Na progu przełomu

0

NLPPraca ta poświęcona jest perspektywie przełomu cywilizacyjnego o rozmiarze nie mającym precedensu w historii. W odróżnieniu od wydarzeń, które stanowiły cezurę wielkich epok, głębokie i wielowymiarowe przemiany, jakie mogą zajść, nie staną się efektem dojrzewania rozpowszechnionych idei, czy nawarstwiania zjawisk o społecznym wymiarze.

            Można wręcz powiedzieć, że będzie dokładnie na odwrót, gdyż świadomość ogółu oddala się uwarunkowań niezbędnych dla dokonania takiego przewrotu, zaś wydarzenia jakim podlega świat coraz bardziej go utrudniają. Jeśli mimo wszystko zostanie dokonany, to na skutek przełamania dominujących trendów i pokonania narastających barier, i nie za sprawą społecznych mas, lecz z woli jednostek, które odważą się pójść pod prąd. Dlatego główne trudności jakie należy przezwyciężyć leżą w sferze emocji, tym bardziej, że teoretyczne założenia tych przemian choć nie są proste, nie wymagają specjalnej wiedzy i uzdolnień.

            Proponowany tekst omawia podstawowe zagadnienia związane z reformą programów edukacyjnych, która może stać się zapalnikiem wielkiego przełomu. Tłumaczy między innymi dlaczego ta stosunkowo oczywista koncepcja nie została do tej pory doceniona, przybliża także jej przewidywane skutki. Daleki jest od wyczerpania tego rozległego tematu, a jego rozwinięcie prześledzić można w innych pracach dedykowanych reformie.

O czytaniu

            Zasadniczym przejawem, a zarazem motorem tych przemian będzie wydatne podniesienie wydajności ludzkiego intelektu. Ponieważ niezakłócone i swobodne myślenie potrzebne jest dla zrozumienia założeń reformy, już na początku jej poznawania przydatny jest przynajmniej ograniczony postęp w tym zakresie. Bez pokonania typowego, często spotykanego nawyku w konstruowaniu sądów, jakim jest formułowanie pośpiesznych konkluzji, zagadnienia te stać się mogą uciążliwą „piłą” zniechęcającą do lektury. Ktoś, kto już na wstępie jest przeświadczony, że żaden przełom nie jest możliwy, gdyż wszystko w świecie jest dokładnie przebadane i wykorzystane, cały wysiłek skieruje na swoiste zabijanie napotykanych argumentów, a przy okazji na unicestwianie nadziei jakie może budzić ta sprawa. Wysiłek zaiste niemały, gdyż dowody jakie nagromadziłem w tej sprawie są naprawdę poważne. Z podobną obstrukcją spotykałem się wielokrotne. Jeśli takie nastawienie nie zniechęcało do przeczytania proponowanego tekstu, często kwitowany był mianem niekonkretnego. Świadczyło to o wybiórczym przyswajaniu treści, gdyż z reguły uprzedzam, że większe szczegóły znajdują się w innych pracach, po te jednak nie próbowali sięgać. Podobnie z opinią nieprzekonującego, nabytą po jednym z tekstów wstępnie wprowadzających w te zagadnienia, nasuwającą podejrzenie, że odbiorca wdał się w ambicjonalną grę z autorem, że ten go za nic na świecie nie skłoni do zmiany powziętego z góry, sceptycznego nastawienia.

            Po słowach dotyczących efektów, jakich warto unikać, sformułuję pozytywne rady dotyczące czytania. Najlepiej by było odnaleźć urok w odkrywaniu nieznanych i obiecujących aspektów rzeczywistości, ale niełatwo o to już na samym początku. Warto przynajmniej nastawić się na cierpliwe gromadzenie wiedzy na ten temat, a przede wszystkim na odżegnywanie od konkluzywnych wniosków, gdyż te ukierunkowywałyby dalszy odbiór i nadawały mu nieobiektywny, podporządkowany jakiejś intencji rys. Dobrze byłoby także potraktować zaproponowany tekst lub teksty jako przewodnik po opisywanym terenie, który go nie zastępuje, ale zachęca do samodzielnego poznania.

Dodam jeszcze radę, której znaczenie pogłębi dalsza lektura, że roztargnione, pobieżne czytanie raczej nie przyniesie dobrych rezultatów. Owszem, jeśli ktoś potrafi nie poddawać się pierwszemu wrażeniu, może mu dać ogólny pogląd na całość tej sprawy, pomocny w osadzaniu w niej i hierarchizowaniu szczegółów przy dokładniejszej analizie. W przeciwnym przypadku nasunie szereg powierzchownych spostrzeżeń, których obrona zdominuje ponowne czytanie albo nawet wywoła alarm związany z groźbą naruszenia utrwalonych sądów. Ten zaś sprowokuje do wspomnianego „zabijania” napotykanych zagadnień albo nawet do ucieczki od takich tematów.

2. POSTĘP CYWILIZACYJNY

            Postęp, jakiego doświadczamy, nie odbiega od tego, co znamy z historii. Większość ludzi dobrze zna nazwy: epoka pary, elektryczności i atomu, wykorzystywanymi dla określenia następstw kluczowych dla rozwoju odkryć. Na skutek postępu w naukach przyrodniczych i technice, ludzkie życie stawało się wygodniejsze i bogatsze w doznania, ale nie koniecznie bardziej bezpieczne. Wciąż żyjemy w świecie pełnym przemocy i niepewności jutra. Jeśli ktoś uspokajająco powie, że ludzie starają się nie powielać tych samych błędów, przez co złe zjawiska zdarzają się rzadziej – np. wojny, przyznam mu rację, ale zwrócę także uwagę na problemy, które nie mają precedensu w historii. Skutki niektórych zagrożeń są nieodwracalne i może być trudno o otrzymanie drugiej szansy np. w kwestii globalnego ocieplenia, czy wyczerpywania zasobów.

3. PRZESŁANKI PRZEŁOMU

            Niepożądane zjawiska społeczne dość często tłumaczone są złą naturą człowieka. W świetle wiedzy z psychologii i antropologii opinia ta jest nieuzasadniona, ma jednak ten walor, że naprowadza na trop bardzo istotnej przyczyny ludzkich nieszczęść.

Postępowi w zakresie nauk przyrodniczych oraz techniki towarzyszył przyrost wiedzy z tych zakresów przekazywanej w szkołach. Dzięki niej ogół ludzi korzysta na co dzień z np. umiejętności liczenia i nie lęka się stosowania urządzeń, które budzą respekt. Rozumie także konieczność nakładów na poczynania naukowe, które nie przynoszą bezpośrednich korzyści, takich jak badania podstawowe, astronomia i astronautyka.

Całkiem inaczej jest z dorobkiem nauk społecznych, które w nikłym stopniu przeniknęły do ogólnego kształcenia, przez co brak jest woli, aby cenić je i finansować w podobnym zakresie. Ich niedorozwój na zasadzie sprzężenia zwrotnego powoduje, że nie są w stanie wywalczyć większego prestiżu, np. proponując kanon kluczowych treści dla wykształconego człowieka. Ten zaś wciąż nie docenia ich znaczenia i w taki sposób kółko się zamyka. Sytuację dodatkowo pogarsza fakt, że poszczególne gałęzie tych nauk słabo ze sobą współpracują, zostawiając wiele niezagospodarowanych białych plam, a to właśnie na interdyscyplinarnym styku odnalazłem najbardziej obiecujące treści. Z drugiej strony z tych samych powodów muszę się borykać ze sceptycyzmem wyrosłym z niezrozumienia, że naukowcom, jako ludziom o wąskiej specjalizacji, przyszłoby to znacznie trudniej.

            Po tym wstępie sprecyzuję, co stanowi o sile przewidywanego przełomu. Jest on możliwy dzięki temu, że pomimo gorszego traktowania, nauki społeczne mają poważny dorobek i gdyby jego kwintesencja w krótkim czasie przeniknęła do naszego życia, odczulibyśmy wyjątkowe zmiany. Poprawa byłaby naturalnie stopniowa, ale dotyczyłaby spraw o wiele istotniejszych niż to, co oferuje technika – komfortu wypływającego ze zdrowia psychicznego, jakości wzajemnych relacji, zaspokajania żywotnych potrzeb (w przeciwieństwie do potrzeb sztucznie kreowanych przez reklamę), czy szeroko rozumianego bezpieczeństwa wypływającego z dobrej opieki medycznej, niskiego poziomu przestępstw, ryzyka wojen, itd.

            Szczególne miejsce w nowym nauczaniu zajmowałaby wiedza pomocna w budowaniu adekwatnych sądów na tematy społeczne. Jej przyrost nie byłby bezpośrednio odczuty, gdyż o naszym powodzeniu decyduje coś całkiem innego: sprawdzona wiedza i schematy myślenia występujące w obszarach zawodowych, a także umiejętności przydatne w towarzyskich relacjach. Z drugiej strony błędy w tym zakresie przesądzają o ogólnym obrazie życia, gdyż ciążą na wychowaniu, a więc na jakości życia całego pokolenia oraz na powoływaniu niewłaściwych ludzi do rządzenia i programów jakie realizują.

  Wadliwe metody formułowania poglądów, zaliczane do błędów poznawczych, mają przy tym ten fatalny walor, że bardzo utrudniają wprowadzanie jakichkolwiek zamian.

  Wszystko to stanie się bardziej zrozumiałe po poznaniu treści następnych punktów.

4. DWA BIEGUNY MYŚLENIA

            Porównam potencjał intelektualny jaki dany jest nam z natury, z jakością myślenia wykorzystywanego w praktyce. Zacznę od tego pierwszego składnika, a omówię go na tle treści edukacyjnych, które uwalniają wrodzone zdolności.

Myślenie skuteczne

            Osoba, której zaprezentowano odpowiednio dobrane przykłady, uświadamia sobie wielką złożoność rzeczywistości społecznej jakiej dotyczą najważniejsze jej poglądy. Dzięki temu może docenić zasadnicze znaczenie otwartości poznawczej. Rozumie, że trzeba powstrzymywać się od ostatecznych konkluzji do czasu, kiedy będzie się w stanie uwzględnić wszystkie istotne czynniki wpływające na rozważaną sprawę. W wielu tematach nie jest to w pełni możliwe, zdarza się również, że informacje źródłowe zawierają błędy, dlatego też na dobrą sprawę dobrze jest zachować konsekwentną otwartość, zaś poglądy traktować jako hipotezy o różnym stopniu wiarygodności.

  Myślenie skuteczne nastawione jest na możliwie wierne odzwierciedlanie rzeczywistości, dlatego otwarte jest również na punkty widzenia innych ludzi, które poszerzają zakres postrzegania i zapobiegają jednostronności. Takie zachowanie pozwala nie tylko korzystać z szerszej wiedzy, ale i skuteczniej korygować własne błędy. Pomaga między innymi lokalizować wewnętrzne źródła subiektywizmu, które wypaczają nasze myślenie. Eliminowaniu błędów w szczególny sposób sprzyjają krytyczne opinie, dlatego człowiek dążący do prawdy nie ucieka od nich i jest na nie w pozytywny sposób wyczulony.

  Omawiany styl myślenia nie tylko pozwala wykorzystywać pełnię posiadanych umiejętności, ale także je doskonalić, przez co dostępny potencjał stale się poszerza. W podobnym kierunku działa dobrze sprawdzona wiedza, która sprzyja dalszemu jej gromadzeniu. Szczególną rolę odgrywają uważne obserwacje ludzi, które pomagają w zrozumieniu ich zachowań, a także prawideł jakim podlegają ludzkie zbiorowości.

Wszystko to, przypominam, zainicjowane zastało przez odpowiednie przykłady z życia, a więc przez całkiem proste edukacyjne środki. Efekty te można wydatnie wzmocnić przekazując newralgiczne informacje dotyczące wewnętrznych źródeł subiektywizmu i inne elementy psychologii, a także wybrane zagadnienia socjologiczne[1].

Myślenie intencyjne

            Takiej nazwy używam dla spontanicznego stylu myślenia, gdyż jest on zdominowany przez ludzkie skłonności i potrzeby. Zasadniczym czynnikiem sprawczym, który generuje wiele wypaczeń, jest dążenie do możliwie szybkiej satysfakcji jaka wypływa z faktu poznania i zrozumienia rozważanych spraw. Zamykanie procesu poznawczego na niedojrzałym stadium skutkuje uwzględnieniem ograniczonej liczby czynników jakie się na nie składają. Po czymś takim wysiłek intelektualny kierowany jest nie na rozwój i weryfikowanie własnych poglądów, lecz na ich utrwalanie i obronę. Jest przy tym zrozumiałe, że opinie wyrażane przez innych ludzi nie poszerzają własnych horyzontów, gdyż traktowane są jako zagrożenie dla osobistych przekonań. Szczególnie niebezpieczna jest dla nich oczywiście krytyka, dlatego musi być ona energicznie zwalczana. Podobnie na odwrót w stosunku do myślenia skutecznego dzieje się z rozpoznawaniem źródeł własnego subiektywizmu. Dzięki manipulowaniu odbieranymi informacjami i ich interpretacją, które chroni przed odkryciem własnego błądzenia, można uwierzyć we własną nieomylność. Np. w niezawodny instynkt, który jest niczym innym jak emanacją przeżywanych emocji albo jawnych lub ukrytych potrzeb[2].

5. SPECYFIKA PRZEŁOMU EDUKACYJNEGO

            Wytwory postępu technicznego, który zdominował naszą cywilizację, przyjmowane są z otwartymi ramionami. Cieszymy się z udogodnień szybszego poruszania się, skuteczniejszej łączności, czy z urządzeń wyręczających nas w ciężkich pracach. Całkiem inaczej jest z tym, co jest w stanie zaoferować nowa edukacja. Możliwość wydajniejszego myślenia niekoniecznie jest pociągająca dla ludzi, którzy doszli do przekonania (czy raczej je skonstruowali), że wszystko, co potrzeba, wiedzą i rozumieją. Tym mniej powabna musi być dla nich perspektywa pozbycia się szeregu wadliwie skonstruowanych poglądów mających cechy wiedzy ujemnej[3], których trzeba się wyrzec, aby zacząć budować poprawne wizje rzeczywistości. Jeśli ludzie potrafią nie zauważać albo racjonalizować tak ewidentne objawy braku posiadania racji, jak posługiwanie się demagogią, groźbami, czy stosowanie uników, tym trudniej przyszłoby się im domyślić, że usłużna podświadomość usuwa z pola ich widzenia fakty, które nie pasują do obrazu świata jaki przyjęli albo zatrzymuje skojarzenia mogące mu zagrozić.

            Założenia reformy wydają się omijać ten problem. Dla dokonania przełomu ludzie nie musieliby przewracać własnych przekonań, wystarczy, że postulowaliby albo przynajmniej akceptowali wprowadzenie nowych składników nauczania do szkół, a także do kanonu wymagań wobec kandydatów do władz wyższego szczebla i ich doradców. Praktyka pokazuje, że nawet to spotyka się z obstrukcją. Trudno jest zrozumieć pożytki jakie przynosi skuteczne myślenie, jeśli temat błędów poznawczych wywołuje wspomniany wcześniej alarm, który blokuje myśli i skłania do ucieczki od takich tematów. Nawet tak wydawałoby pociągająca perspektywa jaką jest uczynienie naszego życia bezpieczniejszym i bardziej komfortowym napotyka na opór, który racjonalizowany jest wytykaniem tym koncepcjom utopijności. Racjonalizowany, czyli fałszywie tłumaczony, gdyż chodzi tu raczej o to, że każda potencjalna zmiana narusza jakieś wyobrażenia o świecie kogoś, kto szuka satysfakcji w wykrystalizowanych poglądach dotyczących niemal każdej dziedziny. Zresztą sam fakt, że na daną rzecz ktoś nie wpadł, wywołać może jego sprzeciw.

6. CZYNNIKI SUKCESU

            Zdolność obrony słabo uzasadnionych racji kształcona jest przez całe życie, ale nie wszyscy uwikłani są w fałsze, a jeśli nawet, to raczej ich w sobie nie akceptują. Jeśli na pytanie: Czy cenisz prawdę i starasz się na niej opierać poglądy? odpowie ktoś przecząco, przestanie być partnerem do rozmów na poważne tematy i nie powinien zabierać w nich głosu. Odpowiedź pozytywna otwiera drogę do dalszej kwerendy mającej na celu zdemaskowanie gry z samym sobą polegającej na tym, aby zjeść ciasteczko i nadal jej mieć, czyli posiadać jednocześnie poglądy wygodne i słuszne. Jednym z elementów introspekcji byłoby zapytanie: Skoro uważasz swoje przekonania za dobrze uzasadnione, dlaczego chronisz je za pomocą metod erystyki? A jeśli cenisz prawdę, to dlaczego uciekasz od tematów, które do niej zbliżają? – To ostatnie oczywiście na wypadek stosowania uników. Przy wymawianiu się uniwersalnym argumentem braku czasu, można z kolei zapytać: Czy warto poświęcać jakiś niewielki ułamek spraw, które są Ci tak niezwykle potrzebne, po to, by przyczynić się do zapobieżenia zdarzeniom, które mogą je zaprzepaścić?

Generalnie warto uświadamiać ludziom, że jeśli przy podejmowaniu decyzji dotyczącej bliższego kontaktu z tematem reformy kierować się będą intuicją, uwzględnią wyłącznie negatywne aspekty związane z naruszaniem własnych poglądów. (W praktyce odczują złe emocje odpychające od takich zagadnień albo niezrozumiały opór, bądź zniechęcenie). Dopiero świadomy namysł włączyć może do takiego postanowienia pozytywne skutki odkrywania własnego błądzenia. Uzyskiwany na tej drodze postęp w myśleniu podnieść może kreatywność poczynań zawodowych; tym więcej może przynieść w sprawach mniej schematycznych – np. przy rozwiązywaniu problemów rodzinnych.

To tyle w kwestii indywidualnych korzyści wypływających z kontaktu z tematyką reformy, dużo istotniejszy jest jednak jej końcowy sukces. Dla wielu osób dopiero realne widoki na wprowadzenie reformy w życie byłyby dopingiem do zbliżenia się do jej trudnych zagadnień. Poniżej wymienię czynniki, które pozwalają żywić w tej materii uzasadniony optymizm:

– Osoby, które udzielają lub udzielą wsparcia reformie w początkowym stadium, będą miały prawo do szczególnej satysfakcji, a także do ew. bardziej wymiernych profitów należnych pionierom.

– Pierwsza szkoła lub szkoły, które zaczną realizować elementy nowego nauczania mogą liczyć na sławę i związane z nią powodzenie na edukacyjnej niwie.

– Na analogiczne korzyści będą mogli liczyć ludzie, którzy zainwestują w rozwój i propagowanie tej inicjatywy. Na obecnym, wstępnym etapie polegającym głównie na przygotowywaniu argumentów promocyjnych, sumy jakie znacząco wsparłyby te poczynania, nawet dla niezbyt zamożnych inwestorów byłyby raczej symboliczne.

– Partia polityczna, która zacznie się dalekowzrocznie przygotowywać na kompetencyjne wymogi wobec polityków, którzy ubiegają się o władzę, zdobędzie istotne przewagi nad rywalami. Nowa wiedza przyda się im również w bieżącej działalności partyjnej, przyczyniając się do przyszłych sukcesów.

– Kraj, który zdecyduje się na wprowadzenie reformy edukacyjnej w pełnej skali i doświadczy jej dobroczynnych skutków, stanie się wzorem do naśladowania.

7. ŚWIAT PO PRZEŁOMIE

            Nieraz zdarza mi się słyszeć radę, abym wreszcie zszedł z obłoków na ziemię, po czym rozmówca „zwyczajowo” zakrzykuje próbę odpowiedzi albo w inny sposób ją udaremnia, przez co każe wątpić w wiarygodność takiego spostrzeżenia. Tymczasem to nie koncepcja jaką promuję jest utopijna, lecz świat z jakiego może umożliwić ucieczkę. Świat, w którym ułomne rozwiązania uparcie trwają nieraz tylko dlatego, że ich błędy są zbyt kompromitujące, aby je sobie uświadomić. Świat wykreowany przez intencyjne, czyli fragmentaryczne i życzeniowe myślenie, w którym spory odsetek ludzi popiera samoregulację wierząc, że nawarstwione globalne problemy same się jakoś rozwiążą. Zresztą problemy te dla osób wprawionych w samo oszukiwaniu pozostaną zapewne wydumane aż do czasu, kiedy ich samych nie dotkną i pozbawią wszystkiego, co daje złudne poczucie bezpieczeństwa.

            Piękny świat, w którym ludzie w znacznie większym stopniu będą się cieszyli urokami życia, to zresztą dosyć odległa perspektywa. Kiedy nowa wiedza i umiejętności otworzą ludziom oczy, ukaże się im mało urodziwy obraz przed jakim długo uciekali. Ale przynajmniej najbardziej potrzebujący odczują szybką poprawę. Bez ratowania tych, którzy najbardziej cierpią na skutek kryzysu – nie tylko tego ekonomicznego, lecz szerzej rozumianego – i z tego powodu wolniej lub szybciej umierają, nie da się ruszyć z miejsca. Bowiem zakłamanie, które pozwala ich nie dostrzegać, skutecznie blokuje zrozumienie sytuacji społecznej i skojarzonych z nią zjawisk.

            Nie sądzę jednak, aby taki szok trwał długo. Ludzie szybko się otrząsną i przystosują do nowej sytuacji, w której bogiem przestanie być konsumowanie dewastujące zasoby i środowisko, a tym samym szanse przyszłych pokoleń albo nawet nadzieję na pogodną jesień obecnie żyjących ludzi. Uwolnione dzięki temu środki będą mogły zostać użyte do wojny z prawdziwymi naszymi wrogami, którzy obecnie spychani są na margines uwagi, takimi jak światowe zadłużenie, problemy narodowościowe, czy groźba wielkich naturalnych katastrof[4].

8. NA PROGU – ZAKOŃCZENIE

            Czynniki omówione w punkcie 6 i szereg innych nie wymienionych w tej bardzo wstępnej i posługującej się wieloma uproszczeniami pracy sprawią, że po przekroczeniu pewnego progu dyskusja na temat potrzeby zmian w edukacji i w ludzkiej świadomości zacznie narastać lawino. Na razie jednak osoby władne znacząco przyspieszyć bieg wydarzeń, do których dotarła już wiadomość o tej koncepcji, najwyraźniej nie przekroczyli swojej masy krytycznej. Spychają bowiem takie tematy – lektury przyjęte do czytania, czy rozmowy temu poświęcone – na szary koniec własnych priorytetów. A czas nie jest niestety naszym sprzymierzeńcem. Narastają nie tylko problemy, ale i bariery utrudniające ich zrozumienie, co powoduje, że wprowadzanie pokojowych i wyrafinowanych metod staje się coraz trudniejsze do zrealizowania. Ludzie w licznych stresach próbują pocieszać się czymś najgorszym z możliwych – wiarą w słuszność własnych poglądów, których nieadekwatność przypieczętowuje i wzmacnia te zmartwienia (dodatnie sprzężenie zwrotne!). Tymczasem kontynuowanie dotychczasowego kursu zepchnie nas w końcu w ręce ludzi, dla których wszystko jest nieznośnie proste, i którzy dla rozwiązania nabrzmiałych problemów gotowi są sięgnąć po „stare, dobre” militarne środki.

            Na koniec uwaga do osób, których omawiana sprawa autentycznie poruszyła, i którzy zamierzają poprawić los swój i swojej rodziny wychodząc poza gromadzenie materialnych środków. Po odłożeniu tego tekstu w mgnieniu oka przeniosą się do całkiem innej rzeczywistości. Powrócą w obszar oddziaływania osób precyzyjnie szkolonych, a także wyjątkowo predestynowanych do przyciągania uwagi. Do świata z samej definicji realnego, a jednak o znacznym stopniu wirtualności, gdyż animowanego przez potężne media, które zanurzają ludzi w rzeczywistość odizolowaną od prawdy o świecie. Globalne problemy i wszelkie inne nieprzyjemne tematy szybko zostaną wyparte przez migotliwe treści medialne oraz przez zwykły natłok codzienności. I coraz trudniejszy będzie powrót do tematów, które budzą niepokój oraz do nadziei, która szybko blaknie. Dopóki nie zaczną być widoczne zmiany w naszym otoczeniu, dla przebudzonej świadomości niezbędna jest stała pożywka. Mogą nią być dalsze lektury, czy też śledzenie kanałów dokumentalnych pokazujących nieupudrowany obraz świata. Oprócz tego żywy kontakt z osobami, które również zdecydowały się przekroczyć ów niewidzialny Rubikon…

———————————————————————

[1] To nie wszystkie treści edukacyjne jakie służą poprawnemu myśleniu, bo sprzyja mu również kształcenie umiejętności emocjonalnych. One także nie wyczerpują postulowanych przedmiotów nauczania. Ich listę zawiera wiele prac jakie napisałem, ale najbardziej polecam powiązanie ich treści ze spodziewanymi rezultatami, zawarte w tekście Dobry zwiastun (2013 rok / 10 stron).

[2] Nieco szerzej różnice opisanych stylów myślenia rozwija praca Szatańska lekkość bytu (2014 r. / 9 s.). Uzasadnia ona rozpowszechnienie niedobrego wariantu, opisuje także jego najważniejsze skutki. Obszerne rozwinięcie tych tematów zawiera praca Mała wielka alternatywa (2010 / 16).

[3] Pojęcie wiedzy ujemnej wyjaśniłem w tekście Od wiedzy ujemnej do metawiedzy (2010 / 15).

[4] Przewidywane skutki reformy zawarłem w wielu tekstach. W największym zakresie w pracy Wirtualne wspinaczki, czyli mój i wasz Everest (2011 / 33) – w kilkustronicowym ostatnim rozdziale.

Poprzedni artykułMałe wojny w dużym pokoju
Następny artykułPremier niemalowany
Witold Nowak
Witold Nowak jest absolwentem studiów ścisłych. Jego zainteresowania ludźmi i społeczeństwem były podyktowane potrzebą holistycznego zrozumienia świata i z czasem zaczęły dominować. Przez wiele lat traktował to jako bezinteresowne hobby, by w pierwszych latach nowego wieku opublikować kilka prac w "Obywatelu", "Forum Psychologicznym" i "Forum Europejskim". Wkrótce jednak zaczął tworzyć wyłącznie to, co odpowiadało jego zainteresowaniom. Twierdzi, że właśnie samodzielność i bezinteresowność umożliwiły mu dokonanie ważnych odkryć. Rezerwa, jaką obserwował, wynikająca z jego wykształcenia, pogłębiała jego wiedzę z psychologii poznawczej. Podobnie reakcje związane drażliwymi kwestiami, jakie poruszał. Jak mówi, trudne przeżycia, na jakie nie mają szans naukowcy, znani myśliciele, czy publicyści, przyczyniły się do wykrystalizowania wielu spostrzeżeń. Za najważniejsze z nich uznaje docenienie roli błędów poznawczych w niepożądanych zjawiskach społecznych. Oprócz tego zgłębiał takie zagadnienia, jak psychologiczna interpretacja polskiego kryzysu, rola edukacji w przeobrażeniach społecznych, obrona przed manipulacjami, przyszłość demokracji, globalne zagrożenia. Jego ambicją jest wyszukiwanie kluczowych treści i ich upowszechnianie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here