Karta nadziei

0

Namiastka obywatelstwa, którą dla wielu jest Karta Polaka, istnieje już od dwóch lat. Wszyscy pozostawieni za wschodnimi granicami III RP, mają dziś szansę odzyskać choć część zabranej im polskości i starać się o „pół-obywatelstwo”. Prezent otrzymają jednak tylko na 10 lat. Później, w razie nie przedłużenia jej ważności, zainteresowani oficjalnie przestają być związani z narodem polskim. Dodatkowo, uzyskanie dokumentu jest możliwe tylko poprzez nieliczne, wybrane przez władze RP, organizacje pozarządowe. Okazuje się, że znów długość biurokratycznej ścieżki wygrywa z naszą Polonią, podczas gdy państwa ościenne nie próżnują.

 Źródło: http://static1.money.pl/

Mała ojczyzna na Litwie

 

            Polonia mieszkająca na terytorium naszego północno-wschodniego sąsiada, stanowi największą mniejszość narodową w tym kraju. W niektórych gminach jej liczebność sięga blisko 80% wszystkich mieszkańców. I mimo, że ilość naszych rodaków systematycznie rosła już od czasów powojennych aż do 1989 roku, krąg osób uważających polski za swój język ojczysty, zmniejszył się. Co więcej, w tegorocznych, październikowych wyborach parlamentarnych, po raz kolejny z rzędu Akcja Wyborcza Polaków na Litwie nie przekroczyła progu wyborczego i uzyskała wynik 3,8% poparcia. W jednoizbowym Seimasie udało się za to uzyskać 3 mandaty dla przedstawicieli AWPL. Dotychczas silna i dobrze zorganizowana Polonia, powoli słabnie, głównie przez zatracanie poczucia odrębności narodowej wśród młodego pokolenia. Wszystko to spowodowane jest wieloletnią, antypolską polityką władz Litwy oraz równie długimi zaniedbaniami ze strony Warszawy. Do dziś nieuregulowana jest kwestia pisowni naszych nazwisk; co pewien czas przez polityków litewskich wysuwane są też żądania usunięcia polskich nazw ulic. Prezydent Kaczyński stwierdził ostatnio, że „polskie władze spłacają wielki dług wobec kilku milionów rodaków”, ale czy rzeczywiście projekt Karty jest tak przełomowy?

 

Batalia z Łukaszenką

 

            Ciężko było kiedykolwiek mówić o narodzie białoruskim, nie wspominając już o jego rodzimej tradycji czy kulturze. Terytoria dzisiejszego kraju Łukaszenki od zawsze należały do Warszawy lub Moskwy. Jedyna próba zrywu narodowościowego zakończyła się totalną porażką i oddaniem władzy prorosyjskiemu Aleksandrowi Łukaszence, głęboko wierzącemu w przynależność narodu białoruskiego do społeczeństwa ich wschodniego sąsiada. W wyniku tego, prezydent szybko zwalczył rodzimy język, zastępując go w całości rosyjskim, używanym dziś przez przytłaczającą większość ludności. Żyjący w tej dyktaturze Polacy stanowią drugą najliczniejszą mniejszość narodową i skupieni są wokół dwóch Związków Polaków na Białorusi. Pierwszemu z nich przewodniczy nie uznawana przez tamtejsze władze Andżelika Borys. Tylko jej organizacja ma prawo do przyjmowania wniosków o przyznanie Karty Polaka i jest wspierana przez Warszawę. Konkurencyjny przewodniczący ZPB to zagorzały zwolennik polityki Aleksandra Łukaszeki, Józef Łucznik. Podejrzewany o wieloletnią współpracę z KGB, ma zakaz wjazdu na terytorium Polski. Ciemiężona i prześladowana na Białorusi Polonia, jak nigdy dotąd potrzebuje dużo wyraźniejszego wsparcia. Taką pomocą mogłoby okazać się zdecydowane działanie w postaci dożywotniego i dziedzicznego przyznania naszym rodakom Karty Polaka.

 

Kocioł ukraiński

 

            W zawirowaniach politycznych i rokrocznej zmianie władz po „pomarańczowej rewolucji”, życie Polonii na Ukrainie do łatwych nie należy. Najlepszym przykładem na to jest fakt, iż spośród blisko stu polskich organizacji pozarządowych działających na terenie tego kraju, tylko dwie z nich znalazły się na liście uprawnionych do wystawiania zaświadczeń o zaangażowaniu na rzecz kultury polskiej oraz przyjmowania podań o przyznanie Karty. Dla porównania, władze Rosji przygotowują projekt stworzenia własnego dokumentu, potwierdzającego przynależność do ich narodu. Kartę Rosjanina będą mogły otrzymać nie tylko osoby wywodzące się z tej nacji, ale wszyscy, którzy poczują się emocjonalnie związani z krajem. W naszym prawodawstwie ten drugi przypadek jest niestety wykluczony. Rosji zależy jednak na zwiększeniu wpływów w państwach byłego ZSRR i rozpowszechnieniu swojej kultury na świecie. Polska takich ambicji nie ma, a główną przyczyną powstania naszego dokumentu były naciski ze strony samej Polonii i niektórych partii politycznych. Mimo wszystko prezes Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej, Emil Legowicz, jest zadowolony z wprowadzenia Karty: „Ukraińscy Polacy czuli się dotychczas niedoceniani. Konsulaty starały się nam ułatwiać kontakty z Polską, ale jako obywatele ukraińscy byliśmy traktowani, np. na granicy, jak Ukraińcy. Teraz jest nadzieja, że to się zmieni”.

 

            Nie wszystko rysuje się w tak ciemnych barwach. Działania, choć nieudolne, często okazują się być kolejnymi krokami naprzód. Jednym z nich była nowelizacja ustawy, wprowadzająca bezterminową Kartę Polaka dla osób po 65 roku życia. Aby jednak sprawiedliwości stało się zadość, należałoby zwiększyć jej powszechność, znieść 10-letnią ważność oraz poszerzyć uzyskaną dzięki niej gamę uprawnień. Bo czemuż pełnoprawni obywatele II RP, jedynie przez zmianę granic, nagle stracili prawo do bycia Polakami? Dlaczego ich dzieci, należące przecież do naszej nacji, mają przestać uczyć się rodzimego języka? Obowiązkiem wszystkich Polaków jest walczyć o „naszych”, zagubionych gdzieś w meandrach historii. Musimy pomóc rodakom w powrocie do narodu. Inaczej ich stracimy. Na zawsze.

Poprzedni artykułKultura na eksport
Następny artykułKontrowersyjni politycy: Palikot, Kurski, Senyszyn
Paweł Rogaliński
Paweł Rogaliński jest politologiem, filologiem, rzecznikiem prasowym organizacji pozarządowej oraz twórcą Przeglądu Dziennikarskiego. Od 2015 roku należy do prestiżowej grupy Światowych Odpowiedzialnych Liderów Fundacji BMW Stiftung Herbert Quandt. Za swoje osiągnięcia nagradzany na całym świecie, m.in. w Londynie, Berlinie, Rio de Janeiro, Warszawie, Brukseli i Strasburgu. Ukończył następujące kierunki studiów na Uniwersytecie Łódzkim: stosunki międzynarodowe: nauki polityczne, zarządzanie oraz filologię angielską, osiągając przy tym ogólnokrajowe sukcesy naukowe (m.in. Studencki Nobel). Obecnie przygotowuje rozprawę doktorską w Londynie poświęconą popularności politycznej w krajach anglojęzycznych. Jego ostatnia książka pt. „Jak politycy nami manipulują. Zakazane techniki” (Wydawnictwo Sorus, Poznań 2013) z powodu dużej popularności doczekała się dodruku już w kilka miesięcy po wydaniu. Więcej na stronie oficjalnej: www.rogalinski.eu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here