Kaja Werbanowska: sztuka tłumaczy nam to, co dzieje się wokół nas

0

Rozmowa z Kają Werbanowską, która po Ojcu (niezapomnianym śp. Jacku Werbanowskim) udanie kontynuuje działalność Galerii Promocyjnej czyli MŁODYCH – w Staromiejskim Domu Kultury w Warszawie.

Prof. Karol Czejarek: – Proszę na początku powiedzieć o swoich już sukcesach Galerii Promocyjnej.

Kaja Werbanowska: – Nie mam poczucia, że udało mi się do tej pory odnieść jakikolwiek sukces.

KC: – Kaju szanowna, niech Pani nie będzie taka skromna. Gdyby tak było, nie przeprowadzałbym z Panią tej rozmowy! Nie tylko podjęła Pani ideę swojego śp. Taty – niezapomnianego Jacka Werbanowskiego – ale od momentu przyjęcia kierownictwa Galerii (jednocześnie dziękuję panu dyr. SDK Sebastianowi Lenartowi, że Pani tę funkcję bez wahania powierzył) promuje Pani nie tylko malarstwo, czy rzeźbę, ale również fotografię, video i obiekt – młodych twórców! Wysyła również twórców związanych z Galerią za granicę.

KW: – Tak, zgadza się. Na stałe współpracujemy m.in. z Galerią Latarka w Budapeszcie; wysyłamy także artystów na zagraniczne plenery. W tym roku do Alesd w Transylwanii.

KC: – No proszę, czy to nie są sukcesy? Jeszcze jakie – szczerze ich Pani gratuluję!

KW: – Galeria jest także aktywna w mediach społecznościowych – Facebook, Pinterest, Instagram.

KC: – Dzięki temu Galerię odwiedzają też młodsi fani współczesnej sztuki polskiej.

KW: – Współpracujemy również z lifestylowymi pismami, które docierają do nowych odbiorców z informacjami o naszych wystawach.

KC: – Pani sukcesem jest także wydanie katalogu – książki pod redakcją pani Bogumiły Słoniny – o historii Galerii, która dokumentuje – godne najwyższej pochwały – osiągnięcia Galerii, jednocześnie otwierając przed Panią pole na nowe wyzwania i dokonania. Proszę kontynuować m.in. dorobek Krzywego Koła, który Galerii przyniósł sławę, a pod Pani kierownictwem – tworzy jej dalszą, ale i nową historię. Życzę Pani tego z całego serca. Bo sztuka, zwłaszcza młoda, zawsze będzie potrzebowała promocji. To zresztą w ogóle było zadaniem Staromiejskiego Domu Kultury, którego Pani jest częścią – nie tylko w dziedzinie plastyki, ale także literatury, muzyki i innych dziedzin sztuki. I SDK – jako całość – znakomicie wywiązał się z tej roli. Ale wracając do Galerii, przed Panią nowy sezon artystyczny – co w nim zobaczymy? Wiem, że wrześniu odbędzie się prezentacja znanego przede wszystkim z ilustracji i plakatu Janka Bajtlika. Kim będą kolejni artyści? Proszę zaprezentować i krótko uzasadnić wybór najbliższych wystaw.

KW: – Nie chciałabym zdradzać wszystkiego, mogę powiedzieć, że nadal silnie współpracujemy z warszawską ASP i prywatnymi fundatorami – państwem Gieryńskimi oraz Dariuszem Wasylkowskim przy konkursie Inicjatywy ENTRY. Po roku pracy, dzięki nagrodzie pieniężnej, artyści prezentują u nas wystawę indywidualną. Na początku 2019 roku pokażemy wystawy laureatów konkursu z 2017 roku – Yui Akiyamę i Mateusza Pawlaka. Z kolei wiosną pokażemy tak zwany „Powrót po latach”, czyli wystawę już uznanego artysty, który swoje pierwsze kroki stawiał właśnie w Promocyjnej.

KC: – Kaju, może właśnie tak jest dobrze, jak Pani zaprezentowała swój tegoroczny „plan wystaw”, bo ja – człowiek „starej daty”– przyzwyczajony jestem do planowania wszystkiego w dłuższej perspektywie. Ale odpowiada mi to, aby każde kolejne zaproszenie mnie (i mojej żony, bo zawsze razem przychodzimy na wernisaże) czymś zaskakiwało. I dodam, że za każdym razem mieliśmy pozytywne wrażenia! Zatem niech Pani rozwija dalej swoje „skrzydła” wraz z młodymi artystami i pozytywnie zaskakuje. Zapytam jednak: jak prowadzi się w dzisiejszych czasach Galerię i jak jest z dotacjami ze strony miasta i innych sponsorów? Skąd bierze Pani pieniądze (które są zawsze potrzebne na promowanie sztuki), aby zrealizować swoje – jak dotąd bardzo ciekawe – pomysły? I jeszcze drugie pytanie. Galeria istnieje od czasów słynnego „Krzywego Koła”. Co Pani uwzględnia w planowanych działaniach od swoich słynnych poprzedników? Czy Pani wizja artystyczna zupełnie odbiega od nich, w tym i od własnego śp. Ojca – Jacka Werbanowskiego?

KW: – Bardzo dziękuję za miłe słowa! Przyznam, że czasy są bardzo trudne, a budżet ograniczony do minimum. Przyznam, że podejmując się tej pracy nie przypuszczałam, że aż tak bardzo! Galerię, tak samo jak i cały Staromiejski Dom Kultury, finansuje Miasto Stołeczne Warszawa. Przez ostatni rok sytuacja całego SDK-u była bardzo niepewna, ponieważ Biuro Kultury chciało stworzyć z naszej placówki tzw. „Obserwatorium Kultury”, czyli w naszych przestrzeniach stworzyć biura dla ludzi „obserwujących” kulturę. Już samo obserwowanie kultury zza biurka brzmi dość absurdalnie. Na szczęście, dzięki zaangażowaniu pracowników oraz bliskich SDK-owi osób, udało się pozostawić wszystko tak, jak dotychczas, a nas – Galerię Promocyjną oraz Literatów, wpisano do statutu jako filary Staromiejskiego Domu Kultury. Mam nadzieję, że wpłynie to na poprawę budżetu w przyszłym roku. Od lat – na szczęście dla nas – wspierają nas także: Dariusz Wasylkowski oraz Agnieszka i Paweł Gieryńscy.

KC: – Dziękuję za szczerą odpowiedź, ale nadal nie wiem, jaki wpływ ma jeszcze „Krzywe Koło” na obecny program Galerii? Jak Pani w ogóle ocenia tamten – historyczny już – okres działalności Galerii? A korzystając z okazji rozmowy z Panią, dziękuję Panu Dariuszowi Wasylkowskiemu i Państwu Agnieszce i Pawłowi Gieryńskim (w imieniu zwykłych fanów sztuki współczesnej) za wspieranie Galerii!

KW: – „Krzywe Koło” to bardzo ważne miejsce, które na stałe zapisało się w historii sztuki polskiej. W moim odczuciu każdy kolejny etap galerii po „Krzywym Kole” – to zupełnie inny rozdział w działalności tej placówki. W końcu zmieniały się jej nazwy, kuratorzy, a co za tym idzie – program. Także z tego powodu tytuł albumu o historii galerii brzmi: „60 lat. Galeria przy Rynku Starego Miasta 2”. Z Galerią Promocyjną (a wcześniej Galerią Sztuki Współczesnej) od czasów działalności mojego Taty – Jacka Werbanowskiego – było dokładnie tak samo, choćby dlatego, że myślą przewodnią stała się promocja artystów najmłodszego pokolenia. Mam nadzieję, że ja także wyznaczam jej nowy etap. Wspólnym elementem jest oczywiście fakt, że to miejsce nieustannie przyciąga środowisko artystyczne – twórców, kuratorów, studentów, profesorów. No i niezmienna od ponad 60 lat lokalizacja.

KC: – Niech Pani przedstawi bliżej PT Czytelnikom PD swoich sponsorów – kim są? Czy wspierają Galerię tak po prostu „z serca”, bo kochają sztukę? Proszę też powiedzieć, jak zdobywa się takich sponsorów? Co Pani radzi w tej sferze innym – młodym, jak Pani – kierownikom Galerii w Polsce?

KW: – Jeśli chodzi o naszych fundatorów, to za każdym razem podkreślają oni, że niezależnie od tego, co robią (jako ludzie biznesu), są przede wszystkim miłośnikami sztuki, dlatego wspierają młodych twórców, dając im szansę na łatwiejszy start po Akademii. O ich pasji świadczy także fakt, że konsekwentnie po każdej wystawie laureatów Inicjatywy ENTRY – państwo Gieryńscy kupują od artystów ich prace do swojej kolekcji. Jednak młodym twórcom zaraz po Akademii bardzo ciężko odnaleźć się w codziennym życiu. Niestety nadal nie uczy się artystów PR-u, czyli jak się promować i zarabiać na siebie. Wielu z nich idzie do pracy na etacie i nie ma już czasu na tworzenie. Warto obserwować konkursy (jest ich coraz więcej!), ale ważne są też stypendia i dotacje, które oferują: Ministerstwo Kultury i urzędy miejskie. Dzięki nim młodzi twórcy mogą – często przez kilka miesięcy – spokojnie tworzyć. Ważna jest też wytrwałość i konsekwencja w poszukiwaniu własnego języka artystycznego.

KC: – zapytam jeszcze Panią o „Exit”. Czy zamierza Pani kontynuować to – moim zdaniem – wspaniałe pismo o współczesnej sztuce, jej trendach w Polsce, Europie i na świecie, które było redagowane przez Pani Ojca? Regularnie otrzymywałem je i brakuje mi dziś tego kontaktu poprzez pismo z najmłodszą generacją artystów!

KW: – To pytanie pada bardzo często przy okazji rozmowy o galerii. We wrześniu mijają trzy lata od kiedy pracuję w Galerii Promocyjnej. Przez ten czas udało mi się lepiej poznać zasady działania świata sztuki i nawiązać sporo kontaktów w całej Polsce. Od ponad 6 lat pracuję także w prasie i obserwuję jak działa ten rynek, jak wygląda proces powstawania pisma. Rynek wydawniczy rządzi się zupełnie innymi prawami niż rynek sztuki, a ja wyznaję zasadę, że jeśli w coś się angażować – to na sto procent. Niestety na ten moment, przy tylu obowiązkach i realiach, nie jestem w stanie tego zrobić. Oczywiście, można powiedzieć, że wystarczy pasja i odpowiedni ludzie. Nad jednym numerem magazynu bardzo często pracuje kilkadziesiąt osób – to ogromne przedsięwzięcie, a co za tym idzie – ogromny koszt. Nie wyobrażam sobie, aby nie zapłacić komuś za jego pracę – tekst, zdjęcia, skład magazynu, korektę, tłumaczenie… Więc odpowiadając na pytanie: tak, wznowienie „Exit-u” mam w planach, choć jeszcze nie teraz, tym bardziej, że tak samo, jak Pan, cały czas widzę ogromną lukę na rynku prasowym w tym temacie.

KC: – Dziękuję za tę odpowiedź i przyznam szczerze, że ulżyło mi, gdyż znając Pani dotychczasową konsekwencję w realizacji zamierzeń, prędzej czy później – będzie na pewno ciąg dalszy pisma. Wierzę w to! Na koniec naszej rozmowy zapytam jeszcze o współpracę z dyrekcją (dyr. Sebastianem Lenartem). Jest Pani „częścią” Staromiejskiego Domu Kultury, którego zadaniem jest wspieranie młodej twórczości w ogóle, nie tylko plastycznej. Jak w swoich poczynaniach udaje się Pani zapewnić jak najwięcej miejsca i środków dla działalności Galerii, by utrzymać jej wysoką pozycję i prestiż?

KW: – Współpracę z Panem Lenartem uważam za jak najbardziej udaną. Dostałam bardzo duży kredyt zaufania od dyrektora i w moim odczuciu taka współpraca sprawdza się i przynosi efekty. Nie wyobrażam sobie współpracy z kimś, kto wpływa na moje decyzje odnośnie wystaw, na sposób prowadzenia galerii i np. sprawdza, czy jestem w biurze – w końcu bardzo dużo spotykam się na mieście – w pracowniach i w innych galeriach. Niestety środki na utrzymanie galerii, które dostajemy od miasta są nadal podstawowe i przyznam, że niewystarczające. Jednak jak wspomniałam wcześniej, Galeria Promocyjna została wpisana do statutu SDK jako jeden z jej filarów, wierzę więc, że od przyszłego roku zmieni się to na lepsze.

KC: – Szczerze mówiąc, spodziewałem się takiej odpowiedzi. Ja również mam od lat jak najlepsze zdanie o dyrektorze Lenarcie. Proszę jeszcze na zakończenie naszej rozmowy powiedzieć PT Czytelnikom Przeglądu Dziennikarskiego, jaką rolę w życiu człowieka pełni dziś sztuka współczesna? Dlaczego dbanie o jej rozwój i upowszechnianie jest tak ważne?

KW: – Rola sztuki cały czas, już od pierwszych fresków w jaskini Lascoux, jest taka sama i cały czas tak samo ważna – aby obok wzbudzania emocji – zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych – tłumaczyć nam to, co dzieje się wokół nas. A co za tym idzie jest także zapisem historii. Sztuka współczesna od dawnej różni się tym, że odnosi się do naszych czasów, „mówi” naszym językiem. Dziś coraz bardziej doceniamy sztukę video i fotografię, bo jest ich po prostu coraz więcej w naszym życiu. Młodzi ludzie nie ruszają się już nigdzie bez smartfona i namiętnie przerzucają zdjęcia i video w mediach społecznościowych. Na ścianach wieszają raczej plakaty i fotografie niż malarstwo, bo są dla nich łatwiejsze w odbiorze i tańsze. To wszystko ma też odbicie w galeriach sztuki współczesnej. Osobiście cenię sobie wystawy retrospektywne i przekrojowe, prezentujące dorobek twórców bądź poruszające konkretny wątek. Pozwalają zrozumieć twórczość konkretnego artysty i bardzo często są one świetną lekcją historii. Jak tylko znajdę chwilę, wybiorę się do Muzeum Śląskiego na „Perspektywę wieku dojrzewania”, wystawę Andy Rottenberg pokazującą prace Aliny Szapocznikow, Andrzeja Wróblewskiego i Andrzeja Wajdy – artystów dojrzewających w czasach II wojny światowej. Nie wyobrażam sobie życia bez sztuki, artyści i ludzie związani z tym światem – to ludzie niezwykle wrażliwi i świetni obserwatorzy, którzy bardzo często widzą więcej, bądź z innej perspektywy. Inną perspektywę ma doświadczony już twórca, a inną młody, pokazywany po raz pierwszy w galerii – i każda z nich jest tak samo ważna. Dlatego upowszechniane sztuki w moim odczuciu jest nieocenione.

KC: – Bardzo dziękuję za rozmowę! Życzę Pani z całego serca powodzenia w realizacji zamierzeń. Podzielam Pani pogląd odnośnie sztuki współczesnej – niech „mówi” naszym językiem, niech prowadzi Polaków w szeroki świat przyszłości, świadcząc o naszym miejscu „na tej ziemi”.

Kaja Werbanowska – Studiowała na UKSW oraz w Sotheby’s Institute of Art w Londynie, łącząc naukę z pracą modelki i podróżami po świecie. Pracowała dla magazynu KMAG jako fotoedytor oraz producent sesji zdjęciowych. Dziś tym samym zajmuje się w magazynie KUKBUK. Równolegle pełni funkcję kierownika Galerii Promocyjnej w Warszawie. Autorka działu „ART” w magazynie KMAG. Publikowała w magazynach FOTO, TAKE ME, KMAG, KUKBUK, EXIT oraz portalach artinfo.pl i iD-VICE. Prowadziła dział o pracowniach artystów w Art&Business.

Poprzedni artykułSzymon Czopek: „Na mój styl wpływ mają muzycy, z którymi relatywnie często grywam…”. Wywiad
Następny artykuł5 powodów – dlaczego warto korzystać ze SPA?
Karol Czejarek
Dr Karol Czejarek, prof. nadzw. - doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; germanista i niemcoznawca, tłumacz przysięgły i literacki j. niemieckiego. Emerytowany profesor nadzw. Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora; wieloletni pracownik naukowo-dydaktyczny w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego. B. sekretarz Międzywydziałowego Centrum Badań Niemcoznawczych AH w Pułtusku. Przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Autor m.in. monografii o Annie Seghers, książki „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”; także tłumacz 10 jego powieści i redaktor „Dzieł zebranych” opublikowanych przez Wydawnictwo Interart. Autor m.in. „Gramatyki niemieckiej dla ciebie” (wspólnie z J. Słocińską); spolszczenia (wspólnie z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins German Verb”; redaktor i inicjator publikacji (wspólnie z T. G. Pszczółkowskim, A. Warakomską, K. Garczewskim i A. Schmidtem) „Historia pamięcią pisana. Biografie polsko-niemieckie” (cz. I - Pułtusk 2014, cz. II Pułtusk 2017) oraz wydanej w 2011 r. (wspólnie z T. G. Pszczółkowskim) „Polska między Niemcami a Rosją”. Ponadto - autor wielu artykułów i recenzji. Członek Związku Literatów Polskich. Przed r. 1990 m.in. sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury i dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; od roku 1973 w Warszawie na stanowiskach m.in. dyr. Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Wydziału Kultury m. st. Warszawy, departamentów plastyki i książki w Ministerstwie Kultury i Sztuki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here