Swoje wspomnienie o Zmarłym pisał już na tych łamach prof. Piotr Roguski, którego Erhard był studentem, kiedy profesor pracował jako Gastprofesor na Uniwersytecie w Kolonii. Ale Erhard był i dla mnie bardzo bliskim Człowiekiem. Wieloletnia z Nim przyjaźń i współpraca zobowiązują i mnie do Jego pożegnania!
Poznałem Erharda, gdy kilkanaście lat temu przyjechał na zaproszenie (podsunięte mi przez wyżej wspomnianego prof. Roguskiego) na konferencję w Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku, poświęconą biografiom polsko-niemieckim z lat wojny 1939-1945 i późniejszych.
Erhard zaimponował mi wtedy znakomitym wspomnieniem o „Ryśku” (które można przeczytać w II cz. książki „Historia pamięcią pisana. Biografie polsko-niemieckie”, Pułtusk 2017). Od tamtej pory stał się moim bliskim przyjacielem. Wiadomość o Jego śmierci poraziła mnie i głęboko poruszyła!
Szczególnie połączyły nas Jego upór i pasja w pokazywaniu niemieckiemu czytelnikowi – poprzez książki, które napisał i wydał (pisałem o nich w swojej ROZMOWIE z Nim, opublikowanej w PD pod datą 22 lutego 2022r.) – tych fragmentów z naszej wspólnej historii, kiedy relacje polsko-niemieckie były w jak najlepszym porządku i nie zwiastowały jeszcze tragicznych wydarzeń i niewyobrażalnych cierpień, jakich Polska zaznała od Niemców w latach II wojny światowej.
Starałem się więc, aby Jego książki („Polonica non leguntur” i „Resurescat Polonia”) ukazały się także w j. polskim, do czego niestety dotąd nie doszło. Ale nie porzucę swoich starań, gdyż ze wszech miar są tego warte.
Do ich napisania skłoniło Erharda wieloletnie (jeszcze przed naszą znajomością) przebywanie w Polsce. Urodził się w 1937r. w Berlinie, natomiast maturę zdawał w Polsce, w której przebywał od dzieciństwa aż do I r. studiów, a potem żyjąc w Niemczech, do końca życia interesował się polską literatura i historią. Krytykował w swoich książkach przejaw niemieckiej „pychy” i słynny „Kulturkampf”, który tak wiele złego uczynił w dobrosąsiedzkich stosunkach polsko-niemieckich i po prostu je zepsuł.
Erhard zainspirował mnie też swym pomysłem o serii książek (polskich i niemieckich), jakie czytelnicy obu naszych krajów powinni przeczytać, by się wzajemnie lepiej rozumieć.
Z wykształcenia i zawodu był prawnikiem po Uniwersytecie Kolońskim, na którym (już jako rencista) ukończył też II fakultet historii wschodnioeuropejskiej oraz slawistyki. Przez kilka kolejnych lat współpracował z Instytutem Slawistyki Uniwersytetu w Kolonii. Tam wówczas Gastprofesorem był właśnie prof. Roguski, który po powrocie do Polski był pracownikiem naukowym w Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora w Pułtusku i m.in. przewodniczył zarządowi Międzywydziałowego Centrum Badań Niemcoznawczych AH.
Aktywnym uczestnikiem tego Centrum był również Erhard Brödner.
Pozostały po Nim bardzo ciekawe artykuły w języku polskim i niemieckim (w ukazującym się w Niemczech magazynie kulturalnym „Zarys” i w polskim dwumiesięczniku historyczno-socjologicznym „Bunt młodych duchem”).
Był też Erhard autorem licznych przekładów z języka polskiego.
Konsultowałem z Nim wiele moich przekładów (zwłaszcza poezji) z j. polskiego na niemiecki.
Zawsze można było na Niego liczyć.
Był człowiekiem niezwykle pracowitym, mądrym, a przy tym niezwykle bezpośrednim, koleżeńskim i uczynnym. Na podstawie swych prac „polsko-niemieckich” próbował uzyskać w Polsce doktorat, ale „dzięki” zazdrosnym i nieprzyjaznym Mu ludziom ze środowiska historyczno – polonistyczno- germanistycznego – nie udało się to Erhardowi.
Żegnaj Drogi Przyjacielu! Czynię to również w imieniu mojej żony, jak i wielu Twoich znajomych, koleżanek i kolegów z b. Międzywydziałowego Centrum Badań Niemcoznawczych Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Na pewno nie zapomnimy Twego zaangażowania w rozwój przyjaznych kontaktów między Polakami i Niemcami.
Dziękujemy Ci za godne reprezentowanie POLSKOŚCI wśród Niemców, a w Polsce – woli Niemców do pojednania z Polakami!
CZEŚĆ TWOJEJ PAMIĘCI!











Rozum , pamięć i pracowitość człowieka uwiecznia Go ; warto o tym mówić naszej młodzieży. Chwała Tym którzy to czynią. Andrzej Gabriel
Andrzeju szanowny, zgadzam się z Tobą! To był Niemiec, ale z sercem Polaka. Bardzo ubolewam, że już Go nie ma! Pozdrawiam Cię, wspominając nasze wspólne szkolne lata, potem treningi (kolarskie) i wyścigi, a potem współpracę na rzecz rozwoju kultury w Szczecińskiem; pisz też dalej swoje cudowne rymowanki: karol (Czejarek z żoną)