Dbajmy o bogactwo różnorodności

0
258
Rozmowa z Vladimirem Špidlą, komisarzem UE, o listopadowym szczycie Komisji Europejskiej w Sztokholmie, poświęconym równości i walce z dyskryminacją.
 
Paweł Rogaliński: Dziś na konferencji prasowej powiedział Pan, że wszyscy musimy pracować na bogactwo różnorodności, na przykład w danej firmie. Czy czasami jednak wielokulturowość nie jest jedną z przyczyn dyskryminacji? Proszę spojrzeć na mieszankę narodowości w Wielkiej Brytanii i ilość tamtejszych incydentów na tle nierównego traktowania.
Vladimir Špidla: Nie można powiedzieć, że to właśnie wielokulturowość jest jedną z przyczyn dyskryminacji. Każdy kraj ma inną strukturę społeczeństwa i inaczej układają się tam relacje z mniejszościami. Proszę spojrzeć na Stany Zjednoczone, istniejące tam restrykcyjne prawo i zmiany zachodzące w stabilizacji tego państwa. Wszystkie te czynniki mają szalenie ważne znaczenie dla budowania tolerancji. USA doświadczało wielu imigracji, w tym na przykład ostatniej z Azji, i dziś można śmiało powiedzieć, że jest to niezwykle różnorodne państwo.
PR: A więc przy szukaniu przyczyn dyskryminacji nie powinniśmy brać pod uwagę wielokulturowości?
VŠ: Ani tak, ani nie. Czymże jest wielokulturowość? Czym jest na przykład dla Pana?
PR: To wiele grup o różnym pochodzeniu…
VŠ: Tak, oczywiście, ale różnorodność nie ma jasnej definicji i jednej, określonej struktury. Proszę zauważyć, że cała historia opowiada o niszczeniu mniejszości. Dopiero po II Wojnie Światowej myślenie ludzkości zmieniło się i zaczęto pojmować Europę jako wspólnotę różnych narodów, języków i kultur. Wówczas tolerancja i wielokulturowość nabrały większego sensu i stały się wartościami, które należy pielęgnować. To nowe podejście oparto na stworzeniu praw człowieka i podjęto decyzję o wyrównaniu szans dla mniejszości, które były przez wieki uciskane.
PR: Jak Romowie i Żydzi?
VŠ: Owszem, choć nie powinniśmy się skupiać wyłącznie na dyskryminacji rasowej i narodowościowej, gdyż są jeszcze inne, niezwykle istotne formy nietolerancji, między innymi na tle religijnym, wieku, orientacji seksualnej… Dobrze ilustruje to przykład Polski, w której żyje społeczeństwo homogeniczne narodowościowo i ten sam fakt wcale nie oznacza, że nie ma tam dyskryminacji mniejszości seksualnych bądź osób starszych.
PR: Niestety, jednorodne społeczeństwa też mają swoje wady.
VŠ: I jeśli mówi Pan, że wielokulturowość może stać na przeszkodzie ku zapewnieniu wszystkim równych szans, to rzeczywiście jest to argument niezaprzeczalny, ale jeśli rozważymy ją pod kątem oddziaływania na społeczeństwo, wówczas dochodzimy do wniosku, że jest ona niezwykłą wartością, która wnosi olbrzymie bogactwo różnorodności.
PR: Jak choćby?
VŠ: Na przykład w Europie Środkowej, mam na myśli w Polsce, Czechach, Niemczech, Ukrainie czy na Słowacji, wielokulturowość istniała od zawsze. Przez całe dzieje towarzyszyła nam w kreowaniu polityki państw, istniała w rozmaitych legendach, literaturze i sztuce. Z wypracowanego dorobku kulturowego i historycznego możemy być dzisiaj dumni. Najważniejsze jest przypominanie społeczeństwom o korzyściach płynących z różnorodności. I to już zadanie dla mediów.
PR: Na dzisiejszy szczyt Komisji Europejskiej zaproszono 11 dziennikarzy z całego kontynentu. Pozostaje pytanie czy pozostałe media również zainteresują się spotkaniem w Sztokholmie.
VŠ: Racja, choć wcześniej w ogóle nie zapraszaliśmy dziennikarzy. W tym roku obserwujemy dopiero początki uczestnictwa mediów w tego typu obradach.
PR: Czy nie byłoby zatem rozsądne utworzenie stałych, formalnych grup złożonych z dziennikarzy i ekspertów, którzy regularnie współpracowaliby z Komisją Europejską i przedstawiali efekty jej prac w krajowych mediach?
VŠ: To rzeczywiście dobry pomysł, ale obecnie staramy się lepiej wykorzystać stare koncepcje, takie jak choćby unijny konkurs dziennikarski „Za różnorodnością. Przeciw dyskryminacji”. W zeszłym roku wygrał go Pan, czego serdecznie gratuluję, w tym roku nagroda zostanie przyznana ponownie. Mamy więc w pewnym sensie naszych stałych dziennikarzy, z którymi regularnie współpracujemy i spotykamy się na szczytach KE. Jedyne, co moglibyśmy obecnie ulepszyć oraz co stanowi nasz główny cel to maksymalizacja efektów naszej wspólnej pracy.
PR: Dziękuję. Ile czasu potrzeba na uzyskanie widocznych efektów pracy Komisji Europejskiej?
VŠ: Z pewnością będziemy pracować dopóty, dopóki nie zobaczymy realnej poprawy wskaźnika tolerancji mniejszości. Społeczeństwa otwarte dużo zyskują i nie sposób przecenić zalet wynikających z ich różnorodności. Populacje krajów wielokulturowych stają się nie tylko bogatsze i bardziej fascynujące, ale też nader twórcze. Głęboko wierzę, że z pomocą mediów i społeczeństw nasza praca nie spełznie na niczym i osiągniemy wszystko to, co obraliśmy sobie za cel. A naszym celem jest tolerancja.
________________
POLISH ZONE, 03.2010, s. 12.
http://www.polishzone.co.uk/uploaded/PZ26.pdf

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here