Matthias Kneip. Rozmowa z Autorem wstępu do książki Henryka Martenki „Czas przeszły odnaleziony – czyli Polak, Niemiec – dwa bratanki…”

0

Matthias Kneip jest germanistą i politologiem, w Niemczech znanym specjalistą od spraw polskich, ma 50 lat (a więc urodził się już po wojnie, mam na myśli drugą wojnę światową, w której Niemcy dopuścili się straszliwych zbrodni na Polakach i Polsce).

– Jest też uznanym w Niemczech pisarzem i publicystą.

– Od lat współpracuje m.in. z Niemieckim Instytutem Polskim w Darmstadt.

Przeczytałem Jego interesujący wstęp do najnowszej książki z polsko-niemieckimi felietonami Henryka Martenki – „Czas przeszły odnaleziony. Polak Niemiec dwa bratanki…”, dlatego zwróciłem się do pana Kneipa z prośbą o rozmowę o tej książce i o aktualnych problemach polsko-niemieckich. Wyraził na to zgodę.

Karol Czejarek (KC): – Szanowny Panie, jak doszło do tego, że został Pan autorem wstępu do nowej publikacji Henryka Martenki? Przecież ta książka zawiera wiele podchwytliwych tematów – jest odwrotnością jej podtytułu „Polak Niemiec dwa bratanki, czy rzeczywiście już „BRATANKI”?

Matthias Kneip (MK): – Pod koniec ub. roku Tygodnik „Angora”, w którym pan Henryk Martenka pracuje jako dziennikarz, zaproponował mi pisanie – co dwa tygodnie – felietonu o niemiecko-polskich problemach, które z mojego punktu widzenia uznaję za ważne. Oczywiście bardzo chętnie przyjąłem tę propozycję! Stąd chyba i pomysł napisania krótkiego wstępu do nowej książki Pana Martenki na odwrotnie widziane sprawy – „polsko-niemieckie”. Tym bardziej przychyliłem się do propozycji, gdyż urzekła mnie wielo-tematyczność jego felietonów. I przyznam, że wiele się z Jego książki nauczyłem. Wzbogaciła ona moją znajomość problematyki, którą od lat się zajmuję.

KC: – Panie Doktorze, pięknie dziękuję za odpowiedź, jak doszło do kontaktu „Angory” z Panem. Zresztą, jak najbardziej słusznego! Ja też cenię Pańskie znawstwo zagadnień polskich, jak i PIÓRO p. red. Martenki (nie tylko na tematy „niemieckie”), stąd cieszę się jak gdyby podwójnie z tej współpracy między Angorą a Panem. Bowiem ważne jest pisanie RÓWNOLEGLE o sprawach, o których mówimy, po obu stronach granicy. Wciąż za dużo stereotypów o Niemcach w Polsce, jak i o Polakach w Niemczech. Stykam się z tym zagadnieniami niemal codziennie. Stąd też moja prośba o rozmowę z Panem, o Pańską ocenę – jako Niemca – problemów poruszonych przez Henryka Martenkę w jego książce. Ale po kolei. Moje drugie pytanie brzmi:

Co Pańskim zdaniem należy robić, aby dwustronne kontakty Polaków i Niemców jeszcze bardziej do siebie zbliżyć? Jak zwalczać stereotypy, a przede wszystkim uprzedzenia Polaków do Niemców wynikające z czasów II wojny światowej? Również, co zrobić, aby (nie zapominając o przeszłości), nie zaczynać każdej rozmowy od tego zagadnienia? I aby Niemcy traktowali Polaków – JAK SIEBIE SAMYCH? Aby było normalnie, jak między Wami i Anglikami, Francuzami, Włochami i jeszcze innymi narodami?

MK: – Odpowiadając Panu na to, trzeba jednak stwierdzić, iż stereotypy, o których Pan myśli (w których Polacy wypadali źle w oczach Niemców), były w przeszłości charakterystyczne przede wszystkim dla pokolenia średniego i starszego. Dziś młodzi rzadko się na nie powołują, a można nawet powiedzieć, że ich nie znają. Jeszcze niedawno wielu Niemców np. kojarzyło Polaków jako złodziei samochodów. Jeśli dziś pytam w szkole młodzież, z czym kojarzy się im Polska, najczęściej słyszę w odpowiedzi, że …z Robertem Lewandowskim czy Kamilem Stochem, albo … z polskimi youtubberami. Wielu z nich jednak – NIESTETY – w ogóle nie ma żadnego zdania o Polakach i Polsce. I Z TYM TRZEBA COŚ PILNIE ZROBIĆ! Żeby młodzi ludzie więcej wiedzieli o Waszym pięknym kraju i o Waszej złożonej historii. Ale podobnie odpowiadają też młodzi Duńczycy czy Belgowie. Zupełnie inaczej mówią o Waszym kraju ludzie, którzy kiedykolwiek odwiedzili Polskę, zwłaszcza w ostatnich latach. Są zafascynowani i mówią – Polska jest „cool“ i na wskroś nowoczesna! Dlatego sądzę, że naszym wspólnym zadaniem jest skontaktowanie z sobą jak najwięcej młodych ludzi i zainteresowanie ich w kierunku bliższego poznania swego „wschodniego” sąsiada. A cała reszta ułoży się sama…

KC: – Panie Doktorze, ześlizgnął się Pan i nie odpowiedział na moje pytania! Rozumiem i przyjmuję Pańskie milczenie, że nasza wspólna przyszłość spoczywa w dużej części w rękach MŁODZIEŻY! I z tym się zgadzam. Zapytam jednak, w jaki sposób można niemiecką młodzież, studentów, młode małżeństwa itd. itp. zachęcić do odwiedzenia Polski? Spędzenia tu np. urlopu, odbycia staży językowych, podejmowania pracy itd. itp. wtedy MOŻE będzie można kiedyś urzeczywistnić podtytuł książki Henryka Martenki „Polak Niemiec dwa bratanki…”, na razie dominują wciąż wspomnienia z przeszłości! Taka też jest ogólna wymowa felietonów autora „Czas przeszły odnaleziony”, a chciałbym się doczekać tytułu „Czas przeszły PRZEZWYCIĘŻONY”! Zapytam więc Pana, dlaczego w Niemczech jest tak mało prezentacji polskiej kultury, muzyki, plastyki, filmów, przekładów literackich, polskich dyrygentów, reżyserów teatralnych itd. itp. Jako człowiek nauki (nie tylko dziennikarz i niemcoznawca) zapytam też o badania porównawcze, małżeństwa mieszane, polonistykę na niemieckich uniwersytetach? Czy można powiedzieć, że to brak szerszego zainteresowania ze strony tych, którzy mogliby te projekty wdrażać?! Co zrobić, aby właśnie TYCH LUDZI zainteresować POLSKĄ, bo wtedy być może spełni się kiedyś Pana końcówka odpowiedzi z poprzedniego pytania.

MK: – Nie widzę tego tak pesymistycznie, jak Pan. Wdrażamy w Niemczech wiele projektów, które mają zainteresować moich współziomków, zbliżyć ich do Polaków i Polski, jako naszego sąsiada i ważnego współpartnera w UE. Może problem jest w tym, że te podejmowane w Niemczech poczynania są w Polsce mało, albo nawet w ogóle nieznane. Ja np. zaledwie kilka dni temu byłem w Halle na dużej konferencji naukowej, w której uczestniczyło ponad 400 osób z Niemiec i Polski, prezentując swoje badania na tematy „polsko-niemieckie” wzajemnie nas interesujące.

Poza tym w Niemczech aktualnie przebiega debata, w jaki sposób można by przedstawić krzywdy, jakich zaznał naród Polski od Niemców w czasie drugiej wojny światowej.

Powołam się na jeszcze inny przykład. Mamy w naszym Instytucie (Deutsches Polen Institut – Niemiecki Instytut Polski) dwa samochody, nazywamy je „PolenMobile”, którymi objeżdżamy Niemcy, prezentując w atrakcyjnej formie uczniom różnych szkół wiedzę o współczesnej Polsce. W minionych 5 latach dotarliśmy z tą formą do ponad 17.000 uczennic i uczniów.

W międzyczasie powstało w Niemczech dużo sklepów z polskimi towarami. Organizowane są spotkania autorskie, wystawy plastyczne, koncerty. Konkretnych przykładów mógłbym podać bardzo wiele.

Wiem, że np. współorganizuje Pan w ramach stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” spotkania pod nazwą „Biografie polsko-niemieckie”!

Oczywiście można dyskutować, czy te wszystkie przedsięwzięcia są wystarczające?! Chyba nigdy nie będzie stanu pełnego zadowolenia, że to wszystko wystarczy na „zbliżenie” naszych współczesnych pokoleń. Ale jakby na to nie spojrzeć, są to działania niewątpliwie pozytywne, świadczące o dobrej woli z naszej strony. Może należy Was Polaków szerzej, niż dotąd o tym informować?! Natomiast zdecydowanie zaprzeczam tezie, że nic w tej sprawie się nie robi.

Ja sam – osobiście – od ponad 20 lat angażuję się w pisanie książek o Polsce dla Niemców, organizuję prezentacje literackie, spotkania z ciekawymi Polakami. Zatem twierdzenie, że być może za mało się dzieje, jest uzasadnione, ale że NIC? – to nieprawda.

A poza tym jest też coraz więcej małżeństw mieszanych! Jak obliczyli statyści – jest ich już ponad 100 000. Te wspólne małżeństwa „polsko-niemieckie”, czy „niemiecko-polskie” – to dla mnie także dobry znak, że nasza WZAJEMNOŚĆ rozwija się!

Rację ma Pan, że należałoby otworzyć na niemieckich uniwersytetach więcej polonistyk, wzmocnić już istniejące itd. itp., lecz – mam nadzieję – że w najbliższych latach to nastąpi i stanie się ważnym zadaniem przyszłości.

NAJWAŻNIEJSZE jest, abyśmy nigdy nie powiedzieli: już dość tych działań, które nas łączą! Z nich NIGDY nie powinniśmy rezygnować; przeciwnie – WZMACNIAĆ JE I ROZWIJAĆ – w służbie normalności, rozszerzania kontaktów i współpracy, ale także przezwyciężenia przeszłości.

Myślę, że i z Waszej strony podobne działania i myślenie o przyszłości polsko-niemieckiej BĘDĄ ZAWSZE AKTUALNE i ORGANIZOWANE JAKO POŻĄDANE!

KC: – Dziękuję Panu, panie Doktorze, za merytoryczne odniesienie się do moich wątpliwości. Czytelnicy PD z pewnością rzetelnie ocenią te działania, a gdyby chcieli się w tej sprawie wypowiedzieć – zachęcam ich do zabrania głosu, zgłaszania swoich pomysłów dla popularyzacji współczesnej kultury niemieckiej w Polsce, jak też dla poszerzenia wiedzy o współczesnych Niemczech. (Za zgodą red. nacz. naszego pisma Pawła Rogalińskiego – przekazujemy nasze łamy do Państwa dyspozycji).

A zbliżając się do końca naszej rozmowy, zapytam jeszcze pana Doktora: skąd się wzięła Pańska – bardzo wyczuwalna – sympatia do Polaków i Polski? Pisze Pan o nas książki, popularyzuje nasz kraj, a jako naukowiec – podejmuje różnorodne badania.

MK: – W połowie lat 90. pracowałem przez rok na Germanistyce Uniwersytetu Opolskiego. Prawie każdego tygodnia w weekendy telefonowali do mnie moi koledzy z Niemiec, pytając kiedy wrócę? Nikt, nigdy jednak mnie nie zapytał, czy możemy Cię odwiedzić?! Sądzę, że gdybym mieszkał w Paryżu, w każdą sobotę i niedzielę miałbym gości! Rozmawiałem kiedyś na ten temat we Wrocławiu z Waszym znanym pisarzem Tadeuszem Różewiczem, z którym od dzieciństwa byłem zaprzyjaźniony. I on mi powiedział:Jeśli Ci się podoba mój kraj, to musisz swoich przyjaciół o tym przekonać! Pisz o nim, rób mu reklamę!“. I to naprawdę mnie przekonało. W ubiegłych latach wiele podróżowałem po Polsce, od północy na południe, od zachodu po wschód. Wszędzie spotykałem niezwykle piękne miejscowości, ze wspaniałymi ludźmi. I tak powstała moja książka „ 111 powodów, by kochać Polskę“, która ukazała się także w Waszym kraju, uzasadniając moje uczucia do Polski i Polaków! I mógłbym podać jeszcze wiele innych powodów.

KC: – Dziękuję za to szczere wyznanie. Proszę na zakończenie naszej rozmowy uchylić jeszcze przed naszymi Czytelnikami rąbka tajemnicy, nad czym Pan teraz pracuje? I może kilka zdań o znaczeniu Pańskiej Instytucji „Deutsches Polen Institut” dla rozszerzania niemiecko-polskich kontaktów. Jakich przede wszystkim?

MK: – Kilka tydzień temu opublikowałem w Niemczech nową książkę „Polen in Augenblicken. Poetische Miniaturen” (Moje polskie przeżycia. Miniatury poetyckie), z którą objeżdżam Niemcy, prezentując ją na spotkaniach autorskich. Poza tym przygotowuję cykl spotkań na temat twórczości Tadeusza Różewicza, z którym przez prawie całe swoje dotychczasowe dorosłe życie byłem prywatnie ściśle związany. Chcę w ten sposób uczcić jego 100. rocznicę urodzin, przybliżając Niemcom nie tylko jego twórczość, ale i niezwykłe człowieczeństwo. Tłumacz Jego twórczości na niemiecki – Karl Dedecius – był jednocześnie założycielem w roku 1980 Niemieckiego Instytutu Polskiego w Darmstadt, który od roku 2000 jest moim macierzystym miejscem pracy.

Instytut spełnia ogromną rolę w Niemczech w życiu politycznym, kulturalnym i społeczno-gospodarczym; w niemiecko-polskim pogłębianiu dobrze rozwijającej się już współpracy pomiędzy naszymi obydwoma narodami. Realizuje też projekty odnoszące się do historii, współpracy naukowej i edukacji młodzieży. Jako pracownik Instytutu jestem współodpowiedzialny za realizację tych projektów. Podejmuję się tego zadania nie tylko z wielkim zaangażowaniem, ale i z całym sercem.

KC: – Bardzo dziękuję Panu Doktorowi za ten wywiad, a Czytelników PD zachęcam do ew. zabrania głosu na naszych łamach – co jeszcze można, albo powinno się zrobić, w dziele pogłębiania polsko-niemieckiego pojednania i rozwijania dobrosąsiedzkiej współpracy. I oczywiście zachęcam do zapoznania się z nową książką Henryka Martenki, a także z twórczością Pana Kneipa.

Poprzedni artykułJak Zenek… Meluzynę odnalazł
Następny artykułNowa książka Henryka Martenki. „Czas przeszły odnaleziony, czyli Polak, Niemiec – dwa bratanki…”
Karol Czejarek
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here