Duńska edu-pułapka

8

 

  Do niedawna studia w Danii były szeroko opisywane przez polską prasę jako niezwykła okazja do zdobycia wymarzonego dyplomu. Bezpłatna nauka, niewielki koszt wynajmu akademików oraz laptopy pożyczane do domu – istny raj. Niestety, między reklamą a rzeczywistością mało kto zauważył olbrzymią przepaść dezinformacji i niedomówień.

  Edu-pułapka w Danii, Jarek i Janek, blog dziennikarski

Tak być powinno…

– Studia w Danii są bezpłatne i prowadzone w języku angielskim. Studenci mogą legalnie pracować w trakcie wyjazdu. Zarobki z pracy umożliwiają pokrycie kosztów życia i studiowania – zapewnia jeden z portali www. Przedstawicielka tej witryny, Monika Pabijańska, idzie nawet o krok dalej i twierdzi: „to szansa na zupełnie nową jakość kształcenia (…) Jedyne koszty jakie wiążą się z utrzymaniem, wyżywieniem i rozrywką, nie przewyższają tych związanych ze studiami w Polsce”. Inne witryny internetowe również wychwalają tego rodzaju wyjazdy. Serwis Cv.Pracuj.pl utwierdza czytelników w błędnym przekonaniu: „nie trzeba koniecznie znać języka duńskiego. Obowiązują tam dwa języki wykładowe – duński oraz angielski”. Czasopisma młodzieżowe, jak np. „Cogito”, w większości nie wyróżniają się na tle innych i w tonie powszechnego uwielbienia, zachwalają „genialny” pomysł na „tanie” studia.

 

…a jak jest w rzeczywistości?

Jarek, polski student uczący się w Danii, opowiada: „Oferta 3-letnich studiów w mieście Odense wydawała się bardzo atrakcyjna, gdyż nauka miała być za darmo, a zakwaterowanie za »niewielką sumę«. Na wszelkie pytania konsultanci odpowiadali bardzo życzliwie i szczegółowo. Praca podobno nie wymagała znajomości duńskiego, więc zdecydowałem się na wyjazd”. Jak się okazało, reklama mijała się z prawdą. Jarek zakwalifikował się na wydział Production Engineering w Syddansk Evervesskole. Szczęśliwa rodzina zaopatrzyła najstarszego (z czwórki dzieci) syna w kieszonkowe i wysłała do Danii. – Moje problemy zaczęły się tuż po przyjeździe. Poza łóżkiem pokój był pusty, o czym nikt wcześniej nie informował. Musiałem wydać niemalże wszystkie pieniądze na zakup pościeli, zasłon, mebli, sztućców i innych podstawowych rzeczy – narzeka student.

 

Kolejne problemy

– Gdy zaczęły się studia, nie miałem jeszcze pracy, pomimo faktu, iż dużo wcześniej załatwiłem wszystkie formalności związane z zatrudnieniem – mówi Jarek. Problem ze znalezieniem jakiejkolwiek posady dotyczy jednak znacznej części przybyłych obcokrajowców. Jak twierdzi student: „zeszliśmy z kolegami całe miasto pytając o każdą możliwą pracę. Niemalże wszędzie podstawowym warunkiem była znajomość duńskiego. Tam, gdzie nie było tego wymogu – np. przy roznoszeniu gazet – wszystkie posady były już w pełni obsadzone”. Przy dużym wsparciu finansowym ze strony rodziny, Jarek ukończył pierwszy rok studiów. Jednak po dziś dzień ani on, ani jego koledzy z Polski, nie mają pracy. – Większość z tych, którzy przyjechali tu na ponad pół roku, musiało przerwać naukę i wrócić do domu – mówi z rozżaleniem Jarek.

 

Konsulat, MSZ

Ponieważ szkoła wyraźnie odmówiła pomocy studentom, rodzina Jarka zwróciła się z prośbą o pomoc do Kierownika Wydziału Konsularnego w Kopenhadze Piotra Świętacha. Ten ostatni doradził regularne odwiedzanie stron internetowych z ogłoszeniami pracodawców, a sam nagłośnił sprawę: „Korespondencję przedstawiłem Panu Ambasadorowi Adamowi Halamskiemu (…) Do tej sprawy będziemy mogli wrócić jednak po jego powrocie”. Następnie, konsul skontaktował się z jego odpowiednikiem w pobliskim Svendborg oraz przesłał listy do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Mimo pomocy i szczerych chęci konsula, studenci w najbliższej przyszłości nadal pozostaną bez pracy.

 

Niezadowolenie wzrasta

Fora internetowe aż grzmią od informacji, których nikt wcześniej nie opublikował. I tak Julek ze strony Ang.pl narzeka: „Dania jest droga (…) trzeba zapomnieć o piwie, pizzy, i innych przyjemnościach; ja swoje pieniądze przeznaczam przede wszystkim na kserowanie materiałów”. Agnieszka z tego samego portalu dodaje: „Jeszcze nigdy tak mnie nie oszukano”. Wśród najczęściej wymienianych minusów jest właśnie bardzo wysoki koszt utrzymania. Nawet, gdy oszczędzamy, musimy wydać miesięcznie minimum 5000-6000 koron (około 2700-3200 PLN). Ceny podstawowych artykułów spożywczych, jak na przykład chleb (ok. 12 dkk), filet z kurczaka 280 g. (25 dkk) czy jabłka (25 dkk/kg) przekraczają najśmielsze oczekiwania przybyszy z Polski. Opłaty dodatkowe, jak choćby przejazdy autobusowe, to wydatek 17 dkk za bilet w jedną stronę!

 

Każdy kij ma dwa końce

           Wir wyssanych z palca bzdur o edukacyjnym raju, w który wpadły polskie media, jedynie napędza merytoryczną degrengoladę informacji i naraża polskich studentów na poważne kłopoty za granicą. Wspomniany wcześniej Jarek, który jako jeden z wielu wpadł w duńską pułapkę, komentuje sytuację następująco: „Jedyne, co chciałbym osiągnąć to uczciwe informowanie kolejnych rzesz Polaków o minusach wyjazdów na studia do Danii. Ci, którzy pragną uczyć się w tym kraju powinni mieć lepszy dostęp do informacji o tym, co ich czeka, jeśli ewentualnie zdecydują się na tego typu wyjazd. Agencje zajmujące się rekrutacją na tamtejsze uczelnie powinny rzetelniej informować przyszłych kandydatów o warunkach życia na miejscu”. Niestety, jak wszędzie, również i tu rządzi pieniądz. Szkoda jedynie, że za każdym razem okazuje się on ważniejszy od zwykłej troski o ludzki los.

—————————————
Audycja z Radia Łódź dotycząca powyższego artykułu dostępna jest pod adresem:

 

8 KOMENTARZE

  1. Eduabroad – bardzo nie polecam!! Ja skorzystalem z nich i nic dobrego mi z tego nie wyszlo. Syf, chamstwo i nic wiecej. Nie dziwie sie, że takie jazdy chłopaki mieli…

  2. Witam wszystkich bardzo serdecznie!
    Kilka słów o mnie – jestem na trzecim roku na University of Nottingham, studiuję literaturę amerykańską i kanadyjską. Pracuję na pół etatu – jestem kelnerką w Pizza Hut.
    Można powiedzieć, że wszystko do tej pory dobrze się układało, radziłam sobie dość dobrze przez ostatnie kilka lat zarówno z materiałem, jak i z pisaniem prac zaliczeniowych – brnęłam przez kolejne semestry całkiem gładko.
    Wlaściwie do tego miesiaca.. w tym miesiącu zamówiłam tzw. „custom essay” od UK Essays, która udziela profesjonalnej pomocy akademickej. Ze względu na sytuację osobistą musiałam polecieć do Polski na ponad dwa tygodnie akurat pod koniec semestru. Większość przedmiotów wyprowadziłam na prostą jednak ze względu na dwutygodniową nieobecność – obudziłam się (jak to się brzydko mówi) z ręką w nocniku.. na tydzień przed terminem oddania pracy ostatniej i decydujacej w semestrze.
    Ze wzgledu na to, że kilka osób z roku, korzystalo z usług UK Essays, polecili mi ją jako rzetelną, złożyłam zamówienie i przezwyciężyłam swoje obawy odnośnie kosztów takiego eseju za 1000 słów zapłaciłam 130 funtów!!
    Otrzymałam esej po 5 dniach i dzięki temu że zawierał esencje tematu, plus obszerną bilbliografię, udało mi sie napisać własny esej na czas. Ogólnie jestem bardzo zadowolona (dobrze wydane 130 funtów ) i mogę polecić całkiem szczerze UK Essays, jako ostatnią deskę ratunku –
    English essay help
    [url=http://www.ukessays.com/lang/pl/]English essay help[/url]

    Pozdrawiam serdecznie!
    Lara

  3. No niestety. Ale tak jest wszędzie. Nie tylko w Danii. Każdy jest informowany tylko o części faktów, a np. ile kosztuje mieszkanie czy filet z kurczaka dowiaduje się tylko na miejscu. Ludzie często inwestują duże pieniądze w takie wyjazdy, a potem wracają z niczym.

    Ale wina leży po obu stronach. Jak się wyjeżdża do obcego kraju to powinno się samemu sprawdzić ceny. Popytać na forach internetowych czy też zwyczajnie w Google. A nie jechać w ciemno.

  4. Dobry, rzeczowy, konkretny, bez przysłowiowego lania wody.
    Nie cierpię artykułów które nic nie wnoszą i są pisane chyba
    dla samego pisania. Tutaj mamy ewidentne przeciwieństwo
    tego. I to mnie niezmiernie cieszy. Pozdrawiam autora i czekam na
    więcej

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here