Interesy a czynniki sentymentalne w stosunkach międzynarodowych

0
Adrian Grycuk - Praca własna - CC BY-SA 3.0 pl

O stosunkach między państwami decydują dwie grupy czynników: interesy i czynniki sentymentalne. Te pierwsze są wymierne i obejmują m.in. współpracę gospodarczą, polityczną, i naukową, kulturalną, turystyczną. Mogą być przedstawiane w formie statystycznej. Czynniki sentymentalne nie zawsze są wymierne w kategoriach statystycznych. No bo jak statystycznie i precyzyjnie przedstawić prestiż kraju, sympatię czy antypatię, jaką dany kraj się cieszy.

Nie ulega wątpliwości, że spośród wspomnianych dwóch grup czynników najważniejsze są interesy. Czynniki sentymentalne są pomocne w kształtowaniu stosunków między dwoma państwami, jeżeli interesy są zbieżne. Wówczas wpływają one dynamizująco na stosunki między państwami. Jeżeli jednak interesy są sprzeczne i nie pokrywają się wówczas powoływanie się na tradycje, historyczne więzy czy sympatie w niewielkim stopniu przyczynia się do poprawy wzajemnych stosunków.

Nic więc dziwnego, że pragmatyczni politycy zabiegają przede wszystkim o obronę interesów swojego kraju w stosunkach z innymi państwami. Świat stworzył liczne struktury międzynarodowe służące promocji wzajemnych interesów i wzajemnej współpracy. Wartości w polityce są również ważne. Mądra i skuteczna polityka pozwala realizować obydwa cele: bronić i rozwijać swoje interesy i promować powszechnie przyjęte uniwersalne wartości i cele. Tego oczekują obywatele od swoich rządów. Wszelkie odstępstwo od tej dwustronności na rzecz jednego czy drugiego celu źle jest przyjmowane przez społeczność międzynarodową.

25-26 maja 2013 r. Radosław Sikorski opublikował artykuł w Gazecie Wyborczej, który przyjąłem wówczas z pewnym zdziwieniem. W artykule tym szef polskiej dyplomacji na ogół znany na arenie międzynarodowej z wyważonych poglądów jednostronnie opowiadał się za misjonarską wizją polskiej polityki zagranicznej. Pisał on m.in.: „My Polacy, którzy przewodziliśmy zbożnemu dziełu demontażu światowego komunizmu, czujemy obowiązek pomocy innym. Dążenie do wolności i wspieranie tych, którzy po wolność sięgają, to polski znak firmowy… Wsparcie dla demokracji jest też ważne dla państwa polskiego. W ostatnich latach uczyniłem je jednym z priorytetów naszej polityki zagranicznej. Wysiłki demokratyzacyjne nie mogą zastąpić dyplomacji, ale dyplomacja, która zapomina o wartościach traci busolę”.

Z cytowanego artykułu można się dowiedzieć na jakie to kraje minister spraw zagranicznych chciał nakierować misjonarstwo polskiej dyplomacji. Wymienił on Birmę, Mołdawię, Gruzję, Egipt, Kubę, Białoruś, Ukrainę, Armenię, Kirgistan, Tadżykistan, Tunezję. To praktycznie wszystkie kontynenty, iście zaangażowanie globalne. Aż dziw bierze, że nie wymienił Chin. Zdaniem ministra Sikorskiego Polska jest szczególnie predestynowana do realizacji takiej misji politycznej ponieważ „Polska jest widziana w świecie jako ‚uczciwy broker’ demokracji”, nie ma „garbu kolonialnego”, posiada natomiast doświadczenie w transformacji politycznej.

Wielokrotnie słyszałem z ust zwolenników misjonarstwa politycznego Polski, że mamy obowiązek tak postępować ponieważ mamy do spłacenia dług polityczny wobec Amerykanów. Tak, jak kiedyś pomogli nam Amerykanie w walce z systemem niedemokratycznym, tak my teraz po zwycięskiej walce mamy moralny obowiązek wspomagać innych w walce o demokrację na świecie. Tyle, że Amerykanie nie są tacy idealistyczni, jak się nam wydaje. Owszem, posługują się często retoryką misjonarską, ale tam gdzie widzą priorytet swoich interesów politycznych, gospodarczych czy strategicznych, przymykają oczy na naruszanie praw człowieka.

W tym samym, 2013 roku, „misjonarze” skrytykowali marszałek Ewę Kopacz za to, że do Chin udała się delegacja Sejmu pod jej przewodnictwem. Do tego wizyta ta miała miejsce w rocznicę wydarzeń na placu Tienanmen z 1989 r. Pani marszałek tłumaczyła, że wizyta ma przede wszystkim charakter biznesowy, po czym dodała: „nawet szept o prawach człowieka, w tym symbolicznym dniu tam, w Chinach, będzie miał większe znaczenie niż krzyk o prawach człowieka gdziekolwiek indziej” („Gazeta Wyborcza” 29-30.05.2013).

Często, poprzez nadmiernie misjonarską postawę, płaci się również pewną cenę. Pozbawia się korzystnych stosunków gospodarczych i zamyka sobie drogę do pozytywnego wpływania na sytuację w danym kraju. Przykładem takich skutków może być też polska polityka wobec Białorusi, która doprowadziła do podziałów politycznych i organizacyjnych Polaków na Białorusi. Z jednej strony to władze białoruskie nękają Polaków należących do Związku Polaków na Białorusi, z którym współpracujemy i który wspieramy. Strona polska dyskryminuje natomiast Polaków należących do lojalnego wobec władz białoruskich ZPB utrudniając im kontakty z Macierzą.

Podniosłem krytycznie sprawę misjonarstwa politycznego w polskiej polityce zagranicznej nie po to, aby nasza dyplomacja wyzbyła się wartości, które są uniwersalne i o których utrwalenie powinniśmy zabiegać tam, gdzie ich obecnie nie ma. Chodzi o prowadzenie wyważonej polityki, która nie zamyka nam dostępu do tych krajów i umożliwia stopniową ewolucję tych krajów w kierunku demokracji i respektowania uniwersalnych wartości.

Poprzedni artykułKonferencja jałtańska – jak było naprawdę
Następny artykułEliminacje ME: Polacy zagrają z Macedonią Północną i Izraelem
Longin Pastusiak
Prof. dr hab. Longin Pastusiak - politolog, amerykanista. Ukończył studia na Wydziale Dziennikarskim Uniwersytetu Warszawskiego oraz na Wydziale Spraw Międzynarodowych University of Virginia w Stanach Zjednoczonych. W latach 1963-1993 pracował w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Od 1978 r. profesor nadzwyczajny, a od 1986 r. profesor zwyczajny. W latach 1994-2005 Profesor Uniwersytetu Gdańskiego. W latach 1985 -1988 Prezes Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych. Poseł Ziemi Gdańskiej w Sejmie I, II, III kadencji (1991-2001). Wiceprzewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP oraz przewodniczący stałych delegacji Sejmu i Senatu do Zgromadzenia Parlamentarnego NATO oraz do Zgromadzenia Parlamentarnego Unii zachodnioeuropejskiej W latach 2002-2004 wiceprezydent Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. W latach 2001-2005 marszałek Senatu V kadencji. Profesor w Akademii Finansów oraz w Wyższej Szkole Zarządzania i Prawa w Warszawie. Obecnie jest profesorem w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, gdzie jest Dyrektorem Instytutu Spraw Społecznych i Stosunków Międzynarodowych. Prof. Longin Pastusiak wykładał na uczelniach polskich i zagranicznych. Doctor honoris causa uczelni polskich i zagranicznych. Prof. dr hab. Longin Pastusiak jest autorem ponad 700 publikacji naukowych w tym ponad 90 książek. W 2015 r ukazały się następujące książki prof. L. Pastusiaka: * Polacy w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych, Bellona, Warszawa 2015. * Prezydenci USA w anegdocie. Od Trumana do Obamy, Bellona, Warszawa 2015. * Prezydent dobrych intencji. Polityka zagraniczna Baracka Obamy, Oficyna Wydawnicza “Adam”, Warszawa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here