Konstytucyjne zmagania

0

Warunkiem dobrej transformacji zapoczątkowanej ustaleniami okrągłego stołu w 1989 r. było uchwalenie nowej konstytucji. Sejm X kadencji miał ambicję napisania jej i uchwalenia w 200-tną rocznicę Konstytucji 3 Maja (1791). Sejm utworzył Komisję Konstytucyjną z zadaniem opracowania tekstu ustawy zasadniczej. Identyczne gremium, z takim samym zadaniem, powołał Senat RP. Obie komisje pracowały niezależnie od siebie i na zakończenie kadencji przedstawiły efekty swoich prac. Zanim to nastąpiło, w Sejmie toczyły się prace, ale także intensywne dyskusje, do laski marszałkowskiej napływały gotowe projekty konstytucji autorstwa partii politycznych, również prywatne opracowania. Było łącznie 11 tekstów, a wśród nich zgłoszony jako pierwszy, projekt Stronnictwa Demokratycznego.

Stronnictwo Demokratyczne w okresie funkcjonowania w Polsce Ludowej starało się ucywilizować panujący wówczas ustrój, proponując utworzenie nowych instytucji gwarantujących większą praworządność. W latach 50-tych ubiegłego wieku zapisało w swoim programie powołanie Trybunału Stanu, Trybunału Konstytucyjnego, Urzędu Prezydenta Państwa i Rzecznika Praw Obywatelskich. Na XII Kongresie w 1981 r. podtrzymano te propozycje i wzbogacono je o dalsze rozwiązania ustrojowe m.in. samodzielność organizacyjną i programową wszystkich partii oraz upodmiotowienie samorządu terytorialnego. Te ostatnie propozycje oznaczały de facto zanegowanie kierowniczej roli Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.  U schyłku lat 80-tych ub. wieku Stronnictwo postulowało uchwalenie nowej Konstytucji (uchwała XIV Kongresu SD w lutym 1989 r.) Po XIV Kongresie powołano pod kierunkiem Jerzego Świątkiewicza zespół ds. opracowania projektu Konstytucji. Z tym zadaniem zespół uporał się sprawnie i  już latem 1989 r. zaprezentował dokument zatytułowany „Tezy do Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej”, który poddano dyskusji w Stronnictwie Demokratycznym. Po ostatecznej redakcji projekt ustawy zasadniczej złożono do laski marszałkowskiej w styczniu 1990 r. Przewidywano w proponowanym ustroju państwa urząd prezydenta wybieranego w wyborach powszechnych, alternatywnie dwuizbowy parlament (sejm i senat) lub jednoizbowy (sejm). Był to cenny materiał dla Komisji Konstytucyjnej Sejmu X kadencji („Projekty konstytucyjne 1989-1991”, Wydawnictwo Sejmowe, 1992). Świadomość konieczności uchwalenia nowej Konstytucji adekwatnej do nowej jakości politycznej po wyborach czerwcowych 1989 r. stawała się oczywista. Zmarły niedawno wybitny konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek uważał, iż wytworzona sytuacja może utrwalić w obywatelach przekonanie, „że ustawa zasadnicza jest dekoracją, ozdobnikiem, którego nie należy traktować zbyt serio(„Czy mamy jeszcze Konstytucję?”, Tygodnik Demokratyczny, 18.11.1989 r.). Niestety prace w Komisji Konstytucyjnej Sejmu przebiegały wolno i istniały obawy, że ten najwyższy akt prawny nie będzie przyjęty – jak planowano – w 200-lecie uchwalenia Konstytucji 3 Maja. w 1991 r. Stronnictwo Demokratyczne podtrzymywało pogląd, że bez kompleksowej zmiany ustroju państwa transformacja nie będzie przebiegała prawidłowo. Takie stanowisko determinowało jego zachowania polityczne,  np. był to jeden z warunków  poparcia Wojciecha Jaruzelskiego na prezydenta. Skrócenie kadencji prezydenta i przyjęcie listopadowego terminu wyborów prezydenckich zaktywizowało klub poselski Stronnictwa. Na posiedzeniu w dniu 27.09. 1990 r. klub przyjął projekt uchwały sejmowej o przeprowadzeniu wraz z wyborami głowy państwa, referendum konstytucyjnego. Pytania miały dotyczyć podstawowych zasad ustrojowych, m.in. według jakiej ordynacji (proporcjonalnej, większościowej, mieszanej) będzie wybierany przyszły parlament. (Maciej Kosow, „Niech zdecyduje Naród”, Kurier Polski 28.09.1990 r.).

            W klubie mieliśmy świadomość, że będą trudności z wprowadzeniem tej kwestii pod obrady Sejmu. Byliśmy jednomyślni i zdeterminowani. Gorącą orędowniczką referendum konstytucyjnego była nasza koleżanka klubowa (pochodząca z Dzierżoniowa) Anna Dynowska, pełniąca wówczas funkcję przewodniczącej klubu, która wzięła na siebie ciężar walki o referendum w Komisji Konstytucyjnej  i w Sejmie. W Komisji debatującej 4.10.1990 r.  nad wnioskiem o ogólnonarodowe referendum powstał gorący spór. Przeciwnicy kwestionowali zasadność jego łączenia z wyborami prezydenckimi oraz koszty z tym związane. Zdaniem oponentów – głównie z Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego – pytanie Polaków o te sprawy, to tak jakby dać daltoniście prawo wypowiadania się o kolorach. W czasie dyskusji pojawiło się kuriozalne uzasadnienie wygłoszone przez Andrzeja Kerna, który przypomniał, że Stronnictwo to partia starego systemu, w domyśle nie mające moralnego prawa do zabierania głosu  w sprawach ustrojowych. Mimo zgłaszania zastrzeżeń Komisja powołała zespół do przygotowania pytań referendalnych („Batalia o referendum-ciąg dalszy”,  „Kurier Polski” 6 – 7.10. 1990 r.).

            Batalia toczona w sejmowej komisji i w Sejmie zakończyła się odrzuceniem konstytucyjnej inicjatywy klubu Stronnictwa Demokratycznego. O takim wyniku przesądziła zdecydowana postawa posłów Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego i jego przewodniczącego Bronisława Geremka. Posłowie tego klubu przedstawiali przeróżne argumenty przeciw referendum. Oprócz wcześniej wspomnianych przekonywano, że referendum opóźni skrócenie kadencji Sejmu. Tymczasem, zdaniem posłów solidarnościowych, społeczeństwo oczekuje szybkiego rozwiązania parlamentu. W tej debacie pozostałe kluby poselskie przyjęły bierną postawę. Jedynie ideę referendum wsparł wrocławski poseł Unii Chrześcijańsko-Społecznej Stanisław Rogowski. Należy podkreślić, że podejmowane przez posłów SD wysiłki na rzecz referendum konstytucyjnego nie były obliczone na przedłużanie kadencji Sejmu, gdyż za jej skróceniem opowiadały się władze partii i klub poselski. Zadaniem nadrzędnym było uchwalenie Konstytucji.

 O potrzebie uchwalenia Konstytucji mówiły również inne kluby. Włodzimierz Cimoszewicz przemawiając w imieniu  Parlamentarnego Klubu Lewicy Demokratycznej powiedział: „Ten Sejm swoimi ustawami zmienił zasadniczo regulacje wszystkich sfer życia publicznego, odmawianie mu prawa do zwieńczenia tego dzieła ustawą zasadniczą nie znajduje rzeczowego  uzasadnienia.”(Sprawozdanie stenograficzne z 39 posiedzenia Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, 1990 r.). Odmawiając sejmowi kontraktowemu prawa do uchwalenia Konstytucji argumentowano, że wyłoniono go w nie w pełni demokratycznych wyborach i aktualnie nie stanowi rzeczywistej reprezentacji politycznej. Niestety ten pogląd zyskiwał coraz więcej zwolenników. Wiosną 1991 r. nikt nie miał wątpliwości, iż względy polityczne przesądziły, że Polska na nową Konstytucję jeszcze poczeka.  Komisja Konstytucyjna Sejmu zakończyła pracę 24.08.1991 r.,  przyjęła sprawozdanie z prac oraz projekt ustawy zasadniczej. Przekazano ten dokument marszałkowi Sejmu z propozycją odbycia debaty konstytucyjnej. Przeprowadzono ją 10.10.1991 r. Występując w imieniu komisji Bronisław Geremek powiedział: „Chcieliśmy by rezultat prac komisji został przedstawiony Narodowi, by w referendum zostało wypowiedziane zdanie potwierdzające lub odrzucające.” („Kronika Sejmowa” nr 40/X kadencji, 9 – 16.10.1991r.). Przedstawiony przez sejmową Komisję Konstytucyjną projekt traktowany był jako ostateczny. Za ostateczny projekt uznawała również efekty swojej pracy senacka Komisja Konstytucyjna. Obie izby były zgodne, że uchwalenie Konstytucji nastąpi przez nowy sejm. Zwolennicy takiego rozwiązania głęboko wierzyli, że nowy sejm, tym razem w pełni demokratycznie wybrany, szybko upora się z uchwaleniem ustawy zasadniczej. Stało się to jednak dopiero w 1997 r. za rządów SLD-PSL.

Równolegle do prac sejmu Stronnictwo starało się dalej budować klimat do uchwalenia Konstytucji. Trudności z uzyskaniem wymaganej większości do przyjęcia ustawy zasadniczej motywowały do poszukiwania innych rozwiązań prawnych. Rada Okręgowa Stronnictwa Demokratycznego we Wrocławiu powróciła do idei referendum konstytucyjnego. W przyjętym 2.12.1992 r. oświadczeniu wyraziła pogląd, że prawidłowy przebieg transformacji wymaga przeprowadzenia referendum ogólnonarodowego i uchwalenia Konstytucji do końca 1993 r. Rozpoczęto akcję zbierania podpisów i tworzenie społecznych komitetów na rzecz referendum.  Do przedsięwzięcia włączyły się organizacje SD ówczesnych województw dolnośląskich, oraz kaliskiego i opolskiego. Władze wrocławskie partii podjęły akcję popularyzacji idei referendum, organizując konferencje prasowe i publikując na łamach „Biuletynu Stronnictwa Demokratycznego” artykuły o jego założeniach i celach. Niestety władze naczelne partii nie poparły tej koncepcji uznając, że lepszym rozwiązaniem będzie przygotowanie kompletnego projektu. W ten sposób do laski marszałkowskiej trafił w 1993 r. projekt opracowany przez profesora prawa Romualda Kmiecika. Niestety nie był przedmiotem obrad Sejmu. Natomiast wrocławska inicjatywa została zahamowana w wyniku długofalowego konfliktu w Stronnictwie Demokratycznym.

            Sejm wybrany w październiku 1991 r. powołał Nadzwyczajną Komisję do opracowania Ustawy Konstytucyjnej pod przewodnictwem Tadeusza Mazowieckiego. Zadanie – wbrew nadziejom – okazało się bardzo trudne. Rozczłonkowany politycznie Sejm I kadencji nie był w stanie zbudować większości kwalifikowanej (2/3) niezbędnej do uchwalenia Konstytucji. Wobec tych trudności komisja Tadeusza Mazowieckiego ograniczyła się do opracowania ustawy regulującej stosunki pomiędzy władzą wykonawczą i ustawodawczą. Regulowała też kwestie samorządu terytorialnego. Sejm przyjął ten przygotowany projekt i uchwalił go jako Małą Konstytucję 1.08.1992 r. (Jerzy J. Wiatr „Krótki” Sejm”, Warszawa, 1993 r.). Obowiązywała ona do 1997 r. czyli do uchwalenia obowiązującej do dzisiaj ustawy. Praktyka wykazała, że państwo funkcjonujące w oparciu o zawarte w Konstytucji rozwiązania ustrojowe, nie spełnia oczekiwań niemałej części Polaków, zepchniętych przez liberalnych beneficjentów transformacji do roli obywateli drugiej kategorii. Rodzi się konieczność zasadniczej modyfikacji ustroju państwa, co m.in. postulowali w tegorocznej kampanii wyborczej kandydaci na  prezydenta RP.

Poprzedni artykułCzy żyjemy w czasach chaosu? (wywiad z prof. Tadeuszem Iwińskim)
Następny artykułCzy mężczyźnie wypada być dobrze ubranym? – Rodzaje butów
Lesław Lech
Lesław Lech jest przewodniczącym ruchu politycznego Zjednoczenie Demokratyczne. W przeszłości był również wiceprzewodniczącym Stronnictwa Demokratycznego, członkiem władz naczelnych i wojewódzkich, wiceprzewodniczącym Wojewódzkiej Rady Narodowej we Wrocławiu (1984-1990) oraz przewodniczącym Wojewódzkiego Komitetu Narodowego Funduszu Ochrony Zdrowia (1991-1996). W 1989 roku został wybrany do Sejmu kontraktowego, w którym pracował w komisjach: Spraw Zagranicznych, Mniejszości Narodowych oraz Komisji Konstytucyjnej. Należał do sejmowej grupy polskich obserwatorów, którzy śledzili i oceniali przebieg wyborów parlamentarnych w innych krajach. Był przewodniczącym klubu poselskiego SD (1990-1991). Współpracował w latach 80-tych z “Kurierem Polskim” oraz “Rzemieślnikiem”. W latach 2000-2002 współpracował z “Gazetą Południową”. Jest autorem opracowań historycznych dotyczących Stronnictwa, m.in.: “Związek Młodzieży Demokratycznej w latach 1945-1948”, ”Społeczno-polityczna działalność profesora Stanisława Kulczyńskiego”, “Wybrane koncepcje ustrojowe Klubów Demokratycznych i Stronnictwa Demokratycznego w latach 1937-2004”. Z wykształcenia jest magistrem historii UWr.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here