Nadszedł kryzys demokracji?

0

demokracja wyboryJuż od dłuższego czasu czuję potrzebę „rozprawienia się” tematem, który jest nam wszystkim znany pod nazwą Demokracja. Jestem w pełni przekonany o tym, że większość z nas, mając ją na uwadze, wypowiada się o niej w sposób pozytywny. Czy rzeczywiście ona na to zasługuje, aby ją w taki, a nie inny sposób, traktować?

Czym właściwie jest ta DEMOKRACJA? „Demokracja: 1/- władza ludu,społeczeństwa.2/ forma ustrojowa państwa,w którym oficjalnie uznaje się wolę większości obywateli jako źródło władzy i przyznaje się wszystkim obywatelom swobody i prawa polityczne zapewniające im udział w sprawowaniu władzy. 3/-synonim samych tylko swobód i praw obywatelskich”. (Encyklopedia Popularna PWN)

„Pojęcie demokracji pochodzi z V w. p.n.e. Starogreckie słowo δημοκρατία (demokratia) oznacza „rządy ludu”. Na pojęcie to złożyły się słowa δῆμος (demos), oznaczające”lud” rozumiany jako ogół pełnoprawnych obywateli oraz κρατέω (krateo), czyli „rządzę”. Starogreckie pojęcie demos ograniczone było do prawowitych, stałych mieszkańców gmin danego miasta-państwa lub osób wywodzących się z nich, czyli ujętych w gminnych spisach obywateli (demos to także gmina). W starożytności jako demokrację oznaczano ustrój polityczny istniejący w niektórych greckich polis, w szczególności w Atenach, przeciwstawianych monarchii (rządom jednej osoby) czy oligarchii (rządom nielicznych). Ta opozycja nie jest już obecnie tak wyraźna. Współczesne rządy demokratyczne zawierają zarówno elementy oligarchii, jak i monarchii. Karl Popper definiował demokrację w kontraście do dyktatury czy tyranii. Głównym kryterium rozróżniającym było to, czy lud może kontrolować władzę bez konieczności przeprowadzania rewolucji”.

Zadajmy więc i takie (czy przypadkiem nie zbyt odważne?) pytanie: czy dzisiejsza demokracja w dalszym ciągu pozostaje taką, jaką Karl Popper definiował? Ponieważ demokracja, moim zdaniem,w XXI wieku z każdym dniem zatraca swoje, niegdyś tak cenne, wartości i szlachetne cele i tym samym nie spełnia pokładanych w niej oczekiwań i nadziei. Inaczej mówiąc, dzisiejszą demokrację można by porównać z zestarzałym galem krzemionkowym, z którego z uwagi na jego wysoki stopień zwietrzenia, już nie jesteśmy w stanie odzyskać jakichkolwiek dla nas wartości.

Nawiązując do tej ery, w czasie której my obecnie żyjemy, oraz do zaistniałego „stanu rzeczy”, którego zależność w owym czasie zaobserwował Karol Marks pisząc w swej pracy zatytułowanej: „Nędza filozofii”, że: „żarna dają nam społeczeństwo panów feudalnych, młyn parowy – społeczeństwo kapitalistów przemysłowych”. Być może w tym miejscu by wypadało zapytać, co nam dają komputery? Czy my przypadkiem dzięki nim, w międzyczasie nie „wyprodukowaliśmy” przeogromnej liczby oszustów, kłamców oraz innych (być może, że i komuś potrzebnych hakerów?), dzięki którym to, z dnia na dzień otrzymujemy coraz to świeższe wiadomości i informacje świadczące o naszej wobec nich, oraz wobec szeregu innych zdarzeń bezsilności?

Być może, gdyby Karol Marks jeszcze żył, to by mógł stwierdzić, że nie tylko dzięki komputerom, ale również dzięki innym zdarzeniom, doczekaliśmy się zwiększenia liczebności tak zwanych „klas społecznych” (o których już nieco wcześniej wspominałem we wpisie pt. „Nihil novi?”). Przyglądając się nieco dokładniej temu, co się wokół nas dzieje, śmiało można by powiedzieć, że między innymi dzięki istniejącej demokracji, co niektórzy przywódcy (np. Rosji, Izraela czy Korei Północnej) pozwalają sobie na stosowanie z ich strony bezkarnych poczynań. Obserwując poszczególne wydarzenia (w tym już ósmy strajk związku kolejarzy DGL), tuż za nim strajk „Kikas” (to znaczy strajk pracowników przedszkoli, za„Kikas’em” strajk pracowników poczty, już nie przypominając o licznych strajkach pilotów itp., to zaczynam się zastanawiać czy tzw. „ucywilizowane społeczeństwa” nie stały się przypadkiem niewolnikami tej obecnie istniejącej demokracji? Ponieważ mając na uwadze okres niekończących się strajków i przyglądając się poczynaniom naszego rządu, to można by dojść do wniosku, że jest on bezradny i sam nie wie, co ma z tym „fantem” zrobić.

Stąd też ja, myśląc o demokracji, przypomniałem sobie o pewnym, prawie że już zapomnianym lekarstwie o nazwie PENICYLINA, który jak zapewne pamiętamy, przez bardzo długi okres czasu uchodził za uniwersalny i niezastąpiony lek. Jak wiemy, to ta penicylina, ten przewspaniały i niezastąpiony na wszystko lek, po pewnym czasie, z uwagi na „nasycenie nim naszych organizmów” przestał być lekiem na wszystko skutecznym! Przypuszczam,że zupełnie podobnie jest z obecnie wszechwładnie i wszędzie panującą demokracją,o której można by powiedzieć, że jest taką, jaką jest, pamiętając jednak o tym, że ona, podobnie jak ta penicylina, już przestaje być tym „lekiem na wszystko skutecznym”. Przestańmy ją wreszcie pieścić i na każdym kroku traktować tak, jakby ona rzeczywiście na to zasługiwała.Demokratyczne klasy

Jeden z byłych prezydentów Niemiec, pod jej adresem powiedział: „Dawniej bywało tak, że poszczególne osoby angażowały się, by móc uczestniczyć w tak zwanym „życiu politycznym”. Obecnie dostrzega się, że poszczególnym politykom coraz częściej przypisuje się karierowiczowstwo, wyszydzanie innych itp.”. Stąd też jego zdaniem:„Demokracja funkcjonuje tylko wówczas, jeśli ludzie przejmą pełną odpowiedzialność i jeśli żadnemu z polityków nie będzie można postawić podobnych jak wyżej zarzutów. (wolne tłumaczenie)

Najświeższe informacje, które docierają do nas z rejonu Afryki potwierdzają również i tę prawdę, że każdy naród tylko do pewnego czasu potrafi znosić wszelkiego rodzaju upokorzenia i krzywdy, które przyjęliśmy określać mianem „niesprawiedliwości społecznej”. Oczywiście, że z ogromnym zainteresowaniem śledzę bieg tych wydarzeń i staram się na swój sposób szukać powodów i przyczyn, które doprowadziły (jak na razie tych ludzi z arabskiego świata) do „stanu wrzenia”. Być może, że warto by się temu zjawisku przyjrzeć nieco bliżej choćby po to, by móc i chcieć wyciągnąć z niego i dla nas odpowiednie wnioski.

Być może, że jeszcze nie wszyscy będą skłonni podzielać moje zdanie, ale ja obserwując to wszystko, co się wokół nas dzieje, dochodzę do tego wniosku, że dzisiejsza demokracja nie tylko w naszym kraju, ale na całym świecie z powodzeniem służy tylko i wyłącznie pewnym uprzywilejowanym grupom społecznym i stanowi dla nich swoisty rodzaj parasola, który ich chroni przed tymi zarzutami, które wynikają z powodu naruszania i przekraczania przez nich pewnych ustaw, paragrafów oraz ustanowionych prawem przepisów.

Proszę mi wierzyć, że ja dzieląc się z czytelnikami moim zdaniem, muszę zaznaczyć, że ja absolutnie nie jestem jej przeciwnikiem.To znaczy, że ja ją w całości popieram, ale taką, która jest w pełni i dla wszystkich jednakowa i zawsze sprawiedliwa. Natomiast moje krytyczne o niej uwagi staram się przekazywać wychodząc z założenia, że pozytywna krytyka ma na celu uzdrawianie pewnych chorobliwych ( w tym przypadku nie tylko społecznych) obszarów naszej codziennej rzeczywistości.

Osobiście uważam, że nie połowiczne wydłużanie czasu istnienia tego ustroju, lecz jego gruntowne zreformowanie jest nakazem chwili. Jeśli nie, to wydaje się za słuszne znalezienie innej formy ustrojowej, która okazałaby się bardziej odpowiednią wobec zachodzących wydarzeń, które niesie ze sobą XXI wiek. Inaczej mówiąc, nadszedł już czas, by zacząć używać nowego sposobu myślenia oraz nowego sposobu rządzenia nie tylko w naszym kraju, ale na całym świecie, pamiętając o tym, że żaden ustrój nie trwa wiecznie.

Odnoszę wrażenie, że znajdujemy się na końcu ustrojowej drogi, której mimo naszych licznych starań i zabiegów już nie jesteśmy w stanie naprawić. To znaczy, że „tej drogi” już się nie da „zreperować”, a jeszcze inaczej mówiąc zreformować. Moje wrażenia wynikają zarówno z nie tak dawno ujawnionego „kryzysu finansowego”, jak i „sprawy greckiej”, której skutków, jak i sposobu jej zakończenia, niestety, ale jak dotychczas nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć.

Żyjemy w niezwykle ciekawym okresie czasu, w którym wszyscy mają prawo wypowiadania zarówno swojego zdania, jak i swoich myśli.

Autor: Johannes Erdmann                                       www.erdmannjohannes.de

Poprzedni artykułPromocja Polski w Goianii i Brasilii [ZDJĘCIA]
Następny artykułAntyutopia
Johannes Janusz Erdmann
Johannes Janusz Erdmann urodził się w 1937 roku w Krośniewicach w województwie łódzkim. Większość swego życia spędził w Wałbrzychu. W roku 1973 podjął pracę w Filii Politechniki Wrocławskiej w Wałbrzychu na stanowisku zastępcy dyrektora ds. technicznych i administracyjnych. Jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego. W 1976 roku objął stanowisko Kierownika Wydziału Kultury, Kultury Fizycznej i Turystyki w Urzędzie Miasta w Wałbrzychu. W roku 1987 wspólnie z żoną wyjechał do Niemiec (BRD) i w kraju swoich przodków rozpoczął życie od nowa. Z chwilą przybycia do Niemiec znalazł się w obozie przejściowym we Friedlandzie, a następnie, po zweryfikowaniu niemieckiego pochodzenia, w obozie w Unna Massen i w Krefeld. Jest autorem książki pt. „Europejczyk”. W 2001 roku podczas trwania Konkursu Poetów Emigrantów w USA, ze strony Wydawnictwa Artex Publishing otrzymał Honorowy Dyplom Uznania, a jego wiersz : - „O bajkach I. Krasickiego” został opublikowany w VIII Tomie Antologii Poetów Emigrantów. Jego twórczość była też publikowana m.in. w wydaniach: „Jan Paweł II we wspomnieniach polsko-niemieckich” (Dortmund-Opole 2006), „Słowa wypuszczone na wolność”, „Wybór wierszy poetów na emigracji”, „Wierszobranie”, czy „Moje wiersze - Moje kwiaty” (audiobook). Swoje spostrzeżenia oraz swoje własne zdanie stara się przekazywać na swojej stronie: www.erdmannjohannes.de

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here