Szli ulicami z różnych stron. Ubiorem i wyglądem nie różni-li się niczym od pozostałych przechodniów. Nieco podnisz-czone ubrania, wytarte płaszcze przerzucone przez rękę, zniszczone buty. To członkowie Komendy Obwodu Busko zdążają na jedną z odpraw odbywających się regularnie raz w tygodniu. Idą do domu moich rodziców przy ulicy Ogrodowej 2.
W odstępach co pięć minut do domu weszli: por. Kazi-mierz Kubicki „Lew”, adiutant komendanta, mjr Jan Nycz „Stary”, Siwczyński szef kancelarii, „Stanisław” ppor. Ma-rian Lewiński szef referatu wywiadu, „Kruk” kpt. Franci-szek Naskręt kwatermistrz, „Robak” Józef Lisak szef Biura Informacji i Propagandy, „Borsuk” por. Michał Bąkowski dowódca podobwodu Busko, ppor. Marcin Kurzeja. Drzwi do domu otwiera łączniczka „Kłos” Zosia Kozłowska tzw. gospodyni lokalu. Prawdziwa gospodyni, moja mama, sie-dzi w kuchni. Nikt nie zwraca uwagi na przechodniów zni-kających co jakiś czas w furtce domu. Dom jest duży. Po-za tym adres ten zna tylko parę osób. W dodatku nie jest to lokal pusty, służący tylko spotkaniom i naradom, lecz mieszka w nim nasza liczna rodzina, znana sąsiadom i otoczeniu.
Odprawę otwiera „Srogi”. Spotkanie toczy się normalnym trybem. Omawianie sytuacji, przygotowanie dokumentów, wymiana poglądów, dyskusja. „Srogi” na wstępie charakte-ryzuje sytuację: „Wróg potęguje represje mające na celu wymuszanie nie tylko posłuszeństwa, ale również bez-względnej realizacji nałożonych przez okupanta na polską ludność obowiązków kontyngentowych. Władze niemieckie prowadzą rabunkową eksploatację ekonomiczną polskiej wsi. Gospodarstwa chłopskie zostały objęte szarwarkami, podwodami oraz najbardziej dotkliwymi obowiązkowymi dostawami żywności. Za niewywiązywanie się z zobowią-zań kontyngentowych grozi więzienie, obozy karne, kon-centracyjne oraz kara śmierci, przy czym produkty ścią-gane są w coraz bardziej bezwzględny sposób. Rozmiary dostaw kontyngentowych przekraczają możliwości chłop-skich gospodarstw. Niemiecka eksploatacja ekonomiczna doprowadziła do znacznego zubożenia ludności.
Coraz częściej rozplakatowywane są obwieszczenia władz niemieckich informujące o karach za udzielanie pomocy partyzantom i skoczkom spadochronowym (cichociem-nym).
Major Wacław Ćmakowski „Srogi” prowadzi naradę jak zwykle w sposób ujmujący, wzbudzający sympatie i sza-cunek uczestników. Stawia problem, a następnie wysłu-chuje zgłaszanych uwag, racji i opinii.
Tak jest i obecnie. Kończy się dyskusja uważnie śledzona przez „Srogiego”. Wprowadza do decyzji uwagi członków narady. Uzasadnia konkretnie i rzeczowo odrzucone pro-pozycje. Teraz odczytuje starannie zapisaną w brulionie swoją decyzję: „Zadaniem organizacji jest stworzyć z podobwodów ośrodki czynnego oporu narodowego, prze-ciwdziałającego załamaniu się sił moralnych polskiego spo-łeczeństwa oraz współdziałanie w odbudowie Państwa na drodze walki orężnej. Należy więc podtrzymywać uczucie nienawiści do okupanta i żądzy wzięcia odwetu. Stosować represje wobec zdrajców. Prowadzić akcje bojowo – dy-wersyjne. Szkolić kadrę wojskową i gromadzić środki walki zbrojnej celem przygotowania powstania zbrojnego na tyłach armii okupacyjnych, które nastąpi z chwilą wkrocze-nia regularnych wojsk polskich do kraju.”
Ponadto organizować w powiecie akcje przeciwko kol-czykowaniu bydła i niemieckim oddziałom ochrony odbioru żywca. Prowadzić akcje sabotażowo-dywersyjne, w szczególności niszczyć dokumentacje w niemieckich urzę-dach pracy. Prowadzić działania przeciwko wywożeniu ludności do pracy przymusowej. Przeprowadzać akcję po-zyskiwania broni i amunicji poprzez rozbrajanie żołnierzy wermachtu i żandarmerii.
Ci, którzy znali go sprzed wojny jako śmiałego i rzutkie-go dowódcę podejmującego decyzje szybko, czasami zbyt szybko, teraz po raz kolejny mogą stwierdzić, jaka doko-nała się przemiana. Z oficera działającego niemal bez za-stanowienia przeistoczył się w rozważnego dyplomatę.
Porucznik Kazimierz Kubicki „Lew”, adiutant „Srogiego”, przysłuchuje się naradzie. Milczy i przygląda się komen-dantowi. Poznał już w swym życiu wielu, ale ten dowódca szczególnie mu się podoba. Już jego sylwetka harmonijna i pełna godności, spojrzenie ujmujące, ale przenikliwe, szczery uścisk dłoni przy powitaniu, następnie sposób prowadzenia dyskusji zjednują mu każdego. Ważne za-gadnienia rozpatruje jakby z lotu ptaka ograniczając jed-nak jego zasięg, chwytając istotę sprawy. Następnie prze-prowadza analizę szczegółową, wyciąga logiczne wnioski. W postępowaniu jest konsekwentny. Powzięte plany reali-zuje, pokonując wszelkie napotkane trudności. Robi wra-żenie urodzonego dowódcy o samodzielnym, twórczym charakterze.
W walce z kontyngentami posługiwano się sabotażem spożywczym. Zatruwano mleko, niszczono kartki kontyn-gentowe. Oddziały partyzanckie organizowały akcje prze-ciwko kolczykarzom, punktom odbioru i niemieckim od-działom ochrony odbioru żywca. W 1942 r. Komenda Główna BCh powołała Oddziały Specjalne, które miały za zadanie prowadzić akcje sabotażowo-dywersyjne, w tym w szczególności niszczyć dokumentacje w niemieckich urzę-dach pracy. W okręgu kieleckim zalecano wzmożenie wal-ki przeciwko wywożeniu ludności do pracy przymusowej. Nałożono obowiązek dla oddziałów AK wykonania co naj-mniej pięciu akcji w powiecie.









