Marta Najmowicz: – Bardzo dziękuję. Tytuł obrazu to „Wędrujące myśli”.
PR: – To bardzo interesujące! Proszę zdradzić, co i kogo przedstawia ten obraz.
MN: – Tytuł częściowo opisuje to, co znajduje się na obrazie. Wchodzimy do umysłu mędrca i obserwujemy moment kształtowania się jego myśli. Być może właśnie tworzy pewną teorię (śmiech).
PR: – Skąd wzięła Pani inspirację do namalowania tego dzieła? Przypomina nieco antyk…
MN: – Intryguje mnie sztuka antyku, która jest połączeniem piękna oraz filozofii. Podziwiając dzieła twórców, lubię dopowiedzieć historię, kim mogła być dana postać.
PR: – Które dzieła starożytności są dla Pani najbardziej inspirujące?
MN: – Tutaj króluje starożytna Grecja – Dyskobol, Wenus z Milo, ale również Dawid.

PR: – Wydaje mi się, że przypomina on nieco Pani pierwszy obraz. Tam również przedstawiona była męska twarz.
MN: – Właśnie teraz to sobie uświadomiłam ale własnie tak jest. Męska twarz i do tego rzeźba.
PR: – Jaka jest główna tematyka Pani obrazów, poza tymi, które omówiliśmy? Wiele osób widzi w nich wszechświat, hipnozę, a niektórzy bańki mydlane.
MN: – Najwięcej moich obrazów kręci się wokół kosmosu. Lubię też surrealizm i realizm magiczny. Fascynuje mnie to, co nieznane i ulotne. Lubię trochę namącić w głowach moim odbiorcom (śmiech).
PR: – To ciekawe. Zatem jakie emocje w odbiorcach mają wywoływać Pani obrazy?
MN: – Chcę wywoływać emocje kontrastowe: od przyjemnego spokoju po konsternację. Cieszy mnie, kiedy odbiorca nie od razu wie co widzi, ale po chwili namysłu stwierdza: „Ach, to o to chodzi!”.
PR: – Ma Pani swoich ulubionych malarzy?
MN: – Tak, jest malarka, którą uwielbiam od lat. Jest to Frida Kahlo, która, jako artystka, jest dla mnie wielką inspiracją. Tak naprawdę to jej sztuka i historia napędzały moje pierwsze kroki w malarstwie. Poza Fridą, bardzo lubię malarstwo Gustawa Klimta i Salvadora Dali oraz Zdzisława Beksińskiego.
PR: – A mogę spytać o ulubiony obraz? I dlaczego właśnie ten?
MN: – Las dos Fridas, czyli Dwie Fridy autorstwa Fridy Kahlo. Za każdym razem, gdy na niego patrzę – inaczej go interpretuję. Uważam, że dzieło Kahlo w bardzo psychologiczny sposób odzwierciedla każdego człowieka – w dwojaki sposób, Każdy z nas posiada dwie strony, nawet jeśli jeszcze o tym nie wie.
PR: – Racja. A czy ma Pani jakiś obraz w swojej własnej kolekcji, który uznaje Pani za najlepszy, najbliższy swojemu sercu?
MN: – Nie posiadam (jeszcze) żadnego oryginalnego obrazu innych artystów, ale w przyszłości mam nadzieję, że uda mi się pozyskać jakieś arcydzieło. Póki co zadowalam się szkicami i rysunkami z mojego wczesnego dzieciństwa, która przypominają mi o tym, że sztuka zawsze była częścią mojego życia.
PR: – Z których technik malarskich Pani najczęściej korzysta?
MN: – Z technik Marty Najmowicz (śmiech). Jestem samoukiem, maluję to, co czuję, i jak chcę. Moja technika – maluję wyobraźnią, sercem, natchnieniem. Artystyczna samowolka.
PR: – Proszę pamiętać, że „samowolka” niejednokrotnie okazywała się lepsza od profesjonalizmu. Chociaż z tego, co wiem, jest Pani osobą wszechstronnie wykształconą?
MN: – Być może, nie mam porównania. Z jednej strony jest to duże utrudnienie, bo wszystkiego musiałam nauczyć się sama. Z drugiej strony czuję, że nie podążam za schematami i to daje mi wolnośc. Tak… jestem absolwentką kilku kierunków studiów, z czego żaden z nich nie jest związany z malarstwem ale dzięki temu łatwiej jest mi odnaleźć się w świecie. Tak sądzę.
PR: – W jakim wieku zafascynowało Panią malarstwo?
MN: – Samym malarstwem zafascynowałam się jeszcze w szkole podstawowej, natomiast szeroko rozumiana sztuka: od śpiewu, po taniec, rysunek – mam wrażenie, że są ze mną od zawsze.
PR: – Poza malowaniem, ma Pani jeszcze drugą pracę…
MN: – Zgadza się. Gdy ktoś mnie pyta, czym się zajmuję, to czasem droczę się mówiąc, że prowadzę dwa życia: dzienne oraz nocne. Za dnia pracuję w korporacji jako kierownik projektów, a wieczorami zakrzywiam własną czasoprzestrzeń, zamykam się w mojej pracowni i często do późnych godzin nocnych maluję.
PR: – Jak wygląda zatem, krok po kroku, taka noc malarska?
MN: – Dość często zaczyna się na pustym płótnie i kończy na pustym płótnie (śmiech). Większość moich obrazów to połączenie snów, przeczytanych książek i słuchanej muzyki. Początek obrazu prawie często jest mi znany, wiem jaki efekt chcę osiągnąć i co przedstawić. Jednakże proces malowania obrazu trwa nie tylko jeden wieczór. Każdy obraz ewoluuje wraz z mijającymi dniami oraz moimi przeżyciami.
PR: – Zatem ile czasu zajmuje namalowanie jednego obrazu?
MN: – Nie jestem w stanie odpowiedzieć konkretnie. Odpowiem więc językiem korporacyjnym – czyli widełkami – od kilku godzin do kilkudziesięciu.
PR: – Podczas malowania towarzyszy Pani kubek kawy, lampka wina, papierosy?
MN: – Wszystko zależy od dnia. Jeśli jest to środek tygodnia – najczęściej jest to kubek herbaty lub woda, podczas weekendu częściej wino.
PR: – Na większości Pani obrazów dominuje kolor niebieski. Dlaczego?
MN: – To jest pytanie doskonałe, na które nie znam odpowiedzi. Niebieski wcale nie jest moim ulubionym kolorem. Tutaj zapewne działa moja podświadomość.
PR: – To najzimniejsza z barw, pełna symboliki. Przypomnę, że w starożytnej Grecji i Rzymie była utożsamiana z najwyższym z bogów – Zeusem lub Jupiterem. Stąd też obraz „Wędrujące myśli” tak silnie skojarzył mi się z antykiem.
MN: – Kolor niebieski symbolizuje również kreatywność, inspirację i świeżość. Jeszcze nie odkryłam znaczenia mojej ukrytej fascynacji błękitem. Może w przyszłości zagadka zostanie rozwiązana.
PR: – Jakie jest Pani największe marzenie?
MN: – Chciałabym stać się znaną w szerszym gronie malarką jeszcze za życia (śmiech)

PR: – W tym też celu uruchomiła Pani własną stronę internetową…
MN: – To prawda. Moja strona pachnie jeszcze świeżością.
PR: – Proszę zdradzić adres tej witryny. Podejrzewam, że wielu naszych czytelników z chęcią ją odwiedzi.
MN: – Zapraszam na martanajmowicz.art lub martanajmowicz.pl
PR: – Czy chciałaby Pani przekazać jakąś wiadomość czytelnikom „Przeglądu Dziennikarskiego”?
MN: – Sztuka jest relaksem dla oczu i duszy. Dziękuję za dotrwanie do końca mojego pierwszego w życiu wywiadu. Zapraszam do śledzenia moich mediów społecznościowych.
PR: – Również bardzo serdecznie dziękuję i w imieniu całej redakcji „Przeglądu Dziennikarskiego” życzę Pani wszystkiego najlepszego w 2022 roku, a w szczególności owocnego rozwoju kariery.
MN: – Dziękuję. Również życzę wszystkiego najlepszego.
Rozmawiał Paweł Rogaliński










