Mity i realia małżeństw polsko-niemieckich

2

Nauczyciel akademicki, poeta, długoletni wykładowca na uniwersytecie we Frankfurcie nad Menem i w Kolonii, wydał książkę swojego życia o dziejach małżeństw polsko-niemieckich pt. „(Nie) poszła za Niemca”. Jak sam pisze, „Właściwie tytuł powinien brzmieć: Od Wandy co nie chciała Niemca do Wandy, która go zechciała”. Chociaż, ten niby optymistyczny finał długiej, dramatycznej, nierzadko tragicznej historii obyczajowej, społecznej i narodowej wcale nie jest tak optymistyczny. Stereotypy są bardzo silne, funkcjonują nadal.

Obserwowałem z boku dzieje tej książki. Autor przez lata gromadził do niej materiały, poznawał realia i mentalność, aktywnie uczestniczył w tamtejszym życiu umysłowym. Współredagował ważne dla literatury polskiej pismo „Zarys” ukazujące się na terenie Niemiec. Prowadziliśmy również długie rozmowy, jak obie strony postrzegają się wzajemnie. Zgromadzony materiał historyczny i literacki, tak polski, jak i niemiecki, pozwolił autorowi skomponować opowieść, w której przeplatają się losy ludzkie pełne dramatycznych przejść, uzależnionych od okoliczności zewnętrznych. Z kart książki Roguskiego przebija zadziwiająca prawda, iż na miłość i szczęście dwojga młodych z mieszanego polsko-niemieckiego związku mniej wpływało łączące ich uczucie, a bardziej stosunki polityczne, wyznaniowe czy rodzinne. Musieli przeciwstawiać się nie tylko panującym stereotypom, ale i często potężnemu aparatowi biurokratycznemu czy ideologicznemu.

Wstępem do długiej opowieści są dzieje legendarnej Wandy, która „nie chciała Niemca”, określające na wieki powinności kobiety polskiej wobec zachodniego sąsiada. Im bliżej naszych czasów, tym relacja zyskuje na dramatyzmie. Wiek XIX to z jednej strony romantyzm, wzajemne inspiracje, ale też nasilające się próby germanizacji. Krótkotrwały sojusz dążeń wolnościowych po upadku powstania listopadowego, pieczętowany deklaracjami w miejscowości Hambach w 1832 roku, zastąpiony został w drugiej połowie XIX wieku otwartą rywalizacją orła czarnego z orłem białym. Polityka germanizacyjna Bismarcka nie pozostawiała wątpliwości, z jakim wrogiem przyszło walczyć Polakom mieszkającym na terenie dawnego Wielkiego Księstwa Poznańskiego czy na Górnym Śląsku. Tej presji budowania niechęci, uprzedzeń czy wprost wrogości nie mogły oprzeć się uczucia młodych ludzi. Na teren rodziny przeniosły się dyskusje i spory o „krwi niemieckiej” lub „polskiej”, o interesie narodowym, o wypływających z tej sytuacji obowiązkach. Ale i państwo niemieckie kontrolowało związki młodych, ingerowało w wychowanie i kształcenie dzieci. Wreszcie o dusze wiernych walczyły ze sobą kościoły narodowe.

Prawdziwy dramat we wzajemnych stosunkach przyniósł czas wojny i okupacji. Wówczas miłość czy nawet nieformalny związek był zbrodnią, zwany według ustawodawstwa nazistowskiego „pohańbieniem rasy”, za co groziły straszliwe kary. Powiedziałbym, że przy lekturze tych rozdziałów trzeba mieć mocne nerwy, tak wstrząsające są losy młodych, którzy ważyli się na ten zabroniony czyn. Czas wojny potraktował autor jako potop. Ale i po potopie w nielicznych małżeństwach polsko-niemieckich nie było łatwo. Nadal żądano od młodych opowiedzenia się po którejś ze stron, nadal musieli przeciwstawiać się otaczającej ich zewsząd niechęci. Taki stan trwał praktycznie do lat osiemdziesiątych XX wieku, gdy do Niemiec napływały kolejne fale Polaków i Polek, poszukujących tam lepszych warunków do życia. Jednym ze sposobów, jak sądzono, były małżeństwa, co jednak wiązało się często z wyrzeczeniami i upokorzeniami.

A jak jest dzisiaj? Byłoby idealnie, gdyby w małżeństwach mieszanych można się było wyzwolić z negatywnych więzów przynależności narodowej, gdyby te związki zapowiadały jakąś nową formę współżycia skłóconych w przeszłości nacji. Autor znajduje na niemieckich forach internetowych wyznanie: „Napisałem, że określenie swej narodowości jest czymś będącym swobodną opcją. Tylko jak przebiega proces stawania się Polakiem czy Niemcem…? Co się dzieje w głowie człowieka w pewnym momencie stającego na rozdrożu? Czy rodzi się w nim poczucie zdrady w chwili, kiedy stwierdza, że bardziej czuje się Polakiem niż Niemcem?” Nie ma prostych odpowiedzi na te pytania.

Mamy zatem książkę, która otwarcie stawia problemy. Nie rozstrzyga ich, bo są nie do rozstrzygnięcia. Ale otwiera szerokie humanistyczne pole głębszego zrozumienia, uświadomienia sobie całej jakże dramatycznej przeszłości. Mam przyjaciela w takim związku. Pojawia się wśród nas na całe okresy. Jest naprawdę TU. Potem na długie lata znika – TAM. Co się dzieje z jego tożsamością, charakterem, jego więzami rodzinnymi? Dopiero po przeczytaniu książki Piotra Roguskiego pytania te stały się dla mnie „fizyczne”.

Autor tekstu: Jan Zdzisław Brudnicki

***

Piotr Roguski, (Nie) poszła za Niemca. O miłości, małżeństwach i trudnych sprawach polsko-niemieckich. Opowieść historyczno-literacka, wydawnictwo naukowe Śląsk, Katowice 2018, s.491.

2 KOMENTARZE

  1. Zastanawiające jest, że zazwyczaj Polki wychodzą za Niemców, a Polacy nie maja szans u Niemek. Jednak stereotypowe wymagania co do zamożności przyszłych małżonków nie ulegają zmianie- hipergamia ma się dobrze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here