Nie mogę uwierzyć, że profesora Wawrzyńczyka już nie ma na tym świecie! Był od lat (gdy pracowaliśmy wspólnie w Instytucie Lingwistyki Stosowanej UW) moim przyjacielem i doradcą w sprawach „Językowych”, choć nie był germanistą, ale WIELKIM (naprawdę wielkim) rusycystą i polonistą, a nade wszystko JĘZYKOZNAWCĄ!
Był też sympatykiem naszego „Przeglądu Dziennikarskiego”, życzył nam rozwoju i powodzenia i zamierzał (gdy tylko znajdzie czas na to) stać się naszym autorem. Dwukrotnie pisałem o Nim na naszych łamach (30.05. 2018r. i 12. 10. 2020r.) Miał jeszcze wiele planów, przede wszystkim naukowych, które przerwała nagła śmierć. (Kupił sobie niedawno rower z małym silnikiem, na którym przewrócił się; nie odzyskawszy przytomności zmarł). Wciąż zadaję sobie pytanie, jak to się mogło stać? Marzył o tym rowerze, chcąc podtrzymywać swoją kondycję fizyczną i móc odpoczywać „po pracy naukowej”, zażywając świeżego powietrza na łonie natury… A tu takie nieszczęście.
Cechowała Go niezwykła punktualność, solidność w prowadzonych badaniach naukowych, połączone z wielkim koleżeństwem i PARTNERSTWEM oraz docenianiem dorobku naukowego innych. Był przy tym niezwykle skromny (jakby schowany za swoją wiedzą), przyzwoity wobec studentów i taktowny wobec współpracowników, znajomych i przyjaciół! Na wszystkie mejle i zapytania kierowane do Niego reagował zawsze natychmiast. W każdej sytuacji można było na Niego liczyć!
Był (nie mogę przyzwyczaić się, że piszę – BYŁ) znakomitym rusycystą i polonistą, a nade wszystko – co powtórzę jeszcze raz – językoznawcą. (Od jakiegoś czasu emerytowanym profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Warszawskiego).
Jeszcze nie tak dawno kilkakrotnie kontaktował się ze mną w sprawie zastosowanego przeze mnie słownictwa w moich przekładach powieści Hansa Hellmuta Kirsta, pracując nad DZIEŁEM SWEGO ŻYCIA – „Narodowym Fotokorpusem Języka Polskiego”, tworzonym wspólnie z prof. Piotrem Wierzchoniem z Uniwersytetu Adama Mickiewicza. To, co już w tej sprawie osiągnięto – znajduje się pod www.nfjp.pl! Powstający słownik – dodam – to unikat w skali światowej!
Prof. Jan Wawrzyńczyk ukończył studia na Uniwersytecie Moskiewskim, doktorat uzyskał na Uniwersytecie Łódzkim, zaś habilitację na Uniwersytecie Warszawskim. Tytuł naukowy PROFESORA otrzymał w 1993 roku.
Odbył staże naukowe w Rosji, USA i RFN.
Był m.in. członkiem Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu.
Osobiście cenię Profesora – Świętej Pamięci – m.in. za wszystkie Jego prace z zakresu leksykografii jedno- i dwujęzycznej oraz rosyjsko-polskiego językoznawstwa konfrontatywnego.
Będę też korzystał z Jego „Gramatyki opisowej współczesnego języka rosyjskiego”, której 4 tomy redagował wspólnie z prof. Albertem Bartoszewiczem (Warszawa 1986-1987).
Zbliżyła nas też do siebie Jego książka „Teoretyczne i praktyczne aspekty przekładu rosyjsko-polskiego (T.I AM, Łódź 2000, t. II N-Ja, Łódź 2001).
Znakomity jest też Jego „Podręczny słownik poprawnej polszczyzny Trzeciej RP (Warszawa 2010), no i… wszystkie prace związane z poszukiwaniem nowego słownictwa polskiego.
Zachęcam PT Czytelników do zapoznania się z Jego bibliografią i zapewniam, że każdy znajdzie w niej coś interesującego dla siebie…
Drogi, wspaniały Janie, „Profesorze”, jak się do Ciebie – mimo naszej przyjaźni – zawsze oficjalnie zwracałem: ŻEGNAJ! Nie wszystek umarłeś! Na pewno pozostaniesz dzięki swemu naukowemu dorobkowi w życzliwej pamięci wielu…











Z głębokim żalem i smutkiem przyjąłem wieści o śmierci Prof. Jana Wawrzyńczyka. Tym samym bliskim Pana Profesora chciałbym złożyć najszczersze kondolencje i wyrazy głębokiego współczucia.
Dobrze pamiętam nasze ostatnie rozmowy. Pan Profesor jeszcze niedawno zgodził się przygotować artykuł o relacjach polsko-rosyjskich do „Przeglądu Dziennikarskiego”. Odpowiedział też na moją wiadomość z newsletterem słowami: „dzięki za świetne materiały”.
Mimo różnicy zdań w kwestiach polityki krajowej i międzynarodowej, zawsze pozostawaliśmy w bardzo serdecznych kontaktach. Prof. Wawrzyńczyk napisał nawet:
„DZIĘKUJĘ, jestem bardzo rad, że (dzięki mojemu nieocenionemu przyjacielowi Karolowi Czejarkowi) poznałem Pana Doktora! Serdeczności łączę”
Ja również jestem niezmiernie wdzięczny, że miałem zaszczyt poznać Prof. Wawrzyńczyka. To była z pewnością wyjątkowa postać, zasłużona dla nauki i kraju. Pan Profesor pozostanie na zawsze w pamięci wielu, także i mojej, jako wspaniały człowiek, przyjaciel „Przeglądu Dziennikarskiego”, wybitny naukowiec, uczony o wielkiej osobowości i niezrównanej wrażliwości.
Stało się! Żadne słowa nie odwrócą splotu wypadków. Beznamiętny los, czy nieusprawiedliwione niczym przeznaczenie, „wypstrykały” z naszego świata wybitnego naukowca , profesora Wawrzyńczaka, jakby grały w grę komputerową. Zadecydował głupi rowerek, nie wspaniały dorobek i przyszłość pełna znakomitych planów. Tysiące ludzi jeździ codziennie na tysiącach rowerków, a los strzela sobie palcami i szepcze do siebie: tego, czy tego…?