Demaskowanie zła. Cz. 1: Nie taki diabeł straszny…

0

Wraz ze skłonnością do ulegania sile emocji, jaki wywołują w nas sprawcy przestępstw, często domagamy się dla nich wysokich kar. Wszelkie inne formy oddziaływania na ich zachowanie uznawane są za „cackanie się” ze złoczyńcami, zaś szersza prewencja środowiskowa – postulowana przez specjalistów z tego tematu – jest całkowicie ignorowana albo stosowana o wiele za słabo. Nie inaczej niestety myślą prawodawcy, tym bardziej głusi na głosy fachowców, że narażaliby się swoim wyborcom. To oczywiście utrwala obecną sytuację.

Przejawy zła wydają się aż nadto widoczne, całkiem inaczej jest z ich przyczynami. Jeśli ktoś odczuwa obawy lub opory związane z tematem tej pracy, ujawnia tym samym, że jedną z owych ukrytych przyczyn odczuwa na własnej skórze. Zło budzi bowiem respekt, nieraz wręcz paraliżuje myślenie, i właśnie dlatego jest tak groźne i tak trwałe. Tych, którzy chcieliby przyjrzeć się uzasadnieniu powyższej myśli, i którzy nie obawiają się poznać wystawionej na światło dzienne, pozbawionej tajemniczej aury, wręcz prozaicznej postaci zła, zapraszam do lektury tego tekstu. Będzie się on obracał wokół zagadnienia prawdy, gdyż tylko prawda może być demaskującym światłem, które rozjaśni sprawy ukrywające się w mroku niewiedzy i pozorów. Dokładniej rzecz biorąc, przyjrzymy się stykowi obiektywnej prawdy z ludzkim umysłem, w którym tworzą się syntetyczne wizje rzeczywistości w postaci poglądów.

Życie jest kalejdoskopem zdarzeń, które bez reszty wypełniają pole widzenia – przynajmniej tych, którzy poddają się sugestywnym przekazom popularnych mediów. Powstające w tym procesie poglądy także wydają się być bez reszty „za” lub „ przeciw”, bądź w inny sposób radykalne. Czy to będzie nastawienie do partii, która wygrała ostatnie wybory, czy do innego wydarzenia, które na krótszy lub dłuższy moment zagościło na ekranie umownego kalejdoskopu – zanim ustąpi miejsca kolejnym, równie nieodpartym jego obrazom. Powstające na tej drodze opinie są tak jaskrawe i pewne, że ktoś, kto przyznaje się, że czegoś nie rozumie i nie jest w stanie ocenić, czuje się co najmniej nieswojo. W oczach wielu ludzi osoba, która się waha i nie ma własnego zdania, która jeszcze nie wie, która czeka na dalszy ciąg i wciąż się wstrzymuje, wydaje się być gorszego gatunku.

Jak to się stało, że ktoś wydawałoby się tak chwiejny i niewyrazisty w swoich poglądach – przynajmniej dotyczących tematów, które na co dzień przykuwają uwagę, poradził sobie w warunkach, które powaliłyby wielu z tych „silnie myślących”? Jak mogło dojść do tego, że ma teraz śmiałość mówić, że rozpoznał korzenie zła, którego fenomeny tak przerażają i przerastają powszechne pojmowanie, dzięki czemu wie jak z ludzkim złem skutecznie walczyć? Jeśli czytelnik ciekaw jest odpowiedzi na takie pytania, obiecuję dać mu satysfakcję – przynajmniej taką, na jaką pozwoli niezbyt długi tekst.

Szybkie konkluzje zaspokajają naszą ciekawość, a wypływające z nich uczucie ociężałej sytości skłania do intelektualnej drzemki. Z drugiej strony ktoś, kto nie poddaje się pokusie szybkiego zrozumienia jest wiecznie nienasycony i nie wygasa w nim dziecięca żądza poznania. Dzieci lubią budować i burzyć, w coraz to nowy sposób przykładając do siebie klocki próbują sięgać swymi konstrukcjami coraz wyżej i dalej. Tak się dzieje nie tylko w kącikach zabaw, ale i w umysłach, w których niezmordowanie przymierzają do siebie okruchy informacji i wrażeń. I ciągle im mało i ciągle widzą puste miejsca, do których jeszcze nie udało im się dotrzeć…

Gdy fenomeny zbadanej natury oraz wytwory ludzkiej techniki nie miały już przede mną większych tajemnic, ostrze ciekawości skierowałem w głównym stopniu na ludzi. Mózg służący człowiekowi, którego złożoność przyrównuje się do wszechświata, jak wszechświat ma powtarzalnie struktury, które daje się zgłębić. Podobnie jest z ludzkim mrowiem – tak z jak owadzim odpowiednikiem – tylko niewtajemniczonym oczom wydaje się chaotyczne i niezbadane. Byle nie zadowalać się byle jaką odpowiedzią, jakiej poszukują prości ludzie; albo i nawet wyrafinowaną, ale wydającą się w oczach wybitnego badacza jedynie słuszną. Trzeba ich poznać znacznie więcej i znów potraktować jak klocki lego i bawić się ich pouczającą względnością, nie poddając się atrakcyjnej sile jaką starają się nas uwieść.

Kiedy mozaika wiedzy jaką posiadłem stała się dosyć bogata, a jej fragmenty w coraz liczniejszych miejscach stykały się już i uzupełniały, zaczęły się z niej wyłaniać fascynujące kształty. Było to całkiem nieoczekiwane, gdyż w gruncie rzeczy nie zmierzałem do określonego celu, a już pewnością nie poszukiwałem wyjaśnienia fenomenu zła. Po prostu samo mi się to zaczęło rysować i nie jako odrębny w swych kształtach przedmiot, lecz coś w rodzaju hologramu. Ten, jak wiemy, odpowiednio oświetlony daje realistyczny, trójwymiarowy obraz, ale sam w sobie nie jest czymś uchwytnym. Najkrócej można powiedzieć tak, że przyczyny zła są zjawiskami mikro psychicznymi powiązanymi z makro społecznym tłem rozciągłym szeroko i daleko na całe pokolenia[1]. Owa złożoność i rozproszenie w czasie i przestrzeni powoduje, że nie da się zła skutecznie ograniczać działając w jednym tylko miejscu i chwili oraz w jeden tylko sposób. Dla każdego, kto ów fakt zrozumie, stanie się jasne, że niezbędnym warunkiem walki ze złem jest przekazanie określonych treści, które dotrą do większości ludzi, a więc na przykład zostaną im przekazane w szkolnej edukacji. Chodzi przede wszystkim o umiejętność kształtowania poprawnych poglądów, a więc takich, które wiernie odzwierciedlają złożoną rzeczywistość.

Aby uzasadnić powyższe zdanie, proponuję przyjrzeć się w jaki sposób kształtują poglądy ludzie, którzy chcą imponować zdecydowaniem i bezkompromisowością. Wydaje się oczywiste, że dla ukształtowania poglądu w danej sprawie, należy uwzględnić, i to z odpowiednią dla ich znaczenia wagą, wszystkie istotne czynniki, które na nią wpływają. A na to potrzeba czasu i odpowiedniego namysłu. Ktoś, kto działa zdecydowanie dążąc do natychmiastowej satysfakcji jaka wypływa z faktu poznania i ocenienia owej rzeczy, uwzględnia jedynie czynniki rzucające mu się w oczy (i to nie koniecznie najważniejsze, lecz wzbudzające w nim najżywsze emocje). Konsekwencje takiego postępowania są w sensie poznawczym niezwykle poważne. Osoba taka zmuszona jest do intensywnej obrony powziętego bez dostatecznego namysłu zdania. Obrona pochopnych opinii polega na wystrzeganiu się źródeł informacji, które do nich nie pasują, a jeśli nie daje się tego uniknąć, na wybiórczym traktowaniu tych treści skupiającym się na ich negowaniu. Jeśli owym źródłem jest żywy człowiek, obrona polega na stosowaniu metod erystyki – demagogii, manipulacji, czy zastraszania. A jeśli rozmówca jest odporny i nie daje się zwieść, konieczne stają się uniki w postaci zmieniania tematu albo odwracania uwagi; w ostateczności można się salwować ucieczką z dyskusji pod byle jakim pretekstem. (Najdogodniejszym jest oczywiście brak czasu). Ale są to jedynie skutki bezpośrednie, dalsze szkody natury poznawczej wywołuje konieczność ukrywania przed sobą albo usprawiedliwiania takich zachowań. To zaś sprzyja budowaniu nieobiektywnych poglądów w innych sprawach, a także generalnemu usztywnieniu myślenia, które staje się odległe od swobodnego.

Jak to funkcjonuje w odniesieniu do tematyki zła? Wybiórczy i pochopny styl myślenia prowadzi do daleko idących uproszczeń, uniemożliwiających rozpoznanie bogatych zależności istniejących pomiędzy różnymi składowymi oraz uwzględnianie szerszych kontekstów. W temacie zła nieuchronnie powoduje skupianie się na bezpośrednich jego przejawach – na jego tu i teraz, z pominięciem psychologicznych i socjologicznych uwarunkowań. Wraz ze skłonnością do ulegania sile emocji jakie wywołują sprawcy przestępstw, owocuje domaganiem się dla nich wysokich kar. Wszelkie inne formy oddziaływania na ich zachowanie uznawane są za „cackanie się” ze złoczyńcami, zaś szersza prewencja środowiskowa – postulowana przez specjalistów z tego tematu – jest całkowicie ignorowana albo stosowana o wiele za słabo. Nie inaczej niestety myślą prawodawcy, tym bardziej głusi na głosy fachowców, że narażaliby się swoim wyborcom, co oczywiście utrwala obecną sytuację. A jest ona taka, że różnorakie formy przestępstw są trwałym składnikiem naszego życia, a mniej lub bardziej dotkliwe kary oddziałując na skutki, a nie na przyczyny, mogą zaledwie ograniczać ich rozmiar i to na dosyć wysokim poziomie. Opisany sposób wykorzystywania intelektu, czyli jak to nazywam w swoich pracach: myślenie intencyjne (podporządkowane określonym celom, nie zaś bezstronnej obiektywności), jest już całkowicie bezradne wobec innych przejawów ludzkiego zła, takich jak zbrojne konflikty, czy terroryzm. (W tym drugim przypadku podyktowana emocjami tzw. wojna z terroryzmem tylko radykalizuje fanatyków, prowokując coraz groźniejsze formy przemocy).

Zakładając istnienie realistycznych metod zwalczania zła, powyższe stwierdzenia skłaniają do następującej konkluzji: Jeśli posłużyć się tradycyjną metaforą – rozumianą przez niektórych całkiem dosłownie – diabelskie podszepty skierowane do sprawców przestępczych czynów mogą odnosić pożądany przez złe siły skutek jedynie dlatego, że uczciwi ludzie, czyli tacy, którzy celowego zła nie czynią, postulują i wcielają w życie niewłaściwe nań antidota. Inaczej mówiąc, ucieleśnione lub bezosobowe zło może się panoszyć tylko pod warunkiem, że uczciwi z zasady ludzie mylą się w kwestii metod jego zwalczania. I jest to konkluzja niezwykle optymistyczna, gdyż pokazuje niezawodną drogę ekspansji dobra wiodącą przez przekonywanie ludzi mających dobre intencje do zmiany ich mylnych przekonań[2]. Tym samym uzasadniłem zdanie, że niezbędnym warunkiem walki ze złem jest rozpowszechnienie umiejętności kształtowania poglądów, które wiernie odzwierciedlają rzeczywistość. (Bowiem mylne poglądy rozciągają się również na sferę zła).

A oto ważne elementy rozumowania, odwołującego się do ludzkiej uczciwości oraz skojarzonego z nią rozsądku, mającego na celu wykazanie błędności i przezwyciężenie dominującej metody formułowania poglądów:

  • Podstawową sprawą jest skłonienie do namysłu. Ludzie nawykli do pochopnego myślenia budują pokaźny zbiór nieadekwatnych poglądów, przez co (jak już pisałem) zmuszeni są do działań obronnych – tym intensywniejszych, jeśli zetkną się z twierdzeniami kwestionującymi ich metodę, a zatem poddającymi pod wątpliwość cały dorobek własnych przekonań. Gotowi są więc szczególnie głośno zakrzykiwać związane z tym wewnętrzne wątpliwości oraz zewnętrzne pisane lub ustne przekazy tyczące się tych tematów, albo wyjątkowo intensywnie od nich uciekać. To oczywiście wyklucza namysł i nie daje szansy zbilansowania faktycznych zysków i strat. Przede wszystkim nie pozwala na właściwe funkcjonowanie wyznawanych zasad, gdyż te wymagają adekwatnego odzwierciedlania rzeczywistości – zwłaszcza w zakresie oceny własnych czynów.
  • Jeśli uda się zapobiec prewencyjnej ucieczce (osoby szczególnie wyczulone od razu ucinają takie kwestie albo nawet bezpowrotnie zrywają kontakty, przez co dają pojęcie jak wielkie powodują nimi obawy), należy zaapelować o uczciwość wobec samego siebie. Tylko pozornie jest ona mniej istotna od uczciwości „zewnętrznej”. Ktoś, kto nie okłamuje siebie i nie zwodzi, oczywiście może być nieuczciwy w stosunku do innych, kiedy jednak nie jest wobec siebie szczery, w jakimś stopniu musi ludzi oszukiwać, gdyż traci zdolność do etycznej kontroli własnego zachowania. Należy więc ostrzegać, że budując pochopne poglądy jednocześnie kształci się umysł do samooszukiwania. Na czym miałoby ono polega? Choćby na tym, że udaje przed sobą, że nie są możliwe jakiekolwiek odmienne poglądy w określonej sprawie. Chodzi między innymi o poglądy jakie można sformułować, jeśli uwzględni się te aspekty tego zagadnienia, jakich nie wzięło się pod uwagę. (Wyrażając stanowczy pogląd uznaje się je za nieistniejące – co także jest fałszem). Rodzajem auto manipulacji jest również niedostrzeganie wymienionych wcześniej zachowań obronnych. Zwrócę szczególną uwagę na wmawianie sobie braku czasu pojawiające się w zetknięciu z poglądami, które zagrażają swoją odmiennością. Jeśli nie jest to incydentalny niedostatek czasu, lecz konsekwentna ucieczka, jedynym uczciwym zachowaniem byłoby wyrzeczenie się przekonań, których nie jest się w stanie rzeczowo bronić. A już na pewno ktoś, kto uważa się za uczciwego nie może sobie powiedzieć, że w ogóle nie ma czasu na sprawy, które mogą poddać jego zasady w wątpliwość, albo na sprawdzenie tego, czy swoim zachowaniem nie krzywdzi przypadkiem innych ludzi.
  • W uzupełnieniu tego tematu wymienię szczególnie istotne ogólne korzyści płynące z adekwatnych poglądów. Dominujące w naszym świecie intencyjne myślenie generuje poglądy wychodzące na przeciw ludzkim pragnieniom, ale za satysfakcję z tym związaną płaci się słoną cenę. Traci się bowiem możliwość wpływania na rzeczywistość, o której ma się błędne wyobrażenie. Człowiek tworzący pożądane mity na temat własnej osoby, jest bezradny wobec sił psychicznych, które zaskakują go wypływając z niepojętej dla niego i przez to niepokojącej głębi. A jeśli mimo wszystko próbuje na siebie wpływać, czyni to na siłę i wbrew własnej naturze, czego skutki z reguły są opłakane. Analogicznie jest w świecie zewnętrznym. W sferach, w których ludzie mają dobrą wiedzę, a więc w naukach przyrodniczych, osiągnęliśmy ogromny postęp, ale w dziedzinach wymagających zintegrowanej wiedzy o ludziach i społeczeństwie nasza cywilizacja wciąż tkwi w powijakach, co czyni nas w dużym stopni bezradnymi wobec destrukcyjnych zjawisk społecznych i innych. Na przedstawionym tle łatwiej będzie zrozumieć, co daje adekwatna wiedza i trzymanie się nieudrapowanej prawdy, jakakolwiek by ona nie była. Odżegnując się od wygodnych fikcji na własny temat możemy zrozumieć siły, które nami powodują i zamiast z nimi walczyć, możemy zaprząc je do pożytecznych dla nas celów. Dzięki takim zabiegom i ogólnie lepszej wiedzy o sobie możemy poprawić komfort własnego życia. W tym większym stopniu, jeśli zrozumienie zachowania bliskich nam ludzi pozwoli poprawić relacje z nimi, a w jeszcze większym, jeśli i oni nauczą się myśleć skutecznie, a więc poprawnie i całościowo. Szersze zmiany społeczne – niezbędne do tego, aby naszej pomyślności nie zagrażały globalne kryzysy, przestępczość, czy wojny – staną się możliwe, gdy wyeliminuje się błędne i uproszczone myślenie z kolei na ich temat, a wiedza ta zostanie rozpowszechniona.

Na koniec CZĘŚCI I przedstawię to, co mam do zaoferowania w kwestii przemian o szerokim zasięgu. Najpierw jednak nawiążę do autobiograficznych informacji zawartych na początku. Przywykliśmy myśleć, że spontaniczny i niewstrzymany rozwój intelektualny jaki obserwujemy u dzieci jest czymś przejściowym, z czego się wyrasta. Wyjątki od tej reguły jakie daje się niekiedy zaobserwować każą jednak szukać innych, niż wrodzone przyczyny takiego stanu rzeczy. W moim przypadku poznawanie natury człowieka i prawideł rządzących ludzkimi zbiorowości przebiegało poza murami uczelni i wypracowanymi schematami nauczania. Nie robiłem tego ani pod wykładowców, ani na zaliczenie, i również nie po to, aby imponować swoim rówieśnikom. Kiedy zgromadzony zasób wiedzy i obserwacji pozwolił mi już na pisanie własnych prac, szybko zaniechałem dostosowywania się do wymogów stawianych przez tytuły, w których przez jakiś czas zaistniałem. Nie starałem się także wychodzić naprzeciw jakimkolwiek innym zapotrzebowaniom – ani ze strony osób znajomych, ani tzw. rynku. A mimo to, a może właśnie dlatego, zrozumiałem co uczynić, aby ludziom naprawdę lepiej się żyło. Chciałbym dać im do ręki nie to, co wmawia im propaganda konsumpcjonizmu, ani równie sztucznie wykreowany duch rywalizacji, a więc co służyłoby zaspokojeniu wmówionych im zachcianek albo zatriumfowaniu nad innymi ludźmi, lecz to, czego rzeczywiście potrzebują. A twierdzę, że najbardziej wszyscy potrzebujemy mądrości własnej oraz innych ludzi. Mądrości pojmowanej jako umiejętność wykorzystania wrodzonego potencjału intelektualnego dla zrozumienia ludzi i świata, które służyłoby nie tylko bezinteresownemu poznaniu, ale nade wszystko cieszeniu się z uroków życia – z dobrych wzajemnych relacji, z rozwoju duchowego, z darów natury oraz z bogactwa stworzonego przez artystów i innych twórców. Potrzebujemy mądrości pozwalającej także wyprzedzać i usuwać niebezpieczeństwa zagrażające naszemu powodzeniu. Książka jaką planuję, zatytułowana Usprawnianie własnego myślenia, czyli mądrość zmienia świat, realistycznie podchodzi do tego zadania[3]. Bierze więc pod uwagę ograniczony potencjał psychiczny niezbędny dla dokonywania w sobie zmian, a także ograniczony czas jakim ludzie dysponują. W pierwszym z wymienionych aspektów książka będzie zawierała wskazówki, w jaki sposób z wykorzystaniem prostych środków poprawić samopoczucie oraz odporność psychiczną. Dzięki temu łatwiej będzie dokonywać zmian w psychice, po których stanie się ona sprawniejsza i bardziej funkcjonalna. W aspekcie niedostatków czasu, nawet fragmentaryczne poznanie tej książki (jej struktura będzie temu sprzyjała), powinno przynieść odczuwalne korzyści, a nade wszystko uświadomi, jakiej wiedzy i umiejętności powinniśmy zażądać od przyszłych decydentów, a więc od ludzi, którzy pragną decydować o najważniejszych naszych sprawach. Oni powinni znaleźć czas, aby pójść na drodze zbliżania się do ideału skutecznego myślenia i mądrości tak daleko, jak to tylko możliwe. Dzięki temu można będzie powierzyć im misję szeroko zakrojonej walki ze złem i generalnej zmiany naszego świata, aby stał się dobrym miejscem do życia, i to dla wszystkich jego mieszkańców. To również oni powinni wydatnie wspomóc wysiłki służące wdrożeniu nowych programów nauczania dla naszych dzieci i wnuków, które uczynią ich mądrzejszymi od naszego pokolenia. Bo tylko to pozwoli im poradzić sobie z licznymi problemami jakie im zostawimy, i tylko to zapewni nam naprawdę spokojną jesień życia, a także gwarancję, że nasz dorobek w raz z dorobkiem całej cywilizacji nie zostanie zaprzepaszczony.

Dalsza część tekstu: Demaskowanie zła. Cz. 2: kto kogo szantażuje?

[1] Chciałbym to szczegółowo wyjaśnić w planowanej pracy Ukryte korzenie zła.

[2] Wspomniany już tekst Ukryte korzenie zła ma być poświęcony w głównej mierze wyjaśnieniu roli błędnych wyobrażeń, czy szerzej ujmując, błędów poznawczych, w generowaniu zła.

[3] Więcej informacji na jej temat można znaleźć w tekście Książka o skutecznym myśleniu (2015 rok / 16 stron).

Poprzedni artykułWielkie rozczarowanie, czyli restauracja „The Mexican” w Łodzi
Następny artykułDemaskowanie zła. Cz. 2: kto kogo szantażuje?
Witold Nowak
Witold Nowak jest absolwentem studiów ścisłych. Jego zainteresowania ludźmi i społeczeństwem były podyktowane potrzebą holistycznego zrozumienia świata i z czasem zaczęły dominować. Przez wiele lat traktował to jako bezinteresowne hobby, by w pierwszych latach nowego wieku opublikować kilka prac w "Obywatelu", "Forum Psychologicznym" i "Forum Europejskim". Wkrótce jednak zaczął tworzyć wyłącznie to, co odpowiadało jego zainteresowaniom. Twierdzi, że właśnie samodzielność i bezinteresowność umożliwiły mu dokonanie ważnych odkryć. Rezerwa, jaką obserwował, wynikająca z jego wykształcenia, pogłębiała jego wiedzę z psychologii poznawczej. Podobnie reakcje związane drażliwymi kwestiami, jakie poruszał. Jak mówi, trudne przeżycia, na jakie nie mają szans naukowcy, znani myśliciele, czy publicyści, przyczyniły się do wykrystalizowania wielu spostrzeżeń. Za najważniejsze z nich uznaje docenienie roli błędów poznawczych w niepożądanych zjawiskach społecznych. Oprócz tego zgłębiał takie zagadnienia, jak psychologiczna interpretacja polskiego kryzysu, rola edukacji w przeobrażeniach społecznych, obrona przed manipulacjami, przyszłość demokracji, globalne zagrożenia. Jego ambicją jest wyszukiwanie kluczowych treści i ich upowszechnianie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here