Jeszcze o moich książkach, publicystyce i przekładach. Autobiografia Karola Czejarka, cz. XXI

0

Mam nadzieję, że tym odcinkiem zakończę tematykę moich publikacji podjętą w dwóch poprzednich rozdziałach. Nie chciałbym bowiem pominąć niczego, co było i jest dla mnie WAŻNE, dlatego wracam do tego tematu po raz trzeci. Ale do rzeczy!

Dumny jestem z faktu, że wiele moich publikacji odnotowano w treści hasła mojego nazwiska w Wikipedii (w niemieckiej też), w ogóle w Internecie, łącznie z okładkami tytułów, i cieszę się z tego, że znajduję się w Encyklopedii Szczecina, wprawdzie dopiero w jej „Suplemencie” (Szczecin, 2019). Ale… jednak.

Komu mam do zawdzięczenia tekst w Wikipedii niemieckiej, nie wiem, ale do Encyklopedii Szczecina napisała o mnie – rzeczowo i prawdziwie – pani Maria Jaremek, znana w Szczecinie przed laty księgarka, potem bibliotekarka i pedagożka, a obecnie autorka ciekawych książek biograficznych.

Przy okazji podkreślę, iż Szczecin był, jest i pozostanie na zawsze moim miastem „rodzinnym” (mimo, że się w nim nie urodziłem), ale tam spoczywa mój niezapomniany Ojciec (na Cmentarzu Centralnym „Ku słońcu”). Tam też wszystko, co było istotne w moim życiu się rozpoczęło. Mama i siostra pochowane zostały w niemieckim Ahrbergen (gdzie Mama się urodziła, a siostra – po powrocie z Nią do Niemiec – wyszła za mąż i mieszkała do 2016 roku).

Fakt pochodzenia z „rodziny mieszanej” z pewnością spowodował to, że w moich artykułach, książkach i przekładach było dużo „problematyki niemieckiej” – na czele z przekładami kilku i redakcją wielu powieści Hansa Hellmuta Kirsta! A także książką analizującą twórczość tego pisarza, „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach H.H. Kirsta” (Wrocław, 2003).

Dumny też jestem z monografii o Annie Seghers (Poznań, 1986), jak i z tłumaczenia opowiadań Güntera Kunerta (Poznań, 1980) oraz innych współczesnych pisarzy niemieckich, jak m.in. Heinera Müllera, Ursuli Hörig, Helmuta Bezy czy Detlefa Rüstera (w tomie zatytułowanym: „Historie bez tytułu”, Poznań 1978).

A obok tego – dla potrzeb uczących się j. niemieckiego – wyszło także spod mojej ręki kilka książek „nieliterackich”, jak np. – „Gramatyka niemiecka dla Ciebie” (Wagros, 1999), dla której p. Joanna Słocińska stworzyła znakomite ćwiczenia; mogę pochwalić się też spolszczeniem (razem z synem Hubertem) „Gramatyki Języka Niemieckiego „Collinsa”,Delta, 2000 i „Tabeli odmian czasowników niemieckich”, Delta, 2001.

Ta ostatnia z wymienionych książek ukazała się w poręcznym wydaniu „kieszonkowym”. Zawiera wyczerpujące informacje o czasownikach niemieckich, szczegółowo objaśnia stosowanie ich w praktyce, jak też wyjaśnia zasady stosowania poszczególnych czasów. Ponadto zawiera alfabetyczny wykaz 2000 najczęściej używanych czasowników (stanowią one swego rodzaju bogactwo językowe, na którym można oprzeć dalsze nauczanie).

W redagowania tej książki bardzo pomocną była p. Ewa Piotrkiewicz-Karmowska, podobnie jak w spolszczeniach Gramatyki „Collinsa”.

Ale szczególnie wdzięczny jestem mojemu synowi – Hubertowi, absolwentowi Katedry Języków Specjalistycznych Uniwersytetu Warszawskiego, za wielomiesięczną pomoc w pisaniu obu w/w opracowań – niezwykle ważnych dla uczących się „języka niemieckiego”!

Dodam, że Hubert poszedł moim śladem, też jest germanistą i kieruje dziś atrakcyjną – w metodach nauczania – „autorską szkołą językową”.

Podkreślę jeszcze, że również spolszczenie „Gramatyki „Collinsa” ukazało się w formacie kieszonkowym! A jej praktyczne znaczenie polega na tym, iż wyjaśnia wszystkie podstawowe zagadnienia gramatyczne języka niemieckiego oraz ich stosowanie w praktyce (podane w książce liczne przykłady! (I jeszcze jedna w związku z tym ważna informacja: książka napisana została zgodnie z obowiązującą od niedawna nową pisownią niemiecką).

Skoro już jestem przy swoich „szkolnych” publikacjach (choć wszystkie są od dawna wyczerpane), powiem też kilka zdań o SWOJEJ „Gramatyce niemieckiej dla Ciebie” (tej napisanej wspólnie z p. Joanną Słocińską).

Jest przeznaczona dla każdego uczącego się języka niemieckiego, a skorzystało z niej kilka roczników moich uczniów i studentów, zawiera bowiem cały zakres niezbędnej wiedzy gramatycznej potrzebnej do poprawnego posługiwania się językiem niemieckim! „Tłumaczy” poruszone zagadnienia przy pomocy licznych przykładów i ćwiczeń (z kluczem), co umożliwia uczącym się samodzielne wykonanie zadań i SPRAWDZENIE już nabytej wiedzy.

„Gramatyka” ta miała powodzenie również dzięki atrakcyjnemu układowi treści dokonanemu przez pana Krzysztofa Rostka, zabawnymi rysunkami opatrzyła pani Agnieszka Hodowana!

A może ta książka, skoro miała powodzenie, zostanie jeszcze kiedyś wznowiona? Chciałbym oczywiście doczekać się jej drugiego, rozszerzonego wydania!

-/-

Przekładałem także poezję, z niemieckiego na polski i z polskiego na niemiecki. Czy w sposób udany? – mam nadzieję, że tak.

Przykładem tego jest np. wydany przez Oficynę „Ston 2” (Kielce, 2018) tom pt. „Antologia pokoju”

„Antologia” zawiera wiersze (o tematyce, zgodnej z jej tytułem):

Niemki – Moniki Taubitz,

Czeszki – Very Kopeckiej,

Polki – Moniki Maciejczyk.

Mimo zauważonych błędów (niedyskwalifikujących tej publikacji), warto do niej zajrzeć, gdyż jest to bardzo ciekawa i piękna poetycka opowieść o Pokoju, postulująca (by go zachować!) „Głoszenie PRAWDY między narodami”.

 

Pani Monika Maciejczyk – inspiratorka tomu – tę PRAWDĘ wyraziła w swoim motto:

PAMIĘTAJ, ŻE WOLNOŚĆ NASZA PRAWDZIWA NIE MOŻE BYĆ SKIEROWANA PRZECIW, JAK NOŻA OSTRZE, JAK BAGNET… PRZECIW INNEMU CZŁOWIEKOWI. BO JEŚLI SKIERUJESZ JĄ PRZECIW JEDNEMU CZŁOWIEKOWI – SKIERUJESZ JĄ PRZECIW CAŁEJ LUDZKOŚCI.

A JEŚLI SKRZYWDZISZ JEDNEGO CZŁOWIEKA, TO SKRZYWDZISZ CAŁY ŚWIAT.

Motto Moniki Taubitz – to tylko 5 słów:

GOŁĘBIOWI, GAŁĄZCE OLIWNEJ, RZUĆ KOTWICĘ.

Vera Kopecka zawarła swą myśl w słowach:

ZATRZYMAJ SIĘ, PRZEMIEŃ MROK W BLASK SŁONECZNY…

Ta przepiękna „Antologia pokoju” mogłaby stanowić swego rodzaju drogowskaz, jak tworzyć dobry świat, bez podziału na MY (dobrzy) – ONI (źli).Te dwa przeciwstawne słowa leżą u podstaw wszystkich wojen!

To też prawda zaczerpnięta z tej mądrej w swojej wymowie książki….

 

-/-

Ale wracam już do swoich licznych tłumaczeń z polskiego na niemiecki ( i odwrotnie), których dokonałem też jako tłumacz przysięgły. „Repertorium czynności tłumacza przysięgłego” obejmuje ponad 300 zarejestrowanych pozycji.

(Wspominam o tych tłumaczeniach, gdyż są one także elementem działalności twórczej, wymagających od tłumacza nie byle jakiego warsztatu językowego, a dodatkowo – znajomości słownictwa specjalistycznego oraz branży z której lub na którą się tłumaczy).

Jeśli coś mogę w tym miejscu postulować, to potrzebę dostosowania tabeli wynagrodzenia tłumaczy przysięgłych do wkładu pracy, jaki każdy tłumacz musi włożyć w swój przekład, w którym nie może być jakiegokolwiek błędu! Obecne stawki (jak też w ostatnich latach) były i są zdecydowanie na bardzo niskim poziomie.

-/-

W tym momencie wrócę jeszcze do przekładów Kirsta, do ponad 30 tomów jego „Dzieł zebranych”, które ukazały się pod moją redakcją w latach 1995 – 2006 w warszawskim Wydawnictwie INTERART, gdyż pragnę podkreślić, iż w tamtym czasie, niezależnie od publikacji Kirsta w tym Wydawnictwie, także inne wydawały wtedy „moje” Kirsty. Np. „Fabrykę oficerów” z moim wstępem (jedna z najwybitniejszych powieści „wojennych” H. H. Kirsta) wydało Wydawnictwo „Bellona” (Warszawa, 2011). W „Bellonie” ukazała się także opowieść Kirsta (w moim przekładzie) zatytułowana „Heil Herr Hauptwachtmeister! „Wojna z Polską”, (Warszawa, 2011).

10 – tomowego Kirsta opublikowało w tamtym czasie także Wydawnictwo Libros (należące do Grupy Bertelsmann Media Sp. z o.o.) w ramach bardzo popularnego wówczas (nawet do dziś) Klubu „Świat książki”:.

„Mojego” Kirsta… zaczęło wydawać wtedy również Wydawnictwo „Erica” (niestety – nie w wymiarze, jaki wspólnie ustaliliśmy).

Jeśli jednak w Polsce Kirst, jako autor, stał się w którymś momencie bardzo popularny, tak w Niemczech (czego wielokrotnie osobiście doświadczyłem) wszyscy o nim słyszeli, lecz mało osób czytało! Ale czy Kirst mógł być w Niemczech lubianym, skoro na swoich rodakach nie zostawił suchej nitki?

Bowiem ten niezwykły pisarz ukazał światu prawdę (a był tłumaczony na wiele języków) o hitleryzmie, który w latach 30. XX wieku stał się doktryną realizowaną w Niemczech niemal przez wszystkich obywateli III Rzeszy (jak o tym zresztą napisałem nie tylko w swojej książce o Kirście „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta, Wrocław 2003 – ale także na rewersie okładki powieści „08/15 w partii” (wydanej przez Wydawnictwo „Erica” w 2012r.).

Dziś większość wspomnianych tu książek jest wyczerpana, ale na pewno można je znaleźć w bibliotekach publicznych, z Biblioteką Narodową na czele.

Są też księgarnie „Internetowe”, w których pojedyncze tytuły mogą być jeszcze do zdobycia!

-/-

Moje tłumaczenia (w obie strony), o czym dotąd nie pisałem, znajdują się też w dwóch tomach „Historia pamięcią pisana. Biografie polsko-niemieckie” (Wydawnictwo Akademii Humanistycznej, Pułtusk, 2014 i 2017).

Te dwie publikacje uważam w ogóle za jedne ze swych największych osiągnięć „pisarskich”! Przy okazji chciałbym podkreślić, że całe moje „pisarstwo”, o którym tu piszę, wykonywałem zawsze poza swymi normalnymi etatowymi obowiązkami!

-/-

BYŁO ONO DLA MNIE BARDZO WAŻNE! Gdyż „wyrzucałem” z siebie to, co oprócz wielu zawodowych spraw mnie nurtowało! (Głównie w zakresie problematyki „niemieckiej”, ale nie tylko). Dzięki pasji pisania, którą miałem w sobie od czasów szkolnych – poznałem i nawiązałem współpracę z wieloma wybitnymi pisarzami, tłumaczami, redaktorami, krytykami, jak i ludźmi nauki oraz ze świata kultury, nie tylko z Polski, ale także np. z Niemiec. Dość wymienić m.in. Hermanna Kanta, Hansa Magnusa Enzensbergera, Friedricha Dürrenmatta, Romana Bratnego, Marka Hłaskę, Jana Dobraczyńskiego, Bogdana Suchodolskiego, Teodora Parnickiego, Andrzeja Lama i wielu, wielu innych, w czym sprzyjała moja praca w księgarni, w ruchu społeczno-kulturalnym, Ministerstwie Kultury i Urzędzie m.st. Warszawy. Również na Uniwersytecie Warszawskim i w Akademii Humanistycznej w Pułtusku.

I tak np. zainspirowany przez prof. Huberta Orłowskiego, wtedy szefa poznańskiej germanistyki na UAM podjąłem się m.in. tłumaczenia dla „Kolekcji Literatury NRD” (w Antologii pisarzy tego kraju), znakomitego opowiadania Heinera Müllera „Żelazny Krzyż” (Poznań 1980),

a do antologii zatytułowanej „Historie bez tytułu” (Poznań 1978) oprócz Heinera Müllera, także innych dobrze zapowiadających się pisarzy NRD, jak m.in.: Detlefa Rüstera, Helmuta Bezy czy Ursuli Hörig.

Do tej bardzo dobrej książki („Historie bez tytułu”) tłumaczyli wówczas m.in. Włodzimierz Bialik, Stefan H. Kaszyński, Hubert Orłowski, Zofia Rybicka, Adela Skrentni, Maria Szematowicz. Wybitni i popularni w tamtym czasie translatorzy.

Tłumaczyłem też wspólnie z Barbarą Tarnas i Marią Szematowicz tom opowiadań wyróżniającego się pisarza NRD – Güntera Kunerta „Sekretna biblioteka” (Poznań 1980).

Za swój niewątpliwy sukces uważam przekład „Sekcji” niemieckiego wybitnego ekspresjonisty Georga Heyma ( PIW 1979), do którego wyboru tekstów dokonał Hubert Orłowski i zaopatrzył tomik swoim wstępem.

-/-

Równolegle (dla serii „Marco Polo”) tłumaczyłem razem z p. Elżbietą Kowalewską przewodnik po Londynie (PPWK, Warszawa, 1994).

-/-

Dorobkiem tamtych lat jest też przekład „kryminału” (w ramach Czytelnikowskiej serii „z Jamnikiem” Hansa Walldorfa „Czerwona kość słoniowa” (Warszawa, 1979), a także powieści

Christy Grasmeyer „Ewa i Templariusz” (Warszawa, 1983), którą zadedykowałem swoim dzieciom „Ani i Hubertowi”.

Na wielu książkach Kirsta też widnieją moje dedykacje, np. w powieści

„08/15 w partii” widnieje wpis, mający na celu upamiętnienie moich rodziców:

Marii Dierks – Mellin w Ahrbergen i Romanowi…, którzy ten czas przeżyli”.

W tomie „08/15 dzisiaj” – jest dedykacja

Annemarie i Helmutowi Müller trud tego przekładu poświęcam

(Annemarie miała na imię moja siostra, Helmut – jej mąż) ; ich Obojga już dawno nie ma na tym świecie, a dedykacje nie spłowiały – nadal mają dla mnie WIELKIE znaczenie.

Można by na podstawie tych dedykacji odtworzyć „historię” mego życia. Gdyż idąc dalej za tą myślą w tomie:

„Mane, tekel’39; Wojna z Polską” wpisałem dedykację:

Romanowi Czejarkowi – mojemu synowi, urodzonemu w Szczecinie – gdzie się Polska zaczyna, a nie kończy…”; zaś powieść „Noc generałów” ma dedykację

Magdalenie oraz Ani i Hubertowi, którym zabrałem (dla Kirsta) wiele dni z rodzinnego życia”.

(Magdalena jest moją, od roku 1974 NAJWSPANIALSZĄ ŻONĄ, a Ania i Hubert owocem naszej do dziś trwającej wielkiej miłości! – Nie, nie boję się tak określić naszych lat przeżytych wspólnie! Które oby trwały jak najdłużej).

Ale nie tylko rodzinie dedykowałem swoje książki, powieść Kirsta

„Noc długich noży” – zadedykowałem

Pani Barbarze Przybyłowskiej” (niestety już nieżyjącej), „dziękuję za konsultacje, rady i redagowanie mojego przekładu”!

(Po Jej śmierci, a potem po przejściowej mojej współpracy z p. Teresą Warnawin – redakcją zajmuje się moja żona Magdalena. I to fantastycznie! Dziękuję Jej za to, gdyż to bardzo trudna czynność, której potrzebuje każdy autor).

Pisałem też książki (i artykuły) w języku niemieckim , jak np. dla publikacji „Interpressu” POLEN, LAND UND LEUTE (której współautorami są: Andrzej Lech, Stanisław Lewicki, Rafał Łąkowski, Janusz Kądziołka, Janusz Podoski i Jacek Wołowski). Jest w tej książce mój „rozdział” zatytułowany:

 „Die Kultur in der Volksrepublik Polen” („Kultura w Polsce Ludowej).

Chciałbym w tym odcinku mojej autobiografii wspomnieć także o książkach, w których są wzmianki o mnie, jak m.in. w pamiętniku

Zofii Kucówny „Zatrzymać czas” z okładką Waldemara Świeżego (KAW, Białystok, 1991).

Napisał też o mnie w „Pamiętniku moich książek” Roman Bratny, (Czyt., Warszawa, 1985). Jak i b. I wiceminister Kultury i Sztuki ( za min. Wrońskiego i Tejchmy) Tadeusz Kaczmarek – w książce wydanej przez Wyd. Projekt w 2003r.

Jestem też obecny na kartach książki Romana Łyczywka „Żywot i sprawy”( Szczecin 1995), który był prezesem Szczecińskiego Klubu Bibliofilów, kiedy kierowałem księgarnią „Klubowa” w Szczecinie.

Bardzo cenię sobie dedykację Bogdana Tuszyńskiego z dnia 4 kwietnia 2013r. w Jego książce – albumie (ostatniej za życia), w której napisał:

„Drogi Panie Karolu, poproszę o jeszcze jedną recenzję. Ciągle o Panu pamiętam z sentymentem. (Album ten wydała „Fundacja Dobrej Książki”).

  1. Prośbę red. Tuszyńskiego oczywiście spełniłem, ale wspominając dziś tamto wydarzenie – polecam każdemu Jego wspaniały album poświęcony kolarstwu!

W tym miejscu wspomnę także o książce Jana Chruślińskiego „Wygrać z samym sobą” (Towarzystwo Miłośników Buska-Zdroju, 2021), w której Autor poświęcił mi jeden z rozdziałów (XI) zatytułowany „Od rywalizacji do przyjaźni”.

A przy okazji DZIĘKUJĘ CI JANKU ZA PRZYPOMNIENIE W SWOJEJ KSIĄŻCE jednej z największej moich młodzieńczych pasji – kolarstwa!

W książce Jana Chruślińskiego jest jeszcze inny rozdział, zatytułowany „Karol i Magda. Opowieść o spotkaniu kolarskich pokoleń”, w którym b. pięknie opisał dzieje naszej, od kilkudziesięciu lat trwającej przyjaźni, także NASZYCH RODZIN)!

Jeśli chodzi o „kolarstwo” w moim życiu, to bardzo rzeczowo udokumentował je i opisał w swojej rozprawie doktorskiej Ryszard Stefanik, pracownik naukowo-dydaktyczny Uniwersytetu Szczecińskiego, w książce pt. „Między sportową pasją a ‘obywatelskim obowiązkiem’. Szczecińskie kolarstwo w latach 1945-1960” (IPN, Szczecin, 2020).

Moje artykuły, na które jeszcze w tym odcinku chciałbym zwrócić uwagę, znajdują się m.in. w książkach: Iskry Marczyk: „Stefan Marczyk we wspomnieniach Żony I Przyjaciół (Szczecin, 2005), jak i

Longina Jana Okonia i Zbigniewa Waldemara Okonia „Chełm literacki XX i XXI wieku (Chełm, 2016).

Dumny też jestem z odnotowania mojej obecności w literaturze przekładowej lat 1945-1990 w Bibliografii do wystawy „Książka nie zna granic” (pod redakcją Małgorzaty Łukasiewicz, na podstawie zbiorów Winfrieda Lipschera), Deutsches Polen-Institut, Darmstadt, 1990. Cieszę się z artykułu w

Bibliotekarzu Zachodniopomorskim (nr 3-4/2018), w którym Maria Jaremek napisała „o moim

życiu polsko-niemieckim jako księgarza, współorganizatora instytucji i społecznego ruchu kulturalnego na Pomorzu Zachodnim, także germanisty i autora licznych publikacji”.

Dumny jestem z faktu, że znajduję się w publikacji „Skład osobowy Uniwersytetu Warszawskiego 1990/1991. Nie było łatwo dostać się do tak zaszczytnego grona pracowników UW.

Zostałem też opisany i to aż 4 razy (na stronach 188,189,195 i 248) w książce Joanny Sosnowskiej „Polacy na Biennale Sztuki w Wenecji 1895-1999” (Instytut Sztuki PAN, Warszawa, 1999), kiedy jako dyrektor dep. plastyki MKiS inspirowałem udział Polaków w wielkich światowych wystawach, m.in. na Biennale Sztuki w Wenecji czy słynnych „Documenta” w Kassel.

Autorka w/w pracy powołuje się także na 2 moje artykuły zamieszczone w tamtym czasie w Biuletynie Informacyjnym „Sztuki Polskiej” (nr 3/1984) – „Raport o aktualnej sytuacji środowiska plastycznego i główne zadania programowe Departamentu Plastyki MKiS” oraz na artykuł w „Życiu Literackim” (nr 25/1986) pt. „Niecodzienne spotkania artystów”.

Przy okazji podkreślę, że: NIGDY NICZEGO W ŻYCIU NIE OSIĄGNĄŁEM ŁATWO. Wszystko, co dokumentuję w swojej autobiografii BYŁO NIEUSTANNYM ZMAGANIEM SIĘ Z SAMYM SOBĄ. Jednego tylko szkoda, że z każdym rokiem ubywa sił i nic już nie jest takie, jak było. TYLKO DUCH SIĘ W CZŁOWIEKU NIE STARZEJE! Ale wracam do przerwanego tematu.

Mam też książki (zdobią mój księgozbiór), które powstały np. z mojej inspiracji, jak np.

Bernharda Schawohla „Es gibt kein richtiges Leben im Falschem” (Weltbuch Verlag, Dreden, 2015)

czy album tego samego autora pt. „Eine Zeit(en)reise 2015 (bernhard.[email protected]), który jest Jego opisem podróży z żoną po Polsce i pobytu w Warszawie.

Jestem też autorem tekstów pod zdjęciami w albumie Marka Czasnojcia pt. „Szczecin” (Wyd. Radwan-Wano), jak i autorem opracowania germanistycznego i konsultacji przepięknego albumu Wojciecha Giełżyńskiego, Ireny Kostrowickiej i Jerzego Kostrowickiego pt. „POLEN” (Arkady, Warszawa, 1994).

To też była praca ani łatwa, ani szybka w czasie, ale licząca się w moim dorobku, dlatego z satysfakcją odnotowuję ją.

Dlatego m.in. dumny jestem, że i moi synowie Roman i Hubert idą moimi śladami:

Roman np. książką – albumem „Szczecin i okolice na starych pocztówkach” (Wyd. Księży Młyn, Szczecin/Łódź 2007), jak i wieloma wcześniej wydanymi przez Niego publikacjami; a Hubert pochwalić się może tłumaczeniem z niemieckiego książki dla dzieci „Moje hobby Łyżworolki” (Wyd. Delta, Warszawa 1998).

Także nasza córka Ania, pracując w Instytucie Polskim w Berlinie (wcześniej w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie, a obecnie w Instytucie Adama Mickiewicza) próbowała „dziennikarstwa”, koordynowała bowiem projekt, którego częścią była wielkoformatowa gazeta „zum Mittnehmen” i komentarzem wystawy „Strajk” – unikatowych fotografii z archiwum Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku, która w 2014r. była prezentowana (i cały czas jest dostępna!) na platformie internetowej Google Arts&Culture. Kuratorką była Sabine Weier, a Ania – menadżerką projektu.

I jeszcze o jednej publikacji, o której omal bym zapomniał. Chodzi o album pt. „Szczecin” (Oficyna Wydawnicza Radwan Wano Jan Topolewski, Szczecin/Warszawa/Zriński Chorwacja), dla którego opracowałem wersję niemiecką, tłumacząc m.in. tekst Artura D. Liskowackiego.

 

Publikowałem swoje teksty w „Świętokrzyskim Kwartalniku Literackim” (nr 1-4 (59-62)/2018 oraz w „Przeglądzie Zachodniopomorskim ( nr 1/1993), w którym razem z prof. Janem Watrakiem napisaliśmy dłuższy artykuł „O koncepcji literatury Anny Seghers”.

Dla wspomnianego wyżej „Kieleckiego Kwartalnika” napisałem artykuł pt. Portret literacki Jana Chruślińskiego! – pisarza, którego uważam za „swoje odkrycie” – podobnie jak artystę Andrzeja Fogtta, który zamieścił m.in. mój portret „w stylu Witkacego” w swoim albumie „Artyści” (Fundacja A. M. Fogtt, Warszawa, brak daty, ale wciąż do nabycia, ISBM 978-83-900638-8-1), którego autorami byli Piotr Dudek, Ewa von Gottberg i Andrzej Fogtt.

Andrzeju Drogi (gdyż od lat jesteśmy w przyjaźni – GRATULUJĘ CI TEJ I PUBLIKACJI, a przede wszystkim znajdujących się w niej portretów m.in. naszych wspólnych przyjaciół: Mariusza Hermansdorfera, Haliny Janowskiej, Teresy i Krzysztofa Kostyrko, Adama Sandauera i wielu innych.

Pisząc ten odcinek przyśnił mi się prof. Jan Chodera, promotor mojej pracy magisterskie,j obronionej na UAM w Poznaniu. Mam więc okazję, by przypomnieć jej tytuł: RETROSPEKTIVE ELEMENTE IN DEN NATURALISTISCHEN DRAMEN VON GERHART HAUTPMANNS. A wspominam o niej m.in. dlatego, iż jej napisanie ukierunkowało moje zainteresowania literaturą niemiecką w konfrontacji z polską, która na tle niemieckiej, czy europejskiej nie ma się czego wstydzić! Los widocznie tak chciał, że wszystko, czego nauczyłem się od swego promotora, przydało mi się w późniejszym życiu belferskim.

Znalazłem się też w książce Jana Józefa Górskiego, który napisał „rzecz” o Liceum św. Augustyna (d. Liceum PAX-u), w którym przez kilka lat pracowałem i wspominam je z rozrzewnieniem. (Jan Józef Górski „Rzecz o Liceum św. Augustyna (PAX, Warszawa 1994). Autor był m.in. wieloletnim dyrektorem tej sławnej szkoły, a zastąpił Go potem (jako dyrektor) – równie sławny – Zdzisław Piasecki. Wspominam to Liceum tym bardziej, iż prowadziło konstruktywną wymianę z niemieckim Liceum w Paderborn. I także dlatego, iż realizowało ono model edukacyjny postrzegany jako zbiorowe dzieło nie tylko pedagogów, ale również uczniów i ich rodziców. Dziś śladu po tym Liceum nie ma, a szkoda. Na jego miejscu w Al. Niepodległości w Warszawie stoją apartamentowce.

Z pietyzmem też przechowuję katalog I Zjazdu Niemcoznawców (Wrocław 9-11 maja 2010r.), na którym w Komisji „Tematyka niemiecka w polskiej szkole” miałem zaszczyt zabrać głos. I poznałem m.in. prof. Dariusza Wojtaszyna z Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. W. Brandta, który obecnie kontynuuje moją współpracę ze Stowarzyszeniem „ost-west-forum Gut Goedelitz”, a także p. Matthiasa Kneipa z Deutsches Polen – Institut (Darmstadt), Thomasa Strobela , członka Wspólnej Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej, jak i zasłużonego dla tej sprawy prof. Krzysztofa Ruchniewicza. Zjazd Wrocławski poprzedzała wielka międzynarodowa konferencja lingwistyczna „GlobE 2008” (Critical Discourse Analysis and Global Media, 18-20 września 2008r.), organizowana przez ILS UW (przez niezapomnianą Prof. Annę Duszak i jej współpracowników. Mój referat „Übersetzungsforschung aus der Perspektive der Linguistik und Literaturwissenschaft” – wykorzystałem potem w wielu artykułach na ten temat. Jeśli kogoś tematyka konferencji nadal interesuje, warto sięgnąć do „Book of Abstracts” znajdujący się z całą pewnością w Bibliotece UW.

Korzystając z okazji, utrwalam też w swojej autobiografii oferty wydawnicze (katalogi), które co jakiś czas drukowało Wydawnictwo Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora. Ten, który w tej chwili trzymam w ręku, pochodzi z roku 2012r. i znajdują się w nim książki, które w tej Oficynie wyszły spod mojej ręki, zredagowane wspólnie z prof. Tomaszem Pszczółkowskim, jak np. „Polska między Niemcami i Rosją”.

W swoim dorobku piśmienniczym (choć do realizacji tego zamierzenia nie doszło) mam też projekt planu, jaki napisałem dla stworzenia studiów zawodowych dziennych (stacjonarnych) i zaocznych. Dotyczył powołania na Wydziale Pedagogicznym AH w Pułtusku specjalności Filologia Niemiecka.

Projekt liczący ok. 20 stron – powstał z upoważnienia Dziekana Wydziału p. prof. Kariny Bartnickiej, w konsultacji z wybitnymi specjalistami przedmiotów. Złożyłem go w grudniu 2008r. na ręce JM Rektora AH, prof. Adama Koseskiego i Jego zastępcy, prorektora prof. Mariana Dygo. Obejmował zarówno przedmioty kształcenia ogólnego, jak i przedmioty kierunkowe, w tym m.in. (oprócz oczywiście intensywnej nauki języka niemieckiego) – także naukę drugiego języka obcego, językoznawstwo stosowane, gramatykę kontrastywną oraz pedagogikę i kulturę języka polskiego.

Kiedy w Polsce wprowadzono stan wojenny i zamilkły wszystkie pisma społeczno – kulturalne, tworzyłem własne – (np. jako dyr. Departamentu plastyki MKiS Biuletyn Informacyjny dla artystów Plastyków „Sztuka Polska” i pisywałem w nim wiele, np. o potrzebie utworzenia Centrum Sztuki Współczesnej w Zamku Ujazdowskim (nr1/85), o aktualnej sytuacji środowiska plastycznego (nr3/6/’84), o działalności powstałego Państwowego Funduszu Zamówień Plastycznych (nr12/’84), O celach pisma, jakim była wtedy „Sztuka Polska” (nr 1/10/’83), o Departamencie Plastyki oraz instytucjach państwowych w zakresie kształtowania warunków materialnych, ochrony socjalnej art. plast., ruchu wystawowego i wymianie międzynarodowej; czy zawsze też (w każdym numerze) o różnych bieżących sprawach dotyczących rozwoju polskiej kultury plastycznej (nr 10/’84).

Wielkim wydarzeniem w tamtych latach było też wydanie (aktualnego do dziś) „Słownika Biograficznego Artystów Plastyków Okręgu Warszawskiego” (Warszawa 1972). Nie zapomnę, gdy ówczesny prezes ZO Andrzej Janota, wręczał mi uroczyście pierwszy egzemplarz tej cennej i nadal niezastąpionej pozycji. Radę naukową tej publikacji stanowili wówczas: oprócz Andrzeja Janoty – Edward Kopyt, Jan Kurzątkowski, Józef Pakulski, Bogusław Płaza, Bohdan Marconi, Franciszek Strynkiewicz, Stanisław Szczepański i Wanda Telakowska. Kierownikiem Redakcji była Maria Serafińska, opracowanie graficzne nadzorował Maciej Witold Raducki, a opracowanie techniczne Jan Heydrich i Edward Kubiak.

Mam też kilka nagrań TV z moimi wypowiedziami, m.in. w filmie wykonanym przez braci Kulików ze Szczecina, a nawet w serii „rbb Fernsehen: Kowalski & Schmidt z dnia 02.11.2014r.

Chętnie wracam do swych artykułów m.in. w Przeglądzie Zachodniopomorskim, piśmie Instytutu Zachodniopomorskiego (obecnie Uniwersytetu Szczecińskiego), nawet do nowszych numerów (np. 3/2019) , w którym Maria Jaremek opisała moją działalność jako księgarza, współorganizatora instytucji i społecznego ruchu kulturalnego na Pomorzu Zachodnim; także jako germanisty i autora licznych publikacji. Dziękuję Autorce za to, bo jest bądź co bądź pisany ślad mojej obecności w literaturze polskiej, szczególnie przekładowej (ale nie tylko), a także obecności w wielu publikacjach regionalnych typu: Zeszyty Pyrzyckie (1968), Rocznik Kamieński (1969), Biuletyn Kulturalny Wojewódzkiego Domu Kultury w Szczecinie i wielu innych. Wspominam wielu wspaniałych działaczy, którzy inspirowali mnie i pomagali w realizacji planów: Jerzy Mazurczyk, Kazimierz Sztajnert, Zbigniew Turkiewicz, Józef Matuszewski, Kazimierz Radomski, Edward Rymar, Antoni Żal, Bogdan Dopierała, Henryk Lesiński, Erazm Kuźma. Bez nich wiele z wymienionych tu spraw NIGDY BY NIE POWSTAŁO!

Jak bez prof. Jerzego Jaskierni nie byłoby międzynarodowej konferencji naukowej nt. PRAW CZŁOWIEKA, w której także i tym roku (2022) będę aktywnie uczestniczył i publikował swe przemyślenia w ukazujących się książkach pokonferencyjnych.

Oczkiem w głowie były dla mnie oczywiście Zeszyty Naukowe Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora pt. ARTES LIBERALES; miałem zaszczyt uczestniczyć w pracach Rady Redakcyjnej, wspólnie z wielce szanowanymi przeze mnie profesorami AH, m.in. Kaliną Bartnicką, Adamem Koseskim, Andrzejem Lamem czy Ireną Szybiak. Dziś Akademii Humanistycznej w Pułtusku już nie ma, i pisma też nie ma, a mieliśmy tak wiele szczytnych planów!

Natomiast nadal ukazuje się miesięcznik „Nowe Książki”, w którym (nr 6/2008) jest moja recenzja książki Henryka Mąki „Sarmaci na morzach”. Autor po jej przeczytaniu napisał do mnie: „ Prawdziwa, piękna, zaangażowana recenzja, napisana z sercem”. Tak panie Henryku, pragnę przypomnieć –korzystając z okazji – że Pana dorobek jest NIEZWYKŁY I JEDYNY W SWOIM RODZAJU!

Zamykam ten odcinek (i znowu nie o wszystkim zdążyłem napisać), ale więcej na temat swoich „wyczynów literackich” już nie napiszę. Wystarczy!

Motto mojego pisania – to tytuły dwóch rozmów, które przed laty ukazały się (był ich cały cykl) w piśmie, które nazywało się „Literatura”:

MÓWIĆ POLAKOM PRAWDĘ (rozmowa z Janem Edmundem Osmańczykiem) i

NIECHBY MNIE OCENIŁY MOJE KSIĄŻKI (rozmowa z Romanem Bratnym)

 

CIĄG DALSZY NASTĄPI

i będzie miał tytuł „ O mojej żonie, rodzinie, Jej „szkole z klasą” i nie tylko…

albo „O tym, co mi się w życiu NIE UDAŁO…”

Poprzedni artykułŁóżko na ołtarzu
Następny artykułWokół Uskrzydlonych Marzeń Jerzego Józefa Tyszki
Karol Czejarek
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here