Monografia Jana Chruślińskiego Droga na kościach jest osadzona w jednym z najtrudniejszych i najbardziej tragicznych okresów w najnowszej historii Polski. Obejmuje bowiem przede wszystkim okres od lat międzywojennych II Rzeczypospolitej, poprzez dramatyczny rok 1939, deportację Polaków w głąb Związku Sowieckiego, lata zesłania i niewolniczej pracy na Syberii, formowanie Wojska Polskiego, bitwę pod Lenino i jego szlak bojowy, aż po walki o Warszawę w styczniu 1945 roku.
Kiedy patrzymy na tamte wydarzenia z perspektywy kilkudziesięciu lat, łatwo odnieść wrażenie, że należą one już wyłącznie do odległej przeszłości. Daty, nazwiska, miejsca bitew, deportacje, łagry, wojenne szlaki i zniszczone miasta układają się w karty historii, które dzieli od nas coraz większy dystans. Gruzy zniknęły, miasta nie wyglądają już tak jak kiedyś. Wyrosły wieżowce, zmieniła się przestrzeń, w której żyjemy, a świat, który był wówczas znany, odmienił się niemal nie do poznania.
A jednak ten dystans jest w pewnym sensie jedynie pozorny.
Tak naprawdę ludzie, którzy byli świadkami tamtych czasów, stali się częścią codziennego życia lat powojennych i współtworzyło świat, w którym żyjemy dzisiaj. Ich doświadczenia nie skończyły się wraz z wojną. Tragiczne wydarzenia, których byli świadkami lub których sami doświadczyli, naznaczyły ich na całe życie, wpływając na ich osobowość, wrażliwość, sposób patrzenia na drugiego człowieka i rozumienia nowej rzeczywistości. Ich konsekwencje były obecne także w codzienności kolejnych pokoleń – w rodzinnych opowieściach, przemilczeniach, lękach, przywiązaniu do domu i kraju, a także w wartościach i nadziejach przekazywanych potomkom.
Historia narodu nie składa się przecież wyłącznie z faktów odnotowanych w podręcznikach. Nie tylko wojny, decyzje polityczne czy daty przełomowych wydarzeń ukształtowały współczesne społeczeństwo polskie. Równie ważne są historie pojedynczych ludzi – takie jak historia Jerzego Galasińskiego – oraz doświadczenia tych, których losy nigdy nie zostały szerzej opisane. Dla historyków mogą być one jednym z wielu epizodów epoki, dla konkretnego człowieka stanowią jednak część jego własnego życia, a dla jego bliskich stają się obszarem szczególnej pamięci rodzinnej.
Taką indywidualną historię nosiła też w sobie moja babcia, pochodząca z Rawy Ruskiej. Jako mała dziewczynka doświadczyła tragicznych wydarzeń tamtych lat i wraz z częścią rodziny cudem uniknęła losu wielu innych mieszkańców tych ziem, uciekając przed czystkami etnicznymi. Dla niej nie była to historia spisana na kartach podręcznika. Nie były to jedynie daty ani wydarzenia. Było to dzieciństwo wypełnione strachem, utrata poczucia bezpieczeństwa i doświadczenie świata, który z dnia na dzień przestał być tym samym miejscem, które znała.
Trudną, choć zupełnie inną drogę przeszła również osoba, z którą miałem przyjemność współpracować. Pochodziła z rodziny, która po agresji Związku Sowieckiego na Polskę została deportowana – nie na Syberię, lecz do Kazachstanu.
Po wielu dziesięcioleciach, kilka lat temu, zdecydowała się przyjechać do Polski. Wróciła jednak do kraju zupełnie innego od tego, który jej rodzina musiała opuścić. Wróciła do Polski nowej i nieznanej – odbudowanej po wojnie, okupacji, terrorze i przemianach, które na zawsze zmieniły jej oblicze.
Co w tamtym momencie łączyło ją z Polską? Przede wszystkim język, przekazywany z pokolenia na pokolenie, oraz świadomość własnej tożsamości. Pozostała Polką, choć przez większą część życia nie miała nawet możliwości odwiedzenia kraju swoich przodków ani poznania go osobiście. Nad Wisłę przyjechała dopiero w wieku średnim – po dziesięcioleciach życia w miejscu, które stało się jej domem, choć nigdy nie przestała czuć, że jej prawdziwe korzenie sięgają gdzie indziej.
Te osobiste historie uświadamiają nam coś niezwykle ważnego, co również stara się nam przekazać Jan Chruśliński: historia wielka i historia prywatna nie istnieją obok siebie. One nieustannie się przenikają. Wielkie wydarzenia XX wieku odcisnęły swoje piętno na milionach pojedynczych ludzi, a ich doświadczenia z kolei stały się częścią naszej wspólnej historii.
Innym, niezwykle ważnym aspektem, jest to, że dziś, jako społeczeństwo, coraz częściej stykamy się z relatywizacją przeszłości. Jesteśmy świadkami mitologizowania osób czy wydarzeń, w którym nie zawsze prawdziwy przekaz dotyczący przeszłości otrzymuje rangę mitu. Towarzyszy temu nurt uproszczeń i generalizacji, który również wpływa na ludzkie postawy oraz pamięć zbiorową społeczeństwa. Wielokrotnie powtarzane przez lata uproszczenia mogą w pewnym momencie uzyskać status niemal fundamentalnych prawd, z którymi trudno walczyć nawet za pomocą faktów historycznych. Tym bardziej potrzebne są więc świadectwa, które nie uciekają od trudnych pytań, nie upraszczają ludzkich losów i nie zastępują prawdy wygodnym mitem.
Warte odnotowania jest również to, że historia Jerzego Galasińskiego jest też na tyle uniwersalna, iż de facto nie ogranicza się do losów jednej rodziny czy jednego człowieka. Staje się ona świadectwem losu znacznie większej wspólnoty – ludzi, którzy zostali wyrwani ze swoich domów, zesłani na „nieludzką ziemię”, zmuszeni do walki o przetrwanie, a mimo wszystko starali się zachować poczucie własnej tożsamości, przywiązanie do Polski, wiary i własnych wartości. Należy wyraźnie podkreślić ten wymiar opowieści: więź, zasady moralne i patriotyzm pozwalały wielu zesłańcom przetrwać najcięższy okres ich życia.
Dziś jesteśmy w zupełnie innym miejscu. Żyjemy w innej Polsce, w innych warunkach, w świecie, który dla człowieka z lat czterdziestych XX wieku byłby zapewne trudny do wyobrażenia. A jednak echa tamtych lat wciąż w nas pozostają. Kształtują naszą zbiorową pamięć, nasze zbiorowe lęki, nasze nadzieje i rozumienie tego, czym są wolność, bezpieczeństwo, państwo i szeroko pojęta ojczyzna.
Pamięć nie jest jednak dana raz na zawsze. Z każdym rokiem odchodzą kolejni świadkowie historii. Coraz mniej jest osób, które mogą powiedzieć: „Pamiętam, bo tam byłem”. Pozostają nam zatem głównie świadectwa – dokumenty, wspomnienia, fotografie i rodzinne opowieści. Aby nie zostały rozproszone i częściowo zapomniane, niezwykle ważne jest ich spisywanie i utrwalanie. I w tym procesie wręcz nieocenioną rolę odegrał Jan Chruśliński. Jego monografia nie pozwala, aby doświadczenia konkretnych ludzi zostały sprowadzone do kilku dat w podręczniku, a Droga na kościach nadaje historii jej najbardziej ludzki wymiar.
Trzeba więc za wszelką cenę inwestować w pamięć historyczną kolejnych pokoleń młodych Polaków. Nie po to, aby żyli przeszłością, lecz po to, aby lepiej rozumieli teraźniejszość. Nie po to, aby budować kolejne podziały, lecz aby potrafili rozpoznawać wartość ludzkiego życia, wolności i pokoju. I przede wszystkim po to, aby wiedzieli, że za każdą historyczną datą stoją konkretni ludzie – ze swoimi rodzinami, marzeniami, strachem, cierpieniem i nadzieją.
Śp. prof. Bogusław Rakowski, wykładając na Uniwersytecie Łódzkim historię omawianych tutaj lat, mawiał, przywołując myśl Hegla: „Historia uczy, że człowiek niczego się z niej nie uczy”. Jest to stwierdzenie głęboko pesymistyczne, ale zarazem stanowiące ważne ostrzeżenie. Można jednak spojrzeć na tę myśl inaczej. Prof. Karol Czejarek, wiceprezes zarządu Queen Jadwiga Institute, zawsze powtarza bowiem, że powinniśmy robić absolutnie wszystko, aby dramaty przeszłości już nigdy się nie powtórzyły.
Między tymi dwoma stanowiskami – pesymistycznym przekonaniem o ludzkiej skłonności do powtarzania dawnych błędów a nadzieją, że dzięki pamięci możemy ich uniknąć – rozpięta jest nasza odpowiedzialność za przyszłość.
Pamięć jest bowiem zobowiązaniem.
Zobowiązaniem wobec tych, którzy nie przeżyli. Wobec tych, którzy przeżyli, ale przez całe życie nosili w sobie ślady tamtych doświadczeń. I wreszcie wobec tych, którzy przyjdą po nas.
Musimy przekazać młodemu pokoleniu nie tylko wiedzę o tym, co się wydarzyło, lecz także umiejętność odróżniania prawdy od mitu, świadectwa od propagandy, pamięci od politycznego wykorzystywania historii. Musimy uczyć szacunku dla ofiar i dla ludzkiego cierpienia. Prawda historyczna nie potrzebuje triumfalizmu. Potrzebuje uczciwości, odwagi i pamięci.
Droga na kościach skutecznie więc przypomniała, że historia Polski nie jest wyłącznie opowieścią o zwycięstwach i klęskach. Jest przede wszystkim historią ludzi. Tych, którzy w najtrudniejszych warunkach próbowali zachować godność, wierność swoim wartościom i nadzieję, że kiedyś jeszcze powrócą do normalności.
Dziś mamy przed sobą zadanie.
Aby pamiętać.
Aby szanować.
Aby strzec prawdy.
Aby nie pozwolić, by tragedie przeszłości zostały zapomniane.
I aby kolejne pokolenia Polaków, patrząc w przyszłość, wiedziały, z jak trudnej drogi przyszliśmy.












