Nie ma to, jak się dobrze ożenić – historia małżeństw polskich władców z habsburskimi arcyksiężniczkami oraz płynące z nich korzyści

1

Od zawsze wiadomo, jak istotny jest wybór odpowiedniej osoby na przyszłego towarzysza życia. Szczególne znaczenie miało to w przypadku zawierania związków dynastycznych w rodzinach królewskich.

Pertraktacje w sprawie takich małżeństw trwały dłużej i prowadzono je z większą uwagą oraz zaangażowaniem, niż miało to miejsce w trakcie negocjowania układów pokojowych, gdyż niosły ze sobą często dużo większą moc sojuszniczą niż wszelkie porozumienia międzypaństwowe. Prawnicy koronni i nadzwyczajni pełnomocnicy podróżowali między dworami i w sposób bardzo drobiazgowy przygotowywali kontrakty ślubne, mające dać gwarancję trwałych sojuszy.

Małżeństwa zawierano w celu połączenia posiadłości ziemskich lub po to aby mieć później pretekst do roszczeń spadkowych. Partnerów dla monarchów szukano często w krajach ościennych, gdyż to niosło ze sobą często największe korzyści dla kraju. Starano się wybrać dla monarchy towarzyszkę życia o jak najlepszych parantelach, aby dorównywała mu godnością i urodzeniem. Stąd wzrok polskich wielmożów często padał na liczne kandydatki z wyjątkowo płodnej dynastii habsburskiej.

Polskie królowe były prawie wyłącznie cudzoziemkami. Polki w tej roli były źle widziane. Po pierwsze panowało przekonanie, że król nie powinien żenić się z poddanką, ale kobietą, która zdaniem szlachty, była równą mu stanem. Poza tym małżeństwo z Polką nie niosło z sobą żadnych korzyści dla kraju.

Ideałem polskiej królowej była władczyni skromna i rozważna, zawsze wspierająca wiernie małżonka oraz naturalnie rodząca wielu potomków. Płodność była w zasadzie najmilej widzianą cechą, gdyż gwarantowała ciągłość dynastii oraz stwarzała rozliczne możliwości czy to zawierania korzystnych aliansów, czy w końcu przejmowania obcych tronów.

Najwcześniejszym z planowanych polsko-habsburskich małżeństw był niedoszły ostatecznie do skutku związek Jadwigi Andegaweńskiej (1374–1399), następczyni Ludwika Węgierskiego, z Wilhelmem Habsburgiem, księciem Karyntii i Styrii. Układ został zwarty jeszcze przez matkę Jadwigi – Elżbietę Bośniaczkę, a zerwany początkowo wbrew woli samej zainteresowanej, przez panów małopolskich, którzy postanowili wydać młodą monarchinię za księcia litewskiego Jagiełłę i w ten sposób zawrzeć unię personalną Polski z Litwą. Wilhelm mimo proponowanego mu wysokiego odszkodowania nie miał zamiaru rezygnować ze swoich praw do pięknej narzeczonej, która wnosiła mu w posagu potężne królestwo. Dlatego przybył w sierpniu 1385 roku do Krakowa z zamiarem wejścia w prawa męża. Działał przy tym w porozumieniu z księciem piastowskim ze Śląska – Władysławem Opolskim oraz z aprobatą samej Jadwigi. Gdyby umowa małżeńska doszła do skutku, Polska stałaby się częścią potężnego imperium Habsburgów. Małopolscy panowie zmusili jednak młodocianą władczynię do poślubienia Litwina, przy czym ważkim argumentem dla przyszłej świętej była możliwość chrystianizacji Litwy w obrządku łacińskim. Z punku widzenia historii całej Europy dramatyczne wydarzenia rozgrywające się wokół dwunastoletniej wówczas królowej miały ogromne znaczenie[1].

Kolejnym związkiem polsko-litewsko-habsburskim było małżeństwo Kazimierza Jagiellończyka (1427–1492) z Elżbietą Habsburżanką (1436/37–1505) zwaną w Polsce Rakuszanką od ówczesnej nazwy Austrii – Rakuzy. Małżeństwo było bardziej niż udane. Na przestrzeni dwudziestu ośmiu lat królowa urodziła trzynaścioro dzieci, dwoje zmarło w dzieciństwie, natomiast pozostałe osiągnęły najwyższe godności. Najstarszy syn Władysław był królem Czech i Węgier, jego młodszy brat Kazimierz został kanonizowany, trzech kolejnych braci: Jan Olbracht, Aleksander i Zygmunt zasiadało na tronie polskim, najmłodszy Fryderyk piastował godność arcybiskupa. Również córki zrobiły kariery, zawierając świetne mariaże. Jadwiga poślubiła księcia bawarskiego Jerzego. Rocznica jej ślubu wciąż obchodzona jest w Landshut jako święto. Zofia wydana za margrabiego brandenburskiego Fryderyka została matką ostatniego wielkiego mistrza Zakonu Krzyżackiego w Prusach – Albrechta Hohenzollerna – tego samego, który złożył w 1525 roku swemu wujowi, królowi polskiemu Zygmuntowi Staremu, słynny hołd pruski[2].

Wnuk Elżbiety Rakuszanki, a syn Zygmunta Starego – Zygmunt August (1520–1572) – jak miało się okazać ostatni z Jagiellonów, aż dwukrotnie poślubiał Habsburżanki. Pierwszą małżonką młodego Jagiellona była również Elżbieta (1526–1545), córka przyszłego cesarza Ferdynanda I. Trwające niespełna dwa lat małżeństwo było nieudane i nieszczęśliwe. Cierpiąca na epilepsję, zaledwie dziewiętnastoletnia królowa zmarła w Wilnie. Trzecią i ostatnią małżonką króla była natomiast młodsza siostra Elżbiety – Katarzyna (1533–1572), którą Zygmunt August poślubił, będąc pod presją sytuacji politycznej, mając poważne wątpliwości, czy związek z siostrą zmarłej żony nie jest kazirodztwem. Formalnie małżeństwo przetrwało dziewiętnaście lat. Jednak przez większość tego czasu król myślał o sposobie pozbycia się chorującej również na padaczkę żony. Ostatecznie Katarzyna wyjechała z Polski do Linzu, gdzie zmarła zaledwie na cztery miesiące przed zgonem swojego męża. Wszystkie trzy związki króla pozostały bezdzietne i dynastia jagiellońska wygasła po zaledwie czterech pokoleniach, choć reprezentowana była w osobach siedmiu panujących[3].

W dobie królów elekcyjnych jeszcze pięciokrotnie Habsburżanki miały zasiadać na tronie polskim oraz litewskim stolcu wielkoksiążęcym.

Pierwszą z nich była Anna (1573–1598), córka arcyksięcia Karola, którą poślubił Zygmunt III Waza, król polski w latach 1587–1632. Z trwającego zaledwie sześć lat małżeństwa urodziło się pięcioro dzieci, z których wiek dojrzały osiągnął jedynie syn Władysław – przyszły król polski. Po śmierci Anny Zygmunt wzorem ostatniego Jagiellona pojął za żonę młodszą siostrę swej zmarłej żony Konstancję (1588–1631). Z tego związku urodziło się siedmioro dzieci, z których czworo osiągnęło dorosłość. Najbardziej znanym potomkiem królewskiej pary jest Jan Kazimierz, król z okresu „potopu szwedzkiego”. Obydwa małżeństwa króla Zygmunta były bardzo udane, a zgony małżonek stanowiły potężny cios dla monarchy.

Kolejną Habsburżanką noszącą polską koronę była synowa Zygmunta III, Cecylia Renata (1611–1644) żona Władysława IV Wazy (1595–1648). Z tego związku przyszło na świat dwoje dzieci, które jednak wcześnie zmarły. Sama królowa odeszła z tego świata tuż po urodzeniu trzeciego, martwego potomka. Cecylia Renata okazała się wyrozumiałą i cierpliwą małżonką dla wybitnego, ale też chimerycznego i schorowanego monarchy, całymi dniami siedząc przy łożu nękanego rozmaitymi atakami męża, który docenił ją dopiero po śmierci[4].

Następna habsburska żona – Eleonora Maria Józefa (1653–1697), córka cesarza Ferdynanda III poślubiła króla-Piasta Michała Korybuta Wiśniowieckiego (1640–1673), którego przeżyła o dwadzieścia cztery lata. To właśnie dzięki otoczonej powszechnym szacunkiem królowej „król nieborak”, jak często nazywano Wiśniowieckiego, utrzymał się na tronie. Poprowadzone przez zaledwie osiemnastoletnią, ale już wówczas powszechnie szanowaną Eleonorę Marię mediacje z licznymi przeciwnikami władcy zapobiegły wojnie domowej. Związek pozostał bezdzietny, natomiast wnuk królowej z drugiego małżeństwa z Karolem Lotaryńskim – Franciszek Stefan, poślubił cesarzową Marię Teresę i stał się jednocześnie założycielem nowej dynastii habsbursko-lotaryńskiej[5].

Ostatnia polska Habsburżanka Maria Józefa (1699–1757) była żoną Fryderyka III Sasa (1696–1763). Została nią, kiedy małżonek nie był jeszcze ani elektorem Saskim, ani tym bardziej królem polskim. Obydwie te godności przypadły mu po śmierci ojca, Augusta II, w roku 1733. Saksończyk miał panować w Polsce przez trzydzieści lat. Była to epoka upadku znaczenia Rzeczypospolitej na arenie międzynarodowej, ale jednoczesnego przyjmowania się na gruncie polskim idei europejskiego oświecenia. Okres oceniany do niedawna wyłącznie negatywnie, poddawany jest swoistemu przewartościowaniu przez współczesnych badaczy[6]. W ciągu dwudziestolecia Maria Józefa urodziła czternaścioro dzieci, z których troje zmarło w dzieciństwie. Pozostałe dzieci były zdrowe i stosunkowo długowieczne. Najmłodsza córka Kunegunda żyła aż osiemdziesiąt sześć lat. Zmarła w Essen jedenaście lat po wojnach napoleońskich, w roku 1826. Najstarszy syn królewskiej pary Fryderyk Krystian został nowym elektorem saskim, natomiast jego syn Fryderyk August przewidziany był przez twórców Konstytucji 3 Maja na pierwszego dziedzicznego króla polskiego po Stanisławie Auguście. Z woli Napoleona elektor został w roku 1806 pierwszym królem Saksonii, a rok później wielkim księciem warszawskim, którym pozostał aż do czasu kongresu wiedeńskiego w 1815 roku[7].

Oczywiście przy zawieraniu małżeństw dynastycznych kwestia miłości między małżonkami, którzy najczęściej nigdy wcześniej się nie spotkali, pozostawała pojęciem czysto abstrakcyjnym. Bardzo gorzko los habsburskich arcyksiężniczek podsumowała Leopoldyna, córka cesarza Franciszka: „My, biedne księżniczki, jesteśmy podobne do kości do gry, które się rzuca mówiąc: szczęście albo nieszczęście !”[8]. Jednak w przypadku małżeństw z królami polskimi Habsburżanki nie mogły nigdy narzekać na brak szacunku małżonka, a często znajdowały w tych związkach jeśli nie miłość, to przynajmniej zadowolenie.

Konsekwencją tak często zawieranych małżeństw między władcami polskimi a habsburskimi córami była spora dawka „polskiej” krwi w żyłach austriackiej dynastii. Tym można tłumaczyć, iż tylko w odniesieniu do habsburskiego monarchy możliwa była taka deklaracja polityczna, jak oświadczenie sejmu galicyjskiego z 1866 roku: „Przy Tobie stoimy i stać chcemy najjaśniejszy Panie”[9], nie odebrane przez społeczeństwo jako zdrada narodowa. Henryk Wereszycki dopatrywał się w tej deklaracji oferty pewnego rodzaju przymierza między narodem polskim a dynastią habsburską. Spodziewano się, że sprawa Polska znajdzie swe rozwiązanie w duchu porozumienia[10]. Habsburgów słusznie, bądź też nie uważano za „swoich”, podczas gdy dynastia pruska i rosyjska były obce i wrogie. Żaden z Habsburgów, w odróżnieniu od rosyjskich Romanowów, nie przybrał tytułu króla polskiego. Pamięć o dynastii austriackiej ma w powszechnym myśleniu konotacje raczej pozytywne, inaczej niż to ma miejsce w przypadku pruskich Hohenzollernów czy wspomnianych już Romanowów, których odbiera się jednoznacznie jako wrogów i ciemiężycieli.

 

Autor wpisu: Dr Katarzyna Gawor

[1] Por. J. Besala, Małżeństawa królewskie, Piastowie, op. cit., s. 351.

[2] Por. E. Rudzki, Polskie królowe, Warszawa 1978, op. cit., s. 223.

[3] Por. J. Besala, Małżeństwa królewskie, Jagiellonowie, op. cit., s. 186.

[4] Rudzki, Polskie królowe, Warszawa 1978, op. cit., s. 106.

[5] Ibidem, s. 156.

[6] Ibidem, s. 164.

[7] Urbański, Poczet królowych i żon władców polskich, Warszawa 2006, s. 303.

[8] Por. H. Andics, Kobiety Habsburgów, op. cit., s. 165.

[9] Wereszycki, Pod berłem Habsburgów, Kraków 1975, s. 25.

[10] Ibidem, s. 6.

1 KOMENTARZ

  1. Znakomity artykuł. Zwarty i ciekawy przeglą. Najszczęśliwsze zapewne małżeństwo Kazimierza Jagiellończyka z Matką Krolow Elżbietą Rakuszanką. Czterech synow krolami: Władyslaw, Jan Olbracht, Aleksander, Zygmunt Stary i jeden śiety Kazimierz, patron Litwy. Czy ktos pobił ten swiatowy rekord?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here