Dramat Polski we wrześniu 1939 r.

0

Władze państwowe i kierownictwo wojskowe II Rzeczypospo­litej w całym okresie międzywojennym zdawały sobie sprawę ze słabości ekonomicznej Polski, jako następstwa ponad 120-letniej niewoli i zniszczeń spowodowanych I wojną światową. Dlatego całą uwagę koncentrowały na zapewnieniu państwu optymalnych wa­runków bezpieczeństwa celem rozwoju niezależnego bytu, łącz­nie z sojuszami – zwłaszcza z Francją. Możliwości ekonomiczne państwa nie pozwalały na dynamiczny rozwój przemysłu zbroje­niowego, chociaż realizacja śmiałych planów inwestycyjnych w II połowie lat 30-tych przy współpracy sektorów: publicznego, pry­watnego, spółdzielczego i komunalnego zmniejszyła dyspropor­cje w uzbrojeniu i wyposażeniu technicznym pomiędzy Wojskiem Polskim, a armiami państw ościennych (4-letni plan inwestycji pu­blicznych i 6-letni plan rozbudowy sił zbrojnych). Konsekwencją tych inwestycji ( m.in. zbudowanie Centralnego Okręgu Przemy­słowego) było znaczne ożywienie koniunktury gospodarczej w la­tach 1936-1939 i wprowadzanie nowego uzbrojenia na wyposaże­nie wojska. Narastające zagrożenie utraty niepodległości, utrzymu­jące się nadal dysproporcje w uzbrojeniu w stosunku do III Rzeszy i ZSRR zamierzało dowództwo Wojska Polskiego zmniejszyć po­przez rozbudowę w pasie przygranicznym sieci ściśle zakonspi­rowanych grup specjalnego przeznaczenia, przygotowanych do działań sabotażowo-dywersyjnych w przypadku wojny i koniecz­ności opuszczenia tego terenu przez regularne oddziały wojska. Do ich organizowania przystąpiono wkrótce po zakończeniu woj­ny polsko-sowieckiej 1920 r. i III Powstania Śląskiego. Znaczący ich rozwój miał miejsce w latach 30-tych.

Polityka gospodarcza państwa ściśle związana była z polityką zagraniczną, której celem było utrzymanie pokojowych stosunków z sąsiadami i sojuszu z Francją oraz Rumunią. Między innymi w 193£ r. podpisano ze Związkiem Sowieckim pakt o nieagresji uzu­pełniony konwencją o określeniu napastnika. W 1935 r. przedłu­żono jego ważność do 31 grudnia 1945 r. Z kolei z III Rzeszą (po odrzuceniu przez Francję propozycji marsz. Józefa Piłsudskiego podjęcia akcji prewencyjnej przeciwko Niemcom) podpisała Polska deklarację o niestosowaniu przemocy, która miała obowiązywać przez 10 lat. W II połowie lat 30-tych III Rzesza wspierana przez Włochy zapoczątkowała jawną rewizję postanowień traktatu wer­salskiego, np. w marcu 1936 r. wkroczyły wojska hitlerowskie do zdemilitaryzowanej strefy Nadrenii, a w marcu 1938 r. przyłączy­ły Austrię do Rzeszy, a wkrótce potem (za zgodą Wielkiej Bryta­nii, Francji i Włoch na konferencji w Monachium) włączyły do Nie­miec Sudety należące do Czechosłowacji. Polityka ustępstw mo­carstw zachodnich na rzecz Niemiec trwała aż do zajęcia przez to państwo Czech i Moraw w marcu 1939 r. Dopiero wówczas Anglia i Francja rozpoczęły budowanie bloku przeciw III Rzeszy.

21 marca 1939 r. rząd brytyjski zaproponował przystąpienie do współpracy Francji, Polski i Związku Radzieckiego. Nacisk Nie­miec na Polskę i umiarkowane żądania zostały odrzucone przez rząd polski. Pod koniec marca 1939 r. Adolf Hitler nakazał przy­gotowanie planu ataku na Polskę pod kryptonimem „Fali Weiss” a 28 kwietnia w Reichstagu wypowiedział polsko-niemiecką dekla­rację o niestosowaniu przemocy. Dowództwo wojskowe zdając so­bie sprawę z zagrożenia niemieckiego przystąpiło już w marcu do modernizacji polskiego planu obrony; przeprowadziło tajną mobi­lizację czterech dywizji piechoty, brygady kawalerii i mniejszych pododdziałów, wzmocniło stany liczebne w pogranicznych dywi­zjach i brygadach; utworzyło zawiązki sztabów przyszłych armii itd.

Plan operacyjny „Zachód” zakładał defensywny charakter dzia­łań i przewidywał obronę całego terytorium, którą miały odciążyć działania sojuszników na froncie zachodnim na początku trzecie­go tygodnia działań wojennych. Natomiast w końcu marca Wiel­ka Brytania zaproponowała Polsce jednostronne gwarancje, które przekształcono tydzień później w sojusz polsko-brytyjski (6 kwietnia). Z kolei 23 sierpnia 1939 r. zawarły został w Moskwie pakt niemiecko-sowiecki, który oznaczał propozycję rozbioru Polski. Tym samym III Rzesza zagwarantowała sobie neutralność ZSRR oraz element zniechęcający aliantów do wywiązania się z podję­tych zobowiązań wobec Polski i jej izolację. Alan Bullock w książ­ce „Hitler-Stalin”, pisze, iż Hitler zamierzał najpierw uderzyć na Za­chód, ale wówczas Polska wywiązałaby się z podjętych zobowią­zań i zaatakowała III Rzeszę. Hitler mając nie tylko zapewnioną neutralność ZSRR, ale jej współudział w agresji na Polskę, zde­cydował się na wojnę.

25 sierpnia 1939 r. podpisany został układ polsko-brytyjski o wzajemnej pomocy. Problem w tym, że sojusznicy nie zamierza­li wywiązać się z podjętych zobowiązań wobec Polski. Przecież o podpisanym pakcie niemiecko-sowieckim i tajnym załączniku wiedzieli m.in. politycy brytyjscy i francuscy, ale rządy tych państw nie poinformowali Polski o tym fakcie (np. ambasador francuski Robert Coulondre w Berlinie poinformował swój rząd, że układ w Moskwie przewiduje uderzenie na Polskę i jej rozbiór). Rządy państw Zachodnich obawiały się, że Polska mogłaby zaakcep­tować żądania III Rzeszy a tym samym zagrożone byłyby agre­sją ich terytoria.

Polska kontynuowała przygotowania do odparcia ewentualnej agresji ze strony III Rzeszy, chociaż nie odrzucała możliwości poko­jowego rozwiązania konfliktu. Planowano zmobilizować 1 350 000 żołnierzy a w rzeczywistości 1 września Siły Zbrojne liczyły ok. 850 000. We wrześniu zdołano jeszcze zmobilizować 100 000 – 150000      żołnierzy. Siły te tworzyły: 39 dywizji piechoty, 11 brygad ka­walerii, 2 brygady pancerno-motorowe (niepełne), 3 brygady gór­skie i wiele mniejszych pododdziałów. Na ich uzbrojeniu znajdo­wało się ok. 4500 dział i moździerzy, 600 czołgów, 400 samolotów.

Siły te były rozciągnięte na ponad 1500 kilometrowym froncie, co spowodowało rozproszenie wysiłków a tym samym słabość obro­ny. Z kolei siły niemieckie skierowane przeciwko Polsce liczyły ok.1850 000 żołnierzy (m.in.: siedem dywizji pancernych, cztery dy­wizje lekkie, cztery dywizje zmotoryzowane) uzbrojone w: 11 000 dział i moździerzy, 2800 czołgów, 2000 samolotów. Cechą wyróż­niającą Wehrmacht był wysoki stopień wyposażenia technicznego i motoryzacji, nowoczesne środki łączności itd.

Adolf Hitler na posiedzeniu sztabu głównego 22 sierpnia 1939 r. stwierdził wobec generałów „Stworzę propagandowy powód roz­poczęcia wojny, nieważne, czy będzie on wiarygodny”. W ślad za tą wypowiedzią kontynuowano liczne incydenty i prowokacje, np. 31 sierpnia rzekomo cywilni powstańcy śląscy opanowali radiosta­cję niemiecką i zamordowali jej obsługę. Incydent ten stał się ofi­cjalnym pretekstem do rozpoczęcia przez III Rzeszę działań wo­jennych przeciwko Polsce.

1 września 1939 r. wojska niemieckie ok. godz. 4.45, bez wy­powiedzenia wojny zaatakowały Polskę. Wehrmacht wspierany przez lotnictwo i Kriegsmarine rozpoczął działania wojenne na ca­łym froncie, czyli uderzył z północy, zachodu i południa. Jego dywi­zje pancerne i zmechanizowane wykonywały zmasowane uderze­nia na wybranych kierunkach operacyjnych. Najgroźniejsze było uderzenie 8. i 10. Armii niemieckich z obszaru Wrocławia i Opo­la, które dążyły do zniszczenia sił polskich w wielkim łuku Wisły oraz zdobycia Warszawy. W wyniku ogromnej przewagi technicz­nej wojsk niemieckich siły polskie, pomimo bohaterskiej obrony, zostały zepchnięte lub pobite na zajmowanych pozycjach obron­nych i wszędzie niemal opuściły główną linię obrony i już w pierw­szym tygodniu wojny były w odwrocie na całym froncie. Wehr­macht nie zdołał jednak zamknąć i zniszczyć sił polskich w wiel­kim łuku Wisły. Zarazem 3 września 1939 r. Francja i Wielka Bry­tania wypowiedziały wojnę III Rzeszy. Wydawało się, że ich przy­stąpienie do działań wojennych zmieni diametralnie sytuację bro­niących się wojsk polskich, tym bardziej, że 9 września do przeciwnatarcia przeszła Armia „Poznań”, którą wsparła podporządko­wana jej Armia „Pomorze”. Tym samym przekreśliły one zamiary hitlerowskiego dowództwa całkowitego zniszczenia Polski w kilkunastodniowej, błyskawicznej kampanii. Zostało ono zmuszo­ne, do przegrupowania swoich wojsk i skoncentrowania nad Bzu­rą 18 dywizji. W zaciekłych 9-dniowych walkach armie te zostały rozbite przez agresora i resztki ich przebiły się do okrążonej War­szawy. Tym samym siły polskie wyczerpały możliwości zaczepne i wycofywały się na kolejne rubieże.

17 września Polska została zaatakowana od wschodu przez
ZSRR, czego konsekwencją było pogorszenie jeszcze bardziej sy­tuacji polityczno-wojskowej Polski. Celem tej agresji było związa­nie sił polskich we współdziałaniu z Niemcami i zgodnie z uzgod­nieniem zawartym między tymi państwami w tajnym protokole z 23 sierpnia 1939 r. włączenie ponad połowy obszaru Polski do stre­fy interesów ZSRR. Z kolei rząd RP i Naczelne Dowództwo do­szły do przekonania w czasie dwóch narad 17 września, że nie ma warunków do uznania stanu wojny z ZSRR. Marsz. Edward Rydz-Śmigły w dyrektywie do wojsk z tego dnia stwierdził:   So­wiety wkroczyły. Zarządzam ogólne wycofanie na Rumunię i Wę­gry najkrótszymi drogami. Z Sowietami nie walczyć, tylko w razie natarcia z ich strony lub próby rozbrojenia naszych oddziałów (…), do których podeszły powinny z nimi pertraktować w celu wyjścia z garnizonów do Rumunii lub Węgier”.

Zrealizowanie tej dyrektywy było nierealne, ponieważ woj­ska sowieckie dążyły do rozbrojenia sił polskich. Tym samym nie mając wyboru zmuszone były walczyć. Najsilniejszy opór stawia­ły pododdziały pułków KOP „Głębokie” i „Wilejka”, chociaż zacię­te walki toczyły się na wielu odcinkach frontu. Oddziały sowiec­kie ciężkie walki stoczyły z oddziałami KOP gen. bryg. Wilhelma Orlik-Rückemanna i SGO „Polesie” dowodzonej przez gen. bryg. Franciszka Kleeberga. W dalszym ciągu walczyły oddziały polskie z Wehrmachtem, zwłaszcza na Lubelszczyźnie, gdzie w rejonie Tomaszowa Lubelskiego (od 16 do 27 września) biły się najpierw polskie zgrupowania z Armii „Kraków” i części Armii „Lublin” a na­stępnie z Frontu Północnego z zamiarem przebicia się w kierun­ku południowym i przejścia na Węgry i Rumunię. Na trwałe prze­szła do historii bohaterska obrona Warszawy, która skapitulowa­ła 28 września, czyli wówczas, gdy zabrakło amunicji i żywności. Ostatnim walczący zgrupowaniem była SGO „Polesie” gen. bryg. Franciszka Kleeberga, które stoczyło pod Kockiem ostatnią bitwę w dniach od 2 do 6 października. Generał na odprawie z udziałem kilkudziesięciu zaprzysiężonych oficerów, podchorążych i podofi­cerów po kapitulacji Warszawy stwierdził: „Warszawa padła, nie ma więc, po co iść na odsiecz czy dywersję na tyłach Warsza­wy […] Pozostaje tylko Mała Wojna – działania partyzanckie, któ­re można prowadzić w oparciu o duże kompleksy leśne. Wojna ta udowodni – że mimo wszystko walczymy dalej”. Pod Kockiem po­lecił im powrót do swoich miejsc zamieszkania i przystąpienie do organizowania zakonspirowanych organizacji wojskowych i dzia­łań partyzanckich.

W podobny sposób postąpił gen. bryg. Wilhelm Orlik-Rückemann (dowódca KOP), który po walkach z oddziałami Ar­mii Czerwonej podjął decyzję w rejonie Sosnowic 1 października 1939 r. o rozwiązaniu swego ugrupowania KOP i na odprawie ofi­cerskiej powiadomił kilkudziesięciu zaufanych oficerów o utworze­niu organizacji konspiracyjnej Tajny KOP; stanął na czele tej or­ganizacji i zobowiązał podkomendnych do prowadzenia dalszej walki z wrogiem.

Należy zwrócić uwagę na postawę żołnierzy, począwszy od szeregowca a skończywszy na generale, walczących na wielu polach bitewnych. Często wykazywali oni niezwykłe męstwo, jak kpt. Władysław Raginis pod Wizna, czy też ppor. Janusz Bardziń­ski (dowódca 2 plutonu szwadronu kolarzy z 17. p.uł. Wielkopol­skich) broniący mostu nad Bzurą pod Łowiczem, który w meldun­ku 10 września na krótko przed śmiercią napisał:

            Nieprzyjacielska piechota na odległości szturmowej. Jestem pod silnym ogniem moździerzy i karabinów maszynowych. Większość ułanów zabi­ta lub ranna. Jestem lekko ranny. Zadanie wykonuję nadal, ale na pomoc za późno. Odmeldowuję się Panie Pułkowniku. Ku chwale Ojczyzny i Pułku. To jest mój ostatni meldunek”. W podobny spo­sób zginął gen. bryg. Franciszek Seweryn Wład – dowódca 14. DP, który prowadził żołnierzy do natarcia, celem przebicia się do Warszawy. 18 września prowadził kilka przeciwnatarć, lecz bez po­wodzenia. Wówczas oświadczył wobec oficerów sztabu i jedne­go z dowódców pułku: „… Nie mamy, z czym wracać z pola walki i właśnie dla mnie, jako dowódcy dywizji, jedyne wyjście żołnier­skie byłoby lec tu wśród swoich żołnierzy”. W kilka godzin później został śmiertelnie ranny. Księdzu kapelanowi powiedział „ Odda­ję swe życie za Polskę”. Po jego śmierci dowództwo nad tą dywi­zją objął płk Mieczysław Łukoski, którą ją poprowadził do nocnego uderzenia, podczas którego, jak wspomina, wiele: „… oddziałów, ba nawet grupy poszczególnych żołnierzy i nieraz grupy uzbrojo­nych cywili, samorzutnie rzucało się na oddziały niemieckie…”.

W czasie bitew w kampanii wrześniowej żołnierze udowodnili wysoki poziom wyszkolenia bojowego, zaciętość, odwagę i wolę walki.. Na ten fakt zwracają uwagę nawet Niemcy, np. w historii 12 pułku strzelców z 4. DPanc. gen. por. Georg Hans Reinhardt o walce z 18 września czytamy: „… Około 14.00 wszystkie kom­panie popadły w ciężkie walki z wycofującymi się (…) Polakami. Łączność wewnątrz i między kompaniami i do batalionów została wkrótce zerwana i mimo powtarzanych prób nie udało się jej przy­wrócić. Każdy pododdział prowadził rozpaczliwą walkę obronną (…). O 16.40 II batalion ruszył między wałem a Bzurą do natarcia na Łasice. Po przejściu tej, wydawało się opuszczonej przez nie­przyjaciela miejscowości, rozpoczął się sabat czarownic(…). Z za­głębień i licznych zarośli, drzwi domów i bram stodół wytrysnęły brunatne, pochylone postacie atakujących (…). Trzeba było pozo­stawić część ciężkiej i lekkiej broni piechoty, samochody, a nawet rannych i poległych. Pułk stał się zlepkiem mniejszych lub więk­szych grup bojowych…”.

Nie tylko żołnierze bronili ziemi ojczystej, bo podobną rolę speł­niali członkowie z sieci dywersji pozafrontowej współdziałający z mieszkańcami wielu miast, np. Katowic. Po wycofaniu się regular­nych oddziałów WP z Górnego Śląska jego obronę kontynuowali Ślązacy. O ich walce 4 września w obronie Katowic pisał niemiec­ki korespondent wojenny Georg Bartosch następująco: „… Z do­mów, dachów, piwnic i garaży zapalały się błyskawice, dochodzi­ło do tych szybkich a prawie niemożliwych do odparcia ataków. Z bezpiecznych kryjówek, z dobrym polem widzenia mieli Polacy lekką robotę. Niemcy ruszyli do wściekłych przeciwnatarć. Z da­chów czteropiętrowych domów sprowadzali polskich strzelców. Walczyli o każdy metr ziemi. Dom za domem musiał być zdoby­wany ( …). Nie żołnierz, ale sfanatyzowana polska ludność cywil­na odpowiada za spotęgowany ogień niemiecki (…). Każdy dom stanowił twierdzę…”.

Te kilka przykładów wskazuje, że postawa żołnierzy i ludno­ści cywilnej w wojnie obronnej 1939 r. zasługuje na powszechny szacunek, bo zapoczątkowali walkę o niepodległy byt narodowy. Ukazane ich cechy, jak: siła charakteru, hart ducha, poświęcenie, wola walki, nieugiętość, brawura, bohaterstwo itd. były charakte­rystycznymi w latach okupacji dla narodu polskiego a zwłaszcza dla żołnierzy regularnych sił zbrojnych na frontach zachodnim i wschodnim oraz członków Polskiego Państwa Podziemnego i z or­ganizacji konspiracyjnych działających poza strukturami tego Pań­stwa. Z pełną świadomością spełniali oni patriotyczny obowiązek wobec Ojczyzny i dla niej gotowi byli złożyć swoje życie w ofierze.

W kampanii wrześniowej około 200 000 żołnierzy poległo, za­ginęło i zostało rannych, przy czym za poległych i zmarłych z ran uznano ponad 70 000 (6000 – 7000 poległo lub zostało zamor­dowanych w walkach z Armią Sowiecką). Do niewoli dostało się ok. 630 tys. żołnierzy polskich, z tego 230 tys. do niewoli sowieckiej. Liczba wziętych żołnierzy przez Armię Sowiecką powiększy­ła się o internowanych na Litwie i Łotwie po zaanektowaniu tych państw przez ZSRR.

Klęska militarna w wojnie obronnej 1939 r. nie oznaczała za­ kończenia walki z okupantami, bo do działań partyzanckich prze­szły zwłaszcza specjalistycznie wyszkolone grupy z dywersji pozafrontowej. Działania partyzanckie we wrześniu 1939 r. nie mia­ły większego znaczenia militarnego, ponieważ kraj został zajęty przez okupantów, miały natomiast istotne znaczenie moralne, po­lityczne i wojskowe, bo zapoczątkowały zbrojny opór przeciw na­jeźdźcom – opór, który zyskał nie tylko poparcie społeczeństwa polskiego, lecz przyczynił się do jego udziału w akcjach sabota­żowych. Ponadto działalność oddziałów partyzanckich wpływała na kształtowanie się postaw patriotycznych i nastrojów społeczeń­stwa, np. nadleśniczy lasów przysuskich Otton Otokar Rudkę pi­sał o partyzantach mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala” ubra­ni byli w mundury wojskowe. Przeżywaliśmy wówczas radość nie do opisania. Zdawało się nam, że Polska znów powstała. Entu­zjazm rósł z dnia na dzień. Chłopi dostarczali do Gałek żywność i broń. Codziennie zgłaszali się żołnierze różnych rodzajów broni. Oddział powiększał się i rósł w siłę”.

Po klęsce Polski w 1939 r. członkowie dywersji pozafrontowej przeszli do działań konspiracyjnych, zapoczątkowując tworzenie różnych organizacji konspiracyjnych: mjr rez. Kazimierz Kierzkowski (Organizacja Orła Białego-Związek Orła Białego), mjr Bolesław Studziński (KOP), mjr Jan Mazurkiewicz (Tajna Organizacja Woj­skowa), ppor. rez. Józef Korol – kierownik dywersji na Śląsku (Pol­ska Organizacja Partyzancka), Marian Winiewicz – kierownik dy­wersji Poznań-Śródmieście (Polska Organizacja Wojskowa), mjr Włodarkiewicz (Tajna Armia Polska), por. J. Bruckner-Rylski (Or­ganizacja Wojskowa „Wilki”).

Natomiast Naczelny Wódz w przededniu opuszczenia granic kraju wydał Henrykowi Józewskiemu – członkowi dywersji pozafrontowej, rozkazy w sprawie utworzenia konspiracyjnej organiza­cji wojskowej na wzór POW. Mjr dypl. Edmund Galinat, również członek kierownictwa dywersji pozafrontowej, 26 września 1939 r. przywiózł samolotem z Rumunii do Warszawy rozkazy Naczelne­go Wodza o konieczności powołania organizacji konspiracyjnej na wzór dawnej POW. Oznaczało to zbieżność inicjatyw Naczelne­go Wodza oraz gen. bryg. Michała Tadeusza Karaszewicza-Tokarzewskiego i członków kierownictw sieci terenowych dywersji po­zafrontowej, którzy wychodzili z założenia, iż wojna światowa do­piero się rozpoczęła i Polska musi kontynuować walkę z okupan­tami w oparciu o Francję i Wielką Brytanię.

Jednocześnie kontynuowana była ciągłość funkcjonowania państwa (prezydent Ignacy Mościcki po internowaniu w Rumunii przekazał władzę, działając na podstawie konstytucji z 1935 r.). 30 września 1939 r. I. Mościcki złożył rezygnację z urzędu prezy­denta RP. W tym dniu Władysław Raczkiewicz objął urząd prezy­denta RP i odwołał gen. dyw. dr Felicjana Sławoj-Składkowskiego z urzędu prezesa Rady Ministrów. Prezydent RP mianował gen. dyw. Władysława Eugeniusza Sikorskiego prezesem Rady Mini­strów i ministrem spraw wojskowych. Wcześniej, bo na początku września 1939 r. prowadzono już rozmowy z Francją o zorgani­zowaniu na jej obszarze Wojska Polskiego. 9 września podpisana została umowa wojskowa a 12 września władze francuskie odda­ły do polskiej dyspozycji obóz szkoleniowy w Bretanii. Na podsta­wie tej umowy oraz kolejnych zawartych z Francją i Wielką Bryta­nią, np. 18 listopada w Londynie o utworzeniu polskiej marynarki wojennej w Anglii, zaś 4 stycznia 1940 r. umów z Francją o utwo­rzeniu na jej terytorium WP i lotnictwa, przystąpiono do odbudowy WP na podstawie opracowanego planu przez rząd.

 

Autorzy tekstu: Monika Kaźmierczyk, Mieczysław Starczewski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj