Jest nowa książka Szymona Koprowskiego! Ma tytuł: „Requiem dla Wrocławia”

0

Uwielbiam tego pisarza! Znałem Jego śp. Ojca; los złączył i nasze drogi, choć Szymon jest jeszcze (moim zdaniem) wspanialszy (od Jana Koprowskiego) w kreśleniu sylwetek bohaterów swoich powieści.(Z Szymonem jest moja rozmowa w PD pod datą: 21 kwietnia 2019r. pt. „Nie wszystek człowiek umiera”, nie muszę więc powtarzać o autorze tego, co można znaleźć w tym wywiadzie). Zatem od razu przystępuję do rzeczy.

Akcja Jego najnowszej powieści dzieje się we Wrocławiu ( MOGŁABY SIĘ DZIAĆ W KAŻDYM INNYM MIEJSCU NA ŚWIECIE). Ale to, że dzieje się we Wrocławiu – to dobrze, gdyż przy okazji poznajemy jego zaułki i odwiedzamy powszechnie znane zabytki. Cofamy się w przeszłość wyrastającą z europejskiej spuścizny tego grodu, a nie tylko germańsko –niemieckiej. Także słowiańsko – polskiej!

Ale „Requiem Dla Wrocławia” nie jest książką o przeszłości Wrocławia. Jest skargą, ostrzeżeniem, a nawet głosem przerażenia, co może się stać, jeśli spotka nas klimatyczna katastrofa, a my – ludzie, nie zaczniemy (we Wrocławiu, w Polsce, w ogóle na świecie) – wreszcie przeciwdziałać zbliżającemu się z tego powodu – zdaniem autora – „końcu świata”?!

Opisane w powieści zdarzenia są swego rodzaju „dialogiem” autora z problemami wynikającymi z KONIECZNEJ OBECNIE, naprawdę pilnej ochrony środowiska! W przypadku tej powieści – ratowania miasta spalonego pięćdziesięciostopniowym upałem! Pozbawionego mieszkańców, „zanurzonego – jak pisze autor – w absolutnej ciszy”.

Martwego pod każdym względem!!!

„Ostatni deszcz – pisze Koprowski już w pierwszym zdaniu tej powieści – spadł dziesięć lat temu”. Dlatego Adam Szczur – główny bohater tej tragedii – „zwabiony szumem lejących się z czarnej chmury strug deszczu (choć – niestety – tylko w jego wyobraźni) wypełzł ze swojej piwnicznej nory i rozłożywszy ramiona, kręcił się w kółko z twarzą uniesioną w stronę chmur. – Woda…woda…woda…- powtarzał drżącym głosem”. (Przy okazji zwracam PT Czytelnikom uwagę na sposób pisania autora, to proza „akcji” kreowana z przekonaniem, że w ten sposób trafi „do głowy” czytającego. I tak jest w istocie).

Zatem zachęcam każdego do sięgnięcia po tę niezwykłą powieść. Wypieki na twarzy przy jej czytaniu – gwarantowane!

Pod wpływem urojonej ulewy w Janie Szczurze ożywają młodzieńcze wspomnienia: jak m.in. … „chroniczny brak seksu”. Ma dosyć „dmuchanych lalek, plastikowych wagin i… innych, likwidujących erotyczne napięcia wynalazków”.

Najbardziej doskwiera mu SAMOTNOŚĆ, ale też świadomość, że on sam też jest współwinny zaistniałej sytuacji – rozpadania się cywilizacji…?! Bo tak jest w rzeczywistości, wcześniej bowiem jakakolwiek ochrona ekologiczna życia człowieka – nie tylko miasta -, nie przychodziła mu do głowy.

(Przezwisko „Szczur” przylgnęło do Adama z powodu zajęcia, jakiego się podjął przed ostatnim deszczem. Bowiem sprowadzał znajomych w chłód podziemnego miasta, by tam – jego zdaniem – „w miarę komfortowo dokonywali swego żywota”. Jednak w owym podziemiu dość szybko pojawiają się szczury, które rzucają się z głodu na sprowadzanych przez niego, jeszcze wpółżywych znajomych i przyjaciół… Makabra!

I to wszystko dzieje się w istniejącej naprawdę wieży widokowej wrocławskiego kościoła garnizonowego pod wezwaniem św. Elżbiety. I w niej Adam Szczur postanowił także przetrwać śmierć, która… „będzie wrotami do JEGO dalszego życia pozagrobowego”. „Mors Ianua Vitae”!

„W końcu los – jak napisał Wydawca promujący książkę – Bóg, absolut czy szwankujący umysł – jak było naprawdę bohater nigdy się nie dowiedział – stawia na jego drodze wybitnie inteligentnego szympansa i od tej pory próbują razem naprawić to, co ludzkość bezpowrotnie zniszczyła…”.

Nie będę dalej streszczał treści tej frapującej powieści, gdyż książka już jest do kupienia w księgarniach związanych z Wydawcą – wrocławskim wydawnictwem „ATUT”. Jeszcze tylko dodam, że w powieści Adam Szczur każdego dnia odwiedzał coraz to nowe (STARE) miejsca Wrocławia. „Przesiadywał w opustoszałych redakcjach czasopism i gazet, zaglądał do bibliotek i przeróżnych placówek, gdzie mógł czytać do woli o tym, co działo się w Europie i na świecie dwadzieścia lat temu, …przed ostatnim deszczem.

Książka Szymona Koprowskiego trzyma w ogromnym napięciu, jak lektura kryminałów i powieści sensacyjnych. Szkoda tylko, iż autor, także jako znakomity rysownik, nie zilustrował własnej książki, jak ongiś robił to m.in. Daniel Chodowiecki, Polak
gdańskiego pochodzenia, późniejszy rektor berlińskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Autor jest bowiem absolwentem wrocławskiej ASP, ma za sobą praktykę jako ilustrator książek, a przede wszystkim kilkanaście wystaw malarstwa i rysunku.

Zatem Szymonie (gdyż jesteśmy po imieniu) przychyl się kiedyś do mojej – nie po raz pierwszy wyrażanej – prośby: BĄDŹ TAKŻE ILUSTRATOREM SWOICH NASTĘPNYCH POWIEŚCI!

Gratulując Ci kolejnej książki, dziękujemy Ci z żoną, która redaguje od lat wszystkie moje teksty, a więc i ten, za piękną dedykację na przesłanym nam egzemplarzu („Moim drogim przyjaciołom…).

Jesteś talentem, którego nie wolno Ci zmarnować!

  1. A starość, Szymonie – podobnie jak w powieści do Jana Szczura – jeszcze się do Ciebie nie dobiera… dopóki – jak piszesz o swym bohaterze – trafia on jeszcze „na wieżę” kościoła pod wezwaniem św. Elżbiety. Jak Ty trafiasz do świadomości coraz liczniejszej grupy Twoich fanów. Ale zacznij ich wreszcie obdarzać także swymi rysunkami w planowanych kolejnych powieściach… Na „odpoczynek” masz jeszcze czas… Albo odwrotnie – nigdy nie powinieneś mieć czasu!

Szymon Koprowski: Requiem dla Wrocławia, redakcja: Adam Malak, korekta: Katarzyna Łozińska, projekt okładki (na podstawie rysunku Stefana Żechowskiego) Bartosz Halender; Oficyna Wydawnicza ATUT – Wrocławskie Wydawnictwo Oświatowe, s. 232, br., Wrocław, kwiecień 2021

Poprzedni artykułAwans na dyrektora COMUK! Autobiografia Karola Czejarka, cz. 11
Następny artykułRynek pracy w Krakowie – jak wyglądają perspektywy na najbliższe lata?
Karol Czejarek
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here