Nadar – francuski nieustraszony fotograf, który latał balonem

0

Pierwszy raz spotkałam się z tym nazwiskiem w 1996 r. podczas prelekcji Krystyny Łyczywek, która przybliżyła nam tę interesującą postać. W 2022 r. wyszła monografia o TPPF mojego autorstwa i temu fotografowi poświęciłam więcej uwagi. A teraz podzielę się czytelnikami PD.pl moją fascynacją o tym niezwykłym artyście.

Krystyna Łyczywek, prezes TPPF działała intensywnie na rzecz upowszechniania kultury francuskiej. Zapraszała wielu prelegentów i przygotowywała własne prelekcje, promując francuskich fotografików. 19 marca 1996 r. w imieniu Związku Polskich Artystów Fotografików i TPPF zaprosiła  słuchaczy do szczecińskiego Klubu Środowisk Twórczych 13 Muz na prelekcję pt. „NADAR – a sprawa polska”. Prelekcji towarzyszyły ilustrowane przezrocza i film video. Swoje wystąpienie oparła na wielu materiałach, tekstach i fotografiach opracowanych przez fachowców fotografików i artystów[1].

Nadar, czyli Gaspard Félix Tournachon[2], to wielki francuski fotograf drugiej połowy XIX wieku, urodzony w Lyonie – znany bardziej jako portrecista paryskiej bohemy pisarzy, malarzy, muzyków. W jego atelier przy rue St. Lazare (nazywaną potem potocznie ulicą St. Nadar) zasiadali Baudelaire, Rossini, Berlioz, Daumier, Sarah Bernhard, George Sand.

W 1874 r. odbył się u Nadara słynny „salon odrzuconych” i tam wtedy powstał termin „impresjonizm”. Nadar zasłynął jako artysta, fotograf, ale także jako prekursor fotografii lotniczej. Podróżując balonem wykonywał z lotu ptaka w 1868 r. pierwsze zdjęcia Paryża. Wszelkie pomysły finansował z własnej inicjatywy.

Tę postać Krystyna Łyczywek przybliżyła publiczności zgromadzonej w Klubie 13 Muz także z innego powodu, a mianowicie z uwagi na polski akcent w życiu tego artysty. W 1848 r. Nadar na wieść o powstaniu w Wielkopolsce zaciągnął się do I Legionu Polskiego, do którego oprócz polskich emigrantów wstąpili ochotnicy francuscy. Legion składał się z 500 ludzi, w tym 200 Francuzów. Ten Francuz, młody dwudziestoośmioletni Tournachon vel Turnaczewski, urodzony w Warszawie (takie otrzymał fałszywe papiery) sformułował odezwę do Rządu Narodowego w Poznaniu w imieniu Polaków i Francuzów:

„Obywatele! Polska powstała! My, uciekinierzy polscy zgrupowani w polskim korpusie, spieszymy powiększyć szeregi armii krajowej. Nasi bracia francuscy chcąc spłacić dług za krew przelaną przez Polaków na tylu polach bitew, uformowali udział … Broń, którą posiadamy to ta sama broń, którą lud francuski zapewnił zwycięstwo na barykadach Paryża w imię szczytnych haseł „Wolności, Równości, Braterstwa”. Razem w drodze do ojczyzny zwracamy się do was, przedstawicieli woli Narodu oświadczając, że przelejemy krew naszą na polskiej ziemi w imię tych właśnie haseł. Cześć i braterstwo”.

Wyprawa do Polski skończyła się dla Nadara i jego brata Adrien niefortunnie, wraz z innymi uczestnikami marszu zostali internowani przez Niemców w Eisleben i zmuszeni do ciężkiej pracy w kopalni. Po uwolnieniu i powrocie do Paryża, niezrażony niepowodzeniem, Nadar ofiarował Polakom swe usługi w charakterze tajnego agenta. Pod zmienionym nazwiskiem, tym razem jako Niemiec udał się przez Berlin do Szczecina, a następnie do Gdańska i Królewca, skąd przekazywał informacje dotyczące koncentracji wojsk rosyjskich.

Do końca swojego długiego życia Nadar był człowiekiem niezależnym. Nigdy nie przyjął jakiejkolwiek pomocy finansowej, nawet od cesarza Napoleona III. Jego opozycyjne poglądy i sprzyjanie wrogom cesarstwa powodowały, iż często bywał w kłopotach finansowych.

W czasie wojny francusko-pruskiej włączył się czynnie do obrony kraju. Wraz z pilotem Dufour i kierownikiem poprzednich lotów „Le Géant” Legrand, zorganizował regularną obserwację nieprzyjaciela za pomocą dwóch własnych balonów, wykonywał zdjęcia, a potem pisał raporty. W sumie wykonał 9 lotów balonem na wysokości 3 000 metrów. Jednym z nich wydostał się z Paryża, nawiązał kontakty z republikanami w Anglii i Belgii. Pozostawił po sobie spuściznę w postaci 50 000 zdjęć[3].    

I kolejny wątek dotyczący sylwetki Nadala przeczytałam w książce, a właściwie w pięknym kolorowym albumie Kompozytorzy znani i mniej znani [4], który zakupiłam w 1994 r. Wiele lat temu pożyczyłam tę publikację mojej córce, absolwentce szczecińskiej Filii Akademii Muzycznej w Poznaniu kierunek – wychowanie muzyczne. Album ten służył jej jako pomoc dydaktyczna w pracy w szkołach. Podczas lekcji prezentowała ciekawostki z życia i twórczości muzyków, zaszczepiając umiłowanie uczniów do muzyki poważnej.

Jako melomanka kultury muzycznej w końcu upomniałam się po latach o mój „skarb” i książka wróciła do mojej domowej biblioteki. Tym sposobem zagłębiłam się w bogactwo życiowe oraz artystyczne wielu cudownych kompozytorów. Oczywiście jestem fanką najsławniejszych jak: J. S. Bach, J. Haydn, W. A. Mozart, J. Brahms, L. van Beethoven, F. Chopin, G. Mahler, G. Verdi, G. Puccini, C. Orff, ale przy okazji poznałam też innych, którzy nie zaznali takowej sławy. Nadal fotografował także wielu sławnych muzyków i kompozytorów. Wykonał fotografie m.in. J. Masseneta w 1890 r., J. Offenbacha w 1876, A. Thomasa z !866 r.

Na ostatniej stronie okładki tego albumu czytamy, że ubarwiona przeszło 300 reprodukcjami książka Kompozytorzy znani i mniej znani stanowi źródło wiedzy i wrażeń wizualnych dla miłośników muzyki w każdym wieku.

Nadar był wszechstronnym artystą, fotografem i niezłomnym człowiekiem.

 

[1] „Format” nr 3-4, 1997; Jean Prinet, Antoinette Dilasser, Nadar, [Paryż 1966 – dop. M. J]; Gisèle Freund, La Photographie en France au XIX ème siècle, [pierwsze wyd. 1936]; Michel Goyny Goubert, La Photographie aérienne, [Paryż 1998]; Peter Pollack, Picture History of Photography, [N. York 1977].

[2] Nadar, a właściwie Gaspard Félix Tournachon (1820-1910) – francuski pionier fotografii, portrecista, karykaturzysta, dziennikarz, autor. 

[3] Wiedzę o Nadarze uzupełniłam ze strony internetowej  https://www.szerokikadr.p./poradnik/pionierzy-fotografii-nadar-nieustraszony-fotograf-ktory-latal-balonem.

[4] Kompozytorzy znani i mniej znani, Konsultant i główny autor Peter Gammond, Warszawa 1994.

Poprzedni artykułO smakołyku z Meksyku
Następny artykułErhard Brödner – cześć Jego pamięci!
Maria Jaremek - absolwentka bibliotekoznawstwa i informacji naukowej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz podyplomowego studium etyki na Uniwersytecie Szczecińskim. Od 2016 r. publicystka Przeglądu Dziennikarskiego.pl. Pracowała 17 lat w księgarstwie. Bibliotekarka i dyplomowana nauczycielka etyki w szkołach ponadpodstawowych. Autorka kilkudziesięciu artykułów w prasie szczecińskiej, miesięcznikach pedagogicznych, bibliotekarskich, autorka pięciu książek, kilkunastu haseł w Encyklopedii Szczecina oraz Encyklopedii Pomeranica.pl. Członkini Alliance Française, Stowarzyszenie Demokracja, Towarzystwa Przyjaciół Książnicy Pomorskiej i Dyskusyjnego Klubu Książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj