Ksenofobia czy filoksenia?

0

Mamy od pewnego czasu w Europie bardzo poważny problem z uchodźcami. A już od dawna na różnych kontynentach z terroryzmem islamskim. Kilka lat temu w Polsce pojawiła się obawa przed uchodźcami i terrorystami, co chyba dla wielu osób oznacza niemal to samo. Pewien mój kolega z Indii został zrewidowany  na jesieni 2015 r. przez zwykłych ludzi (nie strażników czy policjantów) w palarni „Domu Tramwajarza” (Społeczny Dom Kultury) w Poznaniu, którzy sprawdzili, czy nie ma on przy sobie broni lub ładunków wybuchowych. Czytamy i słyszymy o zachowaniach wrogich czy co najmniej niechętnych wobec imigrantów lub przyjezdnych z krajów arabskich, a także wobec osób nie mających nic wspólnego z islamem czy krajami arabskimi, a jedynym powodem do złego ich traktowania jest śniady kolor ich skóry… Prasa pisała (ostatnio jakby mniej) o nienawistnych hasłach, zaczepkach czy pobiciach, o pogardzie  i nienawiści.

Widać wyraźnie, że pojawił się u wielu Polaków lęk, chyba nieadekwatny do realnego zagrożenia, przed wyznawcami Mahometa… A z tego lęku (czy także z innych powodów) biorą się myśli, słowa i czyny, które są niebezpieczne. Hejt, agresja słowna i fizyczna… W niniejszym tekście proponuję Państwu moje refleksje związane z tymi tematami.

                                                               x

Myślę, że jedną z najważniejszych zasad współżycia społecznego, poczynając od relacji partnerskich, a kończąc na ogólnoludzkich, jest tolerancja. Czyli uznanie, że drugi człowiek (lub grupa ludzi) ma prawo myśleć i postępować wg swoich zasad. Oczywiście dopóki nie krzywdzi innych ludzi bądź nie wykracza poza normy życia społecznego, regulowane prawem.

Na ile jesteśmy tolerancyjni? Na ile jesteśmy w stanie przyjąć, że inni ludzie mają prawo myśleć i postępować wg zasad, których nie podzielamy?

Z racji przemieszczania się ostatnimi czasy milionów ludzi stanęliśmy  jako ludzkość przed wyzwaniem, jakim jest uznanie prawa innych ludzi do bycia takimi jakimi są. A więc tolerowania ich odmienności, niekiedy trudnej do zaakceptowania.

Dużą i coraz większą grupą osób o odmiennej mentalności są w Europie (i nie tylko w niej) muzułmanie. Dla mieszkańców krajów, w których zwyczaje, sposób myślenia, poglądy na świata były ukształtowane przez tradycję chrześcijańską, to niejednokrotnie duży problem. Jest to także problem dla owych przybyszów… Trzeba zacząć od tego, że ludzie z krajów muzułmańskich mają zwykle inny „background” mentalny. To być może przede wszystkim kwestia religii, która przez wieki kształtowała życie muzułmanów i do dzisiaj może głęboko wpływać na ich umysły. Innym ważnym elementem jest historia, następne to m.in. warunki życia, poziom ekonomiczny, struktury społeczne, a nawet klimat.

Wśród muzułmanów, którzy przybyli i przybywają do Europy największą grupą narodowościową są Arabowie. I w dużym stopniu ich mentalność rzutuje na postrzeganie muzułmanów przez Europejczyków, choć przybywają także muzułmanie z krajów takich jak Pakistan, Afganistan czy India. Nie można więc utożsamiać islamu z Arabami, którzy po pierwsze są jednostkami (a więc każdy z nich jest inny), a po drugie mają trochę inną tradycję czy historię w każdym kraju, w którym mieszkają/mieszkali, do tego dochodzą różnice grupowe, generowane przez miejsce zamieszkania, wychowanie, pracę itd. Warto tutaj wyraźnie podkreślić, że islam jest religią dominującą także w kilku krajach niearabskich, jak np. Turcja, Iran, Pakistan, Afganistan, Bangladesz czy Indonezja, a historia, położenie, sytuacja społeczna w każdym z tych krajów są inne i wpływają mocno na mentalność ich mieszkańców.

Przyjrzyjmy się najpierw Arabom (choć to pojęcie bardzo ogólne, bo jest wiele krajów arabskich i występują między mieszkańcami tych krajów duże różnice). W pewnym artykule spotkałem się z interesująca analizą pewnego elementu mentalności arabskiej. To historia podbojów, siły, jaką kiedyś posiadali Arabowie. A dziś są oni mniej lub bardziej na drugim planie czy wręcz niekiedy w tyle, jeśli chodzi o rozwój techniki czy generalnie cywilizacji. Autor sugerował, że Arabowie (oczywiście nie wszyscy) mają zbiorowy, nieuświadomiony kompleks niższości. Podbili kiedyś ogromne obszary świata, rozwijali naukę i kulturę, mieli na tym polu duże osiągnięcia, a potem się jakby zatrzymali. I niektórzy twierdzą, że Arabowie w pewnym stopniu są spowolnieni w rozwoju do dzisiaj. Przeczytałem w innym artykule prasowym, że autor znalazł pewną stronę internetową poświęconą kulturze islamu czy arabskiej, która urywa się na XIII wieku. Tak jakby potem ta kultura się nie rozwijała. Przeczytałem też kiedyś, że wszystkie kraje arabskie (doliczyłem się ich 17, a dodając Sudan i Mauretanię – z dużą ilością ludności afrykańskiej – oraz Autonomię Palestyńską byłoby ich 20) przetłumaczyły i wydały w roku 2011 czy 2012 mniej książek zagranicznych, niż mała Grecja. Arabowie to około 500 mln ludzi, a Grecja liczy ponad 11 mln obywateli. Można z tego wysnuć daleko idące wnioski… Ta „autarkia” kulturalna na pewno nie sprzyja szybkiemu rozwojowi, przepływowi myśli, idei itp. Dochodzą mnie też wieści o niskim poziomie edukacji w wielu krajach arabskich. Od przyjaciela z Maroka usłyszałem, że nie idą w parze z dyplomami uzyskanym w marokańskich szkołach kompetencje. Poznana we Włoszech Algierka z tytułem magistra filologii angielskiej mówiła po angielsku dużo gorzej ode mnie, a ja znam ten język na poziomie zaledwie przyzwoitym… Niski poziom wiedzy i wykształcenia może być ważnym elementem w zakresie rozumienia świata i radzenia sobie z jego problemami. A także może sprzyjać podatności na manipulację i przyjmowaniu koncepcji czy ideologii wyjaśniających w uproszczony sposób skomplikowane kwestie życiowe. W skrajnych sytuacjach może skłaniać, jak sądzę, także do zachowań agresywnych czy destrukcyjnych.

Ważnym problemem w krajach arabskich jest sytuacja kobiet. Dla wielu Arabów kobieta jest istotą ludzką drugiej kategorii. Utrwalało to przekonanie m.in. prawo, które w wielu krajach arabskich inaczej traktowało kobiety i mężczyzn. Np. prawa wyborcze kobiety uzyskały dopiero niedawno:

  • 1997 – Katar
  • 2002 – Bahrajn
  • 2003 – Oman
  • 2006 – Zjednoczone Emiraty Arabskie (z ograniczeniami, rozszerzone w wyborach 2011)
  • 2015 – Arabia Saudyjska

Choć powinniśmy tutaj przypomnieć, że niektóre kraje europejskie całkiem niedawno zrównały kobiety z mężczyznami w kwestii praw wyborczych, np. dopiero w roku 1971  Szwajcaria (kanton Appenzell Innerrhoden w 1990), a w roku 1984 Liechtenstein.

 

Z Wikipedii:

Według Koranu (sura druga, werset 282) świadectwo kobiety (np. w sądzie) jest równoważne połowie świadectwa mężczyzny. Tak wiec dopiero świadectwo dwóch kobiet równoważy świadectwo jednego mężczyzny.


Fragmenty Koranu (w tłumaczeniu Jana Murzy Tarak-Buczackiego) są poniżej cytowane dosłownie. Mogą być one różnie interpretowane przez różne ośrodki studiów koranicznych; szczególnie tak kontrowersyjne zalecenia jak bicie żon.

Gwarantowane jest kobietom minimum praw majątkowych i okresowe zabezpieczenie zamieszkania i wyżywienia po rozwodzie, a także utrzymanie przez męża w czasie trwania małżeństwa. Wdowy powinny mieć zabezpieczone mieszkanie i utrzymanie przez rok po śmierci męża.

  • Nie ma różnic między mężczyzną i kobietą w płaszczyźnie czysto religijnej: Wierni obojej płci, którzy strzegą pobożności i sprawiedliwości, są cierpliwi i pokorni, którzy dają jałmużnę, zachowują posty i żyjąc w powściągliwości, myślą o Panu, przyjemni są niebu, chwalebne nagrody otrzymają za swe cnoty(33:35).

Jednak Koran podkreśla różnice między płciami, wyraźnie określając kobiety jako gorsze od mężczyzn:

  • Mężczyzna pod każdym względem przewyższa kobietę: …niewiasty postępować powinny ze wszelką przystojnością, a mężowie tak samo z niemi, ale mężowie mają stopień wyżej nad niewiastami(2:228).
  • Kobieta nie jest zdolna do samodzielnego życia bez pomocy mężczyzny: Mężczyźni mają pierwszeństwo nad kobietami, ponieważ Bóg dał im wyższość nad niemi i wyposaża je przez mężczyzn(4:38).
  • Kobieta musi być posłuszna mężczyźnie i może być zmuszona do tego biciem, jeśli inne środki okażą się niewystarczające: Żony powinny być posłuszne, zachowywać tajemnice mężów swoich, gdyż pod ich straż niebo je oddało; mężowie doznający ich nieposłuszeństwa, mogą je karać, zostawić w osobnych łożach, a nawet bić je; uległość niewiast powinna dla nich być ochroną od złego z niemi obchodzenia się(4:34). We współczesnych tłumaczeniach Koranu słowo „bić” jest tłumaczone jako „odsuwać się (od nich)”.

 

Byłem cztery razy w Maroku i poznałem wiele osób obojga płci, zwykle serdecznych, gościnnych i otwartych, a mężczyźni zachowywali się dobrze (przynajmniej w mojej obecności czy w przestrzeni publicznej) w stosunku do kobiet. Faktem jest natomiast, że zdarzyło mi się wziąć udział w imprezach towarzyskich, na których nie było ani jednej kobiety.

Ta sytuacja nierówności płci, dobrze znana także w krajach Zachodu i jeszcze nie do końca przezwyciężona, na pewno wpływa w dużym stopniu na mentalność  zarówno kobiet jak i mężczyzn w krajach muzułmańskich.

Innym ważnym elementem arabskiego czy szerzej muzułmańskiego spojrzenia na świat jest dość powszechne mocne przywiązanie do religii. Może mieć ono zarówno pozytywne jak i negatywne efekty. Z mojego punktu widzenia nie jest konstruktywna żadna forma całkowitego poddania się jakiemukolwiek systemowi ideologicznemu czy religijnemu. Jest nam potrzebna samodzielność i zdolność do sprzeciwu, jeśli czujemy w sobie niezgodę na coś. A w każdym systemie możemy znaleźć elementy niezgodne z naszymi odczuciami czy światopoglądem.

W krajach zachodnich rozwinął się indywidualizm, co oczywiście ma zarówno pozytywne jak i negatywne aspekty. Pozytywnym jest przyzwolenie na samodzielne wybory, co wiąże się z umiejętnością myślenia własnymi kategoriami  Zwróćmy uwagę, że na szerszą skalę zjawisko to występuje raczej od niedawna, bo przez wieki bardzo duża rolę odgrywał w życiu społecznym Europy Kościół katolicki, ograniczający w wyraźny sposób samodzielność intelektualną. Zauważmy, ile było zła w „fundamentalizmie” chrześcijańskim, ilu ludzi zamordowano za tzw. herezje itd. Także Kościół prawosławny z racji swych związków z władzą nie był na ogół – o ile wiem – ostoją samodzielności w myśleniu. Dopiero pojawienie się i rozprzestrzenienie Reformacji (oczywiście obok innych zjawisk, jak odkrywanie nowych lądów, kontakty z innymi cywilizacjami itp.) dało podwaliny pod dzisiejszą swobodę intelektualną i wyznaniową świata zachodniego.

W krajach muzułmańskich – w następstwie wymiany informacji (internet, TV itd.), podróży, kontaktów z członkami rodziny czy znajomymi mieszkającymi w krajach Zachodu itp. -następuje powolna zmiana mentalności, także w kwestii bezkrytycznego przyjmowania nakazów religijnych. Są w krajach muzułmańskich osoby myślące w sposób otwarty, są osoby niepraktykujące itd. Ale wydaje mi się, że nakazy i zakazy religijne są nadal bardzo istotne w społeczeństwach muzułmańskich.

Jesteśmy mocno uwarunkowani tradycją i historią naszego kraju, religią itp. Dlatego tak bardzo istotne jest – moim zdaniem – abyśmy się uczyli patrzeć z dystansem na wszystko, co wpływa na nasze umysły. Nasze przekonania, poglądy polityczne, schematy myślowe itp. – to wszystko może się stać przeszkodą w pozytywnych relacjach z innymi ludźmi, jeśli nie są one adekwatne do rzeczywistości. A sądzę, że nic co jest w naszych umysłach nie jest w 100 % adekwatne do rzeczywistości… Potrzebny jest więc bardzo ów dystans i ciągłe weryfikowanie naszych poglądów i przekonań.

Niewiedza i przyjmowanie za swoje poglądów, które nie są nakierowane na wspólne (czyli całej ludzkości) dobro to moim zdaniem jeden z największych problemów świata. Częstokroć nie interesuje nas rzeczywistość, tylko proste rozwiązania – populizm, hasła narodowe itp. W tym kontekście słowo „proste” oznacza „fałszywe”, bo nie da się rozwiązać skomplikowanych problemów bez ich choćby częściowego zrozumienia. Zakładam, że nie można nigdy osiągnąć pełni owego zrozumienia, ale zdecydowana ignorancja czy uparte trzymanie się własnej racji bez wnikliwego przeanalizowania poglądów innych osób na pewno nie sprzyjają podejmowaniu właściwych decyzji. Należałoby więc w każdej sytuacji pamiętać o ograniczoności naszej wiedzy, a gdy pojawiają się rozbieżne zdania czy poglądy zbadać uważnie racje obu stron sporu… I nigdy nie przywiązywać się ślepo do jednej, określonej koncepcji, choćby wydawała się nam ona najbardziej słuszna na świecie…

                                                                    *

Mam dwóch przyjaciół wyznających islam. Jeden jest Algierczykiem o imieniu Hamid, a drugi Marokańczykiem o imieniu Abdou (Abdelhak). Z pierwszym przyjaźnię się od 28 lat, z drugim od 17. Obydwaj są ludźmi o wielkim sercu, uczynnymi, serdecznymi, życzliwymi, godnymi zaufania, otwartymi, szanującymi innych ludzi i ich poglądy… Od obydwu doświadczyłem wielokrotnie konkretnej, bezinteresownej pomocy w różnych sprawach. W moim odczuciu są to dobrzy, bardzo wartościowi ludzie, a islam – kojarzony ostatnio często z terroryzmem czy fundamentalizmem – nie wywarł na nich żadnego wpływu, który mógłbym określić jako negatywny.

Byłem czterokrotnie w Maroku, ostatnio przez tydzień w listopadzie 2019. Nigdy nie spotkałem się tam z zachowaniami niemiłymi, z traktowaniem mnie źle, z niechęcią czy pogardą. Wręcz przeciwnie, niemal codziennie zdarzało mi się, że obcy ludzie pozdrawiali mnie na ulicach czy pomagali w różnych sprawach. Przeprowadziłem wiele krótszych i dłuższych rozmów, niemal zawsze w atmosferze wzajemnego szacunku i życzliwości z osobami z różnych grup społecznych, począwszy od ulicznych sprzedawców, a kończąc na znanym chirurgu czy dyrektorze szkoły muzycznej. 

Byłem przy końcu lat 80. w Indiach, miałem tam wiele razy do czynienia z Hindusami wyznającymi islam. Jeden z nich był nieuprzejmy, wyrwał mi z rąk wizytówkę sklepu muzycznego  i wcisnął mi inną, innego sklepu muzycznego, mówiąc: „Idź do tego sklepu, tam jest właścicielem muzułmanin, a nie hinduista, tam będzie lepiej!” Miałem też do czynienia z pewnym natrętnym  (ale nieagresywnym) rikszarzem, który był wyznawcą islamu. Wszyscy inni mahometanie indyjscy, z którymi miałem kontakt byli spokojni, mili i kulturalni.

Poznałem mieszkając przez 21 lat we Włoszech muzułmanów z różnych krajów, także europejskich (jak Bośnia i Hercegowina czy Kosowo) i Czarnej Afryki. Jak wszędzie i w każdej grupie, znalazłem wśród nich ludzi, do których czułem sympatię, jak i takich, wobec których czułem dystans. Jednak w sumie moje doświadczenia w dziedzinie kontaktów z muzułmanami są pozytywne.

Moje nastawienie do mahometan, oparte na moich wieloletnich kontaktach z nimi  jest bardzo dalekie od nastroju niechęci, lęku, pogardy czy wręcz nienawiści, jaki szerzy się ostatnio w Polsce. Skąd się bierze ta niedobra atmosfera? Z doświadczeń życiowych? Osoby zachowujące się w sposób negatywny wobec imigrantów islamskich bądź wobec samej wizji ich przybycia doznały jakichś krzywd od muzułmanów, Arabów? Sądzę, że w absolutnej większości przypadków tak nie jest. Myślę, że owe zachowania to reakcje emocjonalne niezwiązane lub luźno związane z rzeczywistością, a będące efektem pewnych procesów myślowych. Podstawą zaś owych procesów myślowych są struktury mentalne obecne w umysłach owych osób.

Jakie to struktury? Poczucie zagrożenia, lęk przed nieznanym, ksenofobia, mechaniczne przenoszenie na rzeczywistość polską zdarzeń, które miały miejsce w innych krajach, wyolbrzymianie realnych niebezpieczeństw… Pokusa stawiania prostych diagnoz, wiara w stawianie murów i przemoc jako sposoby rozwiązywania problemów… Psycholodzy, socjolodzy, nauczyciele technik rozwoju osobowości itp.  zauważają, jak wiele tego rodzaju struktur mentalnych opiera się na niewiedzy, nieświadomym przyjęciu i utożsamieniu się z opiniami, przekonaniami itp. , który nie są realistyczne ani konstruktywne. Nie przynoszą dobra tym, którzy noszą w swych umysłach owe struktury.  Jakie są podłoża, na których wyrastają te niekonstruktywne struktury mentalne? Można wśród nich wymienić trudne doświadczenia rodzinne, zagubienie, brak perspektyw życiowych czy zawodowych, brak satysfakcjonujących więzi społecznych, kryzys wartości itp.

Chciałbym zwrócić uwagę na pewien czynnik, moim zdaniem istotny, a rzadko zauważany. To najważniejszy – nie tylko moim zdaniem – element naszej egzystencji oprócz tych czysto materialnych, zapewniających nam fizyczne przetrwanie. Mam na myśli obecność w życiu codziennym tzw. pozytywnych uczuć. Oczywiście na pierwszym miejscu stawiam miłość we wszystkich jej formach i odcieniach. A zaraz po niej takie zjawiska jak przyjaźń, życzliwość, szacunek (nie mylić ze stawianiem kogoś na piedestał…). Przypomnę w tym miejscu truizm, że im więcej mamy w sobie i w naszym życiu tych uczuć, tym lepsza jest nasza egzystencja. Zaś ich niedobór powoduje wiele negatywnych skutków, m.in. poczucie zagrożenia, wyobcowania, skłonność do używania przemocy psychicznej i fizycznej itp.

Sytuacja, jaka ma miejsce teraz w Polsce wpisuje się w moim odczuciu w generalny problem naszego niewłaściwego podejścia do życia, w którym dajemy wiele miejsca reakcjom niezwiązanym z owymi „pozytywnymi” emocjami, zajmujemy się różnymi działaniami, które nie mają nic wspólnego (lub mają bardzo niewiele) z tym, co jest nam najbardziej potrzebne (zaraz po zaspokojeniu podstawowych potrzeb fizycznych). Czyli z miłością, przyjaźnią, szacunkiem, życzliwością…  Nawiasem mówiąc, niekiedy można sądzić, iż w pewnych okolicznościach potrzeba miłości jest ważniejsza od zaspokojenia owych potrzeb fizycznych.

Co począć, aby „pozytywnych” uczuć było więcej w naszym życiu? Mistrzowie duchowi powiedzieliby „zacznij od siebie”. Czyli w sytuacjach, gdy możemy dokonać wyboru wybierać takie słowa i zachowania, które nie ranią, nie poniżają, nie tworzą dystansu, poczucia obcości. Zamiast ostrej krytyki porozmawiać życzliwie i spokojnie o tym, co naszym zdaniem należałoby zmienić. Przestać patrzeć na smartfon rozmawiając z kimś. Przepuścić kogoś w drzwiach, nie przerwać, gdy ktoś mówi do nas… Okazać życzliwość, zainteresowanie, szacunek… Itp. itd. itp.

A wracając na koniec do tzw. obcych (tak zwanych, bo każdy z nas jest obcym, wystarczy, że znajdzie się wśród ludzi, których nie zna) – chciałbym, aby zamiast słowa „ksenofobia”, które tak często słyszę (a efekty postawy ksenofobicznej widzę) pojawiały się i przejawiały coraz częściej postawy, do których pasowałyby słowa „ksenofilia” i „filoksenia”….

——————————————————————————————–

1.

Słownik języka polskiego PWN:

ksenofil «człowiek odnoszący się z sympatią do cudzoziemców i cudzoziemszczyzny» 
• ksenofilia

 

 

2.

Słownik późnych ksiąg Nowego Testamentu
i pism Ojców Apostolskich

(redakcja: Ralph P. Martin, Peter H. Davids)

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TB/vocatio_2014_slownik_pozne_nt_01.html

 

Filoksenia (starogreckie) – gościnność

Zwyczaj gościnności był rozpowszechniony w całym świecie starożytnym i wysoko ceniony (Stählin, 17-20). Wyrastał on w pewnej mierze, wyposażony w boską sankcję, z wzajemnego obowiązku wszystkich ludzi, aby pomagać jeden drugiemu, a szczególnie pomagać przybyszom. Stąd też świątynie i ołtarze stanowiły miejsca azylu, a bóstwa (jako choćby Zeus Ksenios — Zeus patron przybyszów) — jak wierzono — miały chronić prześladowanego przybysza czy jego dręczonego gospodarza. Gospody, miejsca noclegu i inne formy udzielania schronienia podróżnym, często stawiane przy świątyniach i synagogach, stały się również istotnymi elementami instytucji gościnności (Casson).


Definicja
Z punktu widzenia antropologii kultury basenu Morza Śródziemnego gościnność (gr. filoksenia, łac. hospitium) jest procesem społecznym, wskutek którego status kogoś z zewnątrz zostaje zmieniony z obcego na gościa. Proces ten obejmuje trzy etapy: ocenę i poddanie próbie przybysza, aby sprawdzić, czy włączenie go w swoje grono jest możliwe bez zbędnego narażania na szwank granic czystości grupy; włączenie przybysza do swojego grona jako gościa pod opieką gospodarza i w zgodzie z obowiązującym w konkretnej kulturze kodeksem gościnności, narzucającym pewne obowiązki zarówno na gospodarza jak i na gościa; wreszcie odejście przybysza, jako gościa, który staje się obecnie albo przyjacielem — jeśli wymogi honoru zostały spełnione — albo wrogiem, jeśli honor został naruszony (Malina, 181-187; Hobbs).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here