Papkin, Lew Północy: Praca i życie w Norwegii

2

Podczas gdy większość emigracji ruszyła na podbój Wysp Brytyjskich, tylko nieliczni udali się do Skandynawii. Czy i tej grupie udało się osiągnąć sukces? O swym niezwykłym wyjeździe na Północ opowie Grzegorz Przybyłek, pracujący w Norwegii ostatnie pół roku. Grzegorz Przybyłek

 Dlaczego wyjechałeś właśnie do Norwegii, nie do Wielkiej Brytanii?

 Większość osób wyjeżdżających za granicę wybrała Wyspy Brytyjskie. Ja wolałem zrobić coś innego, nie chciałem podążać za ?owczym pędem”. Poza tym bałem się, że przy dużej ilości imigrantów mogę nie znaleźć pracy. Wyjechałem ?w ciemno”, nie mając żadnego ustalonego wcześniej zatrudnienia w Norwegii.

 Jaki środek lokomocji wybrałeś?

 Z początku całość trasy postanowiłem pokonać samochodem. Jednak, gdy wypełnione zapasami po dach auto zepsuło się w Trójmieście, dalszą drogę musiałem przebyć bez niego. Wziąłem jedynie najpotrzebniejsze bagaże i autostopem dojechałem do portu. Tam przesiadłem się na prom, którym dopłynąłem do samej Norwegii. Ostatecznie zatrzymałem się w miejscowości Drammen, niedaleko Oslo.

 Gdzie mieszkałeś?

 W… namiocie.

 Naprawdę?

 Tak, mówię całkiem poważnie! Koszt wynajęcia mieszkania lub pokoju jest tam zbyt wysoki na kieszeń przeciętnego Polaka, w tym moją. Skrupulatnie wybrałem zaciszne miejsce w lesie, 10 minut drogi od stacji benzynowej przy szosie. Było tam na tyle odludnie, że przez blisko pół roku nie miałem ani jednego nieproszonego gościa!

 A co z codziennym utrzymywaniem higieny?

 To był jeden z najpoważniejszych minusów tego pobytu. Ale już po pierwszym miesiącu Norweg, u którego przeprowadzałem remont domu, pozwolił mi korzystać z pokoju gościnnego i łazienki na czas trwania przebudowy.

 Czyli zarabiałeś wykonując remonty.

 Tak, podejmowałem się przeróżnych prac: od malowania, remontów i drobnych prac domowych, poprzez strzyżenie trawników, aż po sadzenie drzew i krzewów. Dość łatwo przychodziło mi znajdowanie kolejnych pracodawców. Chodząc po domach i oferując moje usługi, często słyszałem, że trzeba coś naprawić, umalować jeden z pokoi, bądź odnowić zniszczoną szopę.

 Drammen, Norwegia, Źródło: http://fotogalerie.pl/Jak oceniasz swoje średnie wynagrodzenie w Norwegii?

 Poziom życia tamtejszej ludności jest niezwykle wysoki, stąd też moje zarobki były równie duże. W dodatku, prócz zapłaty za wykonaną pracę, otrzymywałem też podarki, jak choćby dwa, dobrej klasy, używane radia samochodowe.

 Często otrzymywałeś takie prezenty?

 Tak, dość często. Jednak najcenniejszą rzecz otrzymał mój polski kolega z Oslo. Nie dość, że jego pracodawca dał mu swój stary komputer, to dwa tygodnie później to samo zrobił ze swoim nowym telewizorem plazmowym. Ten ostatni miał trafić na śmietnik tylko dlatego, że podczas przenoszenia uszkodzono mu obudowę. To niesamowite, że Norwedzy ujawniają tak wielką skłonność do częstej zmiany sprzętu elektronicznego. Byłem tym bardzo mile zaskoczony.

 A jednak wróciłeś do Polski.

 Musiałem – mój pobyt w Norwegii zaczął się wiosną, skończył wczesną jesienią. Pomimo okresów, kiedy miałem możliwość skorzystania z łazienki i pokoju gościnnego, większość czasu mieszkałem w namiocie. Wiadomym było, że nie będę w stanie kontynuować tego stylu życia podczas zbliżającej się zimy. Noce, szczególnie wiosenne i jesienne, były niezwykle mroźne i nie trudno było o przeziębienie. Poza tym rozbity w lesie namiot z czasem zaczął porastać mchem. Pościel oraz ubrania były nieustannie wilgotne, co uprzykrzało życie. Do tego coraz mniej osób było zainteresowanych moimi usługami, a życie kosztowało…

 Co zabrałeś ze sobą do kraju?

 Wziąłem zarobioną gotówkę, wspomniane wcześniej radia samochodowe, pamiątki i, niezniszczoną przez czas i wilgoć, resztę moich rzeczy. Namiot i pozostałe ubrania trafiły na śmietnik, gdyż nie były już zdatne do użytku.

 Jak oceniasz bilans zysków i strat? Ile średnio mogłeś zarobić w ciągu miesiąca?

 Myślę, że byłbym w stanie zarobić równowartość około 7 tysięcy złotych miesięcznie. Jednak moje częste zachorowania sprawiały, że nie zawsze byłem w stanie pracować. Większą część pieniędzy wydałem na podróż i naprawę samochodu, toteż zostały mi głównie miłe wspomnienia.

 Czyli nie żałujesz wyjazdu?

 Skądże! Był to wspaniale spędzony i w pełni wykorzystany czas. Widać to chociażby po sprzętach elektronicznych i pamiątkach, które przywiozłem. A niezadowalający mnie zysk z wyprawy to wina głównie przeciwności losu i niefortunnych zbiegów okoliczności.

 Dziękuję za rozmowę.

Jak widać, pan Grzegorz Przybyłek jest żywym przykładem, że z Norwegii można przywieźć nie tylko gotówkę, ale też cenne sprzęty RTV, które dla tamtejszej ludności są już nieprzydatne. Zresztą, kto wie, co jeszcze można zabrać z bogatej Skandynawii. Przytaczając słowa Papkina z ?Zemsty”:

?Byłbym przywiózł krokodyla,

(…) Lecz ostatnia przyszła chwila,

Dziś rycerską kończę mękę”.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here