BOŻE, przeraziłem się, gdy kilka dni temu wróciła do mnie przesyłka z książkami do Profesora z dopiskiem „ADRESAT NIE ŻYJE”!
To niemożliwe, wzruszyłem się, bo nic o tym smutnym wydarzeniu nie wiedziałem! Na pewno za mało o Jego odejściu napisano, bo żadna wiadomość w tej sprawie do dnia dzisiejszego do mnie nie dotarła. BARDZO MI SMUTNO Z TEGO POWODU, także mojej żonie, bo znaliśmy się od lat, odwiedzaliśmy się rodzinnie. Był jednym z moich konsultantów podczas pisania pracy habilitacyjnej i nie przestanę Go za to cenić, mimo że do jej „obrony” nigdy nie doszło.
To dlatego, że „Honsza stał za Twoją pracą” – słyszałem często od kolegów germanistów, broniąc wtedy solennie Jego zasług organizacyjnych i dorobek naukowy!
Był dla mnie nie tylko PROFESOREM, znawcą literatury niemieckiej – szczególnie XX wieku, ale i temperamentnym redaktorem kilku znaczących pism, które inicjował, współtworzył, przede wszystkim „Zbliżenia. Polska-Niemcy” przekształcone potem w „Polska Niemcy Europa”, a wcześniej „Germanica Wratislaviensia”.
Próbował też założyć stowarzyszenie im. Schillera!
Ma także za sobą (wspólnie z żoną Joanną) podręcznik do nauki j. niemieckiego „Lernt mit uns”, którego używałem m.in. w swojej praktyce nauczycielskiej. Również Jego „podręcznik” dla WSZYSTKICH, którzy interesują się literaturą i kulturą niemieckiego obszaru językowego pt.: „W blasku epok. Literatura niemiecka od średniowiecza do współczesności”, wydany przez Wyższą Szkołę Studiów Międzynarodowych w Łodzi w 2010r.
Profesor Honsza był też w latach 1970-2003 kierownikiem Zakładu Literatury i Kultury Współczesnej Niemieckiego Obszaru Językowego Instytutu Germanistyki Uniwersytetu Wrocławskiego! Spod Jego „ręki” wyszło wielu magistrów, doktorów, z których wielu później się habilitowało i zostało, jak ich Nauczyciel profesorami i znawcami stosunków polsko-niemieckich. Ale też mało kto jak On zabiegał o nieustanną poprawę stosunków polsko-niemieckich, o partnerstwo między Niemcami a Polakami, wzajemnie dobrosąsiedzkie kontakty i o współpracę, szczególnie w zakresie nauki, dydaktyki i wymiany kadry naukowej i studenckiej.
Żegnaj Szanowny Norbercie (gdyż byliśmy od wielu, wielu lat po imieniu), pozostaniesz dla mnie niedoścignionym wzorem, także Kimś, kto zapoznawał z polską literaturą i kulturą świat – podczas Twoich gościnnych wykładów na licznych uniwersytetach niemieckich, austriackich, szwedzkich, szwajcarskich i czeskich.
Bywałeś też zapraszanym na liczne Kongresy specjalistyczne, w których reprezentowałeś nasz kraj, nie tylko w Europie, ale też w Azji i w Ameryce Północnej.
Na pewno NIE BĘDZIESZ ZAPOMNIANY przez wszystkich, którzy Cię poznali i współpracowali z Tobą!
Ja osobiście raz jeszcze dziękuje Ci za rozliczne spotkania i dyskusje. Twoja wiedza literaturoznawcza ZBLIŻAŁA LUDZI! Budowała pomosty i sprzyjała przyjaźni opartej na wiedzy o literaturze i kulturze. Na bieżącej znajomości (CZYTANIU i ANALIZOWANIU) tego, co się ukazywało (a dotyczyło Niemiec) w polskich wydawnictwach i odwrotnie! Tego, co „polskie” ukazywało się w krajach niemieckiego obszaru językowego.
Nie wszystek umarłeś Profesorze, pozostanie po Tobie PRZEBOGATA spuścizna, osiągalna przede wszystkim w bibliotekach naukowych i publicznych. Przede wszystkim w Polsce, ale i w Niemczech, Austrii i Szwajcarii, ponieważ pisałeś i publikowałeś również w języku niemieckim.
Profesor Norbert Honsza był też pierwszym polskim laureatem zaszczytnej Nagrody Kulturalnej Śląska Kraju Dolna Saksonia.
Niech dziś wstydzą się Ci, którzy nieraz kwestionowali Twoje dokonania, podważając Twój autorytet, tym bardziej oddaję Ci hołd i podziw za całokształt Twego niebywale aktywnego życia – w służbie pojednania, współpracy polsko-niemieckiej na kolejne pokolenia i wieki.











Niestety, nie znałem Profesora Norberta Honszy, ale uczyłem się z Jego podręcznika „Lernt mit uns”. Wtedy nie zwracało się uwagi kto był autorem. Nawet nieźle dawałem sobie radę z niemieckim. W latach 1975 – 1982 kilka razy wyjeżdżałem z piłkarzami-juniorami na turnieje do NRD i RFN. Po meczach były wieczorne spotkania z działaczami. Mówiłem im, co dzieje się w Polsce, na czym polegają nasze zmiany. Później z grupą kilku dziennikarzy byliśmy na zaproszenie fundacji Eberta w Kassel, Trewirze i Bonn. Spotykaliśmy się z przedstawicielami władz i zwiedziliśmy ZDF. Zapamiętałem spotkanie z posłem Volkerem Rühe, który potem został Ministrem Obrony. Mówiłem mu, podając konkretne przykłady, o zbliżeniu naszych narodów i przemijaniu wrogości.
Potem jakoś nie było okazji, by posługiwać się językiem i – niestety – wyszedłem z wprawy. Szkoda… bo język obcy to szansa na poznanie i zbliżenie ludzi o różnych obyczajach i kulturach.
I tyle refleksji o języku niemieckim, który poznałem m. in. dzięki podręcznikowi Profesora Norberta Honszy. Niech spoczywa w pokoju.