Dlaczego zająłem się Hansem Hellmutem Kirstem… Autobiografia Karola Czejarka, cz. XXV

0

…dlatego, iż odsłonił w swojej twórczości prawdziwe oblicze nazizmu, wojny i III Rzeszy – ZŁOWROGIE WSPOMNIENIE ŚWIATA!

Dokonał tego przede wszystkim w powieściach:

„08/15 w partii”; „08/15 dzisiaj”, „Fabryka oficerów”, „Noc generałów”, „Noc długich noży”, „Rok 1945 – koniec”, które…

KAŻDEMU (tak, każdemu!) polecam do przeczytania!

Także oczywiście jego opowieść o

WOJNIE Z POLSKĄ Mane, tekel ’39”!

W swojej twórczości Kirst ukazał również, jak po bezwarunkowej kapitulacji III Rzeszy w 1945 roku wyglądało „za Odrą” kształtowanie się młodej demokracji i państwowości Republiki Federalnej Niemiec. (Po części także w Niemieckiej Republice Demokratycznej, np. w „Nocy generałów”).

Choćby „tylko” z tego punktu widzenia Kirst pozostanie dla mnie kimś bardzo ważnym w literaturze XX wieku, nie tylko niemieckiego obszaru językowego! W Niemczech nadal uchodzi za autora drugorzędnego, mimo że w jego dorobku znajduje się ponad 50 książek. Także bogata spuścizna recenzencka i reportażowa.

Postanowiłem więc – poznawszy jego twórczość „od podszewki” – ten niekorzystny obraz pisarza utworzony przez krytykę niemiecką zmienić i… ukazać rzeczywiste wartości jego prozy, które stawiają go w rzędzie najbardziej znaczących pisarzy antynazistowskich i antywojennych w świecie!

Bowiem nikt inny z niemieckich pisarzy nie opisał – tak jak on – systemu zagłady i nie odsłonił mechanizmów nazistowskiej władzy!

Pod tym względem jego twórczość ma charakter nieomal dokumentalny!

W wielu jego utworach zmienione zostały jedynie nazwiska, gdyż opisywane wydarzenia są prawdziwe! I PRZERAŻAJĄCE! Przy czym jego twórczość nie jest pozbawiona walorów artystycznych. (O czym też napiszę w dalszej części).

Pracowałem jeszcze w księgarni, kiedy po raz pierwszy wydano jego trylogię, a konkretnie „08/15 w koszarach” (rozbudowaną potem w pięcioksiąg „08/15”).

Nie tylko ten pięcioksiąg, ale cały dorobek autora zasługuje na uwagę!

Moje zajęcie się jego twórczością, zaowocowało na przełomie lat dziewięćdziesiątych ub. wieku i początku obecnego, wydaniem (pod moją redakcją) „Dzieł zebranych” tego autora (przez warszawskie Wydawnictwo INTERART), w tym dziewięciu moich przekładów jego najważniejszych powieści!

Również napisaniem książki o autorze „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta” (wydanej w roku 2003 przez wrocławskie Wydawnictwo Oświatowe „ATUT”).

Krótko mówiąc, poświęciłem temu niezwykłemu pod wieloma względami autorowi wiele lat swojego życia (czego nie żałuję) i…zajmuję się nim do dziś (a gdy piszę te słowa jest koniec kwietnia 2022 r.), ciągle odkrywając coś nowego, jak choćby to, że na nic zdało się jego ostrzeżenie (któremu poświęcił swoją twórczość), aby „historia ludobójstwa” jaką opisał – nie powtórzyła się, a niestety powtórzyła – napaścią Rosji na Ukrainę! Przypomina to rok 1939! Wymowa jego powieści jeszcze bardzie staje się aktualna i czytelna!

Tyle, że Niemcy pozbywszy się w międzyczasie balastu przeszłości, przystępując do Unii Europejskiej (współtworząc ją razem z Francuzami), są dziś demokratycznym państwem odcinającym się od nazistowskiej przeszłości, której jednak z historii wykreślić się nie da.

I o tym należy pamiętać. W międzyczasie bowiem powstały także nowe zagrożenia, jak wojna w Afganistanie, Iraku, Czeczenii; dokonano aneksji Krymu, a teraz napaść Rosji na suwerenny kraj, jakim (na szczęście nadal, gdy piszę te słowa ) jest UKRAINA. Wszystko to nie powinno się zdarzyć. Stąd aktualność Kirsta!

Urodził się (jak podaje w swoim życiorysie) w 1914 roku w Osterode (dzisiejszej Ostródzie).

Jego matka pochodziła z rodziny rzemieślniczo-kupieckiej, przybyłej do Prus Wschodnich z Holandii, zaś jego ojciec z rodziny urzędniczej o korzeniach chłopskich, wywodzącej się z regionu salzburskiego.

W latach 1914 –1933 ojciec Kirsta – jako policjant – często zmieniał miejsce pobytu, stąd i młody Kirst chodził do szkół podstawowych w różnych małych miasteczkach (na terenie b. Prus Wschodnich), by wreszcie zatrzymać się w gimnazjum im. Cesarza Wilhelma i potem w Wyższej Szkole Handlowej, po ukończeniu której przez rok pracował jako zarządca w Mühlen, prowadząc duże gospodarstwo rolne.

Lecz praca „w rolnictwie” nie była jego powołaniem, gdyż…

od 1 kwietnia 1933 roku – do kapitulacji Niemiec w 1945. – był zawodowym żołnierzem Wehrmachtu; przeszedł wszystkie stopnie podoficerskie aż do porucznika włącznie (w r. 1944).

W szeregach Wehrmachtu, jako niewątpliwy zwolennik Hitlera, uczestniczył w napaści na Polskę, w wojnach przeciwko Francji i Rosji (gdzie został ranny, a po wyleczeniu, uczył historii wojskowości w jednej z hitlerowskich wojennych szkół przeciwlotniczych) i został dowódcą miejscowej artylerii przeciwlotniczej.

Po zakończeniu wojny przez 9 miesięcy przebywał w amerykańskim obozie dla internowanych (gdzie nie udowodniono mu żadnych działań zbrodniczych), po czym chwytał się różnych zajęć – m.in. sprzątał ulice, był ogrodnikiem, aż… w bawarskim Schöngau został kancelistą w miejscowym urzędzie gminnym. I tam…

… mając już 32 lata, sporządzał pierwsze notatki do swego późniejszego cyklu „08/15”.

(Tytuł książki „08/15” – o czym może warto wiedzieć – wszedł do współczesnego słownictwa niemieckiego, jako wyrażenie oznaczające „nic szczególnego”. Ot takie PO PROSTU – „08/15”, jak powiedziała kiedyś do mnie i do mojej żony – Trestchen Mellin, zapraszając nas na kolację, gdy w latach osiemdziesiątych byliśmy w odwiedzinach ub. wieku u mojej niemieckiej rodziny w Ahrbergen.

(Nie wiedziała oczywiście kim był Kirst, skąd pochodzi to powiedzenie i że ja zajmuję się tym autorem).

W Niemczech – kiedykolwiek o to pytałem – na ogół wiedziano o Kirście, ale nie poznałem nikogo, kto czytał jego powieści i mógłby ze mną o nich podyskutować.

Wyjątkiem był pan Josef Kröger, ksiądz katolicki z Paderborn, który przechodząc na emeryturę zamieszkał w Starnbergu (niedaleko Monachium) i wiele mi pomógł w odnajdywaniu szczegółów z życia pisarza, który też lubił – „nomen omen“ – okolice Starnberga.

(Księdza Krögera poznałem na początku lat 90., gdy pracując w Liceum „Paxu” w Warszawie, wspólnie organizowaliśmy wymianę młodzieży między paderbornskim Gimnazjum im. „Reismanna”, a Liceum „Paxu”, potem św. Augustyna, a dziś już nieistniejącego).

Był to czas, kiedy także – równolegle – pracowałem w Nauczycielskim Kolegium Języka Niemieckiego Uniwersytetu Warszawskiego i podjąłem starania o habilitację nt. twórczości H.H. Kirsta.

Debiutem książkowym Kirsta, przełożonym zadziwiająco szybko aż na siedem języków, była wydana w r. 1950 powieść „Nazywaliśmy go Galgenstrick” (w Polsce ukazała się dopiero w roku 1993, w przekładzie Franciszka M. Julkowskiego).

Jednak już od roku 1955 Kirst – dzięki przede wszystkim TRYLOGII – jest już pisarzem światowym! Znanym i popularnym w krajach obu kontynentów.

Stało się to niemal natychmiast po ukazaniu się powieści w cyklu „08/15” („W koszarach”, „Na wojnie” i „Walczy do końca”), które zostały przetłumaczone na wiele języków świata (zresztą nie tylko te).

W Niemczech wokół wydania tych powieści (a w zasadzie już po wydaniu I części cyklu – „08/15 w koszarach”), rozpętały się gwałtowne spory; chwalono „08/15” i ganiono. Rzecz w tym, że ukształtowany wówczas przez krytykę niemiecką obraz pisarza jako autora „trywialnych” powieści o charakterze „sensacyjno-kryminalnym”, przetrwał do dziś!

Tę fałszywą opinię jeszcze bardziej umocniły nakręcone (na podstawie trylogii) filmy utrzymane w stylu „dobrego wojaka Szwejka”, inaczej mówiąc „przygodowo-wojennym”, co zapewniło im kasowość, lecz nie oddało zawartej w tych powieściach antynazistowskich i antywojennych treści.

(Zresztą nie tylko „trylogia” została sfilmowana; w podobnym stylu nakręcono też „Fabrykę oficerów” i „Noc generałów”)!

Kirst był obecny także w teatrze!

Np. 2 marca 1966 r. w „Freie Volksbühne” w Berlinie odbyła się prapremiera „Buntu oficerów”, upamiętniająca wydarzenie z 20 lipca 1944 r., kiedy to pułkownik Stauffenberg w Wilczym Szańcu w Gierłoży podłożył bombę w sali, w której obradował ze swoim sztabem Hitler… Jak wiadomo – zamach był nieudany, a wielu uczestników spisku poniosło śmierć przez rozstrzelanie lub powieszenie, albo zniknęło w tajemniczy sposób. (Kirst – zgodnie z prawdą historyczną – opisał przyczynę i cel zamachu).

Kolejne powieści, jak m.in. „Prawo Fausta”, „Nazywaliśmy go Galgenstrick”, „Godzina Grabarzy”, „Kamraci” i jeszcze wiele innych – odnosiły dalsze międzynarodowe sukcesy, ale we własnym kraju był i jest dalej pomijany!

W Niemczech do dziś mówi się o Kirście, że „pisał pod publiczkę”, stąd i niemieckie encyklopedie poświęcają mu dziś – niestety – jedynie skromne wzmianki lub w ogóle go pomijają! A przecież pod koniec życia miał blisko 400 wydań poza granicami swego kraju, w łącznym nakładzie ponad 15 000 000 egzemplarzy! (Nie wiem, czy ktokolwiek inny z pisarzy niemieckich osiągnął kiedykolwiek taki sukces?).

Był czas, że i w Polsce był pisarzem czytanym i popularnym! I powinien być nadal obecny – (zwłaszcza teraz, gdy grozi nam nowa WOJNA ŚWIATOWA) – w księgarniach, bibliotekach, w obiegu wydawniczym.

Dla mnie Kirst od początku, gdy tylko przeczytałem „08/15 w koszarach” i następne tomy jego trylogii i (nie tylko trylogii) – stał się pisarzem, który (co z całą mocą powtórzę) JAK NIKT INNY OPISAŁ tzw. nadludzi, śmierć, przerażenie i ból, przedstawiając krytyczny obraz społeczeństwa niemieckiego lat 1933 -1945 (i pierwszych lat powojennych, nie oszczędzając NIKOGO).

Czy mógł być za to chwalony w powojennych Niemczech?

NIKT z niemieckich pisarzy nie znał lepiej niż on (gdyż to opisał) m.in. planów zamierzeń wojennych III Rzeszy, powstawania obozów śmierci, wymordowania Żydów, w ogóle założeń Holocaustu; wiedział też WSZYSTKO o ustaleniach Hitlera ze Stalinem (o pakcie Ribbentrop-Mołotow).

W swoich analizach próbowałem dociec, skąd Kirst wiedział O TYM WSZYSTKIM? Także o akcji „Lebensborn” (skoro wielu z Niemców nawet nie słyszało o tym STRASZNYM, realizowanym w Niemczech ANTYHUMANITARNYM programie)!

Zastanawiało mnie, skąd znał szczegóły dotyczące m.in. zabójstwa Röhma i wielu innych opisywanych przez niego zbrodniczych akcji?

A może – jako bliski współpracownik (nie tylko zwolennik Hitlera) miał dostęp do najtajniejszych akt partyjnych, rządowych, wywiadu, kontrwywiadu i policji III Rzeszy?

Albo też miał czas zastanowić się nad tym wszystkim – gdy przebywał w obozie dla internowanych w Garmisch – i PRZEJRZAWSZY NA OCZY – postanowił po wyjściu z obozu DAĆ ŚWIADECTWO PRAWDZIE?

Do dziś na wiele pytań w tej kwestii nie potrafię sobie odpowiedzieć!

Stąd długo miałem wątpliwości (czemu dałem wyraz w swojej książce o autorze), czy Kirst (którego czytałem, redagowałem i tłumaczyłem) był rzeczywiście tym Kirstem, za którego w życiorysie (zachowanym z pobytu w Garmisch) się podaje?

A może jednak był wcześniej politykiem, człowiekiem władzy? (Czy też był tylko jej ślepym realizatorem, który dał się uwieść pustoszącej umysły większości Niemców idei Hitlera zawartej w książce w „Mein Kampf”)?

Czy rzeczywiście to, co opisał w swoich powieściach pochodzi „tylko” z jego osobistych doświadczeń i przeżyć?

W każdym razie długo „chodziła” mi po głowie dość ryzykowna myśl, czy nie był to np. Bormann (słynna prawa ręka Hitlera), który po swoim tajemniczym zniknięciu, a potem po wyjściu z berlińskiego bunkra Hitlera, „przemienił się” w Kirsta?

Ale ostatecznie (nie znalazłszy przekonujących dowodów) wycofałem się z tej tezy! Choć nadal jest dla mnie zagadką, dlaczego nigdy dotąd w Niemczech nie powstała biografia (taka z prawdziwego zdarzenia) tego autora? Ani jego autobiografia?

Znamienny pozostaje też dla mnie fakt, że Kirst w swojej twórczości ujawnił tajne akta III Rzeszy niemal 30 lat wcześniej, nim do tych dokumentów, na które powołuje się w swoich powieściach, dotarli do nich polscy badacze, jak też tacy znawcy przedmiotu, jak m.in. Georges Blond, Alan Bullock, Roger Manvell czy Heinrich Fraenkel – wybitni historycy – badacze III Rzeszy?!

Ale zostawmy już te rozważania, dzielę się nimi w swojej autobiografii z nadzieją, że Ktoś kiedyś wyjaśni te „moje” wątpliwości! Dokona głębszej analizy „fenomenu” tego pisarza i jego pisarstwa! I JEGO ZNACZENIA DLA POTOMNOŚCI!

Choć on sam doskonale potrafił ukryć swoje plany. Nigdy nie zwierzył się nikomu, gdy go pytano, co zamierza jeszcze napisać. Miał żal do krytyki, że oceniała tylko te powieści, które wprawdzie zdobyły ogromną popularność, ale powstały jakby na marginesie jego zasadniczego nurtu twórczości. Jednak wierzył, że kiedyś także krytyka niemiecka (po poznaniu CAŁEJ PRAWDY o nazizmie i jego zbrodniach), doceni jego prawdziwe literackie intencje i zdejmie z niego – głęboko niesłusznie nadane mu określania – jako pisarza „populisty” i „lekkiej muzy”. Tak zdarzyło mu się dosłownie wyrazić o swoim NIEDOCENIANIU W NIEMCZECH.

Wszystkie jego powieści trzymają czytelnika w niebywałym napięciu! I czynią to poprzez swoją „sensacyjną” (opartą jednak na prawdzie) formę literacką, doskonałą narrację przeplataną gorzkim humorem!

To, co mnie osobiście w jego stylu pisania zawsze fascynowało, było i jest to, że wszystko, co chciał nam powiedzieć (gdyż już od 1968 r. nie ma go wśród żyjących) wyraził czytelnym, klarownym i zrozumiałym dla KAŻDEGO – prostym językiem. Językiem, którym posługują się wszyscy. Stąd bardzo starałem się – redagując jego prozę i w kilku przypadkach także ją tłumacząc – tę jego specyficzną formę wypowiedzi ZACHOWAĆ, co wcale nie było takie łatwe!

I twierdzę, że styl pisania, którym się posługiwał, był jego walorem artystycznym!

Jak i to, że w końcu – jak nieraz się wyrażał o sobie – „ten zaangażowany żołnierz Wehrmachtu” ZACHOROWAŁ na nieuleczalne poczucie winy, z której postanowił w końcu się rozliczyć. I to jest moim zdaniem główne źródło jego pisarstwa. (Które należy traktować jako swego rodzaju rozliczenie się (jego i w ogóle Niemców) z polityczno-nazistowskiej, wojennej przeszłości!

TAKA JEST MOJA OSOBISTA OPINIA O TWÓRCZYM DOROBKU Hansa Hellmuta Kirsta, który można wyraźnie podzielić na książki nazistowskie (ANTYNAZISTOWSKIE), wojenne (ANTYWOJENNE) i o innej tematyce (np. MAZURSKIEJ).

 Kirst miał czterdzieści lat, gdy ukazała się jego pierwsza książka. Główną intencją jego pisarstwa było przekazanie prawdy, aby straszliwe czasy „zamętu” (jak pisarz sam je określił) już nigdy się nie powtórzyły.

 

Ciąg dalszy nastąpi i będzie miał tytuł:

DALSZE SZCZEGÓŁY O TWÓRCZOŚCI HANSA HELLMUTA KIRSTA!

Poprzedni artykułRelacja z XVI Posiadów w cieniu Bartka
Następny artykułRejs po szwajcarskim Dunaju
Karol Czejarek
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here