pracy wykonanej w poszczególnych krajach mają pracownicy tam pracujący, w porównaniu z dochodami? Co mają te narody a co mają zachodnie koncerny, centra wielkich korporacji? Poszczególne państwa narodowe nic nie wiedzą. Tylko w Chinach wiadomo jakie są transfery. Transfery w innych krajach są niewiadomej wielkości. Innymi słowy, na świecie powstaje potrzeba nowego zorganizowania pracy. Ogromne możliwości techniczne pracy, zachodzi potrzeba, żeby wykorzystać dla rozwiązywania wielkich problemów światowych. Pracę na świecie trzeba zracjonalizować. Trzeba budować nie tylko w oparciu o potrzebę maksymalnego zysku, ale w oparciu o potrzebę rozwiązania poszczególnych problemów. Praca powinna być nowym bodźcem dla rozkwitu człowieka. Człowiek powinien iść do pracy z radością. Praca powinna być dla niego źródłem satysfakcji, że coś zrobił i też satysfakcji materialnej. Tylko jest to możliwe w społeczeństwie, w którym z korzeniami zostanie wyeliminowana dążność do maksymalnego zysku. To jest możliwe. W Chinach nie ma maksymalnego zysku. A praca daje tak wielkie możliwości, że mają powody kapitaliści amerykańscy martwić się, że Chiny we współzawodnictwie znacznie ich przegonią. I trzeba też powiedzieć jeszcze o jednej bardzo ważnej rzeczy dotyczącej roli pracy. Praca nie tylko powinna być podstawą nowej fazy rozwoju człowieka, dającą mu satysfakcję; zorganizowana nie tylko z punktu widzenia zysku, ale i potrzeb człowieka, jego rozwoju. Ale praca powinna być źródłem moralnej satysfakcji człowieka. Człowiek pracy powinien być uznawany za demiurga. Najważniejszej właściwości człowieczeństwa. Praca powinna przyczyniać się do rozkwitu osobowości. Powinno się wytworzyć, swoistego rodzaju, kult pracy i kult jej najlepszego wykonawstwa. Tylko w społeczeństwie, w którym praca jest nie tylko podstawą odpowiedniej satysfakcji materialnej, ale i moralnej, tylko w takim społeczeństwie można osiągnąć odpowiednie zyski.
Rozdział IX. Ojczyzny i patrioci problemy ich kondycji w obecnych i nadchodzących czasach
Jednym z fundamentalnych problemów dzisiejszych czasów to jest pielęgnacja ojczyzn i zapewnienie ojczyznom ludzi odpowiedniego miejsca w globalnym świecie, warunków rozkwitu i warunków zaspokajania potrzeb wszystkich swoich członków; biednych i bogatych; wykształconych i półanalfabetów, których ciągle na świecie jest tak dużo. Ojczyzny są produktem epoki kapitalistycznej. Zalążki ojczyzn w postaci ojczyzn-miast miały już miejsce w starożytności. Powstawały różne ojczyzny w okresie feudalizmu. A tak naprawdę, struktury narodowe, ludzi nie tylko posługujących się jednym językiem, mieszkających na jednym terytorium, mające pewne związki głębokie z sobą, racjonalne i emocjonalne, to produkt kapitalistycznej epoki. Wytwarzały się w kapitalistycznej epoce rynki. Kapitaliści zwielokrotniając możliwości produkcyjne społeczeństwa, zrazu przez manufakturę a potem przez przemysł, pracowali dla coraz szerszych kręgów społecznych, pozostających w bliskości i w pewnej odległości od miejsca wytwarzania, na skalę historycznie bezprecedensową, produktu. I ten teren, wśród ludzi mówiących podobnym językiem, ludzi mających wspólną tradycję, a przede wszystkim ludzi, którzy chcieli żyć w pewnych strukturach społecznych, te tereny, te zespoły ludzkie, zaczęły być przekształcane w narody. Spoiwem narodowym, nie jest ani historia, choć odgrywa istotną rolę, ani język, mający istotne znaczenie, ani wytwory kultury, sztuki, architektury – one też mają istotne znaczenie, fundamentem funkcjonowania każdej ojczyzny jest wzajemny, bezinteresowny związek jej członków. Ludzie na danym terytorium, z reguły mówiący takim samym, albo podobnym, językiem; ludzie mający za sobą wspólną przeszłość, ze świadomego i nie zawsze świadomego wyboru, postanawiają być braćmi. Postanawiają realizować wspólne cele. Ale, żeby realizowali wspólne cele, muszą często schować, odłożyć na bok swoje indywidualne interesy i uznać, że wspólny interes jest ważniejszy od interesu indywidualnego. I tak, Proszę Państwa, powstały w epoce kapitalistycznej narody. Narody, które są jednym z piękniejszych elementów naszego rodzaju ludzkiego. To są struktury, w których ludzie osiągają satysfakcję niemożliwą do osiągnięcia w innych wymiarach. Dlaczego jest ta satysfakcja? Bo, indywidualnemu człowiekowi, równie jak powietrze, potrzebna jest bezinteresowna życzliwość innych ludzi. Nie tylko w jego monogamicznej rodzinie; nie tylko w jego maleńkiej miejscowości; nie tylko w rejonie, w którym mieszka, ale w szerszych strukturach społecznych. Życie bez takiej bezinteresownej struktury ma ograniczony sens, ograniczone walory. Pobierać świadczenia od takiej struktury, w postaci bezinteresownej życzliwości innych ludzi, jest tak samo niezbędne jak wydatkować od siebie bezinteresowną życzliwość wobec innych ludzi w ramach tej struktury. Nie dlatego, że mamy z tego dochód. Nie dlatego, że dochód ten da się przełożyć na pieniądze, a dlatego, że jesteśmy Polakami, Niemcami, Rosjanami, Chińczykami, czy ludźmi dalekiej Ameryki. Rodzajowi ludzkiemu potrzebne są struktury narodowe dla normalnej egzystencji, dla normalnego rozwoju. Atrofia takich struktur to jest zagrożenie rodzaju ludzkiego. Są właściwie dwie struktury, w których się wykształciła taka bezinteresowna życzliwość międzyludzka. Jedną jest struktura narodowa, a druga to jest struktura w monogamicznej rodzinie. Te struktury zresztą są ze sobą związane. Ci sami ludzie, którzy żyją w monogamicznej rodzinie i potrafią w tej monogamicznej rodzinie pozostawać z życzliwości, którzy dla swojego dziecka poświęcą wszystko, łącznie z największymi interesami. Oddadzą mu nie tylko czas, ale będą go chronić, narażając nawet własne życie i własne interesy, to jest takie zjawisko, które przenosi się na szersze struktury społeczne – narodowe. Ludzie, w obronie swojej ojczyzny są gotowi oddawać życie, zwłaszcza kiedy to jest naprawdę w obronie ojczyzny, a nie jest to zakamuflowany sposób realizacji interesów jakiejś części tego narodu, który, wykorzystując taką naiwność ludzką, każe robotnikowi wziąć karabin i zabijać innego robotnika po to, żeby klasy posiadające danego narodu uzyskały zwiększony zysk. Otóż, te dwie struktury społeczne, albo będą pielęgnowane, rozwijane, wzbogacane, stymulowane w rozwoju, albo ludzkość wejdzie w nieodwracalny kataklizm. Proszę Państwa, ludzka społeczność zrodziła się ze struktury plemiennej. Struktury plemiennej, która daleko była jeszcze od tego, żeby powstały struktury narodowe. Ludzie mogli rozwinąć się, osiągnąć gatunkowe sukcesy, wyłącznie dlatego, że dopracowali się pewnego uspołecznienia. Struktura plemienna była świętością. Nikt w tej strukturze plemiennej nie naruszał interesu przeciwnika. Była to taka struktura, w której jeśli ktoś chciałby bogacić się kosztem innego to ktoś w tej strukturze musiałby umrzeć. Ludność produkowała tyle żywności, że członkowie struktury plemiennej mogli się utrzymać tylko równo dzieląc swoją wypracowaną żywność. Taka sytuacja się już nie powtórzy. W dzisiejszych warunkach ludzie mogą wytworzyć znacznie więcej w skali struktury narodowej niż mogą spożyć. Ale nastąpiło, w formacji niewolniczej i kapitalistycznej, zjawisko, że ludzie zaczęli gnębić innych ludzi. Zaczęli pozbawiać ich nie tylko warunków materialnych, ale też warunków ludzkich. Dopiero w epoce kapitalizmu nastąpiło nowe zjawisko – cały nasz rodzaj ludzki uznaliśmy za ludzi w pełni wartościowych. Za ludzi, którzy mają formalne prawa przynajmniej takie same. To jest wielka rzecz, którą się w kapitalizmie udało zrobić. Ale, żeby tą wielką rzecz utrwalić, w poszczególnych strukturach narodowych i rozwinąć rodzaj ludzki, musi jeszcze nastąpić krok następny. Ludzie muszą dopracować się takich wzajemnych stosunków klas i warstw społecznych, żeby żadna z klas i warstw społecznych nie eksploatowała pozostałych, tylko żeby ogólny produkt, który wypracują i biedni, i bogaci, i organizatorzy produkcji, i wykonawcy produkcji w znacznym stopniu był przeznaczany na egzystencję milionów członków danej społeczności narodowej Ojczyzna, Proszę Państwa, jeśli ma zostać umocniona i mają zostać stworzone jej mocne podstawy, musi być nie macochą a troskliwą matką dla wszystkich ludzi. Dotąd to w historii ludzkości się nie udało. Takie piękne hasła o dobrej matce jako ojczyźnie głoszono niejednokrotnie. Cynicznie wykorzystywano je do tego, żeby biedni nie buntowali się przeciw bogatym. Ale, Proszę Państwa, taka struktura jest możliwa historycznie. Ludzie dzisiaj dysponują takim zapleczem technicznym, które daje szansę, aby w poszczególnych wspólnotach narodowych wszyscy mogli dobrze żyć. Mieć odpowiednią ilość produktów. Korzystać, w dostatecznym stopniu, z różnych przywilejów. Autentycznie demokratycznie wybierać najlepszych i mieć szansę odwoływać ich w trakcie kadencji jeśli się nie sprawdzają. Struktura narodowa to jest nie tylko teraźniejszość, ale to jest nieodzowna wizja przyszłości człowieka, jeśli człowiek ma przetrwać wszystkie zawieruchy dziejowe, które go czekają. Proszę Państwa, nie ma narodów lepszych i gorszych. Wszystkie narody mają swoje zalety i wady. Problem jest w tym, że znaczna część narodów nie wykształciła w sobie jeszcze takich umiejętności, żeby wspólnie osiągać założone cele. Nie w ten sposób i nie po to, żeby likwidować różnice istniejące w każdym narodzie dzisiejszego świata, potrzebni są kapitaliści. Bolszewicy zrobili fatalny błąd, uważając, że kapitalistów mogą zastąpić biurokraci, że powołają urzędników, oddadzą im fabryki, a ci osiągną znakomite rezultaty. Będą mieli produkcję równą państwom kapitalistycznym. Jakość produkcji też będą mieli super dobrą, bo ludzie pracy pomogą nowym zarządcą i wszystko będzie „cacy”. Otóż, okazuje się, że grupa kapitalistów na świecie wyspecjalizowała się w dobrym organizowaniu produkcji i dystrybucji towarów. I posiada unikalne, nieposiadane przez inne grupy społeczne, kwalifikacje do tego, żeby zorganizować taką produkcję. I, Proszę Państwa, bolszewicy ponieśli radykalną klęskę, dlatego że nie docenili tej grupy społecznej, jako organizatorów i realizatorów produkcji. W narodzie przyszłości potrzebni są kapitaliści. Potrzebni są ci, którzy będą mieli w posiadaniu fabryki, kopalnie, przedsiębiorstwa przemysłowe, uniwersytety. Wszystko powinno być w znacznym stopniu w ich posiadaniu. I, tylko jest jeden drobny temat, mianowicie trzeba tą grupę nie tylko hołubić, ale i okiełznać, żeby mogła służyć dobrze narodowi. Co to znaczy okiełznać? To znaczy, wymusić na nich, żeby wyrzekli się rzeczy, która jest trochę ich wilczą naturą, ale którą się da wymusić – o tym za chwilę – a mianowicie dążenie do maksymalnego zysku. Jeżeli kapitalistom w poszczególnych krajach, w poszczególnych narodach, pozwoli się, aby w pełni rozkwitła ich wilcza natura w postaci dążenia do maksymalnego zysku to te narody w przyszłym zestawie narodów, współzawodniczących ze sobą, nie osiągną sukcesu. Tylko osiągną te narody sukces, które ceniąc, szanując, popierając klasę kapitalistów w swoim narodzie, zapewniając im warunki skutecznej działalności, potrafią jednocześnie okiełznać ich, narzucić im ramy ich działalności, prawne, polityczne, moralne, jakie chcecie. To jest fundamentalna sprawa. Można powiedzieć, że jakiś utopista przed Państwem mówi. Nie, Proszę Państwa. Dotąd można było mówić, że jest to utopia. Ale od kilkudziesięciu lat jest kraj, i to wcale nie mały, który to potrafił zrealizować. W 1978 r., w specyficznych bardzo okolicznościach, o czym może za chwilę, wybitny Chińczyk Deng Xiaoping dokonał rzeczy niebywałej, w historii bezprecedensowej, zaczął budować społeczeństwo, w którym zrazu przywołał kapitalistów pochodzenia chińskiego z całego świata, a potem różnych kapitalistów, do swojej ojczyzny i powiedział im jedno – my się tu nie będziemy kierować żadnymi doktrynami, my damy wam możliwość zorganizowania, w naszym pracowitym narodzie chińskim, wielkiej działalności gospodarczej. Będziecie mogli rozwijać, na skalę niespotykaną, rozwój przemysłowy i możecie, przy pomocy naszych robotników, zarzucić cały świat tanim chińskim towarem. Oczywiście kapitaliści byli zadowoleni z takiego apelu i zaczęli przyjeżdżać do Chin. Ale, Xiaoping nie ograniczył się tylko do tego. Zrobił rzecz następującą, powiedział – ale, będziecie te fabryki swoje kapitalistyczne na chińskiej ziemi, nie danej wam, bo to jest własność naszego narodu. My wam ją wydzierżawimy na 50, 70 lat. I wydzierżawili. I my jeszcze mamy jeden warunek. To ci kapitaliści byli już nieco strapieni, bo oni są jak te wilki – chcą produkować, zarabiać, zwiększać swoje fortuny. A tu wielki kraj. Jeszcze, przez niego, możliwość na świat oddziaływać. To było dobre, ale te warunki trochę nie takie. Ziemi nie dają to jest już niedobrze. Ale jeszcze mówią – my wam do tej każdej waszej fabryki damy Chińczyka. Ponieważ, my was kochamy, ale wam niedowierzamy. Każemy patrzeć temu Chińczykowi wam na ręce. Macie tego Chińczyka w zarządzie. On będzie takim naszym reprezentantem w waszym koncernie. Ten Chińczyk będzie miał za zadanie, żebyście nie dokonali żadnego transferu pieniędzy zarobionych na chińskim narodzie do swoich macierzystych centrów. Bo, przecież to były fabryki, które należały do wielkich koncernów, które gdzieś tam miały centrale. Będziecie pracować tutaj. Będziemy szanować waszą pracę. Cieszyć się będziemy, że macie wielkie zyski, ale macie uczciwie przedstawiać ile macie tych zysków i znaczną część tych zysków macie zainwestować na chińskiej ziemi dla dalszego rozwoju. Gdyby wam się w przyszłości w Chinach nie podobało, to musicie wszystkie wasze fabryki, ponieważ są na chińskiej ziemi, zostawić narodowi chińskiemu w darze. To były trudne warunki, ale chęć zysku wielkiego kapitału była gigantyczna. I zainwestowali w Chinach. I przez 30 lat Chiny osiągały dziesięcioprocentowy wzrost. Ale, Proszę Państwa, to nie była tylko jedna sprawa. Patrzcie co się stało – Chiny, z kraju niezwykle zacofanego pod względem gospodarczym, zaczęły nagle produkować tanie towary na świat. Nie ma na świecie, na całej kuli ziemskiej, człowieka, który by nie chodził w chińskich spodniach, który by nie kupował chińskich towarów, najtańszych na świecie. Dziesięcioprocentowy wzrost PKB. Jeszcze na dodatek, w większości, zostawiony w kraju. To niebywała rzecz. Więc, niech nikt nie mówi, że kapitalistów nie można wychować. Trzeba tylko mieć rękę dobrą do wychowania i silną. Oczywiście, zdarzyli się Chińczycy, którzy, zamiast zarabiać te swoje wiele tysięcy dolarów za to, że byli wiceprezesami kapitalistycznych koncernów, woleli wziąć łapówkę w milionach dolarów, żeby ukryć zyski przeznaczone na transfer. Ale szybko okazało się, że Chiny są sprawnym krajem. Uważnie się przyglądają swoim delegatom w kapitalistycznych przedsiębiorstwach. A kara jest za takie uleganie ostra – trzeba się rozstać z życiem. Albo pracujesz dla swojego narodu, albo nie pracujesz. A jak nie pracujesz to nie bardzo jest sens żebyś żył. Brutalne bo brutalne, ale skuteczne. Więc, Proszę Państwa, naród przyszłości to taki naród, który odda kapitalistom szansę rozwijania produkcji, unikalną szansę, bo nie ma takiej drugiej grupy społecznej, która by mogła skutecznie rozwijać narodową produkcję w poszczególnych krajach kapitalistycznych. Ale, pod paroma warunkami. Pod tym warunkiem, że mają nie dążyć do maksymalnego zysku, a ściślej mówiąc – nie tyle nie dążyć, ile mają mieć zablokowaną możliwość, skutecznie zablokowaną możliwość. Tylko takie narody się rozwiną na szerszą skalę, które skorzystają z chińskiego doświadczenia, tak się będą rozwijać. No i, Proszę Państwa, oczywiście jest problem następny – to jest antidotum. Tu kapitaliści jako czynnik sprawczo-rozwojowy narodu, a z drugiej strony ludzie pracy. Ludzie pracy na świecie mogą zyskać, w ramach struktur narodowych, egzystencję tylko wtedy kiedy wyjdą z tego ogłupienia, którego niestety większość ludzi na świecie doznało, już od połowy XIX wieku, którzy nie rozumieli, że struktura kapitalistyczna, przy nieograniczonej dominacji klasy kapitalistycznej, nie jest dobra dla narodów i nie jest dobra dla nich. Ludzie pracy nie tylko muszą sobie uświadomić charakter klasy kapitalistycznej, ale muszą przyjąć, jako wytyczną dla siebie, to że dopuszczając klasę kapitalistyczną do produkcji, do pomnażania przez nią majątku – nie takiego nieograniczonego, a ograniczonego w pewnych ramach – muszą jednocześnie tworzyć strukturę, która będzie pewnym antidotum, wewnątrz struktur narodowych, dla kapitalizmu. Strukturę zorganizowanej, politycznej władzy swojej klasy, czy swoich klas społecznych. Robotnicy, chłopi, pracownicy usług muszą mieć polityczną siłę – równą klasie kapitalistów – w przyszłym narodzie. Ta polityczna siła ma wynikać z ich masowości i zorganizowania. Ludzie pracy, w rozkwitających narodach, w zaawansowanych fazach XXI wieku, jeśli te narody chcą istnieć i chcą odgrywać istotną rolę, muszą być wysoko zorganizowani w partiach politycznych i w związkach zawodowych. I muszą, na co dzień, pilnować klasy kapitalistów, którzy, żeby, rozwijając gospodarkę narodową, jednocześnie nie przejmowali zbyt wiele zysków i nie potrafili skutecznie zdominować reszty narodu, pod jakimikolwiek hasłami. Naród przyszłości to taki naród, którzy będzie miał ludzi pracy, którzy będą cenili wysoko klasę kapitalistów, ale będą coś od tej klasy kapitalistów wyżej cenili – swoją klasową potrzebę rozwijania, swojej klasy, swoich ludzi, do tego, aby mogli lepiej żyć. A to jest zależne od jednego – od tego czy potrafią, pracując po części u kapitalistów, częściowo w państwowym, konkurującym z kapitalizmem, sektorze, rozwijać gospodarkę. Muszą być politycznie uświadomieni i politycznie zorganizowani. A więc, mamy, Proszę Państwa, przyszłość narodu, zakreśloną w pewnej perspektywie. Przyszłość narodów może się tylko dobrze rozwijać, jeśli kapitalistom narzuci ramy ich działalności, a ludzi pracy zorganizuje, będzie uświadamiała i rozwijała. Ludzie pracy muszą też zupełnie inaczej podchodzić do siebie, do swoich dzieci, do ich wykształcenia. Proszę Państwa, trzeba przyjąć taką zasadę, dla przyszłości struktur narodowych, ważną, że nie ma ludzi nieutalentowanych, że często bieda utrudnia odkrycie i rozwój talentu. Zła edukacja może uniemożliwić, zgubić talenty. W narodach jest ogromna ilość talentów. Trzeba tylko stworzyć ludziom warunki, żeby te talenty rozkwitły. A zwłaszcza wśród ludzi pracy. W nich często jest wiele niewiary w to, że można lepiej żyć, że dzieci mogą być uczonymi, artystami, organizatorami, politykami. To znaczy, dla przyszłości świata potrzebne są takie struktury narodowe, w których, obok okiełznanych w swych dążeniach do maksymalnych zysków, ale skutecznie pracujących na zysk, będą funkcjonowali ludzie pracy, którzy, w coraz większym stopniu, będą usytuowani w sytuacji podmiotowej, pod każdym względem. Po pierwsze, zainteresowani w tym, żeby kapitalista osiągnął duży zysk, nie maksymalny, ale żeby oni mieli w tym narodzie, w którym żyją, coraz większą satysfakcję życia – materialną, moralną, osobistą. Struktury narodowe, jak już mówiliśmy, to takie struktury, w których, obok różnic, występują wspólne cechy. Struktury narodowe przyszłości, to takie struktury, w których obok możliwości rozkwitu każdej jednostki ludzkiej w klasie kapitalistów, taka sama możliwość rozkwitu jednostki ludzkiej będzie w każdej grupie i warstwie społecznej, w których robotnicy, chłopi, pracownicy usług, będą mieli też wzrastającą satysfakcję, w których ojczyzna będzie dla wszystkich prawdziwą matką, w których wszyscy razem – robotnicy i kapitaliści, będą mieli jedną, wspólną cechę, będą kultywowali bezinteresowne wzajemne zrozumienie, pragnienie nadania rangi swojemu narodowi. W tym miejscu, chciałbym powiedzieć o pewnej istotnej sprawie. To jest już ważne dziś, ale ważne w przyszłości. Już dziś, a w przyszłości tym bardziej narody będą ze sobą współzawodniczyły. I to nie jest nic złego. Narody powinny współzawodniczyć ze sobą – duże i małe, średnie i całkiem malutkie. Różne mogą być, Proszę Państwa, płaszczyzny tego współzawodnictwa, bo nic nie jest rozstrzygnięte z góry. W nadchodzących dziesięcioleciach XXI wieku nic nie jest zapisane jak ma być. Proces zapisywania się dopiero odbywa. Ale dla narodów jest niezwykle ważna sprawa, to są tak zwane produkty narodowe. Co to znaczy? Proszę Państwa, bardzo ważne jest, że w narodach są ludzie, którzy pięknie piszą powieści, komponują muzykę. To jest bardzo ważna sprawa, że oni się mogą cieszyć, że mają takich, a zwłaszcza jeśli to jest grane w kraju i za granicą. Bardzo jest dobrze jeśli wśród narodów znajdują się utalentowane i piękne kobiety, które mają konkursy Miss Świata. Piękna rzecz. Cieszymy się, że w naszym narodzie, nawet w niewielkim często, są piękniejsze kobiety od innych narodów. To współzawodnictwo między narodami, to piękna rzecz. Ale jest jedna rzecz, która będzie w przyszłości przesądzać o losach narodu. Tym czynnikiem przesądzającym są tak zwane produkty narodowe. To znaczy, narody będą współzawodniczyły ze sobą na podstawie tak zwanych produktów narodowych. Nie wiem jaki to może być produkt. Ale proszę sobie wyobrazić – w dzisiejszym czasie jest na przykład na porządku dnia wielki problem motoryzacji, a zwłaszcza takiej motoryzacji, która nie będzie zatruwana środowiska i będzie stwarzała wielkie warunki do tego, żeby ludzie się mogli, przy pomocy odpowiedniego sprzętu, czy odpowiednich samochodów, poruszać. Otóż, nie jest tajemnicą, że dzisiaj odgrywa się olbrzymia walka, że w wielkich laboratoriach pracuje się nad silnikiem elektrycznym do samochodu, zwłaszcza osobowego samochodu, bo w autobusach jest to coraz lepiej rozwiązywane. Ale jest też, Proszę Państwa, nowa perspektywa, mianowicie samochody o silnikach wodorowych. Praktycznie poruszające się za grosz. I nadchodzi taki czas, że inżynierowie na całym świecie, w dużych i małych krajach, pracują nad silnikiem wodorowym. W Polsce też. W Chinach też. W Niemczech. Pracują nad silnikiem elektrycznym, możliwie nie za ciężkim. Dającym szansę poruszania się samochodu na paręset kilometrów. Ale pracują też nad innymi tematami. Nad wieloma tematami. Nad nowymi materiałami na przykład zastępującymi stal. W kilkunastu krajach pracuje się nad materiałami, z których można robić samochody i samoloty, lżejsze od stalowych. Pracuje się nad wieloma innymi zagadnieniami. Nad nową generacją robotów. Swiat jest brzemienny w fatalne konflikty między różnymi narodami, w których potokami, rzekami całymi lała się krew, bo narody walczyły o to, który jest ważniejszy – niemiecki czy francuski, aby użyć jednego z najbardziej znanych przykładów. Ale, , przed światem jest możliwość lepszego współzawodnictwa niż realizowanego przy pomocy wojny, a mianowicie kto jest lepszy w produkcie narodowym. Takim produkcie, który mógłby mieć zastosowanie na świecie. Z takim produktem są związane patenty, a patenty, Proszę Państwa, to jest gigantyczna możliwość dochodu nie tylko dla poszczególnych ludzi, a dla narodu. Byłem niedawno w pewnych fabrykach, w Chinach i pokazywano mi ile płacą za patenty amerykańskie do swojej produkcji. To są bardzo wysokie opłaty. To są opłaty, z których mogą utrzymać się narody, a nie tylko koncerny. Otóż, Proszę Państwa, dla przyszłości narodów to jest dobrze jeśli narody wystawią na konkursie miss świata piękne kobiety, i któraś przedstawicielka danego narodu zdobędzie wysokie wyróżnienie. Jest bardzo pięknie, żeby filmowcy jakiegoś kraju zrobili film o uniwersalnym znaczeniu, o człowieku, o jego drogach i bezdrożach. To jest oczywiście bardzo ważna sprawa, ale,, rozstrzygające dla ludzkości będzie to czy w poszczególnych narodach, a może to dotyczyć małych i średnich narodów, wyprodukuje się produkt, który będzie patentem światowym. Mały kraj zrobił patent i na podstawie tego patentu żyją ludzie na całym świecie. Jeżdżą samochodami. Korzystają z jakiegoś materiału. Więc, Proszę Państwa, wizja narodów to jest też wizja wielkiego, długofalowego, korzystnego, pokojowego współzawodnictwa w rozwiązywaniu problemów. Narody mogą świetnie żyć, jeśli będzie coraz wyższa technika, jeśli rozwijać ją będą nie tylko określone, wytypowane, elitarne grupy badawcze. Myśl techniczna może się zrodzić w krajach ubogich, u człowieka mało znanego. I ważne jest, żeby dzisiaj były szanse, żeby poszczególne narody miały swoje narodowe produkty, i żeby współzawodniczyły w narodowych produktach. Proszę Państwa, narody to jeszcze jedna wielka sprawa. Jest, kultura narodowa i kultura uniwersalna. Otóż, historia kultury światowej, w tym na przykład literatury, dowodzi niezbicie, że wielkie dzieła literackie, podobnie bardzo wkręcone w narodowe dylematy określonych narodów, mają często walory uniwersalne. Dotyczą wyborów, wyborów moralnych, dylematów moralnych związanych z wyborami jednostki ludzkiej, sposobu życia. Wielka literatura pokazuje, na indywidualnych przykładach, zarówno rzeczy dobre, jak i złe. Na przykład, jeśli ktoś poważnie chciałby studiować kapitalistyczną akumulację pierwotną i chciałby się dowiedzieć jak to było, jak się rodził kapitalistyczny przemysł w Europie Zachodniej, czy jak się rodził w Stanach Zjednoczonych, i sięgnąłby do wielu dokumentów, żeby to przestudiować i dowiedzieć się o tym, to by się bardzo wiele dowiedział. Mógłby napisać dzieło. Ale to dzieło miałoby jeden mankament, mianowicie w tym dziele nie zostałby pokazany dramat jednostki ludzkiej, proletariusza, kobiety z proletariackich sfer, dziecka z proletariackich sfer, które przeżyło dramaty przy budowie kapitalistycznej industry. Tylko, literatura piękna z tamtych czasów, o wiele lepiej niż nauki społeczne, odsłania to. Dlatego też, narody, żeby się rozwijały, muszą też stworzyć olbrzymie, korzystne warunki dla rozkwitu kultury. Muszą przezwyciężyć ten trend kulturowy, który dzisiaj unifikuje narody, narzucając kult posiadania, narzucając model stosunków międzyludzkich, opartych o drapieżne współzawodnictwo ekonomiczne. Dzisiaj, Proszę Państwa, potrzebna jest wielka literatura. Wielka literatura, która pokazuje problematykę człowieka, w szczególnym okresie historycznym, w którym z jednej strony ludzkość osiągnęła niebywałe szczyty rozwoju technicznego i zarazem niezwykłą małość rozwoju moralnego. Która często na przykład znajduje wyraz w tym, jak bardzo prymitywne postacie wychodzą na czoło poszczególnych narodów, o wielkim znaczeniu, i kompromitują swoją osobowością te narody. I, Proszę Państwa, to nie dotyczy narodów peryferyjnych, ale na przykład Stanów Zjednoczonych. Amerykanie powinni się wstydzić, że wybrali takiego prezydenta. Ale to nie tylko Amerykanów dotyczy. W wielu krajach małość jest wyciągnięta do góry i zrobiona prawie bogiem. I to się dzieje nie tylko w systemach totalitarnych, ale i w systemach demokratycznych. Proszę Państwa, nadchodzi czas kultywowania wielkich wartości i kultywowania wielkich ludzi, którzy dzisiaj nie bardzo chcą na przykład uczestniczyć w życiu społeczno-politycznym. Ja znam bardzo dużo wybitnych ludzi na świecie, w naszym kraju, w innych krajach, którzy świetnie mogliby być kreatorami nowoczesnych narodów, ale oni nie chcą. Funkcja kreatorów narodów została zohydzona. Bardzo dużo wybitnych ludzi nie chce mieć nic wspólnego ze współczesną polityką. Polityką zdominowaną przez wielki kapitał. Polityką zdominowaną przez populistyczne orientacje, przez podlizywanie się przywódców różnym agresywnym kręgom społecznym, w poszczególnych narodach. Przyszłość świata, w dużej mierze, dzisiaj zależy od tego czy i pod tym względem świat się zmieni. Tak jak w narodach jest potrzebne dzisiaj wykreowanie tych najlepszych, którzy często nie chcą wejść w ten zgiełk oskarżeń, podchodów, umizgów, a w ostatecznym rachunku, pod pozorem narodowych celów, realizujących małostkowe ambicje i potrzeby. Światu jest potrzebna nowa generacja polityków. I myślę, że w takiej perspektywie, w której ludzie będą, w coraz większym stopniu, świadomi świata, który ich otacza i w ojczyznach też będzie lepiej.
Rozdział X. .Rodzina- fundamentem nowoczesnego społeczeństwa
Ta część cyklu publikacji dotyczących pedagogiki XXI wieku, pedagogiki nowej generacji poświęcona została problematyce rodziny dodajmy ze szczególnym uwzględnieniem rodziny monogamicznej. Tematyka ta przewijała się właściwie we wszystkich moich dotychczasowych wykładach. Najważniejszym elementem społeczeństwa ludzkiego wydają się być dwie struktury. Pierwsza to rodzina a drugą to naród. Cechą charakterystyczną obu tych struktur, wymagających szczególnej pielęgnacji, jest spoiwo, które utrzymuje te struktury, rozwija te struktury i nadaje im odpowiednią rangę. Tym spoiwem są bezinteresowne stosunki międzyludzkie. Wśród czynników, które wyniosły nasz gatunek na to miejsce, które obecnie zajmujemy, a mianowicie jako społeczność istot żywych, które opanowały kulę ziemską i zdominowały ją, nie zawsze korzystnie z punktu widzenia tej kuli ziemskiej, tym czynnikiem, spoiwem, najważniejszym jest bezinteresowny charakter stosunków międzyludzkich. W dwóch dziedzinach, w historii ludzkości ten stosunek się rozwinął. Pierwsza to monogamiczna rodzina, a drugi to ojczyzna. Ale, zaczym to miało miejsce to warto przypomnieć, o czym nie zawsze się pamięta, że pierwszą strukturą ludzkości, w której człowiek wybijał się do tej pozycji obecnej, była struktura plemienna. Ta struktura plemienna jest pewną historyczną zaszłością. Ale trzeba o niej pamiętać, bo w niej wykształciły się zjawiska, które dopiero obecnie nabrały innego wymiaru, i które mają dla ludzkości fundamentalne, strategiczne znaczenie. Struktura plemienna to była struktura, która uspołeczniała ludzi w jednolitym systemie oddziaływania, zapewniających sobie minimum egzystencji. Ta struktura plemienna budowana była w tej części świata, która się najbardziej rozwinęła, na podstawie bezinteresownych stosunków międzyludzkich. Elementem tej struktury były, w większości, monogamiczne stosunki międzyludzkie, realizowane w ramach rodziny. Rodzina przybierała różny kształt. Jak wiedzą zainteresowani z historii, miała charakter matriarchatu, patriarchatu i w historii znane są też rodziny o rozszerzonym zakresie, nie monogamiczne.
Ostatecznie, ukształtował się, w znacznej części ludzkości, model rodziny monogamicznej o związku między mężczyzną i kobietą, i związku między małżeństwem i dziećmi, jako taka mała wspólnota rodzinna. Ta wspólnota rodzinna funkcjonowała w różnych ustrojach społeczno-politycznych. Ale, proszę zwrócić uwagę, tam gdzie ona była dominująca, tam najbardziej rozwijała się kultura, cywilizacja; tam najbardziej rozwijał się rodzaj ludzki. Trzeba bowiem przyjąć taką fundamentalną zasadę, że najważniejszym elementem rozwojowym rodzaju ludzkiego jest uspołecznienie ludzi. A uspołecznienie znajduje największe zastosowanie w strukturze rodzinnej i w strukturze ojczyźnianej. Jest to olbrzymi temat, związany z rodzajem naszego gatunku. Moi przyjaciele biolodzy wielokrotnie podkreślali, że dwa czynniki odgrywały dominującą rolę. To, że umysł żeśmy rozwijali i to żeśmy rozwijali też uspołecznienie. Uspołecznienie to od początku ma charakter uspołecznienia realizowanego w strukturze plemiennej i rodzinnej, a potem też realizowane jest w nowożytnych dziejach człowieka, głównie w rozwiniętych krajach kapitalistycznych, w strukturze ojczyźnianej. Teraz, rodzina poddawana jest dzisiaj ogólniejszemu oddziaływaniu świata kapitalistycznego, który stwarza większe zagrożenia niż integracyjne czynniki, na przykład religijne, których moc w rodzinie słabnie. Cechą charakterystyczną człowieka nowożytnych dziejów jest pewna bezpośrednia, pośrednia, ograniczona i rozwinięta laicyzacja stosunków międzyludzkich, to znaczy taki stan rzeczy, w którym stosunki międzyludzkie nie są inspirowane przez czynniki światopoglądowe, religijnego charakteru. Ale najważniejszym zagrożeniem dla rodziny nie jest laicyzacja stosunków międzyludzkich. Najważniejszym zagrożeniem dla rodziny jest model społeczeństwa konsumpcyjnego. Lansowana przez mnie idea nowej pedagogiki – Pedagogiki XXI wieku, problematyce rodziny, z natury rzeczy, chcę poświęcić szczególnie skoncentrowaną uwagę. Bowiem, tak jak naruszenie konstrukcji wspólnot narodowych, tak naruszenie konstrukcji wspólnot rodzinnych, jest niezwykle groźne dla losów rodzaju ludzkiego.
Chciałbym przede wszystkim, zacząć od zwrócenia uwagi na najważniejszy aspekt tego zagrożenia, jakim jest zagrożenie dziecka. Proszę zwrócić uwagę, w rozwiniętych krajach kapitalistycznych, takich chociaż jak Francja, następuje radykalne przesunięcie okresu rodzenia dzieci, z okresów, pod względem biologicznym, najkorzystniejszych do okresów późniejszych. Przyjmuje się taką zasadę, przyjmują ją kobiety, że na początku muszą wydorośleć, ustabilizować się zawodowo, wzbogacić się, a potem dopiero będą rodziły dzieci. To znaczy, że dziecko zostaje we współczesnym, kapitalistycznym społeczeństwie uznane za wartość mniejszą niż inne wartości – pieniądze, kariera. Otóż, Proszę Państwa, jeśli dziecko jest spychane w hierarchii wartości na miejsce podrzędne z miejsca nadrzędnego, to jest to pierwszy sygnał, że społeczeństwo, w którym występuje takie zjawisko jest zagrożone – nie kryzysem – klęską. Dzieci są bowiem wartością najwyższą w każdym społeczeństwie. Ich narodzenie, ich rozwój, ich pomyślne warunki rozwoju, zapewnienie im wykorzystania wszystkich ich potencjalnych zdolności i talentów to jest najcenniejszy społecznie kapitał. Nie ma kapitału społecznego, czy kapitału w ogóle, cenniejszego niż ten kapitał, który związany jest z młodym pokoleniem. Jeśli w jakimś społeczeństwie następuje swoista de hierarchizacja w tym zakresie i dzieci spycha się na margines to można uznać, że to społeczeństwo zaczyna wchodzić w nieodwracalny, strukturalny, prowadzący do katastrofy konflikt z czołowymi wartościami. I dlatego też, , należy przywrócić odpowiednią hierarchię wartości. A w tych hierarchiach wartości za wartość naczelną uczynić dziecko, ale dziecko funkcjonujące też w drugiej niesłychanie ważnej wartości, a mianowicie w najwyżej cenionych, bezinteresownych stosunkach wewnątrz monogamicznej rodziny. Musimy też zwrócić uwagę, że bezinteresowne stosunki międzyludzkie, kultywowane w rodzinie, są częścią składową dwóch strukturalnych, wzajemnie związanych ze sobą, stosunków. Mianowicie struktur rodzinnych i struktur narodowych. Weźmy przykład narodu polskiego. Naród polski miał dużą przerwę w swojej narodowej, państwowej egzystencji. Utracił na ponad 100 lat swoją niepodległość i w różnym stopniu, ale na ogół agresywnie, był poddawany procesom asymilacyjnym, zmierzającym do tego, żeby naród polski wykreślić z mapy Europy. To znaczy, taka swoista depolonizacja, zwłaszcza okrutnie analizowana przez zaborcę niemieckiego i rosyjskiego. Austrowęgierskiego mniej, ale też wcale nie tak różowo jak się nieraz sądzi. Otóż, Proszę Państwa, naród polski przetrwał, w dużej mierze, dlatego, że funkcjonowały polskie rodziny, a w polskich rodzinach przechowano, jak gdyby, depozyt wartości narodowych, który to depozyt wartości narodowych potem, na takim podglebiu przechowanych wartości, rozkwitł niezwykle głęboko po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. Innymi słowy, trzeba zwrócić uwagę, że istnieje zjawisko wzajemnego przenikania się dwóch bardzo istotnych elementów funkcjonowania rodzaju ludzkiego – bezinteresowne stosunki funkcjonujące w ramach struktur narodowych i bezinteresowne stosunki funkcjonujące w rodzinie. Oba się wspierają. Rodzina jest niezwykle ważnym elementem struktury wychowania. Przez długi okres czasu, od narodzin, dziecko jest wychowywane głównie w rodzinie, a potem przy znacznym udziale rodziny. I nawet, w okresach, w których wychowanie poza rodzinne – szkolne, narusza pewne formy wychowania kultywowane w rodzinie, dotyczy to też wychowani narodowego. Jednakże, Proszę Państwa, i rodzina, i ojczyzna są zagrożone radykalnie w XXI wieku. To zagrożenie jest najgorsze, zresztą jego cechą jest to, że jest mało widoczne. Nie jest tak, że ktoś, gdzieś, podjął decyzję, że będzie realizował jakieś cele, my o tym wiemy jako rodzice, jako członkowie poszczególnych narodów i jest przepychanka, czy ten kto to realizuje będzie mocniejszy, czy my jako obrońcy tych wartości.
Cały problem polega na tym, że zagrożenie monogamicznej rodziny i narodu odbywa się w sposób cichy, i wcale nie jest celowym efektem tych zamierzeń, tylko ubocznym produktem innych zamierzeń. Sytuacja się przedstawia bowiem następująco – na świecie, już od wczesnej fazy powstania ustrojów kapitalistycznych, powstały kapitalistyczne elity. Powstała klasa kapitalistów, która realizowała industrializację. Byli to ci, którzy budowali manufaktury, potem zakłady przemysłowe, i byli to ci, o których nie wolno zapominać, którzy mieli zgromadzone pieniądze, jeszcze nawet w feudalnym, niewolniczym społeczeństwie, którzy dawali pieniądze na to. Więc, klasa kapitalistów składała się z dwóch członów – tego, który zajmował się produkcją i tego który finansował tą produkcję. I, w tej klasie kapitalistów, którzy organizowali to społeczeństwo, gromadzono coraz większe środki materialne. Klasa ta miała, jako cechę charakterystyczną, dążenie do maksymalnego zysku. Dążenie do maksymalnego zysku to jest zjawisko integralnie związane klasą kapitalistów, choć występuje też w innych klasach. Bywało, że występowało w klasie właścicieli niewolników. Bywało, że występowało w klasie feudałów. Ale skoncentrowało się takie dążenie do zgromadzenia potężnych środków materialnych w postaci pieniądza, to jest cecha klasy kapitalistów. I znowu, dwóch odłamów, mianowicie tych, którzy bezpośrednio tworzą produkcję i tych, którzy to finansują. I otóż, Proszę Państwa, ta klasa kapitalistów, odpowiednio się rozwijając, doszła w XXI wieku do niebywałego skoncentrowania środków materialnych, i też do niebywałych pragnień szybkiego pomnożenia tych środków materialnych. W wykładzie parę razy o tym mówiłem, trzeba tu jeszcze dodać, że majątki tej klasy kapitalistycznej, która koncentruje środki materialne, są ogromne, a tempo ich gromadzenia jest o wiele szybsze niż tempo rozwoju choćby przemysłowego, ogólnoekonomicznego ludzkości. Ale to jest klasa, która nigdy nie zaspokoi się pod względem materialnym. Jakby miała góry pieniędzy z wszystkich stron, to będzie chciała mieć jeszcze dodatkowe góry pieniędzy. I, żeby osiągnąć ten cel, klasa ta podjęła działania, zmierzające do tego, aby w coraz bardziej globalnym świecie, coraz większa liczba ludzi tego świata, była zainteresowana konsumpcją. Bowiem konsumpcja, taka wzrastająca konsumpcja nowo produkowanych towarów, to jest najlepsze źródło pomnażania zasobów materialnych tej klasy. Nieraz lepszym środkiem są wojny, finansowanie wojen. Ale, tak na co dzień, wzrost produkcji, sprzedaży tej produkcji, to jest najważniejszy mechanizm pomnażania kapitału. Klasa ta nie ma żadnych aspiracji, jak już podkreślałem wielokrotnie, edukacyjnych. Ani nie bronią żadnych rodzin, ani ojczyzn. Ale, rodziny i ojczyzny o bezinteresownych stosunkach międzyludzkich, są, jakby, pewną przeszkodą na drodze realizacji ich interesów. Prosta rzecz, przeszkody trzeba usuwać w realizacji takich celów. Jeśli chodzi o rodzinę, to trzeba skierować ogromne zainteresowanie na posiadanie rzeczy, w dużej mierze inspirowane przez dzieci, ale też przez wszystkich członków rodziny. I, w rezultacie, w takiej perspektywie, kapitał światowy współczesnego świata jest zainteresowany, żeby nie było żadnych rodzin monogamicznych, stymulujących konsumpcję, i żeby nie było żadnych narodów, tylko żeby był ocean indywidualnych jednostek ludzkich, skoncentrowanych na pogoni za posiadaniem. A u nich dobrze by się rozwijał kapitał. Jeszcze by dobrze produkty przynoszące zysk nie zostały sprzedane, to już by nowe produkty wchodziły w grę. I, w ten sposób, klasa współczesnych kapitalistów, w pogoni za swoim wielkim zyskiem, koncentruje się na tym, żeby, dla realizacji swoich celów, podważyć bezinteresowny charakter stosunków międzyludzkich, też w układzie rodziny. Przy tej okazji, parę zdań o problemach nie tylko dziecka, ale partnerskich stosunkach męża i żony w nowoczesnej, przyszłej rodzinie. Mam już sporo lat, jak Państwo doskonale widzą, i od 18 roku zajmuję się kształceniem młodych ludzi. Na początku było to bardzo dla mnie trudne, bo mając 18 lat zacząłem, a w tym czasie na wyższych uczelniach kształcili się ludzie w większości, przynajmniej w dwukrotnie większym wieku niż mój, i musiałem kształcić od siebie starszych. Ale potem już kształciłem młodszych i coraz młodszych, w miarę jak się starzałem. Mogę powiedzieć jedno. Z tego olbrzymiego mojego doświadczenia wynika jedna sprawa, kobiety osiągają, w trakcie procesu kształcenia, o wiele lepsze rezultaty od mężczyzn. I to dotyczy nie tylko zapamiętywania przekazywanych informacji, ale, co ważniejsze, zdolności operowania nimi. I wszystko to dzieje się w warunkach, w których, w strukturze zawodowej ludności, kobiety spełniają funkcje na niższych szczeblach kariery zawodowej niż mężczyźni. Uczą się lepiej a, jeśli liczyć ich kariery zawodowe jako miernik ich awansu, awansują gorzej. Czyli można by powiedzieć, że mamy dość paradoksalne zjawisko społeczne, że znaczna część kapitału rodzinnego, funkcjonującego w mikrosystemach, przekłada się na makrosystem. Niedobrze, dlatego, że istnieje zjawisko, polegające na niedocenianiu walorów intelektualnych w naszym społeczeństwie. Przy tym, walorów intelektualnych tej części społeczeństwa, czyli kobiet, które mają o wiele większy rezultat w procesie edukacyjnym od mężczyzn. Więc, jest, Proszę Państwa, olbrzymia sprawa, jeśli chodzi o rodzinę i społeczeństwo, zlikwidowania takiego zjawiska, jakim jest marnotrawstwo potencjalnych możliwości znacznej części rodzaju ludzkiego w postaci kobiet. A więc mamy, podejmując problemy dzisiejszej rodziny, dwa zjawiska – zdeprecjonowani roli dziecka i niedostatecznego wykorzystania potencjału zdolności i talentu kobiet. I z tym wiąże się jeszcze trzecie zjawisko, które ma istotne znaczenie, mianowicie zjawisko specyficznego kryzysu roli mężczyzn we współczesnej rodzinie i we współczesnym świecie. To nie jest sprzeczne ze sobą. Kobiety mniej awansują, ale jednocześnie mężczyźni niedostatecznie spełniają rolę przywódców w tej części społeczeństwa, które powinno się szczególnie istotnie rozwijać, zarówno na płaszczyźnie produkcyjnej, społecznej i wszelakiej innej. Część współczesnych mężczyzn podlega procesom, których istota sprowadza się do tego, że mężczyzna, w dzisiejszych czasach, jest zagubiony w rzeczywistości, zdominowany przez kobiety, których rola nie zostaje dostatecznie formalnie doceniona, ale która, zakulisowo, jest o wiele większa od mężczyzn. Więc, mamy potrzebę pewnego zreorganizowania życia rodzinnego w naszym kraju. Najważniejszym elementem tej reorganizacji jest docenienie i premiowanie zajmowania się dziećmi. Zapewnienie, w tym zajmowaniu się, pełnego współdziałania męża i żony. Mężczyźni, w niedostatecznym stopniu, wpływają na młode pokolenie, a zwłaszcza na młode pokolenie chłopców, co, z natury rzeczy, powoduje, że chłopcy często wyrzekają się swojej funkcji chłopców i stają się dziewczynkami w spodniach. Mamy też do czynienia z taką sytuacją, że nie ma partnerskich stosunków. Kobiety często dominują związki małżeńskie i dochodzi, na tym tle, do konfliktów. Receptą na rozwiązanie problemów przyszłościowych jest jedno, tą receptą są partnerskie stosunki w rodzinie między dziećmi, uważanymi za wartość naczelną, fundamentalną, o szczególnym znaczeniu i między żoną a mężem, przy jednoczesnym uznaniu, że te stosunki partnerskie powinny być jak najbardziej siłą sprawczą przyspieszonego rozwoju ludzkości w nowej fazie rozwoju. Przechodzimy, Proszę Państwa, jeszcze do następnych zagadnień związanych z rodziną. Bardzo istotnym elementem współczesnej rodziny jest problematyka światopoglądowa. To jest, w ogóle, związane z rolą światopoglądu we współczesnych światach. Jeśli przez światopogląd rozumiemy taki ogólny obraz świata człowieka, to musimy powiedzieć, iż światopogląd odegrał dominującą rolę w kreacji nas jako ludzi. Kreacja nas jako ludzi oparta została, w dużej mierze, o nasze światopoglądowe pierwotne wyobrażenia, które były pierwszym sposobem abstrakcyjnego myślenia człowieka. W dziejach ludzkości aspekt światopoglądowy spełniał doniosłą rolę; w rodzinach spełniał często rolę dominującą, bo światopoglądowe podstawy umacniały różne związki rodzinne. Niewątpliwie, jak by na to nie patrzeć, świat się zlaicyzował. Dość duża część rodzin współczesnego świata charakteryzuje się daleko idącą laicyzacją. Nieraz to się odbywa przy formalnych deklaracjach religijnych, a nieraz już bez tych deklaracji. Ale praktycznie, zeświecczenie życia rodzinnego jest bardzo dominujące. Następuje stopniowa formalizacja życia religijnego i faktyczne dominacje poza religijnych motywacji w rozwiązywaniu problemów rodziny. Proszę Państwa, laicyzacja życia rodzinnego ma katastrofalne skutki dla funkcjonowania tego życia. Nie dlatego, że religia jest takim wspaniałym spoiwem związków małżeńskich, którego likwidacja może je naruszyć, a dlatego, że człowiekowi, każdemu, w każdej epoce, i współczesnemu, potrzebne jest światopoglądowe zaplecze. Ale, to światopoglądowe zaplecze w życiu rodzinnym odgrywa szczególną rolę. Można by powiedzieć tak, nie jest największym nieszczęściem, że ludzie przestają kierować się motywacją religijną, największym nieszczęściem jest to, że, obojętniejąc na religijne motywacje, ludzie całkowicie odrzucają światopoglądowe zaplecze swojego życia. Człowiekowi jest niezbędne światopoglądowe zaplecze jego życia. Nie ma skutecznego życia rodzinnego jeśli po stronie ludzi dojrzałych, ani po stronie młodego pokolenia, nie są stawiane sobie i innym pytania światopoglądowego charakteru – Czym jest człowiek? Na czym polega istota człowieczeństwa? Jakim być warto człowiekiem? Jaki człowiek się sprawdza? Jak się człowiek zachowuje w zakresie swojej motywacji? Jak sobie radzi z dramatyczną problematyką przemijania? To znaczy, że, to nie jest istotne jaki światopogląd funkcjonuje w rodzinie, istotne jest to, żeby funkcjonował, w ogóle, światopogląd. Tylko człowiek o pewnym zapleczu światopoglądowym może funkcjonować prawidłowo w rodzinie i poza rodziną. Ale szczególnie w rodzinie, brak zaplecza światopoglądowego postępowania człowieka jest ogromnym zagrożeniem dla rodziny. Tymczasem, we współczesnym świecie mamy nie tylko do czynienia z pewnym konsumpcjonizmem, ale mamy też do czynienia z rozkwitem różnych odmian indyferentyzmu światopoglądowego. Przez indyferentyzm światopoglądowy ja rozumiem taką postawę człowieka, że człowiek nie zastanawia się nad sobą, nad tym skąd się wziął, kim jest, jakie z jego człowieczego charakteru wynikają powinności wobec innych ludzi, tylko żyje dniem bieżącym. A co gorsze, dniem bieżącym, w znacznym stopniu, wypełnionym poszukiwaniem posiadania, a ściśle pieniądza, który daje posiadanie. To musi, z natury rzeczy, powodować, że światopogląd nieobecny, przynosi, jako skutek swojej nieobecności, niezdolność człowieka do humanistycznego ułożenia stosunków z innymi ludźmi i traktowania też dziecka jako wartości o mniejszym znaczeniu niż nowy samochód, lepsze mieszkanie, ustabilizowana kariera życiowa. Więc, jak Państwo widzą, świat znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Dlatego, bo rodzina przeżywa znacznie głębszy kryzys niż to jest widziane z takiej powierzchownej strony. Proszę Państwa, Pedagogika XXI wieku jest orientacją pedagogiczną, która tym dwóm zjawiskom, mianowicie ojczyźnie i rodzinie, chce poświęcić szczególne miejsce. Ale trochę inne niż inna pedagogika. Znalazło to na przykład wyraz w wyłożonym przed chwilą moim stosunku do problematyki światopoglądowych podstaw funkcjonowania rodziny. A to będzie też, w dużej mierze, dotyczyło funkcjonowania ojczyzn. Parę zdań o wizji jaką Pedagogika XXI wieku kreuje w zakresie życia rodzinnego. Przede wszystkim, pierwsza i podstawowa sprawa, Pedagogika XXI wieku proklamuje zerwanie, wyzwolenie związków między mężczyzną i kobietą z dominującej roli pieniądza. I to zarówno na etapie poznania, zbliżenia, jak i zawierania trwałych związków. Najważniejszym elementem trwałości rodziny jest bezinteresownych charakter wzajemnych związków mężczyzny i kobiety, i dlatego też w sytuacjach, gdy inne poza tego rodzaju czynniki, a zwłaszcza czynniki materialne, decydują o tym związku, taki związek, z natury rzeczy, jest kruchy, niepewny, okresowy i skazany na niepowodzenie. Dzieje się tak z nim i z jego katastrofą, niezależnie od tego, że mogą być w tym związku okresy inne, to jednak, jeśli nie jest oparte to wszystko razem na bezinteresownym, wzajemnym związku, wynikającym z wzajemnego poznania się, uznania, szanowania, zafascynowania, to związek ten posiada ograniczone walory i ograniczony charakter. Z tego punktu widzenia, pedagogika XXI wieku opowiada się za walką o wyzwolenie powstawania związków rodzinnych od materialnej kalkulacji, od dominującej roli pieniądza, od wszelakich innych spraw, związanych z pewnym koniunkturalnym stosunkiem do życia i życia w krótkotrwałym dystansie. Pedagogika XXI wieku, w tym zakresie, opowiada się za afirmacją wielostronnie rozumianego piękna. Chodzi nie tylko o piękno ciała ludzkiego, ale też piękno charakteru, zdolność do życzliwości, otwartość na piękne zjawiska w otaczającym świecie, stabilność uczuć i nastrojów, umiejętność rozumienia dobrych, pozytywnych, progresywnych właściwości człowieka. Tylko taka orientacja daje możliwość uratowania związków młodych ludzi, nowych pokoleń, od ich merkantylizacji i, w ostatecznym rachunku, od klęski życia rodzinnego w masowej skali. Trzeba też powiedzieć, że bardzo istotnym elementem Pedagogiki XXI wieku jest traktowanie piękna uczuć jako jednego z ważniejszych walorów człowieka.
Rozdział XI. Komu służą a komu służyć powinny środki masowego przekazu?
Tematem obecnego wykładu są środki masowego przekazu. Chodzi oczywiście głównie o Internet i telewizję. Dopiero niedawno, telewizja a potem Internet inwazyjnie wkroczyły do każdego prawie domu a nawet do każdego prawie człowieka, pod każdą szerokością i długością geograficzną we współczesnym świecie. Do domów biednych i bogatych, do ludzi wykształconych, półanalfabetów, bądź całkowitych analfabetów. Znaczna część ludzi przywiązuje do tego szczególną wagę i to dotyczy ludzi we wszystkich grupach wiekowych. Środki masowego przekazu docierają do małych dzieci i starców. Zawłaszczają znaczną ilość czasu, który mają ludzie w życiu. Mówiliśmy już o tym jak ważną rolę w życiu człowieka pełni czas. Czas pędzi nieubłaganie. Nie możemy tego czasu w naszym życiu cofnąć. I znaczną część tego czasu wszystkim ludziom, prawie od niemowląt, aż po staruszków, zajmuje telewizja i Internet. Zajmując się problematyką kształtowania osobowości człowieka musimy sobie, przede wszystkim, odpowiedzieć na pytanie – Jakie znaczenie mają środki masowego przekazu w ewolucji rodzaju ludzkiego? Mają niewątpliwie pewne pozytywne walory. Mało ludzi na świecie opuszczało dotąd miejsca swojego zamieszkania i podróżowało po świecie, zwiedzało odrębne różnorodne kraje, często odległe terytorialnie od miejsca ich zamieszkania. I nikt nie mógł, tak naprawdę, zdobyć się, aby, w pełni, zwiedzić cały świat, wszystkie jego zakątki. Za to środki masowego przekazu, nie przez opowieści ustne a przez obraz, pozwoliły nam podróżować po całym świecie. Trudno sobie wyobrazić coś piękniejszego niż to, że człowiek mieszkający na zabitej wsi polskiej może nagle przyjrzeć się dokładnie Nowemu Jorkowi, obejrzeć Tokio, zafascynować się pięknem architektury Szanghaju, odwiedzić odległe wioski afrykańskie. Czy można sobie wyobrazić coś piękniejszego? To najwspanialsza rzecz na świecie. Może realnie zobaczyć, i to nie w statycznym obrazie a w ruchu, rozmaite zjawiska, które toczą się na odległych często terytoriach od jego miejsca zamieszkania, pracy, uczenia się. Przybliżenie nam przez telewizję i Internet świata szczególnie budzi zainteresowanie młodego pokolenia. To jest cecha młodości interesować się światem. Zaglądać w jego różne, często nieznane, zakamarki. Fascynować się różnymi postaciami, różnymi wydarzeniami, często dotąd nieznanymi, często bardzo odległymi od naszej codziennej praktyki. A więc, i telewizja, i Internet to instrumenty, przy pomocy których możemy być obywatelami świata. Wykraczać codziennie, w różnych godzinach, poza miejsce swego zamieszkania, poza swój dom rodzinny i przyglądać się temu co się dzieje na świecie. Jeszcze raz chcę podkreślić, to, chce się czy nie chce, rozwija, wykształca szersze horyzonty, uczy rozumieć otaczającą rzeczywistość. I to jest wszystko bardzo dobre. I telewizja, i radio, i Internet bezpośrednio też często zajmuje się naszą edukacją. Słuchamy, w tych środkach masowego przekazu, wykładów nieraz, ciekawych, fascynujących. Lekarze mówią o chorobach. Inżynierowie mówią o budowanych przez siebie mostach, budynkach. O pięknych rozwiązaniach mówią architekci. Malarze pokazują swoje obrazy. To wszystko jest niezwykle kształcące. Bardzo wielką rolę w dziedzinie edukacji medycznej odgrywają środki masowego przekazu. Dowiadujemy się o chorobach, o niebezpieczeństwach chorób, o szczególnych wypadkach wyleczenia, o nowych lekach. A więc, Proszę Państwa, wydawałoby się, że jeden wielki zachwyt. Środki masowego przekazu to szczęście człowieka XX i XXI wieku. Ale czy to tylko szczęście? Czy to nie ma negatywnych wpływów? Czy to czasem nie jest tak, że za ułudą szczęścia kryją się jakieś inne oddziaływania, które ze szczęściem powszechnym niewiele mają wspólnego. Powiedzmy otwarcie, telewizja, Internet to w dużej mierze szczęście współczesnych, ponad siedmiu miliardów ludzi. Niezależnie gdzie mieszkają, gdzie żyją, na ile dobrze im się powodzi, czy źle, to szansa, możliwość i, w pewnym sensie, szczęście. Ale, , jak to w życiu bywa, w wielu szczęśliwych rozwiązaniach kryją się też zjawiska bardzo negatywne. Niewątpliwie, jednym z najważniejszych problemów człowieka, o czym mówiłem we wszystkich moich dotychczasowych wykładach, jest to jaką rolę w życiu człowieka odgrywają poszczególne wartości. Co to znaczy wartości? Wartości to wszystko to co daje się rozpatrzeć w czterech kategoriach – dobra i zła. Jeśli zjawisko otaczające oceniamy jako dobro czy zło, to my, w pewnym sensie, wartościujemy otaczający nas świat. I to jest bardzo ważny element naszej egzystencji – umiejętność wartościowania. Więc, wartościujemy na dobro i zło. Na piękne i brzydkie też wartościujemy. To są bardzo istotne rzeczy w naszym rozwoju osobowym i osobowościowym. Mamy też następny element, który jest niezwykle ważny, to znaczy podział na zjawiska rozumne i nierozumne. I mamy wreszcie istotne zagadnienie, zjawiska dzielimy też, nie tylko na pożyteczne i szkodliwe, ale na piękne i brzydkie, ale też na mądre i głupie. I otóż, powstaje wielkie pytanie – na ile środki masowego przekazu są instrumentem, który pomaga, abyśmy byli ludźmi, dla których szczególnie bliskie jest to co da się ocenić jako zjawisko dobre, piękne, mądre, pożyteczne? Czy środki masowego przekazu nas do tego przybliżają, czy nie? I czy ich przybliżaniem objęte są najważniejsze problemy dzisiejszego świata? A zwłaszcza, czy upowszechniają wśród nas bardzo fundamentalny problem, a mianowicie możliwość rozwiązania zagadnień po ich przyczynowo- skutkowej analizie? Otóż,, jeśli dotąd mogliśmy sobie mówić o wszystkich pięknych stronach tego, że każdy może pstryknąć telewizorem, czy komputerem i zobaczyć świat i to zobaczyć go w realnych obrazach, i to wszystko jest takie piękne, że to rozwija człowieka, to teraz możemy sobie powiedzieć, że środki masowego przekazu są instrumentem panowania jednych ludzi nad drugimi. A ściśle mówiąc, środki masowego przekazu w dzisiejszych czasach, te główne środki masowego przekazu, to znaczy główne stacje telewizyjne, główne gazety, główne filmy, są produkowane, nakręcane, wytwarzane przez tych, bądź na zlecenie tych, którzy posiadają potężne środki materialne. Mówiliśmy już o tym, na podstawie najbardziej teraz powszechnej książki, najbardziej znanej i znaczącej książki profesora Piketty’ego, że na świecie nastąpiło olbrzymie skoncentrowanie kapitału w rękach nielicznych. Powtarzam to w licznych wykładach. I, Proszę Państwa, ci, którzy zgromadzili niebywałe miliardy nie przeszli obojętnie, z boku, nad tym, że powstały takie instrumenty oddziaływania na świat, jakimi są środki masowego przekazu. Oni wyłożyli potężne środki materialne po to, żeby te sposoby oddziaływania na całą ludzkość, w postaci środków masowego przekazu, nabrały znaczenia, wartości, technicznych walorów, żeby skutecznie oddziaływać na świat. Oni się przyczynili do tego, że świat stał się mniejszy, bardziej zrozumiany, bardziej oglądany, ale jednocześnie trudno ich posądzać, aby oni tworząc środki masowego przekazu, a ściśle mówiąc je finansując, działali na swoją niekorzyść. Każdy człowiek, każda grupa społeczna, działa, przede wszystkim, zgodnie ze swymi interesami. A cóż dopiero taka potężna grupa społeczna, która zgromadziła tak przeogromne środki materialne i ma teraz je zainwestować w środki masowego przekazu, żeby ona nie brała przy budowie, upowszechnieniu ich, swoich rzeczywistych, materialnych interesów. No i, rzeczywiście wzięła pod uwagę. Więc, z jednej strony środki masowego przekazu pozwalają nam zaglądać do odległych części świata, zobaczyć zjawiska, o których żeśmy dotąd nie wiedzieli, poznać ludzi, z którymi nie będziemy nigdy mieli okazji zetknąć się, ale z drugiej strony ten cały, ogromny potok informacji, zawartych w obrazie, zawartych w ruchomym obrazie, starali się tak dobrać, a ściślej ich przedstawiciele, aby to było zgodne z interesami tej niewielkiej grupy społecznej, która skoncentrowała tak wielki kapitały i dziś rządzi światem. Dlatego też, środki masowego przekazu nie tylko pełnią funkcję informacyjną, ale, w znacznym stopniu, pełnią funkcję dezinformacyjną. Czy w środkach masowego przekazu mieli Państwo okazję kiedyś się dowiedzieć jak nastąpiła wielka koncentracja kapitału, począwszy od akumulacji pierwotnej do dzisiejszych czasów? Jak, w rękach nielicznych, zgromadzono takie środki materialne, które pozwolą rządzić nie tylko światem, ale każdym miasteczkiem, prawie wsią? Tego się Państwo nie dowiedzą. Bo nie jest to w interesie tych, w których rękach znajdują się te środki masowego przekazu. Te środki masowego przekazu posługują się, w informacji o świecie, pół i ćwierć prawdami. To znaczy, pokazują to co jest do pokazania. Co nie grozi wielkim interesom. Nie zaglądają do sejfów bankowych, na konta miliarderów. Nie zaglądają do kont, z których można by odnotować ich wzrost dochodów, które pozostają w jaskrawej dysproporcji do niskiego tempa społeczno-ekonomicznego rozwoju świata. To jest wyłączone, bo nikt kto ma na to wpływ nie dopuszcza do tego, żeby ten wpływ był omijany. Ażeby jego własność, jego instrumenty, które ma, na które dana grupa ma wpływ, były używane do celów sprzecznych z interesami tej grupy, która rządzi światem. A światem rządzi, jak mówiłem, niewielka grupa osób, które wraz z rodzinami można by wsadzić do pociągu i wozić po świecie. Ale nikt ich do pociągu nie wsadzi. Oni sami nie wejdą. Ale po cichu, co jest istotne, w sposób ukryty i niezauważalny dla większości ludzi, rządzą światem i pierwsze na co mają największy wpływ to są środki masowego przekazu. Bo oni rządzą nie tylko w ten sposób, że posiadając ogromne zasoby materialne rządzą gospodarką, bo decydują o gospodarce. Rządzą pozornie, nawet nie tylko pozornie, ale autentycznie, wybranymi parlamentami, prezydentami, ale, przede wszystkim, rządzą środkami masowego przekazu, które, na co dzień, kształtują pogląd miliardów ludzi, a przede wszystkim kształtują ich świat wartości. No i tu, dochodzimy do świata wartości. Otóż, Proszę Państwa, kiedy mówimy już o wartościach, to trzeba powiedzieć sobie o najważniejszej rzeczy. Trzeba powiedzieć czy w naszym świecie człowiek jest wartością najwyższą. Tak jak często głoszą filozofowie, deklarują politycy. Czy też wartością najwyższą jest kapitał? Otóż, mamy do czynienia z następującą sytuacją, środki masowego przekazu wpływają na swoistą ewolucję miliardów ludzi w sferze wartości. Odbywa to się w ten sposób, że jedne wartości są, przez środki masowego przekazu, wspomagane, inspirowane, rozwijane, a inne zamierają. Do tych najbardziej wspieranych przez środki masowego przekazu, może się przekonał każdy z Państwa, oglądając telewizję, są dobra materialne. Na każdym kroku, oglądacie ciekawy film, reportaż z odległego świata, zafascynowaliście się przygodą jakichś ważnych podróżników, czy też wycieczką wysokogórską i w środku dowiadujecie się, że powinniście kupić sobie nowy mebel, nowy garnek, dzieci wasze powinny być zaopatrzone w nowe, piękne zabawki. W ten sposób, Proszę Państwa, następuje proces stymulowania rozwoju każdego człowieka w kierunku zafascynowania dobrami materialnymi. I, przestajecie myśleć nad tym jak to się dzieje na świecie, że jest tyle nędzy, zacofania, że tak źle się dzieje z ochroną środowiska. Najważniejszą rzeczą dla was jest to, żeby wasze dziecko mogło mieć na przykład najnowszą zabawkę, którą wielokrotnie, od różnych stron, piękne kobiety, wspaniali mężczyźni, inne dzieci, pięknie ubrane i ufryzowane, zalecają wam i waszemu dziecku. Pogoń za dobrami materialnymi to najważniejszy, najbardziej znaczący skutek funkcjonowania współczesnych środków masowego przekazu. I, w tym świetle, będziemy jeszcze o tym mówili, następuje atrofia – usychanie, pewnych charakterystycznych dla społeczeństwa zjawisk. Dotąd, na świecie, w sposób żywiołowy, z pokolenia na pokolenie, funkcjonowały, rozwijały się, nieraz trochę zamierały, odradzały się, bezinteresowne stosunki międzyludzkie. W dwóch dziedzinach one się szczególnie rozwinęły. To znaczy, w monogamicznej rodzinie, w której podstawą jest to, że kochający się rodzice tworzą parę, która jest gotowa bezinteresownie ze sobą współżyć przez długie dziesięciolecia, wspomagając się w dobrych i złych chwilach, niezależnie od tego czy są biedni, czy bogaci, czy są zafascynowani jakimiś problemami czy nie, zawsze znajdują dla siebie bardzo ważną część życia, w postaci tego, żeby troszczyć się o małżeńskiego partnera – żona o męża, bardziej często niż mąż o żonę, ale też i mąż o żonę. Tworzą się bezinteresowne stosunki międzyludzkie. Dzieci zafascynowane rodzicami. Rodzice zafascynowani ich dorastaniem, rozwojem i życiem. I oto, środki masowego przekazu, w dzisiejszych czasach, będzie o tym mowa w następnym wykładzie, charakteryzują się tym, że niszczą tą podkładkę bezinteresowności we wzajemnych stosunkach rodziców i dzieci, rodziców między sobą, zastępując je stosunkami towarowo-pieniężnymi. A takie stosunki towarowo-pieniężne, coś za coś, to, Proszę Państwa, śmierć dla tej najważniejszej komórki społecznej, jaką jest rodzina monogamiczna, w której rozwijają się bezinteresowne stosunki międzyludzkie, najbardziej satysfakcjonujące człowieka z wszystkich stosunków. I mamy do czynienia z bardzo istotnym problemem głębokiego wdarcia się pieniądza w stosunki międzyludzkie w rodzinie. To jest dramatyczny proces, wspierany przez reklamę produktów, w zmasowany sposób lansowanych w środkach masowego przekazu. W rezultacie, współczesna rodzina, w globalnym świecie, przekształcana jest w hotel, stołówkę, jakieś miejsce okresowego, nie za długiego spotkania, a wszystko inne w tej rodzinie odbywa się na zasadach towarowo-pieniężnych i racjonalnego tak zwanego egoizmu. To jest, zjawisko, które jest ubocznym produktem specyficznego kształtu środków masowego przekazu. To znaczy, że w tym najważniejszym laboratorium dla bezinteresownych stosunków międzyludzkich, przy pomocy środków masowego przekazu, wkracza pieniądz i deformuje te stosunki. Inną taką płaszczyzną, w której środki masowego przekazu deformują stosunki międzyludzkie, a zwłaszcza eliminują z tych stosunków bezinteresowną życzliwość i zdolność do poświęceń są ojczyzny. Te małe, regionalne, w postaci miast, miasteczek, ich związków i te duże w postaci narodów małych, dużych i średnich. Mówiliśmy kiedyś, że nauczyciele niemieccy, w XIX wieku, praktycznie oni wygrywali wojny, bo potrafili wytworzyć bezinteresowne zainteresowanie milionów ludzi narodu niemieckiego, którzy mieli inne interesy niż klasy posiadające, żeby poparły klasy posiadające w walce z rzekomym przeciwnikiem, czy autentycznym, narodowym. Otóż, Proszę Państwa, w warunkach powszechnego rozkwitu środków masowego przekazu i zmasowanego, dominującego ich oddziaływania, taka historia francuskiego, czy niemieckiego nauczyciela, który potrafi pobudzić bezinteresowne wsparcie ze strony społeczeństwa tych, którzy rządzą w danym kraju do tego, żeby coś zrobić masowego już minęła. W coraz większym stopniu staje się to niemożliwe. To ma swoje, oczywiście, dobre i złe strony. A teraz, popatrzmy co się dzieje z młodzieżą szkolną i z dziećmi trafiającymi do szkół w warunkach społeczeństwa zdominowanego przez środki masowego przekazu. Przede wszystkim, szkoła obok rodziny miała, w tradycyjnych społeczeństwach, dominujące znaczenie w kształtowaniu poglądów, orientacji i wartości młodego pokolenia. Rodzina wymagała od swoich dzieci poszanowania tej struktury społecznej. Wymagała pewnej bezinteresowności w postępowaniu na rzecz nie tylko rodziny, ale środowiska lokalnego, ojczyzny. Szkoła miała też tę właściwość, że wytwarzała pewne emocjonalne i racjonalne związki nie tylko z ojczyzną, ale i z innymi ludźmi. Uczyła pewnej bezinteresownej aktywności poznawczej, zafascynowania fizyką, chemią, matematyką. Uczyła chęci poznania dziejów ludzkich, zafascynowania wielką literaturą, która odkrywała w jaki sposób ludzie się kochali, rozchodzili, walczyli, spierali się. Innymi słowy, szkoła wnosiła treści humanistyczne, wartości humanistyczne, do młodego pokolenia. Czynił to nauczyciel, z reguły nauczycielka. I nauczycielka, i nauczyciel, i wszyscy rodzice inspirowali, w znacznym stopniu, młode pokolenie do pewnej bezinteresowności. Popularyzowano wzorce osobowe, osób które coś ciekawego zrobiły nie tylko dla siebie, dla swojego regionu, dla swojego narodu, dla swojej klasy społecznej. I otóż, Proszę Państwa, to wszystko razem, pod naporem środków masowego przekazu, na naszych oczach umiera. Na naszych oczach, środki masowego przekazu lansują w ostatecznym rachunku jedną naczelną wartość. Tą jedną, naczelną wartością, lansowaną pośrednio i bezpośrednio, przez środki masowego przekazu, jest pieniądz. Są dobra materialne, które inspirują skutecznie ludzi, skuteczniej niż rodzina. Często skuteczniej niż szkoła. Często skuteczniej niż wszystkie inne instytucje, organizacje, ludzie, którzy chcą przekonać swoich współbraci i współsiostry do tego, że wato coś bezinteresownie zrobić dla otoczenia, dla świata, dla ludzkości. To jest bardzo skuteczne i niekorzystne dla dalszego rozwoju ludzkości. My się, często martwimy, że powietrze jest nie takie, że z glebą jest niedobrze, że następują regionalne wojny na świecie, że tu i tam następują wybuchy antagonizmów międzyludzkich, niepotrzebne, nieracjonalne, ale my, nie bierzemy pod uwagę, że przy pomocy środków masowego przekazu, bardzo niewielki krąg ludzi, będących bezpośrednimi i pośrednimi właścicielami, inspiruje miliardy ludzi do tego, żeby ludzie ci znaleźli się w objęciach nowego boga, i to w objęciach historycznie bezprecedensowej wielkości. Środki masowego przekazu inspirują, żeby tym głównym bogiem był pieniądz, posiadanie. I to, grozi większą katastrofą ludzkości niż taka katastrofa jaka może być z zanieczyszczania powietrza, gleby, czy też z tego, że nie rozwiązuje się innych problemów. Świat dzisiejszy może funkcjonować bez biedy, bez nienawiści, bez uprzedzeń, bez czynników degradujących rolę indywidualnych ludzi i całej zbiorowości ludzkiej, ale musi myśleć o świecie racjonalnie. Musi wyzwolić się ze swojego zaczadzenia. Tym zaczadzeniem jest takie oddziaływanie na społeczeństwo, że ono nie widzi największego problemu świata, jaki jest dzisiaj, a mianowicie zagubienia ludzi i jednostronnego stymulowania ich zainteresowań wokół dóbr materialnych, które naruszają, w ogóle, funkcjonowanie gatunku ludzkiego. Innymi słowy, środki masowego przekazu, przynoszące dużo pozytywnych rzeczy dla ludzkości, i to ludzkości biednych i bogatych, podających wiele prawdziwych informacji, pokazujących piękno wielu rejonów świata, dotąd nieodkryte, w dominującym stopniu wpływają negatywnie na ewolucję rodzaju ludzkiego. I ten wpływ negatywny, wcześniej czy później, musi eksplodować klęską rodzaju ludzkiego. Ale miejmy nadzieję, że ludzie zaczną się opamiętywać, zaczną rozumieć, że coś z tym rodzajem ludzkim się dzieje niedobrego, że rodzaj ludzki wkracza na drogi niekorzystne dla jego fundamentalnych interesów. Proszę Państwa, środki masowego przekazu jednostronni zostały zaangażowane na rzecz wielkiego kapitału, a przeciw ludziom pracy, w dużej mierze dlatego, że nikt nie zauważył, nikt nie wiedział, nikt nie przeanalizował, że środki masowego przekazu mogą spełnić tak tragiczną rolę, łącząc rzetelne przedstawianie świata z nierzetelnym przedstawianiem. Z takim przedstawianiem, które deformuje ludzkie pragnienia i dążenia. Ale skoro już jest taka siła, to z punktu widzenia Pedagogiki XXI wieku można też powiedzieć, że ludzie, a zwłaszcza zorganizowani ludzie, mają szansę stworzyć własne, przeciwstawne, obecnie funkcjonującym środkom masowego przekazu, środki masowego przekazu. Jeśli mówiliśmy już w wykładach wielokrotnie o tym, że najlepszym rozwiązaniem problemów rodzaju ludzkiego jest zharmonizowanie kapitału i pracy. Mówiliśmy, że historia zna próbę zdominowani kapitału przez biurokrację, co nie przyniosło ludzkości pozytywnych wniosków. Znamy zdominowanie pracy przez kapitał, co, jak widzimy, nie przynosi też różowych wniosków, to może by to zharmonizować. To znaczy, trzeba nastawić się na to, żeby ludzie pracy, którzy, jak już wielokrotnie mówiłem w tym wykładzie, od połowy XIX wieku, przynajmniej w zaawansowanych pod względem rozwoju częściach świata, odpuścili i dali pełną władzę klasie kapitalistów, powtórnie się zorganizują i zaczną wymuszać na klasie kapitalistów inną dystrybucję dóbr wytworzonych przez ludzkość; oczywiście kapitaliści i ich centra, właściwie ci, którzy w ten pociąg jeden, będą mieli trudności się zmieścić, żeby działali muszą zarabiać, ale nie muszą realizować maksymalnego zysku. Muszą zostać, w swoich dążeniach do maksymalnego zysku, okiełznani. Okiełznać ich mogą zorganizowane partie polityczne, organizujące robotników i chłopów, pracowników usług, których jest najwięcej, którzy wyjdą z tego swoistego zaczadzenia, dokonanego przez klasy dominujące i zrozumieją swój interes, i wybiorą nowych przedstawicieli do parlamentów, do samorządów. I ci nowi, wybrani do samorządów, wytworzą taką strukturę społeczną, w której kapitaliści będą dalej wspaniale organizować produkcję. Zapewniać, że co miesiąc na rynku pojawią się nowe produkty, ale nie będą mieli z tego już maksymalnego zysku, tylko zyski ograniczone. Oni dla tych ograniczonych zysków też będą chętnie pracować. Oni mają dążenie do zysków we krwi. To jest pokarm, którym się żywią i którym zawsze będą chcieli się żywić. Jak nie będą mogli go spożywać w maksymalnym wymiarze, to się zgodzą na spożywanie w ograniczonym wymiarze. I takie społeczeństwo, które się obudzi z tego obecnego letargu, będzie musiało tworzyć, już na etapie walki o władzę, swoje nowe środki masowego przekazu. Proszę Państwa, oddajmy się chwilę marzeniom. Wielkim marzeniom. Nie tylko marzeniom o tym, że na świecie przestanie istnieć bieda. Przestaną istnieć narody super bogate i narody super biedne. Super bogaci utrzymają swój standard życia, ale nie będą mieli możliwości dalszego wyzysku biednych, a zwłaszcza ich klasy posiadające. Takiego nieograniczonego wyzysku. A ci biedni wyprostują plecy i zaczną żyć po nowemu. Codziennie mając możliwość zaspokajania swych potrzeb żywnościowych, nie luksusowego, ale rozsądnego, dobrego życia, w odpowiednich mieszkaniach, odpowiednio się ubrać, i którzy będą mieli też swoje, własne środki masowego przekazu. Środki masowego przekazu, które będą pokazywały inne życie niż w dzisiejszym świecie. Życie bez tak wielkich bogatych i tak strasznie biednych. Ludzi żyjących w godziwych warunkach egzystencji. To znaczy, Pedagogika XXI wieku chce rozniecić marzenia o takim życiu i dążenia do takiego życia. Takie marzenia mogą się tylko pojawić wtedy, kiedy ludzie nie tylko odrzucą tą, swoistego rodzaju, atrofię, którą narzucają im środki masowego przekazu; to nierozumienie świata; tą niezdolność do skutecznego działania w zorganizowanych zespołach, ale którzy też zaczną marzyć o tym, żeby żaden człowiek na świecie nie cierpiał głodu, miał gdzie mieszkać. I nie tylko marzyć, ale działać, żeby to było możliwe. Nowe środki masowego przekazu mogą też bardzo wspierać szkolną i uczelnianą edukację. Marzy mi się, żeby środki masowego przekazu, a zwłaszcza telewizja i Internet, zapewniły każdemu chętnemu maksymalnie pomyślne wykształcenie, niezależnie czy mieszka na wsi, czy w miasteczku. Żeby miał możliwość wysłuchać najwybitniejszych profesorów, którzy, w imię interesu ludzi pracy, pokażą, że każdy człowiek pracy może żyć po ludzku, może tak zapracować, żeby móc dobrze jeść, dobrze mieszkać, korzystać z rozrywek, mieć odpowiednią ilość wolnego czasu. To znaczy, kiedyś marzono, żeby książki trafiły pod strzechę. Dziś, jest nowe marzenie, nowe środki masowego przekazu, które nie będą ludziom zmieniały obrazu świata z rzeczywistego na nierzeczywisty, z prawdziwego na fałszywy. Żeby środki masowego przekazu pobudzały realne myślenie o otaczającym świecie. I nie tylko myślenie, ale działanie za tym, żeby ludzie mogli lepiej żyć, lepiej jeść, ubierać się, mieszkać. Innymi słowy, to nie w środkach masowego przekazu jest nieszczęście, tylko nieszczęście jest w jednostronnym ich podporządkowaniu określonym celom. Takie środki masowego przekazu, które na przykład upowszechnią wykształcenie. To upowszechnione wykształcenie, które dzisiaj się odbywa ma swoją wagę. Nawet jeśli powstają szkoły wyższe w różnych miejscowościach to, z natury rzeczy, nie mogą one zgromadzić takiej kadry nauczającej w szkole wyższej, jak mogą zgromadzić elitarne uniwersytety. Otóż, Proszę Państwa, dzisiaj telewizja i Internet stwarzają takie warunki, żeby najbardziej ekskluzywne, elitarne uniwersytety dawały wykształcenie, w poszczególnych narodach, milionom ludzi; żeby profesorowie oddziaływali nie tylko na wąski krąg swoich studentów, ale też szeroki front studentów w odległych od ich wykładów miejscach zamieszkania. I, , środki masowego przekazu, to nie tylko nieszczęście, ale to perspektywa lepszego świata i lepszego społeczeństwa.
Rozdział XII. Bilans dotychczasowej pedagogiki, jej sukcesy, ewolucja, kryzys, efekty poszukiwania nowej tożsamości ( jako próba podsumowania całego dotychczasowego wykładu)
Pedagogika dotychczasowa jest dziedziną wiedzy społecznej która miała i częściowo nadal ma olbrzymie kłopoty nawet z precyzyjnym zdefiniowaniem przedmiotu swoich badawczych i inspiracyjnych zainteresowań. Jeśli autor przystępuje do zaprezentowania jakąś dziedziny wiedzy to zawsze ma obowiązek przedstawić w pierwszej fazie zakres tej wiedzy, które będzie przedstawiał. Wielu autorów podręczników pedagogiki nie realizuje tego. Mówi, że jest to bardzo trudne, że jest to kłopotliwe, że wymaga to wielkiego wysiłku i nie przedstawia tego zakresu, który będzie przedmiotem jego prezentacji. Wielu ma różnorodne, w stosunku do swoich współuczestników funkcjonujących w tej dziedzinie, inne poglądy, orientacje i definiuje inaczej.
Dla szerszych celów dydaktycznych i dla tego, aby Państwo dowiedzieli w jakim kierunku się poruszamy, co jest przedmiotem naszych zainteresowań, jakie pola badawcze obejmuje swoim zakresem pedagogika, chcę powiedzieć, najogólniej rzecz biorąc – pedagogika jest dziedziną wiedzy, dotyczącą kształtowania człowieka, mechanizmu, kreacji człowieka, jego wszystkich, najważniejszych cech i właściwości, począwszy od cech fizycznych, które są też istotne, ale w znacznym stopniu skupiając się na przykład na hierarchii wartości bliskich człowiekowi, ewolucji tych hierarchii wartości, czy też orientacji, bądź indywidualistycznej, bądź społecznej; różnorodnych uwikłań człowieka w rzeczywistości, które powodują takie czy inne jego zorientowanie. A więc, pedagogika jest dziedziną wiedzy o kształtowaniu człowieka. Ale to nie odpowiada jeszcze na pytanie – jak pedagogika rozszerza zakres swoich zainteresowań lub je zawęża. A więc, na przykład, czy obejmuje swoim badawczym zainteresowaniem i swoimi propozycjami zmian tylko celowe działania na rzecz kreacji człowieka, czy też obejmuje wszystkie czynniki, które często są realizowane dla innych celów, a których ubocznym skutkiem jest kreacja człowieka, kreacja jednostki i zbiorowości ludzkiej. To pytanie zawieszając, na razie, stwierdźmy, że pedagogika, w swojej pewnej fazie rozwoju, koncentrowała się głównie na czynnikach związanych z kształtowaniem człowieka, przez celową działalność z tym związaną w tym zakresie, podejmowanie celowych, różnorodnych działań i, w dużej mierze, pedagogika, w ten sposób, rozumiała swoją rolę.
Nie będziemy w tym wykładzie przedstawiać roli pedagogiki na przestrzeni całych dziejów ludzkości. Odsłonię, często zasłonięte, karty tych inspiracji, które realizowała i realizuje pedagogika. Zajmiemy się tylko jej inspiracją w historii najnowszej. I ograniczymy w tej fazie swoich zainteresowań nasz punkt widzenia tylko do celowych działań wychowawczych, którym poddany został człowiek. Skupmy się na epoce nowożytnej. Epoka nowożytna, jak Państwo wiedzą, w krajach Europy Zachodniej, w Ameryce Północnej, przyniosła ludzkości fundamentalne zmiany. Te fundamentalne zmiany dotyczyły, przede wszystkim, tego, że ludzkość w tej części świata zapewniła sobie wybitny, radykalny skok w dziedzinie możliwości wytwórczych człowieka. Nie ma w historii ludzkości takiej fazy rozwoju, w której społeczeństwo ludzkie potrafiłoby tak zorganizować się, żeby osiągnąć produkcję, która z miesiąca na miesiąc, a nawet nieraz z dnia na dzień, istotnie wzrastała, budując ostatecznie wielką cywilizacyjną bazę industrialną. Dzięki temu, że społeczeństwo się rozwinęło, to ludzkość, w tej części świata, wyprzedziła wszystkie inne części świata: azjatyckie, afrykańskie, południowoamerykańskie; ludzkość wyprzedziła przez celowy proces industrializacyjny. Często niedostatecznie eksponowanym, a nawet wręcz ukrywanym, bohaterem tego industrialnego postępu cywilizacyjnego była, przede wszystkim, klasa kapitalistów. Nowo powstała klasa ludzi, którzy zrazu zaczęli realizować manufaktury, a w późniejszym okresie czasu zakłady przemysłowe. To jest część tych głównych bohaterów, którzy wyforowali narody Europy Zachodniej i Ameryki Północnej na czołówkę ówczesnego świata. Klasa kapitalistów, jednakże, składała się nie tylko z tych, którzy, zbierając w jednym miejscu siłę roboczą, nie zmieniając, na razie, sposobu produkcji, osiągała duże przyspieszenie rozwoju, duże przyspieszenie produkcji; osiągała duże rezultaty w pomnażaniu tej produkcji, tylko dlatego, że tam gdzie dawniej, w rozproszony sposób, działali rzemieślnicy i inni wytwórcy, tutaj skoncentrowani w manufakturach ludzie osiągali coraz lepsze wyniki produkcyjne. Dotyczyło to zarówno ilości, jak i jakości produkcji. Jednocześnie trzeba jednakże powiedzieć, że ci, którzy organizowali manufaktury, a potem pierwsze zakłady przemysłowe, w których para, a później elektryczność, zastępowała siłę mięśni ludzkich, tą drogą pomnażali możliwości wytwórcze człowieka. To tylko część klasy kapitalistów. Nie sądzę, żeby najważniejsza. Inną, niekoniecznie eksponowaną w historycznych podręcznikach, częścią klasy kapitalistów to finansiści. Jeśli kapitaliści, jako organizatorzy produkcji manufakturowej, a potem przemysłowej, to nowe zjawisko w dziejach ludzkości, to finansiści są zjawiskiem o wiele starszym. Już w społeczeństwach niewolniczych, ale też w społeczeństwach feudalnych, wyrastali ludzie, którzy koncentrowali w swoich rękach olbrzymie środki materialne. I często, nie byli to ani królowie, ani władcy feudalni, ani jacyś wybitni rycerze, tylko gdzieś tam, na peryferiach funkcjonujący ludzie, którzy, dzięki swoim rozmaitym machinacjom i zapobiegliwości, koncentrowali w swoich rękach olbrzymie środki finansowe. Obydwie te grupy, to znaczy organizatorzy bezpośredni produkcji i ci, którzy dawali pieniądze, żeby taką produkcję zorganizować, zbudować fabryki, skonstruować i wyprodukować maszyny, zapewnić dostawę energii parowej, czy potem elektrycznej, wszyscy ci ludzie składali się na ówczesną klasę kapitalistów, która stała się głównym, najważniejszym elementem sprawczym tego skoku rozwojowego w zakresie produkcji i cywilizacji, który przyniósł kapitalizm. Ale byli, w tej roli twórców nowej cywilizacji, też inni ludzie. Występowali jako też ważni bohaterowie, może nie tak dominujący, ale ważni. Tymi ważnymi osobami byli robotnicy przemysłowi. W okresie akumulacji pierwotnej, pracujący kilkanaście godzin na dobę, często w niezwykłych warunkach, często bez należnego odpoczynku, często bardzo źle opłacani, często zmuszane były do pracy produkcyjnej dzieci i kobiety, też w bardzo złych warunkach. Wystarczy powiedzieć, że w angielskich fabrykach pracowały dzieci po 10. roku życia. I to nie tylko w fabrykach, ale w kopalniach. To samo dotyczyło Francji, czy Niemiec. Innymi słowy, drugi, mniej eksponowany i mniej znaczący element tej rewolucji przemysłowej to proletariat przemysłowy. Otóż, żeby ten proletariat przemysłowy mógł odegrać rolę bardzo ważnej siły sprawczej dla wzrostu produkcji to jego przedstawiciele musieli się nauczyć czytać i pisać, rachować, zdobyć minimum wykształcenia. Chłop feudalny był, z reguły, analfabetą. Analfabetami była też część rzemieślników, indywidualnie uprawiających swój zawód. Stawiając w fabrykach, w kopalniach, w hutach, w coraz większych zakładach przemysłowych, przed warsztatami pracy miliony robotników, w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych, trzeba było jednocześnie zapewnić, żeby ci robotnicy byli ludźmi minimalnie, choćby, wykształconymi. Umiejącymi czytać, pisać, rachować, rozumiejącymi co do nich mówi majster, co mówi bardziej znaczący przełożony, organizujący produkcję. I otóż, dochodzimy tutaj do wielkiej sprawy. Bo tak wydawało się, że odbiegłem znacznie od pedagogiki. Zamiast zajmować się pedagogiką, opowiadam jak powstała industrialna cywilizacja przemysłowa. Kto był jej bohaterem. Ale to, , się ściśle wiąże. Otóż, pedagogika odegrała fundamentalną rolę jako siła sprawcza organizowania nowoczesnej szkoły, masowej szkoły, obejmującej powszechnym wykształceniem wszystkie dzieci, niezależnie od klas i warstw społecznych. Było to zjawisko całkowicie nowe, historycznie bezprecedensowe. Były, co prawda, szkoły dla elit, a nawet dla szerszych kręgów, w starożytnych społecznościach, a w niektórych częściach świata, na przykład księża, dla celów religijnych, bądź piękne panienki feudalne, organizowali, w ramach dobroczynności, dla części chłopów szkoły. Ale były to szkoły okazjonalne, krótkoterminowe, peryferyjnie obejmujące tylko część młodej generacji. Z kapitalizmem, stworzonym przez klasę kapitalistów, tych organizatorów produkcji i tych jeszcze ważniejszych, którzy ją finansowali, wiąże się powstanie nowego zjawiska w dziejach ludzkości – szkoły. Ona jest, wielkim dziełem pedagogiki. Pedagogika ma na swoim koncie tak olbrzymie osiągnięcie, jak stworzenie powszechnej, elementarnej szkoły, z systemem klasowo-lekcyjnym, z profesjonalistą – nauczycielem, który podejmuje się trudnego zadania – nauczyć nie wąskie elity, a ogromną część ludzi elementów języka ojczystego, elementów wiedzy o otaczającym społeczeństwie, elementów wiedzy z zakresu przedmiotów matematyczno-przyrodniczych i, po części też, jest to wiedza powszechna, która ma dotyczyć poglądów człowieka na otaczający go świat, w zakresie najtrudniejszym. A więc, zrozumienie otaczającego świata w warunkach elementarnych. Innymi słowy, pedagogika, a z jej inspiracji nauczyciele, są taką trzecią, istotną grupą, która zbudowała nowoczesne społeczeństwo przemysłowe. Są to kapitaliści, proletariat przemysłowy oraz nauczyciele i szkoły. To jest wielka rola pedagogiki. Proszę zwrócić uwagę, pedagogika się wtedy koncentruje na inspirowaniu szkoły i nauczyciela, na celowym działaniu, zmierzającym do nauczania, celowym działaniu, dotyczącym formowania poglądów na świat, orientacji życiowych, i odgrywa w tym zakresie szczególną rolę. Można otwarcie powiedzieć – bez takiej roli pedagogiki i bez takiej, w efekcie, roli nauczyciela i szkoły nie byłoby cywilizacji przemysłowej na świecie, w jej pierwszej, niezbędnej w przemysłowym okresie, fazy budowania industrialnej bazy nowoczesnego społeczeństwa. Więc, Proszę Państwa, odnotujmy sobie – mamy do czynienia z pedagogiką, która inspiruje celowe działania nauczyciela, który jest współtwórcą kapitalistycznego społeczeństwa industrialnego. Pedagogika tego okresu nie zajmuje się wszystkimi czynnikami, które oddziaływają na człowieka. Ona wyraźnie koncentruje się na celowej i świadomej, zorganizowanej działalności dydaktycznej i wychowawczej. Ona buduje lekcję szkolną. Ona buduje system klasowo-lekcyjny. Ona inspiruje nauczyciela, żeby nauczył wszystkich i tych zdolniejszych, i tych mniej zdolnych. Ale ona się koncentruje na celowych działaniach wychowawczych. I pedagogika, od tego czasu, weszła w taką fazę rozwoju, że przedmiotem jej zainteresowań nie są wszystkie czynniki oddziaływujące na człowieka, na jego właściwości fizyczne, psychiczne, na jego osobowość, tylko na te, które są efektem celowego oddziaływania. I, Proszę Państwa, trzeba zwrócić uwagę, że to jest specyficzna sytuacja roli pedagogiki w pierwszej fazie kapitalistycznego społeczeństwa industrialnego, która się nie redukuje tylko do tego, że szkoła zapewnia możliwość produkcji w coraz bardziej powstających masowo, rozwijających się zakładach przemysłowych. Jest to też taka faza rozwoju, w którym powstają nowoczesne narody. Co to są te narody? Narody to są zespoły ludzkie, dotąd często luźno z sobą związane, ale posługujące się często wspólnym językiem, niedaleko siebie mieszkające, które dotąd nie przekształcały się w zespoły ludzkie, połączone ze sobą jakimiś wspólnymi, głębokimi więzami bezinteresownego, wzajemnego współdziałania na rzecz własnej wspólnoty. Narody są produktem społeczeństwa kapitalistycznego. Klasa kapitalistów nie tylko stworzyła zakłady przemysłowe, z razu manufaktury, potem zakłady, w których pracę ludzką wyręczała para, potem zakłady, w których pracę ludzką wyręczała siła elektryczna, ale kapitalizm stworzył też narody. To znaczy, duże zespoły ludzkie, które przekształciły się z osób luźno z sobą związanych w pewną zintegrowaną społeczność, w której Niemiec uważał, po części, za brata Niemca, a już nie koniecznie za brata – Francuza, czy nie koniecznie za brata – człowieka zza wschodnich rubieży swojego kraju. To poczucie więzi narodowej było bardzo potrzebne klasie kapitalistów, albowiem klasa kapitalistów, poszczególnych narodów, była zainteresowana, żeby powstały rynki lokalne. Rynki lokalne, chronione, w dużej mierze, przed tym, żeby siły zewnętrzne dostarczały tu zbyt wiele produktów. Ale, które byłyby siłą napędową rozwoju przemysłowego. To olbrzymia sprawa powstania i wykrystalizowania się wspólnot ludzkich, zwanych narodami, których podstawą były interesy ekonomiczne, polegające na tym, że Francuzi, niezależnie czy to kapitaliści, czy robotnicy przemysłowi, czy jeszcze pozostałość chłopów, czy też rzemieślnicy, byli zainteresowani, żeby należeć do pewnej wspólnoty, która ma znaczne interesy odrębne w stosunku do innych wspólnot, i żeby wspólnie działać na rzecz nadania tej wspólnocie odpowiedniej rangi i znaczenia. I można powiedzieć, że często, jakby przepytać porządnie dzieci, które kończą szkołę podstawową – kto stworzył naród? – to dzieci gotowe są bardziej uznać, że narody stworzyli cesarze, królowie, a nie na przykład klasa kapitalistów. A królowie, cesarze byli czynnikiem wtórnym w porównaniu z klasą kapitalistów, bo ona tworzyła rzecz najważniejszą dla funkcjonowania narodów, mianowicie potencjał przemysłowo-ekonomiczny, który był i jest, po dziś dzień, fundamentem funkcjonowania wspólnot narodowych. Oczywiście, nie należy bagatelizować roli cesarzy, królów, prezydentów, ale to klasa kapitalistów, zbiorowym wysiłkiem, budowała zręby społeczności narodowej. Co więcej, klasa kapitalistów budowała te zręby nie tylko w obrębie własnej klasy. Zrozumiałe, że kapitalista francuski z drugim kapitalistą francuskim mieli wspólny interes. Chcieli mieć jak najkorzystniejsze warunki swego kraju dla rozwoju ich produkcji przemysłowej, dla tak fantastycznej rzeczy, dla kapitalistów, jak maksymalny zysk, bo to jest cel, fundament i podstawa funkcjonowania kapitału. Ale też mieli potrzebę, żeby się z nimi integrowali robotnicy francuscy, robotnicy angielscy, robotnicy amerykańscy, i żeby razem stworzyli wspólnotę. Natomiast ci robotnicy, ci chłopi, ci inteligenci nie mieli tak ważnych interesów funkcjonowania w narodzie i rozwijania na przykład potencjału przemysłowego swojego narodu jak klasa kapitalistów. No i trzeba było ich pozyskać do tego. Trzeba było, żeby robotnik, który dopiero nauczył się czytać i pisać, chłop, który dopiero niedawno przestał być analfabetą, uznał, że wśród wszystkich wartości, które są w jego życiu istotne, wartością niezwykle ważną, dla której warto wiele rzeczy bezinteresownie zrobić, jest naród. I było też ważne, żeby on nie uświadamiał sobie zbytnio, że ten naród jest bardziej ważny dla robienia interesów przez kapitalistę niż dla niego. Było istotne, żeby robotnik miał poczucie wspólnoty z kapitalistą, chłop z obszarnikiem i wszyscy razem, żeby budowali przyszłość swojego narodu, także egoistyczną przyszłość, żeby na przykład podbijali inne terytoria. A w wypadku narodów Europy Zachodniej to na przykład, żeby podbijali kolonie. Bo to przecież kapitaliści organizowali, wraz ze swoimi królami, cesarzami, wyprawy kolonialne, żeby podbić kolonie. Ale oni przecież nie podbijali tych kolonii, podbijali chłopi, robotnicy ubrani w mundury, którzy, odpowiednio przeszkoleni, musieli być pewni, że realizują nie tylko interesy jakiejś wąskiej grupy, znajdującej się w Paryżu, w Lionie, czy gdzie indziej, w Berlinie, czy w Hamburgu, ale że realizują interesy całego niemieckiego, czy francuskiego narodu. I, tu dochodzimy do wielkiego problemu, mianowicie, polegającego na tym, że, tak jak mówiliśmy, jak industrializację tworzyła klasa kapitalistów, tworzyły też inne siły, ale tworzyła też szkoła. Bez szkoły nie była możliwa industrializacja. Tak, Proszę Państwa, i narody nie były możliwe bez istnienia szkoły. Tylko szkoła mogła stworzyć taką sytuację, żeby ludzie poszczególnych terytoriów, mówiący zbliżonym lub takim samym językiem, poczuli się wspólnotą z innymi ludźmi, niezależnie czy jedni byli kapitalistami a drudzy byli robotnikami, czy chłopami. Szkoła wzięła na siebie zadanie kreacji narodów i spełniała nie mniejszą rolę. Ta szkoła, którą inspirowała do tych czynności pedagogika. Pedagogika mówiła jak należy w tej szkole postępować z uczniem. Niezależnie czy on jest synem, czy córką, robotnika, chłopa. Jak należy z nim postępować, żeby on stał się Francuzem; żeby on się stał Niemcem; żeby wziął w przyszłości bagnet i szedł walczyć za swoją ojczyznę, uważając, że walczy o swoje narodowe interesy, tak samo dla niego ważne jak dla kapitalisty, jak dla cesarza, jak dla króla, jak dla premiera. No więc, można powiedzieć, że znowuż mamy do czynienia z tym, że szkoła i nauczyciel, z inspiracji pedagogiki, prowadzili celową działalność, która tworzyła narody i wytwarzała ważną część tych narodów, mianowicie, narodowe armie. Proszę Państwa, jak dalece szkoła tworzyła szanse dla funkcjonowania narodów, to chciałbym posłużyć się takim przykładem. W całym XIX wieku, dwa silne narody Europy Zachodniej, które wyprzedziły cały świat, razem z narodem północnoamerykańskim, w rozwoju industrializacji i w kreowaniu struktur narodowych, mianowicie naród francuski i naród niemiecki. Oba te narody podbijały kolonie w Afryce, w Ameryce Południowej, w Azji. Wyszarpywały na przykład z cesarstwa chińskiego całe terytoria, które podporządkowywały swoim interesom. Dzisiaj jeszcze, można zobaczyć w Pekinie okazałe rezydencje cesarzy, ale już w Szanghaju można zobaczyć rezydencję gubernatora francuskiego, który zarządzał wyrwaną od Chińczyków i podporządkowaną Francji poważną częścią chińskiego terytorium. I otóż, Proszę Państwa, mamy do czynienia z taką sytuacją, że tak dalece te narody się skłóciły, że ciągle prowadziły wojny. I przy jednej z takich wojen uznano na świecie, że wojnę tę wygrał, nie tyle dobrzy zresztą, sprawni, nieźli feldmarszałkowie pruscy, ale jeden nauczyciel pruski, który był nauczycielem w wielu landach niemieckich. Jak dalece? Jaka wielka była rola pedagogiki, jako czynnika sprawczego rozwoju człowieka, że uznano w pewnym momencie, że zwycięzcą w wojnie dwóch potężnych narodów, stanowiących centrum ówczesnego świata, narodu niemieckiego i francuskiego, zwycięstwo realizowane po stronie niemieckiej, jest głównie przypisywane nauczycielowi niemieckiemu, który tak świetnie nauczył swoich uczniów wiary w znaczenie Niemiec dla niego, że ten, bez żadnego ograniczenia, brał bagnet i zarzynał francuskiego żołnierza, a paradoks świata polegał na tym, że ani francuski, ani niemiecki żołnierz nie mieli oczywiście interesu, żeby się zabijać, bo zabijali się dla interesów swoich klas kapitalistycznych. Ale, Proszę Państwa, nie skończyło się to na XIX wieku, nie skończyło się to na początku XX wieku, gdzie, ciągle jeszcze, nauczyciele francuscy, niemieccy, angielscy przysposabiali setki milionów żołnierzy, żeby w walce z ich braćmi z innych krajów walczyli w gruncie rzeczy o interesy imperialistów swoich krajów. Kapitalistów, którym mało było sukcesów. Już mieli pałace, już mieli zyski, mieli gigantyczne konta w bankach, ale marzyli, że żeby Niemcom udało się zabrać część terytorium francuskiego. Francuzom zabrać część terytorium to by w tych bankach konto się zwiększyło. Pałace dałoby się jeszcze bardziej rozbudować. I to, Proszę Państwa, wszystko, w dużej mierze, robił niemiecki, francuski, angielski, czy amerykański nauczyciel. Sprawa się nie zakończyła zresztą w XIX wieku. Przybliżmy się do czasów najbliższych, najnowszych. Czasów, zresztą, słabo rozliczonych, jakimi jest II Wojna Światowa. Proszę Państwa, II Wojna Światowa to też dalsza faza rozwoju świata, która wykazuje jak ogromną rolę, w realizacji celów wojennych, odgrywają nauczyciele. Chciałbym to przedstawić na takim oto przykładzie. II Wojna Światowa się zaczyna. Zaczyna się, jak wiadomo, od napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę. Polacy dzielnie bronią swojej ojczyzny, ale mają nieporównywalny potencjał militarny w stosunku do Rzeszy Niemieckiej. Trzeba powiedzieć, że polski nauczyciel świetnie przygotował swojego ucznia do tego, żeby bronił ojczyzny. Po, ponad stuletniej niewoli, słabo działająca międzywojenna szkoła polska, która miała realizować siedem, bądź osiem klas nauczania początkowego, albo tego nie realizowała, albo realizowała w ten sposób, że kazała poszczególnym uczniom siedzieć po dwa lata w jednej klasie, tylko dlatego, żeby siedem lat nauki odbywali, a realizowali faktycznie tylko czteroletni program nauczania. Ale mimo to, nauczyciele polscy z inspiracji polskiej odrodzonej i rozwiniętej pedagogiki, pedagogiki bardzo inspirującej, świetnie przygotowali ideowo żołnierzy. Gdyby jeszcze ta nasza armia miała uzbrojenie odpowiednie, dowódców odpowiednich, a nie megalomańskich, jeszcze by się skuteczniej broniła. I potem, hitlerowskie Niemcy zderzyły się z liczebnie i przemysłowo nie gorszym od nich narodem, narodem francuskim, I, tu warto się na chwilę nad tym zatrzymać. Zderzyły się, po pewnym odczekaniu, bo Francuzi, mimo że Anglicy mieli umowę z Polską, że udzielą braterskiej pomocy tego nie zrobili, ale Niemcy postanowili, że mimo tego, że wypowiedziała Francja i Anglia wojnę Niemcom, ale specjalnie Niemców nie zaatakowała, to jednak zrealizują swoje imperialne interesy na terytorium francuskim, na terytorium brytyjskim. I co my, Proszę Państwa, obserwujemy, o czym niezwykle niechętnie pisze się w podręcznikach historii i oczywiście się nie pisze w żadnych podręcznikach pedagogiki, bo pedagogika jest taka szkoło centryczna, że nie bardzo wychyla się poza dzieje oświaty. Otóż, okazało się, , że w tej wojnie, w o wiele większym stopniu gotowi są walczyć hitlerowscy żołnierze niż francuscy żołnierze. I że szkoła niemiecka wytworzyła u żołnierzy niemieckich, nie w jakiejś wąskiej elicie, a w szerokim kręgu żołnierzy niemieckich, gotowość poświęcenia życia dla swojej ojczyzny. Natomiast, kapitalistyczne społeczeństwa, już w tym czasie francuskie, charakteryzujące się pewnym rozwiniętym konsumpcjonizmem, co spowodowało, że szkoła francuska, w o wiele mniejszym stopniu, przygotowywała swoich uczniów i wychowanków do tego, żeby stawić zbrojnie czoła i poświęcać swoje życie w obronie francuskiej ojczyzny. Przy tym zwróćmy uwagę, w bardzo krótkim okresie, bo w ciągu kilku lat, szkoła niemiecka, wraz z innymi czynnikami niemieckimi potrafiła zmobilizować i zachęcić przytłaczającą większość społeczeństwa niemieckiego do realizacji imperialnych planów podboju świata. Dzięki szkole niemieckiej.
Prof. dr. hab. Wojciech Pomykało dr. h. c.
Wydawnictwo Fundacja Innowacja
Warszawa, 2024
—
Literatura:
Bogdan Suchodolski –„Wychowanie dla przyszłości” Wydawnictwo Książnica Polska Warszawa 1947 r. oraz wydania następne.
„Pedagogika”-podręcznik akademicki pod redakcją Bogdana Suchodolskiego. Wydawnictwo PWN. Warszawa 1965 r. Tom I i II
„Pedagogika”-podręcznik akademicki pod redakcją naukową Zbigniew Kwiecińskiego i Bogusława Śliwerskiego .Wydawnictwo PWN. Tom I i II Warszawa 2003 r.
„Pedagogika” pod redakcją naukową Bogusława Śliwerskiego. Gdańskie Wydawnictwo Pedagogiczne. Gdańsk 2006r.
Włodzimierz Szewczuk –„Psychologia. Podręcznik Akademicki WSSE. Wydawnictwo Fundacja Innowacja. Warszawa 2008 r.
Leszek Kuźnicki „Granice życia” Wydawnictwo „Elipsa” Warszawa 2008 r.
K.Fijałkowski i T Bielecki „Homo Przypadkowo sapiens” Wydawnictwo PWN. Warszawa 2008r.
Wojciech Pomykało-„O mądrości, światopoglądzie i osobowości” Wydawnictwo Fundacji Innowacja. Warszawa 2004r.
Richard K.Robinson- „Globalne problemy a kultura kapitalizmu” Wydawnictwo Pro Publiko. Poznań 2006r.
Philip Zimbardo i John Boyd „Problemy czasu” Wydawnictwo PWN. Warszawa 2008 r.
Thomas Pikietty „Kapitał XXI wieku Wydawnictwo Krytyki Politycznej Warszawa 2008 r.
Ludwik Krzywicki „Pierwowzory więzi społecznej” Wydawnictwo PWN. Warszawa 1957r.
Witold Kieżun „Patologia transformacji ustrojowej” „Wydawnictwo Polstat” Warszawa 2013 r.
„Zagadki chińskiego sukcesu” Monografia pod redakcją naukową Wojciech Pomykało. Wydawnictwo Wyższej Szkoły Menedżerskiej w Warszawie .Warszawa 2019 r.
—
[1] Filozofia i pedagogika to dwie odrębne dziedziny ludzkiego poznania niestety we współczesnych podręcznikach pedagogiki wzajemne relacje filozofii i pedagogiki nie są precyzyjnie rozróżnione co w dużej mierze uniemożliwia współczesnej pedagogice korzystne rozwiązanie problemów kreacji współczesnego człowieka na miarę czasów które dopiero nadchodzą. Zjawisko takie występuje dal przykładu w najnowszym podręczniku pedagogiki liczącym ponad 1000 stron druku. Por. ”Pedagogika. Podręcznik akademicki pod redakcją naukową Zbigniewa Kwiecińskiego i Bogusława Śliwerskiego. Warszawa PWN 2000 r.
[2] Do całej twórczości tego najwybitniejszego polskiego pedagoga wszech czasów ale zwłaszcza do jego dzieła „Wychowanie dla przyszłości” którego pierwsze polskie wydanie ukazało się w naszej ojczynie w 1947 r. ale potem ukazały się znacznie przerobione i rozwinięte w licznych zwłaszcza kapitalistycznych krajach i naszej ojczyźnie .Po 1989r twórczość ta była głęboko deprecjonowana przez wielu przedstawicieli pedagogiki a zwłaszcza przez prof. Z. Kwiecińskiego ale w ostatnim cytowanym podręczniku pedagogiki odnotować można ze strony tego autora pewien zwrot w tej sprawie.
[5]Prof. Michaił Ławrientiew ( 19OO-1980)- czołowa postać radzieckiej nauki ,członek rzeczywisty Akademii Nauk ZSSR i Akademii Nauk wielu innych krajów ,wybitny uczony w zakresie nauk technicznych
[6] Przyjęcie mnie przez prof. M . Ławrientiewa było możliwe dzięki rekomendacji z tego zakresu dla mojej osoby prof. .Jana Iwana Artobolewskiego też wybitnego radzieckiego uczonego ,specjalisty z zakresu nauk ścisłych też członka Akademii Nauk ZSSR ale zarazem przewodniczącego ówcześnie Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaźni Radziecko- Polskiego osobiście ze mną zaprzyjaźnionego.












